Reklama

Piewczyni polskiego losu

2018-07-04 11:07

Bp Antoni Pacyfik Dydycz OFMCap
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 22-23

Michał Kosc/East News
Barbara Wachowicz – była i jest jakby samą Polską

„Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, a jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”. Pogrzeb śp. Barbary Wachowicz-Napiórkowskiej, 15 czerwca 2018 r., Katedra Warszawska, czyt. Ewangelia: J 12, 23-26

Czcigodni Bracia w kapłaństwie,
Szanowni Przedstawiciele Rodziny,
Ludzie kultury, oświaty, służby zdrowia,
Harcerki i Harcerze,
Mieszkańcy Warszawy i Podlasia oraz całej Polski,
Przedstawiciele Służb mundurowych!

Zacznijmy naszą refleksję nad życiem i śmiercią śp. Barbary Wachowicz-Napiórkowskiej od słów zaczerpniętych z Ewangelii według św. Jana. To wypowiedź Pana Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24).

Wydawało nam się, a właściwie wydaje się nadal, że Pani Basia z Podlasia swoim życiem i działalnością darzyła nasz Naród i Kościół plonem. Widocznie jednak potrzebujemy jeszcze większego plonu. I stąd to niespodziewane odejście z tego świata Podlasianki, która była i jest jakby samą Polską, a to przez swoją kulturę materialną i duchową, przez swoje zakorzenienie w Ojczyźnie i przez swoją więź z duchowością katolicką.

Reklama

Umarła.

Przyszła na świat 18 maja 1937 r., na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Na ukochanym Podlasiu, wśród urokliwej przyrody i prostego, ale duchowo bogatego ludu. Obumarła jak to najpiękniejsze ziarno 7 czerwca 2018 r. To tylko siedem dni wcześniej. Nikt z nas nie spodziewał się tak nieoczekiwanego odejścia. Pamiętamy ją jako autorkę wspaniałych książek, wystaw, licznych spektakli poświęconych wielkim Polakom, takim jak Tadeusz Kościuszko, Fryderyk Chopin, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski i wielu innych. Najsławniejszym harcerkom i harcerzom poświęciła cykl pod tytułem „Wierna rzeka harcerstwa”.

Za św. Franciszkiem z Asyżu z pewnością powołuje się w niebie na Psalm 23 (22):

„Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie (...).
Dobroć i łaska pójdą
w ślad za mną (...)
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy”.

Z pewnością chętnie sięgała do poezji duszy jej pokrewnej Krystyny Krahelskiej, która napisała:

„Gdy przyjdzie czas odlotu
do krainy innej,
Chcę odlecieć w porywie
szczęścia i natchnienia
Jak ptak, co uciekając
z ziemi niegościnnej,
Ziemię na niebo zamienia” („Wiersze”, Warszawa 1978, str. 87).

Bez wątpienia spotkała się już ze swoimi rodzicami, z babunią Anną, jakże jej drogą, z licznymi twórcami, artystami, a przede wszystkim z harcerkami i harcerzami. I gdzieś na niebiańskich błoniach przy ognisku jak na polskiej ziemi śpiewa – przypominając coś z wcześniejszego repertuaru:

„Idą skauci łez doliną
nocką ciemną, nocką siną.
Raz, dwa, trzy.
Hej, druhowie, gdzie idziecie,
czego szukacie po świecie?
Raz, dwa, trzy.

My idziemy w zórz świtanie,
tam, gdzie Polski
zmartwychwstanie.
Raz, dwa, trzy. (...)

Siła nasza w sercach będzie,
z nią zwyciężym wroga
wszędzie.
Raz, dwa, trzy”.

Pani Basia uśmiecha się, śpiewając tę harcerską balladę. Przypomina sobie także inne śpiewy, a zwłaszcza jakże wzruszającą i potwierdzoną życiem, różnymi wydarzeniami piosenkę, wyrażającą gotowość, pełną gotowość do służby Ojczyźnie – bezinteresownej, ofiarnej:

„Wszystko, co nasze,
Polsce oddamy,
w niej tylko życie,
więc idziem żyć,
świty się bielą, otwórzmy bramy.
Rozkaz wydany:
Wstań! W słońce idź!”.

No cóż, obecnie słońca ma dosyć.

Bram nie trzeba otwierać, ale pozostaje modlitwa błagalna. To na początek, gdyż jest nadzieja, że się przemieni w modlitwę uwielbienia. Jakże często śpiewano ją w okolicznościach trudnych, gdy zagrożeń nie brakowało, a nadzieja mogła się wyciszać. To wtedy coraz silniej brzmiał młodzieńczy śpiew:

„O Panie Boże, Ojcze nasz,
w opiece swej nas miej!
Harcerskich serc
Ty drgnienia znasz,
nam pomóc zawsze chciej!

Wszak Ciebie i Ojczyznę
miłując, chcemy żyć.
Harcerskim prawom
w życia dniach
Wiernymi zawsze być!”.

Powtarzamy ten śpiewny apel, na zawsze złączony z postanowieniem. Co dla młodzieńczego ducha miało poważne znaczenie: „Wiernymi zawsze być”. Nikt nie może wątpić w wierność Basi z Podlasia. Chętnie tak się wołała, dobrze bowiem czuła się w Krzymoszach, w Suchej i w Węgrowie, nie mówiąc o Drohiczynie. Zresztą jako piewczyni polskiego losu cieszyła się Honorowym Obywatelstwem miasta stołecznego Warszawy, a także honorowymi obywatelstwami: Węgrowa, Płońska i Drohiczyna. Co więcej, była Damą Orderu Uśmiechu i obdarowano ją wielką liczbą różnych odznaczeń, a więc orderów i medali. Fundacja Konferencji Episkopatu Polski „Dzieło Nowego Tysiąclecia” w imieniu Kościoła odznaczyła Barbarę Wachowicz najwyższą nagrodą „Totus” – „polskim Noblem” – „za niestrudzone, pełne żarliwości i entuzjazmu propagowanie kultury chrześcijańskiej, patriotyzmu, pięknej polszczyzny, postaw honoru i prawości wśród młodego pokolenia i cenną działalność dla kultury Kresów Wschodnich”. Była istotnie prawdziwą i wspaniałą Mistrzynią Mowy Polskiej.

Żegnając dzisiaj Ciebie, Basiu, która już odeszłaś od nas, pragniemy Cię zapewnić, że będziemy starali się szanować Twój dorobek. To prawda, stajesz się przeszłością, ale to przecież nie kto inny tylko Józef Piłsudski ostrzegał, że „ten, kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości”. A ukochany przez Ciebie Henryk Sienkiewicz uważał, że „gdzie miłość Ojczyzny ginie, wtedy przychodzą czasy łotrów i szaleńców”. I jeszcze jedno przypomnienie, które pochodzi od Zbigniewa Herberta:

„Życie bulgoce jak krew
cienie tają łagodnie
nie dajmy zginąć poległym –
pamięć przekaże chyba obłok –
wytarty profil rzymskich monet”
(„Trzy wiersze z pamięci”).

A teraz coś ważnego. Musiałaś znać nauczanie św. Jana Pawła II, gdyż Twoje starania o utrwalenie pamięci o przeszłości dla umocnienia i zabezpieczenia trwania Ojczyzny w sercach i w życiu ma swoje źródło w poemacie naszego Papieża pt. „Myśląc Ojczyzna”:

„Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas
wyrażam siebie i zakorzeniam,
mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica,
która ze mnie przebiega ku innym (...)”.

Na koniec natomiast pragnę powrócić do słów Pana Jezusa o ziarnie. Pani Barbaro, Ty jesteś prawdziwym ziarnem. Ono pozostaje w ziemi, co prawda w Alei Zasłużonych, gdyż tak się należy, ale jednak w ziemi. Właśnie po to, aby móc wydać owoce, posilające nasze dusze, umacniające serca i utrwalające w naszej pamięci miłość do Polski, gdyż to była Twoja wielka miłość!

I jestem głęboko przekonany, ponieważ nie wiem, czy pozostawiłaś jakiś testament, spisany dokładnie – ale nawet jeśli, to i tak mam wrażenie, że ma on rodowód w wierszu Adama Asnyka:

„Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć sami macie doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!”
(„Do młodych”).

Pani Basiu z Podlasia, dziękujemy Ci za wszelkie dary, które nam pozostawiłaś na ziemi, za Twego ducha i kulturę, za miłość do Polski, za wierność Chrystusowemu Kościołowi. Dziękujemy Ci za każde słowo i za każdy gest, nie zapominając o liliowych kolorach, zwłaszcza postrzeganych w kwiatach.

Ufamy, że już spotkałaś się z Matką Najświętszą i recytujesz przed zasłuchaną Królową Polski jakże liczne wiersze poświęcone Bożej Rodzicielce. Ale nie zapominaj o nas! Dziękujemy Ci za jakże ważne przesłanie, które nam pozostawiłaś. Zaczerpnęłaś je od Jana Kochanowskiego, a ono brzmi:

„A jeśli komu droga otwarta do nieba,/ To tym, co służą ojczyźnie (...)” („Pieśni”).

To o Tobie mowa. To Ty wiernie służyłaś Ojczyźnie i służysz nadal. Bogu niech będą dzięki!

Barbara Wachowicz – reportażystka, autorka biografii wielkich Polaków. Pisała o życiu i twórczości m.in. Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Henryka Sienkiewicza, Cypriana Kamila Norwida, Stefana Żeromskiego i Tadeusza Kościuszki.
„Pod jej piórem, przed jej obiektywem przeszłość nie jest «cokolwiek dalej», lecz zupełnie blisko. Mickiewicz wyjechał przed chwilą, Kościuszko zaraz powróci, Chopin jeszcze gra” – napisał o twórczości Barbary Wachowicz ks. prof. Janusz Pasierb. „Reportażem historycznym wszechobejmującym” nazywał jej pisarstwo Krzysztof Kąkolewski, a Maciej Słomczyński wspominał o „wstrząsającej sile” jej prozy. Barbara Wachowicz zmarła 7 czerwca 2018 r.
Na jej pogrzebie kazanie wygłosił bp Antoni Pacyfik Dydycz z Drohiczyna.

Tagi:
ludzie

Reklama

Roksana

2019-02-06 11:47

Marian Florek
Niedziela Ogólnopolska 6/2019, str. 36-37

Roksana Węgiel: – Mam taką zasadę, żeby wystąpić najlepiej jak potrafię, włożyć wszystko w swój występ, a co ma być, to będzie. Wszystkie swoje sukcesy zawdzięczam Bogu

ForumGwiazd

Roksana Węgiel jest córką Edyty i Rafała. Mieszka w podkarpackim Jaśle. Ma młodszego brata Maksymiliana. W 2018 r. wygrała polską edycję programu „The Voice Kids” i Konkurs Piosenki Eurowizji dla Dzieci w Mińsku.

Rodzinny dom

– Roksana od przedszkola chciała występować, brać udział w różnorakich przedstawieniach... Pociągała ją scena – mówi w rozmowie z „Niedzielą” mama Roksany.

– Nie traktowaliśmy tego zapału w jakiś szczególny sposób. Zawsze była ruchliwa i bardzo żywa. Kiedy miała 4,5 roku, zaprowadziłam ją na zajęcia z gimnastyki artystycznej i tam była w swoim żywiole. Dlatego nie zwracaliśmy uwagi na to, że ona coś tam sobie podśpiewuje, że ma jakiś talent w tym kierunku. Potem były taniec towarzyski, judo... A śpiew wyniknął przez przypadek. Stało się to w czasie pobytu na obozie judo w Chorwacji. W czasie zabawowego konkursu karaoke Roksana zaśpiewała piosenkę „My, Cyganie”. Pani Celina, prezes klubu, kiedy ją usłyszała, podeszła do niej i powiedziała, że ma bardzo mocny głos. Po powrocie z obozu Roksana wszystko mi opowiedziała. Poprosiłam, aby zaśpiewała tę piosenkę. Po wysłuchaniu pomyślałam, że chyba coś w tym głosie jest. Widząc moją aprobatę, Roksana poprosiła mnie, bym ją zapisała na zajęcia wokalne. Wybrałam Jasielski Dom Kultury i zajęcia u Ewy Grzebień. Było to w 2013 r., Roksanka miała wtedy skończone 8 lat i była uczennicą trzeciej klasy, ponieważ edukację rozpoczęła o rok wcześniej.

Pani Ewa, czyli artystyczne początki

Jak wspomina Ewa Grzebień, mała Roksana z mamą przyszła na konsultacje dosyć późno. Zapisy na zajęcia muzyczne w Jasielskim Domu Kultury odbywają się zawsze we wrześniu i lista chętnych była już zamknięta. Jednak po przesłuchaniu, na którym Roksana zaśpiewała piosenkę z repertuaru Majki Jeżowskiej, instruktorka zdecydowała się dokooptować ją do grupy ze względu na dobry głos i słuch. Zgodnie z nauczycielską dewizą pani Grzebień osoby, które chciałyby robić tzw. karierę estradową, powinny jak najczęściej się sprawdzać, stale nabywać doświadczenia przez liczne występy i konfrontację z innymi artystami oraz publicznością. Dlatego na zajęciach Roksana systematycznie, wszechstronnie i z poświęceniem przygotowywała się do występów, a w trakcie edukacji uczestniczyła w konkursach na różnych szczeblach, począwszy od szkolnego, a skończywszy na ogólnopolskim i międzynarodowym. Zdobywała najwyższe nagrody i liczne Grand Prix. Tak było m.in. w Pacanowie w konkursie młodych talentów „Spotkania Mistrzów Muzyki”, gdy zdobyła Grand Prix. Sukces odniosła w międzynarodowym konkursie „Piosenki naszych Ojczyzn w Unii Europejskiej”, organizowanym przez Ośrodek Kultury w Wiśniowej na Podkarpaciu. Kolejne Grand Prix padły łupem Roksany na nowohuckim Ogólnopolskim Festiwalu Dzieci i Młodzieży „Tęczowe Piosenki Jana Wojdaka” i na radomskim Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Majki Jeżowskiej „Rytm i Melodia”. Wygrała też Międzynarodowy Festiwal „Orfeusz w Italii” oraz bułgarski Festiwal Młodych Talentów. Szerszej publiczności dała się poznać, gdy wygrała pierwszą edycję telewizyjnego programu „The Voice Kids” w 2018 r. Efektem tego sukcesu była propozycja Telewizji Polskiej uczestnictwa w Konkursie Piosenki Eurowizji dla Dzieci w 2018 r., który – jak wiemy – wygrała.

Pan Bóg i wielki świat

Po międzynarodowym zwycięstwie pojawiły się liczne propozycje występów, koncertów, dlatego ze zrozumiałych względów kontakty Roksany z domem kultury trochę się rozluźniły. Ale ku radości pani Ewy po wakacjach Roksana wróciła na zajęcia, aby skonsultować się w sprawach głosowych, poćwiczyć, podszlifować warsztat wokalny. Chociaż wielki świat show-biznesu coraz mocniej upomina się o młodą artystkę, to rodzice nie zapominają, że Roksana ma dopiero 13 lat i nadal musi się uczyć. Nadrobienie szkolnego materiału to też spore wyzwanie, ale i tutaj z pomocą przyszła pani Ewa, która poradziła rodzicom, jak mogliby pomóc córce w pogodzeniu obowiązków szkolnych z pasją śpiewania. Mama Roksany – Edyta jest pełna uznania dla Ewy Grzebień: – Jej rola w kształtowaniu talentu wokalnego córki jest nie do przecenienia. To dzięki niej Roksana ma solidne fundamenty warsztatu muzycznego.

Na razie Roksana chce się uczyć w liceum o profilu sportowym u siebie, w Jaśle. Chce pomieszkać z rodzicami. Wielki świat, Warszawa muszą jeszcze na nią poczekać. Na pytanie, jak wytrzymuje tę falę popularności, Roksana odpowiada: – Jest to dla mnie bardzo miłe, bo lubię, jak coś się dzieje. Zapytana o atmosferę rywalizacji na konkursie dziecięcej eurowizji mówi: – Nie odczuwałam jej, ponieważ wszyscy wykonawcy bardzo się ze sobą zaprzyjaźnili. Jedynym problemem było się później rozstać. A na koniec wskazała dwa źródła swojego sukcesu: – Mam taką zasadę, żeby wystąpić najlepiej jak potrafię, włożyć wszystko w swój występ, a co ma być, to będzie. I dalej: – Wszystkie swoje sukcesy zawdzięczam Bogu. Mam coś takiego, że dostaję to, o co się modlę. I to jest cudowne. Myślę, że Bóg zaplanował każdemu człowiekowi drogę. Ja nie staram się narzucać swojej woli Panu Bogu – że proszę Cię, Panie Boże, o to i o to. Staram się modlić, wiedząc, że Bóg i tak ma wszystko zaplanowane, że i tak będzie to, co On chce. Kiedyś na Facebooku widziałam obrazek, na którym byli Bóg i mała dziewczynka trzymająca w ręce swojego ulubionego misia. Pan Bóg chce zabrać dziewczynce tego małego misia, a trzyma za plecami większego. Dziewczynka płacze, nie wie, że otrzyma od Pana Boga coś znacznie większego i cenniejszego.

Pani Ewa potwierdza uduchowioną naturę Roksany. Przecież dobrze pamięta, jak jej podopieczna w każdą sobotę przybiegała na zajęcia prosto z prób parafialnej scholi w sanktuarium św. Antoniego z Padwy, u franciszkanów. Do dziś wspomina jej udane występy na Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki i Pieśni Religijnej „Miłosierdzie Boże wyśpiewać chcę” w Tarnowie w 2015 r. Roksana zdobyła wówczas pierwszą nagrodę, a w 2016 r. powtórzyła sukces z naddatkiem, zdobywając Grand Prix.

Jasielska wylęgarnia talentów

Tak jak z Roksany, tak i z pani Ewy Jasło jest bardzo dumne. Przecież spod jej ręki wyszedł znany polski wokalista Michał Szpak. Właśnie tam, w Jasielskim Domu Kultury, jeszcze jako dziecko zdobywał pierwsze wokalne szlify. Do pani Ewy przyprowadziła go siostra, która jest śpiewaczką operową, a która również pierwsze szlify zdobywała pod okiem pani Ewy. Przed udziałem w konkursie „X Factor” Michał przyszedł do pani Ewy, aby skonsultować wykonanie piosenki „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena.

Ewa Grzebień – pierwsza nauczycielka Roksany Węgiel jest absolwentką muzykologii kościelnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Była nauczycielem muzyki w szkole. Przez osiem lat śpiewała w Strzyżowskim Chórze Kameralnym. W 1992 r. związała się z Jasielskim Domem Kultury.

Przez jasielską wylęgarnię talentów przewinęło się wiele osób, które swoje życie zawodowe związały albo z muzyką, albo z teatrem, jak wokalista Ralph Kaminski czy aktorka Teatru Dramatycznego w Warszawie Anna Gorajska. Wydaje się, że w najbliższym czasie najjaśniej zabłyśnie talent Roksany Węgiel. Rok 2019 będzie należał do niej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dokąd zmierza Kościół?

2019-02-20 06:49

st (KAI) / Watykan

Do podjęcia przez uczestników rozpoczynającego się 21 lutego w Watykanie spotkania przewodniczących episkopatów istotnych wyzwań moralnych, przed jakimi stoi Kościół, wezwali w opublikowanym 19 lutego liście otwartym kardynałowie Walter Brandmüller i Raymond Leo Burke. Wraz z nieżyjącymi już kardynałami Carlo Caffarrą i Joachimem Meisnerem wystosowali oni we wrzeniu 2016 r. list z prośbą o wyjaśnienie spornych – ich zdaniem – fragmentów adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”.

Margita Kotas

Oto tekst listu otwartego w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia, przewodniczący Konferencji Episkopatów, Zwracamy się do was z głębokim niepokojem! Świat katolicki jest zagubiony i z bólem zadawane jest pytanie: dokąd zmierza Kościół? W obliczu mającego miejsce zagubienia zdaje się, że trudność jest sprowadzana do kwestii wykorzystywania małoletnich, będącego straszliwym przestępstwem, zwłaszcza gdy jest ono popełniane przez księdza, co jest jednak tylko częścią znacznie poważniejszego kryzysu. W Kościele ma miejsce plaga rozpowszechnienia programu homoseksualnego, krzewionego przez zorganizowane sieci i chronionego przez klimat współudziału i spisek milczenia. Korzenie tego zjawiska wyraźnie widać w atmosferze materializmu, relatywizmu i hedonizmu, w którym otwarcie kwestionowane jest istnienie bezwzględnego, nie uznającego żadnych wyjątków prawa moralnego.

Winę za wykorzystywanie seksualne zrzuca się na klerykalizm. Ale pierwsza i główna wina duchowieństwa nie polega na nadużywaniu władzy, lecz na oddaleniu się od prawdy Ewangelii. Źródłem zła, które deprawuje pewne kręgi w Kościele jest nawet publiczne zaprzeczanie, słowami i czynami, prawa Bożego i naturalnego. W obliczu tej sytuacji kardynałowie i biskupi milczą. Czy będziecie również milczeli przy okazji spotkania zwołanego w Watykanie na 21 lutego?

Należymy do tych, którzy w 2016 r. przedstawili Ojcu Świętemu pewne pytania, wątpliwości (dubia), które podzieliły Kościół w obliczu wniosków Synodu o Rodzinie. Dziś na te wątpliwości nie tylko nie pojawiła się jakakolwiek odpowiedź, ale stanowią one część bardziej ogólnego kryzysu wiary. Dlatego zachęcamy was, abyście podnosili głos, by chronić i głosić pełną naukę Kościoła.

Modlimy się do Ducha Świętego, aby wspierał Kościół i obdarzał światłem pasterzy, którzy nim kierują. Pilne i konieczne jest teraz stanowcze działanie. Ufamy Panu, który obiecał: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20).

Walter Kardynał Brandmüller, Raymond Leo Kardynał Burke

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archiwiści podziękowali paulinom za wkład w ocalenie narodowego dziedzictwa

2019-02-20 21:01

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

- To wielkie zadanie chronić przeszłość, niektórzy czynili to z narażeniem życia - mówił dziś na Jasnej Górze o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła. Przedstawiciele Archiwum Akt Nowych podziękowali Zakonowi Paulinów za pomoc w ocaleniu dużej części zbiorów w czasie II wojny światowej. W tym roku przypada 100-lecie podpisania przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego Dekretu o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Mszy św. odprawionej w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył bp Henryk Tomasik. Ordynariusz diecezji radomskiej podziękował troszczącym się o naszą kulturę i dokumentację dotyczącą „wielkich polskich spraw”. W modlitwie uczestniczyła ponad 20-osobowa delegacja archiwistów, w tym trzech dyrektorów archiwów państwowych.

Tadeusz Krawczak dyrektor Archiwum Akt Nowych zwrócił uwagę na wielką rolę jasnogórskich paulinów, którzy w czasie wojny przechowali część narodowego zasobu archiwalnego. Sporej części nie dało się uratować od wojennej pożogi. Jak podaje Krawczak, 37 kilometrów dokumentów z Archiwum Akt Nowych Niemcy spalili już po Powstaniu Warszawskim, 3 listopada 1944 r. Zbiory innych archiwów warszawskich zostały zniszczone przez hitlerowców w czasie Powstania Warszawskiego.

W listopadzie 1944 r. zwieziono na Jasną Górę najcenniejsze materiały przeznaczone do wywozu do Niemiec. Jak wyjaśnia o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła i Zakonu Paulinów, Jasna Góra na trasie między Warszawą a Katowicami była punktem zbornym wypatrzonym przez historyka, zasłużonego archiwistę, profesora Uniwersytetu Poznańskiego, Kazimierza Kaczmarczyka, który od grudnia 1939 do lipca 1940 roku porządkował jasnogórskie archiwum.

Dokumenty – jak podaje prof. Zbudniewek - w ponad 480 wielkich kartonach i ok. 800 workach materiałów w teczkach zwieziono na Jasna Górę. To były najcenniejsze materiały, sięgające dwunastego stulecia po rok 1944, które udało się przewieźć pracownikom polskim, za zgodą życzliwych Niemców. Kazimierz Kaczmarczyk uczestniczył w gromadzeniu i zabezpieczaniu archiwaliów wywiezionych z Warszawy nad którymi sprawował nadzór do marca 1945 roku.

Dyrektor Archiwum Akt Nowych Tadeusz Krawczak złożył na Jasnej Górze ryngraf jako wotum dziękczynne.

Z kolei o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry przekazał w darze kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, aby mogła zawisnąć w Archiwum Akt Nowych na pamiątkę dzisiejszej modlitwy. Paulin wyraził radość, że Jasna Góra, wpisując się w duchowe życie Polaków, w duchowe życie ludzi Kościoła, ludzi wierzących, mogła też stać się ważnym miejscem, które posłużyło przechowaniu pamięci narodu, w postaci archiwaliów. „Bardzo dziękuję za to, że razem z państwem możemy dziś, w ramach tej Mszy św., dziękować Bogu za to, że możemy też naszą pracą wpisywać się w wielkie dziedzictwo historii naszej Ojczyzny”- mówił przeor Jasnej Góry.

W 2019 r. trwają obchody stulecia istnienia sieci archiwów państwowych. 7 lutego 1919 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski podpisał "Dekret o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami”. Obecnie sieć archiwów państwowych tworzy 75 instytucji, w tym 30 regionalnych, do których należy 39 wydziałów zamiejscowych i 3 ekspozytury, a także 3 archiwa centralne z siedzibami w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem