Reklama

Groźna pentekostalizacja?

2018-05-02 09:46

Joanna Kruczyńska
Edycja toruńska 18/2018, str. VI

Joanna Powichrowska
Podczas 20-lecia Szkoły Nowej Ewangelizacji

Z ks. dr. Andrzejem Kowalskim, dyrektorem Szkoły Nowej Ewangelizacji Diecezji Toruńskiej św. Jana Umiłowanego Ucznia, kapłanem odpowiedzialnym za Referat ds. Nowej Ewangelizacji i Formacji Wiernych Świeckich oraz ojcem duchownym w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Toruńskiej, rozmawia Joanna Kruczyńska

JOANNA KRUCZYŃSKA: – W ramach reorganizacji Wydziału Duszpasterskiego kurii toruńskiej został Ksiądz odpowiedzialnym za Referat ds. Nowej Ewangelizacji i Formacji Wiernych Świeckich oraz dyrektorem Szkoły Nowej Ewangelizacji Diecezji Toruńskiej św. Jana umiłowanego ucznia (SNE). Czym jest Szkoła Nowej Ewangelizacji?

KS. DR ANDRZEJ KOWALSKI: – Z SNE związany jestem prawie od początku jej zawiązywania się i powołania do życia dekretem bp. Andrzeja Suskiego w 1998 r. Brałem udział w różnych kursach proponowanych przez szkołę, która rozwijała się prężnie pod kierownictwem poprzedniego dyrektora o. Jacka Dubla CSsR i Jolanty Zatorskiej. Miałem też to szczęście, że już jako ksiądz odbywałem specjalistyczne studia katechetyczne w Rzymie na Wydziale Teologicznym Instytutu Pastoralnego Papieskiego Uniwersytetu Salezjańskiego w cyklu formacyjnym ewangelizacja i katechizacja.
Szkoła Nowej Ewangelizacji to przede wszystkim konkretni ludzie i program formacyjny do ewangelizacji. Na całym świecie działa już ponad 2 tys. szkół mających ten sam program, wizję i metodologię pracy, która funkcjonuje pod wspólną nazwą Szkoła Ewangelizacji św. Andrzeja. To postawa św. Andrzeja inspiruje nas, abyśmy dzisiaj i my szukali „Piotrów”, którzy by bardziej i lepiej służyli, kochali i głosili Ewangelię niż my sami. Dlatego SNE chce głosić nowymi metodami Ewangelię, a potem uzdalniać, tzn. formować te osoby, by były zdolne twórczo i autentycznie nieść ją dalej. To zakłada pewną wizję i program, który jest realizowany w szkole zgodnie z teologicznymi i pedagogicznymi zasadami.

– W jaki sposób SNE realizuje swoje cele?

– Podstawową formą działalności SNE są kursy, które zostały opracowane w jednej spójnej metodologii opartej na osiągnięciach wielkich pedagogów XX wieku (m.in. Montessori, Piaget, Mounier, Trifone, Freire) oraz zasad teologicznych sięgających chociażby św. Tomasza z Akwinu. Program formacyjny to 21 kursów, które obejmują całą osobę i różne wymiary formacji, a więc w sposób w miarę integralny zmierzają do tego, aby osoba zewangelizowana stała się ewangelizatorem oraz formatorem dla innych. Nie może się to dokonać w krótkim czasie, gdyż pominęlibyśmy naturalne etapy wzrostu, pogłębianie życia modlitwy, procesy oczyszczania, zgłębiania Pisma Świętego, życie sakramentalne. Czerpiąc wzór z tego, co Kościół już dawno wypracował w postaci katechumenatu, który – jak podkreśla dyrektorium o katechizacji – jest wzorem całego przepowiadania, zakłada się progresywny wzrost i dojrzewanie osoby przez ciągłość i stałość propozycji formacyjnej.
Tym, co odróżnia program Szkoły Ewangelizacji św. Andrzeja od innych tego typu szkół, jest fakt, że w czasie kursów czuwamy i staramy się, aby różne wymiary (kerygmatyczny i charyzmatyczny, wspólnotowy i indywidualny, teoretyczny i praktyczny) były w równowadze.
Dlatego SNE nie jest związana z jakimś jednym ruchem, duchowością czy wspólnotą; chce służyć dzisiaj Kościołowi, ewangelizując i formując do ewangelizacji innych.

– W kontekście wspólnot charyzmatycznych często pada pojęcie pentekostalizacji. Czy może Ksiądz wyjaśnić to zjawisko?

– Tak, dzisiaj niektórzy głośno podnoszą zarzut pentekostalizacji Kościoła katolickiego. Trzeba od razu powiedzieć, że to nie jest zarzut formowany przez jakąś większość teologów. Wypłynął on od etyka, który analizuje różne zjawiska w nowych wspólnotach protestanckich i katolickich, opierając się często na opisach medialnych i na jednym protestanckim religioznawcy. Natomiast cała moda mówienia – i świadomie tak to określę – o zarzucie pentekostalizacji jest nieprecyzyjnie trafiona w problematykę. Trzeba wpierw zapytać, czym jest pentekostalizacja i szczerze trzeba sobie odpowiedzieć, że na gruncie teologii polskiej trudno jest odnaleźć wyczerpującą definicję. Ci, którzy mówią o zarzucie pentekostalizacji, ograniczają się do negatywnego rozumienia tego pojęcia jako uzielonoświątkowienia, czyli procesu stopniowego przekształcania Kościoła katolickiego w jedną uniwersalną odmianę chrześcijaństwa charyzmatycznego w wymiarze globalnym nastawionego tylko na emocjonalne przeżycia, na doczesność, na uzdrowienie, na zatracanie własnej tożsamości itd. Oczywiście zagrożenia takie istnieją i to trzeba jasno sobie powiedzieć; pisali już o nich kard. J. Ratzinger czy inne episkopaty krajowe, a na naszym gruncie bp A. Siemieniewski. Niemniej jest to pewien margines przy okazji mówienia o pentekostalizacji, gdyż w gruncie rzeczy mówią o tym zjawisku pozytywnie. W rzeczywistości Kościół nie może być jakoś pentekostalizowany skoro urodził się w wylaniu Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy i żyje przez Ducha Świętego, i tylko w Duchu Świętym może wypełniać swoją misję w świecie.

– Dla kogoś, komu obcy jest klimat wspólnot charyzmatycznych, temat pentekostalizacji może wydać się dość skomplikowany…

– Dla mnie wyznacznikiem w tym temacie jest kard. Ratzinger, który długie lata kierował Kongregacją Nauki Wiary i analizował od podszewki różne problematyczne zjawiska. Dla niego przebudzenie wrażliwości katolików na Osobę i działanie Ducha Świętego jest związane z Soborem Watykańskim II i stanowi praktyczny przejaw tej soborowej odnowy. Mówi, że doświadczenie Ducha Świętego jest odpowiedzią Pana Boga na świat wyjałowiony przez racjonalistyczny sceptycyzm. Widzi zatem w naszym dzisiejszym zauważaniu i otwartości na Ducha Świętego przede wszystkim suwerenne działanie Boga i ogromną szansę dla wiary, która staje się żywa, integralna, radosna. Ostrzega oczywiście przed przesadnym eksponowaniem roli Ducha Świętego, przed łatwym ekumenizmem. Podsumowując, potrzebne chyba i nam jest pozytywne spojrzenie, które łączy się z konieczną ostrożnością, ale gdy we wspólnotach jest obecny ksiądz, sprawuje sakramenty i ma realny wpływ na prowadzenie i formowanie ludzi, to negatywne zjawisko pentekostalizacji jest znikome.

– Duch Święty i jego moc była bliska również naszemu papieżowi św. Janowi Pawłowi II. W pamięci wielu Polaków wciąż przecież żywe są słowa „niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi”…

– Papieże wypowiadali się w tej kwestii w sposób pozytywny. Papież Paweł VI mówił, że odnowa duchowa Kościoła związana z ponownym odkryciem Ducha Świętego jest „szansą dla Kościoła i świata”. Św. Jan Paweł II mówił, że dzięki ruchowi charyzmatycznemu wielu chrześcijan odkryło Pięćdziesiątnicę jako rzeczywistość żywą i obecną w ich codziennym życiu i wyraził swoje pragnienie, aby duchowość Pięćdziesiątnicy szerzyła się w Kościele, pobudzając na nowo do modlitwy, świętości, komunii i ewangelizacji. To przecież św. Jan Paweł II apelował, by wszyscy chrześcijanie otworzyli się z pokorą na dary Ducha Świętego oraz przyjmowali z wdzięcznością i uległością charyzmaty, które On rozdziela. Poza tym w dokumencie Kongregacji Nauki Wiary „Iuvenescit Ecclesia” z czerwca 2016 r. wprost został podjęty temat relacji między darami hierarchicznymi i charyzmatycznymi w Kościele, a więc to tutaj możemy odnaleźć kryteria oceny właściwej drogi dla tego, co dzieje się we wspólnocie Kościoła.

– Proces pentekostalizacji zatem nie dotyczy Szkoły Nowej Ewangelizacji?

– Propozycja programu SNE nawet w swoich założeniach nie jest jakąś próbą uprotestantyzowienia Kościoła katolickiego. Zresztą wszystkie materiały używane w SNE posiadają ocenę teologiczną i zgodę odpowiednich władz kościelnych; są także czynione starania, aby ze względu na to, że ten projekt pastoralny ma już zasięg globalny, został rozpoznany i uznany przez Stolicę Apostolską.
To, co mnie osobiście przekonuje do SNE, to fakt propozycji zrównoważonej i rzetelnej chrześcijańskiej formacji, która daje i potrzebną teorię i potrzebne doświadczenia modlitwy, sakramentów, wzrastania jako uczniowie misjonarze, ewangelizacji, wiedzy i medytacji biblijnej, integralnej wizji Kościoła. SNE służy odkryciu bogactwa, jakie my, katolicy, mamy w naszym Kościele. Dlatego propozycja Szkoły Ewangelizacji św. Andrzeja, którą realizujemy w diecezji, jest bezpieczną drogą rozwoju ku świętości i ewangelizacji.
W projekt szkoły angażują się różne środowiska i wcale nie ze szkodą dla swojej tożsamości wspólnotowej czy duchowości, z której się wywodzą. Ubogacając się wzajemnie, możemy razem i ewangelizować i formować się ku świętości. I to chyba jest dla mnie urzekające w tym, że nie tworzymy jakiejś enklawy czy grupy do zdań specjalnych, ale służymy sobie wzajemnie zjednoczeni w misji.

Zapraszamy na najbliższe kursy

„Emaus” (8-10 czerwca) – podstawowy kurs biblijny, by odkryć w Słowie Bożym żywego Boga

„Mojżesz” (30 czerwca – 3 lipca) – formacja liderów

Reklama

„Jezus w 4 Ewangeliach” (6-9 lipca) – kurs biblijny, w czasie którego patrzymy na Osobę Jezusa z perspektyw proponowanych przez ewangelistów. Informacje i zapisy na www.sne.torun.pl

Tagi:
wywiad charyzmatycy Szkoła Nowej Ewangelizacji

Reklama

Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny

2019-02-20 11:35

Justyna Muszyńska-Szkodzik
Edycja łódzka 8/2019, str. II

Ks. Paweł Kłys
Uczestnicy ostatniego forum charyzmatycznego

Dwa dni modlitwy, uwielbiania, wsłuchiwania się w Boże prowadzenie, konferencji i intensywnej formacji. Za nami Forum Charyzmatyczne. Po tak rozmodlonym czasie nic tylko spodziewać się owoców działania Ducha Świętego w naszych wspólnotach, rodzinach, miejscach pracy.

„Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny!” – te słowa Maryi z Magnificat prowadziły nas przez wszystkie spotkania. Gościliśmy w Łodzi Mary Healy, światowej sławy biblistkę, doktor teologii katolickiej, przewodniczącą Komisji Doktrynalnej w ramach Międzynarodowych Służb Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej działających w Watykanie. Prowadząca z entuzjazmem głosiła Boże przesłanie: – Duch Święty ma dla was o wiele więcej, niż zdajecie sobie z tego sprawę. Posyła was do służby właśnie w tym miejscu. Nie pomniejszajcie wielkiej przemiany, jaką chce w was dokonać. Macie wszystko, co jest wam potrzebne. Wzywam was, abyście przemieniali to miasto, kraj, świat w mocy Ducha Świętego.

Odwiedził nas abp Grzegorz Ryś, który przewodniczył wieczornej Mszy św. w pierwszym dniu forum. Podczas homilii zachęcał nas do postawy miłosierdzia: – Kiedy widzisz ludzką biedę, taką prawdziwą biedę, twoje serce jest poruszone, wtedy możemy powiedzieć o miłosierdziu. Miłosierdzie nie polega na tym, że dasz komuś dychę, a jak jesteś bogatszy to stówkę, na zasadzie masz i odczep się! Możesz dać złotówkę, byle to był efekt tego, że to twoje serce zostało poruszone!  

Okazało się, że arcybiskup i nasz duszpasterz o. Paweł Sawiak SJ mieli tego dnia urodziny; w ramach prezentu złożyliśmy na kartkach obietnice modlitwy w ich intencji.

Forum jest prawdziwym świętem Odnowy Charyzmatycznej. Pierwsze tego typu spotkanie formacyjno-ewangelizacyjne odbyło się w 1991 r. z inicjatywy śp. o. Józefa Kozłowskiego SJ.

W tej edycji wzięło udział ponad półtora tysiąca członków grup modlitewnych, którzy przyjechali do Łodzi z całej Polski, a nawet z zagranicy, m.in. z Włoch, Niemiec, Anglii czy Chicago. – Uczestniczę w forach charyzmatycznych od 2009 r. Dla mnie jest to Boży czas, kiedy mogę zatrzymać się, zostawić wszystko i pełnymi garściami czerpać Ducha Świętego – przyznaje Agnieszka Włostowska ze Wspólnoty Nadzieja z Rawy Mazowieckiej.

Forum się skończyło, ale to dopiero początek drogi rozesłania. W tym czasie wielu z nas odczytało na nowo sygnały Ducha Świętego dla swojej codzienności. Teraz idziemy dalej wypełniać to, co usłyszeliśmy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmartwychwstanie Jezusa – podstawa wiary

2019-04-16 18:54

Ks. Łukasz Janowski
Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 8-9

Zmartwychwstanie Chrystusa – dla jednych to podstawowa prawda wiary, a dla innych zbyt abstrakcyjna, bo oderwana od ziemi. Czym jest Zmartwychwstanie i jaki ma sens?

Ks. Janusz Sądel

Pracująca w warszawskiej korporacji pani Kinga wyznała szczerze: – Lubię Wielkanoc, bo kojarzy mi się z wiosną, zapachem święconki i podwórkowym śmigusem-dyngusem z dzieciństwa... Możemy mieć różne świąteczne skojarzenia i wspomnienia. Chyba wszyscy lubimy świętować, bo święta dobrze się kojarzą... Czy jednak nie przysłoniliśmy świąt otoczką własnych przeżyć? Gdy w rozmowie z panią Kingą zapytałem, o co tak naprawdę chodzi w świętowaniu Wielkanocy, po chwili zastanowienia wyznała: – O zmartwychwstanie Jezusa! I właśnie o to chodzi. Umieć oddzielić formę od treści, okoliczności od istoty.

Triumf wiary czy wyobraźni

Wielkanocy nie możemy ograniczyć do samych przeżyć czy miłych skojarzeń. Mamy świętować Zmartwychwstanie, czyli prawdę, która głosi, że trzeciego dnia po swojej śmierci Chrystus powstał z grobu żywy i chwalebny, i wiele razy, zanim wstąpił do nieba, ukazywał się swoim uczniom i przebywał z nimi. To wydarzenie potwierdza wiarygodność chrześcijaństwa. Nie na darmo św. Paweł Apostoł napisał: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, to próżne jest nasze głoszenie i próżna jest wasza wiara” (por. 1 Kor 15, 14). Postawił sprawę jasno: nie ma wiary w Chrystusa bez wiary w Jego zmartwychwstanie.

Ta podstawowa prawda wydaje się jednak wciąż trudna dla wielu chrześcijan, być może dlatego, że jest dla nich – chodzących twardo po ziemi – zbyt abstrakcyjna, oderwana od ziemi. Mówić o kimś, że żyje, to przecież nie abstrakcja. Powiedzieć, że jest obecny w naszych wolnych czynach, w decyzjach i że je przemienia, to również dalekie jest od abstrakcji. Za każdym razem, kiedy przez moje decyzje opowiadam się za prawdą, sprawiedliwością, pokojem, krótko mówiąc – za tym wszystkim, co nazywamy wartościami, Chrystus Zmartwychwstały nadaje mojej decyzji wymiar w ścisłym znaczeniu Boski. Dlatego warto pamiętać, że w życie Boże nie wstępujemy po śmierci. Życie wieczne to nie tylko przyszłe życie, to dzieje się już teraz. Idziemy do nieba poprzez każdą z naszych decyzji. Wielkanoc może być dla nas przełomem, abyśmy znowu bez trwogi i radośniej żyli dla życia wiecznego już teraz.

Są jednak ludzie, którzy mniej lub bardziej otwarcie odrzucają Zmartwychwstanie, snując przeróżne teorie oszustwa: pozornej śmierci czy też kłamstwa założycielskiego. Wspólnym mianownikiem tych „odkryć” jest niewiara. Ich autorzy przekreślają rzeczywistość nadprzyrodzoną i możliwość ingerencji Boga w dzieje człowieka. Hipotezy te nie są niczym nowym. Mają one już swój ślad w Ewangeliach, co jest dowodem odwiecznych zmagań między wiarą i niewiarą. Jednak nawet wśród wyznawców Chrystusa pojawiają się wątpliwości związane z przyjęciem tej prawdy. Wynikają one być może z braku pogłębionej wiedzy katechizmowej lub obojętności na nią. Rodzą się w ten sposób przedziwne wyobrażenia, jak chociażby to, że Chrystus przeszedł reinkarnację, pojawił się jako ktoś całkiem nowy. Ta fundamentalna prawda wymaga od nas głębszej wiedzy, wynikającej z dojrzałości wiary. W tym przypadku nie może obowiązywać zasada: ile ludzi, tyle opinii.

Czym jest Zmartwychwstanie

Według nauki Kościoła, nie zaś opinii niektórych wierzących, Zmartwychwstanie jest przejściem Chrystusa, wraz z duszą i ciałem, od śmierci do innego życia poza czasem i przestrzenią. Cielesność Jezusa Zmartwychwstałego to cielesność uwielbiona. Jego ciało jest to samo, ale nie takie samo. Jest tym samym ciałem, które zawisło na krzyżu, ze śladami gwoździ i włóczni, ale nie takim samym, gdyż przekracza prawa natury. Potwierdzają to świadectwa Ewangelistów, którzy piszą np., że Jezus po Zmartwychwstaniu wszedł do pomieszczenia mimo zamkniętych drzwi.

Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest powrotem do życia ziemskiego jak wskrzeszenie Łazarza, które choć jest wydarzeniem cudownym, stanowi powrót do normalnego życia na ziemi. Wskrzeszony Łazarz przeżył znów jakiś czas, ale ponownie umarł. Chrystus „nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych” (Mk 12, 27).

Zmartwychwstanie jest wydarzeniem rzeczywistym i tajemniczym zarazem. Jego rzeczywistość potwierdzają pusty grób i świadectwa uczniów. Pomimo braku bezpośrednich świadków faktu zmartwychwstania istniało głębokie i niezłomne przekonanie pierwszej gminy chrześcijańskiej o tym, że grób, w którym złożono ciało Jezusa, okazał się pusty. Dla współczesnego człowieka – człowieka obrazu, przekazów telewizyjnych i internetowych – te argumenty wydają się niewystarczające. Dlaczego strażnicy czuwający przy grobie przegapili tak nadzwyczajny fakt i nie zdali z niego szczegółowej relacji? Wszystko dlatego, że samo wydarzenie, a tym bardziej jego istota, były nieuchwytne dla ludzkich zmysłów. W tajemniczy dla nas sposób Chrystus powstał z martwych, opuścił grób, w którym złożono Jego ciało. Fakt ten był zadziwiający dla ludzi, którzy się znaleźli wobec czegoś, co ich przerastało.

Katechizmowe pytanie: Czym jest Zmartwychwstanie? – prowadzi nas do kolejnego, bardziej osobistego: Jaki sens nadaje mojemu życiu zmartwychwstanie Jezusa? Chodzi nie tylko o sam fakt, ale także o jego znaczenie. Sensem Zmartwychwstania jest miłość silniejsza niż śmierć. Dążeniem każdego z nas jest życie: pragniemy żyć! Zmartwychwstanie jest propozycją osiągnięcia wiecznego życia z Bogiem. Ale do tego potrzebna jest żywa wiara, a nie skojarzenia. A więc, o co tak naprawdę chodzi w świętowaniu Wielkanocy? O zmartwychwstanie Chrystusa, który żyje i jest z nami!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielkanocny List Rektorów

2019-04-22 15:37

Agnieszka Bugała

LIST REKTORA PAPIESKIEGO WYDZIAŁU TEOLOGICZNEGO WE WROCŁAWIU I REKTORA METROPOLITALNEGO WYŻSZEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO WE WROCŁAWIU NA PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY 2019 ROKU

Agnieszka Bugała

Rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu ks. Włodzimierz Wołyniec i Rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu ks. Kacper Radzki tradycyjnie już napisali list na Poniedziałek Wielkanocny 2019 roku. Jest on odczytywany podczas wszystkich Mszy Świętych w kościołach i kaplicach Archidiecezji Wrocławskiej w drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, czyli właśnie dziś.

Chrystus Pan zmartwychwstał – prawdziwie powstał!

Siostry i Bracia w Chrystusie!

Czytając ewangeliczne opisy zmartwychwstania Pana Jezusa zauważamy, że Jego życie jest już zupełnie inne i jest nową formą egzystencji. Jeśli w ciągu historii naszej Planety zmieniały się formy życia od najprostszych i prymitywnych do bardziej złożonych i doskonalszych, to życie Pana Jezusa, który prawdziwie zmartwychwstał, jest najdoskonalszą formą życia. I jeśli stworzenie człowieka było w świecie przyrody przejściem na wyższy poziom istnienia, to zmartwychwstanie Pana Jezusa jest czymś więcej – jak mówią niektórzy teologowie – ostatnią, najdoskonalszą „mutacją” życia. Zmartwychwstanie Pana Jezusa pokazuje, że pośród naszego starego świata istnieje jeszcze jeden, nowy wymiar życia, który może się stać udziałem każdego z nas.

W pierwszym czytaniu słyszeliśmy, że Piotr przytoczył słowa Psalmu 15, kiedy mówił o zmartwychwstaniu Pana Jezusa: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu. Dałeś mi poznać drogi życia i napełniłeś mnie radością przed obliczem Twoim”. Zatrzymajmy się na słowach: „Dałeś mi poznać drogi życia”, ponieważ odnoszą się one do tej najdoskonalszej formy życia, które otwiera dla nas zmartwychwstały Pan i pokazuje, abyśmy dokonywali właściwych wyborów. Jakie są te drogi?

W paradoksalny sposób drogi nowego życia łączą się ze śmiercią. Drogi te pokazuje nam Pan Jezus, kiedy umiera na krzyżu i zmartwychwstaje, aby żyć w nowy sposób. Ze śmierci wcielonego Syna Bożego rodzi się życie. Wyraża to starożytna modlitwa Kościoła: „Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz Życia, króluje dziś żywy”. Aby wejść na drogę życia ze Zmartwychwstałym trzeba umrzeć jak ziarno pszenicy, o którym mówi Pan Jezus: „Jeśli ziarno pszeniczne nie obumrze zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze przynosi plon obfity” (J 12, 24). Pan Jezus mówi o śmierci dla grzechu, śmierci egoistycznego „ja”, śmierci starego człowieka ze wszystkimi grzechami. W Ewangelii słyszeliśmy o kobietach, którym Anioł powiedział, że Jezus żyje, i dlatego one pospiesznie oddaliły się od grobu. Grób symbolizuje stan śmierci z powodu grzechu, który osłabia miłość, a nawet może ją zabić. Postawa kobiet oddalających się od grobu powinna być dla nas ważnym przesłaniem. Słysząc jak one, że Pan Jezus zmartwychwstał i żyje, powinnyśmy oddalać się od naszych grobów. Jeśli będziemy trwać w stanie grzechów jak w grobie, to nie spotkamy żywego Pana i nie będziemy mogli uczestniczyć w Jego życiu.

Drogi nowego życia mają mały, niekiedy niezauważalny początek, podobnie jak nowe biologiczne formy życia w przyrodzie. Na tę drogę wchodzimy przez sakrament chrztu, który może wydawać się takim małym, niezauważalnym początkiem. Życie, które otrzymujemy w tym sakramencie, jest widoczne tylko oczami wiary. Jednak posiada ono w sobie Boży potencjał wielkiego rozwoju. Bo drogi Boże nie są drogami ludzkimi mówi Pan (por. Iz 55, 9), który odwraca proporcje i sprawia, że to, co małe, staje się wielkie. Małe, drobne rzeczy w naszym życiu mogą być początkiem wielkich rzeczy, jak ziarenko gorczycy, które staje się wielkim drzewem. Dla kilkuletniego chłopca Rajmunda – późniejszego brata Maksymiliana i świętego – początkiem wielkiej zmiany było zwyczajne i proste pytanie mamy: Mundek, nie wiem, co z ciebie będzie? Zapadło ono głęboko w jego serce i nadało nowy kierunek jego życiu aż do heroicznej miłości i świętości.

Św. Augustyn, który komentował słowa Psalmu: „Dałeś mi poznać drogi życia”, uważa, że słowa te mówią o drogach pokory. Pan Jezus pokazuje nam drogi pokory, kiedy jako Bóg równy Ojcu przyjmuje postać sługi jako Człowiek. Uniżył samego siebie aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (por. Flp 2, 8). Takiej drogi życia nikt nie mógł wymyślić, bo przekracza ona ludzkie wyobrażenia. Ale – jak zauważa św. Augustyn – tylko droga pokory może przywrócić życie tym, którzy utracili je przez pychę. Pokora zwycięża pychę i prowadzi do życia, ponieważ Pan daje łaskę ludziom pokornym.

Papieski Wydział Teologiczny i Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu chcą iść drogami, które Pan życia daje nam poznać. Podejmując nasze zwyczajne zadanie kształcenia studentów w dyscyplinach nauk teologicznych, filozofii i pedagogice, mamy świadomość wypełniania misji ewangelizacyjnej Kościoła. Chociaż nasza kościelna Uczelnia jest niewielka w porównaniu z innymi uczelniami Wrocławia, to jednak może przynosić wielkie owoce i promieniować dobrem i prawdą na wielu. Kierujemy więc słowa zachęty do młodych ludzi, którzy stoją przed wyborem swojej drogi życia, aby nie bali się podjąć studiów teologicznych i pedagogicznych, idąc za głosem Bożego powołania. A wszystkim czcigodnym kapłanom, katechetom, ludziom dobrej woli, którzy nas wspierają duchowo i materialnie, składamy najserdeczniejsze podziękowanie z modlitwą.

Trwając w radości zmartwychwstania chcemy życzyć umiejętności odczytywania dróg swojego życia w kontekście Drogi Życia Pana, doskonalenia w sobie umiejętności umierania dla świata, by zmartwychwstawać do życia wiecznego, radości z małych, drobnych rzeczy, które stają się początkiem wzrastania w wierze i miłości. Pan zmartwychwstał – jeśli podążymy jego Drogami zmartwychwstaniemy wraz z Nim.

KS. KACPER RADZKI, Rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu

KS. WŁODZIMIERZ WOŁYNIEC, Rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem