Reklama

Ścigam się z czasem

2018-05-16 11:24

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 20/2018, str. II

W.D.
Ola Klusek-Gębska kocha pracę z dziećmi i młodzieżą

Aleksandra Klusek-Gębska – chemik z wykształcenia, pedagog w Szkole Muzycznej w Kielcach, z zamiłowania scenarzystka i reżyserka spektakli teatralnych wystawianych przez młodzież w parafialnym teatrze przy kościele św. Jadwigi Królowej. Uwielbia pracować z młodzieżą i dziećmi. Jej przedstawienia uczą, bawią, wzruszają, wychowują, przekazują uniwersalne wartości. Ich odbiorcami jest szeroka widownia, młodsi jak i starsi widzowie. Za swoją twórczość została wyróżniona Nagrodą Prezydenta Miasta Kielce

Lubi teatr klasyczny i ten, który wychowuje, edukuje i przekazuje wartości. Buntuje się przeciwko współczesnym interpretacjom klasycznych, dzieł które często przemieniają się w obrazoburcze przedstawienia nastawione wyłącznie na szokowanie widza, szkalujące religijne symbole. – Takiej sztuki nie zrozumiem – mówi.

Trzeba pokazywać dobrą drogę

I niejako w odpowiedzi na to tworzy własne scenariusze. Podkreśla, że trzeba pokazywać młodzieży dobrą drogę. Pisząc o postaciach historycznych, stara się wpleść różne fakty z ich życia, daty, wydarzenia, by przedstawienie niosło walory edukacyjne. Na warsztat brała także legendy świętokrzyskie, ukazując piękno folkloru i tradycji. Najnowszy scenariusz, który wyszedł spod jej pióra, to sztuka o św. Stanisławie Kostce pt.: „Święty Buntownik”. – Liczę na to, że w czerwcu będzie premiera – mówi. Święci często są inspiracją do jej scenariuszy. Lubi pokazywać ich rozwój, zagubienie, bunt, rozterki duchowe, które są tak bliskie współczesnej młodzieży. Zazwyczaj wybiera na swoich bohaterów patronów Roku Kościelnego.

Pisanie poprzedza czytanie. Ola poznaje swoich bohaterów, ich życie i świat wewnętrzny, aby jak najpełniej oddać postać. Niedawno natrafiła na listy św. Stanisława Kostki, korespondencję jego brata Pawła, to bardzo pomogło w powstaniu sztuki. – Kiedy coś napiszę, daję najpierw mamie do przeczytania. Ona może mieć głos krytyczny. Ale czasem się buntuję na jej uwagi, choć są słuszne i często poprawiam według jej zaleceń. Ogólnie jednak nie lubię poprawiać. Pisanie mnie pochłania, wchodzę w inny świat, wyzwala się dużo adrenaliny. Dopiero kiedy stoję na scenie po premierze z moimi aktorami i słyszę brawa, czuje satysfakcję i dumę z młodzieży. Myślę: uff, udało się.

Reklama

Przez jej teatr u św. Jadwigi przewinęło się wiele młodych osób. Obecnie tworzy go grupa trzydziestu aktorów. – Jestem zadowolona z zaangażowania młodzieży. To jest praca u podstaw. Cieszę się że obcują ze słowem, wprowadzam ich w przestrzeń kultury. To ich rozwija. Jest wiele zabawy. W Wiślicy cały wieczór montowaliśmy kurtynę, potrzebną do zmiany scenografii w sztuce. Niestety, zerwał się potężny wiatr i podczas spektaklu kurtyna runęła. Na scenie był Kuba i nagle widzę, jak zwraca się do publiczności spontanicznie: – Ciężko jest tworzyć w takim klimacie, chyba mi państwo rację przyznacie. Oczywiście, na widowni pojawił się aplauz…

Odkrywa ich talenty. – Chciałabym, aby Julia Wiecha poszła do teatru. Myślę, że jest to nieoszlifowany diament. Nasz Mateusz Kwiatek poszedł w karierę wojskową. Odgrywał rolę Mieszka i Jagiełły – opowiada.

O trudnych emocjach

Jej spektakl „Nie mów, nie czuj, nie ufaj” był propozycją wybitnie z przesłaniem terapeutycznym o rodzinie współuzależnionej, ukazującym przeżycia dzieci. Chociaż postać ojca występuje tylko w ostatniej scenie, jest on kluczem do całej historii i dramatu, jaki się rozgrywa. Ten przekaz był wzmocniony o wystąpienia gości: rapera Tau i terapeutki, która pracuje na co dzień z uzależnionymi narkomanami. Sztukę, zrealizowaną w ramach projektu z Urzędem Miasta, obejrzało w grudniu ponad 400 uczniów kieleckich szkół, potem wielu mieszkańców Kielc.

Gościnnie Ola przygotowywała scenariusze dla młodzieżowego „Teatru pod Górnym Kościołem” w parafii św. Józefa Robotnika, np.: „Bohema” o roli poezji we współczesnym świecie czy „Nowa Opowieść Wigilijna” i poruszająca sztuka „Odnaleźć Boga”. – Ja także płakałam, kiedy ją pisałam – przyznaje. Na specjalną prośbę powstała opowieść o św. Janie z Dukli dla parafii Bęczkowie – pokazywana w latach 2015 i 2017. W bieżącym roku w Bęczkowie wystawiona zostanie sztuka pt. „O Bęczkowie słów kilka…” – wierszem pisana historia tej miejscowości na podstawie legend i tekstów historycznych. Spektakl pokazany zostanie w jubileusz 20-lecia parafii. Z kolei w parafii św. Mikołaja w Skale w trakcie przygotowania jest sztuka według scenariusza Oli pt. „Pan Twardowski” . Motyw dosyć ograny, ale w jej interpretacji są legendarne wątki kojarzone z Ojcowskim Parkiem Narodowym.

Ma także propozycje patriotyczne np.: „Niepodległość” i „Ojczyzna” w hołdzie śp. bp. Kazimierzowi Ryczanowi, pokazany 11 listopada i zagrany ostatnio w „Katoliku”. Z Olą nawiązują współpracę różni nauczyciele z Polski. – Jeśli inni chcą krzewić te wartości, które niosą przedstawienia, nie widzę przeciwwskazań. Jej koleżanki nauczycielki czerpią z pomysłów Oli, adoptując je na szkolne potrzeby. „Czwarty Król”, „Odnaleźć Boga”, „Chrzest Polski” – te ukazały się w czasopiśmie „Wychowawca”. Jej marzeniem jest opublikowanie wszystkich scenariuszy w jednym tomie. Przez te wszystkie lata nazbierało się ich kilkadziesiąt.

Edukacyjnie i zabawnie

Na co dzień Ola pracuje jako pedagog na świetlicy w Zespole Ogólnokształcących Szkół Muzycznych im. Ludomira Różyckiego w Kielcach. Oczywiście, tutaj również przygotowuje przedstawienia. Czasem poważne, czasem podane w zabawny sposób. „O Księciu, który za pomocą interentu dorobił się debetu” przestrzega dzieci przed wirtualnymi zagrożeniami. W spektaklu „Na ratunek Mały Książę” wierszem opisała wszystkie zasady pomocy przedmedycznej, tak że dzieci bez problemów uczyły się całych długich instrukcji. Na Dzień Mamy i Taty dzieci zaprezentują sztukę pt.: „Warzywno-owocowa przygoda w krainie wróżek”, w której tym razem będzie zachęcała do budowania nawyków zdrowego żywienia w rodzinach.

Ola wciąż pisze… w przerwie, po obiedzie, w zamęcie świetlicowym, w zaciszu domu. Zazwyczaj sama reżyseruje swoje sztuki. W pracy nad spektaklem uczestniczy od początku do końca. Każdy element, ruch sceniczny rekwizyt – to jej pomysły. Czuwa nad grą aktorów i scenografią, kostiumami, dobiera muzykę. Ile to już lat? Nie pamięta. Początkowo grała tam jej siostra Marysia, ona dołączyła i została. Teatr, który rozwijał ks. Paweł Zębała, bardzo wspierał ówczesny proboszcz ks. Wiesław Jasiczek. Ola wspomina współpracę z ks. Tomkiem Brożkiem. – Do spektaklu o Jadwidze potrzebowałam kutej bramy, w którą uderzała siekierą. Ksiądz załatwił wszystko, berło – jego wiarygodną kopię, uszyte buty, stroje. To było niesamowite. Z przedstawień bardzo się cieszy także obecny proboszcz ks. Andrzej Kaszycki, który jest otwarty na młodych artystów. W przygotowania angażują się także rodzice aktorów i parafianie. Teresa Kiełek szyła m.in. suknię królowej Jadwigi, czapkę Piłsudskiego. Małgosia Lasota szyje stroje, za fryzury odpowiada Marysia Marasek. Występujące w teatrze dzieci oazowe prowadzi ks. Paweł Samiczak i katechetka Danuta Koperny. Młodzieżą zajmuje się ks. Krzysztof Dziurzyński.

Widzę potrzebę działania

Bolesne rodzinne i osobiste doświadczenia przekuła na troskę i promocję abstynencji i trzeźwego życia. By wzbogacić wiedzę i lepiej pomagać, ukończyła Studium Apostolstwa Trzeźwości. Działała w Świętokrzyskim Klubie Abstynentów „Raj” w punkcie konsultacyjnym. Tutaj zdobywała doświadczenie, pozyskiwała oferty i środki na realizację zadań związanych z profilaktyką. Pracowała w Stowarzyszeniu „Akra Nadziei” z osobami bezdomnymi, tworzyła dla nich specjalne projekty.

– Widzę potrzebę działalności i zaangażowania. Tyle osób dotyka cierpienie z powodu nałogu picia, ileż jest dysfunkcji w rodzinie przez alkohol, dzieci nie radzą sobie z takimi przeżyciami – mówi. Przed laty organizowała (kiedy duszpasterzem był ks. Robert Skorupa) Piesze Pielgrzymki Trzeźwości z kieleckiej katedry do Piekoszowa. Z ks. Kamilem Banasikiem, obecnym duszpasterzem trzeźwości, prowadziła cykl Studium Apostolstwa Trzeźwości w swojej parafii i jeździła na zjazd ruchu trzeźwości do Lichenia.

Cenię się

Próby pochłaniają wiele czasu, ale dla niej to nie praca, to pasja, której się poświęca całym sercem. – Czasem, kiedy robię kolejną sztukę, słyszę: – A co będziesz z tego miała? Powinnaś się cenić. Odpowiadam: – Cenię się. Jestem wartościowym człowiekiem. Zawsze na plakacie moje nazwisko jest – żartuję.

Mąż pomaga, nagrywa sztuki, jest dumny z Oli. Rozumie, kiedy wychodzi na próby. W teatrze parafialnym gra także jej córka 14-letnia Natalia i bardzo to lubi. We wrześniu w rodzinie pojawi się drugie dziecko. – Jak to wszystko pogodzę? Dom, praca, teatr, próby... Może na Boże Narodzenie dzieciątko będzie jak znalazł do jasełek – śmieje się. Ale żal jej, że nie będzie na Pielgrzymce Kieleckiej, z którą chodzi od dwunastu lat. Kocha piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę. Pracowała w Sekretariacie grupy Czerwono-Niebieskiej. – W tym zamęcie życia zapominamy, jak ludzie są dobrzy, jak potrafią być bezinteresowni, życzliwi sercem. To odkrywa za każdym razem jako pątniczka. W tym roku będzie pielgrzymować duchowo.

Każde dobro pochodzi od Boga

Właśnie ukończyła scenariusz do kolejnego przedstawienia pt.: „Królowa Polski” na cześć Maryi. – Sądzę, że wiele osób będzie zaskoczonych, jak poznają historię powstania tego Tytułu Maryi – mówi. Przedstawienie pokazane było 6 maja po raz pierwszy. Kolejny raz będzie zaprezentowane na festynie parafialno-szkolnym 9 czerwca.

– Uważam, że każde dobro pochodzi od Pana Boga i trzeba się nim dzielić. Jestem wdzięczna Bogu za życie. Wstaje rano i mówię: – Jeśli mogę zrobić coś dla innych, dziękuję Ci za to. Nie zawsze tak było. Przez dziesięć lat byłam z dala od Niego, wiem, jak wtedy wygląda życie. Myślałam wówczas, że w Kościele jest nudno, a Pan Bóg jest dla nudziarzy. Kiedy się nawróciłam, zobaczyłam, że tu jest dopiero życie z pasją, tutaj są wartości, dobro i normalność. I tych wartości jak najwięcej chcę przekazać młodym. Stąd ten mój niepokój artystyczny. Kiedy za długo czegoś nie napiszę, to mi się wydaje, że świat tym ludziom przez YouTube powie zupełnie coś innego, sprzeda im fałsz i swoją prawdę. To jest jak wyścig z czasem. Dlatego tyle tych sztuk... jedna, druga, trzecia. Niech się uczą. Może im się kiedyś te słowa przypomną...

Tagi:
ludzie

Piewczyni polskiego losu

2018-07-04 11:07

Bp Antoni Pacyfik Dydycz OFMCap
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 22-23

„Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, a jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”. Pogrzeb śp. Barbary Wachowicz-Napiórkowskiej, 15 czerwca 2018 r., Katedra Warszawska, czyt. Ewangelia: J 12, 23-26

Michał Kosc/East News
Barbara Wachowicz – była i jest jakby samą Polską

Czcigodni Bracia w kapłaństwie,
Szanowni Przedstawiciele Rodziny,
Ludzie kultury, oświaty, służby zdrowia,
Harcerki i Harcerze,
Mieszkańcy Warszawy i Podlasia oraz całej Polski,
Przedstawiciele Służb mundurowych!

Zacznijmy naszą refleksję nad życiem i śmiercią śp. Barbary Wachowicz-Napiórkowskiej od słów zaczerpniętych z Ewangelii według św. Jana. To wypowiedź Pana Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24).

Wydawało nam się, a właściwie wydaje się nadal, że Pani Basia z Podlasia swoim życiem i działalnością darzyła nasz Naród i Kościół plonem. Widocznie jednak potrzebujemy jeszcze większego plonu. I stąd to niespodziewane odejście z tego świata Podlasianki, która była i jest jakby samą Polską, a to przez swoją kulturę materialną i duchową, przez swoje zakorzenienie w Ojczyźnie i przez swoją więź z duchowością katolicką.

Umarła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: ponad tysiąc rowerzystów z pielgrzymką u Matki Bożej

2018-07-14 17:44

it / Częstochowa (KAI)

Nie tylko w oddzielnych grupach, ale także razem. Promieniście z całego kraju na Jasną Górę przyjechali rowerzyści tworząc pod częstochowską archikatedrą 13. ogólnopolską pielgrzymkę. Patronuje jej bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady Episkopatu ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. W niemal 50 grupach Alejami NMP dotarło do Królowej Polski ok. 1200 osób. Program dla wszystkich nawiązywał do hasła roku liturgicznego „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Pielgrzymowanie na jednośladach to od kilku lat coraz popularniejsza forma rekolekcji w drodze. W tym roku wydaje się, że pobite zostaną kolejne rekordy „przybycia” pielgrzymów-cyklistów.

Wyjazdy rowerowe to nie wycieczki, ale naprawdę pielgrzymki - przekonują uczestnicy. - Pielgrzymka rowerowa od pielgrzymki pieszej różni się tym, że na pieszej wszystko dzieje się w marszu a na rowerowej większość rzeczy dzieje się na postoju. Ona ma bardziej taki kontemplacyjny charakter, bo człowiek, siłą rzeczy jest sam ze sobą, większość trasy odbywa się w ciszy – powiedział pan Zbigniew z Tarnowa.

- Na rowerze nie bolą nogi, łatwiej się jedzie niż idzie - zauważa pani Katarzyna, która kolejny raz przyjechała z Włocławka. Podkreśla, że podczas drogi panuje niezwykle rodzinna i wspólnotowa atmosfera. - Każdy każdemu pomaga, zawsze prowadzi ten najsłabszy, nie ma takiej sytuacji, żeby ktoś został niezauważony, jego dolegliwości czy potrzeby – powiedziała cyklistka.

- Częstochowa, Jasna Góra działa na nas jak magnes, każdy wiezie ze sobą jakąś osobistą intencję, codziennie przeżywamy Mszę św., polecając Bogu nasze błagania - powiedział jeden z kapłanów. Ks. Piotr, który przyjechał z Warszawy zauważa, że ważna jest droga, pokonywana w trudzie i zmaganiu ze sobą. - Codziennie pokonywaliśmy ok. stu kilometrów i to był ten czas, by osobiście porozmawiać z Bogiem, pewne rzeczy przemyśleć i na nowo poukładać – powiedział kapłan.

Pielgrzymka rowerowa daje szansę nie tylko na zgłębienie ducha, ale również np. na poznanie Polski. Pan Jan z Poznania podkreśla także, że jest to wspaniała okazja, by poznać wielu nowych ludzi. - Połowa całej naszej pielgrzymki z Poznania, to osoby, które pielgrzymują z nami po raz pierwszy. My się z tymi osobami nie znaliśmy, a tu chwila moment i jesteśmy razem, przytulamy się na pożegnanie i chcemy nadal się spotykać - powiedział cyklista.

Mszy św. dla wszystkich rowerowych grup przewodniczył na Szczycie jasnogórskim o bp senior Antoni Długosz z Częstochowy. W kazaniu zachęcał, byśmy na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości dali jej samych siebie, wierzących i praktykujących, wiernych Bożym przykazaniom. - Kilka lat temu z Krzysztofem Krawczykiem wyśpiewaliśmy piosenkę: ‘Europo, nie możesz żyć bez Boga’, przypominając o tym, że nie można oderwać historii Europy od korzeni chrześcijańskich. Jest absurdem, jeżeli przedstawiciele Europy boją się w preambule wezwać imienia Bożego. Bez Chrystusa, jak mówi Ojciec Święty, nie zrozumiemy historii ludzkości, a dzięki Jezusowi stajemy się pełnymi dojrzałymi ludźmi. I tego pełnego człowieczeństwa dzięki wierności Bożym Przykazaniom z całego serca wam życzę – powiedział kaznodzieja.

Zauważył, że nie wystarczy „z sentymentem mówić do Maryi, kocham Cię Matko Boża, ale trzeba wysiłku ducha, aby przemieniać swój charakter, usuwać zło, nie bać się takich czy innych słabości i dokonywać rachunku sumienia z wierności Bożym Przykazaniom”.

Inicjatorem ogólnopolskiej pielgrzymki rowerowej jest ks. Jerzy Grochowski z diec. siedleckiej. Dziś pełni funkcję koordynatora. Jak podkreśla zrodziła się ona z potrzeby „ubogacenia” duchowego cyklistów, którzy brali udział w różnych wyprawach organizowanych np. przez PTTK.

W roku Ducha Świętego uczestnicy pielgrzymki rowerowej rozważali o Jego darach i modlili się o Jego światło również dla życia narodowego w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości.

Pielgrzymowanie na dwóch kółkach to wciąż coraz popularniejsza forma rekolekcji w drodze. Niemal każdego dnia na Jasną Górę przybywają kolejne grupy rowerowe. Już dotarło kilkadziesiąt takich pielgrzymek, w tym ze Świnoujścia, która pokonała jedną z najdłuższych tras.

Na rowerach pielgrzymują i starsi i dzieci. W grupach jadą ci, którzy mają 80 lat i ci co mają np. 8. Wszyscy przekonują, że naprawdę warto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Gorzków na szlaku Przemyskiej Pieszej Pielgrzymki

2018-07-15 19:36

Beata Pieczykura

Martyna Rechul/Radio Fara

Ostatniej Mszy św. podczas rekolekcji w drodze dla pątników 38. Przemyskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal 14 lipca w Gorzkowie Nowym. Metropolita Przemyski przypomniał żywą więź łączącą Częstochowę z Przemyślem, co dzieje się za sprawą jasnogórskiego sanktuarium i „Niedzieli”, oraz zachęcał do sięgania do tego pisma. Wyrazem tej jedności była obecność ks. inf. Ireneusza Skubisia, honorowego redaktora naczelnego Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, który do pątników skierował słowo Boże. Podkreślił on, że Chrystus zmartwychwstał, żyje i działa. Przybliżył również ideę Ruchu „Europa Christi”, którego jest moderatorem. – Trzeba nam wracać do teologii życia. Zechciejcie więc podjąć teologię zmartwychwstania – podkreślił kaznodzieja. I w tym duchu z mocą mówił: – Chrześcijanie muszą się obudzić, także kapłani! Muszą zobaczyć perspektywę płynącą z teologii zmartwychwstania, radosne kapłaństwo, które będzie owocowało powołaniami, bo młody człowiek, który zobaczy księdza cieszącego z Mszy św., z tego, że jest kapłanem, pójdzie za Chrystusem, bo zobaczy szczęśliwych kapłanów i siostry zakonne. Wszystkich zaprosił do udziału w kongresie Ruchu „Europa Christi”, który rozpocznie się w Częstochowie 14 października.

W domu św. Jana Berchmansa, patrona parafii w Gorzkowie – Trzebniowie, w miejscu naznaczonym jego obecnością w znaku relikwii, a także św. Dominika Savio, św. Stanisława Kostki i św. Alojzego Gonzagi, patronów liturgicznej służby ołtarza, proboszcz miejsca ks. kan. Bogumił Kowalski powiedział: – Przynosicie do naszej wspólnoty parafialnej i archidiecezji częstochowskiej wielki dar Ducha Świętego – dar pobożności. Jesteśmy wdzięczni za waszą modlitwę oraz wsparcie materialne. Proszę was, abyście ten dar pobożności wyprosili także dla naszej wspólnoty parafialnej i archidiecezji częstochowskiej.

Ksiądz Proboszcz wyraził radość z obecności ks. inf. Skubisia i przypomniał udział redakcyjnej delegacji na uroczystości poświęcenia figury św. Dominika Savio oraz zaprosił pielgrzymów na ciepły posiłek; tych, którzy z wiarą, nadzieją i miłością wędrują do Czarnej Madonny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem