Reklama

Sanktuarium Trójcy Świętej w Prostyni

2018-05-23 10:54

Ks. Zenon Czumaj
Edycja podlaska 21/2018, str. IV

Ks. Zenon Czumaj
Bazylika Trójcy Przenajświętszej w Prostyni

Wizerunków Matki Bożej otoczonych szczególną czcią mamy na polskiej ziemi kilkaset. Nie brakuje również tzw. kalwarii, wyrażających pobożność pasyjną. Jest też kilkadziesiąt miejsc szczególnego kultu Bożego Miłosierdzia. We wszystkich głoszona jest fundamentalna prawda wiary chrześcijańskiej o jedynym Bogu w Trzech Osobach, jednak do niedawna w naszej Ojczyźnie było tylko jedno sanktuarium Trójcy Świętej – w nadbużańskiej Prostyni

Zachwilę rozpocznie się Eucharystia. Kapłan w ornacie wychodzi z zakrystii wraz z ministrantami i wszyscy – „cały kościół” – padają na kolana. Brzmią wszystkie dzwonki, od dźwięku organów niemal drżą mury świątyni, a zebrani śpiewają pełną piersią: „Święty! Święty! Święty Pan Bóg zastępów...”. Oczy zgromadzonych zwrócone są na właśnie odsłaniany piękny wizerunek Trójcy Przenajświętszej. Cała oprawa sprawia, że człowiek czuje się przeniesiony w inną rzeczywistość. Takie wspomnienie zachowałem z chwili, gdy jako młody chłopak po raz pierwszy znalazłem się w Prostyni.

Wzgórze Trójcy Świętej

Wszystko zaczęło się w 1510 r., gdy okolicznym mieszkańcom ukazała się św. Anna. Najpierw zobaczyła ją Małgorzata „Błażejowa” z Prostyni, która usłyszała, że na wskazanym pagórku ma być oddawana cześć Bogu w Trójcy Jedynemu. Wkrótce też matka Maryi gospodarzowi z pobliskiej wsi Złotki pokazała krótszą i bezpieczną drogę wśród trzęsawisk, prowadzącą do tego miejsca. Do dzisiaj wędrują nią pątnicy, przybywający tu pieszo od południowego zachodu. A pielgrzymki rozpoczęły się niemal natychmiast po wspomnianych zdarzeniach.

Wiele osób zapewne ciągnęła tu ciekawość i żądza sensacji, ale nawet takich ludzi musiała poruszać wiara prawdziwych pielgrzymów. Niedowiarków przekonywały cuda, jakich stawali się świadkami. Nie może więc dziwić fakt, że w nadbużańskiej wiosce modliła się nawet królowa Bona, pozostawiając rodzącemu się sanktuarium hojne dary. Szczególnym uczuciem darzył to miejsce kard. Bernard Maciejowski, najpierw biskup diecezji łuckiej, do której przez wieki należała Prostyń, a później prymas Polski. Miał osobiste powody – tutaj został uzdrowiony w dzieciństwie jego ojciec, co odnotowano w prowadzonej niemal od początku „Księdze łask”. Z kolei jeden z następców Maciejowskiego – sługa Boży kard. Stefan Wyszyński mawiał: „Jeżeli chcesz doznać łaski, jedź do Prostyni”. Także jemu sanktuarium było bliskie z osobistych powodów: przed łaskami słynącą rzeźbą Trójcy Świętej zawarli małżeństwo jego rodzice.

Reklama

Tron łaski

Gotycka rzeźba, wyobrażająca razem trzy Osoby Boskie, pojawiła się w Prostyni wkrótce po objawieniach św. Anny i ustanowieniu tutaj samodzielnej parafii (1511 r.).

Źródła wskazują, że była tu już w roku 1513. Jej fundator to prawdopodobnie sam biskup łucki Paweł Holszański, a wykonawca należał do szkoły Wita Stwosza. Już na pierwszy rzut oka widać podobieństwo między krakowskimi dziełami tego mistrza i figurą z podlaskiej wsi.

Statua jest z drewna lipowego. Siedzący na tronie Bóg Ojciec, w koronie w kształcie papieskiej tiary, odziany jest w płaszcz królewski złotego koloru z granatowym podbiciem, okrywający amarantową szatę, spod której wyłania się srebrna koszula. Dostojnemu obliczu dodają jeszcze powagi długie włosy i broda. Ojciec ma przed sobą krzyż, na którym kona Jezus Chrystus. Podtrzymując brzegi poziomej belki, Ojciec jednocześnie dotyka palcami przebitych dłoni Syna – to wyraz miłości towarzyszącej w cierpieniu. Nad krucyfiksem znajduje się Duch Święty pod postacią gołębicy, łącząc dwie pierwsze postaci.

Takie ukazanie Boga w Trzech Osobach jest wizualnym przedstawieniem treści zawartej w I Modlitwie Eucharystycznej (Kanonie Rzymskim). Nawiązuje ono do biblijnego tekstu z Listu do Hebrajczyków i w sztuce nazywane jest „Tronem Łaski”, ale to naukowe określenie. Na pograniczu podlasko-mazowieckim, gdzie znajduje się nasze nadbużańskie sanktuarium, o tego typu wizerunkach mówiło się dawniej „Święta Trójca Prostyńska”. Ta łaskami słynąca rzeźba stała się wzorem dla wielu malowideł – w pobliskim Stoczku czy Kamionnie, ale także w bardziej odległym Janowie, gdzie przez wieki rezydowali biskupi łuccy, a potem pasterze podlascy. W Drohiczynie taki obraz przez wieki zdobił główny ołtarz w katedrze (obecnie przechowywany w Muzeum Diecezjalnym).

Prostyńska szczepionka

Przed pięcioma wiekami zapewne niektórzy zastanawiali się nad tym, dlaczego św. Anna poleciła na wzgórzu niedaleko Bugu oddawać cześć Bogu w tajemnicy Jego troistego istnienia. Wydawało się, że ta prawda wiary – choć nie do ogarnięcia przez ludzkie umysły – jest tak oczywista. Wkrótce okazało się, jak było to opatrznościowe wydarzenie. Nie minęło pół wieku, gdy podczas reformacyjnego zamętu w naszej Ojczyźnie pojawili się ludzie, jawnie zaprzeczający temu podstawowemu dogmatowi chrześcijaństwa. Nazwano ich arianami, choć oni sami woleli mówić o sobie „bracia polscy”. Mając poparcie bogatych rodów, obrali za jedną z siedzib m.in. Węgrów, aby stąd rozsiewać swoją naukę. Jednak figura w Prostyni i cuda, jakie tutaj miały miejsce już od kilkudziesięciu lat, zdążyły rozbudzić w okolicy prawdziwą pobożność trynitarną.

To hamowało szerzenie się herezji, ale jej nie usunęło. Po przymusowej emigracji braci polskich na Zachód, z ich poglądów rozwinął się później racjonalizm, a w konsekwencji niemal powszechne odwrócenie się od prawdziwego Boga wielu społeczeństw w Europie. Ciągle więc jest potrzebna ta swoista „prostyńska szczepionka”, która przez cuda i łaski uwrażliwia na miłość jedynego Boga w Trzech Osobach. Nie bójmy się z niej korzystać, bo gdy klękniemy przed piękną rzeźbą w Prostyni i przyjmiemy błogosławieństwo „Koroną św. Anny”, która wskazała to miejsce, wówczas łatwiej przenikną do naszych serc słowa Pisma Świętego: „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie...” (Hbr 4, 16).

Tagi:
Trójca Święta

Niepojęta Trójca

2018-06-06 12:21

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 23/2018, str. VIII

Ks. Zbigniew Chromy
Rzym – Muzeum Kapitolińskie. Pozostałość posągu cesarza Konstantyna Wielkiego, któremu niektórzy błędnie przypisywali ubóstwienie Jezusa z Nazaretu na Soborze w Nicei (325 r.)

Za nami uroczystość Trójcy Przenajświętszej, przypomnająca nam, że choć wierzymy w jednego Boga, to wg katolickiej nauki Ten jedyny Bóg jest komunią Trzech Osób – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Każdy chrześcijanin, jeśli chce nim być w istocie, musi wyznać wiarę, że Bóg jest jeden, ale w Trzech Osobach. W prefacji przeznaczonej na uroczystość Przenajświętszej Trójcy celebrans wypowiada słowa, który wyrażają objawioną prawdę o wewnętrznym życiu Bożym: Panie, Ojcze Święty, wszechmogący, wieczny Boże, Ty z jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym, jedynym jesteś Bogiem, jedynym jesteś Panem; nie przez jedność Osoby, lecz przez to, że Trójca ma jedną naturę. W cokolwiek bowiem dzięki Twemu objawieniu wierzymy o Twojej chwale, to samo bez żadnej różnicy myślimy o Twoim Synu i o Duchu Świętym.

Skąd wzięła się, tak na pozór absurdalna, wiara, że Bóg jest Trójcą Osób? Po pierwsze stąd, że pierwsi uczniowie wierzyli w Bóstwo Jezusa z Nazaretu. Sam Pan uważał się za Boga, wielokrotnie podkreślając, że On i Ojciec stanowią jedno! Zrozumieli to dobrze Jego słuchacze, również nieprzychylni mu fwaryzeusze i uczeni w piśmie i można to odczytać nawet w tak przekłamanym tłumaczeniu Nowego Testamentu, jakim są Chrześcijańskie Pisma Greckie Świadków Jehowy, którzy oczywiście nie uznają zarówno wiary w Trójcę oraz w Bóstwo Chrystusa. W Ewangelii wg św. Jana (w ich przekładzie) czytamy: „Ukazałem wam wiele szlachetnych czynów pochodzących od Ojca. Za które z tych czynów mnie kamienujecie?” Żydzi odpowiedzieli: „Nie kamienujemy cię za szlachetny czyn, lecz za bluźnierstwo – za to, że ty, chociaż jesteś człowiekiem, czynisz siebie bogiem” (J 10, 32-33 – s. 135).

Jezus umarł, ponieważ uważał się za Boga. Co ciekawe w tłumaczonym przez Świadków Piśmie Świątym jest napisane: „Ojciec bowiem w ogóle nikogo nie sądzi, lecz wszelkie sądzenie powierzył Synowi, aby wszyscy szanowali Syna, tak jak szanują Ojca. Kto nie szanuje Syna, ten nie szanuje Ojca, który go posłał (J 5, 22-23 – s. 124-125)”. Wniosek jak należy wyciągnąć z tego fragmentu jest następujący: Syna należy szanować w taki sam sposób jak Ojca (czyli jak Boga). Kto zaś tego nie czyni, kto nie szanuje Syna jak Ojca (czyli Boga), ten nie szanuje również Ojca.

Ostatecznie Ojciec wywyższył nad wszystko Jezusa i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca (Flp 2, 9-11).

W przypadku nauki o Duchu Świętym, Nowy Testament ukazuje Go jako Osobę, innego niż Chrystus Pocieszyciela – choć równemu mu w godności, o czym świadczy choćby zakończenie Ewangelii wg św. Mateusza, która była pisana do wyznawców Chrystusa pochodzących z judaizmu – ścisłych monoteistów! Posłużmy się znów tłumaczeniem Braci z Brooklynu: „Dano mi wszelką władzę w niebie i na ziemi. Idźcie więc i czyńcie uczniów, z ludzi wszystkich narodów, chrzcząc ich w imię Ojca i Syna i ducha świętego (Mt 28, 19-20 – s. 47)”. Pomijając fakt, że Świadkowie Jehowy wszędzie „duch święty” piszą małą literą, należy zwrócić uwagę, że Jezus mówi do jedenastu, że posiada wszelką władzę! Jak nazwać kogoś, kto ma taką władzę, nie tylko nad ziemią, ale i nad niebem? Poza tym, ten Ktoś każe chrzcić w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego (nie w imię Jehowy – jak to robią Bracia z Brooklynu). Nie w imiona, lecz w imię, dając w ten sposób wyraz prawdzie o jednakowej godności Ojca, Syna i Ducha Świętego, w imię którego należy chrzcić, tak samo jak w imię Ojca i Syna.

Nauka o Trójcy Świętej nie jest, jak by się mogło wydawać, wynikiem spekulacji intelektualnych, bo wtedy byśmy wierzyli albo w trzech bogów, albo w jednego, który zakłada na przestrzeni wieków maski (sposoby ukazywania się) raz Ojca, raz Syna, raz Ducha Świętego. Z tego, że Bóg jest miłością (1 J 4, 8. 16) wynika logiczny wniosek dotyczący wewnętrznego życia Bożego. Przymioty Boga są wieczne, tzn. Bóg jest miłością zawsze. A miłość, jak wiadomo, jest relacją między osobami, więc w Bogu od zawsze musiała być relacja Ja – Ty. Wiara nasza utrzymuje, że również przestrzeń między Ja Ojca i Ty Syna jest Osobą, Duchem Świętym, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem odbiera cześć i chwałę.

Najzwięźlej naukę o niepojętej Trójcy Świętej – naszym Bogu – przedstawia Symbol wiary z V wieku, przypisywany dawniej Atanazemu z Aleksandrii (+373): jak pojedynczo każdą Osobę, Bogiem i Panem wyznawać chrześcijańska prawda nam każe, tak trzech bogów lub trzech panów utrzymywać katolicka religia zabrania (…) Jeden więc Ojciec nie trzej ojcowie, jeden Syn nie trzej synowie, jeden Duch Święty nie trzej duchowie święci. A w tej Trójcy nic wcześniejszego albo późniejszego, nic większego albo mniejszego, ale wszystkie trzy Osoby są sobie współwiekuiste, i równe. Tak więc we wszystkim i wszędzie, jak już wyżej powiedziano, i w Trójcy jedność, i w jedności Trójcę czcić należy. Kto więc chce być zbawionym, tak niechaj o Trójcy trzyma.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: owoce wysiłku bp. Jordana musiały dojrzewać przez lata

2018-06-22 20:38

ms / Poznań (KAI)

Działalności biskupa Jordana towarzyszył bardzo poważny wysiłek ewangelizacyjny i zmaganie o wiarę. Wiemy, że owoce tego pierwszego biskupiego wysiłku musiały przez lata dojrzewać i nie od razu, i nie we wszystkim ukazały swoją prawdziwą żywotność – mówił w Poznaniu abp Wojciech Polak. Prymas Polski przewodniczył inauguracji centralnych uroczystości jubileuszu pierwszego biskupstwa w Polsce.

Radomil/pl.wikipedia.org
Bp Jordan – pierwszy biskup Polski. Epitafium w poznańskiej katedrze

Mszę św. w poznańskiej bazylice farnej poprzedziła procesja z obrazem Matki Bożej w Cudy Wielmożnej, koronowanym 50 lat temu. Abp Polak przypomniał wypowiedziane wówczas przez prymasa Stefana Wyszyńskiego słowa, że „nie było nic bardziej stosownego, jak rozpocząć uroczystość tysiąclecia od koronacji obrazu Matki Bożej”.

„Jeśli bowiem przybycie pierwszego biskupa wiązało się niewątpliwie z rozpoczęciem dzieła ewangelizacji tych piastowskich ziem, to – jak przypomniał nam kiedyś na Jasnej Górze św. Jan Paweł II – wraz z Chrystusem przybyła do Ojczyzny naszej od razu Matka Jego. Przybyła i była obecna wraz ze swym Synem, jak mówią nam o tym liczne świadectwa pierwszych wieków chrześcijaństwa w Polsce, a w szczególności pieśń Bogurodzica” – podkreślił prymas Polski.

Abp Polak przypomniał skromną postać franciszkańskiego kwestarza, brata Tomasza Dybowskiego, który ze skromnym obrazem Matki Bożej wędrował po mieście zniszczonym szwedzkimi najazdami, aby zdobyć jałmużnę dla licznych biedaków.

„Idzie ulicami tego miasta prosząc o wsparcie dla potrzebujących pomocy. Idzie ulicami ówczesnego Poznania, by – jak wskazywał Prymas Tysiąclecia – zespalać i jednoczyć ludzi. Idzie tutejszymi ulicami niosąc pokrzepienie i radość” – mówił prymas Polski.

Nawiązując do chrystianizacji narodu polskiego metropolita gnieźnieński zauważył, że w zakorzenieniu się wiary pomogła męczeńska krew świętego Wojciecha oraz świadectwo wiary i gorliwości w jej głoszeniu pierwszych polskich braci męczenników.

„Ewangelia sprawia, że zostają rozerwane i pękają w nas ludzkie ograniczenia i ludzkie względy. Dokonuje się w sercu przemiana i nawrócenie. Stajemy się w pełni ludzcy, gdy jej mocą przekraczamy nasze ludzkie ograniczenia, gdy pozwalamy Bogu poprowadzić się poza nas samych, aby dotrzeć do naszej prawdziwiej istoty” – mówił abp Polak.

„W ciągu tych dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa niezliczone ludy otrzymały łaskę wiary, doprowadziły do jej rozkwitu w życiu codziennym i przekazały ją zgodnie ze swoimi własnymi wzorcami kulturowymi” – zauważył prymas Polski.

W poznańskiej farze przez całą noc z 22 na 23 czerwca trwa czuwanie przed wizerunkiem Matki Bożej w Cudy Wielmożnej. W sobotę obraz zostanie przeniesiony w procesji na plac katedralny, gdzie o godz. 17 w obecności Legata Papieskiego, kard. Dominika Duki, odbędzie się jubileuszowa Eucharystia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Peru: biskupi otworzyli centrum dla migrantów z Wenezueli

2018-06-23 15:56

tom (KAI) / Lima

O otwarciu centrum dla wenezuelskich uchodźców poinformował w piątek abp Trujillo Miguel Cabrejos przewodniczący Konferencji Episkopatu Peru.

fotolia.com

"Biskupi zdają sobie sprawę z ran jakie noszą Wenezuelczycy, którzy musieli opuścić swoją ojczyznę z powodu braku stabilności politycznej, społecznej i gospodarczej" - czytamy w komunikacie prasowym peruwiańskiego episkopatu. Zaznaczono w nim, że wspierając uchodźców w nowo wybudowanym ośrodku Kościół chce także współpracować z władzami publicznymi Peru.

Według informacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych obecnie w Peru żyje 350 tys. Wenezuelczyków. Oczekuje się, że wkrótce na terenie kraju będzie ich aż pół miliona.

Po Kolumbii i Stanach Zjednoczonych Peru jest tym krajem Ameryki, który przyjmuje najwięcej uchodźców z Wenezueli. Bank Światowy szacuje, że od 2015 roku ponad 1,3 mln ludzi uciekło z tego kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem