Reklama

Achilles Ratti – pierwszy nuncjusz w Rzeczypospolitej Polskiej

2018-06-27 09:37

S. Macieja, Niepokalanka
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 10-12

Zdjęcia: Archiwum Sióstr Niepokalanek w Szymanowie
Marszałek Józef Piłsudski nazwał nuncjusza Achillesa Rattiego „persona gratissima”

Dnia 25 kwietnia 1918 r. monsinior Achilles Ratti został mianowany przez papieża Benedykta XV wizytatorem na ziemie polskie i litewskie, a kilka miesięcy później, kiedy Polska odzyskała niepodległość – nuncjuszem apostolskim w Polsce. Gdy pełnił tę funkcję, odwiedził m.in. klasztor Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Przebywał wtedy na I piętrze, w pomieszczeniach przy górnym holu. Na parter schodził drewnianymi pałacowymi schodami.

„Święte” schody w Szymanowie – 100 lat temu

Po śmierci Benedykta XV – 22 stycznia 1922 r. – kardynałowie zebrani na konklawe wybrali byłego nuncjusza w Polsce na papieża. Obrał wówczas imię – Pius XI. Wkrótce siostry umieściły nad schodami w swoim klasztorze tablicę upamiętniającą jego pobyt w Szymanowie, wyłączyły je z użytku i nazwały „świętymi”. Jednakże nasze uczennice niejednokrotnie próbowały naruszyć ten zakaz, co siostry bardzo szybko ukróciły, ogłaszając, że dziewczynę, która będzie chodziła tymi schodami, czeka powołanie i będzie musiała wstąpić do klasztoru. Skutek był natychmiastowy!

W 100. rocznicę objęcia placówki w Polsce przez Achillesa Rattiego warto przybliżyć postać tego wielkiego Włocha, który sam nazywał siebie „Polakiem między Polakami”. Był z nami w czasie, kiedy nasza Ojczyzna dźwigała się po 123 latach z niewoli i na nowo zaistniała na mapie Europy.

Ambrogio Damiano Achilles Ratti

Urodził się w 1857 r. w Desio k. Mediolanu. Początkowo nauki pobierał w szkołach kościelnych. Po maturze w gimnazjum państwowym w Mediolanie wstąpił do seminarium duchownego, święcenia kapłańskie przyjął w 1879 r. Studiował w Rzymie: prawo kanoniczne na Uniwersytecie Gregoriańskim, teologię na dominikańskim Uniwersytecie Sapienza oraz filozofię w Akademii św. Tomasza – i uzyskał trzy doktoraty. Znał biegle kilka języków. W 1882 r. wrócił do Mediolanu i pracował 3 miesiące w duszpasterstwie. Przez kilka lat był w tamtejszym seminarium profesorem dogmatyki i homiletyki. Potem pracował w Bibliotece Ambrozjańskiej w Mediolanie (zajmował się tam m.in. konserwatorstwem, muzealnictwem, zabezpieczaniem starodruków oraz zdobył gruntowną wiedzę historyczną). Odbył badania naukowe w wielu europejskich ośrodkach, m.in. w Berlinie, Wiedniu, Oxfordzie, Paryżu, Monachium i Rydze. Jak na owe czasy, był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła. W 1907 r. został kierownikiem Biblioteki Ambrozjańskiej. Kochał góry i zdobywał szczyty włoskich Alp.

Reklama

Bardzo szybko wspiął się też na wyżyny hierarchii kościelnej: 1919 r. – sakra biskupia, 1921 r. – kreacja kardynalska, 1922 r. – pontyfikat.

Dyplomata w Polsce

Jako wizytator apostolski, a potem nuncjusz, miał pełnić funkcję łącznika między papieżem a Episkopatem Polski. Benedykt XV, gdy wysyłał go do Polski, napisał m.in.: „Zbyteczną prawie jest rzeczą polecać Wam jego osobę, gdyż pobożność jego, gorliwość dla religii, doświadczenie i wiedza znana wszystkim więcej go polecają, niż potrzeba. Co jednak chcemy, byście wiedzieli, to to, że my taką ufność pokładamy w osobie jego...”.

Achilles Ratti jechał do Polski przez Wiedeń, gdzie spotkał się z biskupem krakowskim – księciem Adamem Sapiehą oraz prałatem Henrykiem Przeździeckim. Ci poinformowali go o sytuacji na terenach Królestwa Polskiego. Do Warszawy przybył na początku czerwca 1918 r., w samo święto Bożego Ciała, i wziął udział w warszawskiej procesji. Mówił, że „przyniósł Polakom Chrystusa w rękach”. Potem jeszcze niejeden raz niósł Najświętszy Sakrament w procesjach Bożego Ciała w różnych miejscowościach naszego kraju. W pierwszym wystąpieniu podczas konferencji biskupów w Warszawie powiedział: „I oto jestem z wami. Już bowiem cieszę się, nie tylko nie narzekam, żem opuścił przyjaciół, książki, matkę prawie dziewięćdziesięcioletnią i ojczyznę pośród tak wielkiej wojny, i że jestem z wami”.

Swoją misję dyplomatyczną na polskiej ziemi rozpoczął od pielgrzymki na Jasną Górę 15 sierpnia 1918 r., a potem, kiedy wracał do Rzymu po zakończeniu swej misji, polscy biskupi w dowód wdzięczności za życzliwość i umiłowanie Polski wręczyli mu kopię Cudownego Obrazu Jasnogórskiego.

Już jako papież Pius XI z Angelo Roncallim (późniejszym papieżem Janem XXIII) umieścił ten obraz w kaplicy letniej rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo. Powiedział wtedy: „To najmilszy dar, jaki otrzymałem od Episkopatu Polski”. Umieścił tam także dwa historyczne obrazy miłe sercu każdego Polaka: „Obronę Jasnej Góry przed Szwedami” oraz „Cud nad Wisłą”. Wszystkie trzy obrazy wiszą w tej kaplicy do dziś!

Jako dyplomata Achilles Ratti wywiązał się bardzo dobrze ze swej misji. O tym, jak bardzo był związany z krajem, w którym pracował, świadczy fakt, że kiedy w 1919 r. został mianowany biskupem, mając możliwość konsekracji w Mediolanie, na miejsce tej uroczystości wybrał Warszawę. Sakrę biskupią przyjął 28 października 1919 r. w archikatedrze warszawskiej w obecności wszystkich polskich biskupów (a nawet litewskich i ukraińskich) oraz władz państwowych. Konsekratorem był abp Aleksander Kakowski, metropolita warszawski, a współkonsekratorami – ówcześni biskupi Józef Sebastian Pelczar i Stanisław Zdzitowiecki. Achilles Ratti powiedział potem podczas spotkania w Pałacu Prymasowskim: „Konsekrowany jestem na polskiej ziemi, przez Polaka, uważać się odtąd będę za polskiego biskupa i słowu temu wierny pozostanę”.

Kiedy Polska odzyskała niepodległość, Achilles Ratti, po wręczeniu dokumentów uwierzytelniających na ręce głowy państwa Józefa Piłsudskiego, został akredytowany jako pierwszy po latach niewoli nuncjusz apostolski w Polsce.

Uroczystość powitalną urządzono w Belwederze z udziałem korpusu szwoleżerów, z odegraniem hymnu papieskiego i wspaniałym przemówieniem marszałka Piłsudskiego. Wzruszony nuncjusz powiedział: „Ojciec Święty raczył uczynić mi wielki zaszczyt, mianując mnie pierwszym przedstawicielem nuncjatury w Polsce, również na nowo powołanej do życia. W tych właśnie słowach widzę nakreślone wielkie i piękne linie mojego programu: jestem w Polsce przy Waszej Ekscelencji, Panie Naczelniku Państwa, któregoś tak godnie powitał. Jestem widomym, mówiącym i działającym wyrazem uznania i życzliwości Ojca Świętego dla tego szlachetnego narodu, do wczoraj męczeńskiego (...). Te dowody oraz pańskie życzliwe przyjęcie, Panie Naczelniku Państwa, upewniają mnie i dają mi ufność, która poza pomocą Boską jest pierwszym warunkiem każdej owocnej pracy”.

Achilles Ratti, mianowany nuncjuszem papieskim, stał się oficjalnie dyplomatą oraz dziekanem korpusu dyplomatycznego, który był zobowiązany do reprezentowania tego korpusu wobec władz państwowych. Do jego obowiązków należały także m.in.: rozwiązywanie sporów wynikłych między dyplomatami, kontakt z protokołem dyplomatycznym i składanie różnych próśb, zażaleń i życzeń dyplomatów. Ważna była jeszcze jedna funkcja, a mianowicie gromadzenie dyplomatów celem uzgodnienia taktyki działania w okresie zagrożenia.

W pracy duszpasterskiej do jego zadań należało przede wszystkim zatwierdzanie ordynariuszy na stolicach biskupich. Rozpoczął od konsekracji biskupa mińskiego Zygmunta Łozińskiego w lipcu 1918 r., zaraz potem biskupa pomocniczego diecezji sejneńskiej Romualda Jałbrzykowskiego, a po zatwierdzeniu listy ordynariuszy przez Kurię Rzymską kolejno biskupów: Ignacego Dubowskiego – konsekrowany 28 stycznia 1917 r.; Wojciecha Owczarka – konsekrowany 10 listopada 1918 r.; Władysława Krynickiego – konsekrowany 10 listopada 1918 r.; Adolfa Piotra Szelążka – konsekrowany 24 listopada 1918 r., Pawła Kubickiego – konsekrowany 1 grudnia 1918 r.

W tym samym roku reaktywował stare diecezje w: Mińsku, Łomży, Kamieńcu Podolskim, Rydze, Janowie (potem jako papież Pius XI przeniósł ją do Siedlec), Lublinie, Wilnie i patronował powstaniu nowych w: Kaliszu, Częstochowie, Łomży, Siedlcach, a na końcu w Łodzi. Za jego staraniem utworzono ordynariat polowy Wojska Polskiego, a na duszpasterza wyznaczono Stanisława Galla, którego kandydaturę on właśnie opiniował.

10 lutego 1919 r. Achilles Ratti uczestniczył w uroczystym otwarciu pierwszej sesji Sejmu Ustawodawczego. Dzień wcześniej odprawiono uroczystą Mszę św. w katedrze św. Jana. „Katedra przybrana sztandarami, purpurą i barwami strojów kościelnych wyglądała owego dnia imponująco. O godzinie wpół do jedenastej przed wielkim ołtarzem stanął nuncjusz apostolski monsinior Ratti, przybrany w szaty liturgiczne. Za delegatem Ojca Świętego kroczyli koncelebransi: arcybiskup gnieźnieńsko-poznański dr Dalbor, biskupi sufragani: Gall, Szelążek, Przeździecki – wszyscy w strojach pontyfikalnych, wreszcie poprzedzany przez liczną asystę duchowieństwa ukazał się ks. arcybiskup Kakowski. Stojąca przed katedrą kompania honorowa wojska sprezentowała broń, orkiestra odegrała «Mazurka Dąbrowskiego» i po chwili do nawy weszli naczelnik państwa Józef Piłsudski i prezydent Rady Ministrów Ignacy Paderewski, którzy zajęli fotele po bokach wielkiego ołtarza” – tak opisał tę uroczystość Julian Malicki.

Posługa biskupia

Nuncjusz apostolski Achilles Ratti jako duszpasterz uczestniczył w spotkaniach z duchowieństwem i świeckimi. Wizytował parafie, seminaria, klasztory, odwiedzał placówki opiekuńcze, szpitale, szkoły – przemierzył cały nasz kraj. Ks. Jan Gnatowski tak pisze o jego poczynaniach duszpasterskich:

„Cieszyły go powitania w formie honorowego orszaku z udziałem ludzi ubranych w tradycyjne regionalne stroje. Udowodnił to szczególnie podczas wizyty w Chruślinie i Łowiczu, którą odbywał w towarzystwie arcybiskupa Kakowskiego, czy też wizytując prowincjonalne klasztory, jak ten sióstr Niepokalanego Poczęcia w Szymanowie, albo parafie, jak ta pod wezwaniem świętej Doroty na Mileszkach, gdzie do dziś przypomina o tym tablica pamiątkowa umieszczona wewnątrz kościoła. Wiedział, że to wszystko dawało ludności możliwość zamanifestowania swego patriotyzmu oraz przywiązania do wiary. Uczestniczył w spotkaniach z duchowieństwem i świeckimi oraz odwiedzał domy opieki, sierocińce, jak np. ten u Felicjanek na Woli, gdzie roztkliwiał się nad biednymi sierotami, szpitale Czerwonego Krzyża, gdzie rozdawał papieskie dary. Udzielał sakramentu bierzmowania oraz uczestniczył w posiedzeniach Rady Stanu (...). Przemierzył cały kraj. Był w Chełmie, Lublinie, Sandomierzu i Krakowie, na Chełmszczyźnie, Podlasiu, w diecezji sandomierskiej i lubelskiej...”.

Nuncjusz apostolski „z obywatelstwem polskim”

Pobyt Achillesa Rattiego przypadł na trudne czasy dla Polski, na końcowe zmagania walk wyzwoleńczych i euforię wyzwolenia. To on dodawał otuchy narodowi polskiemu.

Gdy przemawiał w Chełmie 15 września 1918 r., powiedział: „Przybyłem tu do Was, aby pocieszyć Was imieniem Ojca Świętego i udzielić wszystkim błogosławieństwa apostolskiego, które sprawi, że da Bóg, niedługo dźwignie się

Wasza Polska – Ojczyzna, a w niej wolny szlachetny Naród Polski nie będzie więcej prześladowany za swoje przekonania”.

Do marszałka Piłsudskiego powiedział, że „wdzięczny jest losowi, iż rzucił go do Polski w chwili tak przełomowej i krytycznej dla narodu polskiego i że jako historyk obserwować może życie i powstanie nowych tworów Boskich i ludzkich bezpośrednio naocznie, gdyż do tej pory mógł jedynie z książek wyczytać”.

Mówiło się o nim jako o bohaterskim nuncjuszu, który nie opuścił Warszawy w momencie zagrożenia ze strony wojsk bolszewickich w 1920 r. Tym właśnie zaskarbił sobie ogromny szacunek i uznanie ze strony Polaków. Pozostał w Warszawie w momencie rozstrzygnięcia walki pod Radzyminem. Korzystając ze swojego autorytetu, chciał podnieść ducha walki, za co dziękowali mu potem na forum Sejmu premier Wincenty Witos oraz gen. Józef Haller. Postawę Achillesa Rattiego ukazuje o. Theisslingier, dominikanin: „Byłem w Warszawie w tym czasie, kiedy hordy bolszewickie miały spaść na stolicę Polski. Wszyscy byli przerażeni, ciało dyplomatyczne gotowało się do wyjazdu. Udałem się do abp. Rattiego. Byłem oszołomiony jego spokojem. – Wszyscy wyjeżdżają – rzekłem. – Ja zostaję – odparł niewzruszony. A gdy z tego powodu wyraziłem zdziwienie, dodał spokojnie: – Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji, ale dziś rano przy ofierze Mszy świętej poświęciłem życie Bogu. Przygotowany jestem na wszystko”.

Do tego wydarzenia często także odwoływał się Achilles Ratti już jako Pius XI: „Wspomnienie lat spędzonych przez Nas u Was i z Wami w Polsce obudziło w Nas uczucie pełnego słodyczy wzruszenia. Te lata dały Nam możność szerszego poznania Waszego pięknego kraju od Karpat po Bałtyk; pozwoliły Nam poznać naocznie pierwsze zapały Waszego odrodzenia i porywy do życia, następnie trudności, niebezpieczeństwa, walki, rozterki i bohaterstwa, gdy w tych na zawsze okrytych chwałą dniach przed świętem Wniebowzięcia Matki Boskiej w 1920 roku na brzegach Waszej cichej Wisły odbył się ten cudowny bój między aniołem życia i aniołem śmieci, w którym najsłodsza Królowa Korony Polskiej z Jasnej Góry częstochowskiej raczyła natchnąć czynem męczeńskim księdza Skorupkę i jego młodocianych towarzyszy dla zbawienia Polski i zbawienia Europy”.

Polacy w dowód wdzięczności dedykowali mu medal wybity przez Mennicę Polską w 1930 r. – w 10. rocznicę Cudu nad Wisłą – z napisem: OJCIEC ŚWIĘTY PIUS XI W 1920 ROKU NIE OPUŚCIŁ WARSZAWY.

Kim dla Polaków był Achilles Ratti?

„Monsinior Ratti otoczony był niepodzielnym uznaniem wszystkich, nawet najbardziej przeciwnych sobie czynników, przebył spokojnie ostatnie półrocze okupacji i doczekał się wyzwolenia Polski (...). Przystępny dla każdego, zawsze pogodny i łatwy w obejściu, gotów znaleźć radę i oddać przysługę, zdobywał wszystkie serca. Z Episkopatem łączyła go więź ścisła oparta na wzajemnym poszanowaniu i ufności. Kler patrzył nań jak na tęczę, powtarzając szczegóły z jego budującego życia i pełnego miłości traktowania. Lud garnął się naprzód głównie z ciekawości, ale później z coraz większą czcią i przywiązaniem do tego obcego prałata, w którego oczach wyczuwał tak serdeczne uczucie. Świat naukowy przekonał się również rychło, jak niepospolitym był przybywający do Warszawy uczony” – tak go wspomina ks. Jan Gnatowski. Wyraził się on o Achillesie Rattim bardzo pochlebnie, mówił, że był zwykłym człowiekiem bez sztucznego dystansu, umiejącym odnaleźć się w każdej sytuacji i grupie społecznej.

Przez swoje posłannictwo przetarł szlak pozostałym nuncjuszom. W związku z tym możliwe było chociażby prowadzenie polityki konkordatowej po 1921 r. przez Lorenzo Lauriego i Francesco Marmaggiego. Ten drugi również przebywał w Szymanowie.

Odwagę nuncjusza podziwiał i cenił naczelnik Józef Piłsudski, który uważał go za „persona gratissima” w Belwederze. W licznych przemówieniach z okazji uroczystości państwowych, w których brał udział Achilles Ratti, mówił o nim z wielkim szacunkiem i liczył się z jego zdaniem.

4 czerwca 1921 r. Ratti wyjechał z Warszawy, żegnany uroczyście przez władze państwowe, przedstawicieli dyplomacji oraz warszawiaków. Ks. Jan Gnatowski tak to opisuje: „Teraz dopiero, gdy miał opuścić kraj, poczęto rozumieć, jak ogromną był wartością i jak niepowetowaną stratą dla Polski był jego odjazd. Zaroiło się też w skromnych pokoikach nuncjatury od rzesz pragnących jeszcze raz spojrzeć w to oblicze pełne słodyczy, w te promienne oczy. Do stóp nowego kardynała przypadały jedne po drugich stowarzyszenia, instytucje i jednostki, unosząc błogosławieństwo i dobre słowo. Garnął się zwłaszcza do nowego kardynała episkopat i kler, najbliższe jego osoby. Na ulicach lud schylał nisko przed nim głowy, żegnając go spojrzeniem pełnym czci i żalu. Naczelnik Państwa ozdobił go najwyższym z polskich odznaczeń – wielką wstęgą Orła Białego”.

Tagi:
Pius XI

Nuncjatura apostolska w Polsce wydała kalendarz poświęcony abp. Achillesowi Rattiemu

2018-12-05 18:22

dg / Warszawa (KAI)

Kalendarz na rok 2019 poświęcony Piusowi XI wydała nuncjatura apostolska w Polsce. Achilles Ratti, późniejszy papież, był nuncjuszem apostolskim w naszym kraju, za którego misji przywrócone zostały relacje dyplomatyczne Rzeczpospolitej ze Stolicą Apostolską.

Zdjęcia: Archiwum Sióstr Niepokalanek w Szymanowie
Marszałek Józef Piłsudski nazwał nuncjusza Achillesa Rattiego „persona gratissima”

– 25 kwietnia 1918 r. papież Benedykt XV mianował prał. Achillesa Rattiego, ówczesnego prefekta Biblioteki Watykańskiej, wizytatorem apostolskim w Polsce; jego uroczyste przywitanie w Warszawie odbyło się 30 maja 1918 r. Zaraz po przyjeździe ks. Ratti podjął swoją intensywną i wyczekiwaną misję kościelną i dyplomatyczną, co pokazują jego „Pamiętniki 1918-1919”, wydane przez Tajne Archiwum Watykańskie. Dnia 6 czerwca 1919 r., w następstwie przywrócenia relacji dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską, prał. Ratti został mianowany nuncjuszem apostolskim w Polsce. Drugi tom „Pamiętników 1919-1920” szczegółowo opisuje misję nuncjusza Rattiego, która zakończyła się 13 czerwca 1921 r., gdy został ustanowiony arcybiskupem Mediolanu. Dnia 2 lutego 1922 r. kard. Ratti wszedł na konklawe, które miało wyznaczyć następcę papieża Benedykta XV. Dnia 6 lutego został wybrany papieżem i przyjął imię Piusa XI – napisał w słowie wstępnym do Kalendarza abp Salvatore Pennacchio, aktualny nuncjusz apostolski w Polsce.

Wszystkie opisy opublikowane są w trzech językach - włoskim, polskim i angielskim. Kalendarz zawiera historyczne zdjęcia np. ze spotkań abp. Achille Rattiego z Józefem Piłsudskim, gen. Jacyną czy wizytacji w diecezji sandomierskiej.

Jak podkreśla abp Pennacchio, przyszły papież Pius XI podczas swojej pracy w Polsce cieszył się życzliwością Polaków i otrzymał najwyższe odznaczenie - Order Orła Białego.

To właśnie Pius XI po swoim wyborze na papieża w kaplicy Pałacu Apostolskiego umieścił ikonę Matki Bożej Częstochowskiej.

Opracowania i druku Kalendarza podjęło się wydawnictwo sióstr loretanek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święcenie pokarmów

2013-03-28 12:00

Ks. Henryk Krukowski
Edycja zamojsko-lubaczowska 13/2013, str. 5

BOŻENA SZTAJNER

Kościół ustanowił sakramentalia, czyli „święte znaki, które z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe. Sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentalny, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią. Wśród sakramentaliów znajdują się najpierw błogosławieństwa (osób, posiłków, przedmiotów, miejsc). Każde błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary” (KKK 1667-1671). Modlitwa i błogosławienie pokarmów znane jest już w Starym Testamencie, czyni to także Jezus: „On tymczasem wziął pięć chlebów i dwie ryby, podniósł wzrok ku niebu, pobłogosławił je, połamał i dawał uczniom, aby rozdawali ludziom” (Łk 9, 16).

W ciągu roku liturgicznego Kościół poświęca różne przedmioty: zioła, pierwociny zbóż, kwiaty i pokarmy. Natomiast w Wielką Sobotę poświęca się tylko pokarmy, które wierni nazywają Paschą. Dlaczego w Wielką Sobotę? Był to dzień, kiedy Ciało Jezusowe spoczywało w grobie oczekując na zmartwychwstanie. Wydarzenia, jakie dokonały się od Wielkiego Czwartku do Niedzieli Wielkanocnej zostały przez Boga zapowiedziane w Starym Testamencie. Ojciec Niebieski przez Mojżesza polecił Izraelitom zabicie baranka, którego powinna spożyć cała rodzina. Jest on archetypem Jezusa Chrystusa. Krew tego baranka ocaliła Izraelitów przed śmiercią i przyczyniła się do wyjścia z niewoli egipskiej do wolności. W Wielki Piątek na krzyżu umiera Baranek Boży, którego krew wyzwala ludzkość z niewoli szatana. Wyjście z niewoli dla narodu wybranego to właśnie Pascha. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa to nasza Pascha. Jej symbolem jest baranek, w niektórych krajach wschodu chrześcijanie na Wielkanoc zabijali baranki, aby w ten sposób upamiętnić i głębiej przeżyć te najważniejsze wydarzenia zbawcze. Dziś pozostał już tylko baranek z cukru lub z ciasta, oraz pokarmy: mięso, chleb, jajko, ser, sól, chrzan i in.

W liturgii świętowanie Paschy - Wielkanocy rozpoczyna się już w Wielką Sobotę, a święcenie pokarmów to jeden z gestów, który przypomina o najważniejszym dla ludzkości wydarzeniu, o zmartwychwstaniu Jezusa. Pierwsza modlitwa poświęcenia pokarmów prowadzi nas do Wieczernika, a także do spotkania ze Zmartwychwstałym: „Panie Jezu Chryste, Ty w dzień przed męką i śmiercią kazałeś uczniom przygotować paschalną wieczerzę, w dzień Zmartwychwstania przyjąłeś zaproszenie dwóch uczniów i zasiadłeś z nimi do stołu, a późnym wieczorem przyszedłeś do Apostołów, aby spożyć wraz z nimi posiłek; prosimy Cię, daj nam z wiarą przeżywać Twoją obecność między nami podczas świątecznego posiłku, w dzień Twojego zwycięstwa, abyśmy mogli się radować z udziału w Twoim życiu i zmartwychwstaniu”.

Następna modlitwa, to poświęcenie chleba, który w tradycji chrześcijańskiej jest najważniejszym z symboli, ponieważ przedstawia Ciało Chrystusa, ale jest on także pamiątką nakarmienia ludu na pustyni. Potem święci się mięso i różne wędliny, które są jakby echem dawnego baranka i w pewien sposób go zastępują. „Baranku Boży, który zwyciężyłeś zło i obmyłeś świat z grzechów, pobłogosław to mięso, wędliny i wszelkie pokarmy, które będziemy jedli na pamiątkę Baranka paschalnego i świątecznych potraw, które Ty spożyłeś z Apostołami na Ostatniej Wieczerzy”.

Trudno sobie dziś wyobrazić święta Wielkanocy bez święconego jajka, którym po Rezurekcji dzielimy się w gronie rodziny i najbliższych. Dla chrześcijan jajko to także symbol Paschy. Jajko to twarda skorupa okrywająca powstające życie, które musi przebić się przez tę skorupę. Widać w tym podobieństwo do zmartwychwstania Jezusa, który musi przebić skorupę - grobową skałę, aby żywy, wspaniały, przemieniony wyjść na świat. Jest ono dlatego symbolem odradzającego się życia i zwycięstwa nad śmiercią. „Chryste, życie i zmartwychwstanie nasze, pobłogosław te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi w gronie rodziny, bliskich i gości, mogli się także dzielić wzajemnie radością z tego, że jesteś z nami. Daj nam wszystkim dojść do wiecznej uczty Twojej, tam, gdzie Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków” (Agenda Liturgiczna).

Do świątecznego koszyczka wkłada się jeszcze ser, sól, chrzan, ciasto, czasem słodycze. Te produkty są jakby uzupełnieniem właściwej święconki. Ser pochodzi od zwierząt i w tym poświęceniu jest prośba ludu, aby Chrystus zmartwychwstały chronił od chorób ludzi i zwierzęta. Sól to życiodajny minerał, od którego zależy smak potraw i ich konserwacja. Pokarmy, które spożywamy są w smaku różnorakie: słodkie, gorzkie, pikantne i słone. Życie ludzkie jest także różnorakie i nie składa się tylko z chwil przyjemnych. Jak sól dla pokarmu, tak cierpienie nadaje ludziom smak życia. Jest jeszcze ciasto, to też chleb, a więc nie ma specjalnej symboliki, ale jest ono ważnym elementem w liturgii Kościołów wschodnich. Artos („kwaśny chleb” - grek.) - chleb, poświęcany podczas nocy Paschalnej. Przez cały tydzień paschalny artos - symbol Zmartwychwstania Chrystusa - przebywa na pulpicie naprzeciwko Carskich Wrót ołtarza i codziennie wynoszony jest na wielkanocne procesje. W Wielkanocną Sobotę ze szczególną modlitwą jest on dzielony i rozdawany wiernym. Narodowa pobożność przyswoiła dla artosu i krieszczeńskiej świętej wody znaczenie jako zamienników Świętych Darów dla ludzi umierających, nie mogących przyjąć Komunii św. W Kościołach wschodnich podobnie jak u nas w Wielką Sobotę poświęca się pokarmy, pisze pisanki czy raczej malowane na czerwono jajka zwane kraszankami (za: „Święty chleb - Prawosławny elementarz”).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo w Wigilię Paschalną: wpatrujmy się w Chrystusa, który jest życiem i zmartwychwstaniem naszym

2019-04-21 07:30

Ks. Mariusz Frukacz

M.B. Sztajner
Zapalenie Paschału

„Największą pokusą dzisiaj jest sprowadzenie chrześcijaństwa do mądrości tylko czysto ludzkiej, jakby do wiedzy o tym, jak dobrze żyć, jak się urządzić w świecie” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 20 kwietnia przewodniczył liturgii Wigilii Paschalnej w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.

Zobacz zdjęcia: Wigilia Paschalna w częstochowskiej katedrze

W homilii abp Depo przypomniał słowa św. Bazylego Wielkiego, który nauczał: „Przyjście Chrystusa w ciele, Jego ewangeliczne formy obcowania z ludźmi, utrapienia, krzyż, grób i zmartwychwstanie, wszystkie te wydarzenia miały dlatego miejsce, by człowiek, który dostępuje zbawienia przez naśladowanie Chrystusa, otrzymał z powrotem od Boga ów starodawny dar usynowienia”.

- Zostaliśmy przyobleczeni Jego łaską najpierw radosnej nowiny, że ukrzyżowany żyje, zmartwychwstał, uwolnił nas od grzechu i śmierci i dał nam dalekowzroczność wiary – mówił abp Depo i dodał: „Kolejnym darem łaski jest wspólnota w Chrystusie. Wszyscy ochrzczeni jesteśmy w Chrystusie kimś jedynym, jakby niepowtarzalnością w Bogu”.

Metropolita częstochowski zaznaczył, że „świat współczesny skłonny jest nas sprowadzić jedynie do wymiaru horyzontu, ale czym byłby człowiek bez otwarcia na Boga i bez wiary w życie wieczne?” - Odpowiedź na pytanie, czym bylibyśmy bez Boga leży w doświadczeniach wpisanych w dzieje ludzkości i powiedzmy szczerze, krwią rozlaną w imię ideologii i reżimów politycznych, które chciałyby budować nową ludzkość bez Boga – podkreślił arcybiskup.

- Z poszanowaniem dla wszelkich przekonań i wszelkiej wrażliwości winniśmy przede wszystkim potwierdzać naszą wiarę w Chrystusa jako Jedynego Zbawiciela człowieka, że każdy kto w Niego uwierzy nie zginie, ale będzie miał życie wieczne – kontynuował abp Depo.

Arcybiskup zauważył, że „największą pokusą jest sprowadzenie dzisiaj chrześcijaństwa do mądrości tylko czysto ludzkiej, jakby do wiedzy o tym, jak dobrze żyć, jak się urządzić w świecie. W tym naszym silnie zsekularyzowanym świecie nastąpiło również zeświecczenie zbawienia. Owszem walczy się o człowieka, ale sprowadzonego jedynie do wymiaru ziemi”.

- Na pytanie, kim jestem dzisiaj, odpowiedzmy sobie wyższą tajemnicą, podprowadzając pod krzyż i Zmartwychwstałego – zaapelował do wiernych metropolita częstochowski i dodał: „W Chrystusie jestem kimś żyjącym na wieki. Naszym zadaniem, które dzisiaj dopełniamy jest nie tylko skierować wzrok ku Chrystusowi, ale przylgnąć do Niego bardzo osobiście”.

- Bóg proponuje nam samego siebie aż do granic ludzkiej wytrzymałości i zrozumienia – mówił arcybiskup i pytał za św. Janem Pawłem II: „Czy człowiek może odpowiedzieć Bogu „nie”, czy człowiek może odpowiedzieć Chrystusowi „nie”? Tak. Człowiek jest dramatycznie wolny, ale musi sobie postawić pytanie: w imię czego? Jak jest racja umysłu i jaka jest nasza wola, żeby doprowadzić siebie aż do negacji Boga i do sprzeciwu posuniętego aż do ateizmu”.

- Trzeba nam dzisiaj na nowo wpatrzeć się w Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela, który jest życiem i zmartwychwstaniem naszym – zakończył metropolita częstochowski.

Wigilię Paschalną zakończyła uroczysta procesja rezurekcyjna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem