Reklama

Szkoła miłości

2018-05-30 11:29


Edycja przemyska 22/2018, str. I

©Christin Lola/fotolia.com

Z pedagogiem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przemyślu Katarzyną Stecurą rozmawia Katarzyna Prokopowicz

Katarzyna Prokopowicz: – Rodzina jest pierwszą i podstawową szkołą miłości społecznej, tak mówił św. Jan Paweł II. Jednak nie wszystkie dzieci mają szczęście posiadać rodziców i rodzinę. Osierocone, opuszczone z różnych powodów, w szczególny sposób odczuwają brak miłości, bezpieczeństwa, przytulnego domu. Państwo stara się pomóc tym dzieciom w znalezieniu odpowiedniej opieki, czy to w domach dziecka, czy w innych placówkach opiekuńczych. Jednak bez pomocy ludzi dobrej woli, bez rodziców zastępczych, którzy z otwartymi ramionami przyjmują pod swój dach te skrzywdzone dzieci, nie można byłoby mówić o rodzinach zastępczych. Czym jest zatem rodzicielstwo zastępcze?

Katarzyna Stecura: – Rodzicielstwo zastępcze to misja poparta gotowością przyjęcia dziecka, obdarzenia go miłością, szacunkiem, pomocą, wsparciem. To wychowanie dziecka w „profesjonalny” sposób, zapewnienie mu odpowiednich warunków do rozwoju na wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim stworzenie mu bezpiecznego, dobrego domu. Rodzina zastępcza zapewnia tymczasową lub stałą opiekę i wychowanie dziecku pozbawionemu całkowicie lub częściowo opieki rodzicielskiej bez zrywania więzi z rodziną biologiczną dziecka, o ile sąd nie postanowi inaczej.

– Uzyskanie pozytywnej opinii psychologicznej to jeden z wymogów stawianych przed kandydatami na rodziców zastępczych. Taka opinia potwierdza lub wyklucza predyspozycje wychowawcze przyszłych opiekunów. Jakie formalności muszą zostać dopełnione, aby można było uzyskać status rodziny zastępczej?

– Aby kandydaci mogli stworzyć rodzinę zastępczą, muszą spełnić formalności, które nakłada ustawodawca. Takimi kandydatami na rodziców zastępczych mogą być małżonkowie lub osoby samotne, które dadzą rękojmię należytego sprawowania pieczy zastępczej. Muszą to być osoby mieszkające na terenie Polski. Przyszli rodzie zastępczy nie mogą być pozbawieni władzy rodzicielskiej, a także muszą posiadać pełną zdolność do czynności prawnych. Takie osoby powinny posiadać zaświadczenie lekarskie o stanie swojego zdrowia, w którym nie będzie przeciwwskazań zdrowotnych do pełnienia funkcji rodzica zastępczego. Ponadto potrzebna jest rozmowa z psychologiem, kurs przygotowawczy – szkolenie, kończące się zaświadczeniem kwalifikacyjnym oraz spełnienie wymagań bytowych, mieszkaniowych dla przyszłych dzieci, jak również zapewnienie im odpowiedniego rozwoju emocjonalnego, społecznego, edukacyjnego.

– Czy istnieje podział rodzin zastępczych? Czy można wyróżnić jakieś formy tych rodzin?

– Tak, wyróżniamy rodzinę spokrewnioną, niezawodową i zawodową. Rodziną spokrewnioną są osoby bliskie dziecku, np. dziadkowie lub rodzeństwo, którzy przejmują opiekę nad dzieckiem wtedy, gdy rodzice biologiczni nie mogą tego robić. Rodzinę niezawodową tworzą dalecy krewni lub osoby obce, które chcą pomóc dzieciom i stworzyć im dom. Zaś rodziny zawodowe to rodziny, które mają już doświadczenie w opiece nad dziećmi, otrzymały pozytywną opinię koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej oraz złożyły wniosek do prezydenta miasta, że chcą zostać rodziną zastępczą. Tacy zawodowi rodzice zastępczy mogą stworzyć np. rodzinny dom dziecka, pogotowie rodzinne lub rodzinę zastępczą specjalistyczną.

– Czy rodziny zastępcze dostają jakąś konkretną pomoc od MOPS?

– Tak, oczywiście, na terenie MOPS funkcjonuje grupa wsparcia, w której regularnie, raz w miesiącu spotykają się rodziny zastępcze. Są to spotkania rodzinne, sympatyczne, rodzice wymieniają się swoimi doświadczeniami, przy okazji można poszerzyć swoją wiedzę na temat metod wychowawczych czy pieczy zastępczej. Ponadto rodzice zastępczy mogą liczyć na pomoc ze strony pedagoga i psychologa oraz omawiać wszelkie problemy czy wątpliwości związane z pełnieniem funkcji rodzica zastępczego.

– Wiemy, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze, ale trudno byłoby wychowywać dzieci, nie mając odpowiednich środków finansowych. Na jaką pomoc od rządu mogą liczyć rodziny zastępcze?

– W przypadku rodzin zastępczych spokrewnionych, kwota, jaką otrzymują co miesiąc na dziecko, to nie mniej niż 660,00 zł, natomiast rodziny zastępcze niezawodowe i zawodowe otrzymują po 1000,00 zł miesięcznie na każde dziecko. Ponadto dzięki programowi „500+” na każde dziecko przebywające w pieczy zastępczej przypada właśnie ta kwota. Dodatkowo rodziny zastępcze zawodowe, które mają podpisaną umowę-zlecenie z prezydentem miasta, otrzymują za swoją pracę odpowiednie wynagrodzenie.

– Ile mamy obecnie rodzin zastępczych zawodowych na terenie Przemyśla?

– Na terenie naszego miasta pracuje tylko 5 rodzin zastępczych zawodowych, to wciąż za mało, ponieważ dzieci czekających na rodziców zastępczych jest znacznie więcej. Dlatego zachęcamy mieszkańców Przemyśla do zainteresowania się tym tematem i zgłaszania swojej kandydatury. Naprawdę można pomóc wielu potrzebującym dzieciom.

– Gdzie mogą zgłaszać się kandydaci, którzy chcieliby stworzyć rodzinę zastępczą?

– Kandydaci, którzy chcieliby zostać rodzicami zastępczymi, powinni w pierwszej kolejności złożyć pisemny wniosek do MOPS wraz z uzasadnieniem, wypełnić formularz zgłoszeniowy otrzymany od pracownika ośrodka, zaakceptować procedury oraz podpisać zgodę na udostępnienie danych osobowych. Następne kroki są czynione dopiero po wykonaniu tych podstawowych procedur. Wzięcie na siebie odpowiedzialności za wychowanie dzieci to poważna decyzja. Jednak należy pamiętać, że wychowując młode pokolenie, otaczając je życzliwością, akceptacją i ciepłem sprawiamy, że te małe jeszcze dzieci, będą kiedyś dorosłymi obywatelami, pracownikami, być może rodzicami. Dajmy więc przykład, w którą stronę należy iść, bo jak mówił cytowany na początku św. Jan Paweł II: Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę.

Tagi:
rodzina pomoc

33 tys. par okularów trafi do potrzebujących w Afryce

2018-10-15 09:21

Justyna Janiec-Palczewska

Poznańska Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” zakończyła Akcję „Czary mary okulary”. Jej celem była zbiórka okularów, używanych i nowych, dla najbiedniejszych mieszkańców krajów misyjnych. W ciągu niespełna miesiąca zebrano ok. 33 tys. par.

Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”

Rozpoczynając akcję przed miesiącem, planowaliśmy, że trafią one na misje w Republice Centralnej Afryki. Zebraliśmy ich jednak tyle, że zostaną wysłane także do innych krajów. Część okularów zabiorą więc ze sobą wolontariusze Fundacji, którzy w listopadzie wyjadą do pracy w Republice Centralnej Afryki, ale część trafi w paczkach do Kamerunu, Tanzanii, Ugandy i Rwandy.

Fundacja otrzymała od pani prof. Krystyny Pecold, która również pracowała jako okulistka na misjach, urządzenie do oznaczania mocy okularów − frontofokometr. W tej chwili udało się już przebadać blisko 10 proc. okularów. Do Akcji badania okularów włączyli też studenci Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza za sprawą pary optometrystów Katarzyny Dubas i Sławomira Nogaja, którzy pracują jako wykładowcy na poznańskich uczelniach. Studenci optomertyki będą badać podarowane Fundacji okulary w ramach ćwiczeń na studiach.

Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”

Według obserwacji pracujących na misjach okulistów, miejscowej ludności najbardziej potrzebne są okulary oznaczone mocą „plus”, ze względu na starczowzroczność, która dotyka wszystkich ludzi już po czterdziestym roku życia. Ale również przydają się tam okulary dziecięce. Często bywa, że uczące się w misyjnych szkołach dzieci są uznawane za mniej zdolne ponieważ nie potrafią nauczyć się pisać i czytać. Przyczyna problemów z nauką leży gdzie indziej, bywa, że takie dzieci z powodu wady wzroku nie widzą tego, co pisze na tablicy nauczyciel.

W listopadzie dzięki środkom z Departamentu Pomocy Humanitarnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Republiki Centralnej Afryki wyruszy z misją pilotażową grupa wolontariuszy Fundacji aby stworzyć program leczenia ślepoty rzecznej. Wśród nich znajdzie się również pani prof. Krystyna Pecold poznańska okulistka. Planujemy, aby zostały przebadane wszystkie dzieci z miejscowej szkoły, a jeśli starczy czasu również ze szkół z okolicznych miejscowości. Dla wszystkich słabo widzących lekarze zabiorą zebrane w Poznaniu okulary.

W krajach misyjnych, kiedy ludziom pogarsza się wzrok, wielu z nich traci dotychczasowe możliwości zarobkowania poprzez szycie, haftowanie czy inne drobne prace rzemieślnicze, które pozwalały im utrzymać rodzinę, dlatego tak ważne jest, aby dostarczyć tym ludziom okulary.

Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”

Z całej Polski nadal napływają do Fundacji okulary. Ich zbiórkę prowadziły także różne zakłady pracy np. urzędy statystyczne z całego kraju, pracownicy sądu, Urzędu Miasta w Poznaniu, Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, MPK, banku Santander, Volkswagena. Okulary zbierały również parafie, zakłady optyczne, biblioteki, apteki, banki, domy opieki, przedszkola i szkoły.

Wszyscy, którzy zechcą wesprzeć wysyłkę okularów, mogą to uczynić przekazując pieniądze na konto

Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”

09 1090 2255 0000 0005 8000 0192

Koniecznie z dopiskiem „Czary mary okulary”.

Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” powstała w Poznaniu w 1992 r. Powołano ją w celu stworzenia profesjonalnego zaplecza dla polskich misjonarzy prowadzących działalność medyczną wśród chorych w najuboższych krajach świata. Fundacja organizuje m.in. wysyłanie do pracy na misjach polskiego personelu medycznego oraz wysyłkę leków, środków opatrunkowych i sprzętu medycznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Opłakać stratę dziecka

2018-10-03 08:06

Ewa Oset
Edycja częstochowska 40/2018, str. IV

Pustka boli. Znają ten ból ci, którzy stracili swoje dziecko przez poronienie, aborcję lub śmierć po urodzeniu. Ból skrywany przez lata w zakamarkach duszy i powracający z coraz większą siłą. Trzeba go leczyć – opłakać stratę dziecka, nadać mu imię, prosić o wybaczenie, a przede wszystkim rozpocząć proces wybaczania sobie. Jest na to czas i miejsce. To Dzień Dziecka Utraconego, który w całej Polsce i w archidiecezji częstochowskiej obchodzimy 15 października.

Oddać swój ból Bogu

Dzień Dziecka Utraconego po raz pierwszy w naszej archidiecezji został zorganizowany w 2012 r. w Wieluniu. Po roku dołączyła do niego Częstochowa, a potem Radomsko i Zawiercie. – Chęć zorganizowania tego dnia narodziła się z potrzeby naszego serca. Osobiście jesteśmy rodzicami po stracie, niestety, również takimi, których dzieci nie mają grobów – mówi organizatorka tego przedsięwzięcia w naszej archidiecezji Ewa Słuszniak. – Dla nas Dzień Dziecka Utraconego jest czasem, kiedy wspominamy nasze dzieci, które odeszły przed narodzeniem, modlimy się i chcemy wspierać rodziców, którzy tak jak my doświadczyli straty dziecka, a nie mają przestrzeni ani miejsca, gdzie mogą swoje dzieci opłakać, pożegnać, oddać swój ból Bogu i rozpocząć czas uzdrawiania i przebaczenia. W organizację tego dnia zaangażowane są nasze rodziny, również nasze żyjące dzieci. Uczestniczymy razem, to jest nasz dzień – podkreśla.

Niewidzialny Klasztor Jana Pawła II

Kiedy się odda swoje cierpienie Bogu, często pojawia się chęć niesienia pomocy innym. Tak było w przypadku pomysłodawczyni Anny Dziuby-Marzec, która powiedziała nam, jak to wszystko się zaczęło. – W marcu 2012 r. przyjęłam Szkaplerz Karmelitański i jeszcze w tym samym miesiącu po kilku latach starań poczęło się nasze dziecko – wspomina.

– W planach mieliśmy wyjazd do Lourdes, Fatimy, La Salette i pojawiły się wątpliwości, czy powinniśmy jechać. Pomyśleliśmy, że skoro Pan Bóg dał nam środki na realizację planów, to był to dla nas czytelny znak, że jedziemy. Wszędzie zawierzaliśmy nasze dziecko Matce Bożej. Fatima była miejscem szczególnym, gdyż byliśmy tam w pierwszą sobotę maja i tego dnia był tam obchodzony Dzień Matki. Szczęśliwi wróciliśmy do domu i cieszyliśmy się, że nasze Maleństwo rośnie pod moim sercem. Tak było do 16 lipca – dnia poświęconego Matce Bożej z Góry Karmel. Po porannej Mszy św. poszłam do lekarza i okazało się, że serce naszego dziecka nie bije. Szpital, poród, łzy, ale jednocześnie jakaś siła. Jedna z sióstr boromeuszek powiedziała mi o oddaniu dziecka do Niewidzialnego Klasztoru Jana Pawła II. Miałam świadomość, że w takiej sytuacji jest wiele małżeństw, wielu doznaje niezrozumienia otoczenia i w tym bólu są osamotnieni. Z potrzeby serca, ale myślę, że przede wszystkim zadziałał z Nieba Jan Paweł II – kontynuuje pani Anna, i dodaje: – Zrodziła się wtedy myśl o zorganizowaniu Dnia Dziecka Utraconego w Wieluniu. Od tego czasu rodzice, rodzeństwo, dziadkowie i znajomi każdego roku 15 października gromadzą się na wspólnym Różańcu, Eucharystii, Adoracji – mówi pani Anna, zachęcając wszystkich, którzy utracili swoje dziecko, do udziału w tym Dniu.

Żałobę trzeba przeżyć

Ktoś powie: po co taki Dzień, po co rozgrzebywać rany, wracać do tych traumatycznych wydarzeń?– Idea Dnia Dziecka Utraconego jest związana z potrzebą zmiany sposobu postrzegania przez społeczeństwo problemów, z jakimi borykają się rodzice po stracie dziecka – mówią organizatorzy. – W Polsce wciąż nie ma społecznego przyzwolenia na przeżywanie przez rodziców żałoby po wczesnej utracie dziecka, szczególnie w okresie prenatalnym. Strata dziecka w wyniku: poronienia, wczesnego porodu i śmierci tuż po narodzeniu jest traumatycznym przeżyciem dla rodziców. Dlatego to wydarzenie jest szczególne dla tysięcy kobiet i mężczyzn, którzy doświadczyli straty dziecka i czasem poświęconym pamięci i modlitwie za zmarłe dzieci i ich rodziców. W wielu kościołach sprawowane są Eucharystie, odbywają się także zbiorowe pochówki. I my chcemy włączyć się w tę szczególną inicjatywę poprzez zorganizowanie Dnia Dziecka Utraconego w trzech miastach naszej diecezji – zaznaczają organizatorzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Cerkiew rosyjska zerwała więzi z Konstantynopolem

2018-10-15 20:23

st (KAI/TASS) / Mińsk

Obradujący w Mińsku Synod Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego uznał, że dalsza komunia eucharystyczna z Patriarchatem Konstantynopolskim jest niemożliwa. Stwierdził to Przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, metropolita Hilarion – informując o rezultatach spotkania biskupów Cerkwi Rosyjskiej.

wikipedia.org

„Podczas spotkania Świętego Synodu podjęto decyzję o całkowitym zerwaniu jedności z patriarchatem Konstantynopola” - powiedział. Metropolita wołokołamski dodał, że Rosyjski Kościół Prawosławny nie uznaje decyzji Patriarchatu Konstantynopola o udzieleniu autokefalii Kościołowi Ukraińskiemu. Określił decyzję Świętego Synodu Patriarchatu Konstantynopolitańskiego z 11 października b.r. za bezprawne i zastrzegł, że Rosyjski Kościół Prawosławny nie będzie ich przestrzegał. Chodzi o odwołanie przez Konstantynopol prawnej mocy wiążącej Listu Synodalnego z roku 1686, o włączeniu metropolii kijowskiej do Patriarchatu Moskiewskiego, przywrócenie do jedności zwierzchników Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego a także wiernych tych Kościołów.

„Rosyjski Kościół Prawosławny ma nadzieję, że Konstantynopol ponownie rozważy swoje decyzje dotyczące Ukrainy” - powiedział także metropolita Hilarion. „Mamy nadzieję, że zdrowy rozsądek zatriumfuje, że Patriarchat Konstantynopolski zmieni swój stosunek do istniejącej rzeczywistości kościelnej, ale dopóki ta zmiana nie nastąpi, dopóki te bezprawne i antyekonomiczne decyzje pozostaną w mocy, nie będziemy w łączności z tym Kościołem, który jak się okazuje jest dzisiaj w schizmie” – dodał Przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem