Reklama

Ważne nie tylko dla proboszczów

2018-05-09 10:19

Sylwia Kochman
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 46-47

Brad Pict/fotolia.com

Od 25 maja 2018 r. każda organizacja będzie w obowiązku dostosować się do zapisów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (rozporządzenie ogólne), w tym również każda publiczna kościelna osoba prawna. Przedmiotowe rozporządzenie unijne w swoich zapisach kładzie nacisk na fakt, że ochrona danych osobowych osób fizycznych jest jednym z podstawowych praw, a mianowicie każda osoba fizyczna ma prawo do ochrony danych osobowych jej dotyczących. Bez wątpienia w każdej parafii dane osobowe są przetwarzane.

O jakich danych mowa?

Należy zaznaczyć, że w Kościele katolickim dochodzi do procesu przetwarzania zarówno danych osobowych tzw. zwykłych, jak i szczególnych (dawniej – wrażliwych). Do katalogu danych osobowych szczególnych należą m.in. przekonania religijne, informacje co do orientacji seksualnej czy stanu zdrowia. Katalog danych osobowych szczególnych jest katalogiem zamkniętym, aczkolwiek trzeba przyznać, że dane o charakterze wysoce osobistym także powinny być traktowane z uwzględnieniem ich szczególności. Naruszenie w stosunku do takiego rodzaju danych osobowych może mieć wpływ na codzienne życie osób, których przetwarzanie dotyczy. Proszę zauważyć, że księża bardzo często stają się mimowolnymi odbiorcami szerokiego zakresu danych szczególnych (np. pozyskiwanie danych osobowych podczas kolędowania). W związku z przetwarzaniem tak szerokiego zakresu danych osobowych (oceniając z punktu widzenia wrażliwości) administrator tych danych powinien odpowiednio je zabezpieczyć, tzn. wdrożyć odpowiednie środki techniczne i organizacyjne, do których odwołuje nas rozporządzenie ogólne. Co to właściwie oznacza?

Posiadam dane osobowe, jak je uporządkować?

Niektórzy twierdzą, że wejście w życie rozporządzenia ogólnego będzie oznaczało wprowadzenie niezliczonej ilości dodatkowych procedur, które skomplikują dotychczasowe sposoby przetwarzania danych osobowych. Trudno jednak zgodzić się z takim stwierdzeniem. Rozporządzenie ogólnie ma zmotywować administratorów danych do usystematyzowania dotychczasowego przepływu danych osobowych, czy to wewnątrz organizacji, czy na zewnątrz. Podmioty publiczne, takie jak szkoły, urzędy gmin i miast, jednostki pomocy społecznej, od dłuższego czasu wprowadzały systematycznie mechanizmy bezpieczeństwa przetwarzanych danych osobowych oraz informacji w ogóle. W zakresie wprowadzania odpowiednich polityk ochrony danych w instytucjach kościelnych należy korzystać z ich doświadczenia, uwzględniając w szczególności Dekret ogólny w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydany przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r.

Reklama

W zakresie przetwarzania danych osobowych mamy do czynienia z czterema obszarami przetwarzania danych osobowych. Pierwszy obszar jest ściśle związany z odpowiednimi politykami ochrony danych, czyli formalnie przyjętymi zasadami ochrony danych, np. w postaci regulaminu ochrony danych czy zwyczajnie polityki bezpieczeństwa. Drugi obszar to tzw. fizyczna/środowiskowa ochrona danych osobowych, czyli pomieszczenia, gdzie organizacja przetwarza dane osobowe, również pomieszczenia archiwalne, w ślad za tym stosowne zabezpieczenia, takie jak alarm, drzwi zamykane na klucz do pomieszczeń, w których przetwarzane są np. księgi parafialne, niszczarka do dokumentacji błędnie wydrukowanej niepodlegającej archiwizacji. Trzeci obszar każe popatrzeć nam na ochronę danych osobowych z perspektywy środowiska informatycznego, np. przetwarzanie danych z wykorzystaniem urządzeń mobilnych (laptopy, zewnętrzne pamięci danych), kopie zapasowe, bezpieczeństwo w sieci i prawa z nim związane. Z kolei czwarty obszar odnosi nas do zasobów ludzkich, czyli osób świeckich przetwarzających dane osobowe w organizacjach kościelnych, np. pracownik biurowy w kancelarii parafialnej.

Zacznijmy od pierwszego obszaru, czyli sfery dokumentacyjnej. Dobrze jest rozpocząć budowanie odpowiedniej polityki bezpieczeństwa od zadania sobie czterech podstawowych pytań: co ja przetwarzam (rejestr czynności przetwarzania); gdzie ja przetwarzam (ewidencja obszarów przetwarzania, np. kancelaria parafialna, pokój proboszcza przyjmującego osobę fizyczną, inne pomieszczenia biurowe czy archiwizacyjne); kto przetwarza u mnie zbiory danych (osoby świeckie – przetwarzanie na podstawie upoważnienia do przetwarzania danych osobowych, klauzule poufności, czyli zobowiązanie do zachowania powziętych danych/informacji w tajemnicy bądź powierzenia danych osobowych); jak przetwarzam (czy przetwarzam z użyciem systemu informatycznego, czy tylko i wyłącznie w wersji papierowej, jak zabezpieczam dane osobowe). Proszę zauważyć, że w samym sposobie przetwarzania danych osobowych, podstawach legalności takiego przetwarzania rozporządzenie ogólne niewiele zmienia. Ten sposób przetwarzania czy podstawy legalności przetwarzania trzeba będzie po prostu opisać i przyjąć jako obowiązujące w organizacji zasady, a także stosować się do nich w praktyce.

Zagrożenia

Niemalże u każdego administratora przez lata kształtowały się tzw. negatywne praktyki w kontekście przetwarzania danych, stąd niejednokrotnie słyszymy o przypadkach skradzionych dokumentów tożsamości (bo ktoś ich stosownie nie zabezpieczył) czy wyrzuconych do kosza na śmieci tonach akt medycznych. Rozporządzenie ogólne ma zwracać uwagę na błędy w procesie przetwarzania danych, np. zamieszczanie w gablocie w kościele listy imion i nazwisk parafian, którzy nie uiścili opłaty w ramach składanych deklaracji – nie są to może dane szczególne, ale w konkretnym kontekście mogą na takie wskazywać, co z kolei niejednokrotnie może wiązać się z naruszeniem praw lub wolności parafian.

Niestety, rozporządzenie ogólne bardzo często jest negatywnie przedstawiane na rynku jako akt prawny, który ma skomplikować proces przetwarzania danych i przysłowiowo „odwrócić organizację do góry nogami”. Bardzo często proboszczowie dostają telefony od firm trudniących się sprzedażą procedur ochrony danych, które straszą wielomilionową pieniężną karą administracyjną, do nakładania której uprawniony będzie przyszły Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Faktycznie, rozporządzenie ogólne wskazuje literalnie wysokość administracyjnej kary pieniężnej, aczkolwiek ma ona zastosowanie w stosunku do administratorów danych sektora prywatnego oraz publicznego (sfera państwa), natomiast kościoły, związki wyznaniowe lub wspólnoty wyznaniowe podlegają nadzorowi niezależnego organu nadzorczego (Kościelny Inspektor Ochrony Danych), a co za tym idzie, w kontekście ewentualnych kar zastosowanie będą miały zapisy Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydanego przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r.

Poza tym należy zauważyć, że dla księdza ochrona danych osobowych nie będzie niczym „odkrywczym”, biorąc pod uwagę chociażby ciężar tajemnicy spowiedzi. Rozporządzenie ogólne nie ma uczyć księdza, że powinien zachować w poufności powzięte dane osobowe – to jest dla księdza oczywiste. Rozporządzenie ogólne ma usystematyzować przetwarzanie danych, jeszcze bardziej uszczelnić i zharmonizować ten proces, ujednolicić procedury, które każdy z administratorów danych będzie stosował i przede wszystkim będzie rozumiał potrzebę ich zastosowania. Na koniec uzasadnione jest, by jeszcze raz podkreślić, że w kontekście przetwarzania danych osobowych przez publiczne kościelne osoby prawne kluczowe znaczenie ma Dekret ogólny w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydany przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r. Dekret stanowi niezbędną instrukcję dla kościelnych osób prawnych, wskazującą zakres i granice zastosowania rozporządzenia ogólnego w kontekście przetwarzania danych osobowych osób fizycznych.

Sylwia Kochman, audytor wiodący systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji. Wykładowca i konsultant cyklicznych szkoleń organizowanych przez Stowarzyszenie Księgowych w Polsce – dla oddziałów terenowych. Ekspert w zakresie przetwarzania danych w sektorze publicznym i niepublicznym. I

***

PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH W KOŚCIELE

Dekret ogólny Konferencji Episkopatu Polski regulujący sposób przetwarzania danych osobowych w Kościele katolickim w Polsce został zatwierdzony przez Stolicę Apostolską. Powstają procedury, które będą obowiązywać we wszystkich parafiach. 2 maja br. ks. dr hab. Piotr Kroczek – kanonista z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II – został wybrany przez Radę Stałą KEP na pełniącego obowiązki kościelnego inspektora danych osobowych. 25 maja br. wchodzą w życie nowe przepisy unijne dotyczące ochrony danych osobowych. Jak powiedział KAI bp Artur Miziński, sekretarz generalny KEP, zadaniem inspektora będzie czuwanie nad tym, by dane osobowe przetwarzane przez Kościół były właściwie wykorzystywane, z zachowaniem wszelkich przepisów, które znajdują się w rozporządzeniu RODO. Kościelny inspektor będzie także organem odwoławczym w drodze administracyjnej, gdyby dane były naruszone, lub w sytuacji, gdyby ktoś uważał, że zostały one naruszone.

Tagi:
prawo

Złota reguła

2018-10-10 11:21

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 41/2018, str. VIII

Ks. Zbigniew Chromy
Jerozolima, Plac Świątynny

W Księdze Powtórzonego Prawa znajdują się następujące słowa: „Słuchaj, Izraelu, i pilnie tego przestrzegaj, aby ci się dobrze powodziło i abyś się bardzo rozmnożył, jak ci przyrzekł Pan, Bóg ojców twoich”. Przestrzeganie Bożego Zakonu, jak dawniej go nazywano, wiązało się z obietnicą powodzenia i pomyślności w życiu osobistym i społecznym. Stąd każdy wierzący Żyd starał się jak ściślej przestrzegać Boże przykazania, aby mieć udział w Bożym błogosławieństwie i we władaniu na ziemi opływającej w mleko i mód. Z czasem tak rozmnożono i uszczegółowiono przepisy, że ich liczba doszła aż do 613. Każdy pobożny Żyd musiał więc przestrzegać owych 613 nakazów i zakazów, co było dość uciążliwe. Wśród nich jedne były bardziej, drugie zaś mniej ważne. Na ten temat wśród nauczycieli prawa toczyły się wielkie spory o to, które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Pytanie to często zadawano żydowskim nauczycielom I wieku. Również rabbiemu Jezusowi z Nazaretu zadano takie pytanie. Wcześniej postawiono je słynnemu rabbiemu Hillelowi, który tak odpowiedział: „Nie czyń bliźniemu tego, czego sam nienawidzisz. Oto całe prawo, reszta jest tylko komentarzem. Idź i ucz się”. Hillel udzielił takiej odpowiedzi na pytanie prozelity (nie żyda) pytającego o istotę Prawa. Słynny rabbi uważał, że słowa w jedną zasadę łączą całe Prawo, wszystkie 613 przykazań. Pan Jezus na pytanie faryzeusza, być może samego Hillela, który notabene miał pochodzić od króla Dawida, odpowiedział tak: „Pierwsze jest: «Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą»”.

Modlitwę „Słuchaj Izraelu” każdy Żyd recytował rano i wieczorem, wyrażając w ten sposób przekonanie, że miłowanie Boga wypływa z natury jedynego Boga. Ale dopiero Jezus w pełni objawił, że Bóg jest miłością. Jezus, odpowiadając na pytanie o przykazania, nie wymienia Dekalogu, ale właśnie fragment Księgi Powtórzonego Prawa. Pan Jezus wiedział, że ludzi wszystkich czasów cechuje to, że z trudem przyjmują zakazy (nie rób tego, tamtego) i że często się od nich dyspensują. Tu tymczasem mamy do czynienia z nakazem miłości, zaś samo słowo „szema” – „słuchaj” oznacza nie tylko słuchanie, ale i bycie posłusznym! Pan kończy odpowiedź słowami: „Drugie jest to: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego». Nie ma innego przykazania większego od tych”. Uczony w piśmie wyraził swe uznanie dla wypowiedzi Jezusa, mówiąc „nauczycielu dobrześ powiedział”. W odpowiedzi usłyszał, że niedaleko jest od królestwa Bożego. Niedaleko, ale jeszcze nie w królestwie, bo nie wystarczy wiedzieć, co jest słuszne, trzeba jeszcze być temu posłusznym. Przykład takiego posłuszeństwa dał Pan Jezus, stawszy się dla nas posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Uczynił tak, bo miłując Ojca, wypełnił Jego wolę, aby wszyscy byli zbawieni i upodobnili się na nowo do Tego, który kocha najbardziej. Do Boga, który jest Miłością, na obraz i podobieństwo którego wszyscy jesteśmy stworzeni, niezależnie od rasy, języka czy wyznawanej religii. Na dowód tego, że także w innych religiach są ziarna prawdy, wspólnej prawdy wszystkich ludzi (jak to zresztą wyraził pięknie ostatni sobór). Okazuje się bowiem, że „złota reguła” wyrażona przez Jezusa czy rabbiego Hillela jest obecna w innych religiach. Najpierw hinduizm. W ich świętej księdze Mahabharacie czytamy, że „nie wolno czynić drugiemu, co uważa się szkodliwe dla siebie”, w dżinizmie z kolei jest pouczenie, że należy „traktować wszystkie stworzenia tak jak traktuje się siebie”, w buddyzmie czytamy: „jak matka dba o swego syna, tak umysł człowieka powinien obejmować wszystkie żywe istoty”. U Konfucjusza znajdziemy wprost biblijną sentencję „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, no i jeszcze może Mahomet: „żaden człowiek nie jest prawdziwie wierzącym, jeśli nie pragnie dla swego brata, czego pragnie sam dla siebie”. Gołym okiem widać znaczne podobieństwo między tymi zasadami wyrażonymi języki różnych religii, choć pod względem doktrynalnym religie te różnią się znacznie między sobą. Można więc zapytać, skoro wszystkie mówią o praktykowaniu miłości, to skąd tyle nienawiści i przemocy w kontaktach międzyreligijnych? Powodem jest grzech, grzech, który mógł zgładzić jedynie ten, który sam jeden nie miał grzechu, i który jako Arcykapłan złożył ofiarę za grzechy całego świata, uczynił to raz na zawsze, ofiarując samego siebie. Miłość Boża jest pierwsza i najważniejsza, ale złączona jest z nią miłość do bliźniego, tego który jest obok. Tej miłości możemy się nauczyć tylko od tego, który jest miłością, który pierwszy nas umiłował i dlatego godzien jest, by Go kochać całym sercem, całym umysłem i całą mocą. Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował, miłość nie jest już przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi, szczególnie w Eucharystii uobecniającej ofiarę Krzyża, gdzie zawarta jest cała miłość. Kresem Prawa jest Chrystus, a jego pełnią Miłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Konsultorzy Rady Prawnej KEP: sprawę ks. Jankowskiego można wyjaśniać nie czekając na wpłynięcie zgłoszeń

2018-12-13 17:47

maj / Warszawa (KAI)

Nie jest potrzebne formalne zgłoszenie oskarżenia wobec ks. Jankowskiego do archidiecezji gdańskiej. Wystarczającym powodem rozpoczęcia procedury wyjaśniania tej sprawy przez kurię może być publiczny wymiar formułowanych przeciw księdzu zarzutów – twierdzą konsultorzy Rady Prawnej KEP, ks dr hab. Piotr Majer wykładowca UP JPII w Krakowie i ks. dr Jan Słowiński z UAM w Poznaniu. Eksperci zaznaczają, że obroną dobrego imienia Kościoła w tej sytuacji jest aktywne poszukiwanie prawdy.

Episkopat.pl

Konsultorzy Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski zgodnie podkreślają, że z uwagi na fakt, iż zarzuty kierowane są przeciwko zmarłemu, nie wydaje się być zasadne prowadzenie dochodzenia kanonicznego w tej sprawie. W świetle 8 pkt. „Wytycznych” sformułowanych przez KEP może być natomiast potrzebne jej wyjaśnienie.

- Kościół powinien zawsze stawać po stronie prawdy. O popełnienie poważnych nadużyć oskarżany jest duchowny, w tym przypadku osoba bardzo znana – mówi ks. Słowiński. Poznanie prawdy pozwoliłoby Kościołowi odpowiednie odniesienie się do stawianych zmarłemu kapłanowi zarzutów - zaznacza prawnik.

Zarówno ks. Majer jak i ks. Słowiński są zdania, że archidiecezja gdańska, której sprawa dotyczy, nie musi czekać na zgłoszenie się do kurii osób wnoszących jakieś oskarżenia. – Nie jest zasadniczo konieczne, by jakieś osoby zgłaszały się z oskarżeniem do biskupa, gdyż w omawianym przypadku nie ma przeciw komu takiego oskarżenia wnosić: osoba wobec której formułowane są zarzuty nie żyje i prawdziwe dochodzenie kanoniczne nie może być prowadzone – wyjaśnia ks. Słowiński.

- Jeśli sprawa jest publicznie znana i niepokoi wiernych, to dla rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego nie jest potrzebne formalne zgłoszenie i doniesienie – zaznacza ks. Majer. Eksperci podkreślają, że nie ma znaczenia z jakiego źródła biskup „otrzymał wiadomość, przynajmniej prawdopodobną” (por. pkt. 12 „Wytycznych”) o zarzutach wobec zmarłego kapłana. Przypominają, że w dawnym Kodeksie Prawa Kanonicznego istniało pojęcie „ex rumore et publica fama”, czyli „z pogłosek i publicznego rozgłosu”, które wskazywało na zasadność podjęcia stosownych wyjaśnień.

W jaki sposób to wyjaśnienie miałoby praktycznie przebiegać? – Tu nie ma żadnej regulacji. Moim zdaniem należałoby stosować analogicznie przepisy o dochodzeniu kanonicznym, powierzyć tę sprawę albo jednemu kapłanowi albo komisji i działać zdobywając wiedzę przy użyciu wszystkich zdatnych do tego środków, m.in. docierając do świadków i zbierając ich zeznania, jak to się robi normalnie w dochodzeniu kanonicznym – zaznacza ks. Majer.

Ks. prałat Henryk Jankowski (1936 – 2010) był wieloletnim proboszczem parafii św. Brygidy w Gdańsku, kapelanem „Solidarności”, blisko związanym z opozycją antykomunistyczną w PRL. W 2012 r. w Gdańsku odsłonięty został jego pomnik, wzniesiony z inicjatywy społecznej.

Na początku grudnia br. w „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł „Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?”. Opisuje on relacje dotyczące rzekomego wykorzystywania seksualnego nieletnich przez ks. Jankowskiego. Przypomina też sprawę postępowania karnego prowadzonego w związku z oskarżeniami na tym tle przeciw ks. Jankowskiemu w 2004 r., które zostało wówczas umorzone.

Sformułowane w tekście oskarżenia głęboko bulwersują społeczeństwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem