Reklama

Limanowa

Katecheza w plenerze

2018-06-28 10:24

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 26/2018, str. VI

Małgorzata Cichoń
Dąb Niepodległości „Józef” ma upamiętniać 100-lecie odzyskania przez Polskę upragnionej wolności

Rozpoczęły się wakacje. A wraz z nimi chcemy częściej przebywać na łonie natury. Małopolanie mają góry, jeziora, rzeki, zabytki i miejsca kultu religijnego – na wyciągnięcie ręki. Korzystać z tego dobra warto uczyć się od najmłodszych lat

Aktywne spędzanie czasu, integracja, a przy tym podążanie śladami największego z Polaków – to propozycja, z jakiej tuż przed wakacjami skorzystali młodzi turyści, przemierzając Beskid Wyspowy, Gorce czy Beskid Sądecki. Po raz szesnasty zorganizowano Rajd Gwiaździsty Szlakami Papieskimi z metą w Limanowej.

Większość uczestników przyszła właśnie ze szlaku, dlatego 8 czerwca nie wybrali najdłuższej z możliwych tras. Tak jak Paweł i Karol. Pierwszy pochodzi z Jaworznej k. Laskowej, a drugi ze Słopnic. Obaj uczą się w „mat-fizie” w I Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława Orkana w Limanowej. Wiążą przyszłość z Limanowszczyzną: tu chcieliby mieszkać, gdy założą własne rodziny. Jak mówią, udział w rajdzie to odskocznia od zajęć. No i nieczęsto można być na Mszy św., podczas której ołtarz umieszczono na stopniach wejścia do szkoły. A tak właśnie było w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Jana Pawła II, gdzie podsumowano wydarzenie.

Pilnować Papieża Polaka

Eucharystia sprawowana w plenerze przywodzi na myśl te, które późniejszy Papież Polak odprawiał podczas wypraw z młodymi w góry czy na kajaki. To nie był jedyny akcent, jaki łączył tego dnia limanowskie spotkanie ze świętym rodakiem. Przewodniczący Mszy św., ks. Stanisław Wojcieszak, celebrował ją w kielichu, w którym Ojciec Święty odprawiał Najświętszą Ofiarę w Watykanie. Na polowym ołtarzu stanęły też papieskie relikwie, piuska, stuła i różaniec, na jakim modlił się święty z Wadowic.

Reklama

Wcześniej w jednej z klas toczył się konkurs wiedzy o polskim papieżu oraz o dziejach naszej Ojczyzny. Pierwsze miejsce zdobyli przedstawiciele Szkoły Podstawowej nr 3 im. ks. płk. Józefa Jońca w Limanowej (z oddziałem gimnazjalnym). Reprezentująca tę placówkę 19-osobowa grupa przywędrowała ze szlaku wraz z siostrą katechetką, szarytką. Wybrali szlak miejski „do Krzyża”. Choć w konkursie wiedzy mogli wziąć udział tylko trzej przedstawiciele, przygotowywała się cała drużyna, czytając życiorys i homilie Jana Pawła II wygłoszone w Warszawie w 1979 r. i w Częstochowie w 1983 r.

Uczniowie podstawówki uczestniczyli w rajdzie po raz drugi. – Młodzi nie znają Jana Pawła II z bezpośredniego doświadczenia – mówi s. Monika. – A jednak odkrywają go jako kogoś bliskiego. W jego świętości – jego człowieczeństwo. Nie wolno nam zapomnieć o Janie Pawle II, „zgubić go”. Tak jak on mówił GOPR-owcom, by pilnowali mu tych szlaków, po których chodził, tak my powinniśmy „pilnować” Papieża Polaka i przekazywać go następnym pokoleniom. Udział w rajdzie nam w tym pomaga. Wydarzenie sprzyja też integracji, bo uczestniczą w nim osoby z różnych klas. W czasie wędrówki jest radość, śmiech i wzajemna pomoc. I o to właśnie chodzi! – dzieli się katechetka.

Można pięknie żyć

Do rozmowy włączają się uczennice z VII b. Ania mówi, że rajd umożliwia przeżycie przygody, ale i ma szczytny cel: – Dzięki wycieczce możemy poznać świętą osobę. Karolina dzieli się: – Jan Paweł II jest dla mnie autorytetem. Przede wszystkim dlatego, że był prawdziwy, był sobą. Za to go podziwiam. I jeszcze za to, że traktował każdego tak samo, niezależnie od pochodzenia, wyznawanej wiary czy wykonywanego zawodu.

Dagmara opowiada, że teksty, jakie czytała, przygotowując się do konkursu, pozwoliły jej zgłębić temat Ojczyzny. Zapamiętała też papieskie słowa, iż nie można zrozumieć siebie bez Chrystusa: – Dzięki Niemu wiemy, jaki jest sens i cel życia – podsumowuje. A Natalia uzupełnia jeszcze: – Limanowskie technikum nosi imię Jana Pawła II i przypomina, jakim był człowiekiem, jak pomagał ludziom. Każda szkoła, która ma takiego patrona, powinna tak czynić.

Przysłuchuje się nam Igor – Ukrainiec o polskich korzeniach: – Na Ukrainie szlaków Jana Pawła II nie mamy, ale pamiętamy o nim, jest nam bliski. Mówienie o Chrystusie w miejscu publicznym to bardzo dobry pomysł, tak powinno być – chwali ideę limanowskiego rajdu. A s. Monika puentuje: – Papież Polak stał się dla wielu „skałą”. Są takie postaci w naszym życiu, które stanowią mocny fundament. Są bezpieczne, można za nimi pójść. On był osobą spójną, ludzką, bliską. Pokazał, jak pięknie może żyć człowiek.

Dąb Niepodległości

– To plenerowa katecheza, na której przemawiają przydrożne krzyże i kapliczki – mówił o wędrowaniu Szlakami Papieskimi dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Jana Pawła II w Limanowej. Jan Skrzekut tuż przed Eucharystią witał zebranych – uczestników rajdu, jego organizatorów, władze lokalne i gości.

Mszę św. sprawowano w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Przy ołtarzu stanęli księża katecheci: ks. Robert Pociecha, ks. Bartosz Miziński i ks. Krzysztof Czyżowski. Przewodniczący Eucharystii, ks. Stanisław Wojcieszak, w homilii porównał nasze życie do turystycznej wędrówki. Nawiązując do postaci papieża turysty, wyjaśniał, że umiał on modlić się do Boga również przez kontakt z przyrodą czy wrażliwość na drugiego człowieka. Dodał, że powstała w 2003 r. inicjatywa Szlaków Papieskich objęła całą Polskę. Wskazał też na miłość Ojca Świętego do Ojczyzny. – Dziś zasadzimy przed szkołą „Dąb Niepodległości”. To zobowiązanie, żeby nie tylko to drzewko pielęgnować, ale i być człowiekiem niezachwianym, stałym jak dąb – tłumaczył kapłan i cytował słowa, jakie papież skierował do rodaków: „Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara...”. Ks. Stanisław, zwracając się do młodych, dodał od siebie: – Miejcie dumę narodową i potrzebę bycia wielkimi.

Po Mszy św. na terenie szkoły zasadzono dąb upamiętniający 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, ale i lokalnych bohaterów, którzy się do tego zwycięstwa przyczynili. Nadleśniczy Jan Legutko wytłumaczył, że sadzonkę wyhodowano z nasion najlepszej jakości z Puszczy Niepołomickiej, a dąb szypułkowy opiera się tak burzom przyrodniczym, jak i dziejowym. Urszula Własiuk z Fundacji „Szlaki Papieskie”, dziękując organizatorom uroczystości, przypomniała o wkładzie leśników w troskę o trasy, którymi chodził Karol Wojtyła.

Organizatorami wydarzenia byli: Powiat Limanowski, Miasto Limanowa, Gmina Limanowa, Nadleśnictwo w Limanowej, Parafia Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej, Fundacja Szlaki Papieskie, PTTK o/Limanowa, GOPR Oddział Limanowa oraz Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Jana Pawła II w Limanowej.

Tagi:
wakacje

Reklama

Pomysł na młodzieżowe wakacje

2018-09-25 11:55

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 39/2018, str. VI

Dekanalne Duszpasterstwo Młodzieży dekanatu pszczewskiego działające przy parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu od kilku lat aktywnie wspiera młodych w odkrywaniu swojego miejsca w Kościele. Swoim działaniem obejmuje dziesiątki młodzieży i dzieci. Także podczas tych wakacji, dzięki współpracy z różnymi instytucjami i stowarzyszeniami, młodzi z Międzyrzecza i okolic wyjechali na obozy i rekolekcje

archiwum ks. Damiana Dropa
Młodzież z dekanatu pszczewskiego na wyjazdach wakacyjnych

Z młodymi od kilku lat pracuje tu ks. Damian Drop. To jego pierwsza parafia. Obok obowiązków wikariusza i dekanalnego duszpasterza młodzieży posługuje w Młodzieżowej Radzie Duszpasterskiej naszej diecezji i jako moderator rejonowy Ruchu Światło-Życie. Razem z nim środowisko tworzą młodzi animatorzy i lektorzy. W grupie zrobili już wiele.

Własne miejsce

Plebania parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu to całkiem spory budynek. Znajduje się w samym centrum miasta. To tutaj swoją bazę mają wszelkie duszpasterskie wydarzenia. Dzięki ogromnej życzliwości proboszcza ks. kan. Marka Walczaka i inicjatywie samej młodzieży udało się wyremontować salki, które dziś owocnie służą formacji i integracji młodych. Salki „w Janie” stały się także miejscem spotkań dla młodzieży z okolicznych parafii. Dziś to owocuje, bo w okolicznych parafiach powstają wspólnoty oazowe.

Podczas ostatnich mistrzostw świata w piłkę nożną w oazowej salce działała prawdziwa strefa kibica. Nie bez znaczenia jest to, że ks. Damian jest zapalonym kibicem. Panowie... i panie z grupy spędzili tu bardzo wiele czasu. Nawet gdy było wiadomo, że nasi piłkarze zakończą mistrzostwa bardzo szybko. W pomieszczeniach parafialnych młodzież spędza czas także przy innych okazjach. Swoją bazę ma również tutaj powstały niedawno młodzieżowy zespół muzyczny.

Oaza w górach

W lipcu i sierpniu odbyły się trzy turnusy oaz wakacyjnych organizowanych przez stowarzyszenie Diakonia Ruchu Światło Życie Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. Z dekanatu Pszczew wzięło udział w tych rekolekcjach 9 animatorów oraz 60 uczestników z parafii międzyrzeckich, jak również z Kalska, Kaławy, Bukowca. To prawdziwy rekord diecezji. Jedną z uczestniczek oazowego wyjazdu była Zosia Derwich.

– Jeśli jesteś nastolatkiem i kiedyś słyszałeś o oazie, pewnie słyszałeś też o Oazie Nowego Życia. Jeśli się zastanawiałeś lub zastanawiasz nad pojechaniem na taki wyjazd... to przestań, po prostu tam jedź. A najlepiej na pierwszy turnus do Złotego Stoku, gdzie ja w tym roku przeżyłam rekolekcje pierwszego stopnia. Integracja trochę nam zajęła, nie wspominając już o uczeniu się imion innych – było nas ponad czterdzieścioro, licząc z naszą „złotą” kadrą. Jednak kiedy nie pamiętało się imion którejś z dziewczyn, zawsze można było zgadywać – Weroniki były cztery, Karoliny trzy, tak samo jak Zosie. Z chłopakami było trochę trudniej, ale istniała mała szansa, że któryś z nich miał na imię Tomek. Ktoś mógłby się zapytać, co najbardziej pamiętam ze swojej oazy... Otóż pamiętam to, jak bardzo gardło mnie bolało po codziennych śpiewach, i to, jak za każdym razem, kiedy myślałam, że nie dam rady zaśpiewać, śpiewałam jeszcze głośniej niż dzień wcześniej. Przez całe rekolekcje towarzyszyły nam przede wszystkim cztery pieśni – „Porzucam me smutki”, „Bili go trzciną”, „Witaj pokarmie” i... „Dziś późno pójdę spać”, które Dzielne Syrenki śpiewały bez przerwy, dzięki czemu po trzech dniach wszyscy znaliśmy już tekst – wyjaśniła Zosia. Jednak to, co najbardziej jej utkwiło w pamięci, dotyczyło przeżyć innego rodzaju: – Podczas tych dwóch tygodni chyba mogę powiedzieć, że zaczęłam kroczyć po kompletnie innej drodze. Moje życie nie zmieniło się od razu i diametralnie, bo wymaga to jeszcze mnóstwa pracy ode mnie. Przypomnień, żeby oddawać wszystkie swoje troski Panu, nauki posiadania siebie w dawaniu siebie i umiejętności, żeby pokazywać innym, że jestem dzieckiem Bożym, i przynosi mi to ogromną radość. Pierwszy stopień Oazy Nowego Życia to czas, w którym poznałam przyjaciół, przyjęłam Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, po raz trzeci podpisałam Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, poczułam, co to znaczy ewangelizować ludzi, ale przede wszystkim jak bardzo Bóg mnie kocha, że chce dla mnie jak najlepiej i że ma dla mnie plan, nawet jeśli go teraz nie dostrzegam – dodała Zosia.

Wyjazd do Łagowa

W minione wakacje młodzież z Międzyrzecza uczestniczyła także w rekolekcjach w odnowionym domu katechetycznym w Łagowie, który od wakacji pełni rolę Domu Formacyjnego Ruchu Światło-Życie naszej diecezji. Swoimi wspomnieniami z tego ośrodka podzieliła się Wiktoria Stafiniak: – Ośrodek w Łagowie był świeżo po remoncie, wszystko nowe. Pokoje były pięknie urządzone. Na oazie byłam pierwszy raz i pierwszy tydzień był dla mnie bardzo trudny. Nie znałam dobrze prawie nikogo, oprócz znajomych, z którymi przyjechałam. W drugim tygodniu robiło się coraz przyjemniej. Atmosfera była naprawdę rewelacyjna. Każdy dostał identyfikator ze swoim imieniem i nazwiskiem, żeby nie mówić do siebie: „eee, tyy”. Prawie codziennie wstawaliśmy o 7 rano i szliśmy od razu na poranną rozgrzewkę prowadzoną przez ks. Łukasza. Były modlitwy poranne i wieczorne. Na szkole śpiewu uczyliśmy się czyściej i lepiej śpiewać pieśni na Eucharystię. Szkoła Liturgii była prowadzona głównie przez kleryka. Tam uczyliśmy się m.in. postaw na Mszy św. czy akcentowania wyrazów. Spotkanie pod Namiotem z ks. Łukaszem to był czas z Pismem Świętym i Panem Bogiem. Na oazie były też pyszne śniadania, obiady i kolacje, na które każdy bardzo czekał. Głównym punktem dnia była Msza św. Odbywała się codziennie w kaplicy, a w niedziele chodziliśmy do pięknego kościółka w Łagowie – wyjaśniła Wiktoria. Obok tych wspomnień ważne były także chwile modlitwy i relacje z drugim człowiekiem. Wiktoria dopowiedziała, że: – Odbyły się też dwie adoracje, spowiedź generalna i spotkanie z Duchem Świętym, czyli cudowny czas. W ostatni wieczór była agapa. Wspominaliśmy, rozstrzygaliśmy konkursy, dostawaliśmy prezenty, dzieliliśmy się chlebem i dziękowaliśmy sobie za to wszystko. W jadalni czekały na nas smakołyki, a po jedzeniu tańczyliśmy, powoli się żegnaliśmy i dostaliśmy kartkę, na której mogli się podpisać uczestnicy, żeby każdy miał piękną pamiątkę z tego miejsca. Bardzo się cieszę, że ks. Damian namówił mnie i moje przyjaciółki na oazę. Poznałam tam dużo wspaniałych osób i przybliżyłam się do Pana Boga. Oaza trwała do 15 lipca i trudno było nam się pożegnać ze sobą po tak długim czasie. Polecam każdemu, kto jeszcze nigdy nie był – zaznaczyła Wiktoria.

Słowo dziękuję

Podczas mojej rozmowy o działalności wspólnoty bardzo często podkreślano, że wyjazd tak dużej ilości młodzieży nie byłby możliwy bez ludzi dobrej woli. Proszono mnie, by podziękować Fundacji KGHM Polska Miedź za dofinansowanie wyjazdów dla młodzieży i dzieci, które dzięki wsparciu fundacji mogły wyjechać na wakacyjne oazy.

Nie bez znaczenia była także pomoc Stowarzyszenia Rodzin Katolickich koło w Międzyrzeczu. Prezesem stowarzyszenia jest Teresa Flisikowska, która jednocześnie pracuje jako katechetka w Szkole Podstawowej nr 2 w Międzyrzeczu. Pani Teresa bardzo aktywnie wspiera duszpasterstwo młodzieżowe, prowadząc grupę Oazy Dzieci Bożych. To stowarzyszeniu młodzież zawdzięcza napisanie projektu, który pozwolił na dofinansowanie dla najmłodszych uczestników dekanatu pszczewskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Loreto: Domek Matki Bożej – największe sanktuarium maryjne Włoch

2019-03-25 09:34

kg (KAI) / Loreto

Niewielkie miasteczko i gmina w środkowych Włoszech w regionie Marche nad Adriatykiem – Loreto, do którego dzisiaj przybył z jednodniową wizytą Franciszek, zajmuje szczególne miejsce na religijnej i pielgrzymkowej mapie tego kraju. Jest największym i najważniejszym włoskim sanktuarium maryjnym, odwiedzanym rocznie przez ok. 4 mln osób z całego świata. Główną jego relikwią jest Święty Dom, zwany też Domkiem Matki Bożej, gdyż – według prastarej tradycji – pod koniec XIII wieku aniołowie przenieśli go z Nazaretu do tego miejsca

Monika Książek

Jest to kamienny budynek o wymiarach 8,5 m x 3,8 m x 4,1 m, z drzwiami po stronie północnej i parą drzwi od strony południowej oraz oknem po zachodniej. Na zewnątrz ściany pokrywają marmurowe płaskorzeźby, przedstawiające sceny z życia Maryi, nawiązujące nie tylko do Ewangelii, ale także do apokryfów oraz wizerunki proroków starotestamentalnych. Wewnątrz budynku znajduje się właściwy Domek i rzeźba przedstawiającą tzw. Madonnę z Loreto.

Piękna, średniowieczna tradycja głosi, że jest to część domu z Nazaretu, w którym Maryja urodziła się a następnie poczęła i wychowała Pana Jezusa. Po jego Wniebowstąpieniu dom stał się kościołem. Gdy w VIII wieku ziemie te zajęli muzułmanie, początkowo obiekt był niezagrożony. Sytuacja pogorszyła się w XII i XIII w., po wyprawach krzyżowych, a zwłaszcza po ostatecznym wyparciu chrześcijan z tych obszarów. Powstało wówczas duże i realne niebezpieczeństwo zniszczenia bądź co najmniej zbezczeszczenia tego miejsca przez panujących tam wówczas Mameluków egipskich, toteż aby do tego nie dopuścić, na początku maja 1291 aniołowie w sposób cudowny przenieśli Domek Maryi do Italii.

Pierwsze „lądowanie” nastąpiło 10 maja tegoż roku w Trsacie (dzisiejsza Chorwacja, dzielnica Rijeki; po włosku Tersatto). Ale tamtejsi mieszkańcy, wśród których było wielu złodziejów i rzezimieszków, nie docenili wagi i znaczenia Domku, toteż aniołowie po 3 latach i 7 miesiącach jeszcze raz podjęli się zadania transportu, przenosząc go na drugi brzeg Adriatyku i umieszczając bezcenną relikwię w okolicach dzisiejszej Ankony. Dziś wznosi się tam kościół Matki Bożej Wyzwolicielki z Posatory. Stamtąd po dalszych 9 miesiącach wysłannicy nieba przenieśli dawne mieszkanie Maryi w pobliże Porto Recanati, gdzie znajdował się lasek, należący do miejscowej szlachcianki o imieniu Loreta. Później pątnicy mówili, że idą do „Madonny Lorety” i od tego ma się wywodzić dzisiejsza nazwa tego miejsca.

Późniejsze podanie głosiło jeszcze, że w zagajniku pani Lorety dwaj pasterze ujrzeli jaskrawe światło z nieba, za którym pojawił się Domek Maryi.

W rzeczywistości całą operację transportową sfinansowała i przeprowadziła włoska kupiecka rodzina de Angeli, prawdopodobnie przy udziale templariuszy, drogą morską przez Bałkany i 10 grudnia 1294 cenna relikwia dotarła na swoje dzisiejsze miejsce. W 1468 na polecenie ówczesnego biskupa Recanati – Nicolò dall'Aste, rozpoczęto budowę wielkiej świątyni, w której wnętrzu znalazłby schronienie Święty Domek Maryi i aby móc przyjmować coraz większe tłumy pielgrzymów, przybywających do tego miejsca. Ponieważ biskup zmarł już w rok później, jego dzieło nakazał kontynuować papież Paweł II (1464-71), który w 1464, gdy jeszcze jako kardynał nawiedził Domek, został cudownie uzdrowiony za sprawą Maryi.

W 1587, wraz z wykończeniem fasady, budowa ostatecznie dobiegła końca, ale różne prace wykończeniowe trwały jeszcze prawie pół wieku. W latach 1750-54 wzniesiono bogato zdobioną dzwonnicę. W świątyni są liczne piękne malowidła, mozaiki, freski i rzeźby. Wielkie straty sanktuarium poniosło po wkroczeniu w lutym 1797 do Loreto wojsk napoleońskich, które zniszczyły i rozkradły część cennych zabytków.

Doceniając znaczenie tej niezwykłej relikwii papieże od początku otaczali ją szczególną uwagą. W 1507 sanktuarium zostało podporządkowane bezpośrednio Stolicy Apostolskiej i do 1698 miało ono swego kardynała-protektora (opiekuna). W tymże roku jego zadania przejęła specjalnie utworzona w tym celu Kongregacja Loretańska, kierowana przez kardynała sekretarza stanu, którego na miejscu reprezentował prałat-gubernator. Wszystkie te szczególne przywileje sanktuarium w Loreto potwierdzali późniejsi rządcy Włoch w XIX w., a nawet okupacyjnej wojska francuskie (1797-98).

Po zjednoczeniu Włoch w 1870 Święty Domek cieszył się nadal specjalną opieką prawną. Po podpisaniu konkordatu między Rzymem a Stolicą Apostolską w 1929 powołano specjalną komisję mieszaną w celu praktycznego wykonania art. 27 tego dokumentu, poświęconego właśnie sanktuarium w Loreto. Powstała wówczas Administratura Papieskiej Bazyliki Świętego Domu, której przewodniczył administrator mianowany bezpośrednio przez Ojca Świętego, reprezentowany na miejscu przez wikariusza w randze biskupa. 24 marca 1920 Benedykt XV ogłosił Madonnę z Loreto patronką lotników. Zapoczątkowało to wizyty czołowych polityków włoskich do tego miejsca, m.in. 28 czerwca 1922 sanktuarium odwiedził książę Hubert (Umberto), a 24 października 1936 – dyktator Benito Mussolini.

Św. Paweł VI ogłosił 24 czerwca 1965 konstytucję apostolską “Lauretanae Almae Domus”, znoszącą Administraturę i powołującą na jej miejsce Papieską Delegaturę ds. Sanktuarium Świętego Domu w Loreto. Papież utworzył ponadto Prałaturę Świętego Domu, obejmującą kanonicznie cały obszar gminy Loreto oraz nadał bazylice loretańskiej rangę katedry, którą zarządza delegat papieski. Współpracują z nim dwaj wikariusze – jeden dla delegatury i drugi dla prałatury.

W przeszłości delegatami papieskimi w Loreto byli sekretarze dwóch kolejnych papieży: Jana XXIII – kard. Loris Capovilla i Pawła VI – abp Pasquale Macchi.

Warto jeszcze dodać, że zarówno samo Loreto, jak i Święty Domek mają pewne akcenty polskie. W kaplicy Najświętszego Serca w bazylice znajduje się przedstawienie Bitwy Warszawskiej namalowane przez Arturo Gattiego. A 18 lipca 1944 r. 2. Korpus Polski, dowodzony przez gen. Władysława Andersa, wyzwolił Ankonę, jeden z kluczowych portów położonych na wybrzeżu Adriatyku i sąsiednie Loreto. Była to, nawiasem mówiąc, jedyna operacja przeprowadzona samodzielnie przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych u boku aliantów zachodnich podczas kampanii włoskiej. 2. Korpus Polski walczył w latach 1944-45 na froncie włoskim przez 367 dni. Zginęło 2197 naszych żołnierzy, a 8376 zostało rannych.

Loreto, a przede wszystkim znajdujący się tam Święty Domek, dały początek podobnym sanktuariom w różnych krajach i miastach, m.in. w Pradze, Santa Fe (Nowy Meksyk, USA), także w Polsce, gdzie nazywa się je domkami loretańskimi (np. Loretto nad Bugiem).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Józef Kupny podjął Dzieło Duchowej Adopcji

2019-03-25 22:40

Agnieszka Bugała

W czasie Mszy św. sprawowanej z okazji jubileuszu 5-lecia ustanowienia Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Kościoła we Wrocławiu proboszcz paulińskiej parafii o. Mirosław Bijata poprowadził modlitwę przyrzeczenia, którą odmówili chętni włączenia się w Dzieło Duchowej Adopcji. Wśród osób podejmujących modlitwę w intencji dzieci zagrożonych aborcją był wrocławski metropolita abp Józef Kupny. Decyzja Księdza Arcybiskupa to ważne świadectwo i konkretny dowód na troskę pasterza o powierzone owce.

Agnieszka Bugała

Duchowa Adopcja jest modlitwą w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Trwa dziewięć miesięcy i polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańca świętego oraz krótkiej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców. Dzieło Duchowej Adopcji powstało po objawieniach w Fatimie, stając się odpowiedzią na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy. W roku 1987 modlitwa została przeniesiona do Polski. Duchowa adopcja skutecznie leczy głębokie zranienia wewnętrzne spowodowane grzechem aborcji a także pomaga ludziom młodym kształtować charakter, walczyć z egoizmem, odkrywać radość odpowiedzialnego rodzicielstwa. W każdej chwili można przyłączyć się do Dzieła Duchowej Adopcji poprzez rozpoczęcie dziewięciomiesięcznej modlitwy za dziecko poczęte.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem