Reklama

Złote jubileusze kapłaństwa

2018-06-28 10:24

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 26/2018, str. IV

Ks. Marcin Gołębiewski

W tym roku w naszej diecezji 50-lecie święceń kapłańskich obchodzą ks. Jan Koc oraz ks. Mieczysław Rzepniewski. 23 czerwca 1968 r. z rąk bp. Władysława Jędruszuka dostojni jubilaci przyjęli święcenia kapłańskie, a tym samym stali się kapłanami na wieki. Jan Paweł II w książce „Dar i tajemnica” poświęconej swojemu jubileuszowi kapłaństwa zawarł refleksję: „Każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka”. Złotym Jubilatom życzymy błogosławieństwa Bożego na dalsze lata posługi duszpasterskiej

Złoty jubileusz kapłaństwa 23 czerwca br. obchodził ks. kan. Mieczysław Rzepniewski. Uroczystej Mszy św. w kościele parafialnym w Klichach przewodniczył bp Tadeusz Pikus.

Homilię wygłosił bp Antoni Dydycz. Przypomniał historię powołania i apostolskiej działalności świętych Apostołów Piotra i Pawła. Przywołane wydarzenia z życia świętych Ekscelencja przeplatał faktami z życia Księdza Jubilata. Ksiądz biskup odwoływał się do poezji autorstwa ks. Rzepniewskiego. Jak zauważył, wiele prawd zawartych w strofach wierszy zrealizowało się w życiu ks. Mieczysława Rzepniewskiego. Kaznodzieja w barwny sposób wspominał nie tylko postać dostojnego Jubilata, ale również osoby, które spotykał i miejsca, w których pracował.

Reklama

Wymownym momentem było wręczenie krzyża jubileuszowego. Po modlitwie i poświęceniu bp Tadeusz Pikus przekazał ten znak Księdzu Jubilatowi. Na zakończenie Eucharystii nie zabrakło słów wdzięczności i życzeń. Wyrazili je m.in.: ks. prał Janusz Łoniewski – dziekan brański, ks. prał. Tadeusz Syczewski – rektor WSD w Drohiczynie, ks. kan. Ryszard Zalewski, przedstawiciele władz samorządowych, wspólnot parafialnych oraz miejscowości należących do parafii Klichy.

Eucharystię poprzedził półgodzinny występ artystyczny, podczas którego młodzież recytowała wybrane wiersze Księdza Jubilata poświęcone przede wszystkim kapłaństwu.

Tagi:
kapłan jubileusz kapłan kapłaństwo

Stąd bliżej do Nieba

2019-02-13 23:01

Anna Skopińska

Maria Niedziela

Ksiądz wraz ze swoim poprzednikiem - ks. Antonim Głową sprawowali Eucharystię w 60. rocznicę pracy sióstr na Stokach. W mieszkaniu, w przedwojennym bloku, w małej kaplicy, która zwłaszcza dla osób chorych i starszych stała się miejscem, gdzie powierzają swoje troski, problemy i radości Dobremu Pasterzowi. Bo świeccy, jak przypominała przełożona generalna s. Gracjana Zborała, to trzeci zakon pasterski, a łódzki dom to niejako pamiątka po założycielce bł. Marii Karłowskiej, bo choć w nim fizycznie nie była, to placówka ta związana jest ściśle z podjętym przez nią kilkadziesiąt lat wcześniej apostolatem - posługą pielęgniarską kobietom chorym wenerycznie w łódzkim miejskim szpitalu im. Marii Magdaleny przy ul. Tramwajowej 13. Od 1 sierpnia 1927 roku założycielka zakonu przez kilka lat przebywała w Łodzi. Tu jej praca była szczególnie potrzebna. Maria Karłowska nie żałowała trudu i czasu dla kobiet, które utraciły swą godność. Założyła nie tylko szpital dla kobiet chorych wenerycznie, ale też ośrodek w Romanowie (1932 r.).

Szpital i służba kobietom

Na łódzki jubileusz w minioną sobotę przybyły m.in. siostry, które przeszły przez kapliczkę na Stokach. To ponad 30 zakonnic. Swoje spotkanie rozpoczęły historią zgromadzenia na ziemi łódzkiej i niełatwych ścieżek, jakimi musiały kroczyć. To przede wszystkim wspomniany szpital, do którego 1 sierpnia 1927 roku przybyło 10 sióstr – w tym 7 pielęgniarek. Weszły w wyjątkowo trudne warunki. Jak wiemy z historii: „Zaczęły swą pracę od koniecznych remontów i zewnętrznych porządków. Zorganizowały szpital na wzór lecznicy w Toruniu: z kaplicą, salami szpitalnymi, jadalnią i pracownią. Najwięcej trudu włożyły w przygotowanie ogrodu. Dotychczas szpital miał tylko obszerne, ale zagracone podwórko, właściwie bagnisty nieużytek. Zorganizowały tam ogród kwiatowo-warzywno-owocowy z inspektami. Nad oczyszczonym stawem przerzuciły mostek. Pacjentki, których liczba dochodziła do 150, zdobyte powoli miłością i taktem sióstr, uspokoiły się i coraz chętniej angażowały się w prace razem z siostrami. Obok zajęć w ogrodzie, podjęły szycie bielizny szpitalnej, co uzupełniało skąpy budżet szpitala. Z biegiem czasu udało się wprowadzić katechizację pacjentek i przygotowanie do sakramentów świętych. Równocześnie działał dom wychowawczy dla dziewcząt lekkich obyczajów w Radogoszczu, przy ul. Kościuszki 15, w wydzierżawionej na ten cel willi z ogrodem. Bp Wincenty Tymieniecki, a także władze miejskie, gorąco poparli ten projekt. Jednak na skutek narastających trudności finansowych, zakład w 1932 r. został przeniesiony do Romanowa pod Łodzią”.

Ukrywanie kapłanów

W czasie okupacji dom przestał istnieć. Mieszkające tam siostry przeszły tułaczkę przez więzienie na Radogoszczu, skąd z innymi zakonnicami zostały wywiezione. Uniknęły tego jedynie siostry pracujące w szpitalu św. Marii Magdaleny, które - staraniem dyrekcji placówki - zwolniono. Jak czytamy w historii zgromadzenia: W latach wojny szpital był pod zarządem lekarzy i obsługi niemieckiej, jednak siostry – zawierzając Opatrzności Bożej - ukrywały kapłanów, między innymi ojców jezuitów. Nazwisk ojców Jezuitów nie znamy, ale wiadomym jest, że we wspólnocie sióstr na Tramwajowej ukrywał się ks. proboszcz Czesław Ochnicki z Łasku, przebrany w habit pasterki, pod imieniem s. Stanisławy. Po powrocie do swej parafii, z wdzięczności za ocalenie mu życia przez pasterki, w 1947 r. przysłał do zgromadzenia kandydatkę (niedawno zmarłą S. Ezechielę Krawczyk), której sam o tym opowiedział.

Zamurowane drzwi

Siostry ze szpitala udzielały pomocy współsiostrom uwięzionym w obozie w Bojanowie i rozproszonym w rodzinach po zwolnieniu z tego obozu, jako starsze, niedołężne i chore. Wspomagały też materialnie biedne rodziny, służyły bezinteresowną pomocą chorym poza szpitalem, chociaż oficjalnie było to zakazane”. Stąd słowa z jubileuszowej homilii – niezwykłe to było powołanie. Powołanie i odzyskiwanie człowieka, który się zachwiał. Powołanie okupione cierpieniem w Radogoszczu, zamurowaną kaplicą w szpitalu – mówił ks. Izydorczyk. Bo po wojnie, w 1954 roku, gdy od 1949 roku, siostry już nie mogły pracować w szpitalu, ale nadal mieszkały na jego terenie, zamurowano drzwi do szpitalnej kaplicy, by z oddziału nikt nie mógł do niej wchodzić. Dopiero po trzech latach mur wyburzono a siostrom ponownie (na krótko) pozwolono pracować z chorymi. Szpital św. Marii Magdaleny przeniesiono też na Stoki. Siostry poszły za nim i tak w lutym 1969 roku osiadły na ul. Skalnej 7.

skalna i Stoki

Tu zajęły się przede wszystkim pracą w parafii i katechizacją. Obecnie wspólnota liczy dwie siostry. Ale to nadal ważne miejsce dla Łodzi, dla mieszkańców, dla tych, którzy poszukują wsparcia, pomocy, opieki duchowej a nawet rozmowy czy po prostu uśmiechu. Tu to wszystko odnajdują. Pośród przedwojennych wojskowych bloków, na najwyżej położonym osiedlu miasta. Może stąd bliżej do nieba? A może ciągle aktualne są słowa bł. Marii Karłowskiej: Nie ma co się lękać, aby Łódź zginąć miała, /.../ jeżeli w Łodzi Zbawiciel będzie z nami, a my czuwać będziemy u Jego stóp”. Tak, jak czuwają od dziesiątek lat pasterki.

Na jubileuszu sióstr obecne też były siostry antonianki, bo jak podkreślali kapłani – oba te zgromadzenia żyją w Łodzi w ogromnej symbiozie. I oba służą drugiemu człowiekowi.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Walenty - patron zakochanych i chorych na padaczkę

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 7/2005

seyed mostafa zamani / Foter.com / CC BY

Początek lutego. Gdzie nie spojrzeć, tam króluje kolor czerwony - kolor miłości, kolor walentynek. Na sklepowych półkach, wystawach, a nawet na prowizorycznych straganach pojawia się „nowy produkt” - miłość. Opakowana w pluszowe misie, mrugające serduszka, zakochane mysie parki i tysiące innych zmyślnych cudeniek, mających tylko jedno zadanie - powiedzieć: „kocham Cię”. A wszystko z powodu jednego dnia - Dnia Zakochanych czyli walentynek.
Walentynki to dla Polaków zupełnie nowe święto. Popularność zdobyło sobie przede wszystkim w ciągu ostatnich 10 lat i to do tego stopnia, że dzisiaj wielu ludzi, niezależnie od wieku, czeka na ten dzień, by serdeczniej niż na co dzień wyrazić uczucia do najbliższej osoby. Istnieje zwyczaj rozsyłania specjalnych kartek, tzw. walentynek - zwykle anonimowych, których motywem przewodnim są amorki, serca, kwiaty, czułe wyznania miłości. Powszechnym stało się także, iż tego dnia zakochani wręczają sobie kwiaty i upominki, które mają potwierdzać ich wzajemne uczucie. Tradycja ta zwraca uwagę na wartość i wymiar uczuć, na niezaprzeczalną konieczność ich istnienia, na to, że są niezbędne, że są łaską i stanowią nieodłączny element ludzkiego bytu. Umiejętność ich nazwania, to, że odczuwamy je względem drugiej osoby lub stajemy się obiektem cudzych uczuć i dysponujemy możliwością ich odwzajemniania, czynią nas ludźmi. Nie można tego problemu traktować jednostronnie, jednowymiarowo i poddawać zaciekłej krytyce - co niektórzy czynią, ignorując pozytywne aspekty całości.
Walentynki niewątpliwie skłaniają do uwalniania dobrych emocji, zachęcają do okazywania uczuć, ośmielają i ułatwiają takie inicjatywy. Motywują do tego, by nie kryć się z tym, co czujemy do drugiej osoby, by nie zatajać tego, że ktoś jest nam bliski, ponieważ staje się to źródłem radości i siły, zarówno dla samego autora, jak i adresata takiej deklaracji. Korzystając z tych sprzyjających refleksjom okoliczności, należy zdać sobie sprawę, że ukrywanie własnych uczuć, tłumienie ich w sobie, znacznie zubaża nasze życie i wzajemne kontakty.

Skąd ten zwyczaj?

Pochodzenia zwyczajów związanych z walentynkami należy poszukiwać w luperkaliach - rzymskim święcie płodności, które w związku z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego pojawiło się również na Wyspach Brytyjskich. Stąd w przyszłości walentynki rozprzestrzeniły się na cały świat. W czasach, gdy zastępowano święta pogańskie chrześcijańskimi, uznano, że św. Walenty, który zginął 14 lutego, w (przeddzień luperkaliów) może godnie objąć pieczę nad świętem budzącej się wiosny, kiedy przyroda pomału otrząsa się z zimowego snu, zwierzęta zaczynają łączyć się w pary, a ludzie chętniej szukają swoich drugich połówek. Na zachodzie Europy święty patronuje zakochanym co najmniej od XV wieku.



Co wiemy o św. Walentym?

Św. Walenty, patron Dnia Zakochanych, to postać dość zagadkowa. Był biskupem Terni pod Rzymem. Za czasów cesarza Klaudiusza II Gota (ok. 269 r.) poniósł śmierć męczeńską.
Legenda mówi, że św. Walenty zajął się popieraniem zakochanych jeszcze za swego życia, kiedy wystąpił przeciwko edyktowi cesarza, zakazującemu zawierania małżeństw. Cesarz Klaudiusz II Gocki z rozczarowaniem zauważył, że żonaci mężczyźni chętniej zostają w domach, zamiast ochoczo uczestniczyć w wojnach i dzielnie walczyć za Rzym. Św. Walenty zignorował ów zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Niestety, sekret się wydał, a Święty został pojmany, wtrącony do więzienia, a następnie stracony.
Według drugiej wersji okoliczności śmierci św. Walentego były zgoła inne: jako człowiek świątobliwy Biskup Terni w III wieku został obdarzony przez Boga niezwykłą mocą uzdrawiania. Wieść o tym dotarła do rzymskiego filozofa Kratona, którego syn był ciężko chory na padaczkę i czekało go życie pełne cierpienia. Św. Walenty zgodził się pomóc rodzinie Kratona pod warunkiem, że ten się nawróci. I rzeczywiście, przekonany cudem dokonanym przez Świętego, Filozof ochrzcił się, a wraz z nim jego bliscy i uczniowie. Niechętnie jednak przyjął to senat rzymski - uznano św. Walentego za osobę niebezpieczną dla państwa, aresztowano go i skazano na śmierć.
Kult Świętego rozwijał się dość szybko. W miejscu, w którym Męczennik został pochowany, już w IV wieku papież Juliusz I kazał wznieść bazylikę. Ponieważ padaczka, a także wszelkiego rodzaju choroby nerwowe, były wówczas w Europie bardzo częste, Święty znalazł licznych czcicieli na całym kontynencie. Do Polski jego sława dotarła dopiero w XV wieku. Ma tu św. Walenty wiele kościołów poświęconych jego imieniu, wiele ołtarzy i wizerunków. Ciekawe, że do niedawna żadne z tych miejsc nie cieszyło się specjalnym zainteresowaniem zakochanych. Sytuacja zmieniła się od chwili, gdy postać Świętego zaczęto łączyć z tym stanem serca.
Tak czy inaczej, historyczne przekazy dotyczące osoby św. Walentego w Dniu Zakochanych stają się rzeczą zupełnie niezauważalną, albo przynajmniej drugorzędną. Mało kto dziś pamięta, że św. Walenty, zanim zaczął patronować uczuciom, zanim stał się wzorcem dla wszystkich zakochanych i podkochujących się, był patronem chorych na epilepsję (padaczkę). Ci, którzy nie pamiętają już co to miłość, lubią złośliwie przyrównywać ją do stanu podobnego tej chorobie.
To tłumaczy, dlaczego właśnie św. Walenty jest patronem wszystkich zakochanych.
Św. Walenty patronuje nie tylko chorym na epilepsję, ale i na choroby nerwowe. Jest opiekunem chorych psychicznie, ludzi ogarniętych mrokiem umysłu. Ikonografia przedstawia tego męczennika najczęściej w stroju kapłańskim, w momencie uzdrawiania chorego.
Święty, dziś nieco zapomniany, miał w dawnej Polsce wiele świątyń, obrazów i cieszył się wielkim kultem. Obecnie w liturgii Kościoła 14 lutego na pierwszym miejscu wymienia się św. Cyryla i Metodego, słowiańskich patronów Europy, a dopiero w dalszej kolejności św. Walentego. Dawniej do kościołów, gdzie znajdował się ołtarz z wizerunkiem tego Świętego, 14 lutego matki przynosiły chore dzieci, aby za jego wstawiennictwem uprosić Boga o zdrowie dla dziecka. Najczęściej przynoszono dzieci chore na padaczkę lub przestraszone. Kapłan odprawiał w intencji osoby chorej Mszę św., następnie odczytywał fragment Ewangelii o uzdrowieniu przez Jezusa i kładąc Księgę Świętą na głowę chorego, udzielał błogosławieństwa. Po tych modlitwach wielu chorych, szczególnie dzieci, miało powracać szybko do zdrowia. Może warto w dniu 14 lutego przywrócić ten piękny zwyczaj pamiętając, iż św. Walenty to także patron chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Apelowe „głosów zbieranie” 2019 r.

2019-02-17 17:14

Abp Wacław Depo

BPJG/ Marek Kępiński

16 lutego 2019 r.
Przed czterdziestu laty Ojciec Święty Jan Paweł II, kończył swoją pierwszą encyklikę "Redemptor hominis" - "Odkupiciel człowieka", którą podpisał 4 marca 1979 r. Podkreślał w niej, że Ewangelia nie jest ideologią, lecz „zdumieniem nad godnością każdego człowieka”. Zdumieniem samego Boga, który posłał swojego Syna. A On zjednoczył się z każdym bez wyjątku, nawet gdyby on nie zdawał sobie z tego sprawy. Odczytujmy na nowo i realizujmy w sobie te słowa i przesłania.

15 lutego 2019 r.
Jeden z dziennikarzy francuskich dał takie świadectwo o Janie Pawle II: "On mówił sobą, nie tylko słowami". Postawmy sobie pytanie, gdzie się on tego nauczył? Sam odpowiedział: "Cały Twój, Maryjo!". Na podobieństwo Maryi, która nie mówiła wiele słów, ale mówiła sobą, przez łaską Boga. Bądźmy sobą na miarę łaski, którą otrzymujemy.

14 lutego 2019 r.
Podczas dzisiejszego sympozjum Ruchu "Europa Christi" w jednym z referatów usłyszeliśmy słowa, że w jednym z bałkańskich krajów nazywano Świętych Cyryla i Metodego "stwórcami literatury i rewolucjonistami". A z kolei święty Walenty, który jest męczennikiem również tego dnia, został „zawłaszczony” z kolei przez neopogaństwo i zaproponowany jako „miłość bez granic”, bez prawdy...
Dlatego prośmy Maryję, Matkę Słowa Wcielonego o prawdę polskich słów - żeby słowo miało swoją treść.

12 lutego 2019 r.
Zauważmy, że ludzie współcześni lubią szukać linii genealogicznych, swoich korzeni. Jednocześnie zapominamy o tym, o czym mówi dzisiaj Księga Rodzaju: o pochodzeniu człowieka z ręki Boga. A w Chrystusie odnajdujemy swój początek, koniec i przyszłość. Matko Chrystusa i Kościoła, módl się za nami!

11 lutego 2019 r.
Przed sześciu laty przeżywaliśmy niezwykłe wydarzenie w Kościele Chrystusowym: ustąpienie z urzędu Świętego Piotra papieża Benedykta XVI. To był wielki akt wiary, odwagi i odpowiedzialności. I warto przywołać dzisiaj słowa tegoż papieża, że "miłosierdzie Boże pomimo wielu aktów przemocy i niesprawiedliwości, to miłosierdzie, które objawiło się w Jezusie Chrystusie „przeważy” szalę zła dobrem i przebaczeniem, które rodzi się w sercu pojedynczego człowieka".
Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami!

10 lutego 2019 r.
W dzisiejszej Ewangelii powraca do nas tajemnica Kościoła, kiedy Chrystus wskazuje Piotrowi na jego zadanie: "Pomimo twojej grzeszności będziesz ludzi łowił". Czymże jest więc Kościół, jeśli nie wspólnotą uczniów, którzy z wiarą wpatrują się w Jezusa jako Jedynego Zbawiciela. Jednocześnie jest Siecią zbawczą dla wszystkich, którzy nie chcą się zatracić, ale osiągnąć Zbawienie.

9 lutego 2019 r.
Bardzo znamienny jest dzisiejszy fragment Ewangelii Świętego Marka, który pokazuje nam Chrystusa zatroskanego o całego człowieka, skoro po działaniach Apostołów mówi: "Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco". To słowo Chrystusa jest dla nas bardzo aktualne, kiedy przeżywamy ostatnie dni ferii, odpoczynku zarówno dla dzieci, młodzieży czy studentów. Jest to jednocześnie przypomnienie, żebyśmy umieli wchodzić na górę modlitwy, a później schodzili i odpoczęli nieco, dla rozwoju zarówno duchowego, jak i fizycznego. Ale jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, żeby rodzice nie zapominali o prawie i obowiązku upomnienia się o religijne praktyki swoich dzieci.

8 lutego 2019 r.
Za Świętym Grzegorzem z Nyssy potwierdzamy, że są trzy sprawy, które charakteryzują chrześcijanina: sposób myślenia, sposób mówienia i sposób życia. Myślmy „tak”, mówmy „tak” i żyjmy „tak” - dziś, aby jutro nikt z nas się nie wstydził...

7 lutego 2019 r.
Jak zauważa jeden z katolickich dziennikarzy Franciszek Kucharczyk szerzy się w polityce świata, Europy i w Polsce nowa pseudoreligia, która ma na imię "dobrzyzn". A wyznaje następującą zasadę: "Nie wierzę w Boga, nie uznaję Go, ale jestem dobry". Odpowiedzmy słowami poezji: "Czy można żyć bez Ciebie, Boże? - Można! Ale nie można bez Ciebie owocować". Matko Wcielonego Słowa, módl się za nami!

6 lutego 2019 r.
Przed siedemdziesięciu laty, 6 lutego 1946 roku, do Archikatedry Warszawskiej wchodził Ksiądz Prymas abp Stefan Wyszyński. Ale pamiętajmy, że była to spalona i ledwie odbudowywana archikatedra. Ten ingres poprzedzał bardzo znamienny fakt... Kiedy po Powstaniu Warszawskim płonęła stolica, Ksiądz Wyszyński wówczas jako kapelan Armii Krajowej patrzył się na dymy płonącej Warszawy w Laskach. Wtedy u jego stóp z wysokości nieba spadła spalona kartka Biblii. I odczytał jej treść: "Będziesz miłował". Wczytujmy się w jego testament, w którym przebaczał winowajcom i prosił, abyśmy nie ulegli „nienawiści społecznej”. Nigdy!

5 lutego 2019 r.
W tych dniach, w sposób szczególny obchodzimy święto Ordynariatu Polowego, w stulecie jego zaistnienia. Ale jednocześnie trzeba przypomnieć, że ponad 50 lat po zerwaniu Konkordatu ze Stolicą Apostolską „owocowało” to między innymi włączeniem alumnów w szeregi żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego. I to nie w celu obrony i budowy jedności w Narodzie, ale złamania ich kręgosłupów moralnych i decyzji opowiadania się za Bogiem i za służbą Ojczyźnie. Są dzisiaj wśród nas niektórzy spośród tych kilku tysięcy powołanych kleryków żołnierzy. Jednym z nich był również obecny z nami Ksiądz Biskup Ignacy Dec, inni Księża Biskupi, z Arcybiskupem Sławojem Leszkiem Głódziem. Szczególnym świadkiem tamtego zniewolenia jest Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko, alumn żołnierz. Dziękujemy za to, że stali się oni świadkami tamtego trudnego czasu jedności Kościoła z Narodem.

4 lutego 2019 r.
Mijają kolejne lata i pokolenia Polaków, a my ciągle nie zdajemy egzaminu ze stanu wojennego i papieskiego nauczania, że „nie ma wolności bez solidarności”. Ale jeśli solidarność jest w złym, to przynosi ciężary nie do uniesienia. „Jeden drugiego brzemiona noście i wtedy wypełnicie program apostolski”. Bez Boga, ani do proga.

3 lutego 2019 r.
Dzisiaj w całym Kościele Święty Paweł Apostoł w Pierwszym Liście do Koryntian przypomniał nam przymioty miłości: „miłość nie szuka poklasku, nie unosi się gniewem, nie dopuszcza się bezwstydu, współweseli się z prawdą, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy...” Streszczeniem tych przymiotów jest Ukrzyżowany i Zmartwychwstały Chrystus, który swoją miłością miłosierną zwycięża. Dlatego przyjmijmy ostrzeżenie Świętego Jana Pawła II, że bez Chrystusa człowiek nie zrozumie samego siebie, nie zrozumie dziejów naszego Narodu. I bez pomocy Ducha Świętego nie będzie prawdziwej odmiany oblicza tej ziemi, ludzi tej ziemi, pomimo programów i obietnic. Bez Boga człowiek zatraca siebie...

2 lutego 2019 r.
Pozwólcie, że w dniu dzisiejszym wspomnę dwie bardzo ważne postacie Kościoła w Polsce. Dokładnie 83 lata temu tutaj, na Jasnej Górze, został wyświęcony na biskupa Teodor Kubina, pierwszy biskup częstochowski, którego hasłem było: "Żal mi tego ludu", wskazując na Eucharystię. A z kolei 70 lat temu do katedry gnieźnieńskiej wchodził Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, którego hasło brzmiało: "Samemu Bogu przez Maryję". Myślę, że te dwie postaci - tak jak innych wspaniałych ludzi naszego Kościoła - streszczają słowa kardynała Wyszyńskiego: "Kościół w Polsce nie miał nigdy w zwyczaju opuszczać Narodu. Nie ma takiego zwyczaju także i dzisiaj”. Maryjo, prowadź! Maryjo, wysłuchaj!

1 lutego 2019 r.
W wierszu Karola Wojtyły Maryja zdumiewa się, że nie tylko w Jezusie jest światło, ale On jest Światłem. Jego Miłość się nie starzeje - i ta z Betlejem, i ta z Golgoty, i ze Zmartwychwstania. A rozjaśnia się mam każdego dnia w Eucharystii i tak będzie aż do skończenia świata.

31 stycznia 2019 r.
Sobór Watykański II w jednym ze swoich najważniejszych dokumentów - Konstytucji Dogmatycznej o Kościele - określił rolę Kościoła, że jest on w Chrystusie "światłością narodów". Bardzo często słyszymy pytanie: Co mi daje Kościół? To odpowiedzmy sobie: kim bylibyśmy bez Kościoła? Chodzilibyśmy nadal w ciemnościach i skazani na bezsens życia...

30 stycznia 2019 r.
Kiedy w Kościele polskim przeżywamy rok duszpasterski pod hasłem: "W mocy Bożego Ducha", prośmy o taką odwagę wiary i głoszenia Ewangelii, która nie będzie odbierana jako klerykalizacja życia społecznego, ale jako fundament jedności człowieka z Bogiem i ludzi między sobą. A zarazem miarą przyszłego sądu nad nami.

29 stycznia 2019 r.
W dzisiejszej Ewangelii św. Marek przypomniał nam bardzo trudne pytanie Jezusa: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? Każdy, kto wypełnia wolę Ojca mego, ten mi jest bratem, siostrą i matką". Ta mocna więź Maryi z Chrystusem stanowi podstawę do Jej najpiękniejszego tytułu: "Bogurodzica". A Kościół naszych dni ośmielił się dołączyć: " Wszechmoc Błagająca."
Zawierzmy więc Chrystusowi wszystkich i wszystko przez Maryję.

25 stycznia 2019 r.
Ojciec Święty Franciszek w czasie Światowych Dni Młodzieży w Panamie bardzo mocno zaznaczył, że Chrześcijaństwo to jest Jezus Chrystus. To jest styl życia wynikający z wiary w Jego Osobę jako Pana i Zbawiciela, a nie żaden system rozrywkowy i po taniej cenie, żeby pozyskać sobie ludzi. Dlatego nasze zawierzenia Bogu na wzór Maryi są odpowiedzią na miłość Chrystusa objawioną w Betlejem, na Krzyżu i w Zmartwychwstaniu.

24 stycznia 2019 r.
W kontekście dzisiejszej modlitwy za dziennikarzy warto przypomnieć bardzo trafne zdanie Cypriana Kamila Norwida. „Jeśli ktoś chce napić się wody z karafki, to tylko pochylić ją do ust i pije, ale żeby napić się wody ze źródła trzeba uklęknąć, pochylić czoła”. Jeśli nie uzna się w Chrystusie Prawdy, Drogi i Życia, wówczas każdy ma swoją prawdę, które prowadzą donikąd. Matko Słowa Wcielonego, módl się za nami!

23 stycznia 2019 r.
W duchu Świętego Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, pragnę wypowiedzieć następujące zadanie: "Kimkolwiek jesteśmy i gdziekolwiek jesteśmy, możemy i powinniśmy dążyć do doskonałości poprzez prawdę, a nie zamęt i zło!".

22 styczeń 2019 r.
W Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan uświadamiamy sobie prawdę, że wszelkie podziały, zło i śmierć istnieją od owego początku stworzenia, ale jednocześnie nigdy nie były tak nagłaśniane i nie miały takiej szybkości rozchodzenia się w nasze umysły, w nasze serca, jak teraz, przy pomocy sieci społecznościowych czy innych. Dlatego prośmy Ducha Świętego o odnowienie naszych umysłów i serc, o jedność z Bogiem. A wtedy będziemy jedno między sobą.

19 stycznia 2019 r.
Święty Paweł pouczył nas, że gdy nie potrafimy się modlić; wyrazić słowami tego, czego pragniemy, to Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. To On doprowadza nas do całej prawdy, przekonuje nas o grzechu, o sprawiedliwości Bożej, o sądzie Boga i czyni nas świadkami. Bez pomocy Ducha Świętego nie będziemy prawdziwi, nie będziemy jednością, przebaczający sobie nawzajem i nie będziemy wspólnotą... A słowo wspólnota dzisiaj niektórych razi... Zaś na fundamencie wiary wszystko odbudowane być może.

18 stycznia 2019 r.
Ileż to już razy zdumiewamy się aktualnością słowa Bożego. W odczytywanym dzisiaj w brewiarzu kapłańskim fragmencie Listu do Efezjan Święty Paweł napisał bardzo mocne słowa: "Nie zasmucajcie Ducha Świętego. Niech zniknie wśród was wszelka gorycz, znieważanie i wszelka złość". Im bardziej będziemy słuchać słowa Bożego i wypełniać je, mniej będzie wśród nas „przemądrzałości” i niezgody.

17 stycznia 2019 r.
Wobec dramatycznych wydarzeń zarówno w Koszalinie, jak i w Gdańsku różnimy się interpretacjami i postulatami. A trzeba by przyjąć ten trudny program papieski: "Wymagajmy od siebie, nawet gdyby inni od nas nie wymagali" tego, czy innego spełnienia obowiązków. Nie zapominajmy, że jedynie wiara, choć jest ciężarem, przynosi światło w ciemnościach zła i śmierci.

16 stycznia 2019 r.
Na progu dwutysięcznego roku nasz polski pisarz Stanisław Lem postawił bardzo trafną diagnozę, że świat współczesny nie stanowi wspólnoty, lecz zbiegowisko ludzi, którzy patrzą, stoją z boku, interpretują wydarzenia... Myślę, że wspólnota z Wadowic, za Świętym Janem Pawłem II wie, dokąd idzie, ze świadomością celu. Skąd są i do Kogo idą, i przez czyje pośrednictwo? Dlatego dziękujemy za to świadectwo wiary. Z serca Wam wszystkim błogosławię.

15 stycznia 2019 r.
Pytał się przed laty kard. Joseph Ratzinger: "Dlaczego wiara chrześcijańska ma szanse przetrwania na zawsze?" I dał taką odpowiedź: "Bo Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie, w darach i mocy Ducha Świętego, przezwycięża wszelki fatalizm zła i śmierci". Maryjo, Matko życia, módl się za nami. Święty Pawle Pierwszy Pustelniku, módl się za nami".

14 stycznia 2019 r.
Dramat zbrodni w Gdańsku poucza nas, że bez odniesienia do praw Bożych, a zwłaszcza do przykazania: "Nie zabijaj!" we wszystkich jego wymiarach, niezależnie kogo dotyczy, pokazuje, że ateizm dla nas, dla ludzi tej ziemi, nie jest żadnym poglądem neutralnym. Tu chodzi o życie...

12 stycznia 2019 r.
W jutrzejszym święcie Chrztu Pańskiego powróci do nas bardzo ważne pytanie: "Czy znacie sprawę Jezusa z Nazaretu?" Powtórzymy również kolejne pytanie: Czy bez Maryi można znać sprawę Jezusa? Bez Tej, która dała Mu ciało i krew dla naszego zbawienia? Czy bez pomocy Ducha Świętego, który zaświadczy o Nim również poprzez głos Ojca, można dojść do całej prawdy i nie błądzić?

11 stycznia 2019 r.
Zdumiewamy się żywotnością Słowa Bożego, które jest bardzo żywe i skuteczne. W dzisiejszym fragmencie Listu św. Jana Apostoła słyszymy: "Ten, kto ma Syna, ma życie. A kto nie ma Syna Bożego, też nie ma życia”. Maryja uczy nas, będąc Matką Syna Bożego, że jest Matka życia. To wezwanie jest nam bardzo potrzebne. Zwłaszcza, jeśli ktoś nie uznaje Boga jako Ojca, to wtedy nie uznając Syna, nie zrozumie Matki, którą jest Maryja, ani Kościoła, który jest Matką.
Cieszymy się, że Ksiądz Biskup Antoni 6 stycznia br. przeżywał 25-lecie swoich święceń biskupich. Niech Bóg odnawia swoją miłość w nim i przez niego. Amen.

10 stycznia 2019 r.
Dzisiejszy fragment Listu Świętego Jana Apostoła kończy się bardzo ważnym dla nas stwierdzeniem, że zwycięstwo, które zwycięża świat wypływa z wiary. A to ostateczne zwycięstwo dokonało się przez Chrystusa, Który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. W zwycięstwie Chrystusa szczególną rolę ma Maryja, która już we wskazaniu Protoewangelii miażdży głowę węża. Dlatego wobec wszystkich ataków złego ducha i wobec różnych fal, które nie omijają również naszego Kościoła na ziemi polskiej, uciekajmy się do Niej, jako Przedziwnej Pomocy i Obrony.

9 stycznia 2019 r.
Nasza codzienna rzeczywistość dowodzi, że z Kościołem i w Kościele nie jest łatwo żyć. On bowiem nie jest rodzajem supermarketu, który obniża ceny, bojąc się, że odejdą od niego klienci. Jedyną ofertą Kościoła jest Jezus Chrystus, Jedyny Odkupiciel człowieka i świata.

8 stycznia 2019 r.
W odczytywanym dzisiaj fragmencie Listu św. Jana Apostoła słyszymy, że „Bóg pierwszy nas umiłował”. Dlatego przechodzimy ze śmierci do życia przez Chrystusa, który stał się dla nas ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Wierzymy, że każdą miłość trzeba donieść aż do śmierci, bo przez Chrystusa w Duchu Świętym staje się dopiero wówczas nieśmiertelna.

7 stycznia 2019 r.
Podczas Zwiastowania, jak również przy tajemnicy Bożego Narodzenia występuje Osoba Ducha Świętego działająca jako Miłość Ojca i Syna. Dlatego przyzywamy Go dzisiaj, w czasach szczególnego zamętu, nie odróżniania prawdy od kłamstwa, a dobra od zła. Prośmy, żeby Maryja - Matka Chrystusa i Kościoła, pomimo naszej grzeszności i słabości, wypraszała nam wierność Chrystusowi.

6 stycznia 2019 r.
Z nauczania św. Jana Pawła II do polskich biskupów dzisiaj pragnę zacytować następujące słowa: "Nie lękajcie się głosić odważnego świadectwa o małżeństwie i rodzinie, bo ono zapisane jest w ich sercach i sumieniach". Dlatego kiedy przychodzą kryzysy - o których wspomniał tutaj Ojciec Mariusz - patrzmy w górę, patrzmy w Jej oczy i serce. Przyzywajmy Ducha Świętego na wszelkie doświadczenia.

5 stycznia 2019 r.
Przed 40 laty na Błoniach Krakowskich, w czerwcu 1979 roku, Jan Paweł II prosił nas, abyśmy sami nie podcinali tych korzeni, z których wyrastamy. Dlatego z kolejnym bólem przyjmujemy inicjatywy na ziemi polskiej, aby tak ostro oddzielić Kościół od Narodu. Czy nie rozumiemy, że Kościół to jest Chrystus? Czyli, chcemy wolności od Chrystusa na ziemi polskiej? Dlatego z mocną nadzieją przyjmujemy dzisiaj święcenia i posługę biskupa Janusza Mastalskiego - biskupa pomocniczego w Krakowie, który bardzo wyraźnie przypomniał w Katedrze Wawelskiej: "Bóg - Pan jest moją nadzieją". I niech tak będzie na zawsze.

1 stycznia 2019 r.
W odczytywanym dzisiaj fragmencie Ewangelii odnajdujemy pewną pedagogikę maryjną. Otóż Ewangelista, ukazując Jej godność i rozważanie w sercu tych wszystkich tajemnic, które przeżywała wraz z Józefem, kończy ten fragment imieniem "Jezus". To imię było objawione Maryi już w Zwiastowaniu, a oznacza: "Bóg zbawia", "Bóg jest zbawieniem". Dlatego przyjmijmy ten dar, by Jezus wszedł w nasze życie i zjednoczył się z każdym człowiekiem, choćby on nie zdawał sobie z tego sprawy. Życie każdego toczy się w Chrystusie. Biedny jest człowiek, który próbuje poza Chrystusem odnaleźć sens i drogę swojego życia.

Przeczytaj także: CZYTAJ WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem