Reklama

Eucharystia skarbem Kościoła

2018-06-06 12:21

Agata Zawadzka
Edycja zielonogórsko-gorzowska 23/2018, str. I

Agata Zawadzka
Procesja Bożego Ciała w Gorzowie

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwana też Bożym Ciałem, to jedno z najważniejszych świąt obchodzonych w Kościele katolickim. Świętowanie w diecezji rozpoczęto uroczystą Mszą św. pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego. Po Eucharystii zebrani udali się w tradycyjnej procesji, by wielbić Pana Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie

Wtym roku trasa była inna niż zazwyczaj. Wierni wyruszyli z Zawarcia z kościoła pw. Chrystusa Króla, następnie przeszli ul. Przemysłową, mostem staromiejskim i zakończyli wędrówkę na placu katedralnym. Na trasie znajdowały się tradycyjnie cztery ołtarze. Przy każdym z nich odśpiewano fragment Ewangelii i błogosławiono zebranych. Wśród tłumu wiernych nie zabrakło dzieci pierwszokomunijnych sypiących kwiatki przed Najświętszym Sakramentem. Przy ostatnim ołtarzu biskup powiedział do wiernych słowo. W kazaniu pasterz diecezji przywoływał znaczenie tego wyjątkowego dnia. Podkreślał, że obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie jest wyrazem największej miłości Boga do człowieka. Wspomniał również, że Bóg jest zawsze z nami ukryty w tabernakulum. – Kochać, to być obecnym. O tym, że miłość nierozerwalnie jest związana z obecnością, przekonuje nas sam Jezus, który pozostaje z nami w Eucharystii aż do końca świata – mówił bp Lityński. – Eucharystia pojęta jako zbawcza obecność Chrystusa we wspólnocie wiernych i jako jej pokarm duchowy jest czymś najcenniejszym, co Kościół posiada zdążając po drogach historii – dodał duszpasterz. Zwrócił również uwagę wiernych na wymiar adoracji jako praktyki miłości Boga. Zauważył też, że adorowanie i przyjmowanie Ciała i Krwi Pańskiej było tym, co doprowadzało ludzi do świętości. Ordynariusz wspomniał także o miejscu, przy którym stanął czwarty ołtarz. – Z pamiętnym wydarzeniem pożaru naszej katedry łączy się także przerwanie modlitwy adoracji Najświętszego Sakramentu, sprawowania Mszy św., ale przede wszystkim dla wiernych mieszkańców Gorzowa i gości stawania twarzą w twarz przed Bogiem – zauważył biskup.

W słowie kierowanym do wiernych duchowny z mocą podkreślał, że Eucharystia jest skarbem Kościoła. – Choć z jednej strony przechowywany w złotych naczyniach, w najgodniejszym miejscu, jakie człowiek ze swojej pobożności potrafi uczynić dla Boga, ale także tym miejscem jest ludzkie serce. Dlatego jest rzeczą konieczną by w Kościele naprawdę wierzono, i to jest nasz obowiązek i nasze zadanie dania świadectwa, by uwierzono w obecność Boga pod postacią chleba – apelował do wiernych bp Tadeusz.

Tagi:
Boże Ciało

Dar Eucharystii, który ma w nas trwać

2018-06-13 10:08

Anna Skopińska
Edycja łódzka 24/2018, str. VI

ks. Paweł Kłys
Najmłodszy ministrant na procesji

Gdzie są dzieci komunijne z Lublinka? Jakie są ich drogi? Jakie jest ich życie? Jak przebiega to, co zaczęło się w tym po raz pierwszy zasłyszanym słowie „Ciało Chrystusa” i zapewne pełnej radości odpowiedzi: „Amen”. Czy to „amen” jest żywe? A może było wypowiadane już niewiele razy? Może usta niewiele razy były otwierane, by przyjąć Ciało Chrystusa? – pytał w homilii podczas święta Eucharystii bp Andrzej Dziuba z Łowicza.

Ksiądz Biskup przewodniczył dorocznym uroczystościom ustanowionym na pamiątkę pobytu Jana Pawła II w Łodzi – procesji z kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej do archikatedry i uroczystej Mszy św. W święcie Eucharystii uczestniczyli: abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, abp senior Władysław Ziółek, który przed 31 laty jako ordynariusz diecezji witał Ojca Świętego, oraz biskupi pomocniczy Ireneusz Pękalski i Marek Marczak, przedstawiciele poszczególnych dekanatów i parafii, stowarzyszeń i ruchów, szkół katolickich, zakonów i zgromadzeń oraz wierni świeccy.

Witając zgromadzonych w katedrze, abp Grzegorz Ryś podkreślił, że procesja z kościoła Matki do kościoła matki wszystkich kościołów naszej diecezji to piękna droga, na której uczymy się od Maryi tego, co dla Kościoła ważne, tego kim Kościół ma być i co czynić. – To od Maryi Kościół uczy się skupienia na Jezusie, miłości do Jezusa, przyjęcia Jezusa, rodzenia Go dla innych i wnoszenia Jezusa do domów innych ludzi – mówił.

Zwracając się do dzieci, które 31 lat temu przyjęły I Komunię św. z rąk Jana Pawła II, powiedział: – Jeśli chcecie zrozumieć tamten dzień dzisiaj, to niekoniecznie musicie oglądać stare zdjęcia, raczej popatrzcie na dzieci, którymi zapewne Bóg was obdarzył, i to na ile potraficie poprowadzić je do Jezusa. Od tamtego czasu wyrosło nam nowe pokolenie, dlatego to święto odbywa się w poczuciu odpowiedzialności za przekaz wiary. Tamte dzieci prowadzą swoje dzieci do wiary, do I Komunii św., my – Kościół prowadzimy nowe pokolenie, które w tamtym czasie się pojawiło, do wiary.

W homilii bp Dziuba – jakby to uzupełniając – dodał: – Bardzo pragniemy, aby tamte dzieci pierwszokomunijne także sprawiały, aby ich dzieci wypowiadały „amen”, gdy będą przyjmować lub przyjmują sakrament Eucharystii. By to piękne wspomnienie świadectwa wiary, nie było tylko wspomnieniem, ale było ciągle żywym darem – zaznaczył. Ordynariusz Łowicki zwrócił też uwagę, że w życiu każdego chrześcijanina ważna jest niedzielna Eucharystia. – Ważne jest święte zwołanie – Kościół oraz rodzina – w której szczególne miejsce ma domowy Kościół. To świadectwo wiary i pytanie: Gdzie jesteś dzisiaj? To jest pytanie o naszą wiarę, o to, by ona odnawiała się z dania na dzień i ostatecznie, by każdy z nas doświadczył bezmiary przyszłego wieku. Tego, co niewidzialne, a nie tylko tego, co widzialne. Droga wiary to zmaganie się o wewnętrznego człowieka – o to, co nieprzemijające! – powiedział.

Więcej na: www.archidiecezja.lodz.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek w "oazie milczenia i pobożności"

2019-03-25 11:40

st, tom (KAI) / Loreto

- Poprzez sanktuarium w Loreto Bóg przez Maryję powierza misję w naszych czasach: by zanieść Ewangelię pokoju i życia naszym współczesnym, często nieuważnym w obliczu znaków Boga, pochłoniętym interesami doczesnymi lub zanurzonym w klimacie obojętności duchowej - powiedział Franciszek podczas wizyty w Loreto w uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Papież przypomniał, że sanktuarium jest przede wszystkim "domem rodziny, chorych i ludzi młodych" i dlatego zdecydował się właśnie w tym miejscu podpisać adhortację apostolską, będącą podsumowaniem Synodu Biskupów poświęconego ludziom młodym, która nosi tytuł „Christus vivit - Chrystus żyje”.

Vatican Media
Papież na modlitwie w Świętym Domku Maryi

Nawiązując do dzisiejszej uroczystości Zwiastowania Pańskiego i obecnej w Loreto relikwii Domku Matki Bożej Franciszek przypomniał, że do tej "oazy milczenia i pobożności" przybywa wiele osób z Włoch i całego świata, by zaczerpnąć siły i nadziei, szczególnie ludzie młodzi, rodziny i chorzy.

Papież podkreślił, że Święty Domek jest "domem młodzieży", ponieważ tutaj Dziewica Maryja, młoda dziewczyna pełna łaski, nadal przemawia do nowych pokoleń, towarzysząc każdemu w poszukiwaniu swego powołania i dlatego właśnie w tym miejscu postanowił podpisać adhortację apostolską, będącą podsumowaniem ubiegłorocznego Synodu Biskupów poświęconego ludziom młodym. Nosi ona tytuł „Christus vivit - Chrystus żyje”.

Ojciec Święty zwrócił uwagę na trzy elementy wydarzenia jakim było Zwiastowanie, a które naznaczały Synod: pierwszy - "słuchanie Słowa - planu Boga", drugi - "rozeznanie" i trzeci - "decyzja".

Mówiąc o "słuchaniu Słowa- planu Boga" papież zwrócił uwagę, że Bóg zawsze podejmuje inicjatywę powołania, by Go naśladować. "Trzeba być gotowym i chętnym do słuchania i przyjmowania głosu Boga, którego nie da się rozpoznać w hałasie i wzburzeniu. Jego planu dotyczącego naszego życia osobistego i społecznego nie dostrzega się pozostając na powierzchni, ale schodzący na głębszy poziom, gdzie działają siły moralne i duchowe" - mówił Franciszek i dodał: "Maryja zachęca młodych, aby tam zstąpili i dostosowali się do działania Boga".

Odnosząc się do "rozeznania" Ojciec Święty stwierdził, że jest to postawa właściwa uczniowi, czyli, że każda ludzka współpraca z bezinteresowną inicjatywą Boga musi opierać się na pogłębianiu swoich zdolności i postaw, wraz ze świadomością, że Bóg zawsze daje, działa. "Podobnie ubóstwo i małość tych, których Pan wzywa do pójścia za Nim drogą Ewangelii, przemienia się w bogactwo ukazania się Pana i w moc Wszechmogącego" - powiedział papież.

Mówiąc o trzecim etapie "decyzji" charakteryzującym każde powołanie chrześcijańskie Franciszek zwrócił uwagę, że polega on na oddaniu Bogu całego swego życia. "Jest to `tak` pełne ufności i całkowitej dyspozycyjności względem woli Boga. Maryja jest wzorem wszelkiego powołania i inspiratorką każdego duszpasterstwa powołaniowego: ludzie młodzi, którzy poszukują lub zastanawiają się nad swoją przyszłością, mogą znaleźć w Maryi Tę, która pomaga im rozeznać plan Boga dotyczący ich życia i siłę, aby się nań zgodzić" - mówił papież.

Franciszek wskazał na Loreto jako uprzywilejowane miejsce, gdzie ludzie młodzi mogli by przyjść, poszukując swojego powołania w szkole Maryi, jako centrum duchowe w służbie duszpasterstwa powołaniowego.

Zaapelował, aby na nowo zaktywizowano Centrum Jana Pawła II w służbie Kościołowi we Włoszech i w wymiarze międzynarodowym, aby stało się na nowo miejscem, w którym ludzie młodzi i ich wychowawcy mogli by czuć się ugoszczeni, wspierani oraz otrzymać pomoc w rozeznaniu.

Papież zachęcił opiekujących się sanktuarium braci kapucynów, by wydłużyli godziny otwarcia bazyliki i Świętego Domku późnym wieczorem i na początku nocy, kiedy są grupy ludzi młodych, przybywających, żeby się modlić i rozeznawać swoje powołanie.

Zachęcał dalej, aby Sanktuarium Świętego Domku w Loreto stało się dla Kościoła we Włoszech miejscem proponowania kontynuacji światowych spotkań młodzieży i rodziny. "Trzeba bowiem, aby entuzjazmowi przygotowania i celebracji tych wydarzeń towarzyszyło echo realizacji duszpasterskiej, która nadawałaby konkretny wyraz bogactwu treści poprzez propozycje pogłębienia, modlitwy i dzielenia się" - powiedział Franciszek.

Zaznaczył, że "Dom Maryi jest także `domem rodziny`" i stwierdził, że w niełatwej sytuacji dzisiejszego świata rodzina oparta na małżeństwie mężczyzny i kobiety nabiera fundamentalnego znaczenia i podstawowej misji. "Trzeba odkryć na nowo plan Boga dla rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa, aby podkreślić jej wspaniałość i niezastępowalną rolę w służbie życia" - wezwał papież.

Zaznaczył, że "doświadczenie domowe" Najświętszej Dziewicy wskazuje, że rodzina i młodzi nie mogą być dwoma równoległymi sektorami duszpasterstwa naszych wspólnot, ale muszą podążać ściśle ze sobą złączone, ponieważ bardzo często ludzie młodzi są tym, co rodzina im dała w okresie dorastania.

Następnie Franciszek zwrócił uwagę, że Dom Maryi jest domem chorych i przypomniał, że choroba uderza w rodzinę, a chorych należy przyjmować w rodzinie i zaapelował do wszystkich chorych świata: "Jesteście w centrum zbawczego dzieła Chrystusa, ponieważ dzielicie i w sposób konkretny niesiecie krzyż każdego dnia idąc za Nim. Wasze cierpienie może stać się decydującą współpracą na rzecz nadejścia królestwa Bożego".

Zwrócił uwagę, że poprzez sanktuarium w Loreto Bóg przez Maryję powierza misję w naszych czasach: by zanieść Ewangelię pokoju i życia naszym współczesnym, często nieuważnym w obliczu znaków Boga, pochłoniętym interesami doczesnymi lub zanurzonym w klimacie obojętności duchowej. "Trzeba osób prostych, ale mądrych, pokornych, ale odważnych, ubogich, ale hojnych, ludzi, którzy w szkole Maryi przyjmują bez zastrzeżeń Ewangelię w swoim życiu" - powiedział Ojciec Święty.

Na zakończenie wezwał: "Niech Najświętsza Dziewica pomoże wszystkim, a szczególnie młodym, podążać drogą prawdziwego pokoju, braterstwa opartego na gościnności i przebaczeniu, szacunku dla innych i miłości, która jest darem z siebie. Niech nasza Matka, jaśniejąca gwiazda radości i pokoju ducha, obdarzy rodziny, będące sanktuariami miłości, błogosławieństwem i radością życia. Maryjo, źródło wszelkiej pociechy, przynieś pomoc i pocieszenie tym, którzy przeżywają trudne doświadczenia".



Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:/p>

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

I dziękuję za serdeczne przyjęcie!

Słowa anioła Gabriela do Maryi: „Raduj się, łaski pełna” (Łk 1, 28), rozbrzmiewają w sposób szczególny w tym sanktuarium, uprzywilejowanym miejscu rozważania tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Tutaj bowiem są przechowywane mury, które zgodnie z tradycją pochodzą z Nazaretu, gdzie Najświętsza Dziewica wypowiedziała swoje „tak”, stając się matką Jezusa. Od chwili, kiedy tak zwany domek Maryi jest czczony i umiłowany na tym wzgórzu Matka Boża nieustannie wyjednuje dobra duchowe dla tych, którzy z wiarą i pobożnością tutaj przybywają, aby zatrzymać się na modlitwie. Pośród nich staję dzisiaj również ja i dziękuję Bogu, który pozwolił mi być tutaj właśnie w uroczystość Zwiastowania Pańskiego.

Pozdrawiam przedstawicieli władz, z wdzięcznością za przyjęcie i współpracę. Pozdrawiam arcybiskupa Fabio Dal Cina, który wyraził uczucia was wszystkich. Wraz z nim pozdrawiam innych biskupów, kapłanów, osoby konsekrowane, a szczególnie braci kapucynów, którym powierzono opiekę nad tym znanym sanktuarium, tak drogim narodowi włoskiemu. Ci kapucyni są dzielni. Obecni są zawsze w konfesjonale, tak, że kiedy wejdziesz do sanktuarium zawsze przynajmniej jeden spowiada, albo dwóch trzech lub czterech, ale zawsze są do dyspozycji, czy to podczas dnia, czy też pod koniec dnia. A jest to rudna praca. Są dzielni i dziękuję im za to, szczególnie za tę cenną posługę konfesjonału, trwającą przez cały dzień. Kieruję serdeczne pozdrawiania do was wszystkich, mieszkańców Loreto i zgromadzonych tu pielgrzymów.

Do tej oazy milczenia i pobożności przybywa wiele osób z Włoch i całego świata, by zaczerpnąć siły i nadziei. Myślę w szczególności o ludziach młodych, rodzinach i chorych.

Święty Domek jest domem młodzieży, ponieważ tutaj Dziewica Maryja, młoda dziewczyna pełna łaski, nadal przemawia do nowych pokoleń, towarzysząc każdemu w poszukiwaniu swego powołania. Dlatego chciałem podpisać adhortację apostolską, będącą owocem synodu poświęconego ludziom młodym. Nosi ona tytuł „Christus vivit - Chrystus żyje”. W wydarzeniu Zwiastowania pojawia się dynamika powołania, wyrażona w trzech momentach, które naznaczały Synod: 1) słuchanie Słowa - planu Boga; 2) rozeznanie; 3) decyzja.

Pierwsza wydarzenie - słuchanie, przejawia się w następujących słowach anioła: „Nie bój się, Maryjo, [...] Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (w. 30-31). To Bóg zawsze podejmuje inicjatywę powołania, by pójść za Nim. To Bóg podejmuje inicjatywę. On nas zawsze uprzedza, kieruje naszą drogą w życiu. Powołanie do wiary i do konsekwentnej drogi życia chrześcijańskiego lub specjalnej konsekracji jest dyskretną, ale silną ingerencją Boga w życie człowieka młodego, aby ofiarować jemu w darze swoją miłość. Trzeba być gotowym i chętnym do słuchania i przyjmowania głosu Boga, którego nie da się rozpoznać w hałasie i wzburzeniu. Jego planu dotyczącego naszego życia osobistego i społecznego nie dostrzega się pozostając na powierzchni, ale schodzący na głębszy poziom, gdzie działają siły moralne i duchowe. Maryja zachęca młodych, aby tam zstąpili i dostosowali się do działania Boga.

Drugim wydarzeniem każdego powołania jest rozeznanie, wyrażone słowami Maryi: „Jakże się to stanie?” (w. 34). Maryja nie ma wątpliwości; jej pytanie nie jest brakiem wiary, a wręcz wyraża pragnienie odkrycia „niespodzianek” Boga. Jest w niej gorliwość, by pojąć wszystkie wymagania Bożego planu dotyczącego jej życia, by go poznać w jego różnych aspektach, aby uczynić swoją współpracę pełniejszą i bardziej odpowiedzialną. Jest to postawa właściwa uczniowi: każda ludzka współpraca z bezinteresowną inicjatywą Boga musi opierać się na pogłębianiu swoich zdolności i postaw, wraz ze świadomością, że Bóg zawsze daje, działa. Podobnie ubóstwo i małość tych, których Pan wzywa do pójścia za Nim drogą Ewangelii, przemienia się w bogactwo ukazania się Pana i w moc Wszechmogącego.

Decyzja jest trzecim etapem charakteryzującym każde powołanie chrześcijańskie i wyraziła się w odpowiedzi Maryi na słowa anioła: „Niech mi się stanie według twego słowa” (w. 38). Jej zgoda na Boży plan zbawienia, dokonujący się przez Wcielenie, jest oddaniem Bogu całego swego życia. Jest to „tak” pełne ufności i całkowitej dyspozycyjności względem woli Boga. Maryja jest wzorem wszelkiego powołania i inspiratorką każdego duszpasterstwa powołaniowego: ludzie młodzi, którzy poszukują lub zastanawiają się nad swoją przyszłością, mogą znaleźć w Maryi Tę, która pomaga im rozeznać plan Boga dotyczący ich życia i siłę, aby się nań zgodzić.

Myślę o Loreto jako uprzywilejowanym miejscu, gdzie ludzie młodzi mogli by przyjść, poszukując swojego powołania w szkole Maryi! Jako o centrum duchowym w służbie duszpasterstwa powołaniowego. Pragnę zatem, aby na nowo zaktywizowano Centrum Jana Pawła II w służbie Kościołowi we Włoszech i na poziomie międzynarodowym, rozwijając wskazania wypływające z Synodu. Miejscu, w którym ludzie młodzi i ich wychowawcy mogli by czuć się ugoszczeni, wspierani oraz otrzymać pomoc w rozeznaniu. Dlatego gorąco zachęcam Braci Kapucynów by wydłużyli godziny otwarcia bazyliki i Świętego Domku późnym wieczorem i na początku nocy, kiedy są grupy ludzi młodych, przybywających, żeby się modlić i rozeznawać swoje powołanie. Sanktuarium Świętego Domku w Loreto, także ze względu na swe położenie geograficzne w centrum Półwyspu Apenińskiego, nadaje się, by stało się dla Kościoła we Włoszech miejscem proponowania kontynuacji światowych spotkań młodzieży i rodziny. Trzeba bowiem, aby entuzjazmowi przygotowania i celebracji tych wydarzeń towarzyszyła realizacja duszpasterska, która nadawałaby konkretny wyraz bogactwu treści poprzez propozycje pogłębienia, modlitwy i dzielenia się.

Dom Maryi jest także domem rodziny. W niełatwej sytuacji dzisiejszego świata rodzina oparta na małżeństwie mężczyzny i kobiety nabiera istotnego znaczenia i misji. Trzeba odkryć na nowo plan Boga dla rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa, aby podkreślić jej wspaniałość i niezastępowalną rolę w służbie życia. W nazareńskim domu Maryja przeżywała wiele relacji rodzinnych jako córka, narzeczona, oblubienica i matka. Z tego względu każda rodzina w jej różnych elementach znajduje tutaj gościnę, inspirację aby przeżywać swoją tożsamość. Doświadczenie domowe Najświętszej Dziewicy wskazuje, że rodzina i młodzi nie mogą być dwoma równoległymi sektorami duszpasterstwa naszych wspólnot, ale muszą podążać ściśle ze sobą złączone, ponieważ bardzo często ludzie młodzi są tym, co rodzina im dała w okresie dorastania. Taka perspektywa przekształca w jedność duszpasterstwo powołaniowe, które stara się wyrazić oblicze Jezusa w jego wielu aspektach, jako kapłana, oblubieńca, jako pasterza.

Dom Maryi jest domem chorych. Tutaj znajdują gościnę osoby cierpiące na ciele i na duchu. A Matka Boża przynosi wszystkim miłosierdzie Pana z pokolenia na pokolenie. Choroba uderza w rodzinę, a chorych należy przyjmować w rodzinie. I proszę was nie popadajmy w tę kulturę odrzucenia, jaką proponują nam różnorodne kolonizacje ideologiczne, które nas dzisiaj atakują. Dom i rodzina są pierwszym terapią chorego, otaczając go miłością, wspierając, dodając otuchy i troszcząc się o niego. Dlatego sanktuarium Świętego Domku jest symbolem każdego domu gościnnego i sanktuarium chorych. Zatrzymując się w tym świętym miejscu, każdy może rozważać w wierze znaki Bożego miłosierdzia, doświadczyć osobistego spotkania z Jezusem Chrystusem i uczyć się od Maryi milczenia, skupienia i modlitwy uwielbienia. Z tego Domu Maryi pragnę skierować serdeczną myśl do wszystkich chorych świata i powiedzieć im: jesteście w centrum zbawczego dzieła Chrystusa, ponieważ dzielicie i w sposób konkretny niesiecie krzyż każdego dnia idąc za Nim. Wasze cierpienie może stać się decydującą współpracą na rzecz nadejścia królestwa Bożego.

Drodzy bracia i siostry! Wam i osobom związanym z tym sanktuarium, Bóg przez Maryję powierza misję w naszych czasach: by zanieść Ewangelię pokoju i życia naszym współczesnym, często rozproszonym, pochłoniętym interesami doczesnymi lub zanurzonym w klimacie obojętności duchowej. Trzeba osób prostych, ale mądrych, pokornych, ale odważnych, ubogich, ale hojnych. Krótko mówiąc, ludzi, którzy w szkole Maryi przyjmują bez zastrzeżeń Ewangelię w swoim życiu. W ten sposób, poprzez świętość ludu Bożego, nadal z tego miejsca szerzyć się będą w całych Włoszech, Europie i na świecie świadectwa świętości w każdym stanie życia, aby odnowić Kościół i ożywić społeczeństwo zaczynem królestwa Bożego.

Niech Najświętsza Dziewica pomoże wszystkim, a szczególnie młodym, podążać drogą prawdziwego pokoju, braterstwa opartego na gościnności i przebaczeniu, szacunku dla innych i miłości, która jest darem z siebie. Niech nasza Matka, jaśniejąca gwiazda radości i pokoju ducha, obdarzy rodziny, będące sanktuariami miłości, błogosławieństwem i radością życia. Maryjo, źródło wszelkiej pociechy, przynieś pomoc i pocieszenie tym, którzy przeżywają trudne doświadczenia. Z tymi intencjami złączymy się teraz razem w modlitwie Anioł Pański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem