Reklama

Kalendarz katolika patrioty 2019

Pielgrzymi z Trzebiatowa na szlaku Cudów Eucharystycznych

2018-05-23 10:54

Adam Litwinowicz
Edycja szczecińsko-kamieńska 21/2018, str. I

Adam Litwinowicz

Często, gdy słyszymy jak ktoś mówi: Jadę do Włoch – myślimy: Zobaczy Rzym, Watykan, piękne zabytki i krajobrazy. Oczywiście jest to prawdą, jednakże nie tylko taki cel przyświecał organizatorowi niezwykłej pielgrzymki, o której chciałbym opowiedzieć naszym Czytelnikom

W niecodzienną podróż – można powiedzieć – „rekolekcje w drodze” udali się parafianie z Trzebiatowa, Reska i Szczecina.

W dniach od 21 do 28 kwietnia pątnicy z tych trzech parafii, pod przewodnictwem ks. Pawła Korupki, wikariusza parafii pw. Macierzyństwa Najświetszej Maryi Panny w Trzebiatowie, udali się na rekolekcyjną pielgrzymkę, na trasie której znalazły się miejsca związane z Cudami Eucharystycznymi oraz tajemnicą Mszy św.

Podczas Mszy św. na rozpoczęcie pielgrzymki, celebrowanej w trzebiatowskim sanktuarium, ks. Paweł wyjaśnił nam cel i potrzebę pogłębiania naszej wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii oraz przylgnięcia do Matki Bożej. Posłużył się wizją, której doświadczył św. Jan Bosko w 1862 r. Ujrzał on bowiem okręt Kościoła świętego, na którym znajdowali się papież, kardynałowie, biskupi, kapłani i wierni świeccy. Okręt ten był miotany groźnymi falami i atakowany zewsząd przez jego wrogów. Wydawało się, że zaraz zostanie zdobyty i zniszczony, że nie ma szansy na ratunek i zaraz zatonie. Z pomocą jednak przyszło Niebo. Z odmętów ciemnych i groźnych wód wyłoniły się nagle dwie jaśniejące kolumny – jedna większa, druga mniejsza. Na większej było widać jaśniejącą Hostię, na mniejszej – figurę Matki Bożej. Papież nakazał natychmiast zbliżyć się do tych dwóch kolumn i przywiązać do nich okręt. W tym momencie fale ucichły, wrogowie Kościoła popadli w zamęt i zaczęli się wzajemnie wyniszczać, a inni odpłynęli i zniknęli na horyzoncie.

Reklama

Po takim wstępie każdy z nas zrozumiał, że pielgrzymka ta nie będzie tylko turystycznym wydarzeniem, ale pewnego rodzaju misją, do której zaprasza nas Pan Bóg. Jej celem ma być nie tylko estetyczne doświadczenie, ale przede wszystkim osobiste nawrócenie i zrozumienie niezwykle ważnych zasad naszej wiary. W trakcie pielgrzymki stało się dla nas jasne, że będziemy musieli dawać świadectwo o tym wszystkim, czego doświadczyliśmy w czasie tych niezwykłych „rekolekcji w drodze”.

Cud i Tajemnica

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był Trydent. To tam w XVI wieku odbył się bardzo ważny dla dziejów Kościoła sobór powszechny. Ojcowie soborowi na wieczne czasy określili i skodyfikowali m.in. zasady wiary katolickiej odnośnie Eucharystii, a tym samym obronili Kościół przed błędną nauką protestantyzmu. To właśnie tam, studiując poszczególne postanowienia soborowe, mogliśmy dowiedzieć się na czym polega wiara w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, jak Kościół święty został zobligowany do strzeżenia tej wielkiej Tajemnicy oraz z czym musiał walczyć, broniąc Jej przed błędami protestantyzmu. Była to dla nas wielka lekcja i niezwykle ważny wstęp do tego, z czym spotykaliśmy się w następnych dniach.

Po odprawieniu Mszy św. w trydenckiej katedrze i zwiedzeniu muzeum diecezjalnego udaliśmy się do Padwy, a następnie na nocleg do Rimini. Te dwa miejsca łączy osoba św. Antoniego Padewskiego. Najpierw modliliśmy się przy jego grobie, a później udaliśmy się na miejsce noclegu w Rimini, gdzie za przyczyną tego Świętego dokonał się Cud Eucharystyczny.

Św. Antoni prowadził tam publiczne dysputy teologiczne z mahometanami, próbując przywieźć ich do prawdziwej wiary katolickiej. Muzułmanie jednak żądali znaku. Wygłodzonego muła miano poddać próbie. Postawiono go przed wyborem misy pełnej jedzenia albo Najświętszego Sakramentu, który w małej monstrancji wyniósł z kościoła św. Antoni. Ku zdziwieniu wszystkich, przegłodzone zwierzę odwróciło się od misy pełnej strawy i podeszło do malutkiej monstrancji, zgięło kolana i oddało pokłon Chrystusowi w Najświętszym Sakramencie. Był to moment katechezy, świadectwa i nawrócenia mahometan, którzy stali się od tej pory najbliższymi współpracownikami św. Antoniego.

Niezwykły wizerunek

Następnego dnia, wczesnym rankiem, wyjechaliśmy do Manopello – sanktuarium Świętego Oblicza, w którym przechowywana jest niezwykła chusta z wizerunkiem twarzy Jezusa. Jej powstanie i trwanie tak długi czas jest po dzień dzisiejszy niewytłumaczalne naukowo. Pomimo widocznego wizerunku, rysów twarzy, cieni i kolorów, obraz mikroskopowy nie znajduje na tym płótnie żadnych barwników. Na własne oczy mogliśmy ujrzeć fenomen, wymykający się prawom natury i świata zmysłowego. Miejsce to było świadomym wyborem organizatora naszej pielgrzymki. Miało ono nas przygotować na przyjęcie sercem faktu, że dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego. Pan Bóg w każdej chwili może posłużyć się martwą materią hostii, aby odcisnąć w niej swoją świętą obecność. Dzieje się w trakcie każdej Mszy św. podczas konsekracji.

Po godzinnym pobycie w Manopello udaliśmy się do miejsca, gdzie dokonał się pierwszy na świecie udokumentowany i potwierdzony przez Kościół cud eucharystyczny. Miał on miejsce w VIII wieku podczas sprawowania Najświętszej Ofiary. Mnich, sprawujący Mszę św., kiedy wypowiedział słowa konsekracji: „Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało... Bierzcie i pijcie, to jest moja Krew”, zobaczył, że hostia zamienia się w Ciało, a wino w kielichu w Krew. Cud niebywały, wstrząsający i wzbudzający w nas wszystkich głębokie przekonanie o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. W tym szczególnym miejscu sprawowaliśmy Mszę św. Nie obyło się bez łez wzruszenia, kiedy to kapłan wypowiadał słowa konsekracji i ukazał nam konsekrowaną Hostię. Po Mszy św. odprawiliśmy nabożeństwo przebłagalne i chwilę adoracji, przed Najświętszymi Postaciami z tego VIII-wiecznego cudu, które po dzień dzisiejszy wystawione są na widok publiczny we wspaniałej monstrancji.

Stygmatyk

Kolejnym punktem naszego pielgrzymowania było San Giovanni Rotondo – miejsce, w którym przeżyliśmy katechezę o uczestniczeniu we Mszy św. a także mogliśmy zrozumieć prawdziwą naturę Eucharystii. Modliliśmy się tam przy grobie św. Ojca Pio, stygmatyka i mistyka, który w czasie każdej Eucharystii, w sposób fizyczny, doznawał tych samych cierpień, które Jezus przeżywał na Kalwarii, a odprawiana przez niego Msza św. trwała nawet trzy godziny. Uświadomiliśmy sobie, że każda Msza św. jest nie tylko zbiorem pięknych modlitw, których używa Kościół aby złożyć Bogu dziękczynienie, ale ponowieniem ofiary krzyża. Nie do końca każdy z nas zdawał sobie sprawę, że podczas każdej Mszy św. dokonuje się prawdziwa i realna, najczęściej zakryta dla naszych oczu, ofiara Pana Jezusa na krzyżu. Chrystus dokonuje tego samego aktu, co na Golgocie, tylko już w sposób bezkrwawy. Nie jest to symbol, tylko realny akt Pana Boga.

Wieczne miasto

Po wizycie w San Giovanni Rotondo nadszedł czas na Wieczne Miasto – Rzym. Pierwszym miejscem, które tam odwiedziliśmy były Katakumby św. Kaliksta. Katakumby to podziemne cmentarzyska, w których dokonano pochówku wielu pierwszych męczenników chrześcijaństwa. To właśnie tam, przez pierwsze trzy wieki sprawowano w ukryciu pierwsze Eucharystie. Mogliśmy troszkę zrozumieć i poczuć ducha tamtych czasów. Nabraliśmy też głębokiego przekonania, że Msza św. była dla pierwszych chrześcijan największą świętością. Nawet w tak skrajnych warunkach, jakimi były katakumby, Mszę św. sprawowano na grobach męczenników – miejscach świętych, otoczonych szczególną czcią.

Po prawie dwugodzinnej wizycie w katakumbach wyjechaliśmy do jednej z Bazylik Papieskich – św. Pawła za Murami, w której znajduje się grób św. Pawła. Tam, w kaplicy św. Stefana, sprawowaliśmy Mszę św., w czasie której ks. Paweł wyjaśniał nam znaczenie wystroju prezbiterium. Po Mszy św. i zwiedzaniu, odmówiliśmy modlitwy, które nakazuje Kościół w celu uzyskania odpustu przypisanego nawiedzaniu bazylik papieskich.

Przez kolejne dwa dni zwiedzaliśmy Rzym. Oprócz miejsc, które zazwyczaj zwiedzają w Wiecznym Mieście pielgrzymi czy turyści chciałbym zwrócić uwagę na trzy momenty, które głęboko odcisnęły się w naszych sercach.

Pierwszym była Msza św. w Bazylice św. Piotra na Watykanie. Ks. Paweł powiedział nam, że całkowicie przez „przypadek” wyznaczono nam do Mszy św. ołtarz św. Piusa X – papieża, którego historia zapisała jako Papieża Eucharystii. To właśnie Pius X obniżył wiek przyjmowania Pierwszej Komunii św. Wiąże się z tym niezwykła historia, której nie sposób przytoczyć w tym artykule. Odsyłam jednak do biografii tego św. papieża aby zrozumieć, jak Boża Opatrzność kierowała jego życiem i decyzjami aby Eucharystia stała się duchowym pokarmem, także już najmłodszych spośród nas.

Drugim przeżyciem było nawiedzenie malutkiego, neogotyckiego kościółka w centrum Rzymu, w którym przechowywane są przedmioty dokumentujące kontakt dusz czyśćcowych ze światem żywych. Muzeum Dusz Czyśćcowych – bo tak oficjalnie nazywa się ten zbiór – uświadomił nam, że z chwilą śmierci człowieka nic się nie kończy. Dusze cierpiące w czyśćcu najczęściej proszą o najskuteczniejszą spośród modlitw, które w swoim skarbcu posiada Kościół – właśnie Mszę św.

Trzecim momentem, który na długo pozostanie w naszej pamięci, było spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem, podczas Audiencji Środowej, na Placu św. Piotra. Mogliśmy, „na wyciągnięcie ręki”, przebywać z Ojcem Świętym podczas jego przejazdu między sektorami czy środowej katechezy.

Siódmego dnia, wczesnym rankiem, opuściliśmy Rzym i pojechaliśmy, do oddalonego o niecałe 130 km od stolicy Włoch Orvieto. To tam przechowywane są niezwykłe relikwie cudu eucharystycznego, który zdarzył się w 1263 r. Podczas Mszy św., kiedy w chwili konsekracji kapłan wzniósł hostię nad kielichem, zauważył, że chociaż ona sama zachowała wygląd białego chleba, obficie z niej cieknie na korporał krew. Zakrwawiony korporał, z widocznymi kroplami Krwi Pańskiej, znajduje się w kaplicy Cudownego Korporału, w której sprawowaliśmy Mszę św. Ks. Paweł wyjaśniał nam, że cud ten stał się bezpośrednią przyczyną ustanowienia w Kościele Uroczystości i Procesji Bożego Ciała. Po zakończonej Mszy św. odmówiliśmy wspólnie jeden z hymnów „Zbliżam się w pokorze”, które po wspomnianym cudzie, na zlecenie papieża Urbana IV, napisał św. Tomasz z Akwinu.

Święty Biedaczyna

Następnie udaliśmy się do Asyżu – miejsca gdzie spoczywają szczątki św. Franciszka. Okazuje się, że ten święty Biedaczyna, jak go określa historia, ma wiele do powiedzenia na temat Eucharystii. To on przecież nie czuł się godny przyjęcia święceń kapłańskich i umiera jako diakon. Pomimo ubóstwa, które praktykował, jasno wyrażał wprost, że nie może ono dotyczyć świątyń oraz sprzętów, które używa Kościół do sprawowania Najświętszej Ofiary. Św. Franciszek uczy nas zatem po dzień dzisiejszy wiary, że Najświętsza Eucharystia nie jest symbolem, ale prawdziwym i realnym przebywaniem Boga w tabernakulach świata, stąd należy się tym miejscom szczególna cześć i chwała. Św. Franciszek, kiedy podróżował, i w oddali zauważył już wieżę kościoła, szedł odtąd na kolanach, oddając w ten sposób cześć Najświętszemu Sakramentowi obecnemu w danym kościele.

Święte Hostie

Ostatnim miejscem naszego pątniczego szlaku była Siena. Wybór tego miejsca nie dokonał się tylko i wyłącznie ze względów turystycznych, ale, jak nietrudno się domyśleć, ze względu na cud eucharystyczny, który zdarzył się tam w XVIII wieku, i o dziwo, trwa nadal! Wykradzione z tabernakulum Hostie, odnalezione po trzech dniach w skarbonie jednej ze świątyń, w niewytłumaczalny dla nauki i rozumu sposób, nadal zachowują swoją świeżość, wygląd, smak i zapach. Dokonano nawet eksperymentu, i w jednym tabernakulum zamknięto na 10 lat, wraz z cudownymi Hostiami, hostie niekonsekrowane. Okazało się, że hostie niekonsekrowane obróciły się w proch, natomiast te z XVIII wieku pozostają nadal świeże. Odprawiliśmy tam Mszę św. po czym, specjalnie dla naszej grupy, w drodze wyjątku, wystawiono nam do adoracji Święte Hostie. Każdy mógł podejść do szklanego tabernakulum i przez chwilę trwać na modlitwie wpatrując się w szklany relikwiarz. Po osobistej adoracji odprawiliśmy nabożeństwo przebłagalne i ks. Paweł pobłogosławił nas tym „szczególnym” Najświętszym Sakramentem.

Każdego dnia mierzyliśmy się z tym, co słusznie zawarł w swoim hymnie św. Tomasz z Akwinu: „Mylą się, o Boże, w Tobie wzrok i smak. Kto się im poddaje, temu wiary brak. Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, że w postaci chleba utaiłeś się”.

Z pozoru to takie oczywiste dla nas, ludzi wierzących, że w Komunii św. jest obecny Pan Jezus, jednakże doświadczenie tych niezwykłych „rekolekcji w drodze”, jeszcze bardziej otworzyło nam oczy na ten największy Cud, jaki dzieje się każdego dnia na ołtarzach całego świata.

Gorąco zachęcam Czytelników do odwiedzenia tych szczególnych miejsc, które są wołaniem Nieba i nieustannym przypominaniem, że nie jesteśmy sami w codziennym życiu, że jest pośród nas obecny prawdziwy Bóg, ukryty w Najświętszym Sakramencie.

Tagi:
pielgrzymka Włochy

Rodzinne pielgrzymowanie

2018-09-19 10:33

Ilona Gomula
Edycja łódzka 38/2018, str. I

Wszystkie rodziny powinny się solidarnie wspierać oraz ciągle motywować do tego, aby szukać Boga i pozwolić Mu z ufnością siebie prowadzić

Ilona Gomula
Pątnicy z Moszczenicy

Z takim oto postanowieniem moszczenicka pielgrzymka rodzin wyruszyła na kolejny już – 3-dniowy – pielgrzymkowy szlak. Tym razem do Sokółki, Augustowa i Wilna. Pierwszym etapem wyprawy była Święta Woda – Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej i Góra Krzyży. Następnie pielgrzymi dotarli do Sokółki. Tam w kościele pw. św. Antoniego Padewskiego, gdzie dokonał się cud eucharystyczny przemiany hostii w Ciało Chrystusa, uczestniczyli we Mszy św. Potem droga poprowadziła do Augustowa, aby stamtąd wczesnym rankiem wyruszyć do Wilna i Trok.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: relikwie dla bezdomnych

2018-09-23 20:17

eko / Kraków (KAI)

Relikwie św. Ojca Pio oraz bł. Marii Angeli Truszkowskiej zostały zainstalowane w centrum pomocy dla osób bezdomnych Dzieła Pomocy św. Ojca Pio i Kuchni Społecznej Siostry Samueli. Celebracja była elementem uroczystości św. Ojca Pio w 50 rocznicę jego śmierci.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Osoby bezdomne razem z nami i wszystkimi czcicielami św. Ojca Pio łączą się w modlitwie i czuwaniu w tym Jubileuszowym roku stu lat od otrzymania przez naszego patrona stygmatów i pięćdziesięciu lat od Jego przejścia do domu Ojca – mówi br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. - Obecność relikwii naszego Patrona jest znakiem Jego modlitewnego wsparcia dla naszych wszelkich działań – dodaje kapucyn.

Relikwie świętego Ojca Pio umieszczone zostały w atrium budynku Dzieła przy ul. Smoleńsk 4, w którym znajdują się m.in.: łaźnia, pralnia, garderoba, świetlica i punkt doradztwa zawodowego dla osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością.

Obok św. Ojca Pio umieszczono relikwiarz bł. Marii Angeli Truszkowskiej CSSF, założycielki Zgromadzenia Sióstr Świętego Feliksa z Kantalicjo Trzeciego Zakonu Regularnego Świętego Franciszka Serafickiego. Siostry felicjanki, prowadzą w budynku kuchnię społeczna, z której korzystają osoby ubogie i potrzebujące. - Siostry, z inspiracji bł. Matki Angeli, prowadzą te kuchnie już od 1872 roku. Najpierw działanie kuchni skierowane było na osoby starsze, potem, w krótkim czasie, pojawili się też młodzi studenci. I tak jak siostry wtedy zorientowały się, żeby ludziom potrzebującym pomagać na miarę możliwości - tak robią do dziś – zauważa s. Alina Płoszczyca – przełożona prowincjalna Zgromadzenia Sióstr Felicjanek.

Relikwie umieszczono w przestrzeni dostępnej dla wszystkich przychodzących, zarówno po pomoc Dzieła Pomocy, jak i korzystających ze stołówki sióstr. - Centralnym miejscem naszego budynku przy ul. Smoleńsk 4 w Krakowie jest atrium, w którym chcemy stworzyć taką przestrzeń do modlitwy i wyciszenia. Relikwie będą tu obecne, aby nam nieustannie przypominać, że naszym powołaniem jest świętość – twierdzi br. Marszałkowski.

Relikwie mają służyć także pracownikom instytucji, która tak mocno związana jest z postacią kapucyńskiego świętego i stygmatyka oraz wszystkim jej gościom. - Od początku istnienia Dzieła Pomocy św. Ojca Pio bardzo silnie odczuwamy Jego wsparcie modlitewne. Obecność jego doczesnych szczątków jest dla nas zachętą, by razem ze św. Ojcem Pio zanosić do Boga modlitwy za naszych podopiecznych – podsumowuje br. Marszałkowski. - Wierzymy, że dla nas i naszych podopiecznych tego typu obecność obu świętych i błogosławionych przypominać będzie, by słowo przemieniać w czyni oraz że zamiana w życiu zawsze jest możliwa – podsumowuje s. Płoszczyca.

Centrum przy ulicy Smoleńsk działa od 23 września 2013 roku. Wtedy Kuchnia Społeczna Siostry Samueli przeniosła się tu ze swojej poprzedniej siedziby. S. Maria Samuela Piksa, której imię nosi dziś stołówka, była kierowniczką przez 60 lat. Dzieło Pomocy św. Ojca Pio we wspomnienie św. Ojca Pio świętuje 14 rocznicę powstania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem