Reklama

Liceum Katolickie zaprasza

Czas wyborów

2018-05-02 09:46

Iwona Bańka i Ewa Korczyńska Madej
Edycja sandomierska 18/2018, str. IV

Archiwum szkoły
Pierwsze miejsce na Targach Pracy i Edukacji

W życiu młodych ludzi koniec roku szkolnego to dla wielu czas upragnionych wakacji, ale i czas decyzji. Maturzyści piszą swój egzamin dojrzałości, sprawdzian przed wejściem w dorosłe życie. Gimnazjaliści, którzy za sobą mają swoje egzaminy, wybierają, w którą stronę skierować swoje kroki. W jakich szkolnych murach teraz będą zdobywać wiedzę, zawierać nowe znajomości i przyjaźnie? Na potrzeby młodzieży otwiera się wiele szkół w naszym regionie. Jedną z nich jest Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. św. Jana Pawła II w Tarnobrzegu. Szkoła założona przez śp. ks. Michała Józefczyka stawia młodego człowieka w centrum procesu wychowawczego.

Celem pracy edukacyjnej szkoły jest wspieranie wszechstronnego rozwoju uczniów przez realizację zadań w zakresie nauczania, wychowania i opieki. Szkoła wspiera rodziców w wychowaniu młodzieży, pomaga uczniom przejmować odpowiedzialność za własne życie i dalszy rozwój osobowy. Stwarza możliwości rozwoju uczniom szczególnie uzdolnionym i tym potrzebującym większej pomocy.

Propozycje

Każdy uczeń szkoły może rozwijać swoje zainteresowania w wybranych przez siebie kierunkach. Szkoła oferuje mało liczne klasy i różnorodne kółka zainteresowań. W placówce funkcjonują oprócz przedmiotów rozszerzonych fakultety sportowe, m.in.: taniec, kajaki, badminton, zajęcia na siłowni czy pływanie. Liceum organizuje wyjazdy narciarskie, spływy kajakowe, zielone szkoły oraz ciekawe wycieczki krajobrazowe, zapewniając przy tym odpowiedni sprzęt sportowy.

Reklama

W tym roku uczniowie byli na tygodniowym wyjeździe we Włoszech. Istnieje również możliwość odbycia rozmaitych kursów, tj.: kurs instruktora kajakarstwa, pierwszej pomocy, kurs obsługi dronów, gdzie również zapewniony jest odpowiedni sprzęt i akcesoria. Dla muzyków szkoła zapewnia zaplecze instrumentalne, salę prób oraz opiekunów muzycznych. Wyposażone sale dają możliwość przeprowadzania eksperymentów i pracy na eksponatach oraz tablicach multimedialnych. Szkoła może poszczycić się nowoczesną drukarką 3D.

Katolickie liceum zajmuje wysokie miejsce w rankingu Perspektyw. Zeszłoroczne wyniki matur były jednymi z najlepszych w mieście i województwie, w szczególności język polski, informatyka, matematyka, wiedza o społeczeństwie oraz angielski rozszerzony.

Szkoła stara się także aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym, organizując liczne przedsięwzięcia i wydarzenia lokalne. Przy placówce działa koło Caritas, w ramach którego uczniowie organizują zbiórki dla najuboższych. Wolontariusze udzielają się też w lokalnych placówkach opiekuńczo-wychowawczych, biorą udział w przedsięwzięciach ogólnokrajowych, m.in. w Szlachetnej Paczce. Placówka jest także patronem i organizatorem Biegu Wilczym Tropem upamiętniającego losy Żołnierzy Wyklętych. Organizowane są spotkania z ciekawymi osobami życia publicznego, aby pokazywać młodzieży, że oprócz nauki bardzo ważne są wartości, którymi człowiek powinien się kierować w życiu.

Coś dla ducha

Z racji katolickiego charakteru szkoły istnieje wiele możliwości formacji duchowej, m.in.: pielgrzymki, wyjazdy na spotkania młodych w Lednicy czy Msze św. okolicznościowe. Katolickie Liceum Ogólnokształcące to nie tylko placówka edukacyjna, ale także miejsce, gdzie młody człowiek może rozwijać swoje talenty, życie duchowe oraz uczyć się prawidłowych postaw etycznych i obywatelskich. Zarówno nauczyciele, jak i uczniowie tworzą wspólnie miłą atmosferę, która sprzyja rozwojowi młodego człowieka, o czym świadczą liczne pozytywne komentarze naszych absolwentów.

We wspomnieniach

Bartosz, student III roku Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, tak wspomina liceum: – Gdybym miał w jakiś sposób oddać fenomen szkół katolickich, a szczególnie Liceum Katolickiego w Tarnobrzegu, którego jestem absolwentem, najbardziej trafnym porównaniem wydaje mi się krawiecka metafora szycia na miarę. Otóż typowe liceum w swej istocie przypomina odzież z półki, odgórnie ustanowioną w detalach, taką, do której trzeba się człowiekowi dopasować. Należy znaleźć swój rozmiar jako pewną asymptotę tego, kim jestem, trzeba przystać na pewien opcjonalny stan rzeczy, trochę niczym w małżeństwie z rozsądku. Gdy myślę o liceum, w którym miałem przyjemność się kształcić, to bez cienia wątpliwości mam obraz krawiectwa miarowego. Moje liceum jest jak zacna szwalnia tkająca sukna wszelkiego rodzaju, w której każdy może obrać tkaninę dla siebie. Tkaninę, w którą odziany chciałby ruszyć w dalszą drogę – to znaczy w życie. Wszystko tam jest robione na miarę, dla konkretnego indywiduum: z tym, jaki i z czym przychodzi; na co nieraz potrzeba więcej materiału, ale warto. Warto, bo tylko dzięki temu wszystko pasuje, koresponduje ze sobą; to, co swoiste i to, co nabyte, stanowiąc tym samym spójną całość. Katolickie Liceum w Tarnobrzegu pozwoliło mi dostać się na moje wymarzone studia, bo zdobyłem tam wiedzę i umiejętności do tego niezbędne. Ale czymś o wiele ważniejszym jest to, jak bardzo ta szkoła zmieniła mnie samego w duchu chrześcijańskiego wychowania, pokazując, co znaczy być prawdziwie wolnym, odpowiedzialnym człowiekiem.

Zapraszamy
9 maja odbędą się Dni Otwarte Liceum.

Tagi:
liceum

Reklama

„Katolik” zaprasza do siebie

2019-03-13 10:57

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 11/2019, str. V

Archiwum ZSK im. św. Jana Bosko w Sosnowcu
Podczas warsztatów z języka angielskiego

Od lat jest jedną z najlepszych szkół w regionie. Dość powiedzieć, że w XXI Ogólnopolskim Rankingu Liceów Zespół Szkół Katolickich im. św. Jana Bosko w Sosnowcu uzyskał tytuł Srebrnej Szkoły 2019 i został odznaczony srebrną tarczą. A w prestiżowym rankingu sporządzanym przez portal Perspektywy zajmuje 280. miejsce na 1500 ocenianych w całym kraju i 2. miejsce w Zagłębiu.

– Katolik to wyjątkowa szkoła, w której uczniowie zdobywają wiedzę niezbędną do funkcjonowania we współczesnym świecie. Jesteśmy placówką, w której nauczyciele i wychowawcy otwierają uczniów na świat wartości, odkrywają talenty i rozwijają zainteresowania. Uczniowie wspierani przykładem nauczycieli, wychowawców i rodziców wzrastają w świadomości własnej godności – tak, aby mogli bardziej „być”, a nie tylko więcej „mieć” i dzięki temu osiągają pełnię człowieczeństwa – powiedziała Małgorzata Gajda, dyrektor Zespołu Szkół Katolickich.

Wybór najlepszej, właściwej szkoły jest bardzo ważny nie tylko dla przyszłości człowieka, ale i społeczeństwa, bowiem od tego, jakich będziemy mieli specjalistów, zależy przyszłość gospodarki. I nie należy myśleć, że wybór dobrej szkoły zaczyna się z chwilą pójścia do liceum. Należy zaczynać od szkoły podstawowej, mimo że może to kosztować więcej trudu. Ostatecznie, dobra edukacja od najmłodszych lat zbilansuje się dodatnio. – Istotne jest, aby szkoła rozwijała pasje i talenty uczniów, aby dawała odpowiednie wzorce postępowania, motywowała do działania. Taką szkołą bez wątpienia jest nasz Zespół Szkół Katolickich. To miejsce o wyjątkowym klimacie. Małe zespoły klasowe sprawiają, że nie tylko wszyscy uczniowie się znają, ale też nauczyciele mogą szybko rozpoznać umiejętności uczniów, skutecznie eliminować niedociągnięcia, zastosować indywidualne metody nauczania i wychowania. To wszystko buduje rodzinną atmosferę. Rodzinną także w znaczeniu dosłownym, bowiem jest to szkoła wielopokoleniowa. Dzieci i rodzeństwo naszych absolwentów to dziś nasi uczniowie. Dla wielu nauczycieli i uczniów to drugi dom – mówi Dorota Domagała, nauczyciel języka polskiego.

Osiągnięcia uczniów świadczą o wysokim poziomie nauczania. Szkoła jest w czołówce najlepszych szkół miasta i województwa. – Wyniki egzaminów zewnętrznych, np. matury, są o kilkanaście procent wyższe od średniej krajowej. Niemal od początku istnienia placówki jest to jednak miejsce, w którym nauczanie nie ustępuje wychowaniu. Człowiek mądry to nie ten wykształcony, ale ten, który dostrzega ludzi wokół siebie. W naszej szkole w wychowaniu ważne są wartości chrześcijańskie: miłość Boga i człowieka, poszanowanie odmienności i indywidualizmu, prawda, dobro, miłosierdzie – zapewnia Małgorzata Gajda.

W opinii ks. Arkadiusza Witkowskiego – katechety uczącego zarówno w liceum, jak i w podstawówce – każdy z nas szuka w życiu tego, co najlepsze. – Pragniemy być szczęśliwi i każdy z nas ma do własnego szczęścia swoją niepowtarzalną drogę. Ale wielu z nas zgodzi się, że czujemy się szczęśliwi, kiedy ów cel był naprawdę wymagający. Stawiamy sobie wysoko poprzeczkę, dążymy do jakiegoś ideału i raz za razem staramy się pokazać, że stać nas na wiele. Jedną z dróg, jaka nas prowadzi przez życie jest ścieżka edukacyjna. I właśnie Szkoła Katolicka w Sosnowcu to miejsce, w którym ta poprzeczka od zawsze zawieszona była wysoko – tłumaczy ks. Witkowski i podkreśla, że w murach szkoły nauczyciele i uczniowie kierują się Ewangelią, wartościami katolickimi. – W życiu człowieka wierzącego istnieje pewien sens, który jest w Bogu czuwającym nad nami. Dołącz do nas i szukając celu w swoim młodym życiu, odnajduj sens w każdym dniu spędzonym w naszej szkole – pośród ludzi, którzy tak jak ty, wymagają przede wszystkim od siebie – zachęca katecheta.

I jeszcze dwa zdania o patronie szkoły św. Janie Bosko. Jego życiorys powinien być dla każdego dziecka, młodego człowieka, nauczyciela i pracownika jak drogowskaz, mówiący bardzo wyraźnie, którędy warto podążać na ścieżce życia. Włoski ksiądz, któremu przyszło żyć w trudnych czasach, pośród pogubionych ludzi, znalazł Pana Boga, ukrył Go w swoim sercu i poprzez swoją pełną radości i pogody ducha postawę rozdawał otoczeniu. – Najważniejsza lekcja, jakiej uczy nas święty patron, to świadomość, że każde młode serce czeka na piękne i trwałe wartości. Zadaniem nauczyciela i wychowawcy jest dotarcie nie tylko do umysłu, ale i serca ucznia. Z kolei zadaniem dla młodzieży i dzieci jest, by nigdy nie pozwolili sobie wmówić, że nie są kochani przez dobrego Boga, który także dzisiaj posyła kolejnych świętych i pogodnych apostołów, rodziców, wychowawców, nauczycieli – wyjaśnia ks. Arkadiusz Witkowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Data ukrzyżowania Jezusa Chrystusa

2014-04-16 15:58

Prof. dr hab. Wenancjusz Domagała
Edycja szczecińsko-kamieńska 16/2014, str. 6-7

To się wydaje nieprawdopodobne, że dokładna data (dzień, miesiąc, rok) ukrzyżowania Pana Jezusa pozostawała nieustalona przez prawie dwa tysiące lat. Różni badacze (astronomowie, historycy, bibliści) studiowali ten problem (np. Izaak Newton uważał, że Chrystus umarł 23 kwietnia 34 r.). Ewangeliści nie uważali za potrzebne, żeby nas o tych szczegółach poinformować, a w wiekach późniejszych „uczeni w Piśmie” nie mogli się w tej sprawie porozumieć. Data ta została dopiero ustalona 30 lat temu, ale nie, jak można by się spodziewać, przez biblistów, tylko przez badaczy z Zakładu Metalurgii Uniwersytetu w Oxfordzie1.

Niewątpliwe fakty

Wszyscy czterej Ewangeliści zgodnie stwierdzają, że: (1) Pan Jezus skonał kilka godzin przed początkiem szabatu, czyli w piątek, (2) było to w okresie święta Paschy. Dnia 14. żydowskiego miesiąca nisan (u nas marzec – kwiecień) dokonywano rytualnego zabijania baranka paschalnego między godziną trzecią a piątą po południu. Następnie wraz z wzejściem księżyca (w pełni) rozpoczynano wieczerzę paschalną. Był to już dzień 15. nisan, ponieważ dzień żydowski zaczynał się i kończył wieczorem. Nie ulega też wątpliwości, że Jezus został ukrzyżowany pomiędzy rokiem 26 a 36, ponieważ Poncjusz Piłat w tym okresie był prokuratorem Judei.

Wątpliwości

W Ewangelii wg św. Jana czytamy: „Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać i móc spożyć Paschę” (J 18,28). A w innym miejscu: „Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem…” (J 19,31). Z tego tekstu jasno wynika, że ukrzyżowanie nastąpiło w dniu poprzedzającym Paschę, czyli dnia 14. nisan. A to z kolei prowadzi do wniosku, że Pan Jezus, który bardzo chciał spożyć ze swymi Apostołami prawdziwą wieczerzę paschalną („Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał”, Łk 22,15), wiedząc, że nie będzie to możliwe w przepisanym terminie, tzn. w piątek wieczorem po zachodzie słońca, zgromadził uczniów w wieczór poprzedzający oficjalną żydowską Paschę na Ostatnią Wieczerzę podobną do Paschy. Czy spożywano w jej trakcie baranka, czy nie, tego się prawdopodobnie nigdy nie dowiemy, ponieważ w dokładnych opisach Ostatniej Wieczerzy podanych przez Mateusza, Marka i Łukasza nie ma, co wydaje się dziwne, żadnej wzmianki o spożywaniu mięsa baranka paschalnego.

Ale dosłowne odczytanie pozostałych trzech Ewangelii zdaje się sugerować jakoby Ostatnia Wieczerza była wieczerzą paschalną spożytą w czasie Paschy, tzn. wieczorem, na początku 15. nisan. A wtedy ukrzyżowanie musiałoby nastąpić później dnia 15. nisan. Albowiem czytamy u św. Mateusza: „W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: „Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie Paschy?”. On odrzekł: „Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami”. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę” (Mt 26,17-19). A św. Łukasz pisze: „Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: „Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć”. (...) Oni poszli, znaleźli tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę” (Łk 22,7-8). Podobnie czytamy w Ewangelii wg św. Marka (Mk 14,12-16). Ta rzekoma sprzeczność była przez wieki przedmiotem kontrowersji wśród biblistów, aż do czasów nam współczesnych. Część „uczonych w Piśmie” przyjmuje 14. nisan jako datę ukrzyżowania, inni sądzą, że nastąpiło ono w dniu 15. nisan. Jakikolwiek inny dzień nie wchodzi w rachubę na podstawie dostępnych dotychczas źródeł.

Możliwe daty ukrzyżowania

Wiadomo było więc na pewno, że ukrzyżowanie miało miejsce w piątek 14. lub 15. dnia miesiąca nisan między 26 a 36 rokiem. Wykorzystując współczesne, wyrafinowane, dawniej niedostępne metody badań, wspomniani na wstępie badacze (C. J. Humphreys i W. G. Waddington) dokonali precyzyjnej rekonstrukcji kalendarza żydowskiego i stwierdzili, że w latach 26-36 14. nisan wypadł w piątek: 11 kwietnia 27 r., 7 kwietnia 30 r., i 3 kwietnia 33 r. Natomiast 15. nisan – w piątek 23 kwietnia 34 r. lub w wyjątkowych okolicznościach 11 kwietnia 27 r. (wówczas nie wypadłby on dnia 14. nisan).

Kwiecień roku 27 musimy odrzucić jak datę zbyt wczesną z dwóch powodów: (1) Jan Chrzciciel rozpoczął swoją działalność jesienią 28-29 r. lub wiosną 29-30 r., ponieważ czytamy: „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara…” (Łk 3,1-2). Janowy chrzest Jezusa nie mógł więc mieć miejsca przed rokiem 28, (2) z niektórych zapisów Ewangelii wg św. Łukasza wynika, że Piłat był już prokuratorem Judei przez jakiś czas przed ukrzyżowaniem („W tym samym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar” (Łk 13,1). Ten epizod ma miejsce w czasie pierwszej z trzech podróży Jezusa do Jerozolimy).

Rok 34 jest datą zbyt późną. Rok ten uważa się dość powszechnie za datę nawrócenia św. Pawła, na co wskazują również dane z Jego listu do Galatów (Ga 1,18; 2,1). Ponad to, dzień 15. nisan wypadłby w piątek roku 34 tylko wtedy, gdyby do kalendarza tego roku został wprowadzony dodatkowy miesiąc przestępny – na co nie ma żadnych dowodów.

A zatem dochodzimy do wniosku, że Ukrzyżowanie mogło mieć miejsce tylko 7 kwietnia 30 r. lub 3 kwietnia 33 r. Jednocześnie jest oczywistym, że był to dzień 14. nisan (gdyż 15. nisan był możliwy tylko w roku 27 lub 34, które zostały właśnie wyeliminowane). Kwiecień roku 30 jest datą zbyt wczesną, ponieważ, jak wspomniałem powyżej, Jan Chrzciciel rozpoczął swoją działalność nad Jordanem najwcześniej jesienią 28 r., a jednocześnie z Ewangelii wg św. Jana wiemy, że w okresie działalności nauczycielskiej Jezusa miały miejsce trzy Paschy.

Rzeczywista data ukrzyżowania

Na podstawie wyników omawianych tu dokładnych i rzetelnych badań naukowych opublikowanych w „Nature” – jednym z najlepszych czasopism naukowych współczesnego świata – piątek 3 kwietnia 33 r. jest jedyną możliwą do przyjęcia datą ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Konkluzji tej nie da się obalić, chociaż można wysuwać różnorakie wątpliwości.

Proroctwo Joela

Ale powyższy wywód to jeszcze nie wszystko. Istnieje bowiem dodatkowy, ważny dowód wspierający tę właśnie datę ukrzyżowania. W Dziejach Apostolskich czytamy, że w dzień Zesłania Ducha Świętego św. Piotr zwrócił uwagę Żydom, którzy ”...zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku” (Dz 2,6), że teraz na ich oczach spełnia się przepowiednia proroka Joela, która m.in. mówi, że: „Słońce zamieni się w ciemności, a księżyc w krew, zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały” (Dz 2,14-20). Odnosi się to do 3 godzin ciemności, które zaległy Jerozolimę zaledwie kilka tygodni przedtem w czasie ukrzyżowania, oraz zaćmienia księżyca, które wtedy wystąpiło. Jedno i drugie „zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały”, czyli przed zmartwychwstaniem. Wiadomo, że zaćmiony księżyc przybiera kolor czerwony. Można to było obserwować w sprzyjających okolicznościach, w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat również w Polsce. Ale czy w Jerozolimie były jakieś zaćmienia księżyca w latach 26-36? Tak, było tylko jedno. 3 kwietnia 33 roku! Tego właśnie piątku zaczęło się ono ok. godz. 18.20 (gdy księżyc był tuż nad horyzontem) i trwało ok. 30 minut. Zaćmieniu uległ górny lewy kwadrant księżyca (ok. 20%) właśnie wtedy, gdy większość Żydów, aby zacząć spożywać Paschę, wyglądała zachodu słońca i pojawienia się pełni księżyca. A wtedy zamiast srebrzystej zobaczyli żółto-pomarańczową tarczę księżyca z brakującym fragmentem koloru krwi. Apostoł więc nieprzypadkowo odnosi się do proroctwa Joela, ponieważ to nadzwyczajne wydarzenie, jakim właśnie wtedy było zaćmienie księżyca, którego byli świadkami zaledwie przed kilkoma tygodniami, musiało zostać zapamiętane przez słuchaczy św. Piotra, którzy w lot pojęli znaczenie tej przepowiedni. Trzeba tutaj wspomnieć, że niektórzy uważają, że w/wym. wystąpienie św. Piotra odnosi się do powtórnego przyjścia Jezusa i Sądu Ostatecznego. Redaktorzy przypisów w Biblii Tysiąclecia piszą: „«ostatnie dni” dotyczą czasów mesjańskich – od narodzenia Chrystusa do Jego przyjścia na Sąd Ostateczny. Wiersze 17 i 18 odnoszą się do początku tego okresu, a pozostałe [czyli m.in. te o księżycu, który zamieni się w krew, przyp. WD] do jego końca”. Ale skąd oni to wiedzą, skoro w wierszu 16 czytamy, że „spełnia się właśnie to, co przepowiedział prorok Joel” (Dz 2,16) [podkreślenie WD]. Hipoteza, że św. Piotr przypomniał słuchaczom zaćmienie księżyca w dniu ukrzyżowania, wydaje się obecnie – w świetle wyników omawianych tu badań Hamphreya i Waddingtona – bardziej prawdopodobna. Zresztą Piotr na początku swego wystąpienia nie miał żadnej potrzeby, aby mówić, co będzie przy końcu świata. On przemawiając publicznie po raz pierwszy i broniąc Apostołów przed zarzutami, że już o godz. 9 rano „upili się młodym winem” (Dz 2,13), chce przekonać słuchaczy do swoich argumentów tu i teraz, cytując proroka Joela jako tego, który przepowiedział to co się właśnie teraz spełnia i co słuchacze mogą potwierdzić swoim doświadczeniem. Ponadto, tzw. Raport Piłata napisany prawdopodobnie przez niego dla Tyberiusza również wyraźnie wspomina, że gdy Jezus umierał na krzyżu, księżyc zamienił się w krew. Istnieją jednak wątpliwości, co do historycznej wiarygodności „Raportu”.

Fides et ratio

Nie sposób nie zauważyć, że analiza naukowa ustalająca datę ukrzyżowania na dzień 14. nisan przesądza jednoznacznie odwieczny spór biblistów co do tego, w jakim czasie odbyła się Ostatnia Wieczerza. Jednocześnie wydaje się bardzo prawdopodobne, że nie była to dosłownie wieczerza paschalna. Miała raczej zamierzony przez Jezusa charakter wieczerzy paschopodobnej. Co więcej, dopiero teraz, kiedy na pewno znamy tę datę, możemy lepiej zrozumieć znaczenie słów św. Pawła z 1 Listu do Koryntian: „Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha”. Albowiem, gdy Chrystus umierał na Golgocie, dokładnie w tym samym czasie w Jerozolimie dokonywano rzezi baranków paschalnych.

Tak oto, niemalże na naszych oczach, spotkał się nieuprzedzony rozum uzbrojony w najnowocześniejsze współczesne narzędzia badawcze z prostą, dziecięcą wiarą wyposażoną w prawdę Ewangelii. I wynikiem tego spotkania jest dotarcie do prawdy o dokładnej dacie ukrzyżowania. Bo jak napisał Jan Paweł II: „Wiara i rozum (fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Na omówionym przykładzie widzimy, jak poznanie ludzkiego rozumu i poznanie właściwe wierze nawzajem się uzupełniają. „Nie ma więc powodu do jakiejkolwiek rywalizacji między rozumem a wiarą: rzeczywistoście te wzajemnie się przenikają, każda zaś ma własną przestrzeń, w której się realizuje. (…) Kościół bowiem zachowuje niewzruszone przekonanie, że wiara i rozum „mogą okazywać sobie wzajemną pomoc», odgrywając wobec siebie rolę zarówno czynnika krytycznego i oczyszczającego, jak i bodźca skłaniającego do dalszych poszukiwań i głębszej refleksji”2.

Nie jest też zapewne przypadkiem, że wyniki badań naukowych, które doprowadziły do jednoznacznego ustalenia dnia, miesiąca i roku tego historycznego wydarzenia, jakim było ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa, opublikowane zostały w Jubileuszowym Roku Odkupienia (1983), z czego zapewne autorzy artykułu ani redaktor naczelny „Nature” nie zdawali sobie sprawy.

* * *

1 C. J. Humphreys, W. G. Waddington: Dating the Crucifixion. Nature 1983; 306: 743.

2 Encyklika „Fides et ratio” Ojca Świętego Jana Pawła II, Libreria Editrice Vaticana, 1998.

Wszystkie cytaty z Pisma Świętego wg Biblii Tysiąclecia, Pallottinum, 2000.

Według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich (upowszechnionych właśnie przez tygodniki „Niedziela” i „wSieci”), uczta, którą nazywamy Ostatnią Wieczerzą, składała się jakby z dwóch części. Najpierw w przeddzień ukrzyżowania wieczorem odbyła się w Wieczerniku uczta paschalna, w czasie której Pan Jezus spożył ze swoimi Apostołami baranka paschalnego, a po jej zakończeniu, na tym samym spotkaniu, nastąpiło ustanowienie przez Pana Jezusa Najświętszego Sakramentu. Emmerich wspomina nawet, że fakt spożycia Paschy wbrew przepisom o jeden dzień wcześniej był jednym z zarzutów stawianych Panu Jezusowi w czasie przesłuchania u Kajfasza; „Pasja” według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich, Kraków 2014, s. 159).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielka Sobota

2019-04-20 07:18

OP / Warszawa (KAI)

Wielka Sobota jest dniem ciszy i oczekiwania. Dla uczniów Jezusa był to dzień największej próby. Według Tradycji apostołowie rozpierzchli się po śmierci Jezusa, a jedyną osobą, która wytrwała w wierze, była Bogurodzica. Dlatego też każda sobota jest w Kościele dniem maryjnym.

Bożena Sztajner/Niedziela

Po śmierci krzyżowej i złożeniu do grobu wspomina się zstąpienie Jezusa do otchłani. Wiele starożytnych tekstów opisuje Chrystusa, który "budzi" ze snu śmierci do nowego życia Adama i Ewę, którzy wraz z całym rodzajem ludzkim przebywali w Szeolu.

Tradycją Wielkiej Soboty jest poświęcenie pokarmów wielkanocnych: chleba - na pamiątkę tego, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni; mięsa - na pamiątkę baranka paschalnego, którego spożywał Jezus podczas uczty paschalnej z uczniami w Wieczerniku oraz jajek, które symbolizują nowe życie. W zwyczaju jest też masowe odwiedzanie różnych kościołów i porównywanie wystroju Grobów.

Wielki Piątek i Wielka Sobota to jedyny czas w ciągu roku, kiedy Kościół nie sprawuje Mszy św.

Wielkanoc zaczyna się już w sobotę po zachodzie słońca. Rozpoczyna ją liturgia światła. Na zewnątrz kościoła kapłan święci ogień, od którego następnie zapala się Paschał - wielką woskową świecę, która symbolizuje zmartwychwstałego Chrystusa.

Na paschale kapłan żłobi znak krzyża, wypowiadając słowa: "Chrystus wczoraj i dziś, początek i koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen". Umieszcza się tam również pięć ozdobnych czerwonych gwoździ, symbolizujących rany Chrystusa oraz aktualną datę. Następnie Paschał ten wnosi się do okrytej mrokiem świątyni, a wierni zapalają od niego swoje świece, przekazując sobie wzajemnie światło. Niezwykle wymowny jest widok rozszerzającej się jasności, która w końcu wypełnia cały kościół. Zwieńczeniem obrzędu światła jest uroczysta pieśń (Pochwała Paschału) - Exultet, która zaczyna się od słów: "Weselcie się już zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się słudzy Boga! Niech zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo!".

Dalsza część liturgii paschalnej to czytania przeplatane psalmami. Przypominają one całą historię zbawienia, poczynając od stworzenia świata, przez wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, proroctwa zapowiadające Mesjasza aż do Ewangelii o Zmartwychwstaniu Jezusa. Tej nocy powraca po blisko pięćdziesięciu dniach uroczysty śpiew "Alleluja". Celebrans dokonuje poświęcenia wody, która przez cały rok będzie służyła przede wszystkim do chrztu. Czasami, na wzór pierwotnych wspólnot chrześcijańskich, w noc paschalną chrzci się katechumenów, udzielając im zarazem bierzmowania i pierwszej Komunii św. Wszyscy wierni odnawiają swoje przyrzeczenia chrzcielne wyrzekając się grzechu, szatana i wszystkiego, co prowadzi do zła oraz wyznając wiarę w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Wigilia Paschalna kończy się Eucharystią i procesją rezurekcyjną, by oznajmić, że Chrystus zmartwychwstał i zwyciężył śmierć. Zgodnie z dawną tradycją w wielu miejscach w Polsce procesja rezurekcyjna nie odbywa się w Noc Zmartwychwstania, ale o świcie w niedzielny poranek.

Noc Paschalna oraz Niedziela Wielkanocna to największe święto chrześcijańskie, pierwszy dzień tygodnia, uroczyście obchodzony w każdą niedzielę przez cały rok. Apostołowie świętowali tylko Wielkanoc i każdą niedzielę, która jest właśnie pamiątką Nocy Paschalnej. Dopiero z upływem wieków zaczęły pojawiać się inne święta i okresy przygotowania aż ukształtował się obecny rok liturgiczny, który jednak przechodzi różne zmiany.

Oktawa Wielkiej Nocy

Ponieważ cud Zmartwychwstania jakby nie mieści się w jednym dniu, dlatego też Kościół obchodzi Oktawę Wielkiej Nocy - przez osiem dni bez przerwy wciąż powtarza się tę samą prawdę, że Chrystus Zmartwychwstał. Ostatnim dniem oktawy jest Biała Niedziela, nazywana obecnie także Niedzielą Miłosierdzia Bożego. W ten dzień w Rzymie ochrzczeni podczas Wigilii Paschalnej neofici, odziani w białe szaty podarowane im przez gminę chrześcijańską, szli w procesji do kościoła św. Pankracego, by tam uczestniczyć w Mszy św. Jan Paweł II ustanowił ten dzień świętem Miłosierdzia Bożego, którego wielką orędowniczką była św. Faustyna Kowalska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem