Reklama

Umocnieni Duchem Świętym

2018-05-16 11:24

Zbigniew Rzepniewski
Edycja podlaska 20/2018, str. IV

Zbigniew Rzepniewski
Nowa kaplica pw. Ducha Świętego Pocieszyciela w Hryniewiczach Małych

Hryniewicze Małe to niewielka wieś w powiecie bielskim należąca do parafii Matki Bożej z Góry Karmel w Bielsku Podlaskim, malowniczo położona nad rzeką Orlanką. Jej historia liczy już ponad 500 lat.

W czasie przeglądu pospolitego ruszenia ziemi bielskiej w 1528 r. wymienia się kilkudziesięciu rycerzy z tej wsi (Hryniewicze występowały wówczas jako jedna wieś, w XVII wieku nastąpił podział na Hryniewicze Wielkie i Hryniewicze Zadnie – obecnie Małe).

Próba zagłady

Szczególnie wstrząsającym okresem w dziejach Hryniewicz Małych była druga wojna światowa. Wtedy Niemcy planowali zagładę wsi. Oto jak wspomina tamte wydarzenia Franciszka Sarnacka z domu Hryniewicka: „Była druga połowa lipca 1944 roku. Pogoda upalna, zbliżały się żniwa. Od jakiegoś czasu we wsi Hryniewicze Małe stacjonowali Niemcy. Za Orlanką w okopach byli Sowieci. Kobiety z Hryniewicz przechodziły za rzekę do okopów sowieckich, aby kupić sacharynę. Po pojawieniu się we wsi esesmanów sytuacja pogorszyła się. Zarządzili oni wypędzenie wszystkich ludzi: dzieci, młodzież i dorosłych. Rozpoczęli od pierwszych domów, rozkazali przygotować furmanki. Na wozach siedzieli starcy i dzieci, a reszta ludności szła pieszo. Był ogromny bałagan. Kilkoro młodych ludzi ukryło się lub uciekło w zboża. Zwierzęta od kilku dni nie były na pastwisku. Hitlerowcy nakazali wypuścić je i na miejscu zabijali. Z każdym krokiem przybywało ludzi wypędzonych z domów. Przy końcu wsi nakazali kierować się w stronę szosy Bielsk Podlaski – Białystok. Za wsią zobaczyliśmy dym i palący się dom mieszkalny na początku wsi, natomiast na końcu palący się budynek gospodarczy.

Reklama

Wśród mieszkańców wsi była również nauczycielka p. Maria Pydych. Zaintonowała pieśń «Pod Twoją obronę». Ludzie śpiewali nabożne pieśni i modlili się na różańcu. Niemcy zapędzili nas w zagajnik brzozowy między Chrabołami i Rajskiem. Rozdali mężczyznom łopaty, żeby kopali oni rowy. Planowali wszystkich rozstrzelać. Powstał chaos. Niemcy na coś czekali. W tym czasie młodzi ludzie uciekli w zboża rosnące za polaną.

W niedługim czasie zajechał odkryty samochód. Wysiadł z niego starszy rangą oficer niemiecki. Zapytał: kogo tu trzymacie? Niemcy odpowiedzieli, że są to szpiedzy donoszący do Sowietów. Na polanie zostali już właściwie dzieci i starcy. Po krótkiej wymianie zdań ogłosili, że możemy ruszać naprzód drogą na Malinowo. Ludzie nie podążyli we wskazanym kierunku, wielu zatrzymało się we wsi Orzechowicze i na kolonii Kuchacz. Po paru dniach wróciliśmy do wsi, do naszych domów”.

Wotum za ocalenie

Po kilku latach z inicjatywy p. Marii Pydych mieszkańcy wsi pobudowali małą kapliczkę w podziękowaniu Matuchnie Niepokalanej za ocalenie w 1944 r. Pierwsza Msza św. odbyła się w niej 22 maja w uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Jednocześnie zaczęto czynić przygotowania do postawienia większej kaplicy, mogącej pomieścić wszystkich mieszkańców wsi. Jednak różne trudności i brak właściwej organizacji sprawiły, że to marzenie mieszkańców Hryniewicz Małych miało spełnić się dopiero za kilkadziesiąt lat. W ciągu tego czasu historia ocalenia była żywa wśród społeczności wsi. Przekazywano ją w tradycji ustnej z pokolenia na pokolenie. Mieszkańcy Hryniewicz Małych wierzą, że prowadzenie przez Ducha Świętego pozwoliło zrealizować marzenie po 50 latach. Wtedy to latem 1996 r. po Mszy św., podczas rozmowy w grupie mężczyzn Bolesław Hryniewicki zaproponował wybudowanie nowej, większej kaplicy. Spotkało się to z dużą aprobatą rozmówców. W następnych tygodniach temat budowy powracał. Wybrano komitet budowy kaplicy w składzie: Bolesław Hryniewicki (przewodniczący), Wacław Hryniewicki, Stanisław Rzepniewski. Widząc determinację mieszkańców wsi w sprawie realizacji upragnionego marzenia, proboszcz parafii ks. Wojciech Wasak na Mszy św. w Hryniewiczach Małych ogłosił rozpoczęcie budowy kaplicy. Plac, na którym miała stanąć, został nieodpłatnie ofiarowany przez Mikołaja Hryniewickiego (ojca misjonarza w Burkina Faso – o. Marka Hryniewickiego), było to dawne rodzinne siedlisko.

Jesienią 1996 r. uzyskano pozwolenie na budowę i wykonano projekt. Komitet budowy kaplicy zbierał pieniądze wśród mieszkańców Hryniewicz. Ruszyły prace budowlane – zrobiono wykop pod fundamenty, wykonano zbrojenie, a potem zakupiono drewno tartaczne na więźbę dachową i pustaki z cegielni. Latem 1997 r. kaplica „rosła”– postawiono ściany, zainstalowano okna, a następnie wykonano więźbę dachową i wieżyczkę, którą zwieńczono krzyżem. Przed zimą zdążono pokryć dach. Na wiosnę 1998 r. ruszyły dalsze prace – wykonano tynki wewnętrzne i zewnętrzne, posadzkę, schody, oszklono okna. Wstawiono ławki. Plac wokół kaplicy został ogrodzony. Z uwagi na rosnące potrzeby powstały grupy, głównie kobiet, które zbierały dobrowolne ofiary pieniężne po okolicznych wsiach. Pomogło to bardzo w dalszej budowie (szczegóły dotyczące budowy przekazał Stanisław Rzepniewski).

Konsekracja świątyni

I wreszcie przyszedł długo oczekiwany moment – konsekracja świątyni w Hryniewiczach Małych. 15 maja 2000 r. nową kaplicę pw. Ducha Świętego Pocieszyciela poświęcił bp Antoni Pacyfik Dydycz. Duch Święty, który patronuje kaplicy, i który jak wierzą mieszkańcy wsi, uratował ich przodków od rozstrzelania, wyznacza rytm życia społeczności. Wiejski kościół integruje małą społeczność Hryniewicz i stał się chlubą naszej małej ojczyzny. Tutaj w każdą niedzielę przychodzimy na Eucharystię, aby spotkać się z żywym Chrystusem. Odprawiane są także nabożeństwa majowe, czerwcowe, różańcowe, a w Wielkim Poście nabożeństwa Drogi Krzyżowej i Gorzkich żali. Szczególnie przeżywamy uroczystość odpustową przypadającą w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

Kaplica pięknieje i wzbogaca się dzięki ofiarności ludzi, którzy tu żyją i trudzą się na roli. Po kilkunastu latach mieszkańcy Hryniewicz Małych i osoby związane z tą wsią ufundowali tabernakulum, które stało się sercem świątyni. 4 czerwca 2016 r. bp Tadeusz Pikus dokonał poświęcenia tabernakulum w obecności proboszcza parafii Matki Bożej z Góry Karmel ks. Henryka Polaka, księży pochodzących z Hryniewicz Małych – ks. Mieczysława Rzepniewskiego, ks. Pawła Hryniewickiego.

Tak więc dzisiaj we wsi Hryniewicze Małe są dwie kaplice – mała, historyczna, w której zainstalowano tablicę z nazwiskami osób przeznaczonych do rozstrzelania, i duża na chwałę Bogu służąca ludziom z tej wsi.

Staraniem mieszkańców wsi i obecnego proboszcza ks. Zbigniewa Domirskiego 23 czerwca 2018 r. zostanie poświęcona druga część tablic upamiętniających wydarzenia z drugiej wojny światowej.

Tagi:
parafia

Parafia pw. św. Antoniego w Mostkowie

2018-11-07 08:52

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 45/2018, str. IV

Wspólnotą, która przeżywała w ostatnim czasie „Misje u stóp Krzyża”, jest parafia w Mostkowie, której patronuje św. Antoni

Danuta Środa
Błogosławieństwo Relikwiami Krzyża Świętego

Mostkowo to jedna z najstarszych miejscowości na ziemi lipiańskiej. Pierwsze wzmianki na jej temat pochodzą już z 1337 r., gdyż wtedy znajdowała się tam kuźnia, młyn i niewielka świątynia. Pierwotnie wieś była tradycyjną, średniowieczną owalnicą z centralnie położonym kościołem. W XVIII wieku powstał tutaj dwór wraz z parkiem i założeniem folwarcznym. W dworskim parku w przeszłości rosły egzotyczne drzewa, a przestrzeń wypełniały trawniki i staw. Kościół neogotycki z 1851 r. usytuowany jest na wzniesieniu wśród zabudowy domów wąskofrontowych w centrum miejscowości. Kościół zbudowany jest z cegły, na rzucie prostokąta z wydzielonym prezbiterium. Wewnątrz kościoła znajduje się zabytkowy obraz i ołtarz z XVII wieku, empora chórowa i ławki. Kościół pw. św. Antoniego z Padwy został poświęcony 30.11.1958 r. przez ks. Pawła Kurhanka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Patriarcha Bartłomiej wystosował orędzie na 85. rocznicę Wielkiego Głodu

2018-11-15 07:00

kg (KAI/RISU) / Kijów

Jak co roku historyczny i współczujący konstantynopolski Kościół-Matka łączy się z wami wszystkimi w brzemieniem na sercu, w modlitwie, wspominając Wielki Głód narodu ukraińskiego – napisał patriarcha Bartłomiej w orędziu na 85. rocznicę tej tragedii. Jednocześnie potwierdził swą decyzje udzielenia autokefalii Kościołowi na Ukrainie.

pl.wikipedia.org

Honorowy zwierzchnik światowego prawosławia zwrócił uwagę, że to „tragiczne i nieludzkie wydarzenie z lat 1932-33, gdy niezliczone rzesze ludzi zginęły wskutek umyślnego i okrutnego głodu (...), mówi samo za siebie”. Tragedia ta – pośród innych ciężkich zbrodni przeciw ludzkości i stworzeniu Bożemu, popełnionych w dwudziestym wieku – jest największą znaną dotychczas tragedią przemocy w historii”, podkreślił autor przesłania. Zwrócił uwagę, że pamiętając o przeszłości, należy wyciągnąć wnioski i kroczyć naprzód w przyszłość ze współczuciem i przebaczeniem.

Bartłomiej przypomniał następnie, że Tron Ekumeniczny odpowiada za jedność i stabilność prawosławia, dlatego nie może pozostawać obojętnym na cierpienia narodu ukraińskiego z powodu nierozwiązanego problemu kościelnego.

„Włączamy się w tę sprawę, gdyż jest to nasz obowiązek, wyłącznie na zasadach wiarygodnych i kościelnych, ogólnoświatowych i kierując się jedynie kryteriami ponadnarodowymi, w imię prawdy i tradycji Kościoła, obrony porządku kanonicznego i tożsamości prawosławia, zawsze w celu rozbudowy Ciała Chrystusowego, a nie dla siebie i nie po to, aby okazywać światową siłę czy władzę” – zapewnił patriarcha. Dodał, że zachowując obojętność, „pozostalibyśmy bez usprawiedliwienia przed Bogiem i historią”.

Ta wielka odpowiedzialność Kościoła – Matki, Świętego i Wielkiego Kościoła Chrystusowego, bezwarunkowo nie ma granic. Dlatego podobnie jak udzieliliśmy autokefalii wszystkim Kościołom lokalnym, Święty Synod [Konstantynopola – KAI] postanowił udzielić autokefalii umęczonemu Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie, aby on także dołączył do pełni prawosławia w jedności i pokoju wewnętrznym” – czytamy w przesłaniu. Przypomniano też i podkreślono, że „tylko Pierwszy Tron Prawosławia, Kościół Konstantynopolski niesie tę wielką odpowiedzialność zgodnie ze świętymi kanonami”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Płk „Różyczka” ma urodziny

2018-11-15 17:31

Agnieszka Bugała

Arch. Stowarzyszenia Odra-Niemen

– Polska jest wolna! To jest najważniejsze… – mówiła niedawno w wywiadzie.

„Różyczka” - pani płk Weronika Sebastianowicz, prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi kończy dziś 87 lat.

Urodziła się 15 listopada 1931 r. we wsi Pacewicze koło Mostów, w ówczesnym powiecie wołkowyskim na obszarze województwa białostockiego II Rzeczypospolite, jako córka Józefa Oleszkiewicza, inżyniera dróg i mostów. W młodości pracowała w kołchozie imienia Mołotowa. W czasie okupacji sowieckiej i niemieckiej była żołnierzem Armii Krajowej, została oficjalnie zaprzysiężona w wieku trzynastu lat. Wtedy też otrzymała pseudonim Różyczka. W 1945 roku została zaprzysiężona jako członek WiN i kontynuowała walkę w Obwodzie AK Wołkowysk należącym do Inspektoratu Grodzieńskiego AK do swojego aresztowania w dniu 7 kwietnia 1951 r. Ostatnie tygodnie przed zatrzymaniem ukrywała się. Krótko po wojnie został aresztowany jej ojciec, a kilka tygodni po niej samej także jej matka – również członkowie podziemia. Po uwięzieniu była torturowana. - Ukrywałam się przez 7 miesięcy, bo byłam śledzona. Później pojechałam do siostry i już następnego dnia zostałam zatrzymana. Stalinowcy wiedzieli jak prowadzić śledztwo. Mam rozbitą czaszkę – do dziś mam silne bóle. Byłam bita po całym ciele. Najpierw bili, a potem ciągnęli do karceru – to była klatka metr na metr – pełna szczurów. Wieczorem wyciągali z karceru i znowu bili. Dwa razy próbowałam odebrać sobie życie. Było mi bardzo szkoda mamy – tylko dlatego chciałam odebrać sobie życie – mówiła w wywiadzie dla TV Republika. Wyrokiem z 22 sierpnia 1952 r. została skazana na karę 25 lat pozbawienia wolności, pozbawienie praw publicznych na 5 lat i konfiskatę mienia, ale wyrokiem z 13 lipca 1955 r. karę skrócono do 10 lat. Wróciła z zesłania do Workuty w 1955 r. Gdy przebywała w łagrze, poległ jej brat Antoni, który wciąż walczył w podziemiu WiN. Po powrocie z łagru Weronika pracowała fizycznie wraz z całą rodziną jako robotnica niewykwalifikowana. Podjęła próbę repatriacji do Polski, ale odmówiono jej prawa wyjazdu. Od początku lat 90. działa w organizacjach polskich, m.in. jest prezesem nieuznawanego przez białoruskie władze Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi działającego przy Związku Polaków na Białorusi. W 2012 r. została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność społeczną i kombatancką”. 12 listopada 2015 r. otrzymała Nagrodę Międzynarodową „Świadek Historii”, przyznaną przez Instytut Pamięci Narodowej w jej pierwszej edycji. To ją cztery lata temu oskarżono o „przemyt”. Chodziło o paczki z pomocą żywnościową dla kombatantów Armii Krajowej. Sprawę przeciwko Sebastianowicz skierował do sądu urząd celny w Grodnie. Dotyczyła ona ponad 70 paczek od polskiego Stowarzyszenia Odra-Niemen z pomocą dla kombatantów Armii Krajowej na Białorusi, które zarekwirowano 2 kwietnia 2014 r. z domu Sebastianowicz, mimo obecności polskich konsulów. Mówiła wtedy w rozmowie z Polskim Radiem: „Jestem do tego przyzwyczajona. Mnie całe życie sądzą. W 2012 r. (jakoby) narkotyki przewoziliśmy, w 2013 za krzyż, a teraz za paczki. A co będzie w następnym roku, to zobaczymy”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem