Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Wakacje

2018-07-10 12:29

Ks. Henryk Nadrowski MIC
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 46-47

luckybusiness/fotolia.com

Jedni z radością i wyczekiwaniem przyjmują ów osobliwy czas wakacji, przez niektórych nazywany wolnym czasem, inni, głównie pracoholicy, radzi byliby go wykluczyć ze swojego życia. Jest jeszcze trzecia opcja: są też tacy – niestety – dla których całe życie to wielkie wakacje. Skupmy się jednak na tym pierwszym wariancie.

Ludwik Jerzy Kern na poły żartobliwie napisał:

„Powiedział mi kiedyś mój tata
I miał, jak się zdaje, rację,
Że największym wynalazcą
Wszechświata był ten,
Co wynalazł Wakacje”.

Urlop, wakacje można mieć w listopadzie czy w marcu. Większość jednak wyczekuje lata i słonecznych dni. Pragnie jak kwiat odetchnąć słońcem, czerpać z niego i otworzyć się na jego promienie. Może odpoczniesz i wyciszysz się w jego cieniu czy na ustroniu leśnej polany? Nasycisz oczy zielenią, ogarniesz plejadę barw i kolorów. Może właśnie tego lata zauroczą cię, oglądane niby pierwszy raz, wschody i zachody słońca, przedziwny świergot ptasząt, szmer potoku czy szum morza? Odkryj wreszcie piękno otaczającego świata, zafascynuj się przyrodą, całym ekosystemem. Z psalmistą wychwalaj Pana za burze i deszcze, noce i dnie. Popatrz na gwiaździsty nieboskłon i przecudny księżyc. Może wsiądziesz na rower, by przemierzać świat, a może raczej zechcesz pieszo wędrować poprzez knieje, góry i doliny – zawsze jednak przeżyj ten czas aktywnie i rekreacyjnie.

Reklama

Po prostu odpocznij od urzędu, od biura, uczelni, warsztatu, od szarej monotonii, od zwariowanego tempa. Właśnie wówczas bardziej niż kiedykolwiek zauważ swoją godność oraz to, że nie jesteś jedynie jakimś trybikiem wielkiej maszynerii. Tylko ty jako człowiek potrafisz świadomie i celowo dostrzec całe bogactwo owych śladów Boga Stwórcy i zostać nim wręcz zauroczony. Pokolenie jezuity o. Duvala, który ewangelizował przez piosenkę religijną, powtarza i nuci:

„Gdy idziemy poprzez świat –
chwalmy Boga,
w każdym miejscu, w każdy czas –
chwalmy Boga!
Nie ma w życiu zbędnych dni,
każda chwila ważna jest,
w każdej zobacz Bożą myśl.

Ref.: Bo Bóg naszym Ojcem,
bo Bóg kocha nas,
On szlak nam wyznacza
i sam prowadzi nas.

Gdy nam szumi górski las –
chwalmy Boga,
gdy widzimy dobry film – chwalmy Boga!
Gdy przychodzą miłe dni,
to radosne dobro chwal,
które Bóg przeznaczył ci. Ref.: Bo Bóg...

Gdy cierpienia przyjdzie czas –
chwalmy Boga,
kiedy wszystko złości nas – chwalmy Boga!
Gdy przychodzą smutne dni,
przyjmij trudne dobro też,
które Bóg przeznaczył ci. Ref.: Bo Bóg...”.

Ogarniać sercem

To dobrze, że zarówno na piękno otaczającej nas natury, jak i na różne przejawy kultury, a także nade wszystko na spotykanych ludzi otwieramy nasze oczy i uszy. Wiele więcej jednak dostrzeżemy, gdy ogarniemy to wszystko naszym sercem. Pośród rozgwaru i hałasu, porażającego pośpiechu i gonitwy gubimy radość życia, jego piękno i urok. Czyż właśnie wakacje, nazywane zazwyczaj wolnym czasem, nie powinny wyzwolić w każdym z nas postawy otwarcia, twórczego zaangażowania? W tym czasie jest wakat (stąd wakacje) od stałych oficjów, terminów, wyjazdów, służbowych telefonów... Nie ma jednak wakacji od odkrywania i pogłębiania w sobie człowieczeństwa oraz więzi z Bogiem.

W praktyce to nieraz naprawdę tak niewiele: „dobre słowo, uśmiechnięta twarz, spontaniczny pocałunek jako szczera podzięka, ciekawe wsłuchiwanie się, nieplanowany telefon, drobny prezent, który sam zrobiłeś, napisanie listu, który kogoś ucieszy” (Phil Bosmans). Jest to też niesamowita okazja, by poznać historię miejscowości, w której akurat przebywamy. Może po latach nareszcie pójdziesz do pobliskiego muzeum czy izby pamięci, zwiedzisz miejscowe zabytki architekturoplastyki świeckiej i sakralnej. A może zamiast ślęczeć przed telewizyjnym ekranem czy nałogowo ustawicznie penetrować smartfona lub Internet właśnie w tym wyjątkowym czasie warto wsłuchać się w piękno mowy ojczystej, żywe słowo podczas dobrego spektaklu teatralnego? Nawet jeśli nie jesteś melomanem, to czyż właśnie podczas tegorocznego urlopu nie powinieneś pójść na koncert muzyki poważnej? To nie jest jedynie slogan, że muzyka łagodzi obyczaje oraz otwiera nie tylko uszy i uczucie, ale także naszą duszę i wyobraźnię. Może w pobliżu bywają koncerty muzyki organowej czy śpiewu gregoriańskiego, które podniosą cię duchowo i pozwolą odczuć przedsmak nieba, bliskość samego Boga? Skorzystaj z tej szansy.

Czas wczasów

Powszechnie używa się też innego terminu związanego z uwolnieniem od mozołu, mitręgi czy nawet koszmaru niejednego pracoholika. Chodzi o pojęcie „wczasy”. Gdy spojrzymy na ten wyraz, to zobaczymy, że jest to niejako nowe odkrycie i wpisanie naszego „tu” i „teraz” w całe bogactwo czasu, a nawet „w-czasy”. Ma to więc być z jednej strony odpoczynek od tego, co szare, codzienne, monotonne, nudne czy męczące, ale z drugiej – zarazem zaangażowanie w ów inny, darowany czy zasłużony czas. Jakże odległe powinno to być od tego, co niektórzy nazywają „niedoczasem”. Każda chwila, każdy czas to także twój czas.

Być może wolne dni będą czasem twojego pielgrzymowania, choćby pieszo do Santiago de Compostela lub do któregoś sanktuarium tu, w naszym kraju. A może wreszcie przemierzysz wzdłuż i wszerz nasze Bieszczady z uroczymi cerkiewkami, przydrożnymi krzyżami czy kapliczkami. Ileż tam pietyzmu i pobożności w wizerunkach Maryi, św. Krzysztofa, św. Jana Nepomucena, świętych Franciszka czy Antoniego! Te przystanie sakralne są nieodłącznym elementem naszych przestrzeni i polskiego krajobrazu. Niosą one przesłanie biblijne i katechizują zarazem. Wyrażają wiarę i ją pobudzają. W przeróżnych miejscach naszej Ojczyzny znajdziesz też zapatrzonego, zadumanego Chrystusa Frasobliwego. Jakże wielkie wrażenie sprawiła naturalnej wielkości rzeźba takiego Chrystusa umieszczona na skwerze bardzo ruchliwego ronda na przedmieściu znanej metropolii. Ileż refleksji wzbudzał ów zatroskany Chrystus u wielu kierowców. Dla wielu posąg był symbolem i znakiem bliskości i obecności Jezusa pośród nas, bodźcem do krótkiego rachunku sumienia, do modlitwy czy choćby aktu strzelistego.

U końca dnia

Bez względu na to, gdzie się znajdziesz u schyłku dnia, możesz zanucić harcerską piosenkę przy płonącym ognisku lub z Franciszkiem Karpińskim zaśpiewać jakże znane wieczorne pożegnanie: „Wszystkie nasze dzienne sprawy, przyjm litośnie, Boże prawy,/ A gdy będziem zasypiali, niech Cię nawet sen nasz chwali”. Znajdź w książeczce dalsze zwrotki tej jakże pouczającej pieśni wieczornej. A może bliższa ci jest pełna zadumy pieśń młodych:

„Na zachód dzień się chyli,
słońce nisko już,
o Tobie, Jezu, myślę, na swe dziecko spójrz.

Ref. I wiem, przyjdzie dzień szczęśliwy,
Ty przygarniesz mnie...

Cierpienia i radości to jest ludzi pieśń,
ja wszędzie Twej miłości pragnę
słyszeć wieść. Ref. I wiem...

Przenika wiara ciemność
niby światło gwiazd,
o Jezu, Ty bądź ze mną,
niech nic nie dzieli nas. Ref. I wiem...

O Jezu, Ty w ramiona ziemię swoją weź,
już śpi uspokojona, noc swą nuci pieśń.
Ref. I wiem...”.
Zawsze rozświetlaj dobrocią

To dobrze, że zatrzymujesz się na chwilę, a nawet na cały miesiąc, by nie tylko odbyć swoistą kurację czy odkrywać jakieś atrakcje, lecz nade wszystko stworzyć czas dla ekologii ducha. Można tu poczynić analogię z myślą Benedykta XVI („Opera omnia”, XIII/I, s. 414), który cytując Jaspersa, mówi o „czasie progowym”, który jest wspólny ludziom wszystkich epok i kultur. Tak więc, ostatecznie, to nie jest najważniejsze, gdzie spędzisz swój urlop: w górach, nad jeziorami czy nad morzem. Nie jest też istotne, czy będziesz wówczas piechurem, wędrowcem, czy użyjesz roweru lub motoru, skorzystasz z żaglowca, statku czy kajaku lub może uniesiesz się w przestworza. Św. Augustynowi przypisywane są słowa: „Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę”. Nawet jeślibyśmy zakwestionowali ich autorstwo, to warto także w kontekście wakacyjnym skorzystać z owej szansy poznawania i przemierzania świata, poszerzania horyzontów. A jednak niejedynie to ma być głównym celem i sensem tego czasu. Otóż wraz z owym dostrzeganiem i docenieniem otaczającego cię świata i ludzi nade wszystko każdego dnia uczłowiecz człowieka w sobie i innych. Wracasz do domu z zapachem lata, z wrażeniami minionych wakacji, przeróżnych atrakcji, a może i wariacji. Zapewne jesteś wzmocniony fizycznie i psychicznie, czujesz się zdrowszy i radośniejszy. A przecież był to także czas sprawdzania sumienia. Skoro więc wróciłeś lepszy i mądrzejszy – to dziel się dobrem. Rozświetlij oblicze tych, którzy płaczą, są skrzywdzeni lub cierpią ból. Otrzyj łzy i obmyj rany niby rosę poranka. Sobie i innym przypominaj, że nie ma dni beznadziejnych. Przecież nawet po najstraszniejszej nocy o poranku znowu wstanie słońce. Niech jego światło i ciepło pomogą ci przeżyć radość przyjaźni i wdzięczność za to, że żyjesz.

Po wakacjach obdarz swych domowników pięknym bukietem kwiatów. Skoro kwiaciarnia zamknięta, pójdź na skraj łąki czy lasu i zrób bukiet z polnych i leśnych kwiatów. Nade wszystko zaś – w każdą porę i każdy czas przynoś swym bliskim pełne naręcze dobrych uczynków. Oni to z pewnością dostrzegą i docenią. Tym samym wówczas właśnie przez swoje serce i ręce uchylisz im nieba.

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Blisko 4 mln pielgrzymów odwiedziło sanktuarium

2018-09-25 20:30

mz (KAI/VDF/SF) / Fatima

Prawie 4 mln pielgrzymów z całego świata odwiedziło sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie między styczniem a lipcem br. Jak poinformowała rzecznik prasowa sanktuarium Carmo Rodeia, do tej portugalskiej miejscowości wciąż napływa duża ilość wiernych, choć ich grono jest mniejsze w porównaniu z minionym roku.

Kushnirov Avraham/pl.fotolia.com

Władze sanktuarium wskazują, że w stosunku do ostatnich lat w Roku Jubileuszowym, obchodzonym w 2017 r., nastąpił znaczący wzrost liczby pielgrzymów w Fatimie. Dodatkowym impulsem dla pielgrzymów była wizyta papieża Franciszka w sanktuarium, do której doszło 12 i 13 maja. Papieżowi podczas tego wydarzenia towarzyszyło ponad 1,5 mln wiernych.

Ze statystyk sanktuarium wynika, że od 1 stycznia do 31 lipca tego roku Fatimę odwiedziło łącznie 3,7 mln pielgrzymów. W takim samym okresie ub.r. było tam 5,4 mln wiernych. - Po obchodzonym w 2017 r. Roku Jubileuszowym liczba pielgrzymów docierających do Fatimy ustabilizowała się na poziomie zbliżonym do wcześniejszych lat – poinformowała Carmo Rodeia.

Przedstawicielka sanktuarium wyjaśniła, że w dalszym ciągu wśród narodowości najliczniej odwiedzających Fatimę dominują Portugalczycy, zaś wśród obcokrajowców: Hiszpanie, Włosi oraz Polacy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem