Reklama

Powtarzanie czarnej legendy

2018-06-20 08:09

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 25/2018, str. VI

Archiwum xBK
Prymas Polski kard. August Hlond podczas wizyty w parafii w 1930 r.

Uczył, by w każdym narodzie odróżniać ludzi dobrych od osób postępujących źle. Opowiadał się za powstaniem państwa żydowskiego, a podczas wojny pomagał ratować Żydów. Mimo takich faktów nadal są środowiska zarzucające kard. Augustowi Hlondowi antysemityzm

Od niemal trzech lat w archikatedrze warszawskiej grupa osób modli się w intencji beatyfikacji sługi Bożego Augusta kard. Hlonda. Modlitewne spotkania rozpoczyna zawsze Msza św. Po Eucharystii wierni idą do bocznej kaplicy, gdzie znajduje się sarkofag z doczesnymi szczątkami byłego Prymasa Polski. – Przy sarkofagu odmawiamy modlitwę w intencji beatyfikacji – opowiada „Niedzieli” ks. prob. Bogdan Bartołd i dodaje: – Informację o uznaniu heroiczności cnót kard. Hlonda ogłosiliśmy na Mszy św. Wierni przyjęli ją z radością, jako ważny krok w kierunku beatyfikacji, ale też jako dowód na wielką siłę modlitwy.

Papież Franciszek dekret o heroiczności cnót zatwierdził w ostatniej dekadzie maja. Kilka dni później Komitet Amerykańskich Żydów (AJC) wysłał pismo do Watykanu, w którym wyraził głębokie zaniepokojenie z powodu decyzji Ojca Świętego.

W dokumencie skierowanym na ręce kard. Kurta Kocha – przewodniczącego papieskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem – czytamy m.in., że kontynuacja procesu „będzie postrzegana w społeczności żydowskiej i poza nią jako wyraz aprobaty dla skrajnie negatywnego podejścia kardynała Hlonda do społeczności żydowskiej”. Jako przykłady negatywnego podejścia podano list duszpasterski kard. Hlonda z 1936 r., a także to, że jako prymas Polski nie potępił pogromu kieleckiego.

Reklama

– Osoby, które stawiają takie zarzuty, nie chcą znać aktualnego stanu badań na temat wydarzeń, o których piszą. Co więcej, nie chcą też poznać podstawowych faktów. Zamiast tego z dostępnych dokumentów wybierają pojedyncze i wyrwane z kontekstu zdania. W efekcie, manipulując przekazem, rozpowszechniają nieprawdę – mówi nam ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym kard. Hlonda.

Historia listu z 1936 r.

August Hlond urodził się w 1881 r. w Brzęczkowicach (dzisiaj to część Mysłowic – przyp. at). Kiedy miał 12 lat, wyjechał do Włoch. Tam rozpoczął naukę w salezjańskim kolegium misyjnym. Już jako salezjanin – w 1905 r. – przyjął święcenia kapłańskie. Siedemnaście lat później został administratorem polskiej części Górnego Śląska. W 1926 r. Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim oraz poznańskim. I właśnie jako ordynariusz diecezji napisał list wielkopostny, na który w swojej krytyce powołuje się AJC.

Negatywna ocena listu z 1936 r. przez środowiska żydowskie nie jest niczym nowym. W latach 60. XX wieku list ten krytykował Jan Rodiger. Znany syjonista posunął się nawet do tego, że oskarżył kard. Hlonda o skrajny antysemityzm. Czy słusznie?

– Analizę listu pasterskiego zatytułowanego „O katolickie zasady moralne” trzeba zacząć od przypomnienia, że ma on w sumie 40 tys. znaków. Fragment odnoszący się do Żydów ma trochę ponad 4 tys. i jest zamieszczony w podrozdziale zatytułowanym „Z naszych grzechów”. Widać więc od razu, że tematyki listu nie można sprowadzać jedynie do Żydów. A fragment o nich w ostateczności przestrzega przed grzechami, jakie my, katolicy, możemy popełnić – mówi ks. Kozioł.

Tematem listu jest etyka katolicka. Prymas Hlond pisze, że nie jest ona „europejską, rasową, narodową, klasową (...) lecz powszechną, ogólnoczłowieczą, wieczną i niezmienną, jak niezmienna jest natura ludzka”.

We fragmencie o Żydach możemy przeczytać, że: walczą z Kościołem, tkwią w wolnomyślicielstwie, zajmują się lichwą i handlem żywym towarem. A także są awangardą ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowych. Mają też zły wpływ na młodzież pod względem religijnym i moralnym.

Jednak w dalszej części listu kard. Hlond napisał: „Ale – bądźmy sprawiedliwi. Nie wszyscy żydzi są tacy. Bardzo wielu żydów to ludzie wierzący, uczciwi, sprawiedliwi, miłosierni, dobroczynni. W bardzo wielu rodzinach żydowskich zmysł rodzinny jest zdrowy, budujący. Znamy w świecie żydowskim ludzi także pod względem etycznym wybitnych, szlachetnych, czcigodnych” (pisownia oryginalna – przyp. at).

– Ten fragment listu jest m.in. pomijany przez osoby zarzucające antysemityzm kard. Hlondowi. A przecież z listu wynika, że najważniejsze nie są rozróżnienie rasowe czy narodowe, ale to, czy ktoś czyni dobro, czy postępuje źle – mówi ks. Kozioł.

Historyk z Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Paweł Skibiński zarzuty dotyczące listu wielkopostnego ocenia jako „podwójnie niesprawiedliwe”. Poza pomijaniem fragmentów o szlachetnych i czcigodnych Żydach Skibiński zwraca uwagę na fragment listu, który w jego ocenie jest jednoznacznie antynazistowski i antyrasistowski.

„Przestrzegam przed importowaną z zagranicy postawą etyczną, zasadniczo i bezwzględnie antyżydowską. Jest ona niezgodna z etyką katolicką. Wolno swój naród więcej kochać; nie wolno nikogo nienawidzić. Ani żydów. Miejcie się na baczności przed tymi, którzy do gwałtów antyżydowskich judzą” – czytamy w liście, który został napisany, gdy w Niemczech już od trzech lat rządził Adolf Hitler, a głoszona przez niego ideologia nazistowska zdobywała zwolenników w wielu państwach Europy.

– Posługiwanie się antyrasistowskim listem kard. Hlonda, jako dowodem antysemityzmu, jest kompletnym absurdem – konstatuje Paweł Skibiński.

Kościół potępia wszelkie mordy

Po wybuchu wojny prymas Hlond za namową władz II RP udał się na emigrację. Mieszkał w Rzymie, Lourdes oraz w benedyktyńskim opactwie w Sabaudii, gdzie przebywał na żądanie rządu Vichy. W 1944 r. aresztowało go gestapo. Niemcy namawiali hierarchę do kolaboracji, której stanowczo odmówił.

Przed zatrzymaniem (w latach 1940-41) załatwiał Żydom z Polski, Francji i Niemiec aryjskie papiery, dzięki czemu mogli wyjechać do USA. Znajdował też dla nich bezpieczne miejsca pobytu.

– Nie wiemy, ilu osobom pomógł kard. Hlond. Informacje na temat tej pomocy są skromne. Pisał o tym abp Antoni Baraniak SDB, który był sekretarzem Prymasa, ale ze względów konspiracyjnych robił to w sposób zdawkowy. Natomiast sam kard. Hlond powiedział o tym podczas rozmowy z prof. Michałem Zylbergiem z Żydowskiego Zrzeszenia Religijnego oraz powtórzył w oświadczeniu dla dziennikarzy amerykańskich po pogromie w Kielcach – mówi ks. Kozioł.

Spotkanie z prof. Zylbergiem odbyło się w styczniu 1945 r. To w tej rozmowie Hierarcha nazwał Hitlera szatanem, któremu „w pysze antychrysta wydawało się, że wymorduje wszystkich Żydów. (...) Nie mogło mu się to udać i choć naród żydowski poniósł tak ogromne straty, nie wyszedł jednak złamany”. Prymas poparł też powstanie niepodległego państwa żydowskiego, co nazwał „sprawą pierwszorzędnej wagi”.

– Naród żydowski odrodzi się wtedy w pełnym blasku po latach nieszczęść i tragedii – powiedział kard. Hlond.

Rzekome milczenie kard. Hlonda po tragedii, do której doszło w Kielcach 4 lipca 1946 r., to kolejny zarzut Komitetu Amerykańskich Żydów. Tymczasem fakty są takie, że Prymas tuż po tragedii pojechał do Kielc, aby na miejscu rozeznać sytuację. 11 lipca wydał zaś obszerne oświadczenie.

Czytamy w nim m.in.: „Kościół katolicki zawsze i wszędzie potępia wszelkie mordy. Potępia je też w Polsce bez względu na to, przez kogo są popełnione i bez względu na to, czy popełnione są na Polakach czy na Żydach, w Kielcach lub w innych zakątkach Rzeczypospolitej”.

– Oświadczenie było skierowane do amerykańskich mediów. Prymas chciał, aby dziennikarze wydrukowali je w całości. Niestety, w zachodnich gazetach oświadczenie kard. Hlonda zostało zmanipulowane w taki sposób, że to Żydzi są sobie winni – mówi ks. Kozioł.

Osoby młodsze i nieznające historii mogą zapytać, dlaczego Prymas nie przekazał swojego oświadczenia ówczesnym polskim mediom?

– Kard. Hlond odmówił publicznych wypowiedzi w przestrzeni polskiej, bo uważał, że wpisują się one w zmanipulowaną i niesprawiedliwą propagandę władz komunistycznych – wyjaśnia dr Skibiński i dodaje: – Można zrozumieć, że Żydzi interpretują ten zarzut inaczej niż strona katolicka i strona polska. Ale trzeba ich oceny zrównoważyć, mówiąc o kontekście tej sytuacji.

Subtelną sugestię, wskazującą na ówczesne okoliczności polityczne, znaleźć można w samym oświadczeniu Prymasa. Czytam tam: „Przebieg nieszczęsnych i ubolewania godnych wypadków kieleckich wykazuje, że nie można ich przypisywać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym a tragicznym. Wypadki te są potwornym nieszczęściem, które mnie napełnia smutkiem i żalem”.

O jakim podłożu myślał hierarcha można się dowiedzieć, zaglądając do korespondencji ze Stolicą Apostolską. Kard. Hlond napisał w niej, że wydarzenia z 4 lipca były częścią planu „rządu rosyjskiego, polskich władz komunistycznych i kilku żydowskich organizacji międzynarodowych”.

Kapłan nie był jedynym, który wskazywał na inne przyczyny niż podawane przez propagandę komunistów i kolportowane na cały świat. Podobnie uważał Arthur Bliss Lane, ambasador USA w Polsce w latach 1945-47. – Wprawdzie nie miałem ostatecznego dowodu na udział rządu w podżeganiu do kieleckiego pogromu, ale z uwagi na niewiarygodną nieudolność, jaką wykazały się w tej sprawie milicja i UB, zastanawiałem się, czy rząd nie skorzysta chętnie z tej okazji, aby (...) potępić swych głównych krytyków, łącznie z Kościołem katolickim – napisał w książce „Widziałem Polskę zdradzoną” ambasador USA, który tuż po pogromie kazał zbadać sprawę swoim pracownikom.

AJC zarzuca kard. Hlondowi, że po pogromie „nie wezwał Polaków do zaprzestania mordowania Żydów”. W rozmowach z przedstawicielami diaspory mówił natomiast, „że Żydzi są wszyscy komunistami, albo zwolennikami komunizmu i że pogrom był ich winą”.

Najdokładniejszy opis wydarzeń z 4 lipca 1946 r. można znaleźć w książce „Wokół pogromu kieleckiego”. Publikację w 2006 r. wydał Instytut Pamięci Narodowej. Zgodnym zdaniem naukowców pogrom posłużył komunistom do odwrócenia uwagi międzynarodowej opinii publicznej od sfałszowanego referendum „3 x TAK”, które odbyło się cztery dni przed wydarzeniami w Kielcach. To pokazuje, że kard. Hlond nie mylił się w ocenie przyczyn tragicznych wydarzeń w Kielcach. Z kolei inne badania, dotyczące zaangażowania Żydów w komunizm i w konsekwencji we władzę z okresu początków PRL, obalają mit „żydokumuny”, niemniej i tam można przeczytać o nadreprezentacji środowisk żydowskich w komunistycznym establishmencie; m.in. na kierowniczych stanowiskach aparatu terroru. A to było jedną z przyczyn złych relacji między Polakami odrzucającymi komunizm a Żydami.

Prawda i...

Kard. Hlond umarł w 1948 r. Dwa lata wcześniej został metropolitą warszawskim. Zgodnie z tradycją i osobistą prośbą został pochowany w ruinach archikatedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście.

Kilkanaście lat później pojawiły się pierwsze zarzuty wobec Prymasa. Te obecne są ich powtórzeniem i podtrzymywaniem czarnej legendy. A przecież podczas procesu beatyfikacyjnego, który rozpoczął się w 1992 r., wszystkie aspekty życia i posługi kard. Hlonda były skrupulatnie badane. – Sprawy budzące kontrowersje, takie jak np. list z 1936 r., zostały w całości przetłumaczone na język włoski. Wszystko po to, aby mogła je ocenić komisja teologów. To m.in. na podstawie ich pozytywnej opinii Ojciec Święty Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kard. Hlonda – mówi ks. Kozioł. – Wierzę, że także w przestrzeni publicznej ostatecznie zwycięży prawda o prymasie Hlondzie – podkreśla wicepostulator.

...modlitwa

Formalny etap procesu został zakończony. Do beatyfikacji potrzebne jest jeszcze uznanie cudu za przyczyną sługi Bożego Augusta kard. Hlonda. – Żarliwie się o to modlimy – mówi ks. prob. Bogdan Bartołd i dodaje: – Serdecznie zapraszam Czytelników „Niedzieli” do przyłączenia się do tej modlitwy. Czekamy na was w archikatedrze św. Jana Chrzciciela każdego 22. dnia miesiąca o godz. 19.00.

Tagi:
kard. August Hlond

Trzeba, aby kard. Hlond wyszedł z cienia historii

2018-09-19 21:17

Ks. Mariusz Frukacz

Magda Nowak/Niedziela
Łukasz Kobiela, autor albumu i Bartosz Kapuściak

„August Hlond 1881–1948”, to temat spotkania, które odbyło się 19 września w auli redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. Spotkanie było połączone z promocją albumu autorstwa Łukasza Kobieli pt. „August Hlond 1881–1948”.

Spotkanie zostało zorganizowane przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, Stowarzyszenie Pokolenie, Tygodnik Katolicki „Niedziela” oraz Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej. Spotkanie poprowadził red. Marian Florek.

Zobacz zdjęcia: O kard. Hlondzie w "Niedzieli"

W spotkaniu wzięli udział m. in. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, abp Edward Nowak z Watykanu, były sekretarz Kongregacji ds. Świętych, ks. Inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”, o. Jan Poteralski, podprzeor klasztoru jasnogórskiego, ks. Wiesław Wójcik, przedstawiciel Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, Łukasz Kobiela, autor albumu i przedstawiciel Stowarzyszenia „Pokolenie”, dr Andrzej Sznajder, dyrektor oddziału katowickiego IPN, Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu pamięci Narodowej oddział w Katowicach, poseł Lidia Burzyńska (PiS), Krzysztof Witkowski, dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie oraz członkowie Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej z prezesem dr Arturem Dąbrowskim, członkowie Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie z prezes Marią Banaszkiewicz, przedstawiciele świata kultury z muzykiem, kompozytorem i autorem tekstów Januszem Yanina Iwańskim oraz pracownicy redakcji „Niedzieli”.

- Nie można wyobrazić sobie kard. Stefana Wyszyńskiego i pontyfikatu św. Jana Pawła II bez sługi Bożego kard. Augusta Hlonda. Jego teologia narodu, jego wiara w zwycięstwo Maryi i wielka idea „Zielonych Świąt Słowian”, o czym pisał ks. prof. Czesław Bartnik, były obecne w działalności i nauczaniu prymasa Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II – mówił na początku spotkania ks. red. Mariusz Frukacz z „Niedzieli” i dodał: „Nie można też wyobrazić sobie jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę bez kard. Hlonda”.

Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej oddział w Katowicach, prowadzący rozmowę z autorem na temat publikacji pytał m. in. o pobyty kard. Augusta Hlonda w Częstochowie - Tych pobytów było bardzo dużo, choćby z racji zebrań Konferencji Episkopatu Polski. Szczególnym wydarzeniem z udziałem kard. Hlonda był I Synod Plenarny w 1936 r. i Akt Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, 8 września 1946 r. – odpowiedział Łukasz Kobiela, autor albumu.

- Tamto wydarzenie było wielką manifestacją przywiązania narodu polskiego do wiary, religii, ale także do Ojczyzny – dodał autor.

Łukasz Kobiela podkreślił również, przedstawiając sylwetkę kard. Hlonda, że to był duchowny, który doceniał wartość prasy katolickiej - Założył „Gościa Niedzielnego”, którego pierwszym redaktorem naczelnym został ks. Teodor Kubina, późniejszy biskup częstochowski i założyciel „Niedzieli” . Kard. Hlond był również zaangażowany w budowanie Akcji Katolickiej – mówił Kobiela.

Podczas spotkania nie zabrakło trudnych pytań o stosunek kard. Hlonda do polityki - Nie separował się i nie unikał tematów społecznych. Był wielkim patriotą. Uważał, że jedyną polityką jaką uprawia, to jest polityka zawarta w „Ojcze nasz” – mówił autor albumu.

Na pytanie o kontekst opuszczenia kraju przez kard. Hlonda, po wybuchu II wojny światowej Łukasz Kobiela przypomniał, że prymas Hlond opuścił Polskę 4 września 1939 r. - Wcześniej władze polskie naciskały na wyjazd kard. Hlonda z Poznania do Warszawy. Potem z Warszawy prymas Polski udawał się coraz bardziej na wschód. Jednak po konsultacjach z przedstawicielami rządu i z nuncjuszem apostolskim w Polsce abp. Filippo Cortesi prymas Hlond zdecydował się na wyjazd do Rzymu, aby stamtąd, choćby przez Radio Watykańskie informować o sytuacji w okupowanej Polsce – mówił Kobiela.

- Potem przebywał w Lourdes i w opactwie benedyktyńskim w Hautecombe. Aresztowany 3 lutego 1944 r. przez gestapo i wywieziony do Paryża, odrzucił propozycję współpracy. Był więziony w Bar-le-Duc (Normandia), a następnie w Wiedenbrück (Westfalia), skąd został uwolniony 1 kwietnia 1945 r. przez armię amerykańską. Po krótkim pobycie w Paryżu i Rzymie, 20 lipca 1945 r. wrócił do Polski – kontynuował autor książki.

- Kard. Hlond był inwigilowany przez Niemców w czasie okupacji, a potem po wojnie był traktowany przez komunistów jako wróg ideologiczny. Sprawą kard. Hlonda zajmowała się m. in. Julia Brystiger, dyrektor departamentu V i III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego - podkreślił Łukasz Kobiela i dodał: „Prymas Hlond nie miał złudzeń co do władzy komunistycznej. W PRL – u wiele zrobiono, żeby dezawuować i umniejszać rolę prymasa Hlonda. Był przemilczany przez wiele lat”.

Pytany o wybór kard. Wyszyńskiego na prymasa Polski, jako następcy kard. Hlonda autor przypomniał, że „ważne w tym względzie są listy ks. Antoniego Baraniaka, sekretarza prymasa Hlonda do kard. Tardiniego, w których przekazał wolę prymasa Hlonda o mianowanie bp. Wyszyńskiego prymasem Polski”.

Na zakończenie spotkania ks. Wiesław Wójcik z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej wyraził wdzięczność za przywracanie pamięci o kard. Auguście Hlondzie. Natomiast abp Edward Nowak podkreślił, że ważne są takie spotkania w kontekście procesu beatyfikacyjnego prymasa Hlonda.

- Cieszę się, że takie tematy możemy podejmować w auli naszego tygodnika. To historie kiedyś zakazane, a dziś przywracane pamięci – podkreśliła Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Swoją wdzięczność za „taki niepokój twórczy” wypowiedział również abp Wacław Depo, metropolita częstochowski – Trzeba, aby taka postać jak kard. Hlond wyszła z cienia historii w całej prawdzie – powiedział abp Depo i poprowadził modlitwę o beatyfikację sługi Bożego kard. Augusta Hlonda.

Album „August Hlond 1881–1948” zawiera blisko 700 fotografii, w tym 400 dotąd niepublikowanych, nie tylko samego Prymasa, ale także związanych z nim miejsc i wydarzeń. Oprócz opisów zdjęć, publikacja opatrzona jest także biografią kard. Augusta Hlonda.

August Hlond urodził się w 1881 r. w Brzęczkowicach, należących obecnie do Mysłowic, w rodzinie dróżnika kolejowego. Jako 12-letni chłopiec opuścił rodzinny dom i rozpoczął naukę w salezjańskim kolegium misyjnym w Turynie. W 1896 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów, w 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował m.in. w Krakowie, Przemyślu i Wiedniu.

W 1922 r. został administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska, a potem pierwszym biskupem diecezji katowickiej. W 1926 r. papież Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, co było równoznaczne z objęciem funkcji prymasa. W 1927 r. abp Hlond został kardynałem. Po wybuchu II wojny światowej udał się na emigrację. Mieszkał w Rzymie, potem w Lourdes. W 1944 r. został aresztowany przez gestapo i namawiany do kolaboracji. Był internowany we Francji i w Niemczech. Po zakończeniu wojny odebrał od papieża nadzwyczajne pełnomocnictwa, na mocy których ustanowił organizację kościelną na Ziemiach Odzyskanych. Odmawiał współpracy z komunistycznymi władzami Polski. Zmarł 22 października 1948 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś do młodzieży: nie bójcie się pomyłki

2018-09-19 10:20

xpk, lk / Łódź (KAI)

Powołanie – to temat zorganizowanego w Łodzi presynodu o młodzieży. Pomysłodawcą spotkania będącego zapowiedzią październikowego synodu biskupów w Rzymie był abp Grzegorz Ryś. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Myślicie, że Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i zmiażdży? On nie jest taki - mówił do młodych metropolita łódzki. Gościem łódzkiego spotkania był kard. Luis Antonio Tagle z Filipin.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Uczestnicy spotkania wzięli m.in. udział w dyskusji na temat powołania do życia konsekrowanego. O wyborach życiowych młodych ludzi mówił także metropolita łódzki.

„Gdy odpowiadacie na pytanie, kim chcecie być, są dwa momenty, mówicie o zawodach oraz o tym, co możemy nazwać stanem życia: mąż, żona, matka, kapłan, osoba konsekrowana. Chcę wam powiedzieć, że obie te kategorie są ważne, gdy jest mowa o powołaniu. Duża część dokumentu przygotowująca synod kładzie nacisk na ten związek między zawodem a powołaniem. Oznacza to, że całe życie należy odczytywać w kategoriach powołania, by nie doszło do schizofrenii: religijny jestem w kościele, a po za nim już zupełnie inny - tłumaczył abp Ryś.

– Mówicie o powołaniu w kategoriach: spełnienie, intuicja, pasja. To wszystko jest ważne, ale nie patrzycie na to, w jakiej wspólnocie żyjecie. W tych wypowiedziach zabrakło Kościoła, zabrakło takiego widzenia, że moje życie jest we wspólnocie. Kościół, który prowadzi papież Franciszek, uświadamia nam, że ma swój cel poza sobą. Gdzie ja jestem w tej misji Kościoła? Czy to jest w ogóle mój sposób myślenia o powołaniu? – pytał abp Ryś.

Abp Ryś zauważył, że dzisiejszy młody człowiek boi się, że w swoich wyborach się pomyli. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Skąd ten strach? Myślicie, że Pan Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i was zmiażdży? On nie jest taki i Kościół nie jest taki. Nie bójcie się – apelował.

Ostatnią częścią dzisiejszego presynodu była Msza św., której przewodniczył i kazanie wygłosił kard. Tagle. Zwrócił uwagę, że każdy wciąż jest powoływany do czegoś i przez kogoś, bo powołanie jest częścią naszego życia. Stąd powinniśmy być ekspertami od powołania, ale niestety tak nie jest – stwierdził.

Hierarcha zwrócił uwagę, że trzeba sobie uświadomić, "kto lub co mnie woła?". - Do czego mnie woła i dlaczego? Kiedy słyszę to wezwanie - jestem do tego pociągnięty czy po prostu mówię: nie? Ale w świecie, w którym żyję sam, nie mogę być spełniony. Potrzebujemy czegoś większego niż my sami, kogoś większego od nas. Gdy poznajemy samych siebie, wtedy siebie samych odnajdujemy. W ostateczności prawdziwie powołanie jest słyszane, wybrane i spełnione we wzajemnych relacjach – zaznaczył kardynał.

Wnioski z łódzkiego presynodu i spotkania z młodzieżą abp Grzegorz Ryś przedstawi na październikowym synodzie biskupów o młodzieży w Rzymie, któremu przewodniczyć będzie papież Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek u św. Marty: prośmy Jezusa, by chronił swój Kościół od obłudników

2018-09-20 12:37

st (KAI) / Watykan

Prośmy Jezusa, aby zawsze chronił swoim miłosierdziem i przebaczeniem nasz Kościół, który jako matka jest święty, ale pełen jest grzesznych dzieci, takich jak my – powiedział Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Papież nawiązał do dzisiejszych czytań liturgicznych (1 Kor 15,1-11; Łk 7,36-50), których bohaterem jest Paweł, świadek wiary w zmartwychwstanie Jezusa, kobieta, której Pan przebaczył wiele grzechów oraz gorszący się tym faktem faryzeusze i uczeni w Piśmie a także sam Pan Jezus i Jego uczniowie.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Franciszek podkreślił, że Ewangelista wskazuje na wielką miłość, z jaką kobieta postrzega Jezusa, nie ukrywając swoich grzechów. Podobnie Paweł nie ukrywa, że prześladował Kościół Boży i dodaje: „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł za nasze grzechy”. Zarówno kobieta jak i Paweł szukali Boga z miłością, chociaż z miłością połowiczną. Paweł myślał bowiem, że miłość jest jakimś prawem, a jego serce było zamknięte na objawienia Jezusa Chrystusa, prześladował chrześcijan, ze wzglądu na gorliwość o prawo. Natomiast kobieta szukała „małej miłości”. Wówczas pojawiają się komentarze faryzeuszów, ale Jezus wyjaśnia: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała”. Papież podkreślił zgorszenie tym faktem faryzeuszów i uczonych w Piśmie i zaznaczył, że Jezus patrzy na mały gest miłości, mały gest dobrej woli. Zawsze przebacza, zawsze akceptuje.

Następnie Ojciec Święty zauważył, że obłudnicy to nie tylko wydarzenie z przeszłości. Również dzisiaj ludzie gorszą się, gdy wchodzi do kościoła ktoś, kogo uważają za niegodnego.

„Jest to dialog między wielką miłością, która wszystko przebacza, miłością połowiczną Pawła i tej kobiety, a także naszą miłością, która jest niepełna, bo nikt z nas niej jest kanonizowanym świętym. Powiedzmy prawdę. Jest to hipokryzja: obłuda «sprawiedliwych», «czystych», tych, którzy sądzą, że są zbawieni ze względu nas swoje własne zewnętrzne zasługi” – powiedział Franciszek.

Następnie papież zaznaczył, że Kościół był prześladowany w dziejach przez obłudników z wewnątrz i ze zewnątrz.

„Diabeł nie ma nic wspólnego ze skruszonymi grzesznikami, ponieważ patrzą na Boga i mówią: «Panie, jestem grzesznikiem, pomóż mi». Natomiast jest mocny, z pomocą obłudników i wykorzystuje ich do niszczenia ludzi, niszczenia społeczeństwa, niszczenia Kościoła. Koniem bojowym diabła jest obłuda, ponieważ jest kłamcą: ukazuje się jako potężny, piękny książę, a z tyłu jest mordercą” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież zachęcił, byśmy nie zapomnieli, że Jezus przebacza, akceptuje i okazuje miłosierdzie, abyśmy byli miłosierni, jak Jezus, a nie potępiali innych, abyśmy zawsze stawiali Jezusa w centrum.

„Prośmy Jezusa, aby zawsze chronił swoim miłosierdziem i przebaczeniem nasz Kościół, który jako matka jest święty, ale jest pełen grzesznych dzieci, takich jak my – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem