Reklama

Wraca moda na kolej regionalną

2018-06-27 09:38

Z Krzysztofem Zgorzelskim – prezesem Przewozów Regionalnych – rozmawia Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 46-47

Artur Stelmasiak
Wzrasta komfort podróży. W pociągu można spokojnie czytać książkę albo korzystać z Internetu, a nie denerwować się w korku albo gdy ktoś na trasie wyprzedza nas „na trzeciego” – mówi prezes POLREGIO Krzysztof Zgorzelski

ARTUR STELMASIAK: – Jak to się stało, że upadająca spółka Przewozy Regionalne z roku na rok ma ponadmilionowy przyrost pasażerów? I co trzeba zrobić, by mieć zyski w firmie, która przez kilkanaście lat specjalizowała się w stratach?

KRZYSZTOF ZGORZELSKI: – Powinno się najpierw zapytać, dlaczego wcześniej były straty i czy nie było to działanie na szkodę spółki. Ja mogę powiedzieć o tym, co w firmie było złe i jak udało nam się temu zapobiec.

– Słucham.

– Zastaliśmy wszechobecny kryzys na każdym polu działania firmy – od struktury właścicielskiej po wyniki finansowe, jej płynność i brak środków na nowy tabor kolejowy. Ofiarami tych permanentnych kryzysów, trwających od 2001 r., byli zarówno nasi pasażerowie, jak i pracownicy Przewozów Regionalnych.

– Z tego wynika, że pracują u Pana jacyś cudotwórcy... A tak na poważnie – co się stało, że było tak źle, a jest lepiej i ma być jeszcze lepiej?

– W 2015 r. spółka znalazła się pod skrzydłami Agencji Rozwoju Przemysłu, która jako większościowy udziałowiec narzuca ton właściwego nadzoru i odpowiednich standardów zarządzania korporacyjnego. Od tej pory zarząd naszej spółki nie koncentruje się już tylko na gaszeniu pożarów, ale na efektywnym działaniu i rozwijaniu firmy. Dziś mamy dobre wyniki finansowe, płynność, zdolność inwestowania i możliwość pozyskiwania kredytów. Co więcej, podnieśliśmy też pensje naszych pracowników, o czym wcześniej praktycznie nie było mowy.

– Jesteście największym kolejowym przewoźnikiem w Polsce. Wasza konkurencja od kilku lat chwali się nowymi pociągami. Jak wygląda pod tym względem POLREGIO?

– Od końca 2015 r. zmodernizowaliśmy 42 pociągi, zakupiliśmy 7 nowych składów i 5 autobusów szynowych. To wszystko nam się udało dzięki środkom własnym, bez funduszy unijnych.

– Bruksela nie daje Wam pieniędzy na pociągi tak jak innym. Kiedy Pan Prezes będzie mógł sięgnąć po środki unijne?

– Po zakończeniu naszej restrukturyzacji i pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej. Liczymy na to, że w ramach nowej perspektywy finansowej zostanie wygospodarowanych również kilka miliardów na tabor kolejowy.

– Ale to będą inne środki niż te, które rozdają marszałkowie województw, bo jest kilka wojewódzkich kolei, które otrzymują środki unijne, którymi sami dysponują. A przecież naturalne jest, że marszałkowie wolą wspierać swoje koleje. Czy POLREGIO, które świadczy przewozy dla województw, nie będzie dyskryminowane?

– My liczymy, że pieniądze pozyskamy z CUPT, czyli Centrum Unijnych Projektów Transportowych. Nie chodzi nam o to, by marszałkowie przyznali nam dotację na kilka lub kilkanaście pociągów, z których każdy będzie przyznawany według innego postępowania przetargowego. Bo efektem takiego przetargu byłoby wiele różnych pociągów i mielibyśmy kolejny problem.

– A może bogactwo różnorodności...

– Już mamy klęskę różnorodności i bardzo dużo unikalnych pojazdów kolejowych. Mamy po kilka sztuk takich samych typów autobusów szynowych, a na każdy z nich trzeba odrębnie szkolić załogę. Mamy np. 3 unikatowe szynobusy i by mogły jeździć, muszą być maszyniści z uprawnieniami, których trzeba wyszkolić na dany typ pojazdu; nie można zapomnieć o kosztach utrzymania szynobusów, częściach do nich czy dokumentacji.

– Z samochodami i autokarami jest łatwiej niż na kolei.

– Dlatego wprowadzamy racjonalne zarządzanie naszą firmą i chcemy robić większe zakupy, by uniknąć takich problemów. Przecież to rozdrobnienie działa na szkodę polskich podatników, ponieważ generuje większe koszty eksploatacji pociągów. Liczymy więc na takie środki, abyśmy mogli kupić lub zmodernizować nie kilka czy kilkanaście, ale kilkaset sztuk taboru kolejowego. Obecnie przymierzamy się do modernizacji floty: ok. 230-240 elektrycznych zespołów trakcyjnych, a także planujemy kupić nowy tabor kolejowy.

– Przez ten permanentny kryzys POLREGIO jest wiele lat spóźnione np. do Kolei Mazowieckich, ale także marszałkowie na Śląsku i w Małopolsce mają swoje koleje. Czy będziecie walczyć np. o Mazowsze, które generuje duży ruch kolejowy?

– Na Mazowszu marszałek ma spółkę, która była kiedyś naszym oddziałem, później spółką partnerską, a ostatecznie przeszła na własność urzędu marszałkowskiego. Dlatego marszałek zamawia przewozy kolejowe w swojej spółce, a nie w POLREGIO. Ale pozostali marszałkowie zaczynają na nas patrzeć coraz bardziej przychylnym okiem i z entuzjazmem, bo widzą, jak modernizujemy firmę. W 2015 r. nikt nie wierzył w Przewozy Regionalne, a teraz sytuacja jest zgoła odmienna.

– Bardzo dziwną decyzją było też przejęcie najlepszych składów z Przewozów Regionalnych przez PKP Intercity. Bo teraz te nowoczesne pociągi stoją i rdzewieją.

– W ramach restrukturyzacji PKP przelokowano majątek z różnych spółek, a najbardziej poszkodowane były Przewozy Regionalne, bo podczas tzw. usamorządowienia (tj. przejęcia udziałów spółki przez marszałków województw) straciliśmy najnowocześniejszy wówczas tabor. Przecież na naszym stanie były np. pociągi z Pesy ED74, które nawet dziś byłyby bardzo nowoczesnymi pociągami w naszej flocie.

– A czy te pociągi można odzyskać?

– Według prawa UE, każda transakcja musi się odbywać na warunkach rynkowych, a nie ma na rynku odniesienia do tego typu transakcji. Stąd nie patrzę wstecz, a bardziej myślę o przyszłości. Planujemy duże modernizacje i zakupy, by kolejny raz nie wpaść w pułapkę rozdrobnienia taboru i kosztów kształcenia maszynistów, serwisu itd. Już teraz udało nam się zmodernizować pociągi podmiejskie starego typu na poziomie, którego Polacy jeszcze nie widzieli. Zupełnie nowy jest wygląd pociągu, a klienci będą mogli w nim swobodnie korzystać z Internetu i telefonii komórkowej. Co więcej, jako pierwsi w Polsce oferujemy stoliki z indukcyjnymi ładowarkami bezprzewodowymi.

– Pobiliście tym na głowę pendolino – w tych pociągach nie dało się rozmawiać przez telefon, a słynnego wi-fi też nie było.

– Staramy się dbać o wygodę naszych klientów. Oczywiście, nie jest to pociąg niskopodłogowy, ale mamy specjalny system ułatwiający wsiadanie i wysiadanie osobom niepełnosprawnym. Nasi pracownicy też poczuli dobrą zmianę i z entuzjazmem wykonują swoje obowiązki. Na pół tysiąca przewiezionych niepełnosprawnych w I kwartale br. nikt się nie skarżył na nasze usługi.

– Proszę pozwolić, że zmienię temat. Deregulacja rynku kolejowego w UE wchodzi ok. 2030 r. Jak to się stało, że w czasie zapaści Przewozów Regionalnych na nasz rynek weszła państwowa kolej niemiecka pod egzotyczną marką „Arriva”?

– Rzeczywiście, to jest spółka kolei niemieckich Deutsche Bahn, która w swoim czasie wygrała przetargi w województwie kujawsko-pomorskim. Naszych pracowników bardzo bolało, że państwowy polski tabor służył spółce kolei niemieckich.

– To naprawdę dziwne, gdy niemieckie koleje państwowe wożą Polaków polskimi pociągami. Aż trudno sobie wyobrazić odwrotną sytuację.

– Ale teraz nam się udało odzyskać przewozy na najważniejsze trakcje elektryczne. Niestety, ten tabor musieliśmy odnowić, bo został bardzo mocno zaniedbany. Ta historia pokazuje, że polskie spółki chcą służyć Polakom długofalowo, a nie tylko wycisnąć maksymalne zyski z jednego przetargu. Przewoźnicy z zagranicy będą patrzeć w horyzoncie zawartej umowy i nie będą inwestowali, by uniknąć dodatkowych kosztów.

– Jechałem na Hel POLREGIO, a z Helu wracałem „Arrivą”. Różnica w cenie była bardzo duża.

– Bo oni tu przyjeżdżają zarabiać, a nie w odruchu dobrego serca dla Polaków.

– Ale też tabor sprowadzany z Niemiec przez „Arrivę” do Polski i autobusy tej spółki wskazują, że mamy do czynienia z pojazdami 30-40-letnimi. Oni przywożą do Polski „zabytki”, czyli pojazdy, z których Niemcy już nie chcą korzystać. A co z ekologią?

– Zgadza się. Podobnie jak się sprowadza stare samochody, oni sprowadzają jeszcze starsze pociągi i autobusy. Ale ten czas starych spalinowych składów już się kończy, bo polscy producenci potrafią dla nas wyprodukować nowoczesne pojazdy. Także nasi klienci w badaniu jednoznacznie dali nam do zrozumienia, że chcą jeździć pociągami produkowanymi w Polsce. I to nas bardzo cieszy, bo też chcemy inwestować w Polsce i rozwijać innowacyjność naszej gospodarki.

– Muszę więc zapytać o Wasz projekt pociągu hybrydowego, który na linii trakcyjnej będzie korzystał z prądu, a tam, gdzie go nie ma, będzie jechał na silniku spalinowym. To bardzo innowacyjny pomysł, który w przyszłości może podbić całą Europę.

– POLREGIO obsługuje sporo linii „poszatkowanych”, czyli na jednej trasie jest trakcja elektryczna, a dalej potrzebny jest napęd spalinowy. Z jednej strony bez sensu jest jechać na torze z trakcją elektryczną pociągiem spalinowym, a z drugiej – nie chcemy fundować ludziom przesiadek. Dlatego podpisaliśmy porozumienie z innymi spółkami z grupy Agencji Rozwoju Przemysłu na opracowanie pociągu elektryczno-spalinowego, który będzie mógł na zmianę korzystać z tych dwóch źródeł energii. Na chwilę obecną potrzebujemy ok. 30 takich hybryd, które jeździłyby po Polsce na trasach obsługiwanych przez POLREGIO. Tego typu innowacyjne rozwiązanie może się stać hitem eksportowym, bo w wielu europejskich krajach trakcji elektrycznych jest jeszcze mniej niż w Polsce.

– Czy, Pańskim zdaniem, w Polsce wraca moda na kolej?

– Oczywiście, że tak. Z miesiąca na miesiąc obserwujemy wzrost liczby pasażerów. Jest to widoczne szczególnie na zmodernizowanych trasach – skraca się czas przejazdu i wzrasta komfort podróży. Przecież w pociągu można spokojnie czytać książkę albo korzystać z Internetu, a nie denerwować się w korku albo gdy ktoś na trasie wyprzedza nas „na trzeciego”. Kolej jest znacznie bezpieczniejsza zarówno dla środowiska naturalnego, jak i dla naszego zdrowia i życia.

– A jakie problemy trzeba przezwyciężyć, by kolej rozwinęła przysłowiowe skrzydła?

– Obecnie mankamentem jest właśnie fala rozwijania skrzydeł, czyli remontów na liniach kolejowych. Te 67 mld zł, które są przewidziane do wydania na modernizację infrastruktury kolejowej, musimy jakoś przeżyć. Niestety, są miejsca, gdzie ludzie rezygnują z naszych usług, bo nie chcą się przesiadać z pociągów do transportu zastępczego. Ale później będzie lepiej, bo np. na wyremontowanej linii Bydgoszcz – Toruń widzimy gigantyczny przyrost pasażerów.

– Chyba warto zachęcić również naszych Czytelników, którzy wyjadą na wakacje, by czasem skorzystali z kolei. Ze swojego doświadczenia zwiedzania nadmorskich kurortów wiem, że lepiej jest zostawić samochód na parkingu obok stacji, by nie stać w kilometrowych korkach.

– Sztandarowe linie, do których szczególnie zapraszamy w sezonie letnim, to Hel i Zakopane. Przewieziemy Polaków w mniej stresujących warunkach, taniej i kilkakrotnie szybciej. Będziemy też zwiększać naszą ofertę turystyczną, bo w ten sposób można nieprzekonanych przekonać do podróżowania POLREGIO.

Tagi:
kolej

Częstochowa: jubileusz 20-lecia kaplicy na dworcu PKP

2018-11-26 16:56

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Jesteśmy silni duchowo, jeśli nie odchodzimy od Dekalogu” – mówił w homilii 26 listopada biskup senior Antoni Długosz, który przewodniczył Mszy św. w kaplicy pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, św. Rafała Archanioła i św. Krzysztofa na dworcu PKP w Częstochowie. Msza św. była dziękczynieniem za 20 lat istnienia pierwszej w Polsce kaplicy na dworcu PKP.

Mszę św. z biskupem seniorem koncelebrowali: ks. Tadeusz Zawierucha, proboszcz parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Częstochowie, kapelan częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich i duszpasterz w kaplicy na dworcu PKP w Częstochowie i ks. kan. Wojciech Gaura, proboszcz parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Winownie i były kapelan częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich oraz duszpasterz kaplicy na dworcu PKP.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz kaplicy na dworcu

W uroczystości wzięli udział m. in. przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie z rodzinami. Obecni byli: Helmut Klabis, dyrektor Zakładu Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie, Maciej Siorak, prezes częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy, Teresa Wojtyna z Terenowego Oddziału Emerytów i Rencistów Kolejarzy. Obecne były poczty sztandarowe braci kolejarskiej.

„Mija 20 lat funkcjonowania naszej kaplicy. Powstała ona dzięki inicjatywie ks. prał. Mariana Dudy. Zmieniała na przestrzeni tych lat swoje oblicze, ale zawsze tętniła życiem i modlitwą. Kaplica nasza przeżywała także smutne chwile, kiedy pojawiły się zakusy, aby ją zamknąć. Jest ona wciąż ważnym miejscem dla podróżnych, pielgrzymów i kolejarzy” – mówił na początku Mszy św. ks. Tadeusz Zawierucha.

W homilii bp Antoni Długosz pytał czym byłaby Polska bez chrztu w 966 r.? - Dzięki sakramentowi chrztu, jako naród należymy do wielkiej rodziny Chrystusa – podkreślił bp Długosz.

- Jesteśmy silni duchowo, jeśli nie odchodzimy od Dekalogu – kontynuował biskup i przypomniał słowa św. Jana Pawła II, który na początku pontyfikatu wołał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”.

Wskazując na św. Katarzynę Aleksandryjską, patronkę kolejarzy bp Długosz podkreślił, że „św. Katarzyna Aleksandryjska wiedziała, że trzeba być konsekwentnym realizując zobowiązania wypływające z chrztu. Ona ofiarowała Bogu swoje życie”.

- Ta święta pokazuje, że chrześcijaństwo odgrywa wielką rolę w dziejach ludzkości. Pokazuje też, że największą wartością jest więź z Bogiem – dodał biskup senior.

Bp Długosz odnosząc się do współczesnych czasów przypomniał, że prześladowanie chrześcijan nadal trwa - W dzisiejszym świecie wszystko jest odwrócone do góry nogami. Ludzie stawiają się na miejscu Stwórcy – zauważył biskup i zaapelował: „ Trzeba cierpliwie i spokojnie dochowywać wierności Chrystusowi w codziennym życiu”.

Zwracając się do kolejarzy i ich rodzin biskup podkreślił, że ich posługa związana jest z zatroskaniem o drugiego człowieka – Trzeba abyście mieli oczy, serce i ręce Jezusa – zachęcił bp Długosz.

Kaplica przy dworcu głównym PKP w Częstochowie powstała w 1998 r. Z inicjatywą zorganizowania kaplicy wystąpił ówczesny proboszcz parafii archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie ks. prał. Marian Duda. Już 9 października 1998 r. w liście do PKP - Zarządu Przewozów Pasażerskich w Częstochowie ks. prał. Marian Duda uzasadniał: „Dworzec kolejowy w duchowej stolicy Polski, jaką jest Częstochowa, spełnia szczególnie służebną rolę wobec pielgrzymów, którzy przybywając tutaj pociągiem stąd rozpoczynają swoją pielgrzymkę na Jasną Górę. Oczekując także na pociąg powrotny będą mogli ostatnie chwile w naszym mieście spędzić na modlitwie. Kaplica będzie także służyła wierzącym i praktykującym kolejarzom, którzy nieraz ze względu na swoją służbę zawodową nie są w stanie spełnić swoich obowiązków w parafii”.

Kaplica dworcowa została poświęcona 8 listopada 1998 r. przez abp. Stanisława Nowaka. Ówczesny metropolita częstochowski dedykował kaplicę : św. Katarzynie Aleksandryjskiej, św. Rafałowi Archaniołowi oraz św. Krzysztofowi.

25 listopada 2017 r. bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej dokonał w kaplicy wprowadzenia relikwii św. s. Faustyny Kowalskiej.

Opiekunami kaplicy na dworcu PKP w Częstochowie kolejno byli: ks. Marian Duda, ks. Jacek Fuljanty, ks. Andrzej Kuliberda, ks. Wojciech Gaura, a obecnie ks. Tadeusz Zawierucha. Msza św. w kaplicy odprawiana jest każdego dnia o godz. 15. Przed Eucharystią odmawiana jest Koronka do Bożego Miłosierdzia. Od wielu lat posługę zakrystianki w kaplicy na dworcu PKP pełni p. Lidia Olczyk.

Warto przypomnieć, że wcześniej, w miejscu dzisiejszej kaplicy od 1992 r. klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej organizowali wigilie dla bezdomnych, które kończyły się Mszą św. Pasterką, pod przewodnictwem abp Stanisława Nowaka. Na pierwszej wigilii było ponad stu bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Norwegia łamie prawa człowieka

2019-02-19 11:11

Artur Stelmasiak

Decyzja norweskich władz o wydaleniu z Oslo konsula RP dr. Sławomira Kowalskiego wywołała wiele głosów krytyki zarówno w Polsce, jak i w Skandynawii. - W ciągu 2 tygodni pod nasza petycją #MuremZaKonsulem podpisało się ponad 30 tys. osób i dziś przynieśliśmy jo ambasady Królestwa Norwegii - mówiły mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

Artur Stelmasiak

Uznanie za persona non grata polskiego konsula, który ratował polskie dzieci, by mogły się wychowywać w swoich rodzinach, spotkało się z oburzeniem ze strony tamtejszej Polonii. Dlatego jej przedstawiciele zorganizowali manifestację przed Ambasadą Królestwa Norwegii w Warszawie. - Nie zgadzamy się z praktyką władz Norwegii, która odwołuje polskich dyplomatów tylko dlatego, że zgodnie z obowiązującym norweskim i międzynarodowym prawem bronią praw polskich rodzin i polskich dzieci. To nie jest pierwszy taki przypadek i obawiamy się, że kolejnego konsula, który przyjedzie do Oslo także może spotkać ten sam los - mówił przed ambasadą Artur Kubik, przewodniczący związku zawodowego w Norwegii "Solidaritet Norge".

Konsul dr Sławomir Kowalski jest znany z pomocy wielu polskim rodzinom przed opresyjnymi działaniami ze strony urzędu Barnevernet. W 2016 r. otrzymał od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych tytuł „Konsula Roku”. MSZ wskazywało, że nagroda jest „ukłonem wobec wszystkich, którzy walczą o polskie dzieci i godność polskiej rodziny za granicą". - Pan konsul przez 5 lat wzorowo służył polskim rodzinom w Norwegii i dlatego został wydalony na podstawie całkowicie fałszywych zarzutów i pomówień. Ujawniony przez instytut Ordo Iursi filmu pokazuje, że to norwescy urzędnicy Barnevernet oraz policjanci złamali prawo dyplomatyczne określone w Konwencji Wiedeńskiej - podkreślił mec. Jerzy Kwaśniewski. - Z dowodów wynika jednoznacznie, że konsul reprezentujący Rzeczpospolitą Polskę chciał tylko dostać się do polskiego dziecka. I niestety nie pozwolono mu na to, a policja usunęła go z naruszeniem jego nietykalności. To są jednoznaczne dowody na złamanie Konwencji Wiedeńskiej. I dziś w imieniu 30 tys. sygnatariuszy chcemy stanowczo zaprotestować zarówno przeciwko takiemu traktowaniu polskich obywateli, jak i przedstawicieli dyplomatycznych Rzeczpospolitej Polski.

W ambasadzie zostało złożone pismo, w którym Instytut Ordo Iuris i Związek Zawodowy „Solidarność” w Norwegii domagają się wprowadzenia zmian proceduralnych korzystnych dla polskich rodzin w tym kraju. - To są rekomendacje, które nie tylko są wytworem naszej pracy i analiz, ale także powtórzeniem międzynarodowej krytyki i rekomendacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu ws. prawa człowieka w Norwegii - tłumaczył Kwaśniewski.

Podczas pikiety przed ambasadą obecna była także przewodnicząca parlamentarnego Zespołu "Dobro dziecka jako cel najwyższy" poseł Barbara Chrobak. - Jako polityk i poseł liczę na to, że to jest ostatni taki skandaliczny przypadek, gdy przedstawiciel dyplomatyczny RP zostaje wydalony. Dla nas jest ważna współpraca z Norwegią, ale nie może być to współpraca na zasadzie jednostronnej - mówiła Barbara Chrobak, poseł klubu Kukiz'15. - Jestem zadowolona z odpowiedniej i stanowczej odpowiedzi polskich władz, ale także faktu, że pani Silje Garmo jest dziś z nami. Rzeczpospolita Polska udzieliła jej azylu przed władzami Norwegii, które nie przestrzegają podstawowych praw człowieka.

Protest przed siedzibą ambasady Królestwa Norwegii w Warszawie został zorganizowany przez norweską Polonię. W Ambasadzie złożone zostało pismo, którego autorzy domagają się wprowadzenia w Norwegii „gwarancji proceduralnych, korzystnych dla rodziców oraz ich dzieci”.

Oczekują oni:

1. Zapewnienia udziału tłumacza na każdym etapie postępowania w celu zniwelowania bariery językowej uniemożliwiającej rodzicom i dziecku pełne uczestnictwo w postępowaniu;

2. Informowania władz konsularnych RP o każdym przypadku ingerencji Barnevernet w funkcjonowanie rodzin polskich obywateli przybywających na terytorium RP;

3. Zagwarantowania prawa do bezpośredniego kontaktu polskich obywateli z konsulem RP;

4. Poddania niezwłocznej kontroli niezawisłych sądów decyzji o ograniczeniu lub pozbawieniu pieczy nad dzieckiem lub praw rodzicielskich. Decyzja o odebraniu dziecka winna zostać uzasadniona i doręczona rodzicom, a dziecku wyjaśniona w sposób dla niego zrozumiały;

5. Przekazania odebranych dzieci do rodzin zastępczych w Polsce i pod jurysdykcję sądu RP, zgodnie zKonwencją Haską z 19 października 1996 r. o jurysdykcji, prawie właściwym, uznawaniu, wykonywaniu i współpracy w zakresie odpowiedzialności rodzicielskiej oraz środków ochrony dzieci;

6. Poszanowania prawa dziecka do nierozrywania jego więzi z rodzicami. Zagwarantowania dziecku prawa do regularnego utrzymywania osobistych relacji i bezpośredniego kontaktu z matką, ojcem, rodzeństwem, dziadkami nawet w przypadku pozbawienia rodziców praw rodzicielskich;

7. Utworzenia systemu wsparcia dla rodzin którym odebrano dzieci. Objęcie ich opieką prawną i psychologiczną;

8. Nierozdzielania rodzeństwa w przypadku odebrania rodzicom więcej niż jednego dziecka; zapewnienia, aby dziecko odebrane rodzicom trafiło w pierwszej kolejności do dalszych krewnych;

9. Zapewnienia, aby decyzja o powierzeniu pieczy nad dzieckiem osobom trzecim była poddawana okresowej weryfikacji, w celu dokonania oceny, czy właściwy dla dziecka nie byłby powrót pod opiekę rodziców – uwzględniać przy tym należy najlepszy interes dziecka oraz jego opinię;

10. Zapewnienia, aby poddanie dziecka opiece osób trzecich nastąpiło z uwzględnieniem jego tożsamości religijnej, etnicznej oraz kulturowej oraz z poszanowaniem więzi istniejącej między rodzeństwem;

11. Ustanowienia stałych organów nadzoru i zapewnienia kontroli parlamentarnej instytucjom opieki społecznej;

12. Powołania wspólnej, norwesko-polskiej, międzyrządowej komisji bieżąco monitorującej wprowadzanie punktów wskazanych powyżej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archiwiści podziękowali paulinom za wkład w ocalenie narodowego dziedzictwa

2019-02-20 21:01

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

- To wielkie zadanie chronić przeszłość, niektórzy czynili to z narażeniem życia - mówił dziś na Jasnej Górze o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła. Przedstawiciele Archiwum Akt Nowych podziękowali Zakonowi Paulinów za pomoc w ocaleniu dużej części zbiorów w czasie II wojny światowej. W tym roku przypada 100-lecie podpisania przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego Dekretu o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Mszy św. odprawionej w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył bp Henryk Tomasik. Ordynariusz diecezji radomskiej podziękował troszczącym się o naszą kulturę i dokumentację dotyczącą „wielkich polskich spraw”. W modlitwie uczestniczyła ponad 20-osobowa delegacja archiwistów, w tym trzech dyrektorów archiwów państwowych.

Tadeusz Krawczak dyrektor Archiwum Akt Nowych zwrócił uwagę na wielką rolę jasnogórskich paulinów, którzy w czasie wojny przechowali część narodowego zasobu archiwalnego. Sporej części nie dało się uratować od wojennej pożogi. Jak podaje Krawczak, 37 kilometrów dokumentów z Archiwum Akt Nowych Niemcy spalili już po Powstaniu Warszawskim, 3 listopada 1944 r. Zbiory innych archiwów warszawskich zostały zniszczone przez hitlerowców w czasie Powstania Warszawskiego.

W listopadzie 1944 r. zwieziono na Jasną Górę najcenniejsze materiały przeznaczone do wywozu do Niemiec. Jak wyjaśnia o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła i Zakonu Paulinów, Jasna Góra na trasie między Warszawą a Katowicami była punktem zbornym wypatrzonym przez historyka, zasłużonego archiwistę, profesora Uniwersytetu Poznańskiego, Kazimierza Kaczmarczyka, który od grudnia 1939 do lipca 1940 roku porządkował jasnogórskie archiwum.

Dokumenty – jak podaje prof. Zbudniewek - w ponad 480 wielkich kartonach i ok. 800 workach materiałów w teczkach zwieziono na Jasna Górę. To były najcenniejsze materiały, sięgające dwunastego stulecia po rok 1944, które udało się przewieźć pracownikom polskim, za zgodą życzliwych Niemców. Kazimierz Kaczmarczyk uczestniczył w gromadzeniu i zabezpieczaniu archiwaliów wywiezionych z Warszawy nad którymi sprawował nadzór do marca 1945 roku.

Dyrektor Archiwum Akt Nowych Tadeusz Krawczak złożył na Jasnej Górze ryngraf jako wotum dziękczynne.

Z kolei o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry przekazał w darze kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, aby mogła zawisnąć w Archiwum Akt Nowych na pamiątkę dzisiejszej modlitwy. Paulin wyraził radość, że Jasna Góra, wpisując się w duchowe życie Polaków, w duchowe życie ludzi Kościoła, ludzi wierzących, mogła też stać się ważnym miejscem, które posłużyło przechowaniu pamięci narodu, w postaci archiwaliów. „Bardzo dziękuję za to, że razem z państwem możemy dziś, w ramach tej Mszy św., dziękować Bogu za to, że możemy też naszą pracą wpisywać się w wielkie dziedzictwo historii naszej Ojczyzny”- mówił przeor Jasnej Góry.

W 2019 r. trwają obchody stulecia istnienia sieci archiwów państwowych. 7 lutego 1919 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski podpisał "Dekret o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami”. Obecnie sieć archiwów państwowych tworzy 75 instytucji, w tym 30 regionalnych, do których należy 39 wydziałów zamiejscowych i 3 ekspozytury, a także 3 archiwa centralne z siedzibami w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem