Reklama

Cele Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci

2018-05-16 11:23

Dr inż. Antoni Zięba
Niedziela Ogólnopolska 20/2018, str. 14-16

Dnia 12 października 1980 r. rozpoczęliśmy Krucjatę Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci, formułując – za aprobatą władz Kurii Metropolitalnej w Krakowie – dwa modlitewne cele:

• obudzenie sumienia naszego narodu i uwrażliwienie każdego Polaka na wielką, nienaruszalną wartość życia i godność każdego człowieka od chwili poczęcia,

• wyproszenie u Wszechmocnego Boga anulowania obowiązującej wówczas, jeszcze z czasów terroru stalinowskiego (z 27 kwietnia 1956 r.), ustawy aborcyjnej i zastąpienie jej prawem chroniącym życie każdego, bez żadnych wyjątków, poczętego dziecka.

Reklama

W 25-lecie Krucjaty Modlitwy, za aprobatą kard. Stanisława Dziwisza, zmodyfikowaliśmy jej cele, a od 12 października 2015 r. wprowadziliśmy do programu krucjaty intencję przebłagalną i zobowiązanie do postu.

1. Modlitwa przebłagalna za grzechy przeciw życiu człowieka popełnione w naszej Ojczyźnie.

My, katolicy i ludzie dobrej woli, chcemy stanąć w prawdzie: od 1956 r. w naszej Ojczyźnie zabito ok. 20 mln poczętych dzieci. Ta liczba nie obejmuje poczętych dzieci, których życie zniszczono kilka, kilkanaście dni po ich zaistnieniu przez stosowanie środków wczesnoporonnych: wkładek wewnątrzmacicznych i pigułek „dzień po”, a także tych istot ludzkich, które zginęły w trakcie stosowania procedury in vitro.

To wielka zbrodnia, która obciąża sumienie naszego narodu: niewielu z nas może powiedzieć, że uczyniło wszystko, co było możliwe, dla ratowania poczętych dzieci. Oczywiście, inna jest wina posła, który głosował za zbrodniczą ustawą, inna dziennikarza, który to barbarzyńskie bezprawie zapisane w ustawie sejmowej aprobował i popularyzował, inna lekarza aborcjonisty, a inna matki decydującej się na ten tragiczny czyn, wreszcie inna ojca dziecka, rodziny, która aprobowała czy wręcz zmuszała matkę do tej zbrodni.

A ilu z nas obciąża grzech zaniedbania, który popełniliśmy, gdy mogliśmy – i powinniśmy! – aktywnie występować w obronie poczętych dzieci, wspierać dzieło obrony życia modlitwą i ofiarą, a tego nie uczyniliśmy?

Miliony razy w naszym narodzie odrzuciliśmy wielki dar Boży – życie człowieka, złamaliśmy V przykazanie Boże: „Nie zabijaj”, nie dotrzymaliśmy zobowiązań złożonych w Jasnogórskich Ślubach Narodu (28 sierpnia 1956 r.), w których przyrzekaliśmy Matce Bożej:

„Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w Żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia.

Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc krwią własną”.

Prorok naszych czasów – św. Jan Paweł II jakże często i zdecydowanie bronił życia – jako biskup krakowski i papież ostrzegał przed wielkimi moralnymi konsekwencjami tych masowych zamachów na życie człowieka i jednocześnie jako apostoł Bożego Miłosierdzia ukazywał wielkie źródło nadziei, którym – dla każdego grzesznika – jest niezmierzone Boże Miłosierdzie.

Przytoczę tu wypowiedzi naszego świętego rodaka. Gdy przemawiał w 1974 r. do pielęgniarek w Kurii Krakowskiej, jako kardynał, powiedział:

„Myślę, że największą tragedią naszego społeczeństwa, naszego narodu, jest śmierć ludzi, którzy się jeszcze nie narodzili: poczętych i nienarodzonych. I nie wiem, czym zapłacimy wobec historii za tę straszliwą zbrodnię. Ale jest rzeczą oczywistą, że to nie może minąć bez konsekwencji”.

Słowa św. Jana Pawła II – papieża zapisane w encyklice „Evangelium vitae” (n. 9):

„(...) Bóg nie może pozwolić, aby zbrodnia pozostała bezkarna: krew zabitego woła do Niego z ziemi, na której została przelana, i domaga się, aby wymierzył sprawiedliwość (por. Rdz 37, 26; Iz 26, 21; Ez 24, 7-8)”.

W tejże encyklice św. Jan Paweł II kierował mocne, zdecydowane słowa do lekarzy, polityków i dziennikarzy. Do kobiet, które doświadczyły dramatu aborcji, napisał:

„Szczególną uwagę pragnę poświęcić wam, kobiety, które dopuściłyście się przerwania ciąży. Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć to doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się – jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście – na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w sakramencie pojednania. Odkryjecie, że nic jeszcze nie jest stracone, i będziecie mogły poprosić o przebaczenie także swoje dziecko: ono teraz żyje w Bogu. Wsparte radą i pomocą życzliwych wam i kompetentnych osób, będziecie mogły uczynić swoje bolesne świadectwo jednym z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia” (EV 99).

Trzeba naszej pokuty w wymiarze narodowym, obejmującej modlitwę ekspiacyjną, czyny pokutne i post, aby wyprosić u wszechmocnego, miłosiernego Boga darowanie tej straszliwej winy.

Niech szczególnym umocnieniem w tym wołaniu o Boże Miłosierdzie będą słowa samego Pana Jezusa – Króla Miłosierdzia – zapisane w „Dzienniczku” św. Siostry Faustyny:

„Wiedz, ile razy przychodzisz do Mnie, uniżając się, i prosisz o przebaczenie, tyle razy wylewam cały ogrom łask na twą duszę, a niedoskonałość twoja niknie przede Mną, widzę tylko twą miłość i pokorę; nic nie tracisz, ale wiele zyskujesz...” (Dz 1293).

„Miłość i miłosierdzie moje nie zna granic” (Dz 718).

„Łaski z mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest – ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma” (Dz 1578).

2.1. Dziękujemy za zasadniczy wzrost szacunku do życia poczętych dzieci

Doświadczamy tego w bezpośrednich kontaktach z naszymi rodakami, wynika to także z licznych sondaży oraz ze statystyk dotyczących listów obywateli wysyłanych do Sejmu RP w obronie życia człowieka. Ograniczę się tylko do wyników kilku sondaży:

W badaniu przeprowadzonym w 2010 r. przez GfK Polonia za „prawem” do aborcji bez ograniczeń opowiedziało się tylko 5 proc. respondentów.

Z ogólnopolskiego sondażu zrealizowanego w 2012 r. przez Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie wynika, że 80 proc. Polaków zgadza się z opinią, iż „zawsze i niezależnie od okoliczności ludzkie życie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci”.

W ankiecie CBOS przeprowadzonej w lipcu 2013 r. 75 proc. badanych wyraziło opinię, że aborcja jest złem i nigdy nie może być usprawiedliwiana.

W 1991 r. Sejm RP zarządził tzw. konsultacje społeczne, wzywające Polaków do przekazania, w formie pisemnej, odpowiedzi na pytanie: „Czy należy utrzymać w mocy starą, proaborcyjną ustawę (z 27 kwietnia 1956 r.) zezwalającą na praktycznie nieograniczone zabijanie poczętych dzieci czy wprowadzić nowe prawo chroniące życie nienarodzonych”. Do Sejmu RP wpłynęło ok. 1,8 mln odpowiedzi: 89 proc. z nich było za ochroną życia, a tylko 11 proc. – za utrzymaniem starej, aborcyjnej ustawy!

W 2006 r. prawicowi parlamentarzyści zgłosili projekt wzmacniający konstytucyjną ochronę życia człowieka; zaproponowano uzupełnienie art. 38 Konstytucji RP o słowa: „od poczęcia po naturalny kres”, tak aby przyjął on następujące brzmienie:

„Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia od poczęcia po naturalny kres”.

Środowiska liberalno-lewicowe i feministyczne wzywały Polaków do wysyłania protestów przeciwko tej propozycji zmiany Konstytucji RP. Obrońcy życia apelowali o listy z wyrazami poparcia. Ostateczny wynik (oficjalne dane z Kancelarii Sejmu RP): 508 683 podpisów obywateli za takim wzmocnieniem konstytucyjnej ochrony życia, a przeciwko takiemu zapisowi wpłynęły listy podpisane łącznie przez 1987 osób! Oznacza to, że 99,6 proc. podpisów było „za”, a jedynie 0,4 proc. – „przeciw”.

2.2. Dziękujemy za zasadnicze, pozytywne zmiany prawa.

7 stycznia 1993 r. Sejm RP anulował zbrodniczą ustawę aborcyjną (uchwaloną 27 kwietnia 1956 r. w warunkach ostrego stalinowskiego terroru) i przyjął ustawę generalnie chroniącą życie poczętych dzieci, niestety z trzema tzw. wyjątkami. Zapisane w tej ustawie „wyjątki” to nie żaden kompromis między obrońcami życia a siłami proaborcyjnymi, ale wynik ostrej walki politycznej w Sejmie RP, efekt ówczesnego układu sił politycznych.

Od 7 stycznia 1993 r. obrońcy życia, podkreślając, że uchwalenie tej ustawy jest wielkim sukcesem, domagali się i nieustannie się domagają wyeliminowania tych trzech haniebnych wyjątków.

Trzeba podkreślić, że uchwalenie tej ustawy było przełomem cywilizacyjnym w skali świata: jesteśmy pierwszym krajem na świecie, który w warunkach demokratycznych odrzucił proaborcyjne ustawodawstwo i przyjął prawną ochronę nienarodzonych.

W 1997 r. uchwalono nową Konstytucję RP i w artykule 38 zapisano:

„Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.

Ważnym wydarzeniem było także uchwalenie 6 stycznia 2000 r. Ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, w której w art. 2 pkt. 1 zapisano: „W rozumieniu ustawy dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności”.

Wielkiej wagi jest uchwała Sejmu RP przyjęta 27 sierpnia 2007 r. i ustanawiająca 24 marca Narodowym Dniem Życia. W uchwale tej czytamy m.in.: „Dzień ten powinien stać się okazją do narodowej refleksji nad odpowiedzialnością władz państwowych, społeczeństwa i opinii publicznej za ochronę i budowanie szacunku dla życia ludzkiego, szczególnie ludzi najmniejszych, najsłabszych i zdanych na pomoc innych”.

2.3. Dziękujemy za spadek liczby zabójstw poczętych dzieci.

W roku 1980 oficjalnie zarejestrowano 137 950 aborcji; w roku 2005 – 225, a w roku 2013 – 744. To wielki spadek, ale dane „oficjalne” zawsze są niepełne.

Trzeba tu przywołać rzetelne szacunki ujmujące całkowitą liczbę zabójstw nienarodzonych. Według nich, na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia ginęło w Polsce rokrocznie ok. miliona nienarodzonych dzieci; w ostatnich latach w tzw. podziemiu aborcyjnym ginie ok. 10 tys. dzieci rocznie.

Dziękujemy Wszechmocnemu Bogu i Matce Najświętszej za każde uratowane życie dziecka, uratowane sumienia rodziców, pracowników służby zdrowia!

3. Prowadzimy modlitwę błagalną o dalszy wzrost szacunku wobec życia człowieka nienarodzonego, chorego, w podeszłym wieku.

Dziękujemy Panu Bogu i Matce Bożej za przedstawione powyżej – bardzo skrótowo – wielkie pozytywne zmiany i prosimy o dalszy wzrost szacunku wobec życia każdego człowieka.

Osiągnięty w naszym społeczeństwie dotychczasowy poziom szacunku wobec życia człowieka jest stosunkowo wysoki. Niestety, są dwa bolesne wyjątki: spora część społeczeństwa akceptuje procedurę in vitro i jest znaczne przyzwolenie na stosowanie środków wczesnoporonnych, tzw. pigułek „dzień po”.

W tym zakresie potrzebna jest wielka, żarliwa modlitwa, aby Polacy odrzucili procedury, środki farmakologiczne czy urządzenia, które powodują śmierć poczętej istoty ludzkiej w kilka dni po jej zaistnieniu.

Potrzebne jest także przybliżenie całemu społeczeństwu tragicznej prawdy: w trakcie procedury in vitro ginie ok. 90 proc. poczętych dzieci – rodzi się żywych tylko ok. 5 proc. poczętych tą metodą dzieci. Potrzebna jest edukacja społeczna, która ukaże naprotechnologię jako etyczną, szanującą życie i godność człowieka, skuteczną i tańszą metodę pomocy bezdzietnym małżonkom.

4. Prosimy Wszechmocnego Boga o wprowadzenie precyzyjnego wzmocnienia ochrony życia w naszej Konstytucji.

W Konstytucji RP z 1997 r. zapisano artykuł 38 o brzmieniu: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. W normalnych warunkach dla uczciwych, rzetelnych polityków, prawników, lekarzy ten konstytucyjny zapis powinien być wystarczający, aby skutecznie chronić życie każdego człowieka, a więc również człowieka nienarodzonego, niepełnosprawnego czy w podeszłym wieku. Wiemy jednak, jak „różni” są i politycy, i prawnicy, i lekarze; potrzebny jest więc jednoznaczny konstytucyjny zapis.

Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej znacznemu osłabieniu uległo nasze krajowe, polskie ustawodawstwo. W sytuacji naszego członkostwa w UE, która forsuje barbarzyńskie proaborcyjne ustawodawstwo, trzeba precyzyjnego wzmocnienia ochrony życia w naszej polskiej Konstytucji i dopisania do art. 38 słów: „od poczęcia po naturalny kres”. Módlmy się do Wszechmocnego Boga i Maryi – Królowej Polski, aby jak najszybciej udało się wprowadzić taki zapis!

Trwajmy z ufnością, wytrwałością w tym dziele, wspierajmy naszą modlitwę postem, zapraszajmy do naszej krucjaty krewnych, znajomych i wiernych w parafiach, stowarzyszeniach katolickich. Znamy słowa św. Jana Apostoła zapisane w jego pierwszym liście: „Ufność, którą w Nim [Bogu] pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich próśb zgodnych z Jego wolą” (1J 5,14). Nikt z nas nie wątpi, że nasze modlitewne cele są zgodne z wolą Wszechmocnego Boga, że modlitwę naszą wspiera swym potężnym wstawiennictwem Matka Boża – Królowa Polski.

Ufamy także...

Dziękując Bogu za Polaków broniących życia, ufamy, że znajdą się i tacy, którzy zorganizują podobną modlitwę, aby leczyć inne rany naszej Ojczyzny. Płyną w nich łzy rozbitych rodzin i sierot, panują pornografia, narkotyki i alkoholizm. Pan Bóg może uleczyć to, co w Ojczyźnie jest chore i słabe, bo Jemu zależy na jej moralnym zdrowiu.

Dr inż. Antoni Zięba, współorganizator Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka

Kraków, styczeń 2018 r.

Zgłoszenia do Krucjaty: www.krucjata.org/zgloszenia . Zapraszam do regularnego korzystania z serwisów: www.krucjata.org i www.pro-life.pl .

Chopin w ciele kobiety

2018-09-18 12:06

Agata Iwanek

Miała 25 lat, kiedy opuściła Wrocław i wyjechała do Włoch. Dziś coraz częściej wraca do Polski, bo właśnie tutaj chce promować niezwykłą płytę, na której nagrała zapomniane pieśni Chopina. O miłości do Polski i muzyki w rozmowie z Agatą Iwanek opowiada światowej sławy sopranistka Dominika Zamara.


Agata Iwanek i Dominika Zamara we wrocławskiej redakcji Niedzieli

Skąd miłość do muzyki?

Śpiewałam od zawsze. Mój dziadziuś grał na organach i od małego inspirował mnie do sztuki. Inspirował mnie także kościół. Śpiewałam w Kościele Świętego Krzyża, pamiętam pierwsze schole, w których byłam solistką

Jak Dominika Zamara stała się gwiazdą opery?

Byłam dobrą studentką wrocławskiej Akademii Muzycznej na wydziale wokalnym. Od drugiego roku zawsze miałam stypendium naukowe, już wtedy koncertowałam. W końcu moja pani profesor, Barbara Ewa Werner, powiedziała, że jest możliwość wygrania stypendium do Włoch. Zupełnie w to nie wierzyłam, ale wzięłam udział w konkursie. Po miesiącu dostałam telefon, że się udało! To było marzenie mojego życia i faktycznie całkiem je odmieniło. Miałam 25 lat, kiedy wyjechałam. We Włoszech nauczyłam się bel canto – śpiewu wybitnych mistrzów opery, który do dzisiaj jest moją pracą.

Czy polskie realia odbiegały od włoskiej rzeczywistości?

Śpiewu uczył mnie maestro Enrico De Mori, niezwykły dyrygent, pianista Marii Callas. To on odkrył biedną studentkę z Polski. Realia były na początku bardzo ciężkie. Miałam stypendium, ale to były niewielkie pieniądze, a mistrz tak uwierzył we mnie, że udzielał mi lekcji za darmo. Uczył mnie oper i całej techniki śpiewu włoskiego, której używa się w Teatro alla Scala, czyli najważniejszych teatrach na świecie. W ramach odpracowania lekcji koncertowałam z jego orkiestrą. To była moja zapłata, a tak naprawdę wspaniała szkoła i prestiż. Pod mistrzowską batutą mogłam śpiewać w Weronie, czy Mediolanie. Zadebiutowałam w roli Mimi w operze Pucciniego pt. „Cyganeria”. W ten sposób nauczyłam się, jak pracować nad operą profesjonalnie. Wokalnie, interpretacyjnie i z włoską wymową.

Co ze znajomością języka?

Na wrocławskiej Akademii Muzycznej mieliśmy bardzo dobry poziom języka włoskiego. Szkoliła nas pani Tołłoczko, która była bardzo wymagająca. Mimo że ktoś doskonale śpiewał, mógł „wylecieć” z wokalistyki przez włoski! Wiele jej zawdzięczam. Nieustannie przepytywała, krzyczała, ale była świetna. Dzięki niej, gdy wyjeżdżałam z Polski, znałam praktycznie całą włoską gramatykę. Jak ktoś z mojego roku nie zrobił kariery wokalnej, to miał szansę mieć drugi zawód, ponieważ szedł na italianistykę.  

Ulubione miejsce we Wrocławiu?

Ostrów Tumski. To jest takie metafizyczne, duchowe miejsce, które inspiruje. Serce Wrocławia. Mieszkam dwa kroki stąd na ulicy św. Marcina przy siostrach zakonnych i kiedy jestem w Polsce, odbywam tu długie, nocne spacery. Mój ulubiony Kościół, to Kościół Matki Boskiej na Piasku. Za każdym razem, gdy się tam modlę, czuję niesamowitą duchową więź.

 A muzycznie?

Oczywiście Narodowe Forum Muzyki. Pan profesor Kosendiak organizuje tam wiele godnych uwagi wydarzeń. Jest też opera, a koneserom sztuki lżejszej polecam Capitol jako połączenie teatru i śpiewu.

Jeżeli jesteśmy przy łączeniu śpiewu z teatrem – opera to też teatr?

Tak, oczywiście. Właśnie to kocham w operze – to nie jest zwykłe śpiewanie, tylko interpretacja, wejście w postać. Tam jest bardzo dużo teatru. Utożsamiam się z postacią, którą gram. Czasem muszę się nauczyć na pamięć 300 stron, ale to szukanie klucza interpretacji jest niezwykłe. Postaci opery są z reguły bardzo dramatyczne. Moim debiutem była postać Mimi z Cyganerii. Mieszkałam w Veronie tak jak ona, też w mieszkaniu artystycznym. Ona na koniec umiera i właśnie jak wystawiałam tę operę, to czułam, jakby część mnie też umarła na chwilę. To takie mocne utożsamianie się. Powiem szczerze, że wpływa to na psychikę, ale w muzyce lubię bardziej dramatyzm, niż komizm.

Opera to wyjątkowe stroje, makijaż i uczesanie, czy w życiu osobistym także wyraża Pani siebie w ten sposób?

Oczywiście! Na scenie jest to pewna charakteryzacja, ale w życiu codziennym także bardzo lubię się wyróżniać. Nie ukrywam, my artyści lubimy być inni, ale nie celowo, pozersko, to wynika z podświadomości. Lubimy być jacyś, nie lubimy być szarzy. Ja to lubię.

Dlaczego Polacy nie słuchają opery?

Po pierwsze bariera językowa. W Polsce stawia się na tekst. Opery są pisane głównie w języku włoskim, który jest najbardziej śpiewny i teatralny. Mimo że mamy libretto w ręku, bądź tekst jest wyświetlany, to trzeba mieć tę podzielność uwagi, a i tak nie zawsze wszystko się rozumie, ponieważ język opery, to język metafor. Szukanie tego klucza jest bardzo ciekawe, ale trudne. Poza tym media nie promują tak bardzo opery, jest to dla nich sztuka niezrozumiała. U nas w Polsce tylko elita intelektualna uczęszcza do opery. We Włoszech jest to sztuka popularna, nawet takie proste rodziny słuchają arii operowych i znają je całe na pamięć.

Skąd pomysł na nagranie płyty z utworami Chopina?

To mój ukochany polski kompozytor. Mało kto zna twórczość wokalną Chopina, mało kto wie, że kochał operę. Nigdy sam jej nie napisał, ale stworzył piękne pieśni. Postanowiłam je zaśpiewać i wydać na płycie. Pomysł zrodził się głównie z sentymentu i nostalgii za Polską. Chopin też wyemigrował. Też po to, żeby zrobić karierę. Poza tym lubię promować kulturę polską. Często przemycam pieśni Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, czy Szymanowskiego na światowe sceny. Płyta cieszy się już dużą popularnością. Jest przetłumaczona na trzy języki: polski, angielski i włoski.

Czy Chopin za życia był w Polsce doceniany?

Na początku nie, wcześnie wyemigrował. Sytuacja była tutaj bardzo ciężka. Po nieudanych próbach zaistnienia w Wiedniu wyjechał na szczęście do Paryża, gdzie spotkał węgierskiego kompozytora Ferenca Liszta, wirtuoza fortepianu. Dzięki niemu został zauważony.

Wyjazd z kraju, kariera międzynarodowa, odkrycie przez mistrza… Wiele analogii. Czy niedocenienie w ojczyźnie też się do nich zalicza?

Dobre pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. To stypendium było moim wyborem i przeznaczeniem. Dzięki niemu mogłam rozwinąć karierę międzynarodową, a w Polsce nie miałabym takiej możliwości, jednak z perspektywy czasu bardzo tęsknię za ojczyzną – stąd ten ukłon i wydanie płyty z utworami Chopina. Teraz widzę, że jestem coraz częściej zapraszana do Polski, polskich filharmonii. Jestem tu coraz bardziej doceniana.

Czy możemy dowiedzieć się więcej o współpracy z Watykanem?

Od lat nieoficjalnie współpracowałam z Watykanem. To najważniejszy mecenat kultury we Włoszech. Księża, kardynałowie, sam papież, to wspaniali ludzie wspierający kulturę i kochający ją, szczególnie muzykę sakralną. W tym roku zadzwonił do mnie kardynał Jean Marie Gervais i zaprosił mnie do Watykanu. Tam zaproponował mi stałą współpracę. To ogromne wyróżnienie.

Gdzie rodacy mogą Panią usłyszeć?

Płytę można kupić internetowo, mam też zaplanowane koncerty w Polsce. 21 września będę po sąsiedzku w Czechach, 27 września w jeleniogórskiej Filharmonii, a 5 października w Warszawie. Serdecznie zapraszam.








CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. J.Stryczek oddaje się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia WIOSNA

2018-09-20 18:52

azr (KAI) / Kraków

Dobro SZLACHETNEJ PACZKI jest dla mnie najważniejsze i nie chcę, by jakiekolwiek kwestie zagroziły toczącym się projektom, a przede wszystkim - niesieniu pomocy tysiącom potrzebujących. Uznając powagę sytuacji, postanowiłem oddać się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia WIOSNA, zgodnie ze statutem. Równocześnie, oświadczam, że z dużą starannością staramy się wyjaśnić wszystkie powstałe wątpliwości - napisał w specjalnym oświadczeniu ks. Jacek Stryczek na swoim fanpage'u na Facebooku, odnosząc się do postawionych mu zarzutów i burzy medialnej wywołanej przez opublikowany dziś reportaż w serwisie onet.pl .

Bartosz Maciejewski
Ks. Jacek Stryczek

Oto treść tego dokumentu:

Drodzy Państwo,

SZLACHETNA PACZKA powstała po to, aby łączyć ludzi. Aby zmieniać ten kraj na lepsze. SZLACHETNA PACZKA to dla mnie powołanie. Często zbyt trudne, abym mógł je udźwignąć. W historii Paczki miało miejsce wiele trudnych momentów. Dzisiaj staję wobec takiego wydarzenia.

Od wielu miesięcy jesteśmy świadomi zarzutów, które są nam stawiane. W dobrej wierze staramy się na nie odpowiadać. Wielokrotnie również zapraszaliśmy Onet, aby zweryfikował stawiane zarzuty z faktami. Jesteśmy organizacją otwartą. Są z nami nie tylko pracownicy. Często pracują z nami goście, często z biznesu. Wiele osób widziało, jak wygląda życie naszej organizacji na co dzień.

Nie zgadzam się z zarzutami postawiony w artykule Onetu. Uważam, że tekst jest jednostronny, emocjonalny, a przez to nieprawdziwy. Trudno jest z nim polemizować, ponieważ w tekście znajdują się wypowiedzi osób, które w żaden sposób nie zostały zweryfikowane. Zabrakło w nim także wielu naszych wyjaśnień.

W wielu obszarach naszego działania widać, jak staramy się pracować - staramy się łączyć ludzi. Dla mnie ten tekst jest również przykry z tego powodu, że na co dzień żyję zupełnie inaczej niż tekst sugeruje. Pracuję z wieloma osobami, wspieram je w rozwoju, jestem dla nich. Zarządzam też wieloma zespołami w Wiośnie i poza nią. Nigdy człowiek nie był dla mnie środkiem do celu, lecz wartością samą w sobie.

Trud współpracy ze mną symbolicznie widoczny jest w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej - 40 km w nocy, najlepiej samemu. Jest to duże wymaganie i trudne. Dla wielu bolesne. A mimo to wiele osób samych z siebie wybiera to wyzwanie. Tak samo, jak współpracę z ze mną.

Rozumiem, że jestem wymagający. Przyjmuję jednak uwagi.

Drodzy Państwo,

dobro SZLACHETNEJ PACZKI jest dla mnie najważniejsze i nie chcę, by jakiekolwiek kwestie zagroziły toczącym się projektom, a przede wszystkim - niesieniu pomocy tysiącom potrzebujących.

Uznając powagę sytuacji, postanowiłem oddać się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia WIOSNA, zgodnie ze statutem.

Równocześnie oświadczam, że z dużą starannością staramy się wyjaśnić wszystkie powstałe wątpliwości.

Z poważaniem,

Ksiądz Jacek Stryczek

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem