Reklama

Czy Polacy powinni posiadać broń?

2018-06-13 09:54

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 24/2018, str. 40

Robert Przybysz/fotolia.com

Przez długie pokolenia nasza kulturowa genetyka wypracowywała wzory zachowań i ich najbardziej wysublimowaną etykietę. W sytuacjach, gdy sporne kwestie rozstrzyga dobry obyczaj, mamy do czynienia ze świadomą wolnością, gdy w taką sferę wkracza prawo – o wolności już nie może być mowy.

Budując obyczaje, konstruowaliśmy też praktyczną kulturę. W ten sposób nauczyliśmy się powściągać nasze atawistyczne instynkty. Tak pracuje prawdziwa kultura, która staje się mechanizmem wzrostu i porządkowania relacji społecznych. Dotychczas kultura – ta przekazywana i dopracowywana z pokolenia na pokolenie – stanowiła najbardziej istotny mechanizm rozwoju, traktowana była jak kapitał i skarbiec, z którego czerpie się w momentach kryzysów. Zdrowy rozsądek wyrósł właśnie na podłożu istniejącej kultury. Zdrowy rozsądek jest także najsprawniejszym – bo wplecionym niemalże w instynkt – mechanizmem oceny, wartościowania i podejmowania decyzji.

Najprostszym przykładem działania zdrowego rozsądku sprzężonego z kulturą i obyczajem jest tworzenie się i udoskonalanie zasad savoir vivre’u – mechanizmu, który znakomicie pozwala oceniać i klasyfikować jednostki, ale także całe społeczeństwa. Savoir vivre jest sposobem na jak najlepsze i nieraniące innych poruszanie się w sferach społecznych i w relacjach międzyludzkich.

Reklama

Dowód, który w tym momencie przeprowadzę, początkowo wyda się wam kontrowersyjny i demagogiczny, przy drugim podejściu dojdziecie jednak do wniosku, że kryje się w nim prosta i powtarzalna logika. Zacznijmy jednak od pytania: Czy ludzie w naszym kręgu kulturowym dźgają się nożami i wykłuwają sobie oczy widelcami w czasie wspólnych biesiad przy stole? Nikt takich sytuacji nie widział, nawet brukowa prasa o takich przypadkach nie informuje. Tak więc można powiedzieć, że pytanie jest bzdurne, bo przecież każdy wie, jak się zachować przy stole, i zdaje sobie sprawę z tego, że zastawa służy li tylko do wygodnego jedzenia, niebrudzenia się i pozostawania w łączności z innymi biesiadnikami.

Wspomniałem o rzeczy oczywistej. Zadajmy sobie jednak pytanie, co by było, gdyby Polacy podobnie jak z używaniem zastawy stołowej byli przez pokolenia oswajani z zasadami używania i posiadania broni.

Dlaczego kieruję Państwa myśli na starą i nieco jałową (przekonani i nieprzekonani o konieczności ułatwienia obywatelom dostępu do broni na pewno nie zmienią swoich zapatrywań) dyskusję? Uważam, że posiadanie broni oraz umiejętność jej użytkowania są jednymi z najlepszych gwarancji zachowania prawdziwych swobód obywatelskich. Nie kryję także, że chciałbym, aby najbardziej rozbrojony naród Europy – Polacy – miał możliwość zmiany tego stanu rzeczy. Broń i umiejętność korzystania z niej sprawiają, że obywatel wiele spraw związanych z własnym bezpieczeństwem i ochroną reguluje sobie sam i nie musi odwoływać się do żebrania o pomoc państwa – policji. Każda pomoc państwa w tej dziedzinie natychmiast wiąże się ze znaczącą utratą własnej wolności, ingerencją państwa w sprawy prywatne oraz zgodą na inwigilację.

Broń w prywatnych rękach znakomicie wyrównuje szanse w starciu z przestępcami, którzy na posiadanie uzbrojenia nie potrzebują żadnych państwowych koncesji. Warunek jednak jest jeden, obywatele – od pokoleń – powinni być z bronią obyci, obsługa, korzystanie z broni i przechowywanie uzbrojenia powinny być tak zinternalizowane jak zasady savoir vivre’u przy stole.

Broń była kiedyś, przez pokolenia, elementem naszej narodowej tradycji, stanowiła trwały element polskiej kultury materialnej. Dopiero okres utraty niepodległości sprawił, że broń – na polskich ziemiach – zaczęła być ściśle reglamentowana. Okres władzy komunistycznej poczynił w tej dziedzinie dalsze spustoszenia. Było to jednak zrozumiałe. Komuniści zdawali sobie sprawę z wrogości, którą polski naród żywił wobec zdrajców i przyszywanych Polaków, których nawiózł do Polski Józef Stalin, stąd też za żadną cenę najeźdźcy nie mogli pozwolić na rozpowszechnienie się w naszym kraju kultury posiadania broni. Drakońskie kary i restrykcyjne przepisy w czasach PRL – nie zelżały jednak z chwilą tzw. przełomu i transformacji. Wręcz przeciwnie – kolejne rządy wierzyły, że tylko dalsze rozbrojenie Polaków może doprowadzić do wzrostu bezpieczeństwa wewnętrznego.

Obywatele są do dziś traktowani przez władzę jak złe i niedorozwinięte umysłowo dzieci. Niewielka Szwajcaria jest krajem o bardzo bezpiecznej strukturze społecznej, bardzo rzadko dochodzi tam do aktów przemocy. Warto jednak zauważyć, że jednocześnie ta właśnie Szwajcaria jest krajem bardzo liberalnym, jeśli chodzi o prawo do posiadania broni przez zwykłych obywateli. Tam każdy, kto chce, może posiadać prywatną broń i jest przeszkolony w dziedzinie zasad jej używania. Czy w Szwajcarii dochodzi do znaczącej liczby przestępstw z użyciem broni? Czy rosną tam przemoc i liczba ulicznych strzelanin? Nic podobnego. Od wielu lat Szwajcaria słynie ze spokoju, dobrobytu i bezpieczeństwa. Nie sprawdzają się tam opinie zwolenników powszechnego i bezrefleksyjnego rozbrojenia.

Niestety, dziś znacząca liberalizacja prawa do posiadania broni byłaby dla Polaków po prostu...niebezpieczna. Wielopokoleniowy ciąg obyczajów związanych z bronią został bowiem – na kilka pokoleń – przerwany. Teraz młodzi ludzie nie są uczeni nawet podstawowych informacji dotyczących obowiązkowego kiedyś przysposobienia obronnego, nie potrafią strzelać ani działać w zespołach. Mamy też już drugie pokolenie mężczyzn, którzy nie zostali objęci powszechnym obowiązkiem służby wojskowej. Danie broni do ręki tak nieprzygotowanym do tego ludziom może przynieść jedynie opłakane skutki.

Od czego zatem należy zacząć? Jak zwykle odpowiedź może być tylko jedna – od edukacji! Trzeba wprowadzić do szkolnych programów nauczania obowiązkowe zajęcia z przysposobienia wojskowego, należy też przemyśleć, czy nie wrócić do powszechnego obowiązku służby wojskowej. Oczywiście, nie może to już być dwuletni okres, ale kilkumiesięczne obowiązkowe szkolenie wojskowe dla mężczyzn. Na pewno takie szkolenie byłoby dla młodych Polaków bardzo dobrą szkołą życia.

Nie chcę nikogo agitować do zgody na zmianę przepisów dotyczących posiadania broni, pragnę jednak zwrócić uwagę na fakt, że często pielęgnowanie dobrego obyczaju jest o wiele ważniejsze niż najbardziej nawet restrykcyjne przepisy prawa. Im więcej bowiem obyczaju w miejsce stanowionego prawa, tym więcej świadomej wolności.

Tagi:
komentarz Polska Polska

Wojciech Korfanty

2018-10-10 11:16

Grzegorz Gadacz
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 34

Polski przywódca narodowy Górnego Śląska, wicepremier w rządzie Wincentego Witosa, publicysta, związany z chrześcijańską demokracją

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wojciech Korfanty (1873 – 1939)

Urodził się w rodzinie górniczej w dzisiejszych Siemianowicach Śląskich. Wychowywany w duchu przywiązania do polskiego patriotyzmu działalność propolską rozpoczął już jako uczeń katowickiego Gimnazjum Królewskiego, z którego został relegowany za krytykę Ottona von Bismarcka. Studiował w Charlottenburgu, we Wrocławiu i w Berlinie, gdzie związał się ze środowiskiem Związku Młodzieży Polskiej „Zet”, podporządkowanego Lidze Narodowej.

Z ramienia Ligi budował struktury Narodowej Demokracji na Górnym Śląsku. Został także redaktorem naczelnym endeckiego pisma „Górnoślązak”. Za publikację artykułów, w których żądał większych swobód politycznych dla Polaków, został skazany na kilka miesięcy więzienia. Przysporzyło mu to dużej popularności, dzięki czemu został w 1903 r. wybrany na posła do Reichstagu i pruskiego Sejmu Krajowego – Landtagu, co było szokiem dla Niemców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski na KUL: Uniwersytet katolicki pełni rolę świadectwa i apostolstwa

2018-10-21 14:17

olc / Lublin (KAI)

„Poświęcając się zaś zgodnie ze swoim własnym powołaniem pracy badawczej i wychowawczej, każdy uniwersytet katolicki pełni rolę świadectwa i apostolstwa, bez których Kościół nie mógłby ewangelizować świata kultury” – mówił Prymas Polski abp Wojciech Polak podczas uroczystej Mszy świętej na rozpoczęcie 100. roku akademickiego na Katolickim Uniwersytecie lubelskim. W uroczystości udział wzięli pasterze Kościoła lubelskiego wraz z abp. Stanisławem Budzikiem, Wielkim Kanclerzem KUL, Senat oraz kolegium rektorskie, przedstawiciele władz samorządowych oraz wadze uniwersytetów z całej Polski.

Piotr Drzewiecki

Podczas homilii abp Polak nawoływał do rewizji swoich oczekiwań wobec nowego roku akademickiego oraz rozeznania czemu i komu służymy.

„W akademickim poznaniu, w dążeniu do prawdy, w zdobywaniu wiedzy, w reagowaniu na wciąż nowe wyzwania, jakie pojawiają się na horyzoncie naszych zmagań, jakże ważna jest droga, którą idziemy. Oczywiście ważne jest to, co chcemy osiągnąć, do czego zdążamy. Wierni naszej stuletniej tradycji uniwersyteckiej, a jednocześnie otwarci na to, co niesie nam współczesność, nie możemy, jak mówił na jednym z uniwersytetów papież Franciszek, 'odwracać się plecami od naszej rzeczywistości'. Powiada: 'nie dopuszczalne jest wręcz, a może nawet nieludzkie godzenie się na udział w grze kultury odrzucenia'. 'Nie tak będzie między wami', zdaje się powtarzać Chrystus. Trzeba zatem trzymać się pewnej drogi” – nawoływał Prymas.

Przypomniał on również słowa patrona KUL, św Jana Pawła, że rola, atrakcyjność katolickiego uniwersytetu wiąże się zawsze z nadzieją, że tu znajdzie się prawdziwa wspólnota łącząca profesorów, pracowników administracyjnych, wspólnota studentów. Świadectwo życia chrześcijaństwa, że autentyczna katolicka rodzina uniwersytecka jest miejscem nie tylko prawdy naukowej, ale prawdy życia przez przełamywanie różnych form słabości i zła.

Prymas Polak zauważył również: „Pamiętamy, że 100 lat temu odbyła się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pierwsza inauguracja roku akademickiego. Obchody przeżywanego przez nas roku jubileuszowego KUL zaowocowały szeregiem inicjatyw nie tylko wspominających początki akademickiego Lublina, ale pokazujących jednocześnie oczekiwania i wyzwania przed jakimi staje uniwersytet w nowym stuleciu”

Odnosząc się powtórnie do świętego papieża, metropolita gnieźnieński przywołał słowa, w których św. Jan Paweł II podkreślał atrakcyjność wspólnoty uniwersytetu katolickiego jako tej, która jest zdolna przełamać różne współczesne ograniczenia, a nawet formy słabości i zła.

„Mówił też, że idziecie, by nieść światło wiary, światło chrześcijańskiego życia opartego na prawdzie, konieczne przygotowanie naszego wspólnego jutra. Zdaje się, że są to wciąż aktualne zadania obowiązujące czcigodnych adresatów tych słów” – wspominał.

Na zakończenie homilii skierował do społeczności uniwersyteckiej życzenia: „Życzenie wytrwałości, aby tak łączyć badania naukowe z badaniami teologicznymi, by mógł być kontynuowany i owocnie się rozwijać dialog między rozumem i wiarą. Życzenie roztropności, by nie dając się prowokować i uwikłać w doraźne i przemijające polityczne spory, odważnie poszukiwać nowych odpowiedzi na liczne wyzwania, które społeczeństwo stawia przed ludzkością. Życzenie odwagi, by zaowocowała generowaniem procesów, które rzuciłyby światło na współczesną kulturę, proponując odnowiony humanizm, który unikałby popadania we wszelkiego rodzaju redukcjonizmy. Życzenie wielkoduszności, która skłaniałaby do poszukiwania nowych przestrzeni dialogu bardziej niż konfrontacji, bardziej przestrzeni spotkania niż podziału lub przyjaznej rozbieżności, nie zaś jakiejś zapiekłej jednolitości. I może jeszcze to jedno, życzenie pogłębionego wciąż zrozumienia siebie nawzajem, wręcz cierpliwego wsłuchania się w oczekiwania i nadzieje drugich. Współdziałania i tej wzajemnej wrażliwości, która w trudnych chwilach będzie owocować solidarnym trwaniem i pomocą, nie ugraniem czegoś dla siebie samego. A w radościach pozwoli zaczerpnąć prawdziwie głęboki oddech przed dalszą drogą, która was czeka” – zakończył Prymas Polski.

W dniu 100. Inauguracji roku akademickiego na KUL wykład inauguracyjny „Wyzwania dla Polski w stulecie odzyskania niepodległości” wygłosi Prezydent RP Andrzej Duda, a następnie wręczy odznaczenia państwowe. Uroczystości zakończy zakończy koncert jubileuszowy w Sali Operowej Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Jako soliści wystąpią Szymon Nehring i Mariusz Godlewski. Towarzyszyć im będzie Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Na cenie zobaczymy także Polski Chór Kameralny.

Katolicki Uniwersytet Lubelski jest trzecim najstarszym uniwersytetem w Polsce. Powstał w 1918 r. z inicjatywy ks. Idziego Radziszewskiego, pierwszego rektora uczelni. Na blisko 40 kierunkach KUL kształci obecnie ponad 12 tys. studentów z całego świata. Lubelska uczelnia prowadzi studia na ośmiu wydziałach. Kadrę naukowo-dydaktyczną tworzy blisko 1,1 tys. wykładowców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

W górach uczczono 40. rocznicę wyboru kard. Wojtyły na papieża

2018-10-22 12:00

rk / Andrychów (KAI)

40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża uczczono 21 października na Groniu Jana Pawła II w Beskidzie Małym. W kaplicy „Ludzi Gór”, w jesiennej scenerii górskiej, turyści i pielgrzymi dziękowali podczas Eucharystii za dar pontyfikatu papieża Polaka.

Aleksandra Ziółko

Mszę św. z okazji 40. rocznicy wyboru Jana Pawła II koncelebrowali: ks. Marek Śladewski z parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krzeszowie – ratownik beskidzkiej grupy GOPR, oraz ks. Józef Łukaszczyk SDB – misjonarz pomagający obecnie w parafii w Gilowicach na Żywiecczyźnie.

W kazaniu ks. Śladewski przypomniał, że św. Jan Paweł II na wzór Chrystusa służył drugiemu człowiekowi. „Czym jest służba? Służba to miłość” – podkreślił i zachęcił, by uczyć się tej służby od samego Chrystusa i świętych. Zwrócił jednocześnie uwagę, że służbą jest także modlitwa za innych.

W Eucharystii uczestniczyła 50-osobowa grupa uczniów z nauczycielami z I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Uroczystość uświetniły również poczty sztandarowe OSP z Targoszowa i Krzeszowa.

Groń Jana Pawła II w Beskidzie Małym to jedyny szczyt górski w Polsce noszący imię papieża-Polaka. Wzniesienie liczy 890 metrów n.p.m. Znajduje się tu m.in. kaplica postawiona w 1995 r. oraz stalowy krzyż z 1991 r., poświęcony „ludziom gór”.

Karol Wojtyła w latach swego dzieciństwa i młodości wielokrotnie przychodził na ten szczyt, bywał tu również jako biskup. Ostatni raz wszedł na Leskowiec i Jaworzynę jako kardynał w 1970 r., po Mszy św. odprawionej w Kalwarii Zebrzydowskiej z okazji 25-lecia kapłaństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem