Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

drogowskazy

Gdy umiera młody kapłan, dziennikarz...

2018-06-06 10:32

Ks. Ireneusz Skubiś, Honorowy Redaktor Naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 23/2018, str. 3

Niedziela TV

W niedzielę 27 maja 2018 r. odszedł do Pana ks. dr hab. Marek Łuczak – profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, w którym pełnił funkcję kierownika Katedry Dziennikarstwa Ekonomicznego i Nowych Mediów na Wydziale Informatyki i Komunikacji. Aż do objęcia tej funkcji na UE był sekretarzem redakcji „Niedzieli”. Miałem możność przyjmowania go do pracy. Był absolwentem Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, miał w redakcji swoich kolegów i to oni zaproponowali, żeby przyjąć go do pracy w „Niedzieli”.

Był człowiekiem bardzo zdolnym, sympatycznym i przyjaznym, szybko przylgnął do naszej redakcyjnej rodziny i spełniał w niej swoje zadania. Pracował też w Bytomiu, w duszpasterstwie parafialnym, miał także wiele innych zajęć, w tym na różnych uczelniach. Odznaczał się wielką życzliwością, pomysłowością i szczerością, zawsze można było z nim ciekawie podyskutować i dowiedzieć się czegoś nowego.

Praca dziennikarza jest bardzo wymagająca. Trzeba patrzeć na całokształt życia społecznego, w przypadku medium katolickiego na sprawy nie tylko Kościoła, ale przede wszystkim te ludzkie, zwłaszcza dotyczące człowieka będącego w potrzebie. Ks. Marek nadawał się do tej pracy. Był bardzo pracowity, odpowiedzialny, uczciwy i dyspozycyjny. Kiedy nie mógł być w Częstochowie, na czas przysyłał materiały elektronicznie.

Reklama

Gdy dowiedzieliśmy się o jego zmaganiach z chorobą, szukaliśmy dla niego ratunku. Niestety, było już za późno. Miał zaledwie 46 lat... Niezbadane są wyroki Boskie.

Zaraz po otrzymaniu tej jakże smutnej wiadomości odprawiłem za niego Mszę św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze. Poczujmy się wszyscy solidarni z redakcją „Niedzieli” w bólu po stracie kapłana i dziennikarza. Jako katolicy musimy mieć stale w pamięci, że bez ciągłej formacji, pogłębiania świadomości religijnej, poddawani naciskom mediów niesprzyjających naszej wierze i umiłowaniu Boga zgubimy kurs na niebo i zatracimy się w odmętach współczesnych zniewoleń. „Niedziela” przez takich ludzi jak śp. ks. Marek Łuczak stara się uczyć miłości, poszerza świadomość religijną i społeczną, przekonuje, że warto żyć Dekalogiem.

Oby ta śmierć kapłana dziennikarza przyczyniła się do głębszej refleksji nad potrzebą katolickiej gazety w społeczeństwie i do docenienia tej trudnej i bardzo odpowiedzialnej pracy, która jest służbą Panu Bogu, Kościołowi i człowiekowi.

Polecajmy śp. ks. Marka Bożemu Miłosierdziu: Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie!

Tagi:
pożegnanie

Kapłan, naukowiec, dziennikarz

2018-06-06 10:32

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 23/2018, str. 28-29

„Jako wspólnota uczniów i uczennic naszego Pana gromadzimy się na Mszy św., aby jako żywy Kościół modlić się i dziękować za życie i służbę ks. Marka Łuczaka” – powiedział 30 maja 2018 r. w homilii biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Adam Wodarczyk, podczas uroczystości pogrzebowych ks. dr. hab. Marka Łuczaka, profesora Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, przez wiele lat dziennikarza tygodnika katolickiego „Gość Niedzielny”, a następnie redaktora i sekretarza redakcji „Niedzieli”

Lidia Dudkiewicz
Śp. ks. Marek Łuczak (1972 – 2018)

W wieku 46 lat 27 maja 2018 r. o godz. 3.15 zmarł ks. prof. dr hab. Marek Łuczak. Pogrzeb odbył się 30 maja. Mszy św. żałobnej w kościele pw. św. Józefa Robotnika w Katowicach-Józefowcu przewodniczył abp Józef Kupny, metropolita wrocławski. Koncelebrowali: abp Wacław Depo – metropolita częstochowski i przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup senior Damian Zimoń z Katowic, biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Adam Wodarczyk oraz kapłani – zwłaszcza z archidiecezji katowickiej, częstochowskiej, wrocławskiej, z diecezji gliwickiej, bielsko-żywieckiej, sosnowieckiej, a także z diecezji Rieti we Włoszech.

W uroczystościach pogrzebowych wzięli udział: mama zmarłego kapłana – Marianna Łuczak z najbliższą rodziną, przedstawiciele świata nauki, m.in. z Uniwersytetu Śląskiego oraz Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, członkowie Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” Oddział Katowice, pracownicy mediów: „Niedzieli”, z Lidią Dudkiewicz – redaktor naczelną tygodnika, oraz „Gościa Niedzielnego”, a także osoby życia konsekrowanego i wielka rzesza wiernych. Liturgia rozpoczęła się od modlitwy przy trumnie zmarłego kapłana, której przewodniczył abp Zimoń.

Kapłan spełniony

W homilii bp Wodarczyk zauważył, że „Eucharystia to najbardziej święta godzina. W pamiątkę męki i zmartwychwstania Pana wplecione są okoliczności życia”. – Poprzez życie kapłana, głoszone przez niego słowo, posługę sakramentalną realizuje się obecność Chrystusa – wyjaśnił bp Wodarczyk. Podkreślił, że ks. Łuczak był redaktorem i dziennikarzem najpierw „Gościa Niedzielnego”, a następnie „Niedzieli”, w której „pięknie podejmował swoją służbę jako redaktor i sekretarz redakcji”. – Z perspektywy ludzkiej odszedł zbyt wcześnie. Odczuwamy smutek i ból. Jednak patrzymy z perspektywy Bożego planu zbawienia na jego życie jako spełnione – zaznaczył bp Wodarczyk. Przypomniał, że „dojrzałość i świętość nie liczą się liczbą przeżytych lat, ale oddaniem Bogu”. Zwrócił uwagę na ogromne zaangażowanie ks. Łuczaka w pracę naukową, jednocześnie zauważył, że „na uniwersytecie jako wykładowca i naukowiec dał się poznać przede wszystkim jako kapłan”.

Dobre synowskie serce

Ksiądz biskup zwrócił też uwagę, jak bardzo synowskie serce ks. Marka było zatroskane o ziemską mamę – Mariannę, do ostatniej chwili, również na szpitalnym łóżku. A jego duchową drogę możemy poznać przez piśmiennictwo, które nam zostawił. – Kochał Matkę Bożą Piekarską, o której pisał książki – zaznaczył bp Wodarczyk – a dwa jego ostatnie teksty opublikowane w „Niedzieli” dotyczyły św. Józefa i Matki Bożej Królowej Polski. – Pożegnał się z nami jako gorliwy czciciel św. Józefa i Matki Bożej – podkreślił kaznodzieja i zauważył, że ks. Marek był gotowy na przyjście Pana. – Nauczył nas, abyśmy zostawiali głębokie ślady w ludzkich sercach.

Jeruzalem to miasto, na które czekamy

Na zakończenie homilii bp Wodarczyk przytoczył obszerny fragment z artykułu ks. Marka Łuczaka opublikowanego w wielkanocnym numerze „Niedzieli” (nr 13/2018) pod znamiennym tytułem: „Jeruzalem to miasto, na które czekamy”. – Możemy ten artykuł nazwać zapisem testamentowym ks. Marka, który przygotował go, w pewien sposób kierując do nas – podkreślił ksiądz biskup i zacytował: „Jedną z najważniejszych narracji wielkanocnych są słowa o zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią. Na ten temat powstało mnóstwo pieśni i piosenek religijnych, a liturgia tego okresu nie tylko koncentruje się na tym temacie, ale wydaje się nawet, że przyćmiewa on wszystkie inne. Nie należy jednak poprzestawać na kontemplowaniu pustego grobu Zbawiciela. Niedziela Wielkanocna skłania do refleksji na temat naszych przyszłych grobów. Czy rzeczywiście wierzymy, że nasi bliscy zmarli opuszczą kiedyś miejsca spoczynku na cmentarzach całego świata? Czy wierzymy, że do nich dołączymy w dniach ostatecznych? (...) Symbolika Triduum Paschalnego jest bardzo bogata i ma gruntowne, biblijne uzasadnienie. Podczas obchodów Wielkiej Soboty święci się paschał, który jest zapalany m.in. podczas uroczystości pogrzebowych. Doczesne szczątki naszych zmarłych spoczywają więc w kościele niejako w świetle tej świecy.

Święto Paschy obchodzone było przez Żydów na pamiątkę ich przejścia z niewoli w Egipcie do wolności w ziemi Kanaan. Trudno się zatem dziwić, że Wielkanoc nazywana jest świętami paschalnymi. Tak jak Izraelici przeszli z niewoli do wolności, tak wyznawcy Chrystusa przechodzą z ciemności grzechu do blasku i godności dzieci Bożych. W modlitwie eucharystycznej ustami kapłana kierujemy do Boga następującą prośbę: «Panie Boże, spraw, aby ten zmarły, który przez chrzest miał udział w śmierci Twojego Syna, miał także udział w Jego zmartwychwstaniu». Nie mogą nas więc dziwić słowa jednej z pieśni pogrzebowych: «Do domu wracam jak strudzony pielgrzym, a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem». Ważne są tu nie tylko kierunek – mówiący o tym, że zmierzamy do nieba, ale także perspektywa czasowa: «przyjmij mnie z powrotem».

W momencie śmierci każdego z nas zatem będzie miało miejsce to samo wydarzenie, które wspominamy w Wielką Sobotę. Dołączymy, jak mamy nadzieję, do wielkiego korowodu świętych, by z Chrystusem na czele wejść do ziemi obiecanej, którą jest niebo. Metaforą nieba jest Jeruzalem. Obyśmy się stali domownikami Boga. Żadna inna uroczystość nie przypomina nam tak skutecznie o ojczyźnie niebieskiej jak Wielkanoc, dlatego w tych dniach wołajmy ze szczególną gorliwością: Jeruzalem to miasto, na które czekamy”.

Łączył sprawy wiary i rozumu

Na zakończenie Mszy św. słowa podziękowań dla zmarłego kapłana wypowiedział prof. dr hab. Jerzy Gołuchowski – dziekan Wydziału Informatyki i Komunikacji Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Podkreślił, że „ks. Marek Łuczak był gorliwym i wiernym realizatorem słów Jana Pawła II o posłudze myślenia”.

Abp Depo zauważył natomiast: – Dzisiaj, kiedy świat zaroił się od wielu nauczycieli, którzy chcą nas pociągnąć za sobą, potrzeba świadków. Ks. Marek dał świadectwo łączenia wiary i rozumu. Dał świadectwo prawdy w służbie „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli”. Był kontynuatorem pierwszego biskupa częstochowskiego Teodora Kubiny w dziele „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli”. Komplementarnie łączył sprawy Kościoła, Ojczyzny, wiary i rozumu.

Następnie abp Kupny podziękował mamie Mariannie za syna kapłana. – To był dobry człowiek. Wiele rzeczy czynił anonimowo z miłości do Kościoła. Mówił zawsze dobrze o kapłanach. Był wrażliwym człowiekiem. Kochał dziennikarstwo. To był społecznik i wielki czciciel Matki Bożej – wspominał.

Ks. Tomasz Żołna, duktor rocznika święceń ks. Łuczaka, podziękował za życie ks. Marka i wspomniał, że jeszcze w szpitalu poprosił on, aby koledzy z rocznika święceń pomodlili się

1 listopada na jego grobie. – Będziemy pamiętać, trwamy w modlitwie – powiedział ks. Żołna.

Swoje podziękowania wobec Marianny Łuczak i zmarłego kapłana wypowiedział również proboszcz parafii pw. św. Józefa Robotnika w Katowicach-Józefowcu ks. Zenon Drożdż. Ks. dr Wojciech Sadłoń SAC – dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego nadesłał list. Podziękował zmarłemu kapłanowi za zaangażowanie w projekty badawcze ISKK.

Modlitwie przy trumnie na zakończenie Liturgii przewodniczył abp Depo. Po Mszy św. ciało zmarłego kapłana zostało złożone w grobie na miejscowym cmentarzu. Procesji na cmentarz przewodniczył bp Wodarczyk.

Po zakończonych uroczystościach pogrzebowych delegacja Tygodnika Katolickiego „Niedziela” udała się na modlitwę do ukochanego przez ks. Łuczaka sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich, gdzie na początku swojej kapłańskiej drogi pełnił on posługę wikariusza.

Kapłan niesie Boga

Uroczystości pogrzebowe ks. Marka Łuczaka rozpoczęły się 29 maja br. Mszą św. w kościele pw. św. Jana Nepomucena w Bytomiu-Łagiewnikach Śląskich, przy którym kapłan mieszkał i gdzie pracował przez ostatnie dziewięć lat. Mszy św. przewodniczył ks. Grzegorz Borg – proboszcz parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Świętochłowicach i dziekan dekanatu Świętochłowice. Mszę św. koncelebrowali m.in.: ks. Jacek Moroń – proboszcz parafii, ksiądz senior Alfred Szkróbka – ojciec duchowny dekanatu Świętochłowice oraz kapłani z archidiecezji katowickiej i częstochowskiej, wśród nich ks. dr Jerzy Bielecki – rektor Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. W homilii ks. Szkróbka podkreślił m.in., że chociaż każdy kapłan ma powierzone różne zadania i funkcje w Kościele, to „przede wszystkim niesie Boga drugiemu człowiekowi”. – Zmarły ks. Marek uczy nas dzisiaj, że zawsze musimy pamiętać o Sądzie Bożym, ale także o tym, że istnieją piekło i czyściec, a przede wszystkim niebo, nasz dom – powiedział. – Musimy się uczyć sztuki dobrego życia, ale też sztuki dobrego umierania – kontynuował kaznodzieja i dodał, że ks. Marek był bardzo pobożnym kapłanem. – Bardzo lubiłem z nim odprawiać Mszę św. – wyznał wzruszony.

Wdzięczność

Również 29 maja za zmarłego kapłana Mszy św. w redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela” w Częstochowie przewodniczył abp Depo. W homilii zauważył, że w jednym z ostatnich artykułów wydrukowanych w „Niedzieli” – pt. „Uświęcił ludzką pracę” – ks. Łuczak pisał o św. Józefie. Teraz, w związku z jego odejściem do wieczności, należy się wdzięczność Bogu za jego osobę oraz za wszystkie prace wykonane w jego posłudze kapłańskiej, naukowej i dziennikarskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Franciszek o wyzwaniach ekumenizmu, imigrantach i pokoju

2018-06-22 18:03

tłum. st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty poparł stanowisko prefekta Kongregacji Nauki Wiary na temat możliwości udzielania Komunii św. protestanckim współmałżonkom katolików. Rozmawiając z dziennikarzami przez około 30 minut na pokładzie samolotu lecącego z Genewy do Rzymu, odpowiedział także na pytania dotyczące sytuacji imigrantów i uchodźców oraz wyzwań związanych z bronią nuklearną.

Grzegorz Gałązka

Oto pełny zapis konferencji prasowej Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Greg Burke:

Po pierwsze dziękuję. „Idźmy, módlmy się i pracujmy razem”. [hasło podróży]. Szliśmy, modliliśmy się kilka razy, a teraz musimy trochę popracować - a potem coś zjeść. Widzimy jednak, że wspólne chodzenie przynosi owoce: dzisiaj, gościnność. Widzieliśmy, że po wielu latach dialogu istnieje wzajemny szacunek i coś więcej: jest także przyjaźń. Ale wciąż jest wiele do zrobienia oraz wiele wyzwań, a to nas zazwyczaj interesuje: wyzwania. Może Wasza Świątobliwość chce powiedzieć coś najpierw ...

Papież Franciszek:

Dziękuję za waszą pracę! Był to dość ciężki dzień, przynajmniej dla mnie. Ale jestem zadowolony, bo różne rzeczy, które uczyniliśmy, czy to modlitwa na początku, a następnie dialog podczas obiadu były niezwykle piękne, i wreszcie Msza św. sprawiły, że jestem szczęśliwy. Męczą, ale to rzeczy dobre. Dziękuję bardzo. A teraz jestem do waszej dyspozycji.

Greg Burke:

Dobrze. Zacznijmy od Szwajcarów: Arnaud Bédat, z magazynu „L'Illustre”:

Arnaud Bédat:

Ojcze Święty, byłeś w Genewie, ale także w Szwajcarii. Jaki obraz, jakie ważne wydarzenia wywarły wrażenie na Waszej Świątobliwości podczas tego dnia?

Papież Franciszek:

Dziękuję. Sądzę, powiedziałbym - istnieje najpopularniejsze określenie: spotkanie. To był dzień różnorodnych spotkań. Właściwym słowem tego dnia jest spotkanie, a kiedy jedna osoba spotyka się z drugą i odczuwa z tego przyjemność, to zawsze dotyka serca. Były to spotkania pozytywne, piękne począwszy od dialogu z prezydentem [Konfederacji Szwajcarskiej - KAI], na początku, który był nie tylko zwykłą wymianą uprzejmości, ale głębokim dialogiem dotyczącym poważnych kwestii ogólnoświatowych i z inteligencją która wywarła na mnie wrażenie. Począwszy od tego. Potem spotkania, które wszyscy widzieliście... Natomiast to, czego nie widzieliście, to spotkanie przy obiedzie, które było bardzo głębokie w tym jak poruszano wielu tematów. Być może kwestią, której poświęciliśmy najwięcej czasu była młodzież, bo także wszystkie wyznania są zatroskane, w dobrym tego słowa znaczeniu, o młodzież. Również spotkanie przedsynodalne, które miało miejsce w Rzymie, począwszy od 19 marca przyciągnęło sporo uwagi, bo uczestniczyli w nim ludzie młodzi ze wszystkich wyznań, również agnostycy i przedstawiciele wszystkich krajów. Pomyślcie: 315 młodych i 15 tysięcy łączących się online, którzy „przychodzili i odchodzili”. Zapewne obudziło to szczególne zainteresowanie. Ale słowo, które być może podsumowuje dla mnie całą podróż to spotkanie. Doświadczenie spotkania. Nie czysta uprzejmość, nic czysto formalnego, ale ludzkie spotkanie. I to, między protestantami i katolikami – a to mówi wszystko... Dziękuję.

Greg Burke: Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz z grupy niemieckiej jest Roland Juchem z niemieckiej agencji CIC.

Roland Juchem:

Dziękuję, Ojcze Święty. Często mówisz o konkretnych krokach, jakie należy podjąć w ekumenizmie. Dzisiaj, na przykład, po raz kolejny odniosłeś się do tego, mówiąc: „Zobaczmy raczej, co można konkretnie uczynić, zamiast zniechęcać się tym, czego nie ma”. Biskupi niemieccy ostatnio, postanowili uczynić krok [w sprawie tak zwanej „interkomunii” - KAI]. Pytamy się zatem dlaczego abp Ladaria [Prefekt Kongregacji Nauki Wiary - KAI] napisał list, który wydaje się trochę, jak hamowanie awaryjne. Po spotkaniu 3 maja stwierdzono, że biskupi niemieccy powinni znaleźć rozwiązanie, na ile to możliwe jednomyślne. Jakie będą następne kroki? Czy konieczna będzie interwencja Watykanu, aby wyjaśnić, czy też biskupi niemieccy będą musieli dojść do porozumienia?

Papież Franciszek:

Dobrze. To nie jest nowość, ponieważ Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje to, o czym mówili biskupi niemieccy: Komunia św. w przypadkach szczególnych. I przyjrzeli się problemowi małżeństw mieszanych: czy jest to możliwe, czy niemożliwe. Jednakże Kodeks mówi, że biskup Kościoła partykularnego – to słowo jest ważne: partykularnego, jeśli kieruje diecezją - powinien zająć się tą sprawą: decyzja jest w jego rękach. Tak mówi Kodeks. Biskupi niemieccy widząc, że sprawa nie jest jasna oraz, że niektórzy księża podejmowani działania, nie uzgadniając ich z biskupem, chcieli zbadać tę kwestię i podjęli studium, które - nie chcę przesadzić – ale było prowadzone przez ponad rok, nie wiem dobrze, ale ponad rok, dobrze wykonane, dobrze zrobione. Studium jest ograniczające. Biskupi chcieli jasno powiedzieć to co znajduje się w Kodeksie. Także i ja przeczytałem ten dokument i mogę powiedzieć, że jest on restrykcyjny. Nie było w nim otwarcia się na wszystkich. Był on dobrze przemyślany, w duchu kościelnym. I chcieli to uczynić dla Kościoła lokalnego, a nie partykularnego. Doszło do tego, że miał on być dokumentem Niemieckiej Konferencji Biskupów. I tu tkwi problem, ponieważ Kodeks tego nie przewiduje. Przewiduje kompetencje biskupa diecezjalnego, ale nie konferencji episkopatu. Dlaczego? Ponieważ coś zatwierdzonego na konferencji episkopatu natychmiast staje się powszechne. I na tym polegała trudność dyskusji: nie tyle treść, ale to właśnie. Przysłali dokument; następnie odbyły się dwa lub trzy spotkania dialogu i wyjaśnienia; a arcybiskup Ladaria wysłał ten list, ale za moim przyzwoleniem, nie uczynił tego sam. Powiedziałem mu: „Tak, lepiej uczynić krok naprzód i powiedzieć, że dokument nie jest jeszcze dojrzały - tak stwierdzono w liście – i że kwestię trzeba jeszcze przestudiować”. Potem miało miejsce kolejne spotkanie i ostatecznie sprawę przestudiowano. Sądzę, że będzie to dokument wytyczny dla decyzji, aby każdy z biskupów diecezjalnych mógł zająć się tą sprawą, tak jak pozwala już prawo kanoniczne. Nie było to żadne wyhamowanie. Było to takie pokierowanie sprawą, aby postępowała właściwą drogą. Kiedy odwiedziłem kościół luterański w Rzymie, zadano mi takie pytanie i odpowiedziałem zgodnie z duchem Kodeksu Prawa Kanonicznego, duchem, którego teraz poszukują [biskupi]. Może nie było właściwej odpowiedzi w odpowiednim czasie, jest trochę zamieszania, ale o to chodzi. W Kościele partykularnym Kodeks na to pozwala; w Kościele lokalnym nie można tego zrobić, ponieważ było by to powszechne. O to chodzi.

Roland Juchem:

Czy Kościół lokalny to konferencja episkopatu? Papież Franciszek:

... tak to konferencja. Ale konferencja może studiować i udzielać wskazówek, aby pomóc biskupom w radzeniu sobie z konkretnymi przypadkami. Dziękuję.

Greg Burke:

Teraz z grupy języka hiszpańskiego Eva Fernández z radia hiszpańskiego Cope.

Eva Fernández:

Dziękuję, Ojcze Święty. Widzieliśmy, że również Sekretarz Generalny Światowej Rady Kościołów mówił o pomocy dla uchodźców. Ostatnio widzieliśmy wypadek statku „Aquarius” oraz inne przypadki, a także rozdzielanie rodzin w Stanach Zjednoczonych. Czy Wasza Świątobliwość sądzi, że niektóre rządy wykorzystują instrumentalnie dramat uchodźców? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Wiele mówiłem o uchodźcach, a kryteria te to co, powiedziałem już wcześniej: „Przyjmować, chronić, promować i integrować”. Są to kryteria dotyczące wszystkich uchodźców. Ponadto powiedziałem, że każdy kraj musi to czynić z cnotą rządzenia, czyli roztropnością, ponieważ kraj powinien przyjąć tylu uchodźców, ile może i tylu ile może zintegrować: integrować, to jest wykształcić, dać pracę... To, powiedziałbym, jest planem spokojnym, naznaczonym pogodą ducha dla uchodźców. Tutaj doświadczamy fali uchodźców uciekających przed wojną i głodem. Wojna i głód w wielu krajach Afryki, wojny i prześladowania na Bliskim Wschodzie. Włochy i Grecja bardzo szczodrze przyjmowały. Dla Bliskiego Wschodu - w odniesieniu do Syrii - Turcja przyjęła bardzo wielu; Liban, wielu: Liban ma tylu Syryjczyków, ilu jest Libańczyków; a następnie Jordania i inne kraje. Także Hiszpania ich przyjęła. Istnieje problem związany z handlem migrantami. I jest jeszcze problem z przypadkami, kiedy wracają, bo powinni powrócić: istnieje taki przypadek... Nie znam dobrze warunków porozumienia, ale jeśli są na wodach libijskich, muszą powrócić... I zobaczyłem tam zdjęcia więzienia handlarzy. Handlarze natychmiast oddzielają kobiety od mężczyzn: kobiety i dzieci idą Bóg wie gdzie... Tak czynią handlarze. Znam także przypadek, kiedy handlarze podpłynęli do statku, który przyjmował uchodźców z łodzi i powiedzieli: „Dajcie nam kobiety i dzieci, a zabierzcie mężczyzn”. To czynią handlarze. A więzienia handlarzy, dla tych którzy powrócili, są straszne, są straszne. Takie rzeczy widywano w lagrach II wojny światowej. Także okaleczenia, tortury... A potem wrzucają ich do masowych grobów, mężczyzn. Właśnie dlatego rządy troszczą się, aby nie wracali i nie wpadli w ręce tych ludzi. Istnieje światowy niepokój. Wiem, że rządy mówią o tym i chcą znaleźć porozumienie, a także zmienić Porozumienie Dublińskie. W Hiszpanii mieliście przypadek tego statku, który przybył do Walencji. Ale całe to zjawisko jest chaosem. Problem wojen jest trudny do rozwiązania; również problem prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie, a także w Nigerii. Ale problem głodu można rozwiązać. Wiele rządów europejskich myśli o pilnym planie inwestowania w tych krajach, inteligentnego inwestowania, aby dać pracę i wykształcenie, te dwie rzeczy. W krajach, z których pochodzą ci ludzie. Ponieważ – nikogo nie obrażając, ale to prawda – w zbiorowej podświadomości istnieje straszne powiedzenie: „Afryka musi być wykorzystana” - Africa es para ser explotada. To tkwi w podświadomości: „Oh, to Afrykańczycy! ...”. Ziemia niewolników. A to musi się zmienić wraz z tym planem inwestycji, edukacji, rozwoju, ponieważ lud afrykański ma wiele bogactw kulturowych. Mają też wielką inteligencję: dzieci są bardzo inteligentne i mogą, przy dobrym wykształceniu, zajść daleko. To będzie droga średnioterminowa. Ale w tej chwili rządy muszą zgodzić się na postęp w tej nagłej sytuacji. To, tutaj w Europie.

Przejdźmy do Ameryki. W Ameryce istnieje duży problem migracyjny w Ameryce Łacińskiej. Istnieje także problem migracji wewnętrznych. W mojej ojczyźnie występuje problem migracji z północy na południe; ludzie opuszczają wieś, bo nie ma pracy i udają się do dużych miast i istnieją tam mega-miasta, slumsy, i wszystkie te rzeczy ... Ale jest też migracja zewnętrzna do innych krajów, oferujących pracę. Mówiąc konkretnie, do Stanów Zjednoczonych. Zgadzam się z tym, co mówią biskupi tego kraju. Jestem po ich stronie. Dziękuję.

Greg Burke:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz grupa angielska: Deborah Castellano Lubov z agencji Zenit.

Deborah Castellano Lubov:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. W swoim dzisiejszym przemówieniu podczas spotkania ekumenicznego, odniosłeś się Ojcze Święty do ogromnej mocy Ewangelii. Wiemy, że niektóre Kościoły należące do Światowej Rady Kościołów to tak zwane „Kościoły pokoju”, które sądzą, że chrześcijanin nie może używać przemocy. Przypomnijmy, że dwa lata temu w Watykanie odbyła się konferencja mająca na celu ponowne rozważenie doktryny „wojny sprawiedliwej”. Moje pytanie jest następujące: Czy Wasza Świątobliwość sądzi, że to dobry pomysł, aby Kościół katolicki dołączył do tych tak zwanych „Kościołów pokoju” i odstawił na bok teorię „wojny sprawiedliwej”. Dziękuję.

Papież Franciszek:

Wyjaśnienie: dlaczego mówi Pani, że istnieją „Kościoły pokoju”?

Deborah Castellano Lubov:

Są uważane za „Kościoły pokoju”, ponieważ mają ideę, że osoba używająca przemocy nie może być uważana za chrześcijanina.

Papież Franciszek:

Dzięki, rozumiem. Włożyła Pani palec w ranę... Dzisiaj, w porze obiadu pewien pastor powiedział, że być może pierwszym prawem człowieka jest prawo do nadziei. Bardzo mi się to spodobało i jest nieco „w tym temacie”. Rozmawialiśmy o współczesnym kryzysie praw człowieka. Myślę, że muszę zacząć od tego, aby dotrzeć do Pani pytania. Wyraźnie widać kryzys praw człowieka. Mowa o prawach człowieka, ale wiele grup lub niektóre kraje dystansują się od tego. Tak, mamy prawa człowieka, ale... nie ma siły, entuzjazmu, przekonania, nie powiem sprzed 70 lat, ale 20 lat temu. Jest poważne zjawisko, ponieważ musimy zobaczyć przyczyny. Jakie przyczyny sprawiły, że do tego doszliśmy? Że dzisiaj prawa człowieka są względne. Również prawo do pokoju jest względne. To kryzys praw człowieka. Myślę, że musimy to dokładnie przemyśleć.

Następnie tak zwane „Kościoły pokoju”. Sądzę, że wszystkie Kościoły, które mają tego ducha pokoju, muszą zebrać się razem i pracować razem, jak powiedzieliśmy w dzisiejszych przemówieniach, zarówno ja, jak i inne osoby, które zabrały głos. Mówiono też o tym podczas obiadu. Jedność dla pokoju. Dzisiaj pokój jest koniecznością, ponieważ istnieje ryzyko wojny... Ktoś powiedział: jeśli dojdzie do trzeciej wojny światowej, to wiemy, z użyciem jakiej broni, ale jeśli będzie kolejna, czwarta, to będzie prowadzona na kije, bo ludzkość zostanie zniszczona. Zaangażowanie na rzecz pokoju to poważna sprawa. Kiedy myślimy o pieniądzach, które są wydawane na zbrojenia! Z tego powodu „Kościoły pokoju”: ale jest to Boży nakaz! Pokój, braterstwo, zjednoczona ludzkość... I wszystkie konflikty. Nie możemy rozwiązywać ich tak jak Kain, ale trzeba je rozwiązywać poprzez negocjacje, dialog i mediację. Na przykład przeżywamy kryzys w mediacji! Mediacja, która jest bardzo cenną formą prawną, przeżywa dziś kryzys. Kryzys nadziei, kryzys praw człowieka, kryzys mediacji, kryzys pokoju. Ale ponadto, jeśli Pani mówi, że istnieją „Kościoły pokoju”, zadaję sobie pytanie: czy istnieją „Kościoły wojny”? Trudno to zrozumieć, to trudne, ale są z pewnością pewne grupy, i powiedziałbym w prawie wszystkich religiach, małe grupy, nieco upraszczając powiem „fundamentalistów”, którzy dążą do wojen. Również my, katolicy, mamy także i tych, którzy zawsze dążą do zniszczenia. I bardzo ważne, aby mieć to przed oczami. Nie wiem, czy odpowiedziałem...

Mówią mi, że ludzie proszą o kolację, że nadeszła odpowiednia chwila, aby dolecieć z pełnym żołądkiem...

Chcę tylko powiedzieć jasno jedno słowo: że dzisiaj był dzień ekumeniczny, właśnie ekumeniczny. I podczas obiadu powiedzieliśmy coś pięknego, co wam pozostawiam, abyście to przemyśleli i zastanowili się nad tym: w ruchu ekumenicznym musimy usunąć ze słownika jedno słowo: prozelityzm. Jasne? Nie może współistnieć ekumenizm z prozelityzmem, trzeba wybrać: albo jesteś człowiekiem o duchu ekumenicznym, albo jesteś „prozelitą”.

Dziękuję. Nadal będę mówił, bo to lubię,ale...

A teraz, niech przyjdzie substytut [w Sekretariacie Stanu - KAI], ponieważ to ostatnia podróż, którą odbywa wraz z nami. Obecnie zmieni „kolor” [stanie się kardynałem - KAI]: ale nie ze wstydu! Chcemy go pożegnać i aby to uczcić będzie sardyński tort.

Abp Giovanni Angelo Becciu:

Dziękuję! To podwójna niespodzianka, że zostałem wezwany i podziękowano mi w waszej obecności. A potem sardyński tort... dobrze!, Spróbuję go z przyjemnością. Naprawdę dziękuję Ojcu Świętemu za tę okazję, ale także tak bardzo za wszystko, za wszystko, ponieważ pozwolił mi na to cudowne doświadczenie, by sporo podróżować wraz z nim. Na początku mnie przestraszył, gdy powiedział: „Nie, nie będę wiele podróżował” – czy Wasza Świątobliwość o tym pamięta? A potem, po jednej podróży dodawał drugą i kolejną. Wtedy powiedzieliśmy: „Na szczęście, powiedział, że będzie ich niewiele!”, a było ich wiele. Wspaniałe doświadczenie: widzieć Ojca Świętego odważnie szerzącego Słowo Boże. Moja posługa to tylko pomóc mu w tym. Dziękuję wam wszystkim i tym, którzy nam pomogli. Dziękuję.

Papież Franciszek:

Smacznego, dobrej kolacji i dziękuję bardzo. I proszę was, módlcie się za mnie. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światłość, która nie oślepia

2018-06-23 14:35

Anna Buchar

Wczoraj o godz. 18.30 w katedrze wrocławskiej odbyła się dziękczynna Msza św. za 50 lat istnienia i działalności Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Eucharystii przewodniczył kardynał Gerhard Ludwig Müller, niemiecki duchowny, prefekt Kongregacji Nauki Wiary (2012 – 2017).

Anna Buchar
Kard. Müller przewodniczył dziękczynnej Mszy św. w katedrze wrocławskiej

Na początku Mszy św. zebranych przywitał ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, rektor PWT. - Książka, pt. ,,Msza Święta źródło chrześcijańskiego życia” mówi o osobistym spotkaniu z Panem Jezusem w czasie każdej Eucharystii, spotkaniu, które prowadzi do głębokiej wspólnoty życia i miłości z Bogiem. Odpowiadając na dar Bożej miłości, chcemy dziękować w tej Mszy św. koncelebrowanej przez naszych profesorów, wykładowców, księży absolwentów oraz kapłanów zaprzyjaźnionych z naszą uczelnią, za 50 lat istnienia i działalności Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu.


W homilii metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski mówił o Chrystusie, który jest światłością. - Stajemy wobec Chrystusa, który jest światłością świata. I nie jest to światłość, która nas oślepia. To światło, dzięki któremu widzimy świat, jako owoc stwórczej miłości Najwyższego. I widzimy Boga, który z miłości powołał wszystko do istnienia i nad tym swoim dziełem nachylił się i nim zachwycił, widząc, że wszystko co stworzył było bardzo dobre. Ważne, byśmy w tym świetle, którym jest Chrystus, dostrzegli siebie – mówił metropolita krakowski, dodając, że tylko wtedy, gdy spojrzymy na Boga, na świat i siebie zrozumiemy w pełni słowa św. Jana Pawła II, które wypowiedział podczas inauguracji swojego pontyfikatu i które pogłębił wizytując Polskę w 1979 r. – Św. Jan Paweł II prosił, abyśmy nie bali się otwierać drzwi Chrystusowi, bo tylko on wie, co kryje się w głębi człowieka. On jest kluczem, dzięki któremu człowiek jest w stanie zrozumieć siebie – puentował.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem