Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Zielona Góra

Za życiem

2018-06-13 10:08

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 24/2018, str. III

Karolina Krasowska
Zielonogórzanie opowiedzieli się za życiem

Jesteśmy za życiem” – takie hasło nieśli na transparentach uczestnicy Marszu dla Życia i Rodziny, który 10 czerwca przeszedł ulicami Zielonej Góry. Marsz wpisał się w ogólnopolską inicjatywę, której w tym roku towarzyszy hasło: „Polska rodziną silna!”. Młodzi, starsi, rodziny z dziećmi po Mszy św. w kościele św. Józefa przeszli na plac przy kościele pw. św. Alberta, gdzie odbył się festyn rodzinny połączony z biegiem charytatywnym Caritas z okazji obchodów Światowego Dnia Uchodźcy. Marsz, jak co roku, zorganizował Wydział Duszpasterstwa Rodzin Kurii Diecezjalnej. W tym roku w pomoc w jego organizację zaangażowały się Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży oraz wspólnota Oikos Berit. – Dzisiaj, tutaj, chcemy po prostu pójść i się radować. Chcemy w ten sposób formować ludzi, pokazując radość życia. To jest dzisiejsze przesłanie – powiedział organizator marszu ks. Mariusz Dudka. – Oczywiście nie jest tak, że ludzie, którzy idą w Marszu, to są sami ludzie szczęśliwi, nie dotknięci chorobami i trudnościami. Ale oni idą tak naprawdę, żeby pokazać, że w tych trudnościach i w tych chorobach jest nadzieja i że szukają jej w Bogu. I tutaj pokazują źródło swojego życia – dodał. Po marszu na dystansie 5 km odbył się bieg charytatywny Caritas. Wystartowało w nim kilkudziesięciu biegaczy. Dochód z wpisowego został przeznaczony na potrzeby Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom, które funkcjonuje w naszej diecezji. W kategorii Open Kobiet bieg wygrała Ewa Kogut z Żagania. Z kolei w kategorii Open Mężczyzn najlepszy czas uzyskał Bartłomiej Waloszczyk ze Świętoszowa. Zwycięzcy otrzymali nagrody, zaś każdy z uczestników pamiątkowy medal.

Tagi:
marsz życie

40 lat walki o życie

2018-10-03 08:00

Z Carlem Casinim – legendarnym włoskim obrońcą życia – rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 40/2018, str. 10-12

Carlo Casini to dla obrońców życia prawdziwa legenda. Ponad 40 lat temu ten adwokat z Florencji założył pierwszy włoski Ruch na rzecz Życia, którego obecnie jest honorowym przewodniczącym, był inspiratorem zorganizowania Europejskiej Federacji dla Życia i Godności Człowieka „One of us” z siedzibą w Brukseli (www.oneofus.eu), przez wiele lat jako poseł walczył o respektowanie życia w parlamentach: włoskim i europejskim. Jest autorem wielu publikacji na temat początku i końca życia, prawa do życia, praw człowieka, sprzeciwu sumienia, biopolityki. Ostatnio napisał książkę w związku z 40-leciem zalegalizowania we Włoszech aborcji. I właśnie ta publikacja jest punktem wyjścia naszej rozmowy.

Archiwum Carla Casiniego
Carlo Casini inicjator kampanii „Jeden z nas”

Włodzimierz Rędzioch: – W tym roku przypada 40. rocznica wprowadzenia ustawy (nr 194 z 22 maja 1978 r.), w której zalegalizowano aborcję we Włoszech. Dlaczego swoją najnowszą książkę, upamiętniającą to smutne wydarzenie, zatytułował Pan „40 lat dla przyszłości”?

Carlo Casini: – Mamy za sobą naprawdę smutne czterdziestolecie, jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę nienarodzonych dzieci zabitych – za pozwoleniem państwa i z woli ich matek – przez krajową służbę zdrowia: prawie sześć milionów. Smutek wzrasta, gdy myślimy o nieudanych próbach niedopuszczenia do zatwierdzenia ustawy nr 194, a co gorsze – o „spisku” przeciw życiu, który w ciągu tych czterdziestu lat tak przybrał na sile, również dzięki wkładowi potężnych organizacji międzynarodowych, że dziś wysuwane są żądania uznania prawa do aborcji jako podstawowego prawa człowieka. Ale kto skupia wzrok na dziecku poczętym, ten zrozumie, że uznanie jego pełnej godności ludzkiej jest kamieniem węgielnym nowego humanizmu, oraz odkryje prawdę o proklamowanych prawach człowieka jako warunek wolności, sprawiedliwości i pokoju, odkryje sens ludzkiej godności jako kompas prowadzący ku społeczeństwu prawdy i miłości. Jest to sprawa epokowa o zasięgu planetarnym, więc jej rozwiązanie zajmuje dużo czasu. Nie możemy się poddawać i musimy patrzeć w przyszłość, kontynuować pracę z zaufaniem i wytrwałością. Pociesza mnie fakt, że dzięki działalności naszych Ośrodków Pomocy dla Życia (Centri di Aiuto alla Vita – CAV) narodziło się ponad 200 tys. dzieci, których matki zrezygnowały z aborcji, odnalazły entuzjazm młodości i dzisiaj nam za to dziękują. Udało nam się udokumentować tę działalność, z której możemy wyciągnąć wnioski na przyszłość.

– Wspomniał Pan o Ośrodkach Pomocy dla Życia, które zaczęły działać jeszcze przed ustawą o aborcji. Jaka była rola tych ośrodków?

– W 1975 r. dobrowolna aborcja we Włoszech była nadal przestępstwem. W styczniu tamtego roku odkryto we Florencji strukturę kierowaną przez Partię Radykalną, która przeszła do historii jako klinika aborcyjna, w której lekarz i przedstawiciel firmy farmaceutycznej przeprowadzali aborcje, 30-40 dziennie – w ciągu roku z całych Włoch przybyło do tej „kliniki” 30 tys. kobiet. Radykałowie bronili się, twierdząc, że ich organizacja udzielała pomocy kobietom, a pieniądze, które otrzymali, były jedynie czymś symbolicznym. Odpowiedzią florenckiego społeczeństwa było zorganizowanie pierwszego włoskiego Ośrodka Pomocy dla Życia, którego program określa motto: „Trudności życia nie przezwycięża się, niszcząc życie, ale pokonując trudności”. Za przykładem Florencji poszły całe Włochy – dziś mamy 350 ośrodków CAV, dzięki którym, tak jak wspomniałem, narodziło się ponad 200 tys. dzieci. Nasze ośrodki nie tylko pomagają matkom, ale także odgrywają rolę kulturową, ponieważ ich działalność świadczy, że dzieci, zanim się urodzą, są istotami ludzkimi. Kiedy dziecko jest już w niebezpieczeństwie życia, całe społeczeństwo się mobilizuje, aby je uratować. To samo należy uczynić na rzecz nienarodzonych dzieci. Z tego powodu CAV podkreślają specyfikę ich zaangażowania, tzn. ratowanie każdego zagrożonego życia.

– 40 lat ustawy o aborcji pokrywa się z 40-letnim okresem działania włoskiego Ruchu na rzecz Życia. Jaki był wkład ruchu w obronę życia?

– Włoski Ruch na rzecz Życia (MPV) nie dopuścił do tego, aby po wprowadzeniu ustawy aborcyjnej i po przegranym w 1981 r. referendum dotyczącym jej wycofania uznano aborcję za zamknięty rozdział. Ruch wniosł swój wkład w utrzymanie tego problemu w świadomości ludzi nie tylko dzięki CAV, ale także przez działania kulturalne, które często przekładały się na działania legislacyjne w parlamencie, a niekiedy wywoływały gorące debaty w mediach. Sprawił, że argument stał się jeszcze bardziej obecny dzięki budowaniu jedności różnych ruchów i stowarzyszeń katolickich, oraz przyczynił się do powstania Forum Rodzin (Forum delle Famiglie), Stowarzyszenia Nauka i Życie (Associazione Scienza e Vita) i Forum pracowników służby zdrowia o inspiracji chrześcijańskiej.

– Wielka wiarygodność włoskiego Ruchu na rzecz Życia opiera się na fakcie, że w swej walce przeciw aborcji ruch nigdy nie potępiał kobiet, które dokonały aborcji, i bronił życia nie tylko teoretycznie, ale też praktycznie, pomagając tysiącom kobiet, aby mogły urodzić, utrzymać i wychować dzieci. Jakie świadectwo powinni dawać katolicy, aby ich zaangażowanie w obronę życia było wiarygodne?

– Stan człowieka przed narodzinami jest szczególny i niepowtarzalny. W rzeczywistości jego największą obroną są umysł i serce matki. Bardzo trudno jest uratować rodzące się życie bez współpracy matki. Dlatego musimy obudzić w kobietach wrodzoną odwagę przyjęcia ich dzieci; ale odwaga nie może być nieumotywowana. A taką motywacją jest uznanie dziecka za istotę ludzką. Niestety, gdy spiskuje się przeciwko życiu, kładzie się mocny nacisk na zakwalifikowanie poczętego dziecka jako „zlepek komórek” lub tkankę podobną do włosów, paznokcia lub kawałka skóry. Kiedy to przekonanie przenika serce i umysł kobiety, trudno jej się przeciwstawić opcji aborcji, jeśli ciąża nie jest pożądana lub jeśli stwarza trudności. Dlatego trzeba przekonać matkę, że dziecko jest dzieckiem, od kiedy zaczyna rosnąć w jej łonie. Chociaż słowa nie wystarczą – potrzebna jest postawa przyjaźni, miłości i dzielenia się. Św. Jan Paweł II nauczał tego, gdy w końcowej modlitwie encykliki „Evangelium vitae” skierowanej do Maryi, Jutrzenki nowego świata, prosi Ją, aby chrześcijanie umieli głosić Ewangelię życia „otwarcie i z miłością”.

– Bronił Pan życia jako poseł do Parlamentu Europejskiego przez 5 kadencji, tzn. przez ponad 20 lat. Jak Pan ocenia ewolucję sytuacji w Europie na płaszczyźnie szacunku dla życia?

– Niestety, sytuacja w Parlamencie Europejskim się pogorszyła. Wszystkie kraje członkowskie zalegalizowały aborcję – ostatnia była Irlandia. W Polsce wciąż istnieje pewien opór, ale ogólny obraz jest ponury. W przeszłości udało nam się odnieść kilka ważnych zwycięstw: w 1989 r. parlament zatwierdził dwie rezolucje w sprawie sztucznej prokreacji i inżynierii genetycznej i zachęcił państwa do uregulowania sprawy, uznając prawo do życia poczętego – niestety, państwa nie respektowały tego wskazania. W 1992 r. parlament odrzucił rezolucję, którą chciano usprawiedliwić eutanazję; w 1998 r. zatwierdzono dyrektywę biotechnologiczną, która zakazuje patentowania wynalazków, które zakładają niszczenie ludzkich embrionów. Jednak dziś międzynarodowe naciski i kultura poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej sprawiają, że w Parlamencie Europejskim odnotowujemy postawę przychylności wobec aborcji i niszczenia ludzkich embrionów w kontekście prokreacji wspomaganej medycznie. Nazywam tę sytuację „niepokojem Europy”, ponieważ w rzeczywistości w Europie ani parlament, ani organy sądownicze nie potrafią zanegować człowieczeństwa poczętego dziecka, ale mimo to podejmują decyzje, które odzwierciedlają całkowitą wolność w niszczeniu rodzącego się życia.

– Jest Pan inicjatorem kampanii „Jeden z nas” („One of us”). Dlaczego tak ważne jest uznanie godności dziecka w łonie matki jako godności „jednego z nas”?

– W gruncie rzeczy Europa, jak i lobby aborcyjne na całym świecie, nie chce dostrzegać poczętego dziecka. Ponadto fundusze unijne trafiają do organizacji międzynarodowych – wystarczy wymienić International Planned Parenthood Federation (IPPF) czy Marie Stopes, które na całym świecie propagują aborcję i jej dokonują, przydzielają duże sumy pieniędzy na badania, w których niszczy się embriony, oraz finansują aborcję w niektórych państwach trzeciego świata. Inicjatywa „Jeden z nas” miała „zmusić” Europę do spojrzenia na poczęte istoty. Ale choć inicjatywa ta zebrała prawie 2 mln podpisów we wszystkich krajach Europy i była pierwszą w kolejności chronologicznej, Komisja Europejska po raz kolejny odmówiła zajęcia siępoczętym życiem i zdecydowała się ignorować tę inicjatywę obywatelską. Niestety, trybunał pierwszej instancji postąpił tak samo, ale Komitet organizacyjny „Jeden z nas” odwołał się do Wielkiej Izby Trybunału (Grand Chamber). Zobaczymy, jaki będzie rezultat. Polska wniosła swój wkład we wsparcie inicjatywy „Jeden z nas”, a teraz powstała stała Europejska Federacja o nazwie „Jeden z nas dla życia i godności człowieka”, która w dalszym ciągu będzie podejmować działania, aby godność ludzka była uznana, począwszy od poczęcia.

– Jak powinniśmy prowadzić batalię kulturową w obronie życia, gdy tak wiele krajów i organizacji międzynarodowych, a co gorsza, same kobiety traktują aborcję już jako „prawo człowieka”?

– Z naszego doświadczenia wyciągnęliśmy dwa wnioski, które mogą budzić nadzieję na zwycięstwo życia. Po pierwsze, uznanie poczętego dziecka za istotę ludzką, a więc za podmiot, a nie przedmiot, czyli za jednego z nas. Temu twierdzeniu, które jest dziś wsparte nowoczesną nauką i rozumem, trudno się oprzeć. Dlatego zamiast domagać się więzienia dla kobiet, które dokonały aborcji, należy nalegać na wskazywanie dziecka poczętego jako istoty ludzkiej. A jak już powiedziałem, uznanie poczętej istoty za jednego z nas jest fundamentem nowego humanizmu. Trzeba zrozumieć, że solidarność z ostatnimi z ludzi czerpie siłę z pierwszej elementarnej solidarności wobec dzieci. Po drugie, absurdem jest to, że nieliczna grupa kobiet jest w stanie narzucić całemu społeczeństwu ideę aborcji jako podstawowego prawa. A przecież znacznie więcej kobiet właśnie w macierzyństwie wyraża swoją odwagę i miłość. To one muszą dojść do głosu i zbudować nowy feminizm, który uciszy ten stary.

– 40. rocznica wprowadzenia aborcji we Włoszech zbiega się z 40. rocznicą wyboru Jana Pawła II. Jaka była rola Papieża w dziedzinie bioetyki i obrony życia?

– Św. Jan Paweł II był naprawdę gigantem życia. W jednym z pierwszych przemówień do pracowników Kurii Rzymskiej zapewnił, że nigdy nie zaprzestanie mówić o wartości życia, że będzie korzystał z każdego spotkania i podróży. W ostatnim przemówieniu do ambasadorów reprezentujących wszystkie państwa świata wskazał największe wyzwania dnia dzisiejszego: pokój, chleb, wolność sumienia, życie. Ale – dodał – pierwszym wyzwaniem jest życie. Kiedy w 1981 r. we Włoszech odbyło się referendum w sprawie aborcji (niestety, przegrane), nie obawiał się wspierać Ruchu na rzecz Życia. A w przemówieniu pod koniec 1981 r. – roku zamachu na jego życie, kiedy to 13 maja został trafiony pociskami Alego Agcy – powiedział, że uważa swoje długie cierpienie za zadośćuczynienie za zdradę Włochów. Jego encyklika „Evangelium vitae” pozostaje fundamentalnym dokumentem, który można uznać za najważniejsze wydarzenie w ciągu ostatnich 40 lat, tzn. od zatwierdzenia włoskiej ustawy o aborcji. Myślę, że każda wspólnota chrześcijańska powinna ponownie i uważnie przeanalizować tę encyklikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Straszna książka już w sprzedaży

2018-10-19 10:37

Najstraszniejsze wizje, proroctwa, sny, symbole, Apokalipsa - od wieków intrygują miliony ludzi na świecie, wierzących w Boga i niewierzących. Interpretacji są miliardy, Prawda jest tylko jedna.

Najnowsza książka popularnego duszpasterza, twórcy kanału Langusta na Palmie, ojca Adama Szustaka, dominikanina, jest próbą dotarcia do Prawdy, która może zmieniać ludzkie serca. Kaznodzieja do współpracy zaprosił znakomitego biblistę, ks. Marcina Kowalskiego. Ich dialog i polemika na temat spraw ostatecznych jest bardzo żywy. Ojciec Adam odkrywa przed czytelnikami prawdy duchowe, a ks. dr Marcin Kowalski uzupełnia wiedzę, która pomaga zrozumieć trudne biblijne historie. To książka jest strasznie ważna i strasznie osobista.

Aneta Liberacka, redaktor naczelna Stacja7.pl o Strasznej książce:

Straszną książkę czyta się jednym tchem. Mimo, że ma ponad 500 stron, nie ma możliwości oderwania się od niej, kiedy już się ją otworzy. Wszystko, co już znaliśmy, to co już wielokrotnie czytaliśmy w kolejnych Księgach Pisma Świętego, staje się znów sensacją, bo staje się dla nas odkryciem. Fragmenty Biblii tak przepełnione niesamowitymi zdarzeniami, które dotąd były dla nas fantastyczną historią, stają się prawdziwym drogowskazem.

Od Autorów:

Być może niektórzy z nas, czytając Pismo Święte i słysząc o ognistych rydwanach, wielookich zwierzętach lub też rękach piszących po ścianach, zastanawiają się, o co w tym wszystkim chodzi. W tej Strasznej książce, naprawdę strasznej, będziemy próbowali Wam to wszystko wyjaśnić. W każdym rozdziale będę pokazywał jedno proroctwo, jedną wizję, jeden sen czy symbol, po czym spróbuję wyjaśnić jego znaczenie i to, co Bóg chce przez te obrazy nam dać. Będę odkrywał duchową prawdę. A ks. Marcin opowie jeszcze więcej.

o. Adam Szustak OP

W świecie autorów piszących o Apokalipsie niebo splata się z ziemią, a czas ziemski z niebiańskim. Między tymi rzeczywistościami nie tylko nie ma rozwodu ostatecznego, ale istnieje ścisła symbioza. Świat niebiański, pełen światła, pochyla się nad światem ziemskim, który tonie w mroku i jęczy pod panowaniem zła. Wybawienie przyjść może tylko za sprawą Bożej interwencji i Mesjasza, którego On wzbudzi.

ks. Marcin Kowalski

Książka powstała na podstawie “Strasznych rekolekcji” realizowanych we współpracy z portalem Stacja7.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kadeci Centralnej Szkoły PSP złożyli ślubowanie

2018-10-19 21:20

materiały nadesłane

W dniu 19 października 2018 roku o godzinie 12 00 w Centralnej Szkole Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie odbyła się uroczystość ślubowania słuchaczy XXII turnusu Studium Dziennego Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej.

Archiwum PSP w Częstochowie

Ślubowanie było poprzedzone uroczystą Mszą Świętą na Jasnej Górze, w której udział wzięła kadra szkoły, ślubujący, zaproszeni goście oraz rodziny i znajomi słuchaczy. Mszy św. w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył ks. Józef Urban, kapelan opolskich strażaków, a homilię wygłosił ks. Michał Palowski, kapelan strażaków województwa śląskiego. 

Zobacz zdjęcia: Ślubowanie kadetów szkoły pożarnictwa

Na wstępie dowódca uroczystości bryg. Marek Grabałowski złożył meldunek dyrektorowi Biura Szkolenia w Komendzie Głównej PSP st. bryg. Wojciechowi Strączkowi, który reprezentował Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej.

Do przysięgi przystąpiło 92 słuchaczy w tym cztery kobiety. Po złożeniu ślubowania wszyscy zostali przyjęci w poczet kadetów Centralnej Szkoły PSP, a tym samym zwiększyli szeregi funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.

Do ślubowania na sztandar Centralnej Szkoły zostali wyróżnieni czterej słuchacze: Sebastian Grabis, Kamil Gromek, Gabriel Łapaj, Wojciech Roszkiewicz.

List gratulacyjny od Komendanta Głównego PSP gen. brygadiera Leszka Suskiego skierowany do ślubujących odczytał st. bryg. Tomasz Naczas, zastępca Dyrektora Biura Szkolenia Komendy Głównej PSP. Następnie komendant Centralnej Szkoły mł. bryg. Piotr Placek przemawiając do ślubujących strażaków mówił m.in. :"Służba w szeregach Państwowej Straży Pożarnej jest trudna i odpowiedzialna. Wymaga hartu ducha, odwagi i poświęcenia w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi zgodnie z mottem "Bogu na chwałę, ludziom na pożytek". Ślubowanie na sztandar Szkoły ma szczególne znaczenie dla Was i waszych rodzin, które swoją obecnością nadają jej szczególną rangę. Pragnę, aby słowa składanego dzisiaj Ślubowania zapadły Wam głęboko w pamięć i w serca. Musicie mieć świadomość, że bycie strażakiem to honor i zaszczyt, a mundur zobowiązuje do godnego zachowania i odpowiedniej postawy".

Zadania, które na co dzień stoją przed formacją Państwowej Straży Pożarnej, wymagają osób dobrze wyszkolonych i przygotowanych do wykonywania zadań w najtrudniejszych warunkach. Trudne i odpowiedzialne zadania mogą realizować jedynie strażacy o odpowiednim poziomie wiedzy i sprawności fizycznej. Dlatego od kandydatów do służby w Państwowej Straży Pożarnej wymaga się spełnienia szeregu kryteriów, między innymi: dobrego przygotowania z przedmiotów ścisłych, znakomitej sprawności fizycznej oraz odpowiednich predyspozycji.

Składający ślubowanie spełnili te wymagania. Przeszli niespełna dwumiesięczne przeszkolenie z zakresu ochrony przeciwpożarowej, w trudnych polowych warunkach, z dyscypliną służby wewnętrznej. Okres przygotowawczy to doskonały sprawdzian dla siły charakteru, wytrwałości, współpracy ramię w ramię przyszłych strażaków. Egzamin ten zdali celująco.

Złożenie przysięgi jest momentem szczególnym, składa się bowiem ślubowanie pewnym wartościom – przed Komendantem, na sztandar Szkoły, w obecności władz i najbliższych. Od tego dnia, nowo zaprzysiężeni strażacy będą zobowiązani do postępowania w swoim życiu zgodnie ze słowami roty ślubowania.

Niewiele jest zawodów, gdzie składana jest przysięga.Wypowiada się między innymi te słowa roty:„... być ofiarnym i mężnym w ratowaniu zagrożonego życia ludzkiego i wszelkiego mienia – nawet z narażeniem życia...” - to słowa, które zobowiązują.

Podczas ślubowania komendant CS PSP mł. bryg. Piotr Placek nawiązał do ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej pn. „Czujka na straży Twojego bezpieczeństwa!”, której pomysłodawcą jest Komendant Główny PSP. Gościom, rodzinom, przyjaciołom ślubujących rozdano kilkaset folderów informacyjnych, poruszających tematykę zagrożeń związanych z możliwością powstania pożarów w mieszkaniach lub domach oraz występowaniem możliwości zatrucia tlenkiem węgla.

Centralna Szkoła PSP włączając się aktywnie w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę zorganizowała spotkanie kadry i uczniów szkoły z Adamem Kurusem z Instytutu Pamięci Narodowej z Katowic, który wygłosił prelekcję dotyczącą 7 Dywizji Piechoty w walkach o Niepodległość Rzeczpospolitej w latach 1919-1939. Następnie zaprezentował się zespołu folklorystyczny ,,Wrzosowianie", który śpiewał pieśni patriotyczne. Wspólne odśpiewanie hymnu narodowego, wzbudzenie szacunku do symboli narodowych, możliwość rozwijania przynależności narodowej dało zebranym możliwość poszerzania wiedzy na temat wydarzeń historycznych związanych z naszą ojczyzną.

Po uroczystym ślubowaniu błogosławieństwa kadetom udzielił ks. st. kpt. Adam Glajcar - ewangelicko-augsburski kapelan strażaków w asyście ks. mł. bryg. Józefa Urabana - kapelana strażaków woj. opolskiego oraz kapelana strażaków woj. śląskiego – ks. Michała Palowskiego. Na zakończenie uroczystości odbyła się defilada, w której oprócz kompanii szkolnych, kompanii ślubujących udział wzięła Orkiestra Dęta Oddziałów Prewencji Policji w Katowicach na czele z kapelmistrzem asp. sztab. Waldemarem Skotarskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem