Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

11 lipca święto św. Benedykta, opata, patrona Europy

Św. Benedykt z krzyżem, księgą i pługiem w rękach

2018-07-04 11:07

Ks. Artur Stopka
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 14-15


Giotto di Bondone – św. Benedykt

Jest głównym patronem całej Europy. Dlaczego? Bo ją uratował i spoił duchowo. Uczył, że wielbienie Boga ma największe znaczenie dla ludzkiej społeczności.

„Był mąż, z łaski Bożej i z imienia «Błogosławiony», którego życie przepełniała świętość. Od dzieciństwa miał serce dojrzałe i wyrastając daleko ponad swój wiek cnotami, nie zaprzedał swojej duszy żadnej rozkoszy. A choć żyjąc jeszcze na ziemi, mógł przez czas pewien swobodnie korzystać ze świata, wzgardził nim i jego kwiatami, jakby już wszystkie uwiędły”. Tak o św. Benedykcie Opacie napisał w dziele noszącym tytuł „Dialogi” papież Grzegorz I, zwany Wielkim. Na Stolicy Piotrowej zasiadał w latach 590-604 i był pierwszym mnichem, któremu powierzono tę posługę. Był benedyktynem.

Gdy założyciel tego zakonu umierał w klasztorze Monte Cassino, Grzegorz I miał mniej więcej siedem lat. A jednak to właśnie stworzony przez niego zbiór hagiograficzny stanowi jedno z dwóch źródeł współczesnej wiedzy o św. Benedykcie z Nursji. Drugim, na które wskazał Grzegorz Wielki, jest napisana przez Benedykta Reguła. „Ktokolwiek zatem pragnie dokładniej poznać jego charakter i życie, odnajdzie bez trudu w owej Regule całą osobowość Mistrza, bo święty mąż nie mógł inaczej postępować, niż sam nauczał” – podpowiedział autor „Dialogów”.

„Błogosławiony” dla kontynentu

Z perspektywy 1,5 tysiąclecia dziś bez żadnej przesady można powiedzieć, że urodzony ok. 480 r. w Nursji (ok. 100 km od Rzymu) człowiek, którego imię oznaczało „Błogosławiony” (Benedictus), stał się prawdziwym błogosławieństwem dla europejskiego kontynentu. Sytuacja była bardzo poważna. W 395 r. Teodozjusz podzielił imperium na Cesarstwo Zachodnie i Wschodnie. Cesarstwo Zachodnie szybko dotknęły liczne kryzysy. W 410 r. Wizygoci złupili Rzym, w 455 r. to samo zrobili Wandalowie. Barbarzyńskie plemiona coraz śmielej zasiedlały ziemie imperium. W 476 r. germański wódz Odoaker obalił ostatniego cesarza Romulusa Augustulusa. Cesarstwo zachodniorzymskie upadło. Cały jego dorobek cywilizacyjny znalazł się w stanie zagrożenia. I wtedy pojawił się Benedykt.

Reklama

Chociaż w dziejach chrześcijaństwa jest postacią niezwykle znaczącą, znamy niewiele udokumentowanych faktów z jego życia. Wiadomo, że miał siostrę bliźniaczkę Scholastykę. Wiadomo, że rodzice posłali go do Rzymu, aby zdobył wykształcenie. Ale szybko porzucił studia, zamieszkał w grocie w Subiaco (ok. 80 km od Rzymu) i podjął życie pustelnicze. Wieść o jego pobożności i ascetycznym życiu rozniosła się po okolicy, więc pobliscy mnisi poprosili go, aby został ich przełożonym. Sposób, w jaki się do tego zabrał, nie spodobał im się jednak, do tego stopnia, że próbowali go otruć.

Diabeł na kamieniu

Komentatorzy jego dziejów wskazują, że to wydarzenie miało niebagatelny wpływ na dojrzewanie Benedykta do stworzenia Reguły, która nie tylko wpłynęła zasadniczo na kształt życia zakonnego w Kościele powszechnym, ale również odcisnęła trwały ślad w cywilizacji europejskiej.

Nie wiadomo dokładnie kiedy, ale najpóźniej w 529 r. Benedykt rozpoczął na stromej górze między Rzymem a Neapolem budowę kościoła i klasztoru znanego dzisiaj jako Monte Cassino. Nie było to zadanie łatwe. Grzegorz Wielki opowiedział w „Dialogach”, jak to pewnego razu bracia nie mogli podnieść kamienia, którego chcieli użyć do budowy. Benedykt zobaczył, że siedzi na nim diabeł, pomodlił się, pobłogosławił i już po chwili głaz można było wmurować w odpowiednie miejsce.

Żywa norma dla żywych ludzi

Na Monte Cassino Benedykt zredagował słynną aż do dziś Regułę. O. Tomasz M. Dąbek OSB zwrócił uwagę, że stanowi ona fundament życia mniszego w Kościele zachodnim już od kilkunastu stuleci i mimo upływu czasu nic nie straciła na wartości. „Następujące po sobie pokolenia mnichów i mniszek nadal dostrzegają w niej urzekający i zawsze aktualny sposób życia, realizację chrześcijańskiego ideału naśladowania Chrystusa przez postępowanie pełne umiaru, zaproponowane przez Mistrza odznaczającego się umiłowaniem Boga nade wszystko i głęboką, nadprzyrodzoną mądrością” – napisał benedyktyn. Zauważył też, że choć mistrzowie życia duchowego pozostawili wiele reguł, to żadna z nich nie zdobyła takiej popularności ani nie odegrała takiej roli jako „żywa norma dla żywych ludzi”. Przesłanie Reguły Benedykta najczęściej streszcza się w słynnych słowach: „Ora et labora” (Módl się i pracuj), jednak niesie ona inne, bardzo istotne i ponadczasowe przesłanie: „Ordo et pax” (Ład i pokój). To autentyczne zawołanie benedyktynów. Jak wyjaśnił o. Włodzimierz Zatorski OSB, według św. Benedykta, szukanie pokoju koncentruje się wokół budowania ładu, który porządkuje życie.

Znawcy życia Benedykta z Nursji podkreślają, że prawdziwe hasło przewodnie jego życia zostało wzięte z Pierwszego Listu św. Piotra. To słowa: „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony” (1 P 4,11).

Duchowa jedność Europy

24 października 1964 r. papież Paweł VI ogłosił św. Benedykta opata głównym patronem całej Europy. Już wcześniej Pius XII nazwał go „Ojcem Europy”. „Ten nasz Poprzednik pragnął, aby za wstawiennictwem przesławnego Świętego Bóg błogosławił poczynaniom działaczy, którzy usiłują zjednoczyć narody więzami prawdziwego braterstwa” – wyjaśnił Paweł VI w specjalnym liście apostolskim. Dodał, że tego samego pragnął papież Jan XXIII i on sam też bardzo popiera plany zmierzające „do postępu jedności między narodami Europy”. Przypomniał, że w czasach, gdy cesarstwo rzymskie się rozpadało, gdy jedne kraje europejskie jawnie popadały w ciemnotę, a innym brakowało jeszcze wykształcenia i duchowych zalet, św. Benedykt sprawił, że dla Starego Kontynentu pojawiła się nowa nadzieja. „On przede wszystkim, sam i przez synów swoich, przyniósł chrześcijańską kulturę społeczną, z krzyżem, księgą i pługiem w rękach, ludom zamieszkałym od Morza Śródziemnego do Skandynawii, od Irlandii aż do Polski” – podkreślił Paweł VI. Niosąc im krzyż, prawo Jezusa Chrystusa, „umocnił i polepszył urządzenie życia prywatnego i publicznego”. To właśnie Benedykt z Nursji tak spoił jedność duchową Europy, że narody różniące się językiem, pochodzeniem i sposobem myślenia poczuły, iż są jednym ludem Bożym.

Tagi:
Europa św. Benedykt z Nursji

Z medalikiem św. Benedykta w życie

2017-07-06 10:26

Oprac. s. Gaudiosa Dobrska CSDP
Edycja toruńska 28/2017, str. 4-5

Archiwum autorki
Awers i rewers medalika św. Benedykta

W miesiącu lipcu teksty liturgiczne przypominają głównego patrona Europy św. Benedykta. Jego święto obchodzone jest w Kościele katolickim, anglikańskim i ewangelickim w dniu 11 lipca na pamiątkę przeniesienia relikwii świętego z Monte Cassino do opactwa Fleury (11 lipca 673 r.). To doroczne święto ustanowił papież Paweł VI, gdy w 1964 r. w trakcie Soboru Watykańskiego II ogłosił św. Benedykta patronem Europy, podkreślając w ten sposób rolę, jaką zakony oparte na jego regule odegrały w łączeniu tradycji Wschodu i Zachodu oraz w cywilizowaniu Europy.

Główny patron Europy

Św. Benedykt urodził się ok. 480 r. w Nursji we Włoszech, jako brat bliźniak św. Scholastyki. Jego życie znamy dzięki II Księdze Dialogów św. Grzegorza Wielkiego, który napisał je w formie opowiadań, pełnych cudownych i budujących wydarzeń. Św. Benedykt podjął w Rzymie studia literackie i prawnicze. Jednak niespokojne i rozwiązłe życie młodzieży skłoniło go do schronienia się na pustkowiu. Mając więc dwadzieścia lat został pustelnikiem w Subiaco, gdzie pozyskał sobie wielu uczniów. Na prośbę pobliskiej wspólnoty mnichów, został przełożonym ich monasteru.

W roku 529 założył klasztor na Monte Cassino – w miejscu dawnej świątyni pogańskiej, gdzie opracował nową regułę monastyczną. Od jego imienia zakon żyjący według tej reguły nosi nazwę benedyktynów. Reguła została następnie przyjęta przez wiele zachodnich klasztorów (do 1595 r. przyjęło ją ponad 100 zakonów).

Jako mnich św. Benedykt był człowiekiem praktycznym, szczerym i prostym. Łączył w sobie wymagania dyscypliny z szacunkiem dla osoby ludzkiej. Katolicy wierzą, że miał dar przepowiadania przyszłości, czynienia cudów i uzdrawiania za pomocą modlitwy. Święty zmarł w założonej przez siebie wspólnocie i pochowano go we wspólnym grobie z jego siostrą św. Scholastyką.

Św. Benedykta uważa się za wielkiego organizatora życia zakonnego, a zakony oparte na regule przez niego ułożonej wyniosły na ołtarze ok. 5500 świętych i błogosławionych. Z nich też wywodzi się 24 papieży i 5000 biskupów. W tradycji zachodniej święty uważany jest nie tylko za patrona wielu zakonów, ale też zawodów, w tym: architektów, górników, inżynierów, nauczycieli, uczniów, wydawców oraz ludzi konających. Czczony jest także jako patron pokoju i pracy, a od 1964 r. jest głównym patronem Europy.

Dzieje medalika św. Benedykta

Z osobą św. Benedykta kojarzy się nierozłącznie medalik, zwany medalikiem św. Benedykta, który w obecnych czasach nabywa niejako nowej popularności, zapewne dlatego, że obserwujemy odchodzenie Europy od jej pierwotnych wartości chrześcijańskich. Warto więc przypomnieć sobie dzieje i znaczenie tego medalika, którego symbolika jest obecnie wyjątkowo aktualna i dla wielu stanowi nieocenioną pomoc w praktykowaniu życia pobożnego.

Medalik stał się ogólnie znany w XI wieku dzięki cudownemu uzdrowieniu młodego człowieka ukąszonego przez węża. Gdy żadne leki nie skutkowały i chory był już w agonii, we śnie ujrzał starca. Rozpoznał w nim św. Benedykta, który dotknął jego rany trzymanym w ręce krzyżem i choroba ustąpiła. Wkrótce człowiek ten został mnichem, a niedługo potem wstąpił na tron papieski jako Leon IX (późniejszy święty) i gorliwie krzewił kult św. Benedykta.

W XII wieku w Bawarii odbywał się proces kobiet zajmujących się czarami. Oznajmiły one, że nie mogły szkodzić klasztorowi, gdyż na jego murach mnisi umieścili medal św. Benedykta. W wyniku tego procesu wzrósł kult medalika, na którym przedstawiony jest na awersie św. Benedykt z krzyżem w ręce. Wokół postaci świętego widnieje prośba o jego wstawiennictwo przy śmierci: „Niech jego obecność broni nas w chwili śmierci”. Na rewersie widnieje szereg liter, z których każda jest początkiem wyrazu łacińskiego. Medalik łączy więc w sobie kult krzyża Zbawiciela i św. Benedykta. Krzyż, który jest znakiem miłości, zwycięża śmierć i grzech – dokładnie to, co niszczy nas na co dzień. Z prawej strony świętego widzimy pęknięty kielich, z którego wypełza wąż, z lewej stoi kruk. Oba te symbole nawiązują do wydarzeń z życia św. Benedykta.

Symbolika medalika św. Benedykta

Na drugiej stronie medalika pośrodku znajduje się znak krzyża. Ponad nim widnieje najważniejszy przekaz i dewiza zakonu św. Benedykta – słowo „pax”, czyli pokój. W czterech częściach wyznaczonych ramionami krzyża mamy litery CSPB, które stanowią skrót: „Krzyż św. Ojca Benedykta”. Na krzyżu, pionowo znajdują się litery CSSML, co oznacza: „Krzyż święty niech będzie mi światłem”. Skrót na poziomej belce NDSMD mówi: „Diabeł niech nie będzie mi przewodnikiem”. Na obrzeżu medalika znajduje się napis: VRSNSMV – SMQLIVB, co znaczy „Idź precz szatanie, nie kuś mnie do próżności. Złe jest to, co podsuwasz, sam pij swoją truciznę”. Już z samego opisu łatwo się domyślać, że zawiera on modlitwę o odpędzenie diabła, czyli ma moc egzorcyzmu. To właśnie liczne świadectwa o skuteczności modlitwy przypisanej do tego medalika i autorytet Kościoła sprawiły, że cieszy się on tak dużą popularnością.

Wszystkie myśli wypisane po obu stronach medalika przypominają, jak żyć, jak patrzeć na krzyż i cierpienie, na trudności i codzienne pokusy. Medalik św. Benedykta to nie tyle wizerunek świętego, ile drogowskaz, który prowadzi drogą pokoju przez codzienne zawirowania życia. Moc znaku Krzyża świętego jest tak wielka i straszna dla szatana, że stanowi on tarczę, poza którą możemy się czuć bezpieczni. Aprobata Kościoła, wydana w Rzymie w roku 1857, jest dowodem na to, że używając tego medalika i modląc się przez wstawiennictwo św. Benedykta, można uprosić u Pana Boga wiele łask.

Zastosowanie medalika św. Benedykta

Medalik św. Benedykta jest skuteczny w następujących przypadkach: niweczy zabobony i wpływy złego ducha, broni człowieka przed diabłem, nawraca grzeszników, chroni przed pokusami nieczystymi, niweczy siłę trucizny, oddala zarazę, przywraca zdrowie, a matkom zapewnia szczęśliwy poród, chroni przed piorunami i nawałnicami.

Używany jest zazwyczaj w formie małego medalika, przeznaczonego głównie do noszenia na szyi, ale czasami też spotyka się większe medale i medaliony, umieszczane na ścianach, bądź w różnych miejscach, jako przedmiot kultu religijnego lub zawieszane na ścianach czy drzwiach w razie epidemii i zaraźliwych chorób. Przy budowie domów, kościołów itp. jest zwyczaj wmurowywania medalika w fundamenty. Dla zabezpieczenia przeciw robactwu na polach, w ogrodach, sadach, medalik zakopuje się w ziemi. W domostwach, gdzie jest studnia, umieszcza się poświęcony medalik w studni. Taka woda używana z wiarą pomaga ludziom i zwierzętom zachować zdrowie.

Wiernym pragnącym otrzymać szczególną pomoc zaleca się odmawianie modlitwy „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu” oraz słowa modlitwy umieszczone na medaliku: „Niech święty Krzyż będzie moim światłem, a smok niech nie będzie mym panem. Odejdź szatanie i nie skłaniaj mnie nigdy do marności. Napój, który wlewasz jest zatruty, wypij sam swoją truciznę”. Łaski duchowe i doczesne, otrzymane za pośrednictwem poświęconego medalika św. Benedykta, są niezliczone. Oczywiście nie ma tu mowy o jego roli jako talizmanu i nie można traktować medalika zabobonnie. Jest to zawsze działanie Bożego miłosierdzia, którego wzywamy z ufnością poprzez zasługi św. Benedykta.

Zachęta do stosowania medalika św. Benedykta

Używanie medalika św. Benedykta poleca jabłonowska patronka – bł. Matka Maria Karłowska, która darzyła tego świętego wielką czcią za jego stałą i zwycięską walkę z szatanem. Rozumiejąc, że cały jej apostolat polegał na wyrywaniu dusz złemu duchowi, u św. Benedykta szukała skutecznej pomocy dla siebie i dla swego dzieła. Dlatego rozdawała i zachęcała do noszenia medalika św. Benedykta i zwracania się do świętego z modlitwą. Osoby, które to czyniły zaświadczają, że doznawały wyjątkowej opieki i pomocy Bożej. W modlitewniku swego zgromadzenia zakonnego od jego początków bł. Maria umieściła wezwanie do św. Benedykta: „Św. Benedykcie, zwalcz szatana”, ponieważ w charyzmacie Zgromadzenia Sióstr Pasterek leży walka ze złym duchem. Siostry pasterki do chwili obecnej każdego dnia właśnie tak przyzywają pomocy tego świętego patrona. Dla ochrony domów razem z cudownymi medalikami Niepokalanej, bł. Matka Maria do fundamentów wkładała medaliki św. Benedykta.

Dziś dzięki rozwojowi techniki medalik św. Benedykta stał się jeszcze łatwiej dostępny i przybiera rozmaite formy, stanowiąc także element innych dewocjonaliów, np. krzyżyków, różańców. Siostry pasterki przy dużych różańcach zakonnych noszą krzyżyk św. Benedykta. Niemniej jednak medalik zawsze pozostaje i, co warto podkreślić, wciąż stanowi formę modlitwy ukierunkowaną na Jezusa Chrystusa i Jego Krzyż. Warto więc identyfikować się z takim symbolem i dzięki niemu pokazywać, jakimi kierujemy się ideałami i zasadami. Oby Europa powróciła do swego świętego Patrona i na nowo podjęła kierunek, jaki on jej wskazał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bus Niepodległej w Szczecinie

2018-07-23 11:12

pk / Szczecin (KAI)

Mobilna ambasada podróżuje Busem Niepodległej po polskich diecezjach. To projekt Caritas specjalnie na 100-lecie niepodległości. Podczas Jarmarku Jakubowego ekipa zawitała również do Szczecina, gdzie do niedzieli prezentowała wystawę zdjęć ze zniszczonego wojną Aleppo.

caritas.pl

Maciej Dubicki z Caritas Polska podkreśla, że to m.in. sposób na promocję działań charytatywnych w Polsce.

- Ludzie są zadziwieni, że Caritas robi tyle rzeczy. Druga sprawa to jednak zadziwienie, że w Syrii są takie zniszczenia. Zadziwienie, że jest tyle projektów również w Polsce. Tyle różnych sytuacji, w których trzeba pomóc i w których Caritas niesie tę pomoc. Myślę, że na razie spotykamy się z bardzo entuzjastycznym podejściem ludzi - przyznał Dubicki.

Farid Aboujrad z Aleppo jest w Polsce od trzech lat. - Jestem tu bardzo szczęśliwy, mam tu bardzo dużo kochanych ludzi i przyjaciół. Oni bardzo mi pomogli. Bardzo dziękuję Polakom za pomoc Syrii. Tam nie jest teraz najlepiej. Są problemy z prądem i wodą, a ludzie nie mają gdzie mieszkać - przyznaje Aboujrad.

Polacy w ramach programu Caritas „Rodzina Rodzinie” pomogli na miejscu blisko 9 tys. syryjskich rodzin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyruszyła wyprawa rowerowa „Rozkręć wiarę” do La Salette i Rzymu

2018-07-23 13:53

rk / Żywiec (KAI)

7 przełęczy alpejskich do pokonania, 4 tys. km do przejechania, ale przede wszystkim niekończąca się modlitwa wdzięczności do wypowiedzenia – taki cel stawiają sobie uczestnicy ewangelizacyjnej pielgrzymki rowerowej „Rozkręć wiarę”, która wyruszyła 23 lipca z Żywca. Jedenaścioro rowerzystów zamierza dotrzeć do sanktuarium maryjnego w La Salette we Francji, następnie część z nich pojedzie dalej do Rzymu.

Pexels/pixabay.com

Wyprawa rowerowa w ramach zainicjowanego 8 lat temu cyklu „Rozkręć wiarę” ma być tym razem dziękczynieniem i okazją do materialnego wsparcia klasztoru sióstr klarysek od Wieczystej Adoracji w Kętach. Klasztorne mury wymagają generalnego remontu. Konieczna jest modernizacja wielu urządzeń w budynku.

Niemal w przededniu rozpoczęcia wyprawy rowerzyści odwiedzili klaryski, by wspólnie modlić się na Eucharystii. Przekazali również zakonnicom ofiary złożone przy okazji wpisywania do Księgi Intencji – 8 tys. zł. Zabierana na wyprawę księga z wpisanymi intencjami wróci do kęckiego klasztoru i stanie się treścią modlitw przed Jezusem Eucharystycznym.

Jak przyznał ks. Grzegorz Kierpiec – inicjator i główny organizator przedsięwzięcia – kolejna wyprawa rowerowa nie należy do łatwych. „To są w końcu Alpy. Najbardziej ekstremalna część trasy wiedzie do La Salette. Wiele z przełęczy leży na wysokości powyżej 2500 m n.p.m. Potem kilku z nas wydłuży sobie jeszcze jazdę i uda się do Rzymu, robiąc w sumie ok. 4 tys. km” – wyjaśnił i dodał, że największym wyzwaniem będzie pokonanie słynnej włoskiej przełęczy Stelvio, położnej na wysokości 2758 m n.p.m.

„Przed nami kilkunastokilometrowe szwajcarskie przełęcze o dużym kącie nachylenia. Z pewnością będą one bardzo wykańczające” – przypuszcza wikariusz konkatedralnej parafii.

W wyprawie bierze udział kilka osób, które jeździły już wcześniej na rowerach w ramach projektu „Rozkręć wiarę”, ale są także nowe. Najmłodsza ma 17 lat, najstarsza - 54 lata . Z Żywca wystartowało 10 osób, kolejna ma dojechać później. Obok tych, którzy kierują jednośladami, w wyprawie bierze udział samochodowa obsługa techniczna – w sumie 22 osoby.

„Przyglądamy się naszemu mistrzowi Jezusowi i widzimy, że Jego odpoczywanie związane jest z jakimś trudem, bo przecież wychodzi na górę, idzie w miejsca pustynne. Idzie tam, by się wzmacniać. Jesteśmy przekonani, że poprzez trud, ciągłe przełamywanie swoich trudności doskonalimy siebie” – wytłumaczył kapłan i przyznał, że udział w wyprawie pozwala zdystansować się do wielu spraw.

„Zdajemy sobie sprawę, że o wiele większe góry są w naszych sercach i te również chcemy pokonywać. Ta wyprawa to szkoła życia” – napisali uczestnicy ewangelizacyjnego przedsięwzięcia na swoim blogu internetowym.

Jeszcze przed wyruszeniem rowerzyści otrzymali specjalne błogosławieństwo od swego duchowego opiekuna bp. Piotra Gregera., który od samego początku wypraw wspiera to dzieło i dopinguje jego uczestników.

W niedzielę 22 lipca rowerzyści modlili się ze swoimi bliskimi na Mszy św. w żywieckiej konkatedrze. Otrzymali błogosławieństwo od żywieckiego proboszcza ks. Grzegorza Gruszeckiego. A na rynku spotkali się z władzami Żywca. Uczestnicy wyprawy zachęcają wszystkich do duchowej wędrówki z nimi. Można to zrobić poprzez: ofiarowany codzienny trud Panu Bogu, bycie w stanie łaski uświęcającej, udział we Mszy św., odmawianie koronki do Bożego Miłosierdzia i Różańca.

Tegoroczna pielgrzymka rowerowa jest trzecią z pięciu zaplanowanych dziękczynnych wypraw. W 2016 roku rowerzyści dziękowali za Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, Chrzest Polski i Światowe Dni Młodzieży. Odwiedzili na jednośladach Ukrainę i Litwę, a następnie przez Armenię dotarli do Gruzji. W ubiegłym roku dziękowali za 25 lat istnienia diecezji bielsko-żywieckiej. Z tej okazji zdobyli Nordkapp. W poprzednich latach grupa rowerzystów pielgrzymowała do Ziemi Świętej, na Saharę, do Rzymu, Fatimy, Turcji, Armenii i Gruzji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem