Reklama

Pielgrzymi z Trzebiatowa na szlaku Cudów Eucharystycznych

2018-05-23 10:54

Adam Litwinowicz
Edycja szczecińsko-kamieńska 21/2018, str. I

Adam Litwinowicz

Często, gdy słyszymy jak ktoś mówi: Jadę do Włoch – myślimy: Zobaczy Rzym, Watykan, piękne zabytki i krajobrazy. Oczywiście jest to prawdą, jednakże nie tylko taki cel przyświecał organizatorowi niezwykłej pielgrzymki, o której chciałbym opowiedzieć naszym Czytelnikom

W niecodzienną podróż – można powiedzieć – „rekolekcje w drodze” udali się parafianie z Trzebiatowa, Reska i Szczecina.

W dniach od 21 do 28 kwietnia pątnicy z tych trzech parafii, pod przewodnictwem ks. Pawła Korupki, wikariusza parafii pw. Macierzyństwa Najświetszej Maryi Panny w Trzebiatowie, udali się na rekolekcyjną pielgrzymkę, na trasie której znalazły się miejsca związane z Cudami Eucharystycznymi oraz tajemnicą Mszy św.

Podczas Mszy św. na rozpoczęcie pielgrzymki, celebrowanej w trzebiatowskim sanktuarium, ks. Paweł wyjaśnił nam cel i potrzebę pogłębiania naszej wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii oraz przylgnięcia do Matki Bożej. Posłużył się wizją, której doświadczył św. Jan Bosko w 1862 r. Ujrzał on bowiem okręt Kościoła świętego, na którym znajdowali się papież, kardynałowie, biskupi, kapłani i wierni świeccy. Okręt ten był miotany groźnymi falami i atakowany zewsząd przez jego wrogów. Wydawało się, że zaraz zostanie zdobyty i zniszczony, że nie ma szansy na ratunek i zaraz zatonie. Z pomocą jednak przyszło Niebo. Z odmętów ciemnych i groźnych wód wyłoniły się nagle dwie jaśniejące kolumny – jedna większa, druga mniejsza. Na większej było widać jaśniejącą Hostię, na mniejszej – figurę Matki Bożej. Papież nakazał natychmiast zbliżyć się do tych dwóch kolumn i przywiązać do nich okręt. W tym momencie fale ucichły, wrogowie Kościoła popadli w zamęt i zaczęli się wzajemnie wyniszczać, a inni odpłynęli i zniknęli na horyzoncie.

Reklama

Po takim wstępie każdy z nas zrozumiał, że pielgrzymka ta nie będzie tylko turystycznym wydarzeniem, ale pewnego rodzaju misją, do której zaprasza nas Pan Bóg. Jej celem ma być nie tylko estetyczne doświadczenie, ale przede wszystkim osobiste nawrócenie i zrozumienie niezwykle ważnych zasad naszej wiary. W trakcie pielgrzymki stało się dla nas jasne, że będziemy musieli dawać świadectwo o tym wszystkim, czego doświadczyliśmy w czasie tych niezwykłych „rekolekcji w drodze”.

Cud i Tajemnica

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był Trydent. To tam w XVI wieku odbył się bardzo ważny dla dziejów Kościoła sobór powszechny. Ojcowie soborowi na wieczne czasy określili i skodyfikowali m.in. zasady wiary katolickiej odnośnie Eucharystii, a tym samym obronili Kościół przed błędną nauką protestantyzmu. To właśnie tam, studiując poszczególne postanowienia soborowe, mogliśmy dowiedzieć się na czym polega wiara w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, jak Kościół święty został zobligowany do strzeżenia tej wielkiej Tajemnicy oraz z czym musiał walczyć, broniąc Jej przed błędami protestantyzmu. Była to dla nas wielka lekcja i niezwykle ważny wstęp do tego, z czym spotykaliśmy się w następnych dniach.

Po odprawieniu Mszy św. w trydenckiej katedrze i zwiedzeniu muzeum diecezjalnego udaliśmy się do Padwy, a następnie na nocleg do Rimini. Te dwa miejsca łączy osoba św. Antoniego Padewskiego. Najpierw modliliśmy się przy jego grobie, a później udaliśmy się na miejsce noclegu w Rimini, gdzie za przyczyną tego Świętego dokonał się Cud Eucharystyczny.

Św. Antoni prowadził tam publiczne dysputy teologiczne z mahometanami, próbując przywieźć ich do prawdziwej wiary katolickiej. Muzułmanie jednak żądali znaku. Wygłodzonego muła miano poddać próbie. Postawiono go przed wyborem misy pełnej jedzenia albo Najświętszego Sakramentu, który w małej monstrancji wyniósł z kościoła św. Antoni. Ku zdziwieniu wszystkich, przegłodzone zwierzę odwróciło się od misy pełnej strawy i podeszło do malutkiej monstrancji, zgięło kolana i oddało pokłon Chrystusowi w Najświętszym Sakramencie. Był to moment katechezy, świadectwa i nawrócenia mahometan, którzy stali się od tej pory najbliższymi współpracownikami św. Antoniego.

Niezwykły wizerunek

Następnego dnia, wczesnym rankiem, wyjechaliśmy do Manopello – sanktuarium Świętego Oblicza, w którym przechowywana jest niezwykła chusta z wizerunkiem twarzy Jezusa. Jej powstanie i trwanie tak długi czas jest po dzień dzisiejszy niewytłumaczalne naukowo. Pomimo widocznego wizerunku, rysów twarzy, cieni i kolorów, obraz mikroskopowy nie znajduje na tym płótnie żadnych barwników. Na własne oczy mogliśmy ujrzeć fenomen, wymykający się prawom natury i świata zmysłowego. Miejsce to było świadomym wyborem organizatora naszej pielgrzymki. Miało ono nas przygotować na przyjęcie sercem faktu, że dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego. Pan Bóg w każdej chwili może posłużyć się martwą materią hostii, aby odcisnąć w niej swoją świętą obecność. Dzieje się w trakcie każdej Mszy św. podczas konsekracji.

Po godzinnym pobycie w Manopello udaliśmy się do miejsca, gdzie dokonał się pierwszy na świecie udokumentowany i potwierdzony przez Kościół cud eucharystyczny. Miał on miejsce w VIII wieku podczas sprawowania Najświętszej Ofiary. Mnich, sprawujący Mszę św., kiedy wypowiedział słowa konsekracji: „Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało... Bierzcie i pijcie, to jest moja Krew”, zobaczył, że hostia zamienia się w Ciało, a wino w kielichu w Krew. Cud niebywały, wstrząsający i wzbudzający w nas wszystkich głębokie przekonanie o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. W tym szczególnym miejscu sprawowaliśmy Mszę św. Nie obyło się bez łez wzruszenia, kiedy to kapłan wypowiadał słowa konsekracji i ukazał nam konsekrowaną Hostię. Po Mszy św. odprawiliśmy nabożeństwo przebłagalne i chwilę adoracji, przed Najświętszymi Postaciami z tego VIII-wiecznego cudu, które po dzień dzisiejszy wystawione są na widok publiczny we wspaniałej monstrancji.

Stygmatyk

Kolejnym punktem naszego pielgrzymowania było San Giovanni Rotondo – miejsce, w którym przeżyliśmy katechezę o uczestniczeniu we Mszy św. a także mogliśmy zrozumieć prawdziwą naturę Eucharystii. Modliliśmy się tam przy grobie św. Ojca Pio, stygmatyka i mistyka, który w czasie każdej Eucharystii, w sposób fizyczny, doznawał tych samych cierpień, które Jezus przeżywał na Kalwarii, a odprawiana przez niego Msza św. trwała nawet trzy godziny. Uświadomiliśmy sobie, że każda Msza św. jest nie tylko zbiorem pięknych modlitw, których używa Kościół aby złożyć Bogu dziękczynienie, ale ponowieniem ofiary krzyża. Nie do końca każdy z nas zdawał sobie sprawę, że podczas każdej Mszy św. dokonuje się prawdziwa i realna, najczęściej zakryta dla naszych oczu, ofiara Pana Jezusa na krzyżu. Chrystus dokonuje tego samego aktu, co na Golgocie, tylko już w sposób bezkrwawy. Nie jest to symbol, tylko realny akt Pana Boga.

Wieczne miasto

Po wizycie w San Giovanni Rotondo nadszedł czas na Wieczne Miasto – Rzym. Pierwszym miejscem, które tam odwiedziliśmy były Katakumby św. Kaliksta. Katakumby to podziemne cmentarzyska, w których dokonano pochówku wielu pierwszych męczenników chrześcijaństwa. To właśnie tam, przez pierwsze trzy wieki sprawowano w ukryciu pierwsze Eucharystie. Mogliśmy troszkę zrozumieć i poczuć ducha tamtych czasów. Nabraliśmy też głębokiego przekonania, że Msza św. była dla pierwszych chrześcijan największą świętością. Nawet w tak skrajnych warunkach, jakimi były katakumby, Mszę św. sprawowano na grobach męczenników – miejscach świętych, otoczonych szczególną czcią.

Po prawie dwugodzinnej wizycie w katakumbach wyjechaliśmy do jednej z Bazylik Papieskich – św. Pawła za Murami, w której znajduje się grób św. Pawła. Tam, w kaplicy św. Stefana, sprawowaliśmy Mszę św., w czasie której ks. Paweł wyjaśniał nam znaczenie wystroju prezbiterium. Po Mszy św. i zwiedzaniu, odmówiliśmy modlitwy, które nakazuje Kościół w celu uzyskania odpustu przypisanego nawiedzaniu bazylik papieskich.

Przez kolejne dwa dni zwiedzaliśmy Rzym. Oprócz miejsc, które zazwyczaj zwiedzają w Wiecznym Mieście pielgrzymi czy turyści chciałbym zwrócić uwagę na trzy momenty, które głęboko odcisnęły się w naszych sercach.

Pierwszym była Msza św. w Bazylice św. Piotra na Watykanie. Ks. Paweł powiedział nam, że całkowicie przez „przypadek” wyznaczono nam do Mszy św. ołtarz św. Piusa X – papieża, którego historia zapisała jako Papieża Eucharystii. To właśnie Pius X obniżył wiek przyjmowania Pierwszej Komunii św. Wiąże się z tym niezwykła historia, której nie sposób przytoczyć w tym artykule. Odsyłam jednak do biografii tego św. papieża aby zrozumieć, jak Boża Opatrzność kierowała jego życiem i decyzjami aby Eucharystia stała się duchowym pokarmem, także już najmłodszych spośród nas.

Drugim przeżyciem było nawiedzenie malutkiego, neogotyckiego kościółka w centrum Rzymu, w którym przechowywane są przedmioty dokumentujące kontakt dusz czyśćcowych ze światem żywych. Muzeum Dusz Czyśćcowych – bo tak oficjalnie nazywa się ten zbiór – uświadomił nam, że z chwilą śmierci człowieka nic się nie kończy. Dusze cierpiące w czyśćcu najczęściej proszą o najskuteczniejszą spośród modlitw, które w swoim skarbcu posiada Kościół – właśnie Mszę św.

Trzecim momentem, który na długo pozostanie w naszej pamięci, było spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem, podczas Audiencji Środowej, na Placu św. Piotra. Mogliśmy, „na wyciągnięcie ręki”, przebywać z Ojcem Świętym podczas jego przejazdu między sektorami czy środowej katechezy.

Siódmego dnia, wczesnym rankiem, opuściliśmy Rzym i pojechaliśmy, do oddalonego o niecałe 130 km od stolicy Włoch Orvieto. To tam przechowywane są niezwykłe relikwie cudu eucharystycznego, który zdarzył się w 1263 r. Podczas Mszy św., kiedy w chwili konsekracji kapłan wzniósł hostię nad kielichem, zauważył, że chociaż ona sama zachowała wygląd białego chleba, obficie z niej cieknie na korporał krew. Zakrwawiony korporał, z widocznymi kroplami Krwi Pańskiej, znajduje się w kaplicy Cudownego Korporału, w której sprawowaliśmy Mszę św. Ks. Paweł wyjaśniał nam, że cud ten stał się bezpośrednią przyczyną ustanowienia w Kościele Uroczystości i Procesji Bożego Ciała. Po zakończonej Mszy św. odmówiliśmy wspólnie jeden z hymnów „Zbliżam się w pokorze”, które po wspomnianym cudzie, na zlecenie papieża Urbana IV, napisał św. Tomasz z Akwinu.

Święty Biedaczyna

Następnie udaliśmy się do Asyżu – miejsca gdzie spoczywają szczątki św. Franciszka. Okazuje się, że ten święty Biedaczyna, jak go określa historia, ma wiele do powiedzenia na temat Eucharystii. To on przecież nie czuł się godny przyjęcia święceń kapłańskich i umiera jako diakon. Pomimo ubóstwa, które praktykował, jasno wyrażał wprost, że nie może ono dotyczyć świątyń oraz sprzętów, które używa Kościół do sprawowania Najświętszej Ofiary. Św. Franciszek uczy nas zatem po dzień dzisiejszy wiary, że Najświętsza Eucharystia nie jest symbolem, ale prawdziwym i realnym przebywaniem Boga w tabernakulach świata, stąd należy się tym miejscom szczególna cześć i chwała. Św. Franciszek, kiedy podróżował, i w oddali zauważył już wieżę kościoła, szedł odtąd na kolanach, oddając w ten sposób cześć Najświętszemu Sakramentowi obecnemu w danym kościele.

Święte Hostie

Ostatnim miejscem naszego pątniczego szlaku była Siena. Wybór tego miejsca nie dokonał się tylko i wyłącznie ze względów turystycznych, ale, jak nietrudno się domyśleć, ze względu na cud eucharystyczny, który zdarzył się tam w XVIII wieku, i o dziwo, trwa nadal! Wykradzione z tabernakulum Hostie, odnalezione po trzech dniach w skarbonie jednej ze świątyń, w niewytłumaczalny dla nauki i rozumu sposób, nadal zachowują swoją świeżość, wygląd, smak i zapach. Dokonano nawet eksperymentu, i w jednym tabernakulum zamknięto na 10 lat, wraz z cudownymi Hostiami, hostie niekonsekrowane. Okazało się, że hostie niekonsekrowane obróciły się w proch, natomiast te z XVIII wieku pozostają nadal świeże. Odprawiliśmy tam Mszę św. po czym, specjalnie dla naszej grupy, w drodze wyjątku, wystawiono nam do adoracji Święte Hostie. Każdy mógł podejść do szklanego tabernakulum i przez chwilę trwać na modlitwie wpatrując się w szklany relikwiarz. Po osobistej adoracji odprawiliśmy nabożeństwo przebłagalne i ks. Paweł pobłogosławił nas tym „szczególnym” Najświętszym Sakramentem.

Każdego dnia mierzyliśmy się z tym, co słusznie zawarł w swoim hymnie św. Tomasz z Akwinu: „Mylą się, o Boże, w Tobie wzrok i smak. Kto się im poddaje, temu wiary brak. Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, że w postaci chleba utaiłeś się”.

Z pozoru to takie oczywiste dla nas, ludzi wierzących, że w Komunii św. jest obecny Pan Jezus, jednakże doświadczenie tych niezwykłych „rekolekcji w drodze”, jeszcze bardziej otworzyło nam oczy na ten największy Cud, jaki dzieje się każdego dnia na ołtarzach całego świata.

Gorąco zachęcam Czytelników do odwiedzenia tych szczególnych miejsc, które są wołaniem Nieba i nieustannym przypominaniem, że nie jesteśmy sami w codziennym życiu, że jest pośród nas obecny prawdziwy Bóg, ukryty w Najświętszym Sakramencie.

Tagi:
pielgrzymka Włochy

Pozytywnych świadectw szukajcie

2019-03-15 21:56

Julia A. Lewandowska

Już po raz 15. do Matki Bożej Częstochowskiej pielgrzymowali maturzyści z diecezji świdnickiej. Tegoroczna pielgrzymka przypada w roku jubileuszu diecezji, która już 23 marca świętować będzie swoje 15-lecie.

Julia A. Lewandowska/Niedziela

Młodym ludziom towarzyszyli katecheci – księża i osoby świeckie na czele z ordynariuszem świdnickim bp. Ignacym Decem i ks. dr. Markiem Korgulem, wikariuszem biskupim ds. katechezy.

Maturzyści uczestniczyli w dziękczynnej Eucharystii za lata nauki szkolnej z prośbą o potrzebne łaski na czas dalszych życiowych decyzji, sprawowanej przez Księdza Biskupa w Kaplicy Cudownego Obrazu o godz. 11, a następnie o godz. 13.30 w Auli Ojca Kordeckiego wysłuchali konferencji ks. Rafała Masztalerza z Referatu Nowej Ewangelizacji i Misjonarza Miłosierdzia.

W imieniu paulinów młodzież powitał o. Jan Poteralski OSPPE, podprzeor Jasnej Góry.

Zobacz zdjęcia: Pozytywnych świadectw szukajcie

Oprócz wspólnego nabożeństwa pasyjnego na wałach jasnogórskich młodzi ludzie mieli czas na modlitwę indywidualną i rozmowę z Tą, której pragnęli zawierzyć trudny czas egzaminów i wyborów życiowych, a także na sakrament pokuty i pojednania.

W tegorocznej pielgrzymce wzięło udział ok. 1500 maturzystów.

Więcej informacji w numerze 13. „Niedzieli Świdnickiej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rejs Niepodległości: podsumowanie w Londynie

2019-03-20 17:36

mm (KAI) / Londyn

Dar Młodzieży w Rejsie Niepodległości opuścił ostatni port – Londyn. Polski żaglowiec tym razem cumował na Tamizie. Zainteresowanie Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii było ogromne. Choć na statek trzeba było docierać wyczarterowaną taksówką motorową, z młodymi żeglarzami spotkało się prawie 2000 osób: Polaków i Brytyjczyków.

YouTube.com
Dar Młodzieży

- Młodzi polscy żeglarze z wielką pasją opowiadali gościom o tym, jak Rejs Niepodległości zmienił ich życie i jak rozbudził w nich patriotyczne postawy. Także Polacy od wielu lat mieszkający w Londynie byli poruszeni - mówi Monika Mostowska, wiceprezes Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl. Elżbieta Suzin, przedstawicielka Polonii, wręczyła kapitanowi Daru Młodzieży, Rafałowi Szymańskiemu rodzinną pamiątkę, ręcznie wykonane serce z polskim orłem oraz rycinę starego Londynu ze statkami na Tamizie. 18 marca ambasador RP w Londynie, Arkady Rzegocki, odebrał od Polaków egzemplarze książki „Raport Pileckiego” wydane w języku polskim i angielskim przez Wydawnictwo Apostolicum i Fundację Gdzie. - To niezwykła koincydencja, gdyż dokładnie 78 lat temu, 18 marca 1941 r. pierwszy meldunek Pileckiego z Auschwitz, opisujący warunki panujące w obozie, dotarł do Londynu – mówi ks. Grzegorz Radzikowski, redaktor naczelny Apostolicum.

W czasie Rejsu Niepodległości jego uczestnicy mieli okazję promować Polskę w 23 portach. Rejs zorganizowany z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości był także okazją do spotkań z nieformalnymi ambasadorami Polski, jakimi są polscy misjonarze. Spotkania z lokalną młodzieżą i podopiecznymi polskich misjonarzy miały miejsce w Senegalu, RPA, na Mauritiusie, w Dżakarcie i w Hongkongu. Efektem tych spotkań były akcje pomocowe zorganizowane na rzecz placówek misyjnych, m. in. udział uczestników Rejsu Niepodległości w charytatywnym odcinku telewizyjnej „Familiady”, zbiórka na rzecz poszkodowanych podczas trzęsienia ziemi w Indonezji oraz zaproszenie na Światowe Dni Młodzieży do Panamy dwóch osób z Senegalu.

Uczestnikom Rejsu Niepodległości nieustannie towarzyszyli kapelani, głównie księża pallotyni. Na pokładzie Daru Młodzieży, który w Boże Narodzenie cumował w Los Angeles odbyła się Pasterka, a Wielki Post rozpoczęto uroczystą Mszą Święta z posypaniem głów popiołem w Ponta Delgada na Azorach. Podczas liturgii na statku w Londynie, ks. Waldemar Pawelec, obecny kapelan Rejsu mówił w homilii: „kto spotkał Chrystusa, zapomina o sobie”.

Ks. Jerzy Limanówka, prezes Fundacji Salvatti.pl podkreśla, że dla uczestników Rejsu podróż na pokładzie Daru Młodzieży była spotkaniem z Chrystusem. – Wielu z nich chce zaangażować się w działania misyjne Fundacji – przyznaje kapłan.

Już 28 marca Dar Młodzieży wpłynie do macierzystego portu w Gdyni.

Organizatorami Rejsu Niepodległości są: Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Uniwersytet Morski w Gdyni oraz Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.

Rejs Niepodległości wspierają finansowo: PKN ORLEN, Polska Fundacja Narodowa, Fundacja LOTOS, TAURON Polska Energia oraz KGHM Polska Miedź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież nie spotka się z migrantami

2019-03-20 20:07

vaticannews / Tanger (KAI)

Relacje między katolikami i muzułmanami w Maroku są bardzo dobre. Kraj ten jest tradycyjnie tolerancyjny dla mniejszości. Co więcej spotykam się tu z większym szacunkiem i otwarciem niż na przykład w Hiszpanii – powiedział arcybiskup Tangeru Santiago Agrelo Martinez na 10 dni przed papieską podróżą do tego kraju.

Wojciech Łączyński

Ten hiszpański biskup misyjny pełni swoją funkcję od 11 lat. Zapewnia, że współpraca z muzułmanami układa mu się dobrze i stale się rozwija. To nie ona będzie więc głównym tematem tej podróży, choć, jak zaznaczył, zarówno w świecie chrześcijańskim, jak i muzułmańskim trzeba wyciszać wzajemne resentymenty, bo to może prowadzić tylko do złego.

Głównym problemem Kościoła w Maroku są obecnie migranci. Bardzo często znaleźli się oni w ślepym zaułku: ani nie mogą przedostać się do Europy, ani nie mogą wrócić do domu. Mówi abp Martinez.

"Tym, co najbardziej leży mi na sercu, jest więc nie tyle relacja ze światem muzułmańskim, co sytuacja migrantów. Tu napotykamy najwięcej trudności. Ci młodzi ludzie, zarówno tu w Maroku, jak i w Libii, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Nie mają żadnej przyszłości. Wszystkie drogi są dla nich zamknięte. Polityka zamyka im drogę. Mam nadzieję, że Papież zajmie się tym problemem. Ci młodzi ludzie mają wielkie oczekiwania względem wizyty Ojca Świętego w Maroku. Oni sami nie będą mogli się spotkać z Franciszkiem, bo nie mają dokumentów, nie mają zameldowania. Nie będą mogli być blisko Papieża, ale mam nadzieję, że Papież będzie blisko nich i że oni to poczują – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Martinez.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem