Reklama

Ulice Przemyśla zakwitły na żółto

2018-05-02 09:46

Małgorzata Sztolf
Edycja przemyska 18/2018, str. IV

archiwum organizatorów
Zebrane datki zostaną przeznaczone na powstające Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze „Betania” im. św. Łazarza

Pracują, są na emeryturze, uczą się. Lekarze, nauczyciele, pracownicy banków, prawnicy, studenci. Najmłodszy z nich ma 4-lata. Co ich łączy? Chęć niesienia nadziei drugiemu człowiekowi. To dzięki ich wielomiesięcznej pracy Przemyśl po raz trzeci zakwitł na żółto

W harmonogram wydarzeń Przemyśla na stałe wpisał się obraz wolontariuszy i członków Stowarzyszenia Katolickiego – Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa św. Łazarza z Jerozolimy, maszerujących ulicami miasta. – Choć to dopiero trzecie Przemyskie Pola Nadziei, wiosna ma dla mnie kolor żółty – mówi Krystyna, jedna z uczestniczek marszu. Wszystko za sprawą żonkili – międzynarodowego symbolu nadziei – które kwestujący wręczali darczyńcom. Zebrane datki w kwocie niemal 50 000 zł zostaną przeznaczone na powstające Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze „Betania” im. św. Łazarza.

Wspólnymi siłami budują hospicjum

– W ramach Hospicjum utworzony zostanie oddział dziennego pobytu, oddział hospicyjno-paliatywny dla dorosłych i być może dla dzieci, rehabilitacja i naprotechnologia – podkreśla Zbigniew Suchodolski – wiceprezes zarządu Stowarzyszenia. Budynek przeznaczony na ten cel mieści się przy ul. Słowackiego w Przemyślu. Jest to obiekt dawnego szpitala wojskowego, gdzie znajdował się oddział wewnętrzny. Wymaga kapitalnego remontu. Ma być ośrodkiem dla osób przewlekle i terminalnie chorych oraz stwarzać możliwości poprawy stanu zdrowia poprzez zabiegi rehabilitacyjne. – Budynek został przekazany nam dwa lata temu. W tej chwili mamy go w użyczeniu wieczystym. Realizujemy pierwszy etap budowy – mówi Wiesław Morawski, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia. W pierwszym etapie ekipa budowlana dokonuje wykopów, wzmacniania i pobija fundamenty. Trwają prace mające na celu podpiwniczenie całego obiektu.

– W tych pomieszczeniach będzie stołówka, zaplecze logistyczne dla całego Hospicjum, część rehabilitacyjna. Następnym etapem będzie montowanie okien – dodaje pan Morawski. Ten etap zakończony będzie latem. – Prace trwają, bardzo się zintensyfikowały, pogoda nam sprzyja. Pożytkujemy, zgodnie z wymogami, pierwszą transzę z funduszy unijnych – podkreśla wiceprezes Stowarzyszenia. Kwota pozyskana z funduszy unijnych wynosi 2 800 000 zł, własnego wkładu potrzeba 20 proc. Zbierane datki w całości zostaną przekazane na jego pokrycie.

Reklama

Sukces ma wiele ojców... i matek

Tegoroczna kwesta trwała dwa dni. Zbiórki odbywały się w weekend w centrach handlowych oraz przed kościołami. W niedzielę po uroczystej Eucharystii w kościele Ojców Franciszkanów, w rytm utworów granych przez Salezjańską Orkiestrę Dętą Augustino, żonkilowy marsz przeszedł ulicami miasta. W Rynku na uczestników czekały wspaniałe wypieki niezawodnego Koła Gospodyń Wiejskich z Drohobyczki. Organizatorzy zgodnie podkreślają, że ogromną rolę w sukcesie przedsięwzięcia odegrali wolontariusze, włączający się całymi rodzinami w Przemyskie Pola Nadziei. – Dzieci wspierane przez babcie tworzyły bibułowe żonkile, małżonkowie, często przy wsparciu maleńkich pociech, kwestowali – podkreśla Małgorzata Kondracka, członek sztabu organizacyjnego.

Przemyślanie po raz kolejny udowodnili, że w rodzinie siła.

– Zainteresowanie naszą akcją jest bardzo duże. Można powiedzieć, że wyszliśmy poza granice miasta, ponieważ do współpracy zgłosiło się w tym roku 20 gmin ościennych – zaznacza Violetta Buczko. Członkini sztabu organizacyjnego wyraża również nadzieję, iż w kolejnych latach chętnych do pomocy będzie jeszcze więcej. Pracy nie braknie dla nikogo.

– Przygotowania do Przemyskich Pól Nadziei to wielomiesięczna praca, w którą zaangażowane są setki wolontariuszy. W tym roku chęć niesienia pomocy była tak wielka, że zabrakło identyfikatorów – podkreśla prezes zarządu Stowarzyszenia ks. dr Józef Bar. Choć w szkołach, do których kilka miesięcy wcześniej przesłano informacje o możliwości wsparcia akcji, przygotowano tysiące żonkili bibułkowych, kwiatów zabrakło i tworzono je na bieżąco w sztabie.

Niosą nadzieję

Dlaczego żonkile? W czasach starożytnych były symbolem nadziei na nowe życie – odrodzenie. W tradycji chrześcijańskiej symbolizują triumf poświęcenia nad egoizmem, miłości nad śmiercią, miłości niebiańskiej nad ziemską. Poprzez swoją subtelność, barwę i zapach uświadamiają nam wyższe cele istnienia, symbolizując kruchość i ulotność życia, przemijanie – stałą metamorfozę. Mają przypominać o ludziach chorych, cierpiących, potrzebujących naszego towarzystwa, opieki, troski. Pola Nadziei to działanie stworzone przez Marie Curie Caneer w Wielkiej Brytanii w 1948 r. Ideą programu jest pozyskiwanie funduszy na tworzenie i utrzymanie hospicjów, a także edukacja i uwrażliwienie społeczeństwa na los terminalnie chorego człowieka.

Biegiem po pomoc!

Przemyskie Pola Nadziei to nie jest jedyna inicjatywa podejmowana przez Lazarytów.

– Tradycją lat ubiegłych we wrześniu odbędzie się bieg uliczny na 5 kilometrów „Przemyska Piątka dla Hospicjum” – podkreśla W. Morawski. W ubiegłym roku wzięli w nim udział biegacze nie tylko z Przemyśla i okolic, ale i z zagranicy. W planach Stowarzyszenia jest również organizacja konferencji naukowej. – Nie chcę dziś zdradzać tematu, powiem tylko, że będzie korespondował z obchodami 100-lecia niepodległości Polski, będzie łączył się w jakimś kontekście z Zakonem Rycerzy i Szpitalników św. Łazarza z Jerozolimy, tradycją rycerską i wojskową.

Kapelan Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa św. Łazarza z Jerozolimy ks. dr Piotr Baraniewicz zachęca do włączania się w dzieła Stowarzyszenia. – Nieważne, ile masz lat, kim jesteś, jaki masz status społeczny. Nie uciszaj głosu swego serca. W myśl tegorocznego hasła „Otwórz swe serce na Hospicjum Betania w Przemyślu”.

Niezbędne informacje na temat Stowarzyszenia znajdują się na stronie www.lazarus.pl .

Tagi:
hospicjum Przemyśl akcja Pola Nadziei

W Oławie sieją nadzieję

2018-10-31 08:30

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 44/2018, str. IV

Paweł Trawka
Jubielusz „Pól Nadziei” w oławskim Centrum Kultury

Wolontariusze, lekarze, pielęgniarki, kapłani i uczniowie z ponad 20 szkół współpracujących z Hospicjum Domowym Caritas Archidiecezji Wrocławskiej spotkali się w Centrum Sztuki w Oławie, aby świętować 10. edycję Oławskich „Pól Nadziei”. Z okazji jubileuszu wręczono statuetki dla najbardziej zasłużonych wolontariuszy. W części artystycznej wystąpiły KrzyKaśki z Wrocławia.

Skąd się wzięły „Pola Nadziei”

w Oławie? Wszystko zaczęło się od organizacji charytatywnej Marie Curie Cancer Care w Wielkiej Brytanii w 1988 r., która podjęła się zbierania funduszy na utrzymanie hospicjów. W tym samym roku podjęła współpracę z Towarzystwem Przyjaciół Chorych „Hospicjum” w Krakowie prowadzącym Hospicjum św. Łazarza. To rzeczywisty początek akcji „Pola Nadziei” w Polsce. W Oławie impuls przyszedł od Adama Dziadury, lekarza, który zadzwonił na plebanię kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Oławie, a telefon odebrał ks. Tomasz Filinowicz. – W 2008 r. przyjąłem święcenia kapłańskie i pragnąłem pracować w hospicjum. Mówiłem biskupowi o swoim doświadczeniu z okresu studiów seminaryjnych, kiedy to byłem częstym gościem na oddziale hematologii dziecięcej. Miałem też kontakt z hospicjum dziecięcym. Chciałem to kontynuować. Tymczasem biskup posłał mnie do Oławy i powierzył zadanie pracy w środowisku osób niesłyszących – opowiada ks. Tomasz. – Myślałem: Szkoda, że biskup nie słucha i robi po swojemu. Szczęśliwie jednak i nade mną, i nad biskupem jest Ktoś, kto wie, co robi. Nim na dobre wprowadziłem się do parafii, zadzwonił jakiś człowiek. Przedstawił się jako lekarz z hospicjum sąsiadującego z plebanią i spytał o możliwość współpracy. „Od dawna modlimy się o księdza, który chciałby zaangażować się w pomoc naszym pacjentom” – mówił. No i tak się zaczęło...

Początki hospicjum w Oławie

to było kilka osób, które chciały czegoś więcej. Kilka nowych, myślących podobnie, pojawiło się w niedługim czasie. – Szczerze mówiąc nie pamiętam czyim pomysłem było zorganizowanie pierwszych „Pól Nadziei”. Pamiętam za to, że ci, którzy w to weszli, zaangażowali się całym sercem, choć nie było ich wielu. Basia, Beata, Teresa, Wacław oraz pracownicy hospicjum – doktor Adam i pielęgniarka Alicja. Pierwszy zespół był bardzo zgrany. Nie mieliśmy doświadczenia, nie mieliśmy kontaktów i sponsorów, ale mieliśmy głowy pełne pomysłów. Stukaliśmy do szkół, parafii, do urzędów, firm i lokalnych mediów. I udało się. Początek „Pól Nadziei” w Oławie wyrósł na potrzebie pomocy drugiemu, choremu człowiekowi. Pacjenci Hospicjum Domowego Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zostali objęci opieką od 2005 r. W miarę wzrostu liczby chorych coraz częściej widoczna była potrzeba uzupełnienia opieki medycznej pomocą wolontaryjną. Samotne, starsze osoby, rodziny z ograniczonymi możliwościami opiekuńczymi oraz wiele innych sytuacji, gdzie trzeba było pójść do domu i opanować całą sytuację, przypilnować dzieci przy nauce, posprzątać, czy wreszcie podać leki albo zrobić herbatę. Ogromna potrzeba rozmów, wyżalenia się, albo po prostu zwykłej ludzkiej życzliwej obecności – opowiada doktor Dziadura.

Pojawił się ks. Tomasz Filinowicz

i rozpoczął pierwsze działania organizacyjne. Byliśmy wdzięczni jemu i ks. Januszowi Gorczycy za udostępnienie pomieszczeń parafialnych i życzliwe, bezinteresowne wsparcie, dobre podpowiedzi i cenne uwagi – wspomina doktor. Wolontariatem zgodziła się pokierować Alicja Drzewiecka, pielęgniarka. Za jej kadencji pojawił się pomysł wyjścia Hospicjum na zewnątrz, co rozpoczęło działalność akcyjną, a w ramach niej pierwszy festyn z udziałem dzieci i młodzieży oławskich szkół, pierwsze sadzenie żonkili na Rynku, pierwsze konkursy z nagrodami dla oławskich szkół i pierwsze zbiórki pieniężne na rzecz pacjentów hospicyjnych, a potem pierwsze zakupy sprzętu dla pacjentów. Podczas minionych akcji „Pola Nadziei” zebrano ok. 130 tys. zł. Za te pieniądze personel medyczny zakupił niezbędny sprzęt, m.in. ssaki do oczyszczania dróg oddechowych, inhalatory, koncentratory tlenu, a także bandaże do terapii kompresyjnej, opatrunki i materace antyodleżynowe.

Wolontariat trzeba dźwigać

a o jego sprawy dbać. Wie o tym Beata Kubowicz, która rozwinęła działalność akcyjną. Konkursy stały się wielotematyczne i udało się wzmocnić kontakt ze szkołami. „Pola Nadziei” trafiły najpierw gościnnie, a potem na stałe do Jelcza-Laskowic, gdzie z pomocą nauczycieli organizowano zbiórki pieniężne. Pani Beata przez wiele lat koordynowała przydzielanie wolontariuszy do potrzebujących pacjentów. Po odejściu ks. Tomasza do Wrocławia koordynowanie wolontariatem objęli Marta Możejko i Sławomir Graczyk. Pan doktor Dziadura podkreśla, że to mocarny tandem, który z niesamowitym zapałem i profesjonalizmem jest motorem i wykonawcą wszystkich działań i pomysłów. I zastanawia się, skąd oboje czerpią tyle energii do działania. To dzięki nim w wolontariat wpisują się dziś pogadanki i warsztaty szkolne dla dzieci i młodzieży, wiosenny Marsz Żonkili na oławskim Rynku i „Wieczory przy świecach” łączone z finałami konkursów szkolnych.

Co będzie dalej

w oławskim hospicjum? – Tego jeszcze nie wiemy, ale jesteśmy jako Hospicjum bardzo optymistycznie nastawieni i chcielibyśmy, by ta pomoc nie ustawała – mówi doktor Dziadura. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszelkie zaangażowanie i pomoc. Dziękujemy też w imieniu pacjentów i rodzin – tych, którzy są i tych, którzy już odeszli. Dziękujemy za tak wiele trudu oraz za otwartą współpracę z pracownikami zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier RP weźmie udział w ŚDM w Panamie?

2019-01-17 18:43

azr (KAI) / Panama City

Podczas konferencji prasowej przed ŚDM w Panamie organizatorzy zapowiedzieli, że wśród przedstawicieli państw, którzy wezmą udział w ŚDM będzie obecny także premier Polski.

Grzegorz Gałązka
Premier Mateusz Morawiecki

Informacja nie została na razie skomentowana przez polskie władze. Udział w ŚDM potwierdziło co najmniej 3,5 tys. Polaków, którzy uczestniczą obecnie w Dniach w Diecezjach na terenie całej Panamy. Stanowią oni najliczniejszą grupę z Europy, a ich obecność uważnie śledzą lokalne media. Pielgrzymom towarzysz 12 polskich biskupów i ok. 200 księży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież do włoskich policjantów: dbajcie o korzenie cywilizacji

2019-01-17 20:48

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek spotkał się z przedstawicielami włoskiej policji, której funkcjonariusze pracują na placu św. Piotra oraz w okolicach Watykanu. Podziękował za codzienną służbę na rzecz Stolicy Apostolskiej oraz przybywających do Watykanu pielgrzymów.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty nawiązał do niedawnych świąt Bożego Narodzenia. Przyjście Chrystusa objawia nam szczególną bliskość Boga w stosunku do człowieka oraz przeogromną miłość, jaką otacza ludzi. Ta obecność nadaje sens życiu oraz ożywia nadzieję, pomagając sięgać spojrzeniem poza codzienne trudności. Równocześnie pobudza do miłości, do tworzenia relacji w duchu braterstwa oraz miłosierdzia, szczególnie z osobami, które cierpią z powodu choroby, opuszczenia oraz marginalizacji. Ta postawa bliskości wobec ludzi jest charakterystyczna dla waszej pracy – podkreślił Ojciec Święty.

"Dziękuję za waszą cenną pracę związaną z nadzorem oraz utrzymaniem porządku wśród pielgrzymów i turystów, którzy ze wszystkich stron świata przybywają do Bazyliki św. Piotra. Mają przez to ułatwioną możliwość nawiedzenia tego miejsca. Wasza kompetencja i mądrość w reagowaniu na różne sytuacje, również te najtrudniejsze są powszechnie cenione. Za to również osobiście chciałbym wyrazić wam uznanie. Bardzo dziękuję za wasz profesjonalizm i waszą hojność! Zachęcam was – kontynuował Franciszek – do wytrwałości w tym oraz wypracowywania jeszcze lepszego stylu działania, aby przyjąć wszystkich z wielką cierpliwością i współczuciem, także w tych wszystkich chwilach, kiedy odczuwacie zmęczenie oraz ciężar trudnych sytuacji".

Papież wspomniał także o codziennej służbie funkcjonariuszy w dzień i w nocy na placu św. Piotra oraz innych przyległościach watykańskich. Wyraził podziw dla ich dyspozycyjności oraz ducha ofiarności. Podkreślił również skuteczną współpracę policji podczas swoich wizyt w parafiach oraz innych wspólnotach Rzymu oraz podczas podróży na terytorium Włoch.

Ojciec Święty poprosił także obecnych, aby starali się strzec korzeni kulturowych Rzymu i Włoch. Ponieważ, jak mówił dalej, cywilizacji tej grozi wykorzenienie. „A wiemy dobrze, że bez korzeni nie można wzrastać. Korzenie są źródłem tożsamości. Nasza tożsamość jest dzisiejsza, ale czerpie z korzeni i jako taka powinna być przekazywana następnym pokoleniom” – dodał Ojciec Święty.

Na zakończenie Franciszek polecił wszystkich macierzyńskiemu wstawiennictwu Maryi, życząc, aby towarzyszyła im w pracy oraz wspierała ich rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem