Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Widziane z Brukseli

Zadyma na Litwie

2018-06-06 10:33

Mirosław Piotrowski
Niedziela Ogólnopolska 23/2018, str. 46-47

Ilga/fotolia.com

„Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie”.

To, oczywiście, początek „Inwokacji” z „Pana Tadeusza”. Polski wieszcz był zakochany w Litwie i Wilnie, które opuścił, udając się na emigrację. I pomyśleć, że Adam Mickiewicz nigdy nie był w Warszawie! Może to jednak dobrze. Zaoszczędził sporo nerwów. Józef Piłsudski także pochodził z Wileńszczyzny, ale on wolał rozwiązania siłowe – vide Pierwsza Brygada, bunt Żeligowskiego, zamach majowy czy Bereza Kartuska.

Obecnie Litwa jest suwerennym krajem. Polacy tam żyjący to swoista mniejszość, bo nie napływowa, lecz rodzima. Udało im się to, czego może im zazdrościć Polonia w innych krajach. Są świetnie zorganizowani i niepodzieleni.

Na razie, gdyż właśnie polscy dyplomaci postanowili skończyć z tą idyllą. Bynajmniej nie w sposób dyplomatyczny, lecz siłowy. Po prostu wszczęli zadymę na Litwie. „Czuję się obrażony, oskarżony, poniżony i z tymi urzędnikami nie widzę żadnej możliwości współpracy, mimo mojej ogromnej miłości do Polski” – to słowa prezesa Związku Polaków na Litwie Michała Mackiewicza, który funkcję tę sprawuje od szesnastu lat. Właśnie został wybrany na kolejną kadencję.

Reklama

Dzień przed wyborem jednak został wezwany do Ambasady Polskiej w Wilnie, gdzie pani ambasador krótko mu oznajmiła: „Jako przedstawiciel państwa polskiego mam zgłosić, że Pan nie może kandydować”. „Co to za dyplomacja?!” – oburzał się pan Mackiewicz.

To prawda, żadnych wyjaśnień, rozmowa trwała ok. półtorej minuty. Sprawa, jak się okazało, dotyczyła omyłkowych zapisów, które półtora roku temu znalazły się w sprawozdaniu Zarządu Głównego ZPL przedłożonego Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Gdy zorientowano się, że nastąpiła pomyłka, nie pozwolono pracownikom ZPL na żadną korektę. Natychmiast więc zwrócili oni środki do Polski. A przeznaczone były one na finansowanie polskiej prasy na Litwie.

To jednak nie wystarczyło fundacji, która postanowiła, zdaniem litewskiej Polonii, sprawę rozgrywać politycznie. Zgłosiła sprawę do polskiej prokuratury, a ta zwlekała ponad rok, aby nadać jej bieg. Tuż przed zjazdem prezes ZPL otrzymał bezpośrednio z prokuratury warszawskiej zawiadomienie, że jest podejrzany w sprawie o oszustwo i że ma się stawić na przesłuchanie. Nie jestem prawnikiem, więc poradziłem się innych prokuratorów, którzy złapali się za głowę. Jeden odpowiedział wprost, że za jego czasów taki tryb był nie do pomyślenia, ale może coś się w prawie zmieniło. Polski prokurator nie mógł wzywać obywatela innego kraju, który w dodatku jest parlamentarzystą litewskim i chroni go tamtejszy immunitet.

Zdaniem większości Polaków mieszkających na Litwie, sprawa jest wydumana i ma podtekst polityczny. Jak powiedziałem w jednym z wywiadów, donos na ZPL ze strony polskich władz to brutalna próba podzielenia Polaków na Litwie, która nie udawała się do tej pory władzom litewskim. To naprawdę kuriozum. Polacy, którzy od lat walczą o zachowanie polskości, polskiego języka, szkół, nazw ulic, szykanowani przez władze litewskie liczyli na sympatię, wsparcie i ochronę polskich władz. Teraz będą musieli, jak zapowiedział to pan Mackiewicz, chronić się za litewskim obywatelstwem i immunitetem litewskiego parlamentarzysty przed polskimi władzami. Polacy w litewskim Sejmie mają ośmiu przedstawicieli, co stanowi 6 proc. Izby. 10 tys. Polaków należy do ZPL. Ci, którzy wszczęli zadymę, oczywiście, dobrze zdają sobie z tego sprawę, dlatego niezwłocznie powinni zostać przez władze polskie zdymisjonowani.

Mirosław Piotrowski
Poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl

Tagi:
Litwa

Działania Falkowskiego niszczą polskość na Kresach oraz szkodzą Polsce

2018-06-15 08:24

Antoni Matulewicz/mojekresy.pl

W ostatnim czasie wielkie emocje wywołuje nagonka na prezesa największej i sztandarowej polskiej organizacji na Litwie. Najpierw cały szereg działań miały go skłonić do rezygnacji z szefowania Związkowi Polaków na Litwie, a gdy ten plan się nie udał, bo Michał Mackiewicz na ostatnim Zjeździe został wybrany na prezesa 342 głosami za, przy 8 wstrzymujących się i 0 przeciw, to rozpoczęto zmasowaną akcję propagandową, włącznie z oskarżeniami o rzekome nieprawidłowości finansowe z instrumentalnym zaangażowaniem prokuratury.

jackmac34/pixabay.com

Swoje zdanie w tej bulwersującej sprawie wyrazili m.in. europosłowie PiS, którzy w liście do Premiera Mateusza Morawieckiego zauważyli: „… z wielkim zaniepokojeniem i oburzeniem przyjęliśmy informację o zachowaniu pani Urszuli Doroszewskiej, Ambasador RP na Litwie, wymierzonym w autonomię i samostanowienie największej polskiej organizacji w Republice Litewskiej, poprzez nieuprawnioną próbę wpłynięcia na demokratyczne wybory w ZPL. Równocześnie nasz niepokój budzą kroki podjęte przez niektórych działaczy Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. (…) Wdzięczni bylibyśmy Panu Premierowi za zwrócenie uwagi kierownictwu Fundacji, że nazywa się ona „Pomoc Polakom na Wschodzie”, a nie Fundacja „Ścigania Polaków na Wschodzie”.

Poseł PSL Paweł Bejda wystosował do Premiera Morawieckiego interpelację „w sprawie skandalicznego zachowania ambasador RP na Litwie Urszuli Doroszewskiej oraz działań wymierzonych w prezesa ZPL posła Republiki Litewskiej.”

Wielu obserwatorów sceny politycznej i politologów zwraca uwagę, że mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu. Jak zauważa ekspert ds. litewskich, politolog dr Bogusław Rogalski:

– „To jest naruszeniem wszelkich standardów dyplomatycznych. Była to ingerencja w wewnętrzne sprawy niezależnego, suwerennego i demokratycznie zarządzanego Związku Polaków na Litwie rządzącego się według przepisów prawa litewskiego.”

Zdumiewająca niekonsekwencja fundacji

Warto zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt tej sprawy. Otóż w oświadczeniu zarządu fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie z 28 maja br. czytamy:

„Z uwagi na międzynarodowy charakter sprawy, mogący mieć wpływ na interesy Państwa Polskiego, ustalono specjalny tryb procedowania. Na wniosek poszkodowanego prokuratura zarządziła klauzulowy tryb procedowania zgodny z obowiązującym prawem.”

Jednak już zaledwie kilka dni później, 7 czerwca br. fundacja zorganizowała specjalną konferencję w Warszawie, podczas której prezes Falkowski wraz z zarządem przedstawił starannie dobranej grupie dziennikarzy (zaproszono jedynie „właściwe” redakcje, blisko powiązane z fundacją poprzez system dotacji) obszerną prezentację na temat ZPL, z pokazem multimedialnym włącznie, wykresami, tabelami, liczbami. Nasuwa się pytanie, co takiego się wydarzyło przez kilka dni, że nagle przestał obowiązywać „klauzulowy tryb procedowania”?

Najprawdopodobniej Falkowski nie przewidział, jakie poruszenie i obronę Polaków na Litwie wywoła rozpoczęta przez niego akcja. Zapewne zakładał, że w wyniku zastraszenia wezwaniem prokuratorskim i ultimatum przedstawionym przez ambasador RP na Litwie, prezes ZPL zrezygnuje z funkcji i nie będzie kandydował na zjeździe delegatów 26 maja br. w Wilnie. Stąd najpierw cytowane wyżej oświadczenie zarządu fundacji, a wkrótce potem pokazowa konferencja prasowa, logicznie sprzeczna i o wzajemnie wykluczającym się przekazie. Niespodziewanie dla niego samego Falkowski musiał przejść do dramatycznej i chaotycznej samoobrony.

Kto daje, ten wymaga

Jako prezes fundacji rozdzielającej środki na działania polskich mediów na Litwie, Falkowski zainspirował powolne sobie redakcje i kilka małych organizacji na Litwie do ogłoszenia „aktów strzelistych” wychwalających go jako prezesa tejże fundacji, a jednocześnie potępiających prezesa ZPL za rzekome niestosowne zachowania. Sypnęło jednakowymi w treści odezwami kanapowych klubików PKD czy Klubu Gazety Polskiej, w tej nagonce wykorzystano nawet grupkę młodzieży, co jest wyjątkowo cyniczne.

W prezentowaniu propagandowej narracji Falkowskiego prym wiedzie radio i portal „Znad Wilii”, medialna grupa związana z Czesławem Okińczycem, który w lutym 2018 roku znalazł się na liście podejrzanych o współpracę z KGB, opublikowanej przez litewski tygodnik „Respublica”. Od lat ZW jest znane z ostrej i bezkompromisowej krytyki, a nawet otwartej wrogości, wobec największych polskich organizacji na Litwie, w tym także przeciw ZPL. Media ZW są ideowo zbliżone do nurtu „Gazety Wyborczej”, a zatem są sprzeczne z wartościami ważnymi dla większości Polaków na Litwie. Dziennikarze ZW brali nawet udział w paradzie gejowskiej w Polsce i zorganizowali proaborcyjny „czarny marsz” na Litwie. Co istotne i dziwne w odniesieniu do przedstawionych wyżej faktów, media ZW są największym beneficjentem dotacji, przekazywanych przez fundację PPnW na media na Litwie. Ta sprawa już kilka lat temu wywoływała poważne wątpliwości. Przypomnijmy w tym miejscu dwie interpelacje poselskie na ten temat.

Posłowie zadają trudne pytania

W lutym 2016 r. do Ministra Spraw Zagranicznych (w latach 2012 - 2015 r. środki na Polonię i Polaków za Granicą rozdzielał MSZ, potem ponownie Senat) z interpelacją nr 1067 zwrócił się poseł Robert Winnicki: „w sprawie kryteriów finansowania mediów polskich i polskojęzycznych na terytorium Republiki Litewskiej.”

Wśród postawionych pytań były: „Czy instytucje państwa polskiego rzeczywiście finansują w sposób niewspółmiernie wysoki działalność mediów tworzonych przez grupę niebędącą reprezentatywną dla ogółu Polaków na Wileńszczyźnie i w całej Republice Litewskiej?”

I dalej: „Czy wszystkie środki, jakie trafiają do fundacji "Znad Wilii radijo stoties labdaros ir paramos fondas" (Fundacja dobroczynności i wspierania rozgłośni radiowej Znad Wilii) są fakturowane i na jakich zasadach są rozliczane z instytucjami państwa polskiego? Czy prawdą jest, iż środki adresowane do wspomnianej fundacji finalnie trafiają do komercyjnej spółki?”

Na interpelację odpowiedział sekretarz stanu w MSZ Jan Dziedziczak: „… pragnę podkreślić, że Radio znad Wilii jest medium funkcjonującym na Litwie od prawie 25 lat i wielokrotnie otrzymywało dotacje z Polski, przede wszystkim z Kancelarii Senatu RP. (…) Pragnę nadmienić, że forma prawna ma znaczenie wtórne, choć oczywiście Państwo Polskie wspiera przede wszystkim organizacje społeczne. Jeśli jednak podmiot prywatny ma duże znaczenie dla danej społeczności polonijnej (np. w wymiarze medialnym czy kulturalnym) - nie ma przeszkód, by taki podmiot wesprzeć, ze względu na interes Polonii czy mniejszości polskiej.”

Odpowiedź ministra Dziedziczaka była co najmniej niepełna i wymijająca. Ale do postaci tego pana jeszcze wrócimy, bo odgrywa on w naszej opowieści istotną rolę.

Polska finansuje media szkodzące polskości

Miesiąc później, w marcu 2016 r. poseł Mieczysław Baszko wystosował interpelację nr 1889 do Ministra Spraw Zagranicznych „w sprawie finansowania mediów polonijnych na Litwie. Dotyczyła ona również niejasności wokół finansowania związanych z „Znad Wilii rozgłośnią radiową sp. z o.o. oraz Fundacją Dobroczynności i Wspierania Rozgłośni Radiowej Znad Wilii.”

Jak podkreślał poseł Baszko: „instytucje państwa polskiego nie mogą dotować polonijnych spółek komercyjnych, a taką jest wspomniana spółka radiowa. Środki finansowe trafiają więc do Fundacji, następnie są transferowane do radia.”

Ponadto według posła PSL: „polityka medialna prowadzona tak przez radio, jak i portal Znad Wilii często jest antypolska i nieprzychylna polskiej mniejszości. Instytucje te nie są również popierane przez organizacje polskiej mniejszości na Litwie, choć otrzymywane przez Znad Wilii wsparcie jest znacząco większe od dotacji przekazywanych dla innych, cieszących się poparciem litewskich Polaków, mediów.”

Odpowiedzi na interpelację udzieliła podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Joanna Wronecka. Dowiadujemy się, że: „za pośrednictwem Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, Fundacji Dobroczynności i Wsparcia Rozgłośni Radiowej Znad Wilii, udzielono wsparcia w zakresie dofinansowania kosztów emisji, przygotowania materiałów do emisji audycji radiowych nadawanych w ciągu roku kwotą dotacji w wys. 453 tys. zł w 2014 r. oraz w wys. 433 tys. zł w 2015 r. Fundacja Dobroczynności i Wsparcia Rozgłośni Radiowej Znad Wilii uzyskała też wsparcie dofinansowania działalności portalu internetowego kwotą dotacji w wys. 100 tys. zł w 2014 r. oraz 100 tys. zł w 2015 r. Ponadto za pośrednictwem Ambasady RP w Wilnie Fundacja otrzymała w 2015 r. kwotę dofinansowania w wys. 22 986,00 EUR.” Czyli olbrzymi kawałek tortu na media polskie na Litwie trafiał do mediów Czesława Okińczyca, w dodatku drogą okrężną przez fundację, co było - najdelikatniej mówiąc – falandyzowaniem przepisów prawa.

Co do sposobu przekazywania dotacji dowiadujemy się, że MSZ przekazywało: „środki finansowe na wsparcie mediów polskich m.in. na Litwie kierując się zasadami prawa oraz nakazami polskiej racji stanu. MSZ jest świadome faktu, że niektóre media polskojęzyczne na Litwie, choć niemal wszystkie mają charakter komercyjny, korzystają z pomocy wspierających je fundacji.”

Czyli MSZ było świadome faktu, że ma miejsce finansowanie spółek komercyjnych, co jest niezgodne z obowiązującym prawem, ale zasłaniało się bliżej nieokreślonymi „nakazami polskiej racji stanu.”

Aż się chce w tym miejscu zapytać, jak w tej sytuacji było możliwe przejrzyste rozliczanie dotacji, przechodzących z MSZ do fundacji, a dopiero potem do komercyjnego radia Znad Wilii? To pozostaje tajemnicą fundacji PPnW, która jest pośrednikiem przy przekazywaniu środków z Polski na Litwę.

Państwo i polski rząd Zjednoczonej Prawicy powinni się zastanowić, kto i dlaczego wspiera finansowo media polskojęzyczne grupy ZW na Litwie należące do Okińczyca, które głosem swoich stałych publicystów mówią o zagrażającym pod rządami PiS „buldożerze autorytaryzmu” oraz straszą „wielkim krokiem do tyłu w rozwoju demokracji w Polsce”, jak komentował Andrzej Pukszto, dyżurny komentator ZW, w programie „Reporteris” w telewizji Lrytas.

Chronologia wydarzeń

Luty, marzec 2016 r. – interpelacje posłów w sprawie finansowania mediów polskich na Litwie, ze zwróceniem uwagi na niejasności wokół finansowania radia Znad Wilii.

Czerwiec 2016 r. – Rada Fundacji PPnW odwołała prezesa Janusza Skolimowskiego (w latach 2005 – 2013 był ambasadorem RP na Litwie, od 2013 prezesem fundacji PPnW); prezesem fundacji PPnW zostaje Mikołaj Falkowski, postać bliżej nieznana, promowana przez Dziedziczaka.

Wrzesień 2016 r. - podczas zjazdu polonii amerykańskiej w Rzeszowie Jan Dziedziczak mówił o „potrzebie” odwołania prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej oraz prezesa Związku Polaków na Litwie.

Styczeń 2017 r. – fundacja kwestionuje rozliczenie ZPL, uniemożliwia złożenie korekty sprawozdania, składa doniesienie do prokuratury; rozpoczyna się „przeciąganie liny” którego celem jest doprowadzenie do zmiany prezesa ZPL (co zapowiedział Dziedziczak pół roku wcześniej).

Maj 2018 r. – prokuratura rejonowa w Warszawie wzywa z naruszeniem trybu KPK oraz przepisów międzynarodowych prezesa ZPL, który jest jednocześnie parlamentarzystą litewskim i chroni go immunitet, do stawienia się jako podejrzanego w Warszawie, odbywa się to bez wystąpienia o pomoc prawną do Republiki Litewskiej, wymaganej w takich przypadkach

25 maja 2018 r. – ambasador RP na Litwie informuje prezesa ZPL, że nie powinien ubiegać się o ponowny wybór, co narusza przyjęte standardy dyplomatyczne i jest nieuprawnioną ingerencją w niezależność i suwerenność Związku działającego na podstawie prawa litewskiego

26 maja 2018 r. – delegaci XV Zjazdu ZPL jednomyślnie wybierają Michała Mackiewicza na prezesa: 342 głosów za, 8 wstrzymujących się, 0 przeciw.

28 maja 2018 r. – oświadczenie Zarządu Fundacji PPnW i wskazanie na „klauzulowy tryb procesowania”.

7 czerwca 2018 r. – pokazowa konferencja prasowa fundacji PPnW, całkowite złamanie zasady klauzulowej.

Troska Falkowskiego o rozwój antyPISowskich mediów

Na konferencji 7 czerwca Falkowski mówił, że: „ramowo zajmujemy się dofinansowywaniem polskich mediów na Litwie (…) media są głównym filarem wydatkowym na Litwie”

Dalej padły piękne słowa o trosce i odpowiedzialności: „Mając na uwadze odpowiedzialność za przekazywane nam środki publiczne i dotacje polonijne, mając na względzie szczególną troskę o zapewnienie transparentności, nie tylko tego jak i komu te pieniądze są przekazywane, ale również uczciwości i transparentności tego, a jaki sposób te pieniądze są wydatkowane i rozliczane, ponieważ te dotacje polonijne pochodzą ze środków polskich podatników, z budżetu państwa polskiego, przekazywane przez MSZ bądź teraz obecnie przez Kancelarię Senatu, kierujemy się odpowiedzialnością właśnie, głównie w imieniu polskich podatników ale też w imieniu państwa polskiego. Uważamy że jest to nasz obowiązek…”

Jak zatem rozumieć tę troskę i odpowiedzialność, obserwując szereg działań Falkowskiego przeciw ZPL i prezesowi tej organizacji? Od początku swego urzędowania Falkowski prezentował wyraźną niechęć wobec tej największej polskiej organizacji na Litwie. Powszechnie wiadomo, że Falkowski często bywa w Wilnie, ale nie spotyka się z kierownictwem ZPL. Komu więc poświęca swój cenny czas? Falkowski, jak pisały media polonijne, za plecami Polaków na Litwie uzgadniał z wiceministrem oświaty Litwy Kazakevičiusem nieprzychylne dla polskich szkół projekty, co zostało ostro skrytykowane na XV Zjeździe ZPL przez posła, członka sejmowego komitetu oświaty Jarosława Narkiewicza. Falkowskiego łączą bliskie więzi z mediami ZW Czesława Okińczyca, które w niejasny sposób są dofinansowywane za pośrednictwem fundacji PPnW. O tych wątpliwościach pisali w interpelacjach posłowie Sejmu RP.

Falkowski zainspirował do działania przeciw ZPL ambasador na Litwie oraz polską prokuraturę. Doszło nawet do tego, że usiłował wpłynąć na prezydenta Lublina, aby ten nie przyznawał medali z okazji 700 lecia miasta niektórym Polakom z Wileńszczyzny. Jak komentują politolodzy zajmujący się tematyką polonijną, w ostatnim czasie mamy do czynienia z niebywałym, wręcz chorobliwym zachowaniem i agresywnym atakiem Falkowskiego na Prezesa ZPL Michała Mackiewicza, których celem jest rozbicie najlepiej funkcjonującego i zorganizowanego Związku Polaków spośród wszystkich organizacji polonijnych. Przykład powyższego nacisku na samorządowe władze Lublina jest tej chorobliwości i agresywności wyrazistym potwierdzeniem. To działania ewidentnie szkodliwe dla wizerunku polskich instytucji.

Kto zatrzyma tę jawnie antypolską grę?

Skąd się wziął, kim w ogóle jest i w co tak naprawdę gra Falkowski? Kto rozdaje karty w tej grze? Czy jest realizowany scenariusz, ogłoszony we wrześniu 2016 r. przez Dziedziczaka?

Te pytania pozostają aktualne. Pewne jest tylko to, że w wyniku szeregu intryg szkodę ponosi zarówno polski interes na Litwie jak i w samej Polsce, a także podważony został autorytet polskiej dyplomacji, a nawet prokuratury. Falkowski prowadzi bardzo nieelegancką, niebezpieczną i szkodliwą dla Polski grę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Papież na Anioł Pański: misja Kościoła to nie sukcesy, lecz powierzenie się Bogu

2018-06-17 12:29

tł. st (KAI) / Watykan

Autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu. Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa - tłumaczył papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra w Watykanie.

Mazur/episkopat.pl

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii (Mk 4,26-34) Jezus mówi rzeszom o Królestwie Bożym i dynamice jego wzrostu, a czyni to, opowiadając dwie krótkie przypowieści.

W pierwszej (por. ww. 26-29), Królestwo Boże jest przyrównane do tajemniczego wzrostu ziarna, które zostało wrzucone w ziemię, a następnie kiełkuje, rośnie i wytwarza kłos, niezależnie od troski rolnika, który, gdy plon dojrzeje, dokonuje zbioru. Przesłanie, jakie przekazuje nam ta przypowieść brzmi następująco: przez głoszenie i działanie Jezusa, Królestwo Boże jest głoszone, wtargnęło na pole świata i, podobnie jak ziarno, rośnie i rozwija się samo z siebie, własną mocą i zgodnie z kryteriami, których po ludzku nie da się odczytać. W swoim rozwoju i kiełkowaniu w dziejach zależy ono nie tyle od pracy człowieka, ile przede wszystkim jest wyrazem mocy i dobroci Boga.

Czasami historia ze swoimi wydarzeniami i protagonistami wydaje się zmierzać w kierunku przeciwnym planom Ojca Niebieskiego, który chce dla wszystkich swoich dzieci sprawiedliwości, braterstwa i pokoju. Ale jesteśmy powołani, aby przeżywać te okresy jako czas próby, nadziei i czujnego oczekiwania na żniwo. Rzeczywiście, wczoraj podobnie jak i dziś, Królestwo Boże rośnie na świecie w sposób tajemniczy i zaskakujący, ujawniając ukrytą moc małego ziarna, jego zwycięską żywotność. Gdy gromadzą się wydarzenia osobiste i społeczne, które zdają się niekiedy oznaczyć katastrofę nadziei, trzeba trwać, ufając w ciche, ale możne działanie Boga. Dlatego w chwilach mroku i trudności nie możemy się załamywać, ale powinniśmy trwać zakotwiczeni w wierności Boga, w Jego obecności, która zawsze zbawia.

W drugiej przypowieści (por. ww. 30-32) Jezus porównuje Królestwo Boże do ziarnka gorczycy. Jest ono bardzo małe, ale rozwija się tak bardzo, że staje się największą ze wszystkich roślin w ogrodzie: jest to rozwój nieprzewidywalny, zaskakujący. Niełatwo nam wejść w tę logikę nieprzewidywalności Boga i przyjąć ją w naszym życiu. Ale dzisiaj Pan zachęca nas do postawy wiary, która przekracza nasze plany, nasze kalkulacje, nasze prognozy. Jest to zaproszenie do bardziej szczodrego otwarcia się na plany Boga, zarówno na płaszczyźnie osobistej, jak i wspólnotowej. W naszych wspólnotach musimy zwracać uwagę na małe i wielkie okazje czynienia dobra, jakie daje nam Pan, pozwalając się nam zaangażować w Jego dynamikę miłości, gościnności i miłosierdzia wobec wszystkich.

Autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu. Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa, które jest „sprawiedliwością, pokojem i radością w Duchu Świętym” (Rz 14,17). Niech Maryja Panna pomaga nam być prostymi i czujnymi, by z naszą wiarą i dziełem współpracować nad rozwojem Królestwa Bożego w sercach i w historii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pomnik ks. Karola Wojtyły, turysty, na Śnieżnicy

2018-06-18 16:05

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

Fot. Joanna Adamik/Arch.Krakowska
Karol Wojtyła przemierzając polskie szlaki spotykał się z Panem Bogiem

- Wiemy, że on - Karol Wojtyła, przemierzając te szlaki, chyba niemal wszystkie w naszej ojczyźnie, szedł nimi przede wszystkim dlatego, żeby móc spotykać się z Bogiem, Stwórcą tego cudownego świata - mówił podczas Mszy św. w kościółku Matki Bożej Śnieżnej na Śnieżnicy abp Marek Jędraszewski. Po Eucharystii nastąpiło uroczyste poświęcenie pomnika „Księdza Karola Wojtyły - turysty". Mszę św. koncelebrowali kapłani z diecezji tarnowskiej i archidiecezji krakowskiej.

W homilii arcybiskup Jędraszewski przypomniał historię proroka Eliasza, który dopiero w ciszy usłyszał głos Boga i wyraźne polecenie, co ma czynić dalej. Nawiązując do historii Eliasza, metropolita zaznaczył, że można by ją porównać do życia Jana Pawła II, który także w ciszy spotykał się z Bogiem. W ciszy, której szukał w górach.

- Wiemy, że on - Karol Wojtyła, przemierzając te szlaki, chyba niemal wszystkie w naszej ojczyźnie, szedł nimi przede wszystkim dlatego, żeby móc spotykać się z Bogiem, Stwórcą tego cudownego świata. (...) Nie bez powodu ci, którzy mieli szczęście należeć do jego rodziny - tak się wtedy mówiło - ci, z którymi dzielił trud wędrowania przekazywali nam także i to, że były chwile, kiedy odłączał się od nich i chciał iść sam. Chciał być niejako sam na sam z Panem Bogiem, a w jego ręku odkrywali różaniec.

Jan Paweł II kochał polskie góry i kochał Polskę. Metropolita krakowski przypomniał, że o jej byt i miejsce w Europie upominał się, mieszkając już w Watykanie.

- Przybył do Rzymu z dalekiego kraju. Tak mówił sam o sobie. I wierny swojej Piotrowej posłudze jednocześnie ciągle myślał o ojczyźnie, z której wyszedł, którą ciągle kochał, do której tęsknił i o której szczęśliwy los upominał się u wielkich tego świata zwłaszcza wtedy, kiedy zapadła ciemna długa noc stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku. Upominał się o miejsce dla Polski we współczesnej Europie i świecie. Ale patrzył też na to w kategoriach głębokiej wiary, bo zdawał sobie sprawę, że chrześcijaństwo europejskie musi oddychać obydwoma płucami, nie tylko tym zachodnim, ale także wschodnim, z którego on przybywał i w którego imieniu mówił tak odważnie i tak jednoznacznie i z taką żarliwością całemu światu.

Na zakończenie arcybiskup nawiązał do ostatniej książki Jana Pawła II pt. „Pamięć i tożsamość", w której papież przypomina czym jest ojczyzna, naród oraz przywiązanie do ziemi.

- Dla nas ta książka jest (...) jednym wielkim przypomnieniem kim powinniśmy być, jakie wielkie brzemię odpowiedzialności za naszą wolność i za przyszłość naszego narodu i państwa na nas ciąży, jak głęboko musimy być z jednej strony zakorzenieni w historii, a jednocześnie otwarci na głos tego Boga, który mówi w głębi naszych sumień właśnie po to, by wielkie dobro jakim jest nasza ojczyzna nie zostało roztrwonione.

Ośrodek rekolekcyjny na Śnieżnicy powstał 90 lat temu z inicjatywy ks. Józefa Winkowskiego i należał do katolickiego stowarzyszenia Kongregacja Mariańska. Po wojnie przeszedł w posiadanie skarbu państwa. 1968 roku kard. Karol Wojtyła zadecydował i wystarał się o to, by wykupić ośrodek, rozebrać przynależną do niego kaplicę i przenieść do Raby Wyżnej. Stała się ona początkiem tamtejszego kościoła. Na Śnieżnicy w 2000 roku zbudowano nową kaplicę, w której znajduje się podarowany przez Jana Pawła II obraz Matki Bożej Śnieżnej. Obecnie ośrodek jest własnością KSM. 21 lat temu, po powrocie z misji na Ukrainie, posługę duszpasterską na Śnieżnicy rozpoczął ks. Jan Zając, stając się kapelanem oraz dyrektorem ośrodka rekolekcyjnego. Przez te lata, nakładem ogromnej pracy i zaangażowania odnowił i przywrócił pierwotny charakter temu miejscu. W tym roku kończy swoją „leśną" posługę.

Rzeźba „Ksiądz Karol Wojtyła - turysta" upamiętnia obecność przyszłego papieża na Śnieżnicy 22 czerwca 1953 roku. Był to początek jego wieloletniej turystyki górskiej, podczas której przewędrował niemal przez wszystkie polskie góry. Autorem kamiennego pomnika, który powstał w 2009 roku, jest Bolesław Gieniec z Mystkowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem