Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Papieski odpust maryjny i pielgrzymka samorządowców

2018-05-23 10:54

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 21/2018, str. IV

Adam Łazar
Warta przy feretronie

W liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Łaskawej w Lubaczowie odbył się papieski odpust połączony z pielgrzymką samorządowców. I znów, jak co roku, konkatedra wypełniła się gośćmi i lubaczowianami oraz licznymi pocztami sztandarowymi. W procesji do ołtarza Rycerze Kolumba wnieśli nowy feretron z wizerunkiem Pani Łaskawej i ustawili go na ołtarzu. Przy nim 21. Brygada Strzelców Podhalańskich wystawiła wartę. Przed ołtarzem stanął poczet sztandarowy tej jednostki wojskowej.

– Gromadzimy się w lubaczowskim sanktuarium u stóp naszej Pani Łaskawej już po raz dziewiąty. W 2009 r. papież Benedykt XVI stosownym dekretem nadał przywilej, wszyscy, którzy w tym dniu przybędą przed oblicze Pani Łaskawej mogą otrzymać dar papieskiego odpustu zupełnego. I dzisiaj przybywamy, aby przed Matką Bożą Łaskawą Lwowską modlić się, uzyskać łaski dla siebie i Ojczyzny. Uroczystość odpustowa połączona jest z 8. pielgrzymką samorządów województw podkarpackiego i lubelskiego – powiedział kustosz sanktuarium ks. kan. Andrzej Stopyra na rozpoczęcie Mszy św. I dodał: – Dzisiaj pośród nas chciał być kard. Marian Jaworski. Otrzymałem od niego list w którym pisze: „Bardzo pragnąłem sprawować Mszę św. z okazji nałożenia Matce Bożej Łaskawej – Królowej Korony Polskiej suknię wotum, którą Jej sprawiliście. Niestety, w ostatniej dobie nasilające się dolegliwości zdrowotne nie pozwalają mi na przyjazd do Lubaczowa. Niech Matka Najświętsza wyprasza wszystkim obfite błogosławieństwo Boże w rozwoju Lubaczowa i Ojczyzny”.

Ks. prob. Stopyra powitał znakomitych gości, a wśród nich: biskupa pomocniczego diecezji zamojsko-lubaczowskiej Mariusza Leszczyńskiego, biskupa seniora diecezji charkowsko-zaporoskiej Mariana Buczka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, doradcę Prezydenta RP Bogusława Windę, sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Pawła Szefernakera, posłanki na Sejm RP Anną Szmidt-Rodziewicz i Krystynę Wróblewską, marszałka województwa podkarpackiego Władysława Ortyla z członkami Zarządu, lubelskiego wicemarszałka Arkadiusza Bratkowskiego, dowódcę 21. Brygady Strzelców Podhalańskich gen. bryg. Ryszarda Pietrasa, wicewojewodę podkarpacką Lucynę Podhalicz, komendanta Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie Henryka Moskwę, starostów, burmistrzów i wójtów.

Reklama

Królewskie śluby

Koncelebrowanej Eucharystii przez liczne grono kapłanów przewodniczył bp Marian Leszczyński. W homilii ukazał genezę ślubów króla Jana Kazimierza przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej w katedrze lwowskiej 1 kwietnia 1656 r. i ich odnawianie przez św. abp Józefa Bilczewskiego. Przypomniał i ten epizod: król Jan Kazimierz po złożeniu ślubów wyruszył w procesji do pobliskiego kościoła Jezuitów, gdzie nuncjusz Piotr Vidoni podczas nabożeństwa przed obrazem Matki Bożej Pocieszenia odmawiał Litanię do Matki Bożej i na prośbę króla padło po raz pierwszy wezwanie: „Królowo Korony Polskiej – módl się za nami”. Na prośbę abp Bilczewskiego papież Pius X dekretem z 25 listopada 1908 r. pozwolił obchodzić święto Królowej Polski w archidiecezji lwowskiej w pierwszą niedzielę maja, a na prośbę biskupów polskich Stolica Apostolska w 1923 r. ustanowiła je głównym świętem maryjnym, wyznaczając jego obchody na dzień 3 maja, to jest w rocznicę uchwalenia konstytucji z 1791 r.

Ksiądz Biskup w homilii przypomniał także, co o ślubach Jana Kazimierza powiedział papież Jan Paweł II 3 czerwca 1991 r. w Lubaczowie. – Zachęcam do modlitwy za naszą Ojczyznę, za Kościół, za małżeństwa i rodziny, za każdego z nas. Módlmy się o miłość wzajemną, o trwały pokój, o głęboką wiarę i mocną nadzieję oraz mądrość w korzystaniu z daru wolności.

Z błogosławieństwem papieża

– Nasza dzisiejsza uroczystość wpisuje się w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Z tej racji, jako wotum dziękczynne, przygotowany został ten feretron Matce Bożej Królowej Polski w podziękowaniu za Jej opiekę nad naszym Narodem. Dziękuję mieszkańcom miasta za ofiarowane srebro i biżuterię na jego wykonanie. Feretron ten został wykonany przez lubaczowskich artystów: Jerzego Pluchę i Janusza Szpyta. Sukienki i korony z szlachetnych kruszców wykonał znany artysta z Gdańska Mariusz Drapikowski. Zawieźliśmy je do Rzymu i 2 maja br. papież Franciszek je pobłogosławił, przekazując równocześnie błogosławieństwo wszystkim czcicielom Matki Bożej – poinformował ks. kan. Andrzej Stopyra. Poprosił bp. M. Leszczyńskiego o poświęcenie ram i podstawy tego feretronu. – To jeszcze jedna cząstka Lwowa. Abp Eugeniusz Baziak wygnany ze Lwowa w 1946 r. zabrał za sobą cudowny obraz Matki Bożej Łaskawe. Odbył on wędrówkę po kraju, by wrócić do Lubaczowa.

Bp Rechowicz oddał go do kultu w prokatedrze. Podczas II pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II na Jasnej Górze dokonał 19 czerwca 1983 r. rekoronacji cudownego obrazu Pani Łaskawej. Kilka dni później, 28 czerwca 1983 r. przed tym oryginalnym obrazem w lubaczowskiej prokatedrze odbyły się moje i trzech kolegów święcenia kapłańskie. Poczułem moc płynącą z tego obrazu. Życzę wam takiej mocy z tego feretronu – wspomniał bp Leszczyński. Poświęcił feretron, a wierni odmówili „Pod Twoją obronę”. Przed tym wizerunkiem uklękli przedstawiciele różnych szczebli władz państwowych i samorządowych, by zawierzyć Matce Bożej swoją służbę i małe ojczyzny. Słowami marszałka Władysława Ortyla podziękowali Pani Łaskawej za opiekę i matczyną pomoc. „Klęcząc u Twych stóp prosimy Cię, Matko, o mądrość, roztropność i rozwagę, które są tak potrzebne w naszej pracy, aby dobrze i godnie pełnić codzienne obowiązki. Zawierzając Tobie Podkarpacie i Lubelszczyznę prosimy, kieruj naszymi myślami i czynami oraz podejmowanymi wyborami. Miej wzgląd na nasze troski i prośby jako Matka Opiekunka i Przewodniczka i poprowadź nas najwłaściwszą drogą – powiedział Marszałek. Przed wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej Lwowskiej złożono kwiaty.

Zasłużony i doceniony

Sejmik Województwa Podkarpackiego podjął uchwałę o nadaniu śp. kard. Władysławowi Rubinowi honorowej odznaki „Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego”. Jej wręczenia dokonano podczas uroczystości odpustowej w Lubaczowie. Marszałek Władysław Ortyl wygłosił laudację o śp. kard. Rubinie. Odznakę odebrał bp Mariusz Leszczyński w asyście bp. Mariana Buczka i krewnego śp. Kardynała – Zbigniewa Rubina. Odczytane zostały także listy skierowane do organizatorów i uczestników uroczystości w Lubaczowie od prezydenta RP Andrzeja Dudy, premiera Rządu Mateusza Morawieckiego, marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego i marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego. Liturgię Mszy św. swoim śpiewem ubogacili: sopranistki Katarzyna Pawłowska, Małgorzata Kret, baryton Ryszard Cieśla, wykładowca Uniwersytetu Muzycznego F. Chopina w Warszawie przy akompaniamencie na organach lubaczowianina Bartłomieja Maziarza. Goście zeszli do krypty konkatedry, by przy sarkofagu śp. Władysława Rubina pomodlić się i złożyć wieńce i wiązanki kwiatów.

Tagi:
odpust

Nowogardzka pamięć o Orlętach Lwowskich

2018-12-05 11:10

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 49/2018, str. I-II

Ks. Robert Gołębiowski
Uroczysta Msza św. odpustowa sprawowana przez bp. prof. Henryka Wejmana

W jubileuszowym roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości wspominamy bohaterów narodowych, którzy z heroizmem walczyli o wolność, przypieczętowując ją nierzadko męczeństwem, gehenną zsyłki, długoletnim przebywaniem w łagrach i więzieniach. Wspominamy ich ofiarę życia, bo stworzyła ona fundament budowania niepodległej Polski. W sposób szczególny w naszej archidiecezji miejscem, do którego przybywają od lat ci, którzy w życiorysach swoich i rodziców wpisane mają tak fundamentalne słowa, jak: Syberia, Wołyń, Katyń, Kresy Wschodnie, jest Nowogard i funkcjonujące tutaj sanktuarium św. Rafała Kalinowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

U Braci ewangelików odsłonięto witraże katolickich świętych

2018-12-14 23:59

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Z okazji 60– lecia rekonsekracji kościoła św. Krzysztofa we Wrocławiu odbyło się nabożeństwo i odsłonięcie witraży „Czterech Męczenników XX w.”

Uroczystą liturgię rozpoczął śpiew chóru Zeggerteum parafii św. Krzysztofa. Pieśń rozpoczęła się jeszcze w kruchcie, następnie głos zabrał bp Waldemar Pytel.

– Przeżywamy dziś uroczystość 60 –lecia rekonsekracji tego kościoła. Pragniemy razem, jako wspólnota wiernych, wielbić Boga i składać Mu dziękczynienie za dar tej świątyni, w której gromadzimy się, aby wsłuchiwać się w Jego Słowo i uczestniczyć w świętym Sakramencie Ołtarza – mówił.

Procesja, z krzyżem na czele, ruszyła w kierunku ołtarza. Tu przywitał gości proboszcz kościoła ks. Andrzej Fober. Po liturgii Słowa i kazaniu Biskupa Kościoła Jerzego Samca odsłonięto witraże. Zachęcano, by „Czterech Męczenników XX w.” było wzorem w naszym codziennym życiu a szklane obrazy służyły ku zbudowaniu Ludu Bożego.

W kościele zainstalowano witraże dwójki wrocławian i dwóch bohaterów spoza naszego miasta. W ewangelickiej świątyni zostali wyróżnieni dwaj protestanci i dwoje katolików: Dietrich Bonhoeffer, ewangelicki duchowny związany z Wrocławiem, bp Juliusza Bursche oraz św. Edyta Stein i św. Maksymilian Kolbe.

Dlaczego właśnie oni? Każdy z nich zdecydowanie i stanowczo sprzeciwiał się polityce dominacji narodowej i eksterminacji innych narodów, która od 1933 r. dominowała w Niemczech. Ks. Andrzej Fober, proboszcz parafii podkreśla, że ofiara O. Maksymiliana pokazuje, że naśladowanie Chrystusa czasami jest naśladowaniem radykalnym. Być chrześcijaninem nie jest łatwo, szczególnie w czasach próby, ale też w dzisiejszych czasach, kiedy dominuje konsumpcjonizm, materializm i hedonizm, dziś bycie chrześcijaninem nie jest łatwe – mówi.

Nabożeństwo zakończyła modlitwa za wszystkich dobrodziejów kościoła, za ofiary obu wojen światowych i nasze narody – niemiecki i polski.

W liturgii uczestniczyli przedstawiciele kościoła katolickiego: o. dr Marian B. Arndt OFM i ks. prof. Bogdan Ferdek, referent ds. ekumenizmu wrocławskiej kurii metropolitalnej.

Kościół św. Krzysztofa należał do najbardziej zniszczonych po II wojnie światowej. W ostatnich miesiącach wojny spłonął wraz z całym wyposażeniem, zniszczeniu uległo unikalne na Dolnym Śląsku sklepienie siatkowe, witraże oraz przepięknie zaprojektowane otoczenie kościoła w formie parku prowadzącego do rynku. Przez wiele powojennych lat odbudowy Wrocławia wypalony św. Krzysztof, stojący obok powstającej nowej trasy, mającej łączyć nowe dzielnice miasta, służył jako kontener na gruz… Zniszczone witraże usunięto, wnęki okienne zabito deskami, aby maksymalnie wykorzystać tak powstały magazyn. Z uwagi na fakt, że początki kościoła sięgają czasów piastowskich i znajdują ślad w dokumentach księcia Władysława opolskiego, postanowiono kościół odbudować.


http://wroclaw.niedziela.pl/zdjecia/2548/U-Braci-ewangelikow-odslonieto-witraze





CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem