Reklama

Staramy się żyć jego przesłaniem

2018-07-04 11:10

Lucyna Ruchała
Edycja małopolska 27/2018, str. IV

Radosław Stawiarz
Halina Węgrzyn prywatnie jest mamą dziesięciorga dzieci. Przez 20 lat była dyrektorem nowosądeckiej SP nr 21. W tym roku przeszła na emeryturę

Cieszę się, że przez te 20 lat istnienia szkoły zwiększyła się świadomość społeczna w kwestii osób niepełnosprawnych i szacunek wobec nich. Z tego z pewnością cieszy się też św. Jan Paweł II – mówi Halina Węgrzyn, dyrektor nowosądeckiej SP nr 21, której patronem zgodził się zostać Papież Polak

LUCYNA RUCHAŁA: – Pani Dyrektor, 20 lat istnienia szkoły to sporo czasu, pewnie placówka kształci i wychowuje już kolejne pokolenie uczniów?

DYREKTOR HALINA WĘGRZYN: – Wielu z naszych absolwentów przysyła do nas swoje dzieci – najstarsze są już w 3. klasie! To bardzo cieszy, kiedy nauka w szkole im. św. Jana Pawła II staje się taką rodzinną tradycją.

– To ciekawe, że Jan Paweł II stał się patronem szkoły, kiedy jeszcze żył.

– Imię zostało nadane szkole wraz z aktem jej powołania, 17 czerwca 1998 r., czyli jeszcze przed inauguracją pierwszego roku szkolnego. O nadanie takiego właśnie patrona placówce starały się ówczesne władze Nowego Sącza: prezydent Andrzej Czerwiński, wiceprezydent Leszek Zegzda oraz ks. Stanisław Lisowski, proboszcz parafii pw. św. Małgorzaty.
Delegacja w powyższym składzie udała się do Watykanu przed Bożym Narodzeniem 1997 r. i tam osobiście przedstawiła prośbę Ojcu Świętemu. Jechali prywatnymi samochodami, chcąc zdążyć na powitanie Nowego Roku już w Polsce. W tym czasie była ogromna śnieżyca. Trud jednak się opłacił – papież się zgodził.

– A jak to się stało, że Pani została dyrektorem tejże szkoły?

– W roku 1997 byłam dyrektorem innej szkoły, ale do udziału w konkursie namówili mnie koledzy. To był szczególny czas, bo wtedy spodziewałam się dziesiątego dziecka. Nie sądziłam, że wygram konkurs, bo myślałam: kto powierzy prowadzenie szkoły kobiecie, która oczekuje na dziesiąte dziecko? Jednak wbrew różnym przewidywaniom konkurs wygrałam.
We wrześniu 1997 r. rozpoczęliśmy prace przygotowawcze, a rok później zabrzmiał pierwszy dzwonek w nowej szkole.

– Dla Polaków osoba Jana Pawła II jest powodem do wielkiej dumy. Jeśli jednak chodzi o znajomość jego biografii czy nauczania – to z tym jest trochę gorzej. Na szczęście, SP nr 21 „podnosi statystyki” w tej kwestii.

– Tu nawet nie chodzi o samą wiedzę – my staramy się żyć tym nauczaniem. Tak było od początku. Kiedy przygotowywaliśmy statut, znalazły się w nim słowa zaczerpnięte z książki „Przekroczyć próg nadziei”: „Prawo do życia jest dla człowieka prawem najbardziej podstawowym. Prawo do życia, to znaczy prawo do narodzenia, a potem prawo do istnienia aż do naturalnej śmierci (…)”. Okazuje się, że to motto w dzisiejszych czasach jest jeszcze bardziej znamienne, niż było 20 lat temu.

– Tę „cywilizację życia”, o której wiele razy mówił Jan Paweł II, krzewicie poprzez konkretne działania, np. adopcję na odległość. Na czym ona polega?

– To coraz bardziej popularna forma pomocy – u nas trwa już od kilkunastu lat. Rodzice, nauczyciele, uczniowie pomagają dzieciom z krajów misyjnych poprzez finansowe zaopiekowanie się kilkorgiem z nich. Dzięki temu ubogie dzieci mogą w miarę normalnie funkcjonować i zdobywać wykształcenie. Pomaganie nie ma granic.

– Granice likwidowaliście również, tworząc oddziały integracyjne.

– Owszem. Choć początki były trudne. Kiedy powstawały pierwsze oddziały integracyjne, społeczeństwo przyjmowało je niechętnie – głównie zapewne wskutek niewiedzy. Uważano, że dzieci niepełnosprawne powinny być w szkołach specjalnych.
Dziś oddziały integracyjne to już standard. Cieszę się, że przez te 20 lat istnienia naszej placówki zwiększyła się świadomość społeczna w kwestii osób niepełnosprawnych i szacunek wobec nich. Z tego z pewnością cieszy się też św. Jan Paweł II.

– Święty patron zobowiązuje. Również jeśli chodzi o program wychowawczy...

– Mamy specjalny program, który staramy się rzetelnie realizować – na różne sposoby. Przykładowo, ślubowanie klas pierwszych odbywa się 4 listopada, czyli w imieniny Ojca Świętego. Organizujemy konkursy recytatorskie czy też wiedzy o Janie Pawle II, a od 2006 r. – spotkania Rodziny Szkół im. Jana Pawła II w diecezji tarnowskiej. To my jesteśmy pomysłodawcami tego cyklicznego wydarzenia.
Wiele utworów Papieża Polaka jest również w programie dydaktycznym naszej placówki, a jego życiorys mieści się w ramach wiedzy obowiązkowej każdego ucznia – odpowiednio do wieku. Warto też dodać, że szkoła nie jest z nazwy katolicka, a od początku wisi na niej krzyż.

– Tak się złożyło, że jubileusz szkoły zbiegł się z czasem Pani przejścia na emeryturę. Czego życzy Pani szkole na dalsze lata?

– Na pewno ciągłego rozwoju, kontynuacji tradycji patriotycznych i innych dobrych zwyczajów. Mam nadzieję, że rozpoczęte dzieło podejmie również moja następczyni – Beata Mac, która od nowego roku szkolnego będzie zarządzać placówką.

Tagi:
wywiad

Abp Jędraszewski o watykańskim spotkaniu

2019-02-23 09:18

pb (KAI Rzym) / Rzym

Nie wyobrażam sobie biskupa, któryby nie starał się zrozumieć cierpienia ofiar wykorzystywania seksualnego dzieci – mówi w rozmowie z KAI abp Marek Jędraszewski, wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. W zastępstwie chorego przewodniczącego KEP, abp. Stanisława Gądeckiego bierze on udział w odbywającym się w Watykanie w dniach 21-24 lutego spotkaniu na temat ochrony małoletnich w Kościele. Metropolita krakowski wyraża przekonanie, że procedury, które w tej dziedzinie „zostały nakreślone przez Stolicę Apostolską, są przestrzegane”. Podkreśla też pionierską rolę Jana Pawła II, który w 2001 r. „oficjalnie rozpoczął proces zmierzenia się Kościoła z tym problemem”.

Łukasz Głowacki
Abp Marek Jędraszewski

KAI: – Czy watykańskie spotkanie na temat ochrony dzieci pozwala spojrzeć na problem wykorzystywania seksualnego dzieci w Polsce na tle reszty świata?

- Tu nie mówimy o statystykach, mówimy o problemie. Natomiast pewne światło, gdy chodzi o problemy statystyczne, rzucają opublikowane niedawno dokumenty UNICEF-u czy ONZ-u. Mówi się w nich o 200, a nawet 300 milionach wykorzystywanych dzieci. Proszę sobie to przyłożyć do liczby przypadków w Kościele katolickim. Oczywiście, każdy z nich to o jeden za dużo! Ale na pewno nie można odnieść wrażenia, że są to problemy dotyczące tylko Kościoła i że to przede wszystkim Kościół musi się z tego zła wydobywać. Są przypadki, które sprawiają, że musi. I tutaj działanie Kościoła jest bardzo jednoznaczne. Jestem przekonany, że procedury, które zostały nakreślone przez Stolicę Apostolską, są przestrzegane.
Natomiast skala problemu, o którym mówią dane UNICEF czy ONZ, jest ogromna i dotyczy nie tylko wierzących, należących do Kościoła katolickiego, ale ludzi wszystkich kultur i narodów. Jest to sprawa, z którą musi się zmierzyć cały świat, jako globalna wioska. Pojawiały się głosy, że ponieważ odbywa się takie spotkanie, taka niezwykle głęboka refleksja w otwarciu się na Ducha Świętego, to Kościół może być przykładem dla innych struktur, organizacji czy społeczeństw, nawet dalekich od Kościoła, jak bardzo na serio trzeba się z tym problemem zmierzyć i jak się z niego wydobywać.

- Papież Franciszek mówił, że zwołuje to spotkanie, żeby uwrażliwić biskupów na cierpienie ofiar. Jak to się konkretnie dokonuje?

- Nie wyobrażam sobie biskupa, któryby nie był na te problemy otwarty i nie starał się ich zrozumieć. Natomiast to spotkanie jest jeszcze jedną wielką okazją, by pogłębić wrażliwość pasterzy Kościoła, gdy chodzi o krzywdzenie i tragedie dzieci i młodzieży. Dlatego integralną częścią modlitw rozpoczynających każdy dzień obrad, a także modlitw kończących ten dzień, są świadectwa ludzi, którzy zostali pokrzywdzeni i którzy ciągle wołają o to, aby wiedzieli, do kogo mogą się zwrócić ze swoimi niekiedy bardzo ogromnymi problemami. Nieraz mówią, że ich życie zostało zniszczone. To są tak przejmujące świadectwa, że nie wyobrażam sobie, aby któryś z uczestników spotkania pozostał na nie obojętny. Przeciwnie, wszyscy jesteśmy tym bardzo poruszeni.

- Na czym polega praca w grupach? Jaka jest tematyka tych spotkań w mniejszym gronie?

- To są grupy językowe: angielskie, hiszpańskie, francuskie i włoskie. Mogę powiedzieć przede wszystkim, co się dzieje w mojej grupie, jedenastej, włoskiej, chociaż mam pogląd także na to, co się dzieje w innych, ponieważ na zakończenie poszczególnych dni obrad jest cała godzina poświęcona na to, aby z poszczególnych grup dawać krótkie sprawozdania o tym, o czym tam dyskutowano.
Przedmiotem dyskusji jest próba pogłębienia tego, o czym mówili przedpołudniowi czy popołudniowi relatorzy. Nie jest tak, że wysłuchaliśmy jakiejś relacji i przyjmujemy ją jako jedyne i ostateczne słowo. Jest to raczej prezentacja problemu, wobec której próbujemy zająć stanowisko: pogłębić to, co usłyszeliśmy, ale także – jeśli wydaje nam się to słuszne – zająć postawę krytyczną. Ujawnia się wówczas to, że reprezentujemy nie tylko różne kraje, ale także różne kontynenty i różne kultury, a przez to również różne wrażliwości.
Na przykład nieraz spotykamy się z używaniem pojęcia „klerykalizm” w odniesieniu do przyczyn tych nieszczęść, o których mówimy. Tymczasem biskupi pochodzący z dawnych krajów komunistycznych mówią: „Dla nas pojęcie klerykalizmu jest czymś zupełnie innym. Wszystko to, co robił Kościół było uznawane za przejaw klerykalizmu”. Dlatego takie uzupełnienie znaczenia pewnych pojęć używanych w wypowiedziach niektórych pasterzy Kościoła sprawia, że pogłębia się nasza refleksja w skali Kościoła powszechnego.

- Czy padają jakieś konkretne propozycje, z których Ksiądz Arcybiskup mógłby skorzystać w swojej archidiecezji?

- W jakiejś mierze tak, w jakiejś mierze nie. A to dlatego, że pojawiają się głosy mówiące, że Stolica Apostolska powinna opracować swoiste vademecum postępowania dla biskupów, żeby wiedzieć, jak w trudnych sytuacjach się zachować. To się wydaje nam bardzo oczywiste. Jednakże w grę wchodzą właśnie te uwarunkowania kulturowe, o których mówiłem. Okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo takie vademecum dla biskupów całego świata opracować. Będzie konieczne przełożenie pewnych problemów na płaszczyznę poszczególnych narodowych konferencji episkopatu. Może właśnie prace na poziomie konferencji przyczynią się do tego, by efekt końcowy watykańskiego spotkania był dla wszystkich istotnym punktem odniesienia do tego, co będziemy w przyszłości robili, żeby do tych nieszczęść, o których mówimy, nie dochodziło.

- Ale przecież istnieją już wytyczne poszczególnych konferencji episkopatów, więc po co mnożyć byty?

- Mogą tu się ścierać dwa poglądy. Jeden: „stwórzmy jeden byt dla wszystkich”, a drugi, w duchu kolegialności i synodalności jednocześnie: „dajmy większą możliwość dla poszczególnych konferencji episkopatu, by ustaliły takie wytyczne, które byłyby zrozumiałe w danym kręgu kulturowym”. Ale problem jeszcze polega na tym, żeby były to wytyczne, które będą przestrzegane przez wszystkich biskupów danej konferencji narodowej.

- Przed watykańskim spotkaniem pojawiły się głosy spychające odpowiedzialność za ukrywanie grzechu pedofilii na Jana Pawła II. Czy podczas obrad jest także o tym mowa?

- Nie pojawiają się tego typu argumenty. Natomiast jest wiele odniesień do nauczania i postawy Jana Pawła II. Wielokrotnie powtarza się w wystąpieniach relatorów kluczowy dokument, który oficjalnie rozpoczął proces zmierzenia się Kościoła z tym problemem. Było to motu proprio Jana Pawła II „Sacramentorum sanctitatis tutela” z 2001 r., a także przemówienie do episkopatu Stanów Zjednoczonych z 2002 roku. Uważają oni, że jest to niezwykle ważny punkt, od którego trzeba zacząć patrzenie na to, jak Kościół próbuje się z tym problemem zmierzyć. Według nich jest to początek radykalnej zmiany postawy Kościoła, w stosunku do lat poprzednich.
Trzeba jeszcze dodać to, o czym mówią zwłaszcza biskupi amerykańscy, że to, co się dokonało po 2001-2002 r. sprawiło, że skala problemu nadużyć wobec małoletnich radykalnie się u nich zmniejszyła. Ale właśnie dlatego, że pojawiły się bardzo jasne reguły działania Kościoła wobec tego rodzaju spraw. Dokonano wtedy bardzo znaczącego kroku, aby postawić tamę temu złu, które stało prawdziwym nieszczęściem dla Kościoła.
Rozmawiał Paweł Bieliński

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Austria: poszukiwanie kompromisu wokół pracy w Wielki Piątek

2019-02-23 15:16

azr (KAI/La Croix) / Wiedeń

19 stycznia br. Trybunał Sprawiedliwości UE zakwestionował austriacki przepis mówiący o tym, że Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy dla przedstawicieli niektórych Kościołów chrześcijańskich. Teraz władze kraju szukają rozwiązania, które pogodzi obywateli i umożliwi świętowanie pamiątki Męki Chrystusa.

Grażyna Kołek

19 lutego ogłoszono w Austrii nowe rozwiązanie, w myśl którego Wielki Piątek ma być dla wszystkich obywateli dniem połowicznie wolnym, tj. miejsca pracy będą zamknięte od godz. 14.00. Ten kompromis zaproponowany przez konserwatywnych polityków, skrytykowały jednak wspólnoty Kościoła, a także austriackie związki zawodowe.

Sekretarz generalny austriackiego episkopatu ks. Peter Schipka określił tę propozycję jako "wielką stratę" i wyraził obawę, że w podobny sposób mogą zostać traktowane kolejne święta, co może prowadzić także do zatracenia świątecznego wymiaru niedzieli. Z kolei Bernhard Achitz reprezentujący konfederację austriackich związków zawodowych przypomniał, że dzień wolny, rozpoczynający się w piątek o godz. 14.00 nie ma sensu, ponieważ o tej porze wiele miejsc pracy i tak jest już zamkniętych i rozpoczyna weekendowy odpoczynek.

19 stycznia br. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że dotychczasowe przepisy, w myśl których przedstawiciele niektórych Kościołów chrześcijańskich mogli korzystać z prawa do pełnopłatnego dnia wolnego w Wielki Piątek były dyskryminujące względem pozostałych obywateli. Władze kraju, które muszą przyjąć to orzeczenie, poszukują pilnie rozwiązania, które pogodzi Austriaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Belwederze wystawa dokumentów z Archiwum Eissa

2019-02-23 20:54

prezydent.pl

Zaprezentowana w sobotę 23 lutego wystawa przedstawia dokumenty z Archiwum Eissa. To jeden z największych zbiorów dokumentujących pomoc polskich dyplomatów na rzecz Żydów zagrożonych Holokaustem podczas II wojny światowej. Ekspozycję współorganizował Instytut Pileckiego.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Nazwa archiwum pochodzi od nazwiska Chaima Eissa, pochodzącego z Ustrzyk zuryskiego kupca, który był członkiem tzw. Grupy Berneńskiej. Grupa ta – pod kierownictwem Aleksandra Ładosia, polskiego ambasadora w Szwajcarii – dostarczała Żydom mieszkającym w Polsce fałszywe paszporty południowoamerykańskie (m.in.: Paragwaju, Salwadoru, Boliwii, Peru, Haiti i Hondurasu). Chroniły one przed wywózką do niemieckich obozów zagłady. Według różnych szacunków, w sumie wydano ok. 4 tys. takich dokumentów. Liczba ocalonych pozostaje nieznana.

Chaim Eiss dostarczał polskim dyplomatom listy Żydów, a potem przemycał sfałszowane dla nich paszporty do Generalnego Gubernatorstwa. Ocalałe oryginalne dokumenty jeden z jego potomków zawiózł do Izraela. To m.in. osiem sfałszowanych paragwajskich paszportów, listy osób do uratowania oraz korespondencja polskich dyplomatów i żydowskich organizacji. W skład archiwum wchodzi też oryginalna lista z kilkoma tysiącami nazwisk Żydów z gett, którzy w ten sposób próbowali się ratować z Zagłady. W pozyskanych materiałach jest również imienna lista dzieci z warszawskich sierocińców.

Po ponadrocznych negocjacjach zbiory te zostały odzyskane przez Polskę. Pomogła w tym m.in. opinia spadkobierców Chaima Eissa o tym, że miejsce archiwaliów jest w Polsce – w instytucjach dokumentujących Holocaust i przedwojenne życie społeczności żydowskiej. Dlatego wkrótce kolekcja trafi do zbiorów Muzeum Auschwitz-Birkenau.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem