Reklama

Echa Kongresu Eucharystycznego

Przyjąć JEGO Serce

2018-05-30 11:29

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 22/2018, str. VI

Agnieszka Bugała
Figura Serca Pana Jezusa z kościoła przy ul. Kruczej we Wrocławiu

21 lat temu, od 25 maja do 1 czerwca 1997 r. przeżywaliśmy we Wrocławiu 46. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny pod hasłem „Eucharystia i Wolność”. Uczestniczył w nim papież św. Jan Paweł II

Obchody kolejnych rocznic Kongresu dominują zwykle strony wrocławskich gazet. Wspominamy Ojca Świętego, przeglądamy zdjęcia, odsłaniamy tablice. Jednak czy nie zapominamy o najważniejszym? W 1995 r. kard. Henryk Gulbinowicz mówił, że „Każdy Kongres Eucharystyczny ma na celu pogłębienie naszej wiary w prawdziwą obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i uczenie się Jego miłości”.

Początek drogi

Był Adwent 1995r., najwyższy czas na rozpoczęcie przygotowań duchowych w całej wrocławskiej archidiecezji. Ale w jaki sposób? W którą stronę poprowadzić wiernych, aby kongresowym hasłem „Eucharystia i wolność” nie tylko zasiać, ale stworzyć możliwość wzrostu i owocowania? W sercu kard. Henryka Gulbinowicza rodzi się pomysł na misje dla całej archidiecezji: rekolekcje o Sercu Bożym?

Od uroczystości Chrystusa Króla 1995 r. rozpoczynają się rekolekcje parafialne związane z poświęceniem rodzin Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Prace odbywają się w dwudziestu zespołach. Pieczę nad całością przedsięwzięcia obejmują księża jezuici z o. Józefem Krzemińskim na czele. Ponieważ ogrom przedsięwzięcia przerasta ich możliwości, proszą o pomoc Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego. W tym czasie we Wrocławiu sercanie nie dysponują jeszcze potrzebną liczbą kapłanów, pomagają współbracia z Krakowa. I powoli, parafia po parafii, odsłaniają tajemnice Bożego Serca, które ukochało od początku, które pozwoliło się zranić, pokazując w ten sposób, że bez zranień nie da się kochać.

Reklama

O. Józef Krzemiński wspomina, że do głoszenia kultu i poświęcenia archidiecezji wrocławskiej Sercu Bożemu byli przygotowani już w latach 70-tych, ale plany pokrzyżowała choroba i śmierć biskupów wrocławskich. Dopiero prawie po 20-tu latach powrócił do tamtych planów kard. Gulbinowicz. Doskonałą okazją był 46. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny. – To Ksiądz Kardynał wzywał mnie na rozmowy do siebie i okazywał zainteresowanie każdym niemal szczegółem. On wymusił na mnie napisanie czegoś, co można i trzeba było dać do rąk uczestnikom rekolekcji, i tak powstała niewielka książeczka pt.: „Nabożeństwa i modlitwy do Najświętszego Serca Jezusowego”. On wreszcie zażądał napisania dokładnego programu głoszonych rekolekcji i misji Serca Bożego, który by obowiązywał wszystkich głoszących rekolekcje: jezuitów i sercanów. I tak powstała następna książka przeznaczona dla kapłanów głoszących rekolekcje pt.: „Vademecum misjonarza rekolekcjonisty”. A więc był to dla mnie czas wytężonej pracy, nie tylko umysłowej, ale i fizycznej, bo trzeba było zająć się także produkcją obrazów potrzebnych do poświęcenia się rodzin Bożemu Sercu. Ale wspominam tamte lata bardzo miło i serdecznie, a także z ogromną sympatią i wdzięcznością wobec Kardynała – dodaje. Praca, której stawialiśmy czoło, była ogromna, bowiem archidiecezja posiadała wtedy w 42 dekanatach 394 parafie, a księży głoszących rekolekcje (jezuitów i sercanów) było 45.

Mocny fundament

By wznieść budowlę, potrzebny jest fundament, dlatego rekolekcje intronizacyjne rozpoczęły się od głoszenia podstawowych, odwiecznych prawd Bożych. Mówiono o tym, że obraz świata to tak naprawdę nic innego, jak komnata zaślubin Boga z człowiekiem w przymierzu miłości. Wszechświat – dar i znak Bożej miłości do człowieka. Odpowiedzią człowieka na miłość Boga jest jednak nie zachwyt bez miary i miłość bezwarunkowa, ale grzech, dlatego też rekolekcje wskazywały i odsłaniały wymiar grzechu. Odpowiedzią na grzech człowieka jest nie zdenerwowanie Boga i rozczarowanie naszą ułomnością, ale tajemnicze miłosierdzie. Bóg bogaty w miłosierdzie wzywa człowieka do nawrócenia i powrotu. Biblijne spojrzenie na pokutę, które zawiera w sobie nie tylko strach, lęk przed potępieniem, ale przede wszystkim aspekt miłości: Boże, chcę Cię przeprosić, nie boję się przyjść do Ciebie, ponieważ wiem, że mnie nie odrzucisz. Podejmowano zagadnienie teologii małżeństwa, rodziny, i dopiero w ramach tego rozwijano zagadnienie intronizacji obrazu Najświętszego Serca Jezusa w rodzinie.

Nie bez znaczenia był też fakt, że rekolekcje odbywały się w dwa lata po zakończeniu peregrynacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w archidiecezji wrocławskiej. To dawało okazję do odkrycia na nowo stwierdzenia: Z Maryją do Jezusa, gdzie On, tam również Ona.

Domowe święto, Wielki Gość

W każdej parafii rekolekcje kończyły się intronizacją obrazu Serca Jezusa w rodzinie. Dokonywano tego w różny sposób. Jednak ojcowie jezuici i sercanie zabiegali, aby w dniu intronizacji rzeczywiście odmówiono w domach właściwe modlitwy zgodnie z ceremoniałem. Aby nie tylko zawieszono na ścianie nowy obraz, lub postawiono nową figurę, ale by rzeczywiście ta chwila była dopełnieniem, zewnętrznym wyrazem pragnienia serca: „Tak, nasza rodzina chce przyjąć Jego Serce, chce otworzyć Mu swój dom”. O. Józef Krzemiński wspomina, że rekolekcje były prowadzone dobrze. Frekwencja ze strony wiernych była bardzo wysoka. Z ust księży słyszeliśmy, że przychodziło więcej ludzi niż na inne rekolekcje. Widzieliśmy przejęcie wiernych, łzy w oczach. Podkreślaliśmy wtedy wielką potrzebę i tęsknotę człowieka za Bogiem, w progach domu, w życiu osobistym, bo bez Niego droga prowadzi donikąd. – Wciąż chcemy nieść ludziom to Serce Boga przez serce człowieka. I wtedy, w czasie tamtych rekolekcji, widzieliśmy odpowiedź człowieka na to Boże pragnienie. W parafiach, w których rekolekcje głosili jezuici, około 60 tys. rodzin poświęciło się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Myślę, że zbliżoną ilość rodzin poświęcających się Sercu Bożemu objęli swoją pracą księża sercanie. Gdy idzie o ludzi świeckich, uczestniczących w rekolekcjach, to dostrzegaliśmy u nich wielkie otwarcie się i ogromne zapotrzebowanie na problematykę serca, miłości i rodziny. Natomiast kapłanom, duszpasterzom serdecznie dziękuję za życzliwość a przede wszystkim za troskę o konfesjonał. To było piękne świadectwo gorliwości kapłańskiej i duszpasterskiej. W parafiach, w czasie rekolekcji, nie brakowało spowiedników. Mam nadzieję, że wysiłek misjonarski owocuje w sercach ludzkich do dziś.

Co pozostało?

Istnieją w archidiecezji liczne formy i sposoby, np. całodzienne wystawienia w ramach tzw. adoracji wieczystej, Godzina święta, adoracje w pierwsze niedziele miesiąca, tzw. 40-godzinne nabożeństwo, aby rozwijać, podtrzymywać i umacniać kult Jezusa Eucharystycznego. To wszystko bardzo ważne, te możliwości daje nam Kościół. Jednak wtedy, 21 lat temu, niektórzy z nas, ze łzami w oczach, przy zapalonych świecach, zawieszali na ścianie domu obraz Jezusowego Serca. I mówili: „Oto przychodzimy dzisiaj, aby ogłosić Twoje najwyższe królowanie nad naszą rodziną. Chcemy odtąd żyć Twoim życiem”. Co pozostało z naszych deklaracji? Co pozostało z tego przylgnięcia do Jego przebitego boku? Mały obrazek na ścianie za drzwiami? Wspomnienie jeszcze jednego obrzędu, którego dokonaliśmy przynagleni przez masową deklarację współparafian? A może coś więcej?

Wspominamy Kongres, podajemy liczby przybyłych gości, kilometry naprawionych ulic, odnowionych placów. Powtarzamy: Wrocław – miasto spotkań. Ale czy my, którzy wtedy, wiele lat temu, przyjęliśmy Jego Serce, możemy też powiedzieć: „Naprawił kilometry mojego zepsutego życia, uleczył ogrom mojego lęku, uratował przed całkowitym zniszczeniem, przyszedł do mojego domu. Czy możemy powiedzieć, że mój dom to miejsce spotkań z Nim?

Tagi:
Serce Jezusa

Przylgnąć do Serca Jezusowego

2018-10-24 10:55

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 43/2018, str. I

11 października br. w Drohiczynie spotkali się duchowni diecezji drohiczyńskiej związani z Unią Apostolską Kleru Najświętszego Serca Pana Jezusa

Ks. Marcin Gołębiewski
Spotkanie odbyło się w kaplicy biskupiej

Przybyli księża oraz diakoni zgromadzili się w kaplicy biskupiej, aby wspólnie modlić się przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Istotną częścią adoracji była „Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa” oraz codzienna modlitwa członka UAK.

Bp Tadeusz Pikus wyraził uznanie dla działalności Unii. Jak zauważył, ważne jest, aby każdy miał otwarte serce, szczególnie kapłan, który pragnie w swoim życiu upodabniać się do Serca Zbawiciela. Wyraził również nadzieję, że Unia będzie rozwijała swoją działalność na teranie diecezji.

Gościem specjalnym spotkania był ks. prof. Zdzisław Lec – dyrektor krajowy UAK. Wygłosił on wykład zatytułowany: „Dbałość o kult Najświętszego Serca Jezusa istotnym warunkiem tworzenia, istnienia i rozwoju życia wspólnotowego (Unii Apostolskiej Kleru w Polsce)”. W wystąpieniu przypomniał genezę Unii. Prezentując historię jej działalności przywołał ważne postaci związane z tym stowarzyszeniem, jak chociażby Leona XIII, Piusa X, Benedykta XV, Piusa XII, Jana XXIII czy Jana Pawła II.

Podczas spotkania ks. Wiesław Niemyjski został włączony w poczet kandydatów UAK. Spotkanie zakończyła wspólna agapa.

Spotkanie zostało zorganizowane na zaproszenie ks. Grzegorza Terpiłowskiego – dyrektora Unii Apostolskiej Kleru w Diecezji Drohiczyńskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego data Wielkanocy jest zmienna

Ks. Józef Dębiński
Edycja włocławska 16/2003

Sashkin/pl.fotolia.com

Wielkanoc jest świętem ruchomym, którego data wielokrotnie była przedmiotem sporu. Obecnie przyjmuje się, że to święto przypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. po 21 marca.
Niejakim problemem przy ustaleniu daty Wielkanocy jest różnica w dacie ukrzyżowania Chrystusa podana w Ewangeliach synoptycznych (św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza) i w Ewangelii św. Jana. Różnica ta spowodowana jest żydowskim systemem liczenia dnia, czyli od zachodu do zachodu słońca. Stąd pytanie, jak powinien być zaliczony wieczór 14. nizan. Obydwa ujęcia miały swoich zwolenników. Kościoły wschodnie opowiadały się za dniem 14., a zachodnie - za 15. Kwestia ta została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (Turcja) w 325 r., gdzie przyjęto oficjalnie datę 15.
Zgodnie z kalendarzem żydowskim i przekazami Ewangelii, Chrystus został ukrzyżowany 14. nizan, a zmartwychwstał w niedzielę po 14. nizan. Tę praktykę za św. Janem Apostołem przyjął Kościół w Małej Azji i obchodził uroczystości wielkanocne w dwa dni po 14. nizan. Zwolenników takiego terminu Świąt Wielkanocnych nazywano kwartodecymanami.
Praktyka Kościoła na Zachodzie była inna. Uroczystości wielkanocne obchodzono w niedzielę po 14. nizan, natomiast pamiątkę śmierci Chrystusa czczono w piątek przed niedzielą. Należy zauważyć, iż Kościoły małoazjatyckie, podkreślając dogmatyczny punkt widzenia, obchodziły dzień śmierci Chrystusa jako dzień radości - odkupienia. Zachód zaś akcentował mocniej punkt widzenia historyczny i obchodził dzień śmierci Chrystusa jako dzień żałoby, smutku, postu.
Nie można nie wspomnieć o trzeciej grupie chrześcijan, o tzw. protopaschistach, którzy po zburzeniu Jerozolimy nie trzymali się ściśle kalendarza żydowskiego i często obchodzili uroczystości wielkanocne przed 14. nizan.
Biskup Smyrny Polikarp w 155 r. udał się do Rzymu, do papieża Aniceta, w celu ustalenia jednego terminu Świąt Wielkanocnych dla całego Kościoła. Do porozumienia jednakże nie doszło. Sprawa odżyła w 180 r., za papieża Wiktora, kiedy opowiedziano się za niedzielnym terminem Wielkanocy. Papież polecił - pod karą ekskomuniki - przestrzegać nowo ustalonego terminu święcenia Wielkanocy. Mimo tego polecenia, metropolia efezka z biskupem Polikarpem na czele trzymała się nadal praktyki 14. nizan. Zanosiło się nawet na schizmę, ale nie doszło do niej dzięki zabiegom św. Ireneusza, biskupa Lyonu.
Dopiero na I soborze powszechnym w Nicei (325 r.) przyjęto dla całego Kościoła praktykę rzymską. Uchwały Soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy Kościołami wschodnimi i zachodnimi. Należy pamiętać, że Rzym i Aleksandria używały odmiennych metod obliczania daty. Metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy - 18 marca, gdy tymczasem Aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
By położyć kres tej dwoistości, Synod Sardycki (343 r.) podniósł na nowo kwestię dnia wielkanocnego, ustalając wspólną datę na 50 lat. Inicjatywa przetrwała jednak zaledwie kilka lat. Po raz kolejny spór próbował zażegnać cesarz Teodozjusz (346--395). Prosił biskupa aleksandryjskiego Teofilosa o wyjaśnienie różnic. W odpowiedzi biskup, opierając się na metodzie aleksandryjskiej, sporządził tabelę chronologiczną świąt Wielkanocy. Jego zaś kuzyn, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Metoda aleksandryjska uzyskała pierwszeństwo i została zaakceptowana dopiero w połowie V w.
Z polecenia archidiakona Hilarego, Wiktor z Akwitanii w 457 r. rozpoczął pracę nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Hilary, już jako papież, zatwierdził obliczenia Wiktora z Akwitanii i uznał je za obowiązujące w Kościele. Od tego czasu obydwa Kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
Największego przełomu w zakresie ustalenia daty Wielkanocy dokonał żyjący w VI w. scytyjski mnich, Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. To nowe ujecie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w. Chcąc uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znalazł tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Potem sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
Również Mikołaj Kopernik, na zamku w Olsztynie, gdzie przebywał przez pięć lat, własnoręcznie wykonał tablicę astronomiczną, na której wykreślił równonoc wiosenną. Było to ważne m.in. przy ustalaniu Wielkanocy.
Po XVI-wiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu w 1582 r. kalendarza gregoriańskiego po raz kolejny rozeszły się drogi Wschodu i Zachodu. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
Pod koniec XX i na początku XXI w. można zauważyć tendencje do wprowadzenia stałej daty Wielkanocy. Takie propozycje przedstawiano już na forum Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dał temu też wyraz w Konstytucji o liturgii II Sobór Watykański oraz patriarcha Konstantynopola Atenagora I w wielkanocnym orędziu z 1969 r., wzywając do usuwania różnic pomiędzy Kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
Spośród proponowanych stałych dat sugerowana jest najczęściej druga niedziela Wielkanocy, co pokrywałoby się z ogólnym trendem ustaleń daty śmierci Chrystusa na dzień 3 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Wigilia Paschalna - fotogaleria

2019-04-22 20:42

Agata Zawadzka

Bp Paweł Socha przewodniczył liturgii Wigilii Paschalnej w parafii Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie.

Agata Zawadzka

Przytaczamy wybrane myśli z homilii Księdza Biskupa:

„Dzisiejsza liturgia zaczęła się od światła. (…) Światłem jest Bóg ze swoim boskim prawem”.

„Chrystus jest Źródłem życia. Zmartwychwstanie to przyjęcie śmierci, aby ją zwyciężyć. I przez to zwycięstwo nad śmiercią zasiadać po prawicy Ojca w człowieczeństwie. Życie wieczne przywraca nam Jezus Chrystus”.

„Jezus uobecnia swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie w Eucharystii. Dzieło zbawienia aktualizuje się w każdej Mszy świętej”.

„Życie wieczne w Bogu. To jest istota dzisiejszego święta. I dlatego taka wielka radość, że w Chrystusie mamy dar życia wiecznego”.

Zobacz zdjęcia: Gorzów - Wigilia Paschalna w parafii Pierwszych Męczenników Polski 2019
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem