Reklama

Bóg jest fascynujący

2018-07-04 11:07

Rozmawia Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 16-17

Graziako
Mozaika przedstawiająca św. Józefa (XXI wiek) w kościele pw. św. Józefa w Nazarecie

Agnieszka Bugała: – Ojcze, św. Józef nie miał książek, psychoterapeuty, nie chodził na kursy i nie miał Internetu...

O. Augustyn Pelanowski OSPPE: – I to go uratowało!

– A jednak perspektywę rozumienia spraw najważniejszych miał doskonałą...

– Dlatego że skierowaną na Boga!

– W jaki sposób przekierować naszą perspektywę? Tak od razu precyzyjnie, bez pomyłek? Jak to się robi w człowieku? Kto za to namierzenie na Boga odpowiada? Kościół, rodzice?

– Najpierw oni, mama i tato. Prosty obrazek z domu. Jest wieczór i rodzice mówią do Janka: Słuchaj, idziemy się modlić. Janek mówi: Nie chcę. Mama i ojciec skupiają na nim uwagę, tłumaczą, ganiają po pokojach, strychach i piwnicach, mówią mu, dlaczego ta modlitwa jest taka ważna, martwią się, dzwonią do doradców, psychologów z pytaniami, co zrobić, żeby Janek chciał się modlić. Kto jest wtedy w centrum uwagi? Drugi wariant. Ojciec i matka mówią: Janek, idziesz się modlić? Janek mówi: Nie. To oni idą, zamykają drzwi i po prostu się modlą. Co się wtedy dzieje? Kto dla rodziców jest najważniejszy?

– Kolejnego wieczoru Janek po prostu przychodzi...

– Tak. To zrobił Eliasz, gdy przyszedł do domu wdowy w Sarepcie Sydońskiej. Był głód, a on mówi: Zrób dla mnie najpierw mały podpłomyk. A ona nie ma męża, ma tylko dziecko, pełna symbioza, żyje tylko dla syna! Chłopak, syn wdowy, siedzi przy stole i patrzy, jak jakiś chłop je pierwszy, a nie on. Wcale się nie dziwię, że następnego wieczoru się rozchorował i o mało co nie umarł. To był koniec narcyzmu, bardzo bolesny. Ale tradycja mówi, że ten chłopak to nie kto inny, tylko Jonasz. Po takim spotkaniu z Eliaszem, wstrząsającym, przejął charyzmat prorocki, ale też zrodził się w nim bunt. Po co o tym mówię? Chcę pokazać, że to jest proste. Nie trzeba jeździć na kursy i przeczytać tony książek, szukać doradców i zdobywać certyfikaty – Józef i Maryja tego nie robili. Wychowanie, w gruncie rzeczy, też jest proste: trzeba zająć się Bogiem. Nic nie zabezpieczy dziecka lepiej niż dobra pobożność rodziców.

– Józef i Maryja mieli jednak łatwiej: Jezus na pewno zawsze przychodził na wspólną modlitwę.

– Tu możesz mieć rację, ale popatrz na Rodzinę z Nazaretu. Czy to nie jest dziwne? Idą co roku w pielgrzymce, z Synem, przez kilka dni. Jednego roku nagle okazuje się, że zniknął. Nie ma Nastolatka przez cały dzień, a Oni dopiero wieczorem zaczynają pytać! Co to oznacza? Że Jezus był wolny... Wiedzą, że jest Synem Bożym, ale to Dziecko nie jest zniewolone Ich miłością i opiekuńczością. Ufają Mu. Zaufaniem zawsze się obdarza, a ono uczy odpowiedzialności. Jeszcze jeden przypadek: Młoda Kobieta, Żona, mówi swojemu Mężowi: Słuchaj, muszę odwiedzić moją krewną, potrzebuje mnie, wrócę za kilka miesięcy. I pobiegła 150 km do Ain Karim, sama, nie prosząc go o pomoc! Dlaczego Mąż Jej na to pozwala? Niczego się nie bali? To były trudne czasy, niebezpieczna okolica, Żona jest w ciąży... Jak wielkie muszą być miłość i zaufanie do Boga, że w Nim się już niczego nie boimy. Maryja i Józef dobrze wiedzieli, na Kim Im najbardziej zależy. To dało Im taki rodzaj zaufania i taką moc, że Jezus miał świetne warunki do wychowania – zdrową Rodzinę.

– W której nie rodzina była najważniejsza, tylko Bóg był najważniejszy...

– I dlatego ta Rodzina była taka, jaka była. I jest Rodziną Świętą.

– Czy mamy jakąkolwiek szansę na to, aby dorównać, we własnych rodzinach, temu ideałowi?

– A po co mielibyśmy to robić? Nie da się żyć, naśladując. Nie powinniśmy naśladować ani Świętej Rodziny, ani świętych. Nie da się żyć tak samo jak ktoś inny. Ale można żyć w więzi z kimś, do tego stopnia, że czyjeś życie wpłynie na nasze życie tak, iż niezauważalnie staniemy się do niego podobni. Córka mojego przyjaciela, gdy miała trzynaście lat, lubiła nosić ubrania ojca. Czemu to robiła? Bo podobało jej się to, co nosił, bo go w tym kochała. I nie mówiła sobie każdego dnia rano: Muszę pamiętać, żeby dziś włożyć jego marynarkę, nie robiła sobie takich postanowień. Było to dla niej fascynujące, a nie utrudniało codziennego życia. Abym chciał kogoś naśladować, najpierw muszę go poznać i musi mnie on sobą zachwycić, zafascynować. A wtedy, gdy mnie zafascynuje, to już działa zasada: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”.

– Przekładając ten obraz na życie duchowe: dobrze z Panem Bogiem przebywać więcej, żeby się Nim zachwycić?

– Tak. I dobrze też dużo przebywać w towarzystwie św. Józefa. Nie z postanowienia, ale z pragnienia poznawania. Józef chciałby, żebyśmy skupiali się nie na nim, ale na Bogu. Żaden z aniołów nie zdradza swego imienia, aby nie odbierać chwały Bogu. Aniołowie i święci działają jak szkło w oknach: samego szkła nie widać, tylko to, co jest za oknem. Ale patrzysz w szkło...

– Gdy słucham Ojca, to świat duchowy, i świat w ogóle, nagle staje się prosty i czytelny.

– Bo on taki jest, tyko my, skażeni grzechem, z podkopanym zaufaniem do Boga, wszystko komplikujemy. Wchodzimy w detale, zastanawiamy się, co będzie jutro, za sto lat, czy się uda, czy nie, i jak to wpłynie na nasze życie. A najważniejsze jest pierwsze przykazanie. Fragment z Mt 6, 33 dobrze to opisuje w praktyce: „Zadbajcie wpierw o królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane”. Zadbaj o to, a akcydensy same przyjdą. I teraz najważniejsza kwestia: Co mnie naprawdę w ciągu 24 godzin pociąga? Alkohol? Seks? Ja sam? Pociąga mnie pisanie kazań, żeby ludzie mnie podziwiali? Czy obżarstwo, a może nowe ciuchy? Adoracja? Różaniec? Biblia? Muszę sobie zadać to pytanie i na nie odpowiedzieć, bardzo uczciwie.

– A jeśli się okaże, że nie pociągają nas te trzy ostatnie?

– Może Oni przez te trzy rzeczy mnie pociągają... Wychowałem się w środowisku raczej niepobożnym. Wiedziałem, że jestem katolikiem, ale nie za bardzo wiedziałem, co to znaczy. Nie lubiłem księży. Czasami chodziłem do kościoła, niekiedy się modliłem – tak wszyscy robili w moim blokowisku. A jednak nie mogłem bez Niego żyć...

– Jak to się objawiało? Skąd to się wie, że nie można bez Niego żyć?

– Bez przerwy mnie do Niego ciągnęło. Nawet jeśli całą noc byłem pijany, to i tak nad ranem szedłem do kościoła, choćby na pięć minut, żeby sobie z Nim porozmawiać. Nawet jeśli byłem w izbie wytrzeźwień, to i tak z Nim rozmawiałem. Nawet jeśli Go nie prosiłem o uwolnienie od grzechów, to i tak był jedynym rozmówcą. Nawet gdy się kochałem w dziewczynie, to i tak bardziej pragnąłem Jego. Nikt ani nic mnie tak nie pociągało jak On. Czytałem mnóstwo książek, ale kiedy wziąłem do ręki Biblię, żadna nie mogła się z nią równać.

– A to jest łaska czy właśnie dobijanie się do człowieka?

– Nie wiem, być może właśnie to jest łaska. Jedno wiem na pewno: to nie ja Go wybrałem, to On wybrał mnie. I może nawet było tak, że robiłem wszystko, aby z tego nie skorzystać? Przeszkadzałem Mu, a On się na mnie uparł? Kiedy poszedłem do zakonu, to nie wiedziałem, co to jest brewiarz, i kiedy pierwszy raz go odmawiałem, z braćmi w kaplicy, to myślałem, że trwa wieczór poezji. Nie wiedziałem, co to jest Różaniec, i pierwsze dziesiątki odmawiałem w ukryciu, bo wstydziłem się tego, jak odmawiam. Nie wiedziałem, co to jest adoracja, ale trudno mi było wyjść z kaplicy. On jest pociągający... Nie widziałem Go i jest pociągający, więc co będzie, gdy Go zobaczę?

– Dlaczego wybrał Ojciec zakon Paulinów?

– Powiedziałem Panu Bogu, że jest mi wszystko jedno, dokąd pójdę. Postanowiłem, że pierwszy adres, który wpadnie mi w ręce, to będzie to miejsce. Zacząłem szukać w domu jakichś adresów i znalazłem ten – w porządku, idę do paulinów. Nie miałem pojęcia, co to za zakon.

– To uczciwe.

– Musi być tak-tak, nie-nie. Wezwali mnie do wojska. I wtedy mówię: No dobrze, ale wiesz, że jak mnie teraz wezmą, to już za dwa lata pewnie takiej tęsknoty metafizycznej nie będę miał... A jeśli mnie teraz odroczą, to idę do zakonu. Do WKU w Starachowicach było wezwanych 200 chłopaków, 198 przyjęto na pobór, 2 nie, w tym mnie. Pomyślałem: rozumiem, wszystko jasne. Odkrywanie kroków, które Bóg podejmuje, aby przeprowadzić swój plan, jest zachwycające. Myślę, że Józef też dostawał sygnały, ale było ich więcej, były wyraźniejsze, bo to był on. I w żadnym wypadku nie czuł się osaczony. Czuł się pociągany, ważny, wartościowy, wybrany. Są ludzie, którzy, gdy im się mówi: Ale ty jesteś kochany... mówią: Nie, nie jestem. Józef chyba reagował podobnie. „Chodź, będziesz opiekował się moim Synem”. Nie, nie nadaję się. I tak w kółko, aż się dogadali. Może po prostu znów chciał usłyszeć, że On go wybrał, że mu ufa?

– Ale Pan Jezus też chciał to usłyszeć kilka razy. „Czy mnie miłujesz? Czy miłujesz mnie bardziej?”...

– Ten to dopiero ma Serce! Aż człowiek nie może dojść do siebie, to jak zakochanie. Chodzi się, jakby się było upojonym, a głos Jego nie milknie we wnętrzu, uciec przed Nim nie można.

– Teresa z Ávila mówiła, że On ma jeden słaby punkt, prawda?

– Tak... I że to jest właśnie Serce.

– Tyle że Teresa wcale Mu nie folgowała, kochała z hiszpańskim temperamentem i wymagała adekwatnie do tej miłości.

– To już w Biblii dobrze widać, że ci, którzy byli w zażyłych stosunkach z Bogiem, to sobie z dwóch stron na dużo pozwalali. Tak było z Mojżeszem – jest przecież tyle zabawnych dialogów między Bogiem i Mojżeszem, kłótni, wyznań, przysiąg.

– A jednak gdy posłucha się, w jaki sposób Maryja mówi o Bogu, to wyczuwa się inną rzeczywistość, tam jest pełnia nabożeństwa. Nawet we współczesnych objawieniach Maryja nie mówi o Synu jak o kumplu, z którym dobrze się zna.

– Między Nimi nigdy nie było żadnych kłótni, Oni rozumieją się w ciemno. Ale jest też dużo humoru, nie tylko dramatu. Popatrz na Kanę Galilejską, jak Ona mówi, że nie mają wina. A co nas to obchodzi? – On Ją pyta. Na to Ona każe zrobić sługom wszystko, cokolwiek On powie. W ogóle nie zwróciła uwagi na to, że Jej właśnie odmówił!

– Ale Ona znała Jego Serce!

– No właśnie! Tu się ujawnia poziom zażyłości: rozumieją się bez słów, pozorne odmowy Ich nie zwodzą. To jest taki stopień zażyłości, w której pozorna odmowa oznacza zgodę. Tylko ludzie, którzy się kochają, mogą mieć taki układ.

Koniec tryptyku

Tagi:
wiara rozmowa

O peregrynacji św. Peregryna do Wodzisławia

2019-02-13 07:44


Edycja kielecka 7/2019, str. II

Na temat zawiłości kultu św. Peregryna w Wodzisławiu z historykiem Michałem Kazimierzem Nowakiem rozmawia Agnieszka Dziarmaga

Agnieszka Dziarmaga: – Jest Pan z wykształcenia i zamiłowania historykiem, który stara się gromadzić, porządkować i upowszechniać wiedzę o swojej małej ojczyźnie, czyli Wodzisławiu i okolicach. Uważa Pan to za swoją powinność?

Michał Kazimierz Nowak: – Powinność to wielkie słowo, może zastąpmy je innym terminem: zadanie, pasja. Tak, zajmuję się historią lokalną, chociaż dziś utrzymuję się z handlu. Historia lokalna nie jest jednakże jedynym obszarem moich zainteresowań. Aktualnie zajmuję się dziejami łowiectwa, interesowały mnie relacje polsko-francuskie (napisałem artykuł o Francji, jako fenomenie kształtującym polską tożsamość w latach 1918-28). Ważne miejsce w moich badaniach zajmowała także problematyka związana z historią KL Auschwitz, stąd też wzięła się moja znajomość z Marianem Kołodziejem i próba uporządkowania tego, co pozostawił w Harmężach. Drążeniem wątków lokalnych nie zajmowałem się od razu… Oczywiście jestem stąd, z Wodzisławia, z rodziny Żelichowskich (po mamie). Tutaj dorastałem, tutaj chodziłem do szkoły, o – przez ten płot, który widać z okna. W nim była dziura – tędy skracałem sobie drogę. Potem były studia historyczne w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim, które mnie nauczyły warsztatu badawczego, i krótki epizod nauczycielko-dyrektorski (też w Krakowie). Podczas studiów, w ramach zajęć pomocniczych historii, gdy przygotowywałem genealogię swojej rodziny, dotarłem do poł. wieku XVIII i okazało się, że jeden z moich przodków miał na imię Peregryn. Przeszłością rodziny zajmowałem się nadal, ale sukcesywnie zaczęły się one przekształcać w badania nad dziejami Wodzisławia i ludzi w nim żyjących, pojawiały się nowe, interesujące wątki. Proszę spojrzeć, oto cała podróżna torba kaset magnetofonowych z nagranymi rozmowami. To fantastyczny materiał dla historyka. Te relacje uzupełniałem potem innymi źródłami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: błogosławieństwa pobudzają do pokładania ufności w sprawach Bożych a nie doczesnych

2019-02-17 13:20

st, kg (KAI) / Watykan

Błogosławieństwa Jezusowe są stanowczym przesłaniem, abyśmy pokładali swe zaufanie nie w sprawach materialnych i przemijających, ale w wartościach Bożych, które są wieczne - powiedział Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański 17 lutego w Watykanie. Oparł je na czytanym dzisiaj w Kościele powszechnym fragmencie Ewangelii św. Łukasza o błogosławieństwach i przestrogach, jakie Jezus skierował do swych słuchaczy. Następnie papież odmówił modlitwę maryjną, udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego i pozdrowił wszystkich zgromadzonych na Placu św. Piotra.

Grzegorz Gałązka

Oto polski tekst przemówienia Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. Łk 6, 17.20-26) ukazuje nam Błogosławieństwa w wersji św. Łukasza. Tekst składa się z czterech błogosławieństw i czterech przestróg, wyrażonych słowami „biada wam”. W ten sposób, mocno i stanowczo, Jezus otwiera nam oczy, pozwala nam widzieć Jego spojrzeniem, pomijając pozory, rzeczy powierzchowne i uczy nas rozeznawania sytuacji wiarą.

Jezus ogłasza błogosławionymi ubogich, głodnych, uciśnionych, prześladowanych; i upomina tych, którzy są bogaci, syci, śmieją się i są uwielbiani przez ludzi. Przyczyną tego paradoksalnego szczęścia jest fakt, że Bóg jest blisko tych, którzy cierpią i podejmuje działania, aby ich wyzwolić z ich zniewolenia. Jezus to widzi, widzi już błogosławieństwo niezależnie od negatywnej rzeczywistości. Także „biada wam”, skierowane do osób, którym obecnie dobrze się wiedzie, ma na celu „przebudzenie ich” z groźnej ułudy egoizmu i otwarcie ich na logikę miłości, póki nie jest za późno.

A zatem dzisiejsza karta Ewangelii zachęca nas do refleksji nad głębokim sensem wiary, która polega na całkowitym zaufaniu Panu. Chodzi o zburzenie bożków doczesnych, aby otworzyć serce na Boga żywego i prawdziwego. Tylko On może dać naszemu życiu tę tak pożądaną, a trudną do osiągnięcia pełnię. Wielu bowiem także dzisiaj przedstawia się jako szafarze szczęścia: obiecują powodzenie w krótkim okresie, wielkie zyski w zasięgu ręki, magiczne rozwiązania każdego problemu i tak dalej. I łatwo tutaj popaść, nie zdając sobie z tego sprawy, w grzech przeciw pierwszemu przykazaniu: bałwochwalstwo, zastępując Boga bożkiem. Bałwochwalcy i bożki zdają się sprawami z innych epok, ale w istocie pojawiają się w każdym czasie, także dzisiaj! Opisują niektóre postawy współczesne lepiej niż wiele analiz socjologicznych.

Dlatego Jezus otwiera nasze oczy na rzeczywistość. Jesteśmy powołani do szczęścia, by być błogosławionymi i stajemy się nimi już teraz w miarę, jak stajemy po stronie Boga, Jego królestwa, po stronie tego, co nie jest ulotne, ale trwa przez życie wieczne. Jesteśmy szczęśliwi, jeśli uznajemy siebie przed Bogiem - i to jest bardzo ważne: "Panie, potrzebuję Cię" - i jeśli, tak jak On i z Nim, jesteśmy blisko ubogich, cierpiących i głodnych. Również my nimi jesteśmy przed Bogiem: jesteśmy ubodzy, cierpiący, głodni przed Bogiem. Stajemy się zdolnymi do radości za każdym razem, gdy posiadając dobra tego świata, nie czynimy z nich bożków, którym trzeba zaprzedać swoją duszę, ale jesteśmy w stanie dzielić się nimi z naszymi braćmi. Liturgia dzisiejsza ponownie zaprasza nas do zadawania sobie pytań na ten temat i do czynienia prawdy w swoich sercach.

Błogosławieństwa Jezusa są orędziem decydującym, które pobudza nas, byśmy nie pokładali swej ufności w rzeczach materialnych i przelotnych, nie szukali szczęścia, idąc za specjalistami od wizerunku - którzy bardzo często są sprzedawcami śmierci - zawodowymi iluzjonistami. Nie należy iść za nimi, gdyż nie są oni w stanie dać nam nadziei. Pan pomaga nam otworzyć oczy, uzyskać bardziej przenikliwe spojrzenie na rzeczywistość, wyleczyć się z przewlekłej krótkowzroczności, którą zaraża nas duch doczesny. Swoim paradoksalnym Słowem wstrząsa nami i sprawia, że rozpoznajemy to, co nas naprawdę wzbogaca, zaspokaja, co daje nam radość i godność. To znaczy, co naprawdę nadaje sens i pełnię naszemu życiu. Niech Maryja Panna pomaga nam słuchać tej Ewangelii z otwartym umysłem i sercem, aby przyniosła owoce w naszym życiu i byśmy stawali się świadkami szczęścia, które nie zawodzi, szczęścia Bożego, które nigdy nie zawodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Apelowe „głosów zbieranie” 2019 r.

2019-02-17 17:14

Abp Wacław Depo

BPJG/ Marek Kępiński

16 lutego 2019 r.
Przed czterdziestu laty Ojciec Święty Jan Paweł II, kończył swoją pierwszą encyklikę "Redemptor hominis" - "Odkupiciel człowieka", którą podpisał 4 marca 1979 r. Podkreślał w niej, że Ewangelia nie jest ideologią, lecz „zdumieniem nad godnością każdego człowieka”. Zdumieniem samego Boga, który posłał swojego Syna. A On zjednoczył się z każdym bez wyjątku, nawet gdyby on nie zdawał sobie z tego sprawy. Odczytujmy na nowo i realizujmy w sobie te słowa i przesłania.

15 lutego 2019 r.
Jeden z dziennikarzy francuskich dał takie świadectwo o Janie Pawle II: "On mówił sobą, nie tylko słowami". Postawmy sobie pytanie, gdzie się on tego nauczył? Sam odpowiedział: "Cały Twój, Maryjo!". Na podobieństwo Maryi, która nie mówiła wiele słów, ale mówiła sobą, przez łaską Boga. Bądźmy sobą na miarę łaski, którą otrzymujemy.

14 lutego 2019 r.
Podczas dzisiejszego sympozjum Ruchu "Europa Christi" w jednym z referatów usłyszeliśmy słowa, że w jednym z bałkańskich krajów nazywano Świętych Cyryla i Metodego "stwórcami literatury i rewolucjonistami". A z kolei święty Walenty, który jest męczennikiem również tego dnia, został „zawłaszczony” z kolei przez neopogaństwo i zaproponowany jako „miłość bez granic”, bez prawdy...
Dlatego prośmy Maryję, Matkę Słowa Wcielonego o prawdę polskich słów - żeby słowo miało swoją treść.

12 lutego 2019 r.
Zauważmy, że ludzie współcześni lubią szukać linii genealogicznych, swoich korzeni. Jednocześnie zapominamy o tym, o czym mówi dzisiaj Księga Rodzaju: o pochodzeniu człowieka z ręki Boga. A w Chrystusie odnajdujemy swój początek, koniec i przyszłość. Matko Chrystusa i Kościoła, módl się za nami!

11 lutego 2019 r.
Przed sześciu laty przeżywaliśmy niezwykłe wydarzenie w Kościele Chrystusowym: ustąpienie z urzędu Świętego Piotra papieża Benedykta XVI. To był wielki akt wiary, odwagi i odpowiedzialności. I warto przywołać dzisiaj słowa tegoż papieża, że "miłosierdzie Boże pomimo wielu aktów przemocy i niesprawiedliwości, to miłosierdzie, które objawiło się w Jezusie Chrystusie „przeważy” szalę zła dobrem i przebaczeniem, które rodzi się w sercu pojedynczego człowieka".
Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami!

10 lutego 2019 r.
W dzisiejszej Ewangelii powraca do nas tajemnica Kościoła, kiedy Chrystus wskazuje Piotrowi na jego zadanie: "Pomimo twojej grzeszności będziesz ludzi łowił". Czymże jest więc Kościół, jeśli nie wspólnotą uczniów, którzy z wiarą wpatrują się w Jezusa jako Jedynego Zbawiciela. Jednocześnie jest Siecią zbawczą dla wszystkich, którzy nie chcą się zatracić, ale osiągnąć Zbawienie.

9 lutego 2019 r.
Bardzo znamienny jest dzisiejszy fragment Ewangelii Świętego Marka, który pokazuje nam Chrystusa zatroskanego o całego człowieka, skoro po działaniach Apostołów mówi: "Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco". To słowo Chrystusa jest dla nas bardzo aktualne, kiedy przeżywamy ostatnie dni ferii, odpoczynku zarówno dla dzieci, młodzieży czy studentów. Jest to jednocześnie przypomnienie, żebyśmy umieli wchodzić na górę modlitwy, a później schodzili i odpoczęli nieco, dla rozwoju zarówno duchowego, jak i fizycznego. Ale jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, żeby rodzice nie zapominali o prawie i obowiązku upomnienia się o religijne praktyki swoich dzieci.

8 lutego 2019 r.
Za Świętym Grzegorzem z Nyssy potwierdzamy, że są trzy sprawy, które charakteryzują chrześcijanina: sposób myślenia, sposób mówienia i sposób życia. Myślmy „tak”, mówmy „tak” i żyjmy „tak” - dziś, aby jutro nikt z nas się nie wstydził...

7 lutego 2019 r.
Jak zauważa jeden z katolickich dziennikarzy Franciszek Kucharczyk szerzy się w polityce świata, Europy i w Polsce nowa pseudoreligia, która ma na imię "dobrzyzn". A wyznaje następującą zasadę: "Nie wierzę w Boga, nie uznaję Go, ale jestem dobry". Odpowiedzmy słowami poezji: "Czy można żyć bez Ciebie, Boże? - Można! Ale nie można bez Ciebie owocować". Matko Wcielonego Słowa, módl się za nami!

6 lutego 2019 r.
Przed siedemdziesięciu laty, 6 lutego 1946 roku, do Archikatedry Warszawskiej wchodził Ksiądz Prymas abp Stefan Wyszyński. Ale pamiętajmy, że była to spalona i ledwie odbudowywana archikatedra. Ten ingres poprzedzał bardzo znamienny fakt... Kiedy po Powstaniu Warszawskim płonęła stolica, Ksiądz Wyszyński wówczas jako kapelan Armii Krajowej patrzył się na dymy płonącej Warszawy w Laskach. Wtedy u jego stóp z wysokości nieba spadła spalona kartka Biblii. I odczytał jej treść: "Będziesz miłował". Wczytujmy się w jego testament, w którym przebaczał winowajcom i prosił, abyśmy nie ulegli „nienawiści społecznej”. Nigdy!

5 lutego 2019 r.
W tych dniach, w sposób szczególny obchodzimy święto Ordynariatu Polowego, w stulecie jego zaistnienia. Ale jednocześnie trzeba przypomnieć, że ponad 50 lat po zerwaniu Konkordatu ze Stolicą Apostolską „owocowało” to między innymi włączeniem alumnów w szeregi żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego. I to nie w celu obrony i budowy jedności w Narodzie, ale złamania ich kręgosłupów moralnych i decyzji opowiadania się za Bogiem i za służbą Ojczyźnie. Są dzisiaj wśród nas niektórzy spośród tych kilku tysięcy powołanych kleryków żołnierzy. Jednym z nich był również obecny z nami Ksiądz Biskup Ignacy Dec, inni Księża Biskupi, z Arcybiskupem Sławojem Leszkiem Głódziem. Szczególnym świadkiem tamtego zniewolenia jest Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko, alumn żołnierz. Dziękujemy za to, że stali się oni świadkami tamtego trudnego czasu jedności Kościoła z Narodem.

4 lutego 2019 r.
Mijają kolejne lata i pokolenia Polaków, a my ciągle nie zdajemy egzaminu ze stanu wojennego i papieskiego nauczania, że „nie ma wolności bez solidarności”. Ale jeśli solidarność jest w złym, to przynosi ciężary nie do uniesienia. „Jeden drugiego brzemiona noście i wtedy wypełnicie program apostolski”. Bez Boga, ani do proga.

3 lutego 2019 r.
Dzisiaj w całym Kościele Święty Paweł Apostoł w Pierwszym Liście do Koryntian przypomniał nam przymioty miłości: „miłość nie szuka poklasku, nie unosi się gniewem, nie dopuszcza się bezwstydu, współweseli się z prawdą, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy...” Streszczeniem tych przymiotów jest Ukrzyżowany i Zmartwychwstały Chrystus, który swoją miłością miłosierną zwycięża. Dlatego przyjmijmy ostrzeżenie Świętego Jana Pawła II, że bez Chrystusa człowiek nie zrozumie samego siebie, nie zrozumie dziejów naszego Narodu. I bez pomocy Ducha Świętego nie będzie prawdziwej odmiany oblicza tej ziemi, ludzi tej ziemi, pomimo programów i obietnic. Bez Boga człowiek zatraca siebie...

2 lutego 2019 r.
Pozwólcie, że w dniu dzisiejszym wspomnę dwie bardzo ważne postacie Kościoła w Polsce. Dokładnie 83 lata temu tutaj, na Jasnej Górze, został wyświęcony na biskupa Teodor Kubina, pierwszy biskup częstochowski, którego hasłem było: "Żal mi tego ludu", wskazując na Eucharystię. A z kolei 70 lat temu do katedry gnieźnieńskiej wchodził Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, którego hasło brzmiało: "Samemu Bogu przez Maryję". Myślę, że te dwie postaci - tak jak innych wspaniałych ludzi naszego Kościoła - streszczają słowa kardynała Wyszyńskiego: "Kościół w Polsce nie miał nigdy w zwyczaju opuszczać Narodu. Nie ma takiego zwyczaju także i dzisiaj”. Maryjo, prowadź! Maryjo, wysłuchaj!

1 lutego 2019 r.
W wierszu Karola Wojtyły Maryja zdumiewa się, że nie tylko w Jezusie jest światło, ale On jest Światłem. Jego Miłość się nie starzeje - i ta z Betlejem, i ta z Golgoty, i ze Zmartwychwstania. A rozjaśnia się mam każdego dnia w Eucharystii i tak będzie aż do skończenia świata.

31 stycznia 2019 r.
Sobór Watykański II w jednym ze swoich najważniejszych dokumentów - Konstytucji Dogmatycznej o Kościele - określił rolę Kościoła, że jest on w Chrystusie "światłością narodów". Bardzo często słyszymy pytanie: Co mi daje Kościół? To odpowiedzmy sobie: kim bylibyśmy bez Kościoła? Chodzilibyśmy nadal w ciemnościach i skazani na bezsens życia...

30 stycznia 2019 r.
Kiedy w Kościele polskim przeżywamy rok duszpasterski pod hasłem: "W mocy Bożego Ducha", prośmy o taką odwagę wiary i głoszenia Ewangelii, która nie będzie odbierana jako klerykalizacja życia społecznego, ale jako fundament jedności człowieka z Bogiem i ludzi między sobą. A zarazem miarą przyszłego sądu nad nami.

29 stycznia 2019 r.
W dzisiejszej Ewangelii św. Marek przypomniał nam bardzo trudne pytanie Jezusa: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? Każdy, kto wypełnia wolę Ojca mego, ten mi jest bratem, siostrą i matką". Ta mocna więź Maryi z Chrystusem stanowi podstawę do Jej najpiękniejszego tytułu: "Bogurodzica". A Kościół naszych dni ośmielił się dołączyć: " Wszechmoc Błagająca."
Zawierzmy więc Chrystusowi wszystkich i wszystko przez Maryję.

25 stycznia 2019 r.
Ojciec Święty Franciszek w czasie Światowych Dni Młodzieży w Panamie bardzo mocno zaznaczył, że Chrześcijaństwo to jest Jezus Chrystus. To jest styl życia wynikający z wiary w Jego Osobę jako Pana i Zbawiciela, a nie żaden system rozrywkowy i po taniej cenie, żeby pozyskać sobie ludzi. Dlatego nasze zawierzenia Bogu na wzór Maryi są odpowiedzią na miłość Chrystusa objawioną w Betlejem, na Krzyżu i w Zmartwychwstaniu.

24 stycznia 2019 r.
W kontekście dzisiejszej modlitwy za dziennikarzy warto przypomnieć bardzo trafne zdanie Cypriana Kamila Norwida. „Jeśli ktoś chce napić się wody z karafki, to tylko pochylić ją do ust i pije, ale żeby napić się wody ze źródła trzeba uklęknąć, pochylić czoła”. Jeśli nie uzna się w Chrystusie Prawdy, Drogi i Życia, wówczas każdy ma swoją prawdę, które prowadzą donikąd. Matko Słowa Wcielonego, módl się za nami!

23 stycznia 2019 r.
W duchu Świętego Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, pragnę wypowiedzieć następujące zadanie: "Kimkolwiek jesteśmy i gdziekolwiek jesteśmy, możemy i powinniśmy dążyć do doskonałości poprzez prawdę, a nie zamęt i zło!".

22 styczeń 2019 r.
W Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan uświadamiamy sobie prawdę, że wszelkie podziały, zło i śmierć istnieją od owego początku stworzenia, ale jednocześnie nigdy nie były tak nagłaśniane i nie miały takiej szybkości rozchodzenia się w nasze umysły, w nasze serca, jak teraz, przy pomocy sieci społecznościowych czy innych. Dlatego prośmy Ducha Świętego o odnowienie naszych umysłów i serc, o jedność z Bogiem. A wtedy będziemy jedno między sobą.

19 stycznia 2019 r.
Święty Paweł pouczył nas, że gdy nie potrafimy się modlić; wyrazić słowami tego, czego pragniemy, to Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. To On doprowadza nas do całej prawdy, przekonuje nas o grzechu, o sprawiedliwości Bożej, o sądzie Boga i czyni nas świadkami. Bez pomocy Ducha Świętego nie będziemy prawdziwi, nie będziemy jednością, przebaczający sobie nawzajem i nie będziemy wspólnotą... A słowo wspólnota dzisiaj niektórych razi... Zaś na fundamencie wiary wszystko odbudowane być może.

18 stycznia 2019 r.
Ileż to już razy zdumiewamy się aktualnością słowa Bożego. W odczytywanym dzisiaj w brewiarzu kapłańskim fragmencie Listu do Efezjan Święty Paweł napisał bardzo mocne słowa: "Nie zasmucajcie Ducha Świętego. Niech zniknie wśród was wszelka gorycz, znieważanie i wszelka złość". Im bardziej będziemy słuchać słowa Bożego i wypełniać je, mniej będzie wśród nas „przemądrzałości” i niezgody.

17 stycznia 2019 r.
Wobec dramatycznych wydarzeń zarówno w Koszalinie, jak i w Gdańsku różnimy się interpretacjami i postulatami. A trzeba by przyjąć ten trudny program papieski: "Wymagajmy od siebie, nawet gdyby inni od nas nie wymagali" tego, czy innego spełnienia obowiązków. Nie zapominajmy, że jedynie wiara, choć jest ciężarem, przynosi światło w ciemnościach zła i śmierci.

16 stycznia 2019 r.
Na progu dwutysięcznego roku nasz polski pisarz Stanisław Lem postawił bardzo trafną diagnozę, że świat współczesny nie stanowi wspólnoty, lecz zbiegowisko ludzi, którzy patrzą, stoją z boku, interpretują wydarzenia... Myślę, że wspólnota z Wadowic, za Świętym Janem Pawłem II wie, dokąd idzie, ze świadomością celu. Skąd są i do Kogo idą, i przez czyje pośrednictwo? Dlatego dziękujemy za to świadectwo wiary. Z serca Wam wszystkim błogosławię.

15 stycznia 2019 r.
Pytał się przed laty kard. Joseph Ratzinger: "Dlaczego wiara chrześcijańska ma szanse przetrwania na zawsze?" I dał taką odpowiedź: "Bo Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie, w darach i mocy Ducha Świętego, przezwycięża wszelki fatalizm zła i śmierci". Maryjo, Matko życia, módl się za nami. Święty Pawle Pierwszy Pustelniku, módl się za nami".

14 stycznia 2019 r.
Dramat zbrodni w Gdańsku poucza nas, że bez odniesienia do praw Bożych, a zwłaszcza do przykazania: "Nie zabijaj!" we wszystkich jego wymiarach, niezależnie kogo dotyczy, pokazuje, że ateizm dla nas, dla ludzi tej ziemi, nie jest żadnym poglądem neutralnym. Tu chodzi o życie...

12 stycznia 2019 r.
W jutrzejszym święcie Chrztu Pańskiego powróci do nas bardzo ważne pytanie: "Czy znacie sprawę Jezusa z Nazaretu?" Powtórzymy również kolejne pytanie: Czy bez Maryi można znać sprawę Jezusa? Bez Tej, która dała Mu ciało i krew dla naszego zbawienia? Czy bez pomocy Ducha Świętego, który zaświadczy o Nim również poprzez głos Ojca, można dojść do całej prawdy i nie błądzić?

11 stycznia 2019 r.
Zdumiewamy się żywotnością Słowa Bożego, które jest bardzo żywe i skuteczne. W dzisiejszym fragmencie Listu św. Jana Apostoła słyszymy: "Ten, kto ma Syna, ma życie. A kto nie ma Syna Bożego, też nie ma życia”. Maryja uczy nas, będąc Matką Syna Bożego, że jest Matka życia. To wezwanie jest nam bardzo potrzebne. Zwłaszcza, jeśli ktoś nie uznaje Boga jako Ojca, to wtedy nie uznając Syna, nie zrozumie Matki, którą jest Maryja, ani Kościoła, który jest Matką.
Cieszymy się, że Ksiądz Biskup Antoni 6 stycznia br. przeżywał 25-lecie swoich święceń biskupich. Niech Bóg odnawia swoją miłość w nim i przez niego. Amen.

10 stycznia 2019 r.
Dzisiejszy fragment Listu Świętego Jana Apostoła kończy się bardzo ważnym dla nas stwierdzeniem, że zwycięstwo, które zwycięża świat wypływa z wiary. A to ostateczne zwycięstwo dokonało się przez Chrystusa, Który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. W zwycięstwie Chrystusa szczególną rolę ma Maryja, która już we wskazaniu Protoewangelii miażdży głowę węża. Dlatego wobec wszystkich ataków złego ducha i wobec różnych fal, które nie omijają również naszego Kościoła na ziemi polskiej, uciekajmy się do Niej, jako Przedziwnej Pomocy i Obrony.

9 stycznia 2019 r.
Nasza codzienna rzeczywistość dowodzi, że z Kościołem i w Kościele nie jest łatwo żyć. On bowiem nie jest rodzajem supermarketu, który obniża ceny, bojąc się, że odejdą od niego klienci. Jedyną ofertą Kościoła jest Jezus Chrystus, Jedyny Odkupiciel człowieka i świata.

8 stycznia 2019 r.
W odczytywanym dzisiaj fragmencie Listu św. Jana Apostoła słyszymy, że „Bóg pierwszy nas umiłował”. Dlatego przechodzimy ze śmierci do życia przez Chrystusa, który stał się dla nas ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Wierzymy, że każdą miłość trzeba donieść aż do śmierci, bo przez Chrystusa w Duchu Świętym staje się dopiero wówczas nieśmiertelna.

7 stycznia 2019 r.
Podczas Zwiastowania, jak również przy tajemnicy Bożego Narodzenia występuje Osoba Ducha Świętego działająca jako Miłość Ojca i Syna. Dlatego przyzywamy Go dzisiaj, w czasach szczególnego zamętu, nie odróżniania prawdy od kłamstwa, a dobra od zła. Prośmy, żeby Maryja - Matka Chrystusa i Kościoła, pomimo naszej grzeszności i słabości, wypraszała nam wierność Chrystusowi.

6 stycznia 2019 r.
Z nauczania św. Jana Pawła II do polskich biskupów dzisiaj pragnę zacytować następujące słowa: "Nie lękajcie się głosić odważnego świadectwa o małżeństwie i rodzinie, bo ono zapisane jest w ich sercach i sumieniach". Dlatego kiedy przychodzą kryzysy - o których wspomniał tutaj Ojciec Mariusz - patrzmy w górę, patrzmy w Jej oczy i serce. Przyzywajmy Ducha Świętego na wszelkie doświadczenia.

5 stycznia 2019 r.
Przed 40 laty na Błoniach Krakowskich, w czerwcu 1979 roku, Jan Paweł II prosił nas, abyśmy sami nie podcinali tych korzeni, z których wyrastamy. Dlatego z kolejnym bólem przyjmujemy inicjatywy na ziemi polskiej, aby tak ostro oddzielić Kościół od Narodu. Czy nie rozumiemy, że Kościół to jest Chrystus? Czyli, chcemy wolności od Chrystusa na ziemi polskiej? Dlatego z mocną nadzieją przyjmujemy dzisiaj święcenia i posługę biskupa Janusza Mastalskiego - biskupa pomocniczego w Krakowie, który bardzo wyraźnie przypomniał w Katedrze Wawelskiej: "Bóg - Pan jest moją nadzieją". I niech tak będzie na zawsze.

1 stycznia 2019 r.
W odczytywanym dzisiaj fragmencie Ewangelii odnajdujemy pewną pedagogikę maryjną. Otóż Ewangelista, ukazując Jej godność i rozważanie w sercu tych wszystkich tajemnic, które przeżywała wraz z Józefem, kończy ten fragment imieniem "Jezus". To imię było objawione Maryi już w Zwiastowaniu, a oznacza: "Bóg zbawia", "Bóg jest zbawieniem". Dlatego przyjmijmy ten dar, by Jezus wszedł w nasze życie i zjednoczył się z każdym człowiekiem, choćby on nie zdawał sobie z tego sprawy. Życie każdego toczy się w Chrystusie. Biedny jest człowiek, który próbuje poza Chrystusem odnaleźć sens i drogę swojego życia.

Przeczytaj także: CZYTAJ WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem