Reklama

O wierze Zofii Kossak myśli kilka

Dech chrześcijaństwa rzeczywistego

2018-04-18 11:44

Ks. Piotr Bączek
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 22-24

Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich
Wizyta Zofii Kossak w Niepokalanowie, lata 60. XX wieku

Pisarka katolicka – sama siebie tak nazywała i tak ją klasyfikowali inni. Gdy się przyjrzeć bliżej myśleniu Zofii Kossak o wierze, to okazuje się, że znajdujemy tam idee, które do szerokiej świadomości wierzących miały się przebić znacznie później. Więcej – spod jej pióra wyszły teksty, które czytane po prawie 80 latach sprawiają wrażenie, że były napisane wczoraj

Na samym początku warto uczynić jedną prostą uwagę. Zdaje się, że pomoże to uchwycić właściwą perspektywę spojrzenia na naszą bohaterkę. Rzecz przecież oczywista, ale trzeba ją podkreślić: nie mówimy tutaj o siostrze zakonnej ani o kapłanie, ani o osobie konsekrowanej. Zofia Kossak nie była też teologiem w sensie ścisłym – nie podejmowała systematycznej refleksji naukowej nad Bożym objawieniem. Mówimy o człowieku świeckim, o świeckiej katoliczce, pisarce, literatce, publicystce, dla której wiara miała istotne znaczenie. Chrześcijaństwo stanowiło ogromną część świata przedstawionego w jej powieściach. W działalności publicystycznej i społecznej wyznaczało cele, było motorem napędowym, drogą przez trudne czasy, światłem i nadzieją na przyszłość. Wreszcie – Zofia Kossak chrześcijaństwem, wiarą katolicką żyła: żyła sakramentami, modlitwą i czynną miłością bliźniego.

Między „Rerum novarum” a Vaticanum II

Warto także spojrzeć na życie pisarki w perspektywie historii Kościoła katolickiego. Znamienny jest fakt, że całość tego barwnego i jednocześnie niełatwego życiorysu zbiega się z wielkimi zmianami w świecie i w samym Kościele. Dość powiedzieć, że Zofia rodzi się mniej więcej w czasie, kiedy Leon XIII wydaje pierwszą encyklikę społeczną – „Rerum novarum” (1891 r.), a Kościół zaczyna zdawać sobie coraz mocniej sprawę z konieczności zaangażowania się w sprawy społeczne. Śmierć pisarki następuje trzy lata po Soborze Watykańskim II. Ten zaś, jak wiemy, był epokowym, przełomowym wydarzeniem nie tylko dla świata ludzi wierzących. Wieńczył intensywny i burzliwy okres reformy, skutkującej otwarciem się Kościoła na świat oraz – co ważne – podkreśleniem znaczenia ludzi świeckich.

Leon XIII i Vaticanum II – to krańcowe punkty, które są kościelnym tłem życia Zofii Kossak. Jeśli nazywamy ją pisarką katolicką, to można się nawet pokusić o sprawdzenie, na ile w jej aktywności pisarskiej, a szczególnie publicystycznej, odnajdujemy ducha soborowej reformy. Wydaje się, że można tu znaleźć, z zachowaniem odpowiednich proporcji, sporo korelacji.

Reklama

Od obyczaju do głębokiego przekonania

Autorka „Krzyżowców” nie zawsze była osobą głęboko wierzącą. Początkowo jej wiara była taka jak u większości przedstawicieli ziemiaństwa: tradycyjna i wolna od intelektualnego pogłębienia. Nie oznacza to, że takie środowisko wzrastania przyszłej czołowej pisarki katolickiej nie miało znaczenia. Wręcz przeciwnie – żywy kontakt z tym, co dziś nazywamy pobożnością ludową, był fundamentem późniejszego wzrostu jej wiary. Być może ta żywa, tradycyjna pobożność uchroniła Zofię Kossak od traktowania religii jedynie jako atrakcyjnego światopoglądu bez pobożnościowej nadbudowy, jako ambitnej filozofii, która przełożona na język życia społecznego może wiele światu zaoferować.

Dość dokładnie da się wskazać moment, który przemienił stosunek Zofii Kossak do religii. Jako młoda dziewczyna wywodząca się z rodu uznanych artystów malarzy Zofia wyjechała do Genewy, by studiować, a następnie kontynuować rodzinną tradycję malarską. Tam zetknęła się z myślą czołowego przedstawiciela francuskiego katolicyzmu Georges’a Goyau. To był punkt zwrotny w jej myśleniu o własnej wierze, o katolicyzmie, o religii. „Dotychczas mój stosunek do wiary był czysto uczuciowy. Wtedy po raz pierwszy owionął mnie wielki dech chrześcijaństwa rzeczywistego. Zobaczyłam, że wiara to nie tylko majowe nabożeństwo lub złota legenda, ale najdoskonalszy system filozoficzny, jaki kiedykolwiek wydał świat” – napisała Zofia Kossak. Jeśli uznać genewskie doświadczenie za rodzaj nawrócenia, to z pewnością nie było to nawrócenie „na kolanach”. Najpierw u młodej Zofii „uklęknął” intelekt. To było intelektualne nawrócenie, którego dziś tak bardzo brakuje wielu współczesnym intelektualistom...

Ojciec nawrócenia

Kim był człowiek, którego myślą tak się zachwyciła? Urodzony w 1869 r. (20 lat przed Zofią) Goyau był myślicielem chrześcijańskim, historykiem, członkiem Akademii Francuskiej. W 1930 r. został konsultorem sekcji historycznej w Kongregacji Obrzędów. Wielki wpływ na jego drogę intelektualną miała encyklika „Rerum novarum” papieża Leona XIII. Pod jej wpływem Goyau opowiadał się za katolicyzmem społecznym. Wyrzeczenie się katolickiego zaangażowania społecznego oznaczało dla niego wyrzeczenie się świata. Zgodnie z założeniami duchowości laikatu Goyau postulował praktykowanie przez ludzi świeckich zwykłych środków uświęcenia – medytacji i kultu Eucharystii (uczestnictwo we Mszy św., codzienna Komunia św.). Wzywał on do zaangażowania się w życie publiczne i działalność społeczną. Można przypuszczać, że od Goyau młoda Zofia przejęła główne idee katolickiej myśli społecznej, które później w Polsce propagowała przez swoją aktywność pisarską i publicystyczną. Myśli, która długo jeszcze torowała sobie drogę ku powszechnej mentalności.

Jesteś katolikiem? Jakim?

W samym środku okupacji (1942 r.) Zofia Kossak pisze programową odezwę pod lapidarnym tytułem: „Jesteś katolikiem...: jakim?”. Mimo że ten kilkudziesięciostronicowy tekst został napisany 76 lat temu, zaskakuje swoją aktualnością. Autorka kreśli w nim krytycznie obraz polskiego katolika, wprowadza rozróżnienie na różne typy: od warstw najwyższych począwszy, na chłopach, robotnikach i dewotkach skończywszy. Oto próbka opisu typu inteligenta: „W kościele szukasz wzruszeń przede wszystkim artystycznych i w świątyni o brzydkiej polichromii nie możesz się modlić.

Nie znosisz też tłumnych nabożeństw. Uważasz, że najprzyjemniejszy nastrój panuje w kościele, «gdy się w nim nie odprawia». Ów «nastrój» jest dla ciebie istotą religii, zamyka w sobie cały twój stosunek do Boga”. I jeszcze typ dewotki: „Trzy czwarte czasu spędza w kościele, odmawia coraz nowe nowenny, niezliczone dziesiątki Różańca. Uważa się za doskonałość nieskończenie wyższą od wszystkich, którzy postępują inaczej”.

Krytycyzm autorki jest oczywisty. Widzi ona wady polskiego katolicyzmu, ale nie poprzestaje na krytyce. Wskazuje też drogę.

Kościół da sobie radę

Odezwa do katolików odsłania także jej wizję Kościoła. Autorka „Krzyżowców” postrzega Kościół w jego całej rozciągłości geograficznej i kulturowej, nie brakuje też perspektywy historycznej, dowodzącej, że Kościół da sobie radę, przetrwa, jeśli nie tu, to tam. „Nie, Kościół nie jest zagrożony, ale Europa wypuszczająca prymat chrześcijaństwa z rąk. Wiara odpływa od niej niby życiodajna fala od pustej muszli porzuconej na wybrzeżu, odpływa ku innym ludom, ku innym lądom” – pisze i podaje historyczne przykłady „migracji” chrześcijaństwa z jednego miejsca na inne: „Widziano, jak chrześcijaństwo odeszło na długie wieki z Afryki Północnej i z Azji Mniejszej, przenosząc się do Europy, gdzie zdało się obrać wieczystą siedzibę”. Fragmenty te mogą stać się dziś przyczynkiem do przemyśleń dla tych, którzy z uśmiechem zadowolenia wieszczą koniec Kościoła albo desperacko załamują ręce w geście przegranej.

Chrześcijaństwo rzeczywiste

To, co Zofia Kossak odkryła po genewskim spotkaniu z Goyau – chrześcijaństwo rzeczywiste – staje się dla niej programem polskiego katolicyzmu. Jak rozumie to pojęcie „rzeczywistego chrześcijaństwa”, które w równym stopniu dalekie jest od bierności, co od płytkiej i zakłamanej dewocji? To postawa budowana przez troskę o życie wewnętrzne i właściwą, zaangażowaną postawę zewnętrzną. Centrum życia wewnętrznego winna stanowić Eucharystia – źródło i podstawa wszelkiego katolickiego nabożeństwa. „Żadne nadbudówki nie powinny przysłaniać trzonu zasadniczego, jakim jest Najświętsza Ofiara” – czytamy we wspomnianej odezwie. Zofia Kossak wyraźnie postuluje uczestnictwo we Mszy św., a nie bierność, rezygnację z przesłodzonych, ckliwych modlitw na rzecz „przepięknych modłów liturgicznych”. Drugim elementem troski o życie wewnętrzne jest modlitwa, znowu rozumiana nie jako powtarzanie formułek, lecz jako ciągłe myślenie o Bogu i świadomość Jego obecności. Dalej nasza autorka mówi również o Miłosierdziu, konieczności odwoływania się do Ducha Świętego, wspomina o kulcie maryjnym i świętych.

Pojednać się z Niemcem. W 1942 r.!

O tym, jak głębokie konsekwencje winna mieć duchowość eucharystyczna, niech świadczy następujący cytat: „Tylko w obliczu Eucharystii możliwym jest, by Polak, widząc przystępującego z nim razem do Stołu Pańskiego Niemca, nie odsunął się z nienawiścią i wstrętem od siepacza z Oświęcimia, lecz myślą najszczerzej szepnął: Bracie, niech ci Bóg przebaczy!”. Zważywszy na kontekst, to bodaj najbardziej poruszające słowa Zofii Kossak. Przypomnijmy, że dzieje się to w 1942 r.! Wojna. Okupacja. Leje się krew, Niemcy mordują Polaków, Żydów, a Zofia Kossak pisze o... przebaczeniu. To były niesłychanie odważne i chyba w jakimś sensie prorocze słowa. Wiemy przecież, co działo się 23 lata później – w 1965 r., kiedy to polscy biskupi wystosowali orędzie do niemieckich biskupów – słynny list „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie”. Wiadomo, jakie poruszenie społeczne wywołał ten dokument. Z perspektywy czasu widać zaś, jak bardzo był potrzebny.

Zewnętrzna postawa

Życie wewnętrzne nie wystarczy. Nieodłączną konsekwencją katolickiej duchowości winna być, w oczach Zofii Kossak, postawa zewnętrznego zaangażowania, zmierzająca do przemiany świata. Katolik odpowiedzialny za swoją wiarę i za świat musi być zaangażowany we wszystkie dziedziny życia – począwszy od troski o rodzinę, przez życie gospodarcze, na politycznym skończywszy. Nie można przy tym zapomnieć, że ku temu ma prowadzić wychowanie w rodzinie. „Kto zrodził co do ciała, wzia?ł na siebie obowia?zek, z˙e zrodzi co do ducha. Wychowanie matki góruje nad wychowaniem pan´stwa, gdy matka wychowuje bezinteresownie, pan´stwo wychowuje pod swoim ka?tem widzenia i dla swoich potrzeb. Matka wychowuje c z ł o w i e k a, pan´stwo – o b y w a t e l a. (...) Słuz˙ba matki dla dziecka jest zarazem słuz˙ba? dla Ojczyzny i dla Boga” – napisała autorka „Gościa oczekiwanego”.

Osią i rdzeniem jest tutaj wiara. Wszystko integralnie wypływa z wiary w Boga. Utrata wiary i odejście od zasad katolickiej nauki muszą skutkować rozpadem: rodziny, społeczeństwa, a nawet świata.

Odczytała myśl Kościoła

Jeśli ktokolwiek ma uratować i przemienić rzeczywistość, to właśnie katolicy. Mocą ducha zjednoczonego z Bogiem i mocą społecznego zaangażowania. Jeśli cokolwiek uratuje świat, to właśnie chrześcijaństwo rzeczywiste – to główna teza odezwy „Jesteś katolikiem...”.

Jeszcze raz spójrzmy na perspektywę czasu. Pozwoli to z pewnością uchwycić fenomen Zofii Kossak, pisarki, która – jak się wydaje – wiernie i – jak na polskie warunki – chyba pioniersko odczytała myśl Kościoła. Kiedy w okupowanej Polsce pisała swój program chrześcijaństwa rzeczywistego, w Bawarii szkolną edukację kontynuował 15-letni Joseph Ratzinger. Wiele lat później, już jako kardynał, w książce „Czas przemian w Europie. Miejsce Kościoła i świata” stwierdził: „Wiara nie wróci dziś do sił przez to, że się ją przesunie jak najdalej z powrotem w obszar nieokreśloności, lecz przez to, że się ją ujrzy w całej jej wielkości. To nie redukcja ratuje wiarę: ona jedynie czyni ją tanią. [Wiara] Będzie miała sens tylko wówczas, gdy pozostawi się jej całą jej siłę. Wtedy to nie my ratujemy wiarę, lecz ona ratuje nas”.

Zbieżność myślenia i wizji nie może nas tu zaskoczyć. Dlatego Zofię Kossak nazywamy pisarką katolicką.

Tagi:
Zofia Kossak

Konferencja w 50-lecie śmierci Zofii Kossak

2018-07-10 14:48

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 28/2018, str. V

Życiu i twórczości Zofii Kossak była poświęcona konferencja pt.: „W każdej chwili mego życia wierzę, ufam, miłuję”, która odbyła się w piątek 29 czerwca w sali Fundacji im. Zofii Kossak w Górkach Wielkich. Zorganizowano ją z okazji 50. rocznicy śmierci wybitnej polskiej pisarki i redaktorki „Niedzieli”

Monika Jaworska
Konferencja poświęcona Zofii Kossak

Konferencję poprowadził przewodniczący oddziału miejskiego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” Bielsko-Biała o. Stanisław Ciupka. Gościli na niej przedstawiciele oddziałów stowarzyszenia, miłośnicy twórczości pisarki i inni zainteresowani tematyką.

– Rada główna Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” uchwaliła, że w roku 50. rocznicy śmierci Zofii Kossak-Szczuckiej chcemy szczególnie uwypuklić tę datę poprzez zorganizowanie konferencji m.in. w Krakowie, Oświęcimiu czy w Górkach Wielkich oraz spotkań w okręgach stowarzyszenia w całej Polsce. Poprzez te inicjatywy chcemy przypomnieć postać Zofii Kossak, jej działalność, m.in. w Żegocie, której była współzałożycielką, oraz twórczość pisarską – to, że podkreślała wartości chrześcijańskie – mówi naszej redakcji Bożena Pruska, zastępca dyrektora oddziału okręgowego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Krakowie.

Życie pełne zakrętów

Wykłady wygłosiło 3 prelegentów. Dr hab. Marek Rembierz z Uniwersytetu Śląskiego opowiedział o walce o godność kobiety w czasie okupacji. Zauważył, że II wojna światowa wciągnęła kobiety w różne formy działania, i podawał przykłady samoorganizowania się kobiet. – Możemy znaleźć wiele takich postaci i w tym kontekście odczytywać dokonania Zofii Kossak. To jest pewien typ polskiej tradycji, o którym zapominamy. O polskich więźniarkach i ich samoorganizacji w Ravensbruck nie pisze się w podręcznikach historii, z których uczy się w szkole. Jest eksponowana historia militarna, ale nie podkreśla się, że ta armia była w dużej mierze złożona z kobiet. W czasie wojny dzięki pracy kobiet udało się ocalić nie tylko ich godność, ale także godność tych, za których one poczuwały się odpowiedzialne. Lata 1939-45 to etyka troski kobiecej w działaniu w bardzo skrajnych warunkach – zauważył dr hab. Marek Rembierz.

Biografka Zofii Kossak dr Joanna Jurgała-Jureczka wspominała o życiu pisarki, w tym o końcówce jej życia. – Jej życie było pełne zakrętów i gwałtownych zwrotów akcji. Wiarę wyrażała poprzez to, co robi. Pisała, że prawda o Bogu wyraża się w sposobie działania. Ta kobieta radziła sobie w sytuacjach niezwykle trudnych. Umarł jej syn. Straciła także drugiego syna w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Ona sama przeżyła obóz koncentracyjny. Będzie konspiratorką przez całą wojnę, będzie ratować Żydów, co jest wielką zasługą. Jednym z największych jej dokonań to przemycanie komunikantów na Pawiak, które po okruszku były dawane tym osobom, które szły na śmierć – mówiła dr Joanna Jurgała-Jureczka, podkreślając że w Górkach Wielkich powstały jej najwybitniejsze książki. – I tutaj zbliża się do śmierci, o której mówi bardzo spokojnie: „że to przejście, że czeka, by wsiąść na prom”. Pisała, że to jest wielka łaska Boża, jeżeli się odejdzie jak zdmuchnięta świeca. Ona w pewnym sensie tak odeszła 9 kwietnia. A to była niezwykła kobieta, bardzo silna zewnętrznie i wewnętrznie – dodała Jurgała-Jureczka.

Na koniec mgr Teresa Wontor-Cichy z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau przybliżyła realia życia więźniarek w Birkenau, nawiązując do wspomnień obozowych Zofii Kossak i cytując ich fragmenty. – 5 października 1943 r. przywieziono 244 więźniarki skierowane przez Sipo z Warszawy, z więzienia na Pawiaku. W transporcie tym przywieziono wybitną pisarkę Zofię Kossak-Szczucką pod konspiracyjnym nazwiskiem Zofia Śliwińska. Oznaczona została numerem 64491. Miała wówczas 53 lata. Na terenie obozu Birkenau przebywała w blokach BIa nr 31 oraz 17 na odcinku szpitalnym i w BIb blok nr 8 – mówiła Teresa Wontor-Cichy, zauważając, że Zofia Kossak-Szczucka w wielu miejscach pisze o wierze w obozie, o trudnościach więźniarek z modlitwą. Najtrudniejszą do zorganizowania na bloku była właśnie modlitwa.

Przesłanie Zofii Kossak

Głos zabrała także obecna na konferencji wnuczka Zofii Kossak Anna Fenby Taylor: – Miałam 16 lat, kiedy ostatni raz widziałam babcię. To była osoba, która emanowała niesłychaną wewnętrzną siłą, miała głęboką duchowość i mądrość. Przez to wzbudzała zaufanie. My jako wnuki, młodzież, nigdy nie czuliśmy się sądzeni. Babcia stworzyła nam takie warunki, że mogliśmy czuć się sobą. Dała nam zrozumieć, że każde z nas jest inne i nasze talenty mogą być różne, nie trzeba być malarzem czy pisarzem. Nie tyle ważne są talenty, co ważny jest uśmiech czy słowo, które spowoduje, że osoba obok poczuje się lepiej. Pokazała nam, że najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka, do tego, co Pan Bóg stworzył. Babcia zabierała nas do Polski – ważne było, byśmy poznali Polskę – zaznaczyła Anna Fenby Taylor. Jednocześnie wyraziła nadzieję, że przyszły rok stanie się rokiem Zofii Kossak z racji tego, że wtedy przypadnie 130. rocznica urodzin pisarki.

Po wykładach i poczęstunku uczestnicy zwiedzali muzeum z przewodnikiem. Konferencję zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” Oddział w Bielsku-Białej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Piotrowski prosi o pomoc w organizacji obozu dla 500. syryjskich dzieci

2018-08-16 12:43

dziar / Kielce (KAI)

W odpowiedzi na prośbę maronickiego biskupa Lattaki i Tartous w Syrii, bp Jan Piotrowski zachęca diecezjan do pomocy w organizacji obozu misyjnego dla pięciuset dzieci zamieszkałych tereny ogarnięte wojną w Syrii. Diecezja Lattaki zamierza zabrać dzieci z rejonu walk do spokojnych zakątków kraju, aby pod opieką duszpasterzy i psychologów mogły odpocząć od ciągłego lęku o przetrwanie kolejnego dnia.

TER
Bp Jan Piotrowski

W komunikacie, który będzie odczytywany w najbliższą niedzielę, biskup kielecki przypomina, że wymarzone wakacje nie są udziałem wszystkich dzieci.

„Wakacje przypominają wszystkim o potrzebie oderwania się od codziennych zajęć, aby chociaż na krótki czas zadbać o odpoczynek i zebranie sił do dalszej pracy. Szczególnie z radości wakacyjnego czasu korzystają dzieci. Trzeba jednak pamiętać, że jest na świecie wiele dzieci, które nie tylko nie mają szczęśliwej rodziny i wymarzonych zabawek, ale nawet nie mają dość jedzenia i spokojnego dachu nad głową” – pisze biskup.

Z danych przekazanych przez maronickiego biskupa Lattaki i Tartous w Syrii wynika, że jeden dzień pobytu syryjskiego dziecka na takim turnusie będzie kosztował około 5 Euro, co dla 500 dzieci z tego rejonu czyni wydatek 17500 Euro za 7- dniowe turnusy. Organizacja tego rodzaju turnusu przekracza możliwości zrujnowanej wojną diecezji, gdzie „brakuje na chleb, światło i inne podstawowe środki do życia”.

„Dlatego zwracam się do mieszkańców Kielc i najbliższej okolicy, abyście zechcieli wspomóc to dzieło na miarę swoich możliwości. Wysiłek ten łączymy z innymi działaniami miasta Kielce zapoczątkowanymi naszym wspólnym Apelem podpisanym z Prezydentem Kielc pod koniec maja br. Razem z Papieskim Stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie pragniemy pospieszyć z pomocą udręczonym braciom żyjącym w Syrii, która tak dramatycznie została doświadczona w ostatnich latach” – apeluje bp Jan Piotrowski.

Celem trwającej w Kielcach kampanii jest zbiórka funduszy głównie na pomoc edukacyjną dla syryjskich dzieci i młodzieży. W Syrii, w ciągu ponad 7 lat wojny zginęło niemal 400 tys. ludzi, w tym ponad 20 tys. dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Święto Wojska Polskiego

2018-08-16 19:19

Jadwiga Kamińska

Mszą św. w intencji Ojczyzny pod przewodnictwem abp. Grzegorza Rysia, metropolity łódzkiego, w bazylice archikatedralnej rozpoczęły się uroczystości Święta Wojska Polskiego.

Marek Kamiński

Święto to jest obchodzone 15 sierpnia na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w 1920 r. – zwanej też Cudem nad Wisłą – w czasie wojny polsko-bolszewickiej.

Po Mszy św. wszystkich zgromadzonych na placu przed świątynią powitał wojewoda łódzki Zbigniew Rau, organizator spotkania.

- Każdego roku Święto Wojska Polskiego skłania do pogłębienia refleksji dotyczącej miejsca naszych sił zbrojnych w narodowej historii. W naszej teraźniejszości i przyszłości. W naszym społeczeństwie i państwie. W jubileuszowym roku 100-lecia naszej niepodległości refleksja taka jest czymś koniecznym, dla zrozumienia nie tylko Wojska Polskiego, ale także nas samych, wszystkich obywateli Rzeczpospolitej - apelował wojewoda.

Po wystąpieniu odczytano Apel Pamięci Oręża Polskiego. Kompania Honorowa Wojska Polskiego reprezentowana przez 1. Batalion Kawalerii Powietrznej w Leźnicy Wielkiej oddała salwę honorową.

Kombatanci, samorządowcy, duchowni, posłowie, wojskowi oraz harcerze złożyli wieńce i wiązanki kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza.

Uroczystość zakończyła się defiladą kompanii honorowych Wojska Polskiego, Policji, Straży Pożarnej, Straży Miejskiej oraz Orkiestry Dętej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Łodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem