Reklama

O godność dziecka utraconego

2018-05-23 10:40

Z Beatą Niewęgłowską-Guzik i Andrzejem Guzikiem rozmawiają Dominika Bigas i Weronika Panek
Niedziela Ogólnopolska 21/2018, str. 24-26

Archiwum Państwa Guzików
Pogrzeb dzieci utraconych

Każdego dnia na łące życia pełnej pięknych kwiatów znajdujemy puste, ogołocone z zieleni pola bólu, smutku, czasem rozpaczy rodziców po stracie swojego dziecka. Ze wzruszeniem przeczytałem świadectwo matki zamieszczone w jednym z ostatnich numerów „Miłujcie się”. Cytuję z pamięci: „Wiedzieliśmy, że nasz syn nie będzie długo żył. Miałam jedno pragnienie, żeby urodził się nie w karetce. Udało się. Mogliśmy przez 28 minut tulić nasze dziecko, zanim odeszło do Pana. Jakże wielki musi być ból matek, które tego szczęścia nie miały, bo ich dzieci urodziły się martwe”. Pamiętam pierwszy pogrzeb dzieci utraconych. Stało się to możliwe dzięki staraniom państwa Beaty i Andrzeja Guzików, z którymi możemy się dzisiaj spotkać dzięki wywiadowi, który zamieszczamy w „Niedzieli”.
Ks. Zbigniew Suchy

DOMINIKA BIGAS I WERONIKA PANEK: – Kiedy Państwo zaczęli się angażować w obronę życia? Co na to wpłynęło?

BEATA NIEWĘGŁOWSKA-GUZIK I ANDRZEJ GUZIK: – Od początku małżeństwa jesteśmy bardzo mocno zaangażowani w obronę życia. W czasie studiów należeliśmy do duszpasterstwa akademickiego i jako wolontariusze chodziliśmy do szpitala onkologicznego pomagać chorym. Jako narzeczeni byliśmy słuchaczami Studium Życia Rodzinnego. Zawsze uważaliśmy, że życie ludzkie rozpoczyna się w momencie poczęcia i człowiekowi należą się godność, szacunek i ochrona aż do naturalnej śmierci.

– Kiedy i w jaki sposób rozpoczęli Państwo przygotowania pogrzebu dzieci utraconych?

– Do Zakładu Patomorfologii w Krośnie, w którym pracujemy, dostarczany jest z oddziału ginekologiczno-położniczego materiał z wyskrobin jamy macicy. Podczas opracowywania tego materiału wyodrębniamy ciała obumarłych wewnątrzmacicznie dzieci.
Nasze przygotowania rozpoczęliśmy od opracowania procedury postępowania z ciałem dziecka/płodu z zachowaniem godności należnej zmarłemu, która została zatwierdzona 11 marca 2009 r. przez Dyrekcję Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego w Krośnie. Zgodnie z tą procedurą każda matka zmarłego przed urodzeniem dziecka jest informowana o tym, że w materiale histopatologicznym wyodrębniono tkanki dziecka i przekazano je na trakt sekcyjny, skąd mogą być odebrane przez rodzinę celem pochówku. Według obowiązującego prawa, za zwłoki uważa się ciała osób zmarłych i dzieci martwo urodzonych bez względu na czas trwania ciąży.

– Co działo się wcześniej z dziećmi, które obumarły wewnątrzmacicznie?

– Od początku naszej pracy w Zakładzie Patomorfologii w Krośnie wszystkie dzieci były przekazywane na cmentarz i chowane w grobowcu NN. Jak było wcześniej, tego nie wiemy. Możemy się tylko domyślać, że dzieci martwo urodzone i poronione były traktowane jako odpady medyczne.

– Jak to wygląda obecnie?

– Po opracowaniu procedur medycznych dotyczących postępowania z ciałem dziecka, z zachowaniem godności należnej zmarłemu, zwróciliśmy się do Prezydenta Miasta Krosna o wyznaczenie miejsca na cmentarzu komunalnym pod grób dzieci zmarłych przed urodzeniem. Po otrzymaniu zgody zarząd cmentarza wydał zezwolenie na wybudowanie grobowca, a Urząd Stanu Cywilnego przygotował stosowne dokumenty do pochówku. Obecnie szczątki żadnego dziecka nie są przekazywane do utylizacji.

– Jakie trudności Państwo napotkali?

– Droga była bardzo trudna, ponieważ istniało i nadal istnieje wiele luk prawnych w dziedzinie związanej z pochówkiem dzieci obumarłych wewnątrzmacicznie. Trzeba było przecierać szlaki. Te przygotowania nie były łatwe. Oprócz przeszkód formalnych spotkaliśmy się z totalnym niezrozumieniem, wyśmianiem i przykrymi komentarzami. Padały słowa o zbitku komórek, utylizacji resztek po poronieniu i traktowaniu martwych dzieci jako zwykły odpad medyczny.

– Jaka jest świadomość rodziców, którzy utracili swoje dziecko? Czy zdają oni sobie sprawę, że ich dziecku należy się pochówek tak jak każdemu człowiekowi?

– Śmierć dziecka przed urodzeniem jest dla rodziców, a szczególnie dla matki, bolesnym i trudnym przeżyciem. W Polsce tylko nieliczne szpitale wdrożyły procedury postępowania z ciałem dziecka poronionego lub martwo urodzonego. Rodzice mają prawo do pożegnania zmarłego dziecka i pochowania jego ciała w grobie, nawet gdy dziecko żyło kilka dni, tygodni czy miesięcy.
Jeśli następuje poronienie i dziecko obumiera wewnątrzmacicznie, część rodziców jest świadoma swojego macierzyństwa i ojcostwa. Przychodzą do zakładu patomorfologii i odbierają swoje dziecko, które zmarło na etapie kilku- czy kilkunastodniowym swojego życia. Czynią wówczas pochówek na własną rękę, chowają te dzieci przy grobie mamy, taty, babci, dziadka lub przygotowują dla nich specjalny grobowiec.
Pomimo możliwości odebrania zmarłego dziecka nie wszyscy rodzice zgłaszają się po jego ciało. Nie znamy powodów, dla których tak się dzieje, ale uważamy, że decyzję o nieodebraniu zwłok należy uszanować.

– Jaki czas mają rodzice, aby zgłosić się po ciało dziecka?

– Matka w czasie pobytu w szpitalu podpisuje oświadczenie, że została poinformowana o prawie do pochówku. Jeżeli w ciągu najbliższych 6 tygodni nie odbierze dziecka, zostanie ono przekazane do pochówku zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

– Co się dzieje, gdy rodzice nie zgłoszą się po ciało swojego dziecka?

– Prawo do pochowania zwłok dzieci poronionych lub martwo urodzonych oprócz rodziców ma również najbliższa rodzina: krewni wstępni, zstępni oraz boczni do czwartego stopnia pokrewieństwa. To prawo przysługuje również podmiotom, które się do tego dobrowolnie zobowiążą.
W 2010 r. nasza placówka medyczna zobowiązała się dobrowolnie i bezinteresownie do pochowania doczesnych szczątków wszystkich dzieci nieodebranych przez najbliższą rodzinę ze szpitala.

– Jak sytuacja wygląda w innych szpitalach?

– Coraz więcej szpitali interesuje się opracowanymi przez nas procedurami. Niejednokrotnie wysyłaliśmy je do szpitali, które nas o to prosiły. Wiemy też, że niektóre placówki rozpoczęły już wdrażanie tych procedur. Na Podkarpaciu szpital w Przemyślu skorzystał z naszych doświadczeń i w ubiegłym roku odbył się tam kolejny pogrzeb.
Myślę, że mocno zaawansowane są też już przygotowania pogrzebu w Rzeszowie. Będzie to jeden pochówek dotyczący wszystkich szpitali. Kapelani z poszczególnych placówek wraz z pracownikami Zakładu Patomorfologii w szpitalu przy ul. Lwowskiej zajmują się tym tematem. W innych szpitalach wygląda to różnie. Wiemy od naszych kolegów, że wiele dzieci jest przekazywanych do utylizacji.

– Czyli przekazanie ciała dziecka do utylizacji jest dla szpitala wygodniejszym rozwiązaniem...

– Prawdopodobnie tak, ponieważ gdy nie ma ciał zmarłych dzieci, to nie ma problemu z pochówkiem. Ale trzeba pamiętać, że to na szpitalu spoczywa obowiązek pochowania dzieci zmarłych wewnątrzmacicznie lub martwo urodzonych. Szpitale, które traktują zwłoki dzieci jako odpady medyczne, powołują się na rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 25 kwietnia 1994 r. Tymczasem ten akt utracił moc prawną w 1998 r.

– Czy niezależnie od tego, na jakim etapie ciąży kobieta poroni, ma prawo pochować swoje dziecko?

– Według obowiązującego prawa, za zwłoki uważa się ciała osób zmarłych i dzieci martwo urodzonych bez względu na czas trwania ciąży. Niezależnie od tego, czy to dziecko żyło dzień, dwa czy kilkanaście dni, ma status człowieka. Oczywiście, po poronieniu konieczne jest badanie histopatologiczne wydalonego materiału w Zakładzie Patomorfologii. Ono potwierdza obecność ciąży oraz dostarcza informacji na temat m.in. wad dziecka i przyczyn poronienia. Materiał ten zatapia się w bloczki parafinowe, które szpital ma obowiązek wydać do pochówku. Nawet kilkudniowe zarodki powinny być traktowane jako osoby ludzkie, z poszanowaniem ich godności, i powinny być pochowane.

– Jakie formalności muszą spełnić rodzice, żeby odebrać swoje dziecko i samemu je pochować?

– Szpital, w którym następuje poronienie, ma obowiązek wydać pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka – wystawione przez lekarza, położną lub zakład opieki zdrowotnej, a także kartę zgonu wydawaną na wniosek osób uprawnionych do pochówku. Czas trwania ciąży, wiek dziecka czy waga nie mogą być podstawą do odmowy wydania dokumentów potrzebnych do pochówku. Stanowi o tym rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 września 2004 r. zmieniające wcześniejsze rozporządzenie w sprawie rodzajów dokumentacji medycznej w zakładach opieki zdrowotnej, sposobu jej prowadzenia oraz szczegółowych warunków jej udostępniania.
Z pisemnym zgłoszeniem urodzenia dziecka oraz kartą zgonu należy się zgłosić do Urzędu Stanu Cywilnego w ciągu 3 dni od poronienia lub urodzenia martwego dziecka. Tam wystawiany jest skrócony akt urodzenia z adnotacją o urodzeniu martwym. W tej sytuacji nie wystawia się aktu zgonu. Dokumentem uprawniającym do pochowania ciała dziecka poronionego lub martwo urodzonego jest karta zgonu.

– Jakie prawa przysługują kobiecie, która utraciła swoje dziecko?

– Niezależnie od tego, czy doszło do poronienia, czy urodzenia martwego dziecka, kobiecie przysługuje prawo do zasiłku i urlopu macierzyńskiego w wymiarze od siedmiu dni, liczonych od dnia śmierci dziecka, do ośmiu tygodni oraz do zasiłku pogrzebowego. Zasiłek macierzyński i pogrzebowy otrzymuje się na podstawie aktu urodzenia z adnotacją o urodzeniu dziecka martwego. Z tym dokumentem kobieta zgłasza się do zakładu pracy w celu uzyskania zasiłku macierzyńskiego. W przypadku zasiłku pogrzebowego należy wypełnić wniosek o wypłatę oraz dostarczyć oryginały rachunków dotyczących kosztów związanych z organizacją pochówku.

– Kiedy odbył się pierwszy pochówek w Krośnie?

– W Krośnie pierwszy pogrzeb dzieci zmarłych przed urodzeniem odbył się 29 czerwca 2011 r., po ponadrocznych przygotowaniach. Pochowaliśmy wtedy 58 dzieci.

– Jak często organizują Państwo takie pochówki?

– Pochówki są organizowane 15 października każdego roku. W Polsce i na całym świecie jest to Dzień Dziecka Utraconego. Zawsze jest Msza św. w intencji rodziców dzieci utraconych, a następnie – pogrzeb i złożenie ciał w grobie. Każde dziecko spoczywa w oddzielnej trumience, gdyż takie są przepisy o chowaniu zwłok ludzkich.
Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei w zmartwychwstanie, a grzebanie zmarłych jest wypełnieniem uczynku miłosierdzia względem ciała. Tak więc od wielu już lat wypełniamy ten chrześcijański uczynek miłosierdzia i odprowadzamy zmarłe dzieci nieodebrane ze szpitala przez najbliższych na miejsce wiecznego spoczynku.

– Jak wyglądał ostatni zorganizowany pochówek i ile dzieci zostało pochowanych?

– W sobotę 14 października 2017 r. z okazji Dnia Dziecka Utraconego w sanktuarium św. Jana Pawła II w Krośnie została odprawiona uroczysta Msza św. w intencji dzieci zmarłych przed urodzeniem oraz ich rodziców. Eucharystii przewodniczył archiprezbiter krośnieński ks. prał. Jan Bielec, homilię wygłosił ks. dr Tomasz Picur – ojciec duchowny i wykładowca etyki i teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Pochowaliśmy tego dnia 46 dzieci.
Podczas ostatniego pochówku gościliśmy lekarzy ginekologów z Ogólnopolskiej Sekcji Ginekologiczno-Położniczej Stowarzyszenia Lekarzy Katolickich, którzy przybyli do Krosna z całej Polski na konferencję naukowo-szkoleniową. Jesteśmy zaszczyceni, że członkowie tej sekcji zapragnęli uczestniczyć we Mszy św. w intencji dzieci zmarłych przed urodzeniem oraz ich rodziców i w ten sposób uczcić Dzień Dziecka Utraconego.

– Gdzie rodzice i rodzina dziecka utraconego mogą szukać wsparcia?

– W wielu szpitalach nie ma jeszcze procedur postępowania z dziećmi poronionymi i martwo urodzonymi, ale wielu rodziców szuka wsparcia np. w Internecie lub wśród znajomych, którzy doświadczyli takiej straty. Jest serwis dla rodziców po stracie dziecka – „Dlaczego”, są wspólnoty rodziców dzieci utraconych, są grupy wsparcia działające przy parafiach. Można tam szukać pomocy. Są tam ludzie, którzy doświadczyli straty dziecka, służą pomocą i radami, można od nich uzyskać konkretne informacje praktyczne, a także poprosić o pomoc psychologiczną lub duchową.

– Co pogrzeb dziecka utraconego daje rodzicom i rodzinie?

– Pogrzeby są bardzo potrzebne rodzicom. Grób, w którym spoczywają zmarłe dzieci, jest dla rodziców miejscem spotkania z utraconym dzieckiem. Jest to miejsce pamięci pomagające po chrześcijańsku przeżyć ból i żałobę. Wiele osób zatrzymuje się przy tym grobie na modlitwę i zapala znicz, aby uczcić pamięć dzieci, którym z różnych przyczyn nie było dane cieszyć się życiem. Rodzice, którzy przeżyli dramat dziecka utraconego, znajdują tam ukojenie i pocieszenie.
Niektórzy rodzice mają świadomość, że wiele lat temu utracili swoje dzieci, ale nie wiedzą, co się z nimi stało. My wiemy. Prawdopodobnie zostały potraktowane jako odpady medyczne i zutylizowane. Oczywiście, dusze tych dzieci są w niebie. Ten grób jest także dla takich rodziców.

– Ile dzieci spoczywa na cmentarzu w Krośnie?

– Na cmentarzu w Krośnie spoczywa 342 dzieci. Na grobowcu widnieje napis: „Dzieci zmarłe przed urodzeniem” oraz znajduje się cytat z Księgi Proroka Jeremiasza: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” (1, 5).
Jest to piękne miejsce, które tonie w kwiatach i zniczach, szczególnie w listopadzie, w Dzień Dziecka i Dzień Matki. Rodzice dbają o ten grób, przynoszą różne pamiątki, aniołki, maskotki – ten grób żyje. To jest chyba dowód na to, że takie miejsce jest potrzebne.

Beata Niewęgłowska-Guzik Doktor nauk biologicznych, specjalista cytomorfolog, kierownik Pracowni Cytodiagnostyki Centrum Zdrowia MedLifeCover w Krośnie.
Andrzej Guzik, lekarz medycyny, specjalista histopatologii i cytodiagnostyki, ginekolog-położnik, kierownik Zakładu Patomorfologii Centrum Zdrowia MedLifeCover w Krośnie.
Małżonkowie Beata i Andrzej Guzikowie są rodzicami czworga dzieci, absolwentami Archidiecezjalnego Studium Życia Rodzinnego w Lublinie, należą do wspólnoty Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie.

***

ZAPROSZENIE

9 czerwca br. o godz. 12 rozpocznie się I Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Dziecka Utraconego do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Organizatorzy pielgrzymki zachęcają rodziców, aby przywieźli ze sobą kartę z imieniem dziecka i świecę. Imiona będą złożone na ołtarzu i wpisane do Księgi Dzieci Utraconych prowadzonej w sanktuarium.

Tagi:
nienarodzone dzieci

Czy Rzecznik Praw Dziecka będzie bronić wszystkich dzieci?

2018-09-24 21:15

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Z kandydatury dr Agnieszki Dudzińskiej na Rzecznika Praw Dziecka mogą się cieszyć rodziny i dzieci niepełnosprawne. Pytanie: Czy również te niepełnosprawne dzieci, które nie zdążyły się jeszcze narodzić?

Prawo i Sprawiedliwość na bardzo ważny urząd Rzecznika Praw Dziecka zgłosiło dr Agnieszkę Dudzińską. Kobieta jest socjologiem, działaczem społecznym na rzecz osób niepełnosprawnych, a prywatnie matką m. in. chłopca z Zespołem Downa. Od lat jest aktywna w różnych organizacjach i stowarzyszeniach rodzin dotkniętych niepełnosprawnością, co może być dla niej dobrą rekomendacją. Nie mam nic przeciwko temu, by przyszła Rzecznik z większą troską pochyliła się na losem dzieci niepełnosprawnych. Osobiście będę jej kibicował w tej trudnej, ale i jednocześnie bardzo ważnej misji. Niestety w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu, a także zasadnicze pytanie do kandydatki.

Gdy pojawiły się pierwsze informacje o tym, że Dudzińska może być jedynym kandydatem na RPD, zajrzałem na jej profil w mediach społecznościowych. I zobaczyłem kilka wpisów, w których Dudzińska dość ostro krytykuje ludzi zaangażowanych w Duchową Adopcję dzieci nienarodzonych, a nawet użyła hasła pielgrzymki "podwyższenie Krzyża w rodzinie", by powiedzieć "rodzicom adopcyjnym", aby zamiast się modlić pomagali osobom niepełnosprawnym. "Kiedyś po akcji adopcjonistów podeszłam z dzieckiem do proboszcza z prośbą o prawdziwą pomoc tych osób" - napisała na Twiterze Dudzińska.

Takie słowa u osoby, która uważa się za wierzącą i troszczy się o ludzi niepełnosprawnych, muszą wywoływać zdumienie. Przecież modlitewna aktywność, nie wyklucza wolontariatu na rzecz niepełnosprawnych. Sam znam osoby zaangażowane w pro-life i jednocześnie działające w środowisku osób niepełnosprawnych. Przeciwstawianie tych grup jest sztuczne, destrukcyjne i krzywdzące. Dezawuowanie ludzi, którzy codziennie modlą się w intencji życia dzieci musi być odebrane jako brzydki gest ze strony kandydatki na Rzecznika Praw Dziecka. Przecież prawo o Rzeczniku Praw Dziecka nie pozostawia złudzeń. - W rozumieniu ustawy dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności - czytamy w ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka.

Jako społecznik i naukowiec Agnieszka Dudzińska doskonale wie, że dziś masowo zabijane są niepełnosprawne dzieci. I troska o nie powinna stać na pierwszym miejscu, bo przecież prawo do życia, jest najbardziej podstawowym prawem człowieka i dziecka. Dlatego przed objęciem urzędu powinna jasno określić się, po której stoi stronie, ale także jasno powiedzieć, czy popiera obywatelski projekt #ZatrzymajAborcję, który staje w obronie właśnie niepełnosprawnych dzieci.

Rozumiem, że pani Agnieszka Dudzińska jest zaangażowana prywatnie i również zawodowo na rzecz osób niepełnosprawnych. Może ten niezbyt mądry wpis na twitterze powstał pod wpływem emocji. Jest jednak pewne, że jako Rzecznik Praw Dziecka nigdy nie powinna dzielić ludzi na tych, którzy pomagają i na tych, którzy modlą się przecież za te same dzieci niepełnosprawne, którym pani Dudzińska bardzo chce pomagać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak się czuł kard. Karola Wojtyły dzień po wyborze na papieża?

2018-10-16 09:52

BP KEP / Warszawa (KAI)

„Dzień po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II, kard. Stefan Wyszyński zapytał go jak się czuje jako papież. Jan Paweł II odpowiedział, że czuje się tak, jakby tu od zawsze był. Na co kard. Wyszyński odpowiedział, że to łaska stanu” – mówi abp Józef Michalik, który wówczas był rektorem Kolegium Polskiego w Rzymie, skąd kard. Wojtyła 16 października 1978 roku wyjechał na konklawe.„Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna. Były ku temu przesłanki” – dodaje abp Józef Michalik.

PAP/JACEK TURCZYK

„Kard. Karol Wojtyła przyjechał do Rzymu znacznie wcześniej, przed 16 października, i zatrzymał się w Kolegium Polskim” – powiedział abp Józef Michalik, wspominając czas poprzedzający konklawe sprzed 40 lat. Kolegium Polskie zostało założone przez Zmartwychwstańców w 1866 roku i „przez lata służyło polskiej sprawie”. Jak wyjaśnił abp Michalik, tam właśnie zatrzymywali się biskupi podczas swoich wizyt w Rzymie, tam też zatrzymywał się m.in. kard. Wojtyła.

Przyjazd kard. Karola Wojtyły w tym czasie wiązał się z pogrzebem zmarłego nagle Ojca Świętego Jana Pawła I. Abp Michalik wspominał, że wyjechał po kard. Wojtyłę na lotnisko, by go powitać i przywieźć do Kolegium. On jednak poprosił, by pojechali najpierw do Bazyliki św. Piotra, gdzie było już wystawione ciało śp. papieża Jana Pawła I. Jak relacjonuje abp Michalik, wchodząc do bazyliki i widząc obecnych tam kardynałów, zapytał kard. Wojtyły, ilu z nich nie zna on osobiście. „Kardynał się zastanowił i odpowiedział: siedmiu. Dla mnie to była pośrednia odpowiedź, że właściwie nie ma takiego drugiego kardynała, który tylko siedmiu kardynałów by nie znał osobiście. To wskazywało na to, że szanse naszego kardynała były poważne w tym najbliższym konklawe” – powiedział abp Michalik.

Abp Michalik mówił również o innych znakach, które wskazywały na to, że myśl kardynałów zostanie skierowana w kierunku kardynała z Polski. Jako jeden z nich wskazał fakt, że kard. Wojtyła jako jeden z kilku kardynałów-elektorów został poproszony o wygłoszenie wykładu całemu kolegium kardynalskiemu na temat przyszłości Kościoła, podczas sesji, jaka tradycyjnie miała miejsce tuż przed konklawe. „Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna” – powiedział abp Michalik.

Jak wspominał, kard. Wojtyła do czasu konklawe uczestniczył w codziennych praktykach modlitewnych mieszkańców Kolegium Polskiego. Wielokrotnie, m.in. podczas wspólnych posiłków, również przed pierwszym konklawe, były rozmowy na temat wyboru nowego papieża. „Żartowaliśmy, komentowaliśmy doniesienia prasowe, a czasem rozmawialiśmy na poważnie” – powiedział abp Michalik. „Ksiądz kardynał zawsze przyjmował te żarty i rozmowy z uśmiechem, a czasem z humorem na to odpowiadał” – powiedział abp Michalik.

Opowiedział też wydarzenie, jakie miało miejsce dokładnie w dniu wyboru, w kaplicy Kolegium Polskiego. Rano Mszy św. przewodniczył tam kard. Wojtyła. W czasie modlitwy wiernych jeden z księży spontanicznie wypowiedział intencję, by kard. Karol Wojtyła został papieżem. Tę modlitwę wiernych zakończył kard. Wojtyła. Odniósł się do tej intencji przywołując mocne słowa Jezusa do Piotra z ewangelii św. Mateusza 16, 21-23, gdzie Jezus mówi: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16,23). Kończąc dodał jakby swoją intencję, by został wybrany sługa Boży, który przyjmie wybór z pokorą i spełni wolę Bożą.

Abp Michalik zapytany o sam moment wyboru, odpowiedział, że przyjął go z wielką radością. Nie chodził na Plac św. Piotra po południu, właśnie z racji na możliwość wyboru kard. Wojtyły, by w razie czego udzielić potrzebnych informacji czy też pokazać pokój, w którym mieszkał kard. Wojtyła tuż przed konklawe. „Kiedy zostało ogłoszone imię Karola Wojtyły prawie natychmiast rozdzwoniły się telefony” – opowiadał.

Po wyborze rektor Kolegium Polskiego wraz z domownikami, którzy oglądali konklawe w telewizji, poszedł do kaplicy. „Wspólnie zaśpiewaliśmy Te Deum dziękczynne za to wydarzenie i poleciliśmy Bogu nowego papieża” – powiedział.

Następnego dnia wraz z sekretarzem nowego Ojca Świętego, obecnym kardynałem Stanisławem Dziwiszem, abp Michalik pojechał do Watykanu, by zawieźć Papieżowi pozostawione w Kolegium Polskim rzeczy. „Zastaliśmy go na modlitwie, na klęczniku przed Najświętszym Sakramentem, ubrany na biało. Kiedy podszedłem by się powitać Ojca Świętego. On poprosił bym chwilę jeszcze poczekał i spotkaliśmy się. Bardzo swobodnie zaczął opowiadać o ostatnich wydarzeniach i bardzo nas zapraszał, byśmy go odwiedzali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Franciszek: wystrzegajmy się chrześcijan, którzy ukazują siebie jako surowi i doskonali

2018-10-16 13:02

st (KAI) / Watykan

Zbawienie jest darem od Pana, daje nam On ducha wolności – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 11,37-41), w którym Pan Jezus, zaproszony przez pewnego faryzeusza na obiad nie obmył rąk przed posiłkiem, wskazując jednocześnie na znaczenie czystości wewnętrznej.

Grzegorz Gałązka

Franciszek podkreślił różnicę między miłością ludu do Jezusa, który poruszał ich serca, a postawą uczonych w Piśmie, saduceuszy, faryzeuszy, którzy poszli za Nim, aby Go przyłapać na błędzie, sami uważając się za „czystych”.

„Byli naprawdę wzorem formalizmu, ale brakowało im życia. Byli - że tak powiem - «nakrochmaleni». Byli sztywni. Ale Jezus znał ich duszę. Byli zgorszeni tym, co czynił Jezus, kiedy przebaczył grzechy, kiedy uzdrowił w szabat. Rozdzierali swe szaty: «Och! Co za skandal! To nie pochodzi od Boga, bo należy czynić tak, jak wskazujemy». Nie dbali o ludzi: interesowali się prawem, przepisami, rubrykami” – powiedział papież.

Ojciec Święty podkreślił, że Pan Jezus będąc wolnym wewnętrznie przyjął zaproszenie faryzeusza na obiad. Gdy ten zgorszył się Jego zachowaniem wykraczającym poza reguły, Jezus powiedział: „Wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości”. Franciszek zauważył, że Pan Jezus mówił jasno, bez obłudy, dostrzegając, że u faryzeuszy i uczonych w Piśmie pod pozorami doskonałości kryła się demoralizacja i niegodziwość ich wnętrza.

Franciszek przypomniał inne fragmenty Ewangelii, w których Pan Jezus potępiał tych ludzi, jak przypowieść o miłosiernym Samarytaninie lub o ostentacyjnym sposobie poszczenia i dawania jałmużny. Opisuje ich słowem: „obłudnicy”. Ludzi o chciwej duszy, zdolnych do zabijania. Zdolnych do zlecenia morderstwa lub oszczerstwa – jak to czyni się dzisiaj. Papież zauważył, że także dzisiaj płaci się, aby publicznie oczerniać innych. Zaznaczył, że często w tych ludziach, pod pozorami dobra kryje się pewna surowość, duch świata, a nie Jezus Chrystus.

A Jezus nazywa ich nierozumnymi i radzi im, aby otworzyli swoje dusze na miłość, aby weszła do niej łaska. Zbawienie jest bowiem bezinteresownym darem Boga. Nikt nie zbawia się sam – podkreślił Ojciec Święty.

„Uważajcie na rygorystów. Wystrzegajcie się chrześcijan - czy to świeckich, kapłanów, biskupów - którzy prezentują się jako «doskonali», rygoryści. Uważajcie. Nie ma tam Ducha Bożego. Brakuje ducha wolności. I uważajmy na samych siebie, ponieważ powinno to nas prowadzić do zastanowienia się nad naszym życiem. Czy staram się tylko patrzeć na pozory? A nie zmieniam mojego serca? Czy otwieram me serca na modlitwę, na wolność modlitwy, na wolność jałmużny, na wolność uczynków miłosierdzia?” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem