Reklama

Wspomina ostatni szkolny kolega Karola Wojtyły

2018-06-06 10:32

Eugeniusz Mróz
Niedziela Ogólnopolska 23/2018, str. 20-22

Graziako/Niedziela
Eugeniusz Mróz

Po raz ostatni zasiedli w ławkach wadowickiego gimnazjum w pogodny dzień przed osiemdziesięcioma laty, 17 kwietnia 1938 r., gdy przygotowywali się do matury. Nie przypuszczali, że już wkrótce przyjdzie im złożyć najtrudniejszy egzamin – z patriotyzmu

Gdy przekraczaliśmy progi neoklasycznego Państwowego Gimnazjum im. Marcina Wadowity, przy ul. Adama Mickiewicza w Wadowicach, witała nas wmurowana w 1889 r. – trzy lata po założeniu wadowickiego gimnazjum – tablica-inskrypcja napisana heksametrem daktylicznym Albiusa Tibullusa, żyjącego w I wieku przed Chrystusem przyjaciela rzymskich poetów Horacego i Owidiusza.

„Casta placent superis,
pura cum veste venite
et manibus puris
sumite fontis aquam”.

„Najwyższemu podobają się dusze czyste,
przybywajcie w szatach czystych
i czystymi rękoma
czerpcie wodę ze źródła”.

Reklama

Ta sentencja rzymskiego pisarza, poety, filozofa była dla nas, uczniów ośmioklasowego gimnazjum w Wadowicach, wademekum w zdobywaniu wiedzy w prawdzie, przekazywanej nam przez naszych profesorów, wychowawców, starszych przyjaciół, umacniała nas w koleżeńskiej solidarności, przyjaźni... Słowa rzymskiego filozofa krzepiły nas w latach nauki, krzepiły w okresie niemieckiej i sowieckiej okupacji.

Na naszych koleżeńskich zjazdach absolwentów rocznika 1938 wadowickiego gimnazjum, z udziałem Karola Wojtyły – „Lolka”, ze wzruszeniem i radością cytowaliśmy strofy Albiusa Tibullusa: „Casta placent superis...” oraz w języku greckim pierwsze wersety „Iliady” Homera: „Menin aeide, thea”...

Po raz ostatni zasiedliśmy w ławkach wadowickiego gimnazjum w pogodny dzień przed osiemdziesięcioma laty, 17 kwietnia 1938 r., gdy przygotowywaliśmy się do matury – egzaminu naszej dojrzałości. Warunkiem dopuszczenia do maturalnych egzaminów było uzyskanie pozytywnych wyników ze wszystkich przedmiotów na trzeci kwalifikacyjny okres. Do egzaminu pisemnego można było wybrać język polski lub historię oraz dwa języki obce – łacinę, grekę, język niemiecki, a do egzaminu ustnego jako czwarty przedmiot – trzeci język obcy lub matematykę. Języka łacińskiego uczyliśmy się od klasy czwartej, greckiego – od piątej, niemieckiego – już w szkole powszechnej. Kto z nas egzamin pisemny z danego przedmiotu napisał z wynikiem dobrym, nie zdawał go ustnie.

Karol Wojtyła – „Lolek” – najzdolniejszy, najpilniejszy z nas, który przez lata nauki w wadowickim gimnazjum miał najwyższe noty, egzamin pisemny zdawał z języka polskiego, z łaciny i greki, wszystkie z wynikiem bardzo dobrym. Mimo tego musiał obowiązkowo ustnie zdawać jeden przedmiot – wybrał język niemiecki.

Zdali wszyscy – czterdziestu dwóch, w tym dwóch eksternistów – Zygmunt Kręcioch i Tadek Bryzek.

Żegnając nas, już jako absolwentów gimnazjum, dyrektor Jan Królikiewicz powiedział m.in.: „Dziękuję wam za przykładną i wzorową pracę na terenie szkoły. Życzę wam, byście godnie zamknęli łańcuch ośmioletniego gimnazjum...”.

W naszym imieniu, już absolwentów, Karol Wojtyła w serdecznych słowach podziękował gronu profesorskiemu za pracę nad naszymi młodymi umysłami i zapewnił, że udzielonymi nam wskazaniami zawsze będziemy się kierować.

Pożegnanie ze szkołą miało miejsce 27 maja. Wspaniała biesiada – komers, obecnie studniówka – w restauracji Wysogląda wraz z naszymi maturalnymi rówieśniczkami z prywatnego Gimnazjum im. Michaliny Mościckiej – to miły akord kończący naszą ośmioletnią edukację.

Gdy się rozstawaliśmy, nie przypuszczaliśmy, że już wkrótce przyjdzie nam złożyć najtrudniejszy egzamin – z patriotyzmu. Nie sądziliśmy, że nasze koleżeńskie spotkanie odbędzie się dopiero za kilka lat, a wielu z nas nie będzie już w nim uczestniczyć.

Rozpierzchliśmy się w różne strony. Część kolegów podjęła różne prace, studia na uniwersytetach w Krakowie, Warszawie, we Lwowie, w Poznaniu, Gdańsku. Większość jednak otrzymała wezwanie do odbycia służby wojskowej, najpierw w Junackich Hufcach Pracy.

Wybuch wojny, w piątek 1 września 1939 r., zastał nas w różnych sytuacjach, w różnych miejscach. Już w pierwszych dniach września 1939 r. padł w okolicy Dębicy Zbyszek Gałuszka, miał 18 lat. Urodził się z Toruniu, wraz z rodziną zamieszkał w Śleszowicach. Mieszkał na stancji w Wadowicach. Po maturze został powołany do Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, a kampanię wrześniową odbywał w 3. Pułku Ułanów w Tarnowskich Górach. Zginął wraz z dwoma ułanami jako dowódca zwiadu.

Na stokach kopca Kościuszki w Krakowie, w dzień Wigilii Bożego Narodzenia, w pierwszym roku wojny, został rozstrzelany Józek Wąsik z Zawadki. Wraz z nim członkowie ruchu oporu – Stefan Boryczka, Jan Dudoń, Mojżesz Melman, Stefan Węgrzyn.

Tę konspiracyjną grupę zorganizował i nią dowodził artysta malarz i rzeźbiarz Wicek Bałys. Zginął w wieku 33 lat.

W Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie walczyli: Władek Balon, Zdzisiek Bernaś, Tadek Czupryński, Tolek Galwin, Staszek Jura, Jurek Kluger, Mietek Nowobilski, Tomek Romański, Staszek Bartosik, Rudek Kogler.

W walkach o Monte Cassino wsławiło się pięciu naszych kolegów – Tomek Romański, Rudek Kogler, Tadek Czupryński, Jurek Kluger, Zdzisiek Bernaś.

Szczególnie wielką odwagę i poświęcenie wykazał Tomek Romański, urodzony w Nowym Wiśniczu. Po maturze rozpoczął służbę w Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy Piechoty w Krakowie, brał udział w wojnie obronnej. Dotarł do Tarnopola, skąd przedostał się na Węgry i tam był internowany wraz ze Staszkiem Jurą, Zdziśkiem Bernasiem, Rudkiem Koglerem. Na wiosnę 1940 r. przez Jugosławię dotarł do Turcji, a stamtąd – do Bejrutu. W maju 1940 r. jako żołnierz Brygady Strzelców Karpackich walczył przy boku armii francuskiej do czasu jej haniebnej kapitulacji.

Dalsze wojenne losy Tomka to tereny Palestyny, Egiptu, Tobruku, Iraku.

W maju 1944 r. był jednym ze zdobywców Monte Cassino, którzy pierwsi zatknęli polską flagę na murach klasztoru Monte Cassino. Wiele stronic poświęcił bohaterskiemu Tomkowi Romańskiemu w swym reportażu wojennym Melchior Wańkowicz. Tomek po zakończeniu wojny wrócił wraz ze Staszkiem Jurą, lotnikiem RAF-u, i Staszkiem Bartosikiem do rodzinnego Wiśnicza. Zamiast pochwał i wyróżnień spotkały go ze strony władz reżimu komunistycznego prześladowania, inwigilacja. Przez dłuższy okres nie mógł znaleźć pracy ani zyskać mieszkania. W grudniu 1994 r. zakończył życie.

W niemieckich obozach koncentracyjnych zginęło naszych trzech kolegów:

Jasiu Banaś, urodzony w Rabie Wyżnej, powołany do Szkoły Podchorążych Broni Pancernych. Walczył w wojnie obronnej 1939 r. Zbiegł z niewoli niemieckiej do Hiszpanii. Ciężko pracował w kopalniach, był prześladowany, żył w nędzy. Zmarł w 1942 r. w obozie Miranda de Ebro.

Wiktor Kęsek, urodzony w Wadowicach. Po maturze rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W czasie okupacji niemieckiej mocno zaangażowany wraz z Antkiem Bohdanowiczem w Narodowej Organizacji Wojskowej. Na skutek zdrady niemieckiego konfidenta, leśnika z Suchej, został aresztowany; mimo okrutnych tortur m.in. w więzieniu w Mysłowicach nie zdradził swej organizacji. Przewieziony do Auschwitz i Mauthausen, gdzie został rozstrzelany 8 lipca 1943 r.

Trzeci nasz kolega, zamordowany w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, to Zbyszek Nowobilski, starszy brat Mietka, również naszego gimnazjalnego kolegi. Urodził się w Palczy. Po rozbiciu jego pułku wrócił w okolice Wadowic, do Gorzenia Dolnego, w mundurze, w pełnym rynsztunku. W pobliżu miejsca, gdzie mieszkała rodzina Nowobilskich, która zachowywała tradycje narodowe, była wielka góra, zwana „Dzwonkiem”. Dzwon z tej niewielkiej kapliczki rozpędzał nad Gorzeniem i okolicą chmury deszczowe. „Na Dzwonku” znajdowała się dobrze zakonspirowana polna jamka – miejsce konspiracyjnej organizacji. Przewodził jej senior, nauczyciel Jan Nowobilski wraz ze swym sąsiadem Walentym Tomalikiem. Zbyszek podjął pracę w składnicy opału w Sporyszu k. Żywca i równocześnie pełnił funkcję konspiracyjnego łącznika między powiatami: bielskim, żywieckim i wadowickim. Często przez góry odwiedzał Gorzeń – „Dzwonek”, by przekazać konspiracyjne materiały. Zdekonspirowany, aresztowany przez gestapo w 1941 r. na ulicy w Bielsku, przeszedł ogromne tortury w więzieniu w Mysłowicach, ale nie ujawnił swej konspiracyjnej działalności. W stanie agonalnym został przewieziony do Auschwitz, w 1942 r. zakończył swe życie.

W wojennych bojach wsławiło się trzech naszych kolegów:

Władek Balon dojeżdżał pociągiem z Przeciszowa k. Zatora. Ukończył Szkołę Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Do zakończenia wojny obronnej dotarł do Wielkiej Brytanii i tam walczył w 316. Dywizjonie Myśliwskim „Warszawskim”. Jako pilot w stopniu porucznika zginął w sierpniu 1942 r. w nurtach kanału La Manche.

Tadek Czupryński z Zatora. Po maturze wraz ze Zbyszkiem Siłkowskim ukończył Szkołę Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. Wywieziony do Związku Sowieckiego wraz z matką ciężko pracował w sowchozie w Pawłodarze. Mieszkali w lepiance, często przymierali głodem, żywili się „zupą” z traw łąkowych. Uciekł z sowchozu i po licznych bolesnych perypetiach przedarł się do tworzącej się w ówczesnej Persji armii gen. Władysława Andersa. Brał udział w kampanii włoskiej. W marszu armii polskiej, by wyzwolić Ankonę, Bolonię, jako dowódca zwiadu padł w lipcu 1944 r. pod Scapezzano, 30 km od Ankony. Tadek spoczął w Loreto, na jednym z czterech polskich cmentarzy wojennych na ziemi włoskiej.

Nasz Wielki Kolega – Jan Paweł II w czasie jednej z wizyt we włoskich diecezjach oddał hołd swemu bohaterskiemu koledze z wadowickiego gimnazjum. W skupieniu i zadumie uniósł do niebios modlitwę.

Również my, koledzy Tadka, we wrześniu 1994 r. – w czasie jednego z koleżeńskich spotkań w Italii wspólną modlitwą uczciliśmy jego poświęcenie dla wolności Polski.

Niezwykłe dzieje wojenne przeszedł młodszy brat Zbyszka – Mietek Nowobilski, urodzony w Palczy. Po maturze – w Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy Piechoty w Krakowie, następnie w Szkole Podchorążych Piechoty. Uciekł z niewoli niemieckiej, a w styczniu 1940 r. przez Węgry i Jugosławię dotarł do Francji; w tym czasie nadal prowadził walkę z Niemcami. Mietek znów dostał się do niewoli niemieckiej i znów udało mu się zbiec. Wrócił do Gorzenia Dolnego. Po krótkim pobycie „Na Dzwonku” przez Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Turcję, obdarzony wielką odwagą i wolą walki przeciwko zbrodniczej armii niemieckiej, dotarł do Palestyny. Zgłosił się do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Początkowo przyjęty nieufnie, pozytywnie zweryfikowany dzielnie walczył jako dowódca samochodów pancernych z otwartą górą, często zwanych „carrierami”. W grudniu 1941 r., po bohaterskich walkach, trafiony zdradziecko pociskiem artylerii włoskiej pod Ghazalą zginął w płomieniach swego pancernego pojazdu.

Wadowiczanie: Poldek Zweig i Zygmunt Selinger, po internowaniu aż na Syberię, barką po rzece Ob zamierzali dotrzeć do armii gen. Andersa. Sowieccy żołnierze odcięli linę barki od lądu. Utonęli wszyscy syberyjscy uchodźcy – czterystu, a wraz z nimi nasi koledzy Poldek i Zygmunt.

Profesorowie wadowickiego gimnazjum nie ugięli się przed niemieckim okupantem. Z narażeniem życia prowadzili zajęcia na konspiracyjnych kampusach, dzięki czemu przeszło 70 uczniów mogło ukończyć szkołę średnią.

Nasz katecheta – ks. dr Edward Zacher przez ponad 5 lat konspiracyjnie kształcił młodzież.

Po zakończeniu II wojny światowej część kolegów podjęło prace w różnych zawodach. Wyższe studia wydały 3 lekarzy medycyny, 2 lekarzy weterynarii, 6 ekonomistów, 2 księgowych, 3 inżynierów, 2 księży: oprócz Karola Wojtyły – Karol Kurek, który jako wikariusz jednej z parafii ziemi krakowskiej na skutek słabego zdrowia wcześnie zmarł.

Gdy nasz wspaniały kolega z ławy szkolnej Karol Wojtyła zasiadał na Watykanie jako Jan Paweł II – namiestnik Chrystusa, nie zapomniał o swych kolegach z wadowickiego gimnazjum. Słał do nas serdeczne listy, kilkakrotnie spotkał się z nami w rodzinnym mieście Wadowicach, w Rzymie, w Watykanie, w letniej rezydencji papieży w urokliwym Castel Gandolfo, nad jeziorem w Górach Albańskich.

Zawsze serdeczny, otwarty, bez dystansu, z gorącym sercem dla swych wadowickich kolegów.

Pierwsze nasze spotkanie absolwentów wadowickiego gimnazjum 1938 r. odbyło się w licznej jeszcze grupie naszych profesorów, koleżanek rówieśniczek, w lipcu 1948 r. w Wadowicach – w 10. rocznicę matury; również w Wadowicach świętowaliśmy 20. rocznicę we wrześniu 1958 r. Rok 1966 to setna rocznica założenia naszego gimnazjum.

Czerwiec 1979 r. na zawsze radośnie pozostanie w naszych sercach. Pierwsze spotkanie z Karolem jako papieżem. Następnie w czerwcu 1983 r. w Mistrzejowicach i w Krakowie.

W pierwszych dniach czerwca 1997 r. zjechaliśmy do stolicy Tatr – Zakopanego. Niepowtarzalne piękno gór z panującym nad Zakopanem wysokim krzyżem na Giewoncie, liczne kapele i chóry, stroje góralek i górali, blask czerwcowego słońca – wszystko to tworzyło wspaniały, radosny nastrój. Dzieci z zakopiańskich szkół na powitanie Wielkiego Gazdy Gór śpiewały: „Witojcież, Ojcze Świenty, witojcież, ostomiły, pod Giewontu turniami”.

W uroczej scenerii gór i jeziora Albano w sierpniu 1998 r. gościliśmy w Castel Gandolfo, letniej papieskiej rezydencji. To była 60. rocznica matury.

Po raz ostatni spotkaliśmy się z Janem Pawłem II 21 sierpnia 2002 r. w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich w Krakowie, już w znacznie skromniejszym gronie. Papież na wózku wrócił ze spotkania na krakowskich Błoniach z licznymi pielgrzymami przybyłymi nie tylko z Polski, ale i z okolicznych krajów. Nie śpiewaliśmy jak na poprzednich spotkaniach ulubionych piosenek harcerskich, młodzieżowych, ja nie przygrywałem na harmonijce. Ze smutkiem zdawaliśmy sobie sprawę, że nasz Wielki Kolega, Przyjaciel „Lolek” – Jan Paweł II, Papież Nadziei, odchodzi do wieczności.

Wspomniałem: „Ojcze Święty, byłoby nam wszystkim, Twoim kolegom i koleżankom, radośnie i krzepiąco na dalsze lata, kończące ziemską wędrówkę, spotkać się w Wadowicach, Krakowie lub u Ciebie w Watykanie w 65. rocznicę wadowickiej matury”. Jan Paweł II na chwilę się zadumał i po chwili rzekł: „Jak Bóg da, zobaczymy”.

W sobotę 26 maja 2018 r. w bazylice Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach koncelebrowana była uroczysta Msza św. poświęcona pamięci absolwentów wadowickiego gimnazjum rocznika 1938.
Homilię wygłosił ks. prof. Edward Staniek, absolwent 1959 r.

Tagi:
wspomnienia wspomnienie

Byliśmy razem przy ołtarzu i przy redakcyjnym stole

2018-12-05 11:05

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 23

Wiadomość o nagłej śmierci ks. Adama Łacha, proboszcza w Nowym Duninowie, który przez niemal dekadę był redaktorem odpowiedzialnym za płocką edycję „Niedzieli”, z trudem jeszcze dociera do naszej świadomości

Archiwum „Niedzieli”
Podczas kolegium redakcyjnego edycji płockiej w centrali „Niedzieli” w Częstochowie, pierwszy z lewej – ks. Adam Łach

Przez wiele lat ks. Adam Łach był jednym z nas. Również wtedy, gdy przestał przyjeżdżać do Częstochowy, pozostał wierny „Niedzieli”, a my nadal traktowaliśmy go jak kogoś bardzo bliskiego. Należał do „niedzielnej” rodziny. Obok tego mocnego mężczyzny o szczerej twarzy, wielkim sercu i dużym poczuciu humoru nie sposób było przejść obojętnie. Ceniliśmy jego dobroć, pracowitość, profesjonalizm i oddanie dla misji „Niedzieli”. Ale nade wszystko kochaliśmy go jako człowieka i kapłana. Nie sposób zliczyć przegadanych w redakcji godzin i litrów wypitej kawy, setek pomysłów, dyskusji i kończonych salwami śmiechu anegdotek, którymi sypał jak z rękawa. Wielu z nas pamięta jubileusz edycji płockiej, na który zjechało się towarzystwo z 21 lokalnych edycji „Niedzieli”, z ówczesnym redaktorem naczelnym ks. inf. Ireneuszem Skubisiem na czele. Wspaniałe spotkanie okazało się wkrótce spotkaniem pożegnalnym z edycją, chociaż nitki wiążące ks. Adama z redakcją nigdy na dobre nie zostały zerwane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: biskup nominat Franciszek Ślusarczyk zrezygnował z przyjęcia święceń

2018-12-12 17:27

tk, pgo, md / Kraków (KAI)

Biskup-nominat Franciszek Ślusarczyk, "po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu" – poinformował dziś metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. 60-letni ks. Ślusarczyk Od 2014 roku jest rektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Mieczysław Pabis
Ks. prał. Franciszek Ślusarczyk

Informację o nominacji przez papieża Franciszka dwóch krakowskich biskupów pomocniczych podano 3 grudnia. Drugim obok ks. prałata Ślusarczyka duchownym mianowanym na ten urząd jest ks. Janusz Mastalski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ostatecznie więc tylko on przyjmie 5 stycznia 2019 święcenia biskupie.

Informując o tym abp Marek Jędraszewski dodał, powołując się na rozmowę z nuncjuszem apostolskim w Polsce, że dymisja ks. Ślusarczyka z urzędu Biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej została przyjęta przez papieża Franciszka.

Po ogłoszeniu nominacji, 3 grudnia, biskup nominat mówił dziennikarzom, że przeżywa wielką radość, bo posługa wobec ludu Bożego zawsze wiąże się z radością dzielenia Dobrą Nowiną, która człowiekowi współczesnemu jest bardzo potrzebna. Podkreślił, że każdy kapłan jest przede wszystkim sługą Bożego Miłosierdzia.

Wskazywał też, że miejscem kapłana jest konfesjonał, ołtarz i szkoła, i wszędzie tam kapłani są przede wszystkim sługami Bożego Miłosierdzia. Przyznawał, iż ma świadomość, iż zadania, do których został powołany, przerastają go. „Nikt nie jest godzien, by je podejmować, ale nasza nadzieja jest w miłosierdziu Boga” – powiedział.

„Ta tajemnica jest mi szczególnie bliska. Pełnię posługę jako misjonarz miłosierdzia. Brama Miłosierdzia ciągle jest w Łagiewnikach otwarta. Pielgrzymi przez nią przechodzą i mogą tego miłosierdzia doświadczyć poprzez sakrament spowiedzi, posługę Słowa i ufną modlitwę w kaplicy Wieczystej Adoracji” – podsumował.

Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 roku w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 roku z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Przez pierwsze lata kapłaństwa posługiwał jako wikariusz najpierw w Żywcu-Zabłociu (1984-1988), a następnie w Wieliczce (1988-1989). Rok później zamieszkał w parafii w Gaju. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a w latach 1997-2002 był jego wicerektorem.

Był pracownikiem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, wieloletnim adiunktem w Katedrze Homiletyki, jest doktorem teologii.

Od 2002 r. ks. Ślusarczyk jest związany z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, a od 2014 r. jest jego kustoszem. W 2005 r. papież Benedykt XVI mianował go kapelanem Ojca Świętego. Decyzją papieża Franciszka od 2016 r. jest misjonarzem miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Nasza redakcyjna torba

2018-12-13 21:39

Ks. Adrian Put

Zwyczajem lat poprzednich Caritas Diecezji Zielonogórsko–Gorzowskiej zaprosiła urzędy, instytucje, jednostki, placówki, ale też przedsiębiorstwa i firmy do włączenia do akcji pod nazwą „Torba Charytatywna”.

Katarzyna Gazińska
My w naszej redakcji z „Torbą charytatywną” dla Ukrainy

Caritas rozprowadza i odbiera z powrotem papierowe torby wypełnione produktami żywnościowymi oraz chemią przez ludzi dobrej woli. Wolą organizatorów zostaną one przekazane biednym i ubogim będącym podopiecznymi Caritas Spes na Ukrainie. W roku 2017 udało się w naszej diecezji zebrać ponad 600 toreb, które zostały przekazane na Ukrainę.

Na zaproszenie naszej Caritas odpowiedziała również nasza redakcja. Redaktor Kasia Krawcewicz, red. Kamil Krasowski oraz ja wspólnie złożyliśmy się na produkty do torby. Później sam Kamil udał się na zakupy i udało się nam przygotować choć taki mały dar dla Ukrainy. Dziękujemy Caritas za możliwość włączenia się w to dzieło!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem