Reklama

Kościół domem Pana na wieki

2018-06-28 10:24

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 26/2018, str. I

Karolina Krasowska
Bp Tadeusz Lityński dokonał konsekracji kościoła w Szlichtyngowej

14 kwietnia 1995 r. spłonął drewniany, zabytkowy kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Szlichtyngowej. Po zgliszczach pozostał jedynie krzyż misyjny. Staraniem parafian na przestrzeni 23 lat udało się odbudować świątynię. Jej liturgicznej konsekracji 24 czerwca dokonał bp Tadeusz Lityński

Misję odbudowy świątyni polecił ówczesny ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej bp Adam Dyczkowski. Prowadził ją ks. Antoni Łatka przy pomocy społecznego komitetu odbudowy kościoła, na czele którego stanął Zygmunt Konieczny. We wrześniu 1996 r. w obecności księdza biskupa został wmurowany kamień węgielny pod budowę nowej świątyni, zaś w maju 1997 r. ksiądz biskup dokonał poświęcenia kościoła znajdującego się w stanie surowym. W kolejnych latach prowadzono zbiórkę pieniędzy oraz trwały systematyczne prace wewnątrz, a także na zewnątrz świątyni. W ostatnim czasie były to prace wykończeniowe. Przeprowadzono malowanie kościoła, modernizację oświetlenia oraz wymagane poprawki budowlane. Cały koszt budowy wyniósł ok. 1,7 mln zł, z czego ponad 1 mln został wpłacony przez miejscowych parafian.

Od samego początku główną osobą, która do końca doprowadziła budowę kościoła, był ks. kan. Antoni Łatka, proboszcz parafii i dziekan dekanatu Wschowa.

Reklama

– W lipcu 1995 r. zostałem wezwany do księdza biskupa, który powiedział mi: „Twoje miejsce jest teraz w Szlichtyngowej. Tam masz za zadanie odbudować kościół”. Przyjąłem to bez mrugnięcia oka. Z wielką ufnością i nadzieją, że podołam temu zadaniu. Dzisiaj ogromnie się cieszę, że moja misja została wypełniona, zadanie wykonane. Kościół stanie się domem Pana na wieki, w którym będzie On obficie karmił swój lud Słowem Bożym i Chlebem, dającym życie wieczne – powiedział ks. Łatka.

Liturgicznej konsekracji odbudowanego kościoła dokonał bp Tadeusz Lityński, który wyraził swoją wdzięczność tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do odbudowy kościoła. – Do najlepszej historii parafii i diecezji dopisujemy dziś dzień poświęcenia, prosząc, byśmy tę świątynię odwiedzali z wiarą i dbali o nią, a wznosząc nasze myśli ku Bogu, wznosili wciąż na nowo świątynie naszych serc, by ziarno wiary w naszym sercu kiełkowało i rosło, przybliżając wszystkim królestwo Boże – powiedział ksiądz biskup.

Tagi:
świątynia konsekracja bp Tadeusz Lityński

Konsekracja kościoła w Starym Węgorzynku

2018-08-08 10:23

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 32/2018, str. VI

Uroczyste poświęcenie kościoła i ołtarza zalicza się do najważniejszych aktów liturgicznych. Obrzęd konsekrancji odbył się niedawno w parafii Węgorzyno, gdy Metropolita Szczecińsko-Kamieński poświęcił nowy kościół w Starym Węgorzynku

Fotopyrczak/skylens
Kościół pw. Chrystusa Króla w Starym Węgorzynku

Na historyczne dziedzictwo naszych ziem w dużej części składają się wszystkie świątynie, które przypominają o bogatej przeszłości terenów składających się na obecną archidiecezję. Ocalałe po wojnie kościoły przypominają o duchu modlitwy minionych wieków a te, które zostały pieczołowicie odbudowane, świadczą o wierze i miłości do Kościoła. Pięknym przykładem tej prawdy była niedawna uroczystość konsekracji nowego kościoła pw. Chrystusa Króla w Starym Węgorzynku, należącym do parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Węgorzynie.

Historia kościoła

„Historia wzniesienia tej pięknej, nowoczesnej w swoim kształcie architektonicznym świątyni jest bardzo niezwykła – mówi Teresa Działoszewska. – Budowę kościoła rozpoczęto w marcu 2017 r. po uzyskaniu pozwolenia na budowę, które wydane zostało przez starostę łobeskiego w dniu 16 grudnia 2016 r. Natomiast 2 sierpnia 2017 r. po wzniesieniu już części murów kościoła, w obecności ks. prał. Józefa Cyrulika, dziekana z Łobza, został uroczyście wmurowany kamień węgielny wraz z dokumentami potwierdzającymi, że inwestorami budowy kościoła filialnego w Starym Węgorzynku są państwo Ludwika Miklaszewska i Henryk Adamus z rodziną oraz Wojciech Adamus i Katarzyna Ksel-Adamus z synem Ignacym, a także Bartosz Adamus z synami Dorianem i Olivierem. Państwo Adamus są właścicielami dużej firmy mającej swoją siedzibę w Starym Węgorzynku. Do tuby włożono również nazwiska pracowników, którzy budowali ten piękny obiekt, inżynierów, robotników budowlanych, rzemieślników i innych, którzy pozostawili tu cząstkę swego serca. Na obelisku, gdzie wmurowany jest kamień, umieszczono napis: „To jest kamień z kaplicy, w której jest grób św. Franciszka z Asyżu. Pomódl się – lecz nie mów Bogu, że masz wielkie troski, powiedz troskom, że masz wielkiego Boga”.

Budowa świątyni

W czasie budowy kościoła filialnego pw. Chrystusa Króla w Starym Węgorzynku proboszczami parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Węgorzynie byli: ks. kan. Karol Wójciak – obecny proboszcz parafii pw. św. Jadwigi w Choszcznie oraz obecny proboszcz ks. Andrzej Tychoniec. Zatrzymując na chwilę uwagę na formie świątyni, należy wspomnieć, że została pomyślana jako znak naszych czasów, ale odnoszący się z szacunkiem do tradycji architektury sakralnej, a także kontekstu jej szczególnej lokalizacji przed wsią na wzniesieniu wśród pól. Autorem projektu jest Pracownia Architektoniczna Krystyny Cyrulińskiej ze Szczecina. Figura Chrystusa Króla posadowiona na cokole zaprasza do jej wnętrza, które promieniuje spokojem i harmonią, pomagając w skupieniu i modlitwie. Tak to w tym szczególnym miejscu dla jego mieszkańców w małej wsi Starym Węgorzynku w gminie Węgorzyno w rok i trzy miesiące został zbudowany dzięki rodzinie państwa Adamusów kościół – kończy swą opowieść Teresa Działoszyńska”.

Wyjatkowy dzień

Uroczystości konsekracyjne zgromadziły znamienitych gości z abp. Andrzejem Dziegą na czele, dziekanem łobeskim ks. prał. Józefem Cyrulikiem, ks. kan. Karolem Wójciakiem, który rozpoczął dzieło wznoszenia kościoła, kapłanami z dekanatu, władzami samorządowymi, przedstawicielami Bractwa Orderu św. Stanisława BM i dużą rzeszą wiernych. Modlitwa zgromadzonych rozpoczęła się na zewnątrz świątyni, gdzie Księdzu Arcybiskupowi został wręczony klucz do kościoła, który następnie przekazał gospodarzowi miejsca ks. Andrzejowi Tychońcowi. Dopełnieniem bogactwa początkowej części liturgii konsekracji było poświęcenie murów nowo wzniesionej świątyni, po czym wszyscy uroczyście wkroczyli do jej wnętrza, gdzie rozpoczęło się sprawowanie Najświętszej Ofiary. Przed liturgią Słowa Bożego dokonano poświęcenia ambonki, z której proklamowane będzie odtąd natchnione Słowo. W konsekracyjnej homilii dostojny Celebrans przypomniał zebranym dzieje wiary na naszej słowiańskiej ziemi, szczególnie akcentując dzieło św. Ottona z Bambergu. Poprzez najważniejsze dzieje historii Kościoła na Pomorzu Zachodnim Ksiądz Arcybiskup przybliżył wartość i znaczenie trwałych struktur ewangelizacyjnych, podkreślając wagę wspólnoty serc zjednoczonych w życiu parafialnym. W tym kontekście złożył hołd dziękczynienia tym, którzy z wielkim heroizmem wiary wznieśli tę bardzo symboliczną w swej wymowie architektonicznej świątynię, podkreślając ważność miejsca sakralnego dla uświęcenia człowieka i budowania prawdy o drodze do zbawienia.

Zasadniczym elementem liturgii była konsekracja ołtarza do sprawowania Najświętszej Ofiary. Jest to obrzęd bardzo przemawiający do wnętrza ludzkiego poprzez swą symbolikę i nawiązanie do najistotniejszych funkcji, które spełnia Ołtarz Żertwy Pańskiej.

Po namaszczeniu Ksiądz Arcybiskup dokonał tego samego obrzędu w kilku miejscach kościoła przy tzw. zacheuszkach, które stanowią widoczny znak świętości tego miejsca. Rozbudowany obrzęd okadzenia ołtarza i świątyni oraz zapalenie świec ołtarzowych, a także świec kandelabrowych przy zacheuszkach wprowadziły uczestników Eucharystii w dalsze przeżywanie Najświętszej Ofiary. Po Komunii św. i dziękczynieniu w wielkim modlitewnym skupieniu Dostojny Celebrans poświęcił nowe tabernakulum i umieścił w nim po raz pierwszy Chrystusa Eucharystycznego, zapalając na zawsze wieczne światło.

Duchowe owoce

Uroczystość w Starym Węgorzynku ukazała bogactwo ducha tutejszych wiernych zjednoczonych wokół prawd Bożych oraz kierowanych miłujących ich sercem proboszczów ks. kan. Karola Wójciaka i ks. Andrzeja Tychońca. Niech temu szlachetnemu wzrastaniu w świętości dopomaga Jezus Chrystus – Król Wszechświata, któremu dedykowana jest ta świątynia!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy duszpasterze stracili młodzież, czy młodzież straciła duszpasterzy?

2018-09-12 10:43

Bp Andrzej Przybylski
Edycja częstochowska 37/2018, str. VIII

kanamlodych.pl

Tyle powiewów Ducha Świętego kieruje Kościół w stronę młodych. Przed nami święto patrona polskiej młodzieży – św. Stanisława Kostki. W październiku ma się odbyć synod biskupów na temat młodych. Ale Duch Święty „wieje” również w nasze wewnętrzne niepokoje, w których nosimy pytania o obecność młodych w Kościele.

Duch przenika wszystko i mocno wierzę, że pragnie tą troską o młodzież przeniknąć przede wszystkim nasze wspólnoty parafialne. Wiatr zwykle zmienia kierunek. Myślę, że jedna zmiana przydałaby się nam na pewno. Mniej powinniśmy się zastanawiać, co takiego jest w świecie, co zagraża młodym, a więcej powinniśmy myśleć o tym, czego brakuje nam w Kościele, że młodych nie przyciągamy. I choć świat się diametralnie zmienia, warto czasem sięgnąć do sprawdzonych metod.

Przyjaciel młodzieży św. Jan Bosko nie zasłynął wielką dydaktyką, czy też pełnymi rozgłosu spotkaniami i koncertami na arenach sportowych. Miał za to wielkie przekonanie, że najskuteczniejszym środkiem dotarcia do młodych jest po prostu obecność z młodymi. Tę asystencję wychowawczą rozumiał jako proces pracy organicznej w środowisku młodzieżowym. Tu niczego nie da się osiągnąć pojedynczą akcją – trzeba stale być blisko młodych. Być to najpierw słuchać. Nie zaczynać od oceny, od krytyki, od narzucania własnego planu działania, ale zacząć słuchać. Tylko uważne słuchanie może być skutecznym źródłem odkrycia tego, czego oczekują młodzi i jakie mają problemy, z którymi chcą przyjść do Pana Boga.

Drugi warunek to czas dla młodych, i to taki na mur beton. Wbrew pozorom mało kto ma dzisiaj czas dla młodych. Zapracowani rodzice, przemęczeni nauczyciele. Pozostaje czasem tylko komputer i koledzy z ulicy. Jeśli młodzi mają pewność, że w parafii ktoś na nich czeka, jest o konkretnej godzinie do ich dyspozycji i chce ich szczerze posłuchać, to powoli zaczną przychodzić. Pamiętam z czasów duszpasterskiej pracy z młodymi, że jedną nieobecność musiałem czasem nadrabiać miesiącami. Wystarczyło, że raz nie było mnie na spotkaniu, a już niektórzy mieli wątpliwości, czy warto przyjść, bo może znów mnie nie będzie. Im bardziej i częściej nasze plebanie i my sami jesteśmy otwarci na młodych, tym chętniej będą się pojawiać. Oczywiście, że młodzi muszą też wiedzieć, że przyjść warto. Wbrew pozorom młodym szybko nudzą się dobre ciasteczka i kawa, smaczna pizza i coca-cola. Młodzi są mądrzy i zostają tam, gdzie naprawdę warto, gdzie oferta jest sensowna i głęboka. Również ta religijna i formacyjna.

Choćby tyle przypomnień wystarczy, żeby zrobić sobie rachunek sumienia z duszpasterstwa młodych. Na jego podsumowanie warto sobie szczerze odpowiedzieć, kto kogo bardziej stracił: czy duszpasterze stracili młodzież, czy też młodzież straciła dobrych duszpasterzy?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Chciałam sprawdzić Maryję – świadectwo z Niepokalanowa

2018-09-19 20:21

Agnieszka Bugała
Kaplica w Niepokalanowie

Na nocne czuwania przed Najświętszym sakramentem w Niepokalanowie przed pierwszą sobotą miesiąca przyjeżdżam już od roku. Wcześniej słyszałam często jak o. Mirosław Kopczewski OFMConv zachęcał do takiej formy modlitwy. Myślałam sobie: to nie dla mnie, nie czułam się na siłach. Bałam się, czy starczy mi sił, czy podołam fizycznie tak czuwać w nocy. (Swoją drogą dziwne te lęki, bo przecież na weselu tańczy się całą noc i siły się znajdują).

Przekonały mnie jednak słowa o. Mirosława o tym, że jak ofiarujesz Matce Bożej jajko, Ona w zamian odda ci kurę, a jeśli podarujesz kurę, Ona da tobie wołu, jeśli ofiarujesz wołu Ona odda ci farmę, a jeśli Maryi ofiarujesz farmę…?

Pomyślałam, że sprawdzę na własnej skórze, we własnym życiu, czy to prawda, czy ta zasada działa, czy rzeczywiście Maryja jest tak hojna. I tak to się zaczęło, od sprawdzenia Matki Bożej, a Ona ze swoim Synem, powolutku lecz dostrzegalnie, przemieniała i nadal przemienia moje przekupne serce i życie.

W czasie adoracji Pan Jezus sam wyznacza co będzie tematem spotkania. Ja daję Mu do dyspozycji czas, samą siebie i ..... dzieje się. Bóg hojnie odpowiada na moją dyspozycyjność wg. zasady: DAR za dar.... Często na adoracji dotyka mnie mocno jakiś fragment z Pisma św., czasem jest to jakiś obraz, a czasem jest tylko cisza, tak bardzo kojąca cisza... Na samym początku czuwania były dla mnie jakby jałowe. Piszę „jakby jałowe”, ponieważ nie przynosiły rewolucyjnych zmian w moim życiu, jednak zawsze dawały pokój, ukojenie i nowe siły.

Teraz za każdym spotkaniem już tęsknię. Czasami łapię się na tym, że już po przyjeździe do domu, czy w połowie miesiąca, myślę o kolejnej adoracji, by móc odpocząć przy Jezusie, tak słodko, tak w milczeniu. Coraz mocniej odczuwam w sercu brak tych spotkań i Obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie w tygodniu, gdy daleko jeszcze do wyjazdu. To niesamowite, jak Jezus słucha naszych pragnień i delikatnie na nie odpowiada, zapraszając do spotkania, do głębszej relacji.

Na rozpoczęcie mojego urlopu pewien znajomy życzył mi dużo wakacyjnego wypoczynku na słonecznej plaży. Uśmiechnęłam się i podziękowałam za życzenia. Nie wiem jak to się stało, ale od razu w mojej głowie pojawiła się myśl, złota myśl: przecież to jest super pomysł, że też sama na to nie wpadłam! Mogę przez całe wakacje spotykać się z Jezusem przed Najświętszym Sakramentem. Nigdy dotąd nie spędzałam tak wakacji!

Złotą myśl wprowadziłam w czyn i słów zachwytu mi brakuje, by opisać jak wspaniałomyślnie Jezus odpowiedział na ten dar codziennych adoracji.

Owocem tych adoracji jest m.in coraz to głębsze poznawanie samej siebie, życie w prawdzie o sobie , o swoim życiu, o moim grzechu. To dzięki tym spotkaniom wiem co jeszcze muszę wyznać na spowiedzi, za co jeszcze nie żałowałam, za co nie zadośćuczyniłam ludziom i Bogu. Dzięki tym spotkaniom Jezus pomógł mi rozeznać, po blisko 20. latach modlitw i próśb, jakie jest moje powołanie… Chwała Panu! Jezus pomaga dostrzec ślady Jego obecności w mojej codzienności i całym moim życiu...

Im więcej, częściej i na dłuższy czas spotykam się z Jezusem na adoracji, tym więcej jeszcze pragnę nabierać przy Nim sił - TO DZIAŁA JAK MAGNES, przyciąganie gwarantowane. I widzę jak Jezus pomaga mi w życiu realizować te pragnienia.

Sprawdziła się zasada: Im więcej dasz, tym więcej otrzymasz...

DAR ZA DAR, MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ, CIERPIENIE ZA CIERPIENIE....

I im więcej dasz, tym więcej i bardziej pragnąć będziesz – tak to działa.

Czasami jednak „ktoś mi w głowie myśli” inaczej i zaciemnia wszystko... Przychodzą wtedy chwile niechęci, myślenia typu: Może już starczy tych adoracji? Po co ich tyle? To nic nie daje (mimo, iż mam realne, odczuwalne skutki działania tej modlitwy). Kiedy jednak przychodzę na adorację, mimo zwątpienia i czarnych myśli, to Jezus jak zawsze działa z mocą, pokrzepia ducha i ciało. I często sama się dziwię, że będąc bierna, zmęczona, siedzę tylko w ławce, a Jezus leczy i przemienia to, co we mnie mroczne i ciemne. Zawsze wychodzę z adoracji inna niż przyszłam, bardziej radosna, lżejsza jakaś.

Jaka moc, jaka siła ukryta jest w tym małym kawałku Chleba! Wciąż mnie to zadziwia…

Chwała Panu za wszystkie Jego cuda....
Chwała Panu za wszystkie Jego dary...
Chwała Panu, za Jego nieustanną, uzdrawiającą Obecność...
Dobrze, że jesteś Panie. Dobrze, że jesteś...

Świadectwo Marty udostępnione o. Mirosławowi Kopczewskiemu OFMConv

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem