Reklama

XIII Przegląd Pieśni Religijnych „Janie Pawle II, śpiewamy dla Ciebie”

Religijnie i patriotycznie

2018-06-06 12:21

Brygida Gucwa
Edycja legnicka 23/2018, str. V

Ks. Erwin Jaworski
Uczestnicy przeglądu w lubomierskim kościele

W kościele parafialnym w Lubomierzu odbył się 16 maja br. XIII Przegląd Pieśni Religijnych „Janie Pawle II, śpiewamy dla Ciebie”. Ze względu na 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, repertuar tegorocznego przeglądu został wzbogacony o utwory patriotyczne.

Organizatorem wpisanego w tradycję środowiska wydarzenia był miejscowy Zespół Szkolno-Przedszkolny. Oprócz reprezentacji przedszkola i poszczególnych klas Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II, w przeglądzie uczestniczyli również przedstawiciele szkół podstawowych z: Biedrzychowic, Pławnej, Płóczek, Jeleniej Góry i Zespołu Szkół w Lubomierzu. Gościem specjalnym przeglądu był dyrektor Wydziału Katechetycznego Legnickiej Kurii Biskupiej ks. Jarosław Kowalczyk. Obecny był również gospodarz miejsca – proboszcz ks. Erwin Jaworski oraz dyrektorzy lubomierskich szkół – Marek Kozak, Andrzej Górski, Joanna Paśko-Sikora, Marek Chrabąszcz oraz dyrektor Szkoły Podstawowej z Pławnej Teresa Śliwińska. Natomiast sprawami organizacyjnymi zajmował się zespół nauczycieli: Bożena Ciereszko, Renata Juncewicz, Beata Pomorska, Wioletta Rotkiewicz, Regina Stanicka-Wachowicz oraz ks. Piotr Olszówka.

Uczestników przywitał w kościele dyrektor Marek Kozak, podkreślając, że ideą przeglądu nie jest rywalizacja, ale wspólne oddanie czci Największemu z Polaków, który jest patronem miejscowej szkoły podstawowej. Natomiast ks. Jarosław Kowalczyk nawiązał do niepodległościowej rocznicy i odwołał się do przypadającego w tym dniu wspomnienia św. Andrzeja Boboli. Z racji, że ten męczennik za wiarę jest patronem Polski, Ksiądz Dyrektor zaproponował modlitwę św. Andrzeja za Ojczyznę, którą odczytał uczeń Mikołaj Bieńko. Gość z Legnicy przytoczył słowa św. Augustyna: „Kto śpiewa – dwa razy się modli” oraz Goethego: „Gdzie słyszysz śpiew – tam wchodź/tam dobre serca mają./Źli ludzie – wierzaj mi – ci nigdy nie śpiewają”, które oddają atmosferę tych przeglądów.

Reklama

Wstępem do tej duchowej i artystycznej uczty był montaż słowny „Droga do niepodległości”, oparty na fragmentach „Dekalogu wolności”, który powinien być wyznacznikiem postępowania Polaków – o czym mówił Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski w 1991 r. Wartości patriotyczne podkreślały również biało-czerwone i ludowe stroje dzieci. Natomiast w starannie dobranym repertuarze – oprócz pieśni związanych ze św. Janem Pawłem II – znalazły się m.in. utwory Chopina czy też „Rota”. Tradycyjnie na zakończenie wystąpili dorośli – organizatorzy przeglądu, opiekunowie grup, zaproszeni goście, których w tym roku wspierała Marzena Szramowiat z grupą akompaniującej na instrumentach młodzieży. Występ tej grupy zawsze cieszy się wielkim zainteresowaniem i jest przyjmowany z aplauzem przez uczestników przeglądu. Zostały także wręczone nagrody uczniom klas IV i VI za udział w konkursie biograficznym i plastycznym, dotyczące św. Jana Pawła II, który w lubomierskiej szkole przeprowadziła katechetka Wioletta Rotkiewicz.

Podczas agapy w szkole ks. Jarosław Kowalczyk podziękował dyrekcji Zespołu Szkolno-Przedszkolnego i z uznaniem wyraził się o idei przeglądu, który w Lubomierzu odbywa się już 13 lat. Niewątpliwie jest to owoc dobrej współpracy środowiska lokalnego – szkoły i parafii, nauczycieli, księży, katechetów i rodziców. Dobra układa się także współpraca z dyrektorem Ośrodka Kultury i Sportu Mirosławem Laskowskim, który zawsze chętnie użycza sprzętu nagłaśniającego.

Przedstawiciele Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Lubomierzu uczestniczą w różnych wydarzeniach w diecezji oraz w Polsce i godnie reprezentują swoją miejscowość i wartości głoszone przez patrona, którego zaszczytne imię noszą.

Tagi:
przegląd pieśń

XVIII Przegląd Teatralny o Tematyce Religijnej

2019-04-10 10:28

Zygmunt Piotr Cywiński
Edycja szczecińsko-kamieńska 15/2019, str. II

Zygmunt P. Cywiński
Szkoła Podstawowa nr 1 w Stargardzie

Mamy niezwykle zdolne dzieci i zdolną młodzież. To jest bogactwo i przyszłość rodziców i narodu. Róbmy wszystko, abyśmy to dobro jeszcze bardziej podnosili, uszlachetniali, aby była pomyślność naszych rodzin, przyszłość Ojczyzny i Kościoła”. Słowa te wypowiedział bp Henryk Wejman podczas finału XVIII Archidiecezjalnego Przeglądu Teatralnego o Tematyce Religijnej pod patronatem abp. Andrzeja Dzięgi. Odbył się on w Szczecinie 11 marca w Pałacu Młodzieży. Słowa wdzięczności skierował do wszystkich, którzy w ten Przegląd się zaangażowali. Ich wspólne dzieło pozwala pokazać bogactwo życia religijnego, patriotycznego i wspólnotowego. Bp Henryk Wejman w sposób szczególny dziękował katechetce Ewie Żuchowskiej, która w Szkole Podstawowej nr 45 na os. Zawadzkiego przez lat jedenaście organizowała przedstawienia na poziomie dzieci najmłodszych. W tym roku w Przeglądzie wystąpiło 39 zespołów, angażując ponad 600 uczestników. Jury podało następujące rezultaty zmagań na scenie:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Ranjith: zamachowcy celowo wybrali Niedzielę Zmartwychwstania

2019-04-22 15:36

vaticannews / Kolombo (KAI)

Dzień zamachów na Sri Lance został doskonale wybrany. Zamachowcy-samobójcy weszli do kościołów w najważniejszym dla chrześcijan dniu, gdy świątynie były wypełnione po brzegi. Tak niedzielne zamachy, w których zginęło co najmniej 290 osób, a 500 zostało rannych komentuje arcybiskup Kolombo. Kard. Malcom Ranjith podkreśla, że w mieście panuje strach. Ludzie nie czują się bezpieczni.

wikipedia.org

Lankijski hierarcha odwiedził stołeczne kościoły, w których dokonano zamachów. Wyznaje, że jest zszokowany tym, co widział. „Ginęły całe rodziny – rodzice razem z małymi dziećmi. Przyszyli przecież wspólnie do kościoła, by świętować Niedzielę Zmartwychwstania i wspólnie się modlić” – podkreśla kard. Ranjith.

"Jesteśmy zaskoczeni zamachami, ponieważ przez ostatnie 10 lat sytuacja w kraju była w miarę spokojna. Zaczęli wracać turyści, ruszyła gospodarka. Były dobre relacje międzyreligijne – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Ranjith. – Wśród ludzi, także wśród katolików panuje duży strach. Mówi się o możliwości kolejnych araków. Jako pierwszy odwiedziłem kościół, w którym zamachowiec-samobójca zabił ponad 50 osób. Ludzie mówili mi o smutku i lęku o przyszłość. W atakach zginęły całe rodziny – rodzice razem z dziećmi. To jest przerażające. Kolejny kościół praktycznie przestał istnieć. Zginęło w nim ponad 120 osób, które przyszły na modlitwę. Policja i służby bezpieczeństwa podjęły zdecydowane działania. Miejmy nadzieję, że prawdziwi sprawcy szybko zostaną zidentyfikowani".

Kard. Ranjith odwiedził również szpitale, w których przebywają ofiary. Ustawiają się przed nimi kolejki ludzi chcących oddać krew. Arcybiskup Kolombo wyznaje, że stan wielu ofiar jest ciężki i ostateczny bilans tragedii może jeszcze ulec zmianie. Hierarcha odwołał wszystkie wielkanocne Msze w dystrykcie Kolombo. Władze poinformowały, że w całym kraju do środy pozostaną zamknięte wszystkie szkoły.

W sumie dokonano ośmiu samobójczych ataków na kościoły i hotele. Do pierwszych sześciu eksplozji doszło w niedzielę rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach - Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach tego miasta.

Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale się nie powiódł. Policja poinformowała o zatrzymaniu 24 osób w związku z zamachami. Wiadomo, że stoją za nimi islamiści, jednak jak dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do ich przeprowadzenia. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie przypomina, że od lat Wielkanoc szczególnie naznaczona jest antychrześcijańską przemocą, która przekracza wszelkie granice. W ubiegłym roku doszło do krwawych zamachów w Egipcie, a rok wcześniej w Pakistanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dłonie, które uczą miłości

2019-04-22 18:04

Anna Skopińska

Blask i ciepło

Maria Niedziela
o. Anastazy Pankiewicz

I pokazuje mi siebie w ludziach i znakach, które – tak myślę – są znakami od niego. Więc najpierw siostry antonianki i klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół. S. Agnieszka, z którą rozmawiam, pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył. Po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym. Ale spotykam też s. Zytę – ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica, kobieta, ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytam, czy nie żałuje. „Nie” - odpowiada. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło. Bo już wiem, co daje jej ten blask.

W kaplicy sióstr jest płaskorzeźba o. Pankiewicza. A przy nim cierniowa korona, czyli Dachau. W klasztorze jest też jego portret. Od sióstr słyszę, że to jedno z wierniejszych odwzorowań. Siostry prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. I pewnie o to chodziło przyszłemu błogosławionemu. O tę służbę najmniejszym i najsłabszym. I choć to daleko od dawnej Mariańskiej – obecnie to skrawek zieleni pomiędzy ul. Wojska Polskiego a Akademią Sztuk Pięknych – to w klasztorze sióstr po raz pierwszy spotkałam o. Pankiewicza. Właśnie w tych kobietach, których powołaniem to, o co zabiegał.

Zawsze zostaje ślad

Na cmentarzu na Dołach było już trudniej. Ale to tam został ten mały ślad. Gdy 2 lutego 1940 r. o. Anastazy Pankiewicz został wyrzucony z budynku klasztoru, mógł wyjechać z Łodzi. Nie zrobił tego. Nie zabiegał o swoje życie. Zamieszkał w małym pokoju w domku Bronisława Gralińskiego – kierownika pobliskiego cmentarza. Naprzeciw była kaplica. W niej raz w tygodniu odprawiał Mszę św. - w niedzielę. Codzienne eucharystie sprawował w swoim pokoju. Dziś budynek kierownika cmentarza jeszcze stoi. Ale już nie jest ten sam. - wszystko wyremontowane, obłożone styropianem, otynkowane, w środku nie ma nawet skrawka starej ściany – słyszę od przebierających się tu grabarzy – gdyby przyszła pani kilka lat temu... – mówią. Ale nie przyszłam... Z roboczego podwórka dostrzegam jednak, że nie każdy ślad jest zatarty. Do malutkiego domku dobudowano niższą oficynę a gzyms pomiędzy starym i nowym dachem po prostu zamalowano białą farbą. Jako jedyny fragment nie został zaklejony, wyrównany. Pewnie trudno było tam dotrzeć. A może to uśmiech o. Anastazego? Do tego domku siostry przynosiły mu jedzenie. W 2007 roku w łódzkim klasztorze antonianek zmarła s. Bonawentura, która wędrowała z ul. Mariańskiej właśnie tu, by ich założyciel miał co jeść...

W kaplicy, choć wybudowanej w 1934 roku, nie ma za to nic z tamtego czasu. Na froncie są jednak tablice pamiątkowe. Z nadzieją podchodzę – jedna poświęcona harcerzom, którzy w latach 1942 - 1943 prowadzili tu tajną drukarnię, jest upamiętnienie angielskiego lotnika, niezłomnych.... A on? Od 2 lutego do 6 października odprawiał tu Msze św. Z tego cmentarza został zabrany do więzienia śledczego przy Sterlinga, stąd poszedł do Dachau... Nikt tego nie wie. Te tysiące ludzi przemierzających ścieżki, cmentarne alejki, przechodzących na drugą stronę ul. Smutnej, nie zdają sobie sprawy, że to była droga którą nie raz pokonał o. Pankiewicz. I że nie ukrywał się tutaj. Adres podawał jako oficjalny, miał pozwolenie na odprawianie niedzielnej Mszy św. Nie uciekał, nie drżał o swoje życie. Zaufał. - to taki człowiek? Nie wiedziałyśmy, że był tak blisko... - mówią trochę speszone panie z kwiaciarni.

Na górce

Najważniejsze jego dzieło. Klasztor, kościół św. Elżbiety Węgierskiej i szkoła. „Na górce”. Gimnazjum, które pracę zaczęło w 1937 roku dziś także tętni życiem. Przed placówką, która w części jest też klasztorem łódzkich bernardynów, stoi pomnik o. Pankiewicza. Błogosławionego. Musi mijać go każdy, kto tędy przechodzi. Idąc do szkoły, kościoła, czy skracając sobie drogę do szpitala. Tu tu objawił się cały talent, i całe powołanie bernardyna. Temu miejscu oddał całe serce. Doglądał tu każdej kładzionej cegły, każdego detalu. Był z ludźmi. Jego historię znają bardzo dobrze uczniowie szkoły., Jest przecież ich patronem. I pewnie to taki Boży palec, że naprzeciw kompleksu bernardynów powstał szpital dziecięcy, z onkologią i trudnymi oddziałami. Że nieopodal siostry salezjanki prowadzą ochronkę bałucką. On rzucił tu światło, zapalił iskrę. I ta po dziś dzień promieniuje.

Mam co jeść

Kolejne miejsce to kościół św. Piotra i Pawła. W tej świątyni poświęcił stacje drogi krzyżowej. Do starej, pamiętającej jeszcze czasy o. Anastazego, części wchodzą ludzie. Zwykły dzień. A ich jest coraz więcej. Jedna kobieta przystaje. - dzięki nim nie muszę martwić się o wiele rzeczy – mówi. Przyszła tu po paczkę. Robi to raz w miesiącu. - to dla mnie wielka ulga, bo niektórych produktów spożywczych czy chemii nie muszę już kupić – dodaje. Nie pytałam jej o nic. To ona wychodząc z parafialnego punktu caritas chciała podzielić się swoją małą radością. - bo wie pani, jest ciężko, ale muszę dać radę – stwierdza. Nie wiem ile ma lat. Może jest w wieku mojej mamy? A może młodsza? Wiem tylko, że to kolejna osoba „podstawiona” tu przez przyszłego świętego.

Męczeństwo...

Jest też wiezienie na Szterlinga w Łodzi, gdzie Niemcy przesłuchiwali przez 17 dni o. Anastazego. To miejsce straceń i męczeństwa tysięcy Polaków. W której sali był przetrzymywany? W którym miejscu? Obecnie znajdują się tam przychodnie lekarskie. Ale gdzieś tam w wyobraźni widzę przywiezionego tu zakonnika, w habicie, bo go nie zdjął. Prowadzonego i przetrzymywanego. To preludium do Konstantynowa Łódzkiego i do Dachau. Dostał numer 28176 i pasiak. „Niech się dzieje wola Boża. Jestem gotowy na śmierć.” - powiedział, gdy został wytypowany do transportu inwalidów i poprowadzony do ciężarówki jadącej do gazu. Zginął 20 maja 1942 roku. Czy go znamy? Czy pamiętamy? Tyle go w Łodzi a jakby nie był widoczny... Choć jego dłonie uczą miłości. Takiej do końca. 13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników. Wśród nich naszego o. Anastazego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem