Reklama

Wkład Polski w dziedzictwo europejskie

2018-04-25 11:29

Krystyna Czuba
Niedziela Ogólnopolska 17/2018, str. 20-21

pixabay.com

Historia Polski znaczy wielowiekowy etap zmagań o jej miejsce wśród narodów Europy. Był także „krzyk o prawo do własnego miejsca na mapie Europy” – przez prawie 150 lat rozbiorów Polski. Prymas Stefan Wyszyński napisał: „Największą zbrodnią przeciwko kulturze zachodniej były rozbiory Polski”

Jan Paweł II nazwał Ojczyznę „ziemią szczególnie odpowiedzialnego świadectwa”. Jest to świadectwo wobec krzyża Chrystusa i Jego zmartwychwstania. Jest to świadectwo wiary. A wiarę Polaków widział jako „rzeczywistość tętniącą życiem”. W polskim charyzmacie wiary jest zawierzenie Bogu przez Maryję. Jest to nasza podstawowa misja wobec Europy i świata – mówili św. Jan Paweł II i sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. We współczesnych objawieniach Anioła Stróża Polski, mających imprimatur Kościoła w Polsce, jest powiedziane: „Bóg pragnie uczynić was światłem pośród ciemności, które ogarnęły Europę”. Czy to mistyfikacja? Nie. Bóg wobec każdego człowieka stawia zadania i wymagania. Stawia je również wobec narodów, zwłaszcza ochrzczonych – jako swoich dzieci.

Polska – kraj antyimperialny

Polska nie tylko otrzymała od Europy cywilizację i kulturę chrześcijańską, ale też bardzo Europę obdarowała. Polska należy do państw wyznających idee antyimperialne. Już w XII wieku Wincenty Kadłubek przestrzegał przed używaniem przymusu przy nawracaniu na chrześcijaństwo. Postawa afirmująca wolność uwidoczniła się szczególnie na tle historii europejskiej od XV wieku.

Należy przypomnieć, że w Europie Zachodniej w tym czasie wolność sumienia nie istniała nawet w formie projektu. W Polsce było inaczej. Na soborze w Konstancji w 1414 r. wystąpił Paweł Włodkowic, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, i przeciwstawił się Krzyżakom, którzy nawracali na chrześcijaństwo mieczem. Polska odrzuciła krzyżacką zasadę „zdobyczy apostolskiej”. W okresie reformacji w XVI wieku król Polski Zygmunt August wypowiedział znamienne zdanie: „Nie jestem królem waszych sumień”. Polska, w odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej, pozostała wierna temu myśleniu i działaniu. Afirmacja wolności sumienia jest dziedzictwem, które nasz kraj wniósł do Europy.

Reklama

Polska nie podbijała krajów, lecz połączyła się z Litwą unią lubelską, a wskutek tej unii weszła w ścisły związek z ludami na linii Lwów – Kijów przez unię brzeską w 1596 r. Narzędziem politycznym były u nas nie przemoc i miecz, ale unia.

Tymczasem ówczesna Europa była silna absolutyzmem, modelem „rządów silnej ręki” i pragmatyzmem politycznym. Polska była „wyspą” na morzu Europy. Ze strony pragmatycznej polski etos polityczny był skazany na porażkę. Ale ze strony wizji chrześcijańskiej był prekursorem. Byliśmy krajem otwartym dla wszystkich – bez względu na różnice etniczne, kulturowe czy religijne. Tę drogę, którą świadomie kroczyła Polska, dostrzegł największy humanista ówczesnych czasów Erazm z Rotterdamu. Nasza historia była historią szacunku dla innych narodów i ludów.

Amerykański pisarz Louis E. van Norman w 1907 r. napisał: „Połączenie w 1569 r. Polski, Litwy i Rusi było pierwszą dobrowolną federacją państw w Europie. Polska była strażniczką wschodnich wrót Europy. Za obronę Europy przed zalewem pogaństwa i barbarzyńców Wschodu Polska nie żądała kontrybucji, wojsk ani pieniędzy. Nie pragnęła wdzięczności. Postępowanie wobec niej Europy jest wobec tego jedną ze zbrodni historycznych”. Należy przypomnieć, że nie było wówczas Polski na mapie.

Polska ukazała Europie szczególne umiłowanie wolności: to rozumienie i umiłowanie wolności każe Polakom walczyć o wolność na wszystkich frontach świata. „Za wolność naszą i waszą” – stało się prawdą, której nie da się wymazać z naszej historii. Szlaki obrony cywilizacji chrześcijańskiej prowadzą przez Legnickie Pole, gdzie osłanialiśmy Europę przed Mongołami, gdzie zginął książę Henryk Pobożny w 1241 r.; prowadzą przez niezliczone miejsca walki z Tatarami i Turkami na przestrzeni wieków. Chrześcijańskiej Europy broniliśmy pod Grunwaldem, Orszą, Kłuszynem, Kircholmem, na stokach Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego. Europy bronił i obronił ją przed islamem król Jan III Sobieski. W 1920 r. Polska obroniła Europę przed bolszewickim komunizmem.

Polska pierwsza w Europie wprowadziła demokratyczną Konstytucję 3 maja. Przypada ona na czas, kiedy europejskie imperializmy dały o sobie znać Europie i światu. W Polsce natomiast myślano, jak tworzyć demokratyczne państwo i wprowadzić nowożytną konstytucję. Choć stało się to w przeddzień upadku naszego państwa, wydarzenie to jednak w jakiejś mierze pracowało na rzecz naszej niepodległości.

Sprawiedliwość społeczna w Polsce była wysoko ceniona. Król Jan Kazimierz ślubował uwolnienie chłopów od pańszczyzny. Za poprawą bytu „warstw niższych” opowiadali się Andrzej Frycz Modrzewski i ks. Piotr Skarga. Nawet pańszczyzna miała u nas łagodniejszy przebieg niż w państwach zachodnich.

Polska Solidarność

Ważnym darem dla Europy była Solidarność, która przyniosła narodom wolność, prawdę o człowieku i „ewangelię pracy”.

„Ewangelia pracy” była dorobkiem benedyktyńskiego myślenia: „Ora et labora” – Módl się i pracuj. Ożyła ona w polskim doświadczeniu lat 80. XX wieku. Została przypomniana godność człowieka, z której wypływają godność ludzkiej pracy, a także idea solidarności międzyludzkiej. Solidarność stała się darem polskiego chrześcijaństwa dla wspólnego europejskiego dziedzictwa. Jej zewnętrznym wyrazem jest upadek komunizmu.

Cyprian K. Norwid napisał: „Czyliż ile razy Polska się porusza, nie daje z siebie czegoś wszystkim kategoriom sił żywotnych w Europie?... Jeżeliby tego nie było – to nie byłoby prawa bytu, to byłaby tylko pretensja do bytu, ale nie proces dziejów”.

Polska walczyła zawsze o wprowadzenie zasad moralnych do życia publicznego, politycznego, międzynarodowego. Nasza myśl polityczna nieustannie zajmowała się zagadnieniem, w jaki sposób wprowadzić etykę chrześcijańską do współżycia narodów. Świadczą o tym nasza filozofia narodowa, nasze poezja i proza. Postęp techniczny łączyliśmy zawsze z moralnością. Świadczą o tym także współczesne wypowiedzi prezydenta RP Andrzeja Dudy w ONZ i premier Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim. Są pełne prawdy i szlachetnej dumy Polaków. Choć Europa i świat uważają, że etyka w życiu politycznym to naiwność i strata czasu, to Polska wciąż woła o zasady moralne, także w relacjach międzynarodowych. Wspierał nas w tym i umacniał święty Papież Polak. Wybór Jana Pawła II na Stolicę Piotrową to również wkład Polski w dzieje chrześcijańskiej Europy. Jest to dar i pogłębienie więzi między Polską a Europą. Papież Polak powtarzał: „Polska jest na swoim miejscu potrzebna Europie i światu”. Był przekonany, że Polska stanowi pomost spotkania w Europie Wschodu z Zachodem. Akcentował jedność słowiańską.

Dziś ta misja nabiera szczególnej aktualności, a nawet szczególnej nadziei. Pojęcie Europy Słowiańskiej, które Jan Paweł II przywołuje w encyklice „Slavorum Apostoli”, wykracza poza zakres etniczny. Oznacza tę część Europy, którą obok Słowian zasiedlają Litwini, Łotysze, Rumuni i Węgrzy. Mówimy tu o jedności na zasadzie doświadczeń historycznych.

W dyskusji o dialogu i jedności Europy prowadzonej przez św. Jana Pawła II z uczonymi naszych czasów F. Ricci napisał: „Wydaje mi się, że jedynym krajem, w którym ta żywa antropologia przetrwała, jest Polska (...). Polska dawała wyraz w epoce postwestfalskiej, że są ideały, dla których warto umierać, co tłumaczy, dlaczego Polska jest krajem tak mało europejskim w postwestfalskim sensie tego słowa. Pozostała ona niejako na zewnątrz owych procesów rozkładowych, które objęły resztę Europy”.

Dziś świadectwo to jest dla nas, Polaków, szczególnym zobowiązaniem wobec Europy.

Tagi:
Unia Europejska Europa Christi

Polska nadzieją Europy

2018-12-12 07:49

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 50/2018, str. II

Bożena Sztajner/Niedziela

Similis simili gaudet – Podobny cieszy się podobnym. To łacińskie adagium mówi o tym, że gdy zauważam, iż ktoś wykazuje postawę podobną do mojej, to się z tego cieszę.

Jesteśmy po wyborach samorządowych. Jedni spodziewali się takich wyników, inni są zaskoczeni. Zdarzały się zaskakujące sytuacje, jak choćby ta w Łodzi, gdzie wybory wygrała w sposób imponujący osoba skazana prawomocnym wyrokiem, albo w Warszawie, gdzie wygrał człowiek reprezentujący opcję, która ma na sumieniu tysiące ludzi pozbawionych mieszkań i wiele krzywdy wyrządzonej przez urzędników Ratusza.

A więc jaka jest ta nasza Polska, jacy są Polacy? Co jest ważne w życiu polskiego wyborcy? Jak nasz naród, który w ponad 90 procentach jest ochrzczony, postrzega Dekalog? Wybory mają przecież swój aspekt moralny. Jeżeli kandydat oświadcza, że będzie sprzyjał niemoralnym marszom lub będzie promował np. metodę in vitro, to człowiek wierzący musi wziąć to pod uwagę przy głosowaniu. Powstaje więc kolejne pytanie o sumienie Polaków. Bowiem różne manipulacje, a nawet krzywda ludzka nie mają dla wielu ludzi znaczenia przy urnie wyborczej. I przegrywa przy tym Polska. Wielu ludzi, którzy nie zasługują na głos wyborców, zdobywa ważne stanowiska.

Do tego trzeba dołożyć rolę propagandy medialnej. Należy pamiętać, że w Polsce działają opcje różnych obcych mediów. Nie poradziliśmy sobie, niestety, z reformą mediów. Karmią one teraz polską duszę obcymi „proszkami”. Pisze się w nich po polsku, ale myśli po niemiecku, francusku itp. Tymczasem niepodległość powinna iść w parze z wolnością. Trzeba więc dokonać głębokiej refleksji nad naszą wolnością – tą prawdziwą, przeżywaną na drodze do Najwyższego Dobra, czyli do doskonałości w wymiarze Boskim. Dotykam tu wielkiej metafizyki, ale przecież człowiek jest istotą metafizyczną, a zatem i niepodległość należy postrzegać w kontekście metafizyki, nie tylko w kontekście politycznym.

Niestety, kraj opleciony obcą nam pajęczyną informacyjną będzie pozostawał chory, zniewolony – nie czyni się nic, by się z tej pajęczyny wyplatać. Warto tu przypomnieć słowa św. Pawła: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5, 1).

Myślę, że my, Polacy, moglibyśmy powiedzieć: Ku niepodległości wyswobodził nas Chrystus. Bo to, że po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość, naprawdę zaliczyć trzeba do cudów. Także to, że w najtrudniejszym czasie, w 1920 r., pokonaliśmy bolszewicką Rosję, która zagrażała całej Europie... A w latach 80. XX wieku polska Solidarność ocaliła Europę i dzięki nam tyle krajów będących pod reżimem Kremla uzyskało niepodległość.

Na Międzynarodowym Kongresie „Europa Christi” 2018 Carl Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba, powiedział: „Polska jest nadzieją dla Europy. Nie tylko ja to mówię”. Żebyśmy jednak nie zawiedli tej nadziei, to cały naród powinien głęboko przemyśleć swoją wolność i niepodległość. Chodzi o wolność i niepodległość ducha, o to, żeby kierował nami sam Jezus Chrystus. Niech On stanie się naszym Domownikiem i prawdziwie zamieszka w naszych sercach i sumieniach, niech zagości w naszych rodzinach, urzędach, szkołach i na uniwersytetach. Bo tylko On może nas nauczyć poprawnego myślenia, może sprawić, że będziemy kierować się w życiu sumieniem. Jakże ważne jest to, co powiedział Europie i światu św. Jan Paweł II: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Niech więc Polska otworzy drzwi Chrystusowi z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości i 40. rocznicy wyboru Jana Pawła II na Stolicę św. Piotra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Głódź: Paweł Adamowicz był osobą wierzącą, nie wstydził się wiary, praktykował

2019-01-15 17:08

KAI

Człowiekowi rozkochanemu w Gdańsku, wizjonerowi, dla którego to miasto było powołaniem i sensem życia. Panie Prezydencie, Kochany Pawle! Już teraz nam Ciebie brakuje - to napis umieszczony w księdze kondolencyjnej, którą od godz. 10 podpisywano w sali nr 107 Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Na kolejnej karcie księgi kondolencje wpisał metropolita gdański. "Pozostaje w pamięci w naszych oczach ta wyciągnięta dłoń ze światełkiem do nieba, to jest swoista statua wolności" - napisał m.in. abp Głódź. Po dokonaniu wpisu metropolita w rozmowie nie ukrywał emocji i był poruszony uroczystością. - Dziękujemy i wierzymy, że Pan Bóg nagrodzi jego życie. Śp. Paweł Adamowicz był osobą wierzącą, nie wstydził się wiary, praktykował. Teraz zadanie, które stoi przed nami - umarłych pogrzebać, godnie i w ciszy. Rozważany jest pochówek w bazylice Mariackiej. Pani Magda i pan Piotr [żona i brat - przyp. red.] przekażą komunikaty.

Najprawdopodobniej będzie to sobota - dodał abp Głódź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Cierpienie można przyjąć tylko wiarą

2019-01-16 21:37

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

- To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą - o cierpieniu mówił abp Marek Jędraszewski podczas kolędowej wizyty duszpasterskiej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu.

Jaonna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Wicedyrektor szpitala lek. med. Andrzej Bałaga przywitał metropolitę i podziękował za kolejną wizytę, która, jak zaznaczył, jest wsparciem zarówno dla personelu w podejmowaniu nierzadko trudnych decyzji, jak i dla małych pacjentów w ich powrocie do zdrowia.

Prof. Szymon Skoczeń w imieniu zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego szpitala poprosił arcybiskupa o błogosławieństwo.

Delegacja dzieci również przywitała metropolitę krakowskiego i złożyła wierszowane życzenia. Młodzi pacjenci zapewnili arcybiskupa o swej pamięci modlitewnej w ich szpitalnej kaplicy.

Metropolita wyjaśnił, że dzisiejsze czytania mówiące o tym jak Chrystus wyrzuca złe duchy i uzdrawia, dopełniają tego, co zaczęło się w Betlejem.

– Bo chodziło o to, żeby Chrystus się światu objawił jako Boży Syn. Jako Ten, który zrodzony przed wiekami z Ojca stał się z Jego woli człowiekiem po to, aby nam przynieść zbawienie.

Arcybiskup podkreślił, że w dzisiejszej Ewangelii jest także mowa o tym, że Chrystus udał się w odosobnione miejsce, by się modlić. I na słowa Apostoła, że wszyscy Go szukają, odpowiedział, że trzeba iść dalej, do kolejnej miejscowości nauczać o Bogu.

W Liście do Hebrajczyków natomiast słyszymy dziś przypomnienie tego, że Chrystus stał się do nas podobny we wszystkim – oprócz grzechu. Metropolita szczególnie podkreślił, że Pan Jezus stał się do nas podobny we wszystkim i stał się jednym z nas. Metropolita zacytował zdanie: „W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” – Ludzie są poddawani próbom. Ludzie są doświadczani cierpieniem i to miejsce jest szczególnym nagromadzeniem ludzkiego cierpienia. Nie w postaci abstrakcyjnej, nie w postaci ksiąg o cierpieniu czy o tym jak z cierpienia ludzi wydobywać. To jest miejsce, w którym cierpienie przybiera kształt konkretnego człowieka, konkretnego dziecka. I jest to dla nas wszystkich jakaś ogromna tajemnica.

Metropolita zaznaczył, że Chrystus stał się jednym z nas także w cierpieniu, bo On naprawdę cierpiał. I pokazał jak trzeba to cierpienie przyjąć – z całkowitym zaufaniem wobec Boga, nawet, jeśli jest to niezwykle trudne.

– Bo na krzyżu Golgoty (…) było poczucie osamotnienia, była ogromna boleść, ale było też oddanie wszystkiego swemu Ojcu. I była tam także, co trzeba bardzo mocno podkreślić, błogosławiona obecność tych, którzy Pana Jezusa kochali i pozostali Mu wierni aż do końca. Zwłaszcza Jego Przenajświętsza Matka, zwłaszcza Jego najbardziej spośród wszystkich ukochany uczeń Jan. Byli przy Nim i swoją obecnością pokazywali – nie jesteś sam, kochamy Ciebie. Arcybiskup powiedział także, że zdaje sobie sprawę, że łatwo jest powiedzieć, że mamy przyjmować cierpienie. Szczególnie jeśli chodzi o cierpienia dziecka, wobec którego jesteśmy kompletnie bezradni.

– To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą. Bo jeśli On przeszedł przez bramę cierpienia do pełni życia, to i my ufamy, zmierzając także do Dzieciątka narodzonego w Betlejem, że nas rozumie, że nas swoją miłością ubogaci, że swoim ubóstwem podniesie i że przy wszystkich nierozumieniach tego czym jest cierpienie, a zwłaszcza czym jest cierpienie dziecka, będziemy, będąc blisko Niego, mogli z całą głębią wiary powtarzać słowa wyśpiewywane w Betlejem przez aniołów: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania, pokój ludziom dobrej woli”.

Po Mszy św. arcybiskup niosąc słowa otuchy odwiedził małych pacjentów w szpitalnych oddziałach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem