Reklama

Słowo Pasterza

Świętując 100. rocznicę niepodległości Polski

2018-04-25 11:32

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 17/2018, str. V

BOŻENA SZTAJNER

Wyciągnijmy kilka wniosków ze zmartwychwstania Chrystusa i zmartwychwstania Polski dla naszego życia osobistego i narodowego.

Wezwanie do poszukiwania, głoszenia, bronienia i domagania się prawdy

Ludzie zranieni grzechem pierworodnym zawsze mieli i mają tendencję do kłamania, czasem do życia w zakłamaniu. Na naszej ziemi pojawił się Ktoś, kto nigdy nie kłamał i kto wystąpił przeciw kłamaniu. Tym kimś jest Jezus Chrystus. Za to, że mówił prawdę, został zabity przez tych, którzy kłamali i żyli w zakłamaniu. Gdyby Jezus nie zmartwychwstał, prawda by umarła, przegrałaby z kłamstwem. Jezus wstał jednak z grobu i potwierdził, że wszystko, co powiedział ludziom, jest prawdą. Ta prawda ma na imię Ewangelia. Powinniśmy z naszego życia osobistego, społecznego i narodowego usuwać kłamstwo, które zawsze pochodzi od diabła. Wychowujmy w prawdzie młode pokolenie. Kłamstwo zwykle prowadzi do kradzieży, do korupcji, do hipokryzji. Że tak jest, pokazują to dzisiaj nie tylko komisje śledcze, ale codzienne życie publiczne. Jezus umarł za nasze kłamstwa, ale zmartwychwstał, abyśmy przestali kłamać. Kłamstwo bywa zwykle sowicie opłacane. Żołnierze jerozolimscy otrzymali pieniądze, aby kłamać, że Chrystus nie zmartwychwstał, że Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy oni spali. Ongiś komuniści, a dzisiaj różnej maści liberałowie i lewacy, ateiści i milionerzy wydają grube miliony, by była na świecie zwalczana prawda religijna, zwłaszcza chrześcijańska, katolicka, by zniszczyć Kościół Chrystusowy. Podobnie panie, które były w „czarny” piątek w Warszawie na proteście przeciwko Episkopatowi za kolejną petycję, by parlament podjął procedowanie projektu ustawy „Zatrzymaj aborcję”. To jest nic innego jak przedłużenie wołania tłumu z dziedzińca Piłata: „Ukrzyżuj Go!”.

Reklama

Wezwanie do zawierzenia Bogu

Często bardzo niepokoimy się, gdy widzimy agresywną, antykościelną propagandę. Wielu woła: „O jej, co to będzie?”; „Co zrobimy?”; „Taki skandal?”. Spokojnie! Zmartwychwstały Pan nie zostawi nas. Prawda i łaska mieszkają nadal w Kościele, mimo atakowania go przez wrogów i mimo grzechów chrześcijan i moralnych potknięć księży. Owszem, bywają sytuacje, w których wydaje się nam, że Jezus nas opuścił. Są to tylko chwile próby, ale nadzieja nigdy nie umiera. Wielkanoc głosi, że Bóg jest większy i do Niego należy zawsze ostatnie słowo. Odważnie idźmy w przyszłość ze słowami na ustach: „Jezu, ufam Tobie!”.

Wezwanie do pokory i miłości, do bezinteresownej służby

Apostoł Paweł mówił do nas: „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-2). Jeśli przeszliśmy ze śmierci, spowodowanej grzechami, do życia w przyjaźni z Bogiem, trwajmy przy Chrystusie Zmartwychwstałym i prośmy Go, by nam zsyłał z nieba światło i moc Ducha Świętego, abyśmy nie zeszli z drogi wiary, prawdy, nadziei i miłości.

Tagi:
Polska Polska niepodległość 100‑lecie niepodległości

Wytwarzanie bożej żywności

2019-01-08 11:58

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 2/2019, str. 36-37

Grzegorz Boguszewski
Jan Krzysztof Ardanowski

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Jakie będzie polskie rolnictwo w niedalekiej przyszłości, Panie Ministrze? Czy zgodnie z globalnymi trendami będzie nastawione na wielkoformatową produkcję taniej żywności, czy może zachowa swą obecną specyfikę, bardziej sprzyjającą ekologii i klimatowi?

JAN KRZYSZTOF ARDANOWSKI: – Na świecie rzeczywiście widzimy dziś silną tendencję do powiększania gospodarstw, do wykorzystania tzw. efektu skali. Mamy do czynienia już nie tylko z mechanizacją, ale nawet z robotyzacją rolnictwa, rolnictwem precyzyjnym, wykorzystaniem satelity czy drona. Ale tak krawiec kraje, jak materii staje. Polskie rolnictwo jest inne, co bynajmniej nie powinno być dla nas obciążeniem.

– A może być atutem?

– Jak najbardziej tak! Zupełnie nie zgadzam się z oceną, że rozdrobnione polskie rolnictwo jest barierą nowoczesności, że jest zawalidrogą, kulą u nogi. Mamy dziś taką strukturę rolnictwa, jaką otrzymaliśmy w spadku po zaborach; w niektórych rejonach Polski są gospodarstwa duże, w innych mniejsze, a nawet bardzo małe. Nie stanowi to jednak trudności w rozwijaniu rolnictwa. Są w Europie kraje i regiony o wysoko postawionym rolnictwie, gdzie dominują gospodarstwa wcale nie większe od polskich – np. Bawaria, Austria, niektóre regiony Włoch, Francji – a nikt nie śmiałby powiedzieć, że te drobne gospodarstwa są tam jakąkolwiek przeszkodą. Nie należy więc w Polsce wykonywać jakichś „rugów pruskich”, nie można na siłę wymuszać poprawy – tak niektórzy to nazywają – struktury agrarnej, bo przy okazji można wyrządzić wiele krzywdy rodzinom rolniczym i samemu rolnictwu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Kolęda

Alumn Grzegorz Gęsikowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 51/2002

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pokażmy, że Bóg jest sensem naszego życia

2019-01-21 19:39

Karolina Zając/Archidiecezja Krakowska

Ks. Marcin Filar | Archidiecezja Krakowska

Jedziemy do Panamy, aby pokazać światu, że Chrystus żyje, że jest centrum naszego życia. Jezus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem. - mówił abp Marek Jędraszewski podczas ostatniej Eucharystii polskich pielgrzymów w Monagrillo.

Metropolita krakowski rozpoczął swoje rozważania od zarysowania początków Światowych Dni Młodzieży. Zaznaczył, że św. Jan Paweł II poddał pomysł spotkania młodych chcąc przybliżyć ich jeszcze bardziej do Boga.

– Taki też jest cel tegorocznych ŚDM tutaj w Panamie – podkreślał abp Marek Jędraszewski.

Tłumacząc czytania dnia pasterz Kościoła krakowskiego mówił o istocie posłuszeństwa i ofiary Chrystusa.

– Jego męka jest największą ofiarą, bo Jezus stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy go słuchają. Jest największą ofiarą, bo ponawia się podczas każdej Mszy świętej – zaznaczył abp Jędraszewski.

Jako przykład idealnego bycia w Chrystusie arcybiskup przywołał postać patronki dnia św. Agnieszki.

– Dla niej Chrystus był oblubieńcem, dla którego poświęciła całe życie. Dała świadectwo swojej miłości do Boga, kiedy stała się męczenniczką mając zaledwie 12 lat – mówił metropolita krakowski. Tłumaczył, że szła na śmierć sama, bez kajdan na dłoniach, z miłością i radością, bo wiedziała, że idzie na spotkanie z Jezusem.

– Moi drodzy, za kilka dni spotkamy się z Ojcem Świętym Franciszkiem. Spotkamy się w czasie, który jest naznaczony postacią ludzi, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. My chcemy spotkać się w Panamie, aby pokazać światu, że on jedyny jest Alfą i Omegą naszego życia. – kontynuował arcybiskup.

Na zakończenie apelował, aby młodzi kierowali się w życiu przykładem św. Agnieszki i nie bali się pokazywać swojej wiary tam, gdzie Pan ich posyła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem