Reklama

Wakacje

2018-07-10 12:29

Ks. Henryk Nadrowski MIC
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 46-47

luckybusiness/fotolia.com

Jedni z radością i wyczekiwaniem przyjmują ów osobliwy czas wakacji, przez niektórych nazywany wolnym czasem, inni, głównie pracoholicy, radzi byliby go wykluczyć ze swojego życia. Jest jeszcze trzecia opcja: są też tacy – niestety – dla których całe życie to wielkie wakacje. Skupmy się jednak na tym pierwszym wariancie.

Ludwik Jerzy Kern na poły żartobliwie napisał:

„Powiedział mi kiedyś mój tata
I miał, jak się zdaje, rację,
Że największym wynalazcą
Wszechświata był ten,
Co wynalazł Wakacje”.

Urlop, wakacje można mieć w listopadzie czy w marcu. Większość jednak wyczekuje lata i słonecznych dni. Pragnie jak kwiat odetchnąć słońcem, czerpać z niego i otworzyć się na jego promienie. Może odpoczniesz i wyciszysz się w jego cieniu czy na ustroniu leśnej polany? Nasycisz oczy zielenią, ogarniesz plejadę barw i kolorów. Może właśnie tego lata zauroczą cię, oglądane niby pierwszy raz, wschody i zachody słońca, przedziwny świergot ptasząt, szmer potoku czy szum morza? Odkryj wreszcie piękno otaczającego świata, zafascynuj się przyrodą, całym ekosystemem. Z psalmistą wychwalaj Pana za burze i deszcze, noce i dnie. Popatrz na gwiaździsty nieboskłon i przecudny księżyc. Może wsiądziesz na rower, by przemierzać świat, a może raczej zechcesz pieszo wędrować poprzez knieje, góry i doliny – zawsze jednak przeżyj ten czas aktywnie i rekreacyjnie.

Reklama

Po prostu odpocznij od urzędu, od biura, uczelni, warsztatu, od szarej monotonii, od zwariowanego tempa. Właśnie wówczas bardziej niż kiedykolwiek zauważ swoją godność oraz to, że nie jesteś jedynie jakimś trybikiem wielkiej maszynerii. Tylko ty jako człowiek potrafisz świadomie i celowo dostrzec całe bogactwo owych śladów Boga Stwórcy i zostać nim wręcz zauroczony. Pokolenie jezuity o. Duvala, który ewangelizował przez piosenkę religijną, powtarza i nuci:

„Gdy idziemy poprzez świat –
chwalmy Boga,
w każdym miejscu, w każdy czas –
chwalmy Boga!
Nie ma w życiu zbędnych dni,
każda chwila ważna jest,
w każdej zobacz Bożą myśl.

Ref.: Bo Bóg naszym Ojcem,
bo Bóg kocha nas,
On szlak nam wyznacza
i sam prowadzi nas.

Gdy nam szumi górski las –
chwalmy Boga,
gdy widzimy dobry film – chwalmy Boga!
Gdy przychodzą miłe dni,
to radosne dobro chwal,
które Bóg przeznaczył ci. Ref.: Bo Bóg...

Gdy cierpienia przyjdzie czas –
chwalmy Boga,
kiedy wszystko złości nas – chwalmy Boga!
Gdy przychodzą smutne dni,
przyjmij trudne dobro też,
które Bóg przeznaczył ci. Ref.: Bo Bóg...”.

Ogarniać sercem

To dobrze, że zarówno na piękno otaczającej nas natury, jak i na różne przejawy kultury, a także nade wszystko na spotykanych ludzi otwieramy nasze oczy i uszy. Wiele więcej jednak dostrzeżemy, gdy ogarniemy to wszystko naszym sercem. Pośród rozgwaru i hałasu, porażającego pośpiechu i gonitwy gubimy radość życia, jego piękno i urok. Czyż właśnie wakacje, nazywane zazwyczaj wolnym czasem, nie powinny wyzwolić w każdym z nas postawy otwarcia, twórczego zaangażowania? W tym czasie jest wakat (stąd wakacje) od stałych oficjów, terminów, wyjazdów, służbowych telefonów... Nie ma jednak wakacji od odkrywania i pogłębiania w sobie człowieczeństwa oraz więzi z Bogiem.

W praktyce to nieraz naprawdę tak niewiele: „dobre słowo, uśmiechnięta twarz, spontaniczny pocałunek jako szczera podzięka, ciekawe wsłuchiwanie się, nieplanowany telefon, drobny prezent, który sam zrobiłeś, napisanie listu, który kogoś ucieszy” (Phil Bosmans). Jest to też niesamowita okazja, by poznać historię miejscowości, w której akurat przebywamy. Może po latach nareszcie pójdziesz do pobliskiego muzeum czy izby pamięci, zwiedzisz miejscowe zabytki architekturoplastyki świeckiej i sakralnej. A może zamiast ślęczeć przed telewizyjnym ekranem czy nałogowo ustawicznie penetrować smartfona lub Internet właśnie w tym wyjątkowym czasie warto wsłuchać się w piękno mowy ojczystej, żywe słowo podczas dobrego spektaklu teatralnego? Nawet jeśli nie jesteś melomanem, to czyż właśnie podczas tegorocznego urlopu nie powinieneś pójść na koncert muzyki poważnej? To nie jest jedynie slogan, że muzyka łagodzi obyczaje oraz otwiera nie tylko uszy i uczucie, ale także naszą duszę i wyobraźnię. Może w pobliżu bywają koncerty muzyki organowej czy śpiewu gregoriańskiego, które podniosą cię duchowo i pozwolą odczuć przedsmak nieba, bliskość samego Boga? Skorzystaj z tej szansy.

Czas wczasów

Powszechnie używa się też innego terminu związanego z uwolnieniem od mozołu, mitręgi czy nawet koszmaru niejednego pracoholika. Chodzi o pojęcie „wczasy”. Gdy spojrzymy na ten wyraz, to zobaczymy, że jest to niejako nowe odkrycie i wpisanie naszego „tu” i „teraz” w całe bogactwo czasu, a nawet „w-czasy”. Ma to więc być z jednej strony odpoczynek od tego, co szare, codzienne, monotonne, nudne czy męczące, ale z drugiej – zarazem zaangażowanie w ów inny, darowany czy zasłużony czas. Jakże odległe powinno to być od tego, co niektórzy nazywają „niedoczasem”. Każda chwila, każdy czas to także twój czas.

Być może wolne dni będą czasem twojego pielgrzymowania, choćby pieszo do Santiago de Compostela lub do któregoś sanktuarium tu, w naszym kraju. A może wreszcie przemierzysz wzdłuż i wszerz nasze Bieszczady z uroczymi cerkiewkami, przydrożnymi krzyżami czy kapliczkami. Ileż tam pietyzmu i pobożności w wizerunkach Maryi, św. Krzysztofa, św. Jana Nepomucena, świętych Franciszka czy Antoniego! Te przystanie sakralne są nieodłącznym elementem naszych przestrzeni i polskiego krajobrazu. Niosą one przesłanie biblijne i katechizują zarazem. Wyrażają wiarę i ją pobudzają. W przeróżnych miejscach naszej Ojczyzny znajdziesz też zapatrzonego, zadumanego Chrystusa Frasobliwego. Jakże wielkie wrażenie sprawiła naturalnej wielkości rzeźba takiego Chrystusa umieszczona na skwerze bardzo ruchliwego ronda na przedmieściu znanej metropolii. Ileż refleksji wzbudzał ów zatroskany Chrystus u wielu kierowców. Dla wielu posąg był symbolem i znakiem bliskości i obecności Jezusa pośród nas, bodźcem do krótkiego rachunku sumienia, do modlitwy czy choćby aktu strzelistego.

U końca dnia

Bez względu na to, gdzie się znajdziesz u schyłku dnia, możesz zanucić harcerską piosenkę przy płonącym ognisku lub z Franciszkiem Karpińskim zaśpiewać jakże znane wieczorne pożegnanie: „Wszystkie nasze dzienne sprawy, przyjm litośnie, Boże prawy,/ A gdy będziem zasypiali, niech Cię nawet sen nasz chwali”. Znajdź w książeczce dalsze zwrotki tej jakże pouczającej pieśni wieczornej. A może bliższa ci jest pełna zadumy pieśń młodych:

„Na zachód dzień się chyli,
słońce nisko już,
o Tobie, Jezu, myślę, na swe dziecko spójrz.

Ref. I wiem, przyjdzie dzień szczęśliwy,
Ty przygarniesz mnie...

Cierpienia i radości to jest ludzi pieśń,
ja wszędzie Twej miłości pragnę
słyszeć wieść. Ref. I wiem...

Przenika wiara ciemność
niby światło gwiazd,
o Jezu, Ty bądź ze mną,
niech nic nie dzieli nas. Ref. I wiem...

O Jezu, Ty w ramiona ziemię swoją weź,
już śpi uspokojona, noc swą nuci pieśń.
Ref. I wiem...”.
Zawsze rozświetlaj dobrocią

To dobrze, że zatrzymujesz się na chwilę, a nawet na cały miesiąc, by nie tylko odbyć swoistą kurację czy odkrywać jakieś atrakcje, lecz nade wszystko stworzyć czas dla ekologii ducha. Można tu poczynić analogię z myślą Benedykta XVI („Opera omnia”, XIII/I, s. 414), który cytując Jaspersa, mówi o „czasie progowym”, który jest wspólny ludziom wszystkich epok i kultur. Tak więc, ostatecznie, to nie jest najważniejsze, gdzie spędzisz swój urlop: w górach, nad jeziorami czy nad morzem. Nie jest też istotne, czy będziesz wówczas piechurem, wędrowcem, czy użyjesz roweru lub motoru, skorzystasz z żaglowca, statku czy kajaku lub może uniesiesz się w przestworza. Św. Augustynowi przypisywane są słowa: „Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę”. Nawet jeślibyśmy zakwestionowali ich autorstwo, to warto także w kontekście wakacyjnym skorzystać z owej szansy poznawania i przemierzania świata, poszerzania horyzontów. A jednak niejedynie to ma być głównym celem i sensem tego czasu. Otóż wraz z owym dostrzeganiem i docenieniem otaczającego cię świata i ludzi nade wszystko każdego dnia uczłowiecz człowieka w sobie i innych. Wracasz do domu z zapachem lata, z wrażeniami minionych wakacji, przeróżnych atrakcji, a może i wariacji. Zapewne jesteś wzmocniony fizycznie i psychicznie, czujesz się zdrowszy i radośniejszy. A przecież był to także czas sprawdzania sumienia. Skoro więc wróciłeś lepszy i mądrzejszy – to dziel się dobrem. Rozświetlij oblicze tych, którzy płaczą, są skrzywdzeni lub cierpią ból. Otrzyj łzy i obmyj rany niby rosę poranka. Sobie i innym przypominaj, że nie ma dni beznadziejnych. Przecież nawet po najstraszniejszej nocy o poranku znowu wstanie słońce. Niech jego światło i ciepło pomogą ci przeżyć radość przyjaźni i wdzięczność za to, że żyjesz.

Po wakacjach obdarz swych domowników pięknym bukietem kwiatów. Skoro kwiaciarnia zamknięta, pójdź na skraj łąki czy lasu i zrób bukiet z polnych i leśnych kwiatów. Nade wszystko zaś – w każdą porę i każdy czas przynoś swym bliskim pełne naręcze dobrych uczynków. Oni to z pewnością dostrzegą i docenią. Tym samym wówczas właśnie przez swoje serce i ręce uchylisz im nieba.

Reklama

Zmarła s. Józefa Słupiańska. Miała 107 lat

2019-02-21 15:35

Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo poleca modlitwom i pamięci w Ofierze Mszy Świętej śp. Siostrę Józefę SŁUPIAŃSKĄ szarytkę zmarłą w Domu Prowincjalnym w Warszawie 20 lutego 2019 roku w 107. roku życia, 85. powołania - ur. 12 marca 1912 r. w Wieluniu - ofiarna pielęgniarka z Powstania Warszawskiego, zasłużona w kształceniu pokoleń sióstr pielęgniarek, uhonorowana wieloma odznaczeniami pielęgniarskimi - polskimi i światowymi, a w ubiegłym roku przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Pogrzeb odbędzie się 25 lutego 2019 r. (poniedziałek)

O godz. 11:30 - Modlitwa różańcowa

godz. 12.15 - Msza Święta pogrzebowa

w Kaplicy Domu Prowincjalnego w Warszawie;

następnie wyjazd na cmentarz na Powązki.

Wszechmogący Boże, zmarła siostra Józefa dążyła do Ciebie drogą doskonałego naśladowania Chrystusa, którego umiłowała, spraw, aby się radowała, gdy się ukażesz w chwale, i razem ze swoimi siostrami miała udział w szczęściu wiecznym. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Inni o śmierci S. Józefy Słupiańskiej

stacja7. Zobacz

Facebook

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: konferencja o ochronie małoletnich w Kościele - dzień 3.

2019-02-23 19:57

tom, st, kg (KAI) / Watykan

Transparentność wobec seksualnego wykorzystywania nieletnich w Kościele była tematem drugiego dnia watykańskiego „szczytu” na temat ochrony małoletnich. Wysłuchano świadectw ofiar pedofilii i trzech referatów wprowadzających. Ostatni dzień obrad zakończyła liturgia pokutna w Sala Regia Pałacu Apostolskiego.

JuergenM /pixabay.com

Pełna przejrzystość w sprawach nadużyć

Nie ukrywajmy już tego rodzaju faktów z obawy przed popełnieniem błędu. Zbyt często chcemy zachować spokój, dopóki burza nie przejdzie. Ale ta burza nie przejdzie – powiedziała nigeryjska zakonnica Veronica Openibo, przełożona generalna sióstr Towarzystwa Świętego Dzieciątka Jezus w swoim wystąpieniu pt. „Otwartość – posłani do świata” poświęconym zagadnieniu „przejrzystości”.

-Niepokoi fakt, że dziś tak wielu ludzi oskarża Kościół o zaniedbanie – stwierdziła siostra Openibo. Jej zdaniem Kościół musi odnowić się oraz powołać nowe systemy i praktyki, aby wspierać swe działania, nie lękając się popełnienia błędów. Przyznała, że „obecnie przeżywamy stan kryzysu i wstydu”, dodając, że „ciężko przysłoniliśmy łaskę misji Chrystusa”. Zwróciła uwagę, że w sprawie nadużyć seksualnych niektórzy biskupi coś robili, inni nic - ze strachu lub aby ukryć te czyny. Wyraziła przekonanie, że „lepiej odważnie rozmawiać z innymi niż nic nie powiedzieć, aby uniknąć popełnienia błędu”.

Jako pierwszy krok na drodze do wyjścia ku prawdziwej przejrzystości zakonnica wskazała uznanie aktów przemocy a następnie upublicznienie tego, co się stało od czasów Jana Pawła II, aby uzdrowić sytuację. Następnymi krokami winny być, według niej, na przykład skuteczniejsze i sprawniejsze procesy, jasne wytyczne, które należy wypracować w parafiach i ogłosić w sieci, „lepsze rozpatrywanie zaistniałych przypadków za pośrednictwem bezpośrednich rozmów w cztery oczy, szczerych i odważnych, zarówno z ofiarami, jak i ze sprawcami, a także z zespołami śledczymi”.

Za niedopuszczalne uznała niedostrzeganie problemu w przypadku tych księży winowajców, którym skądinąd należy się szacunek ze względu na ich zaawansowany wiek lub pozycję w hierarchii kościelnej.

Zakonnica z Afryki wyraziła też przekonanie, że w każdej diecezji winna powstać „komisja wspólna”, złożona ze świeckich, osób zakonnych i księży, która „będzie dzielić się doświadczeniem w zakresie procedur dokumentacyjnych i protokołów, prawnych i finansowych skutków ujawnionych przypadków oraz co do koniecznych kanałów odpowiedzialności i karalności”.

Transparencja wśród wierzących

Na konieczność przejrzystości i możliwości prześledzenia procedur administracyjnych jako decydującego czynnika wiarygodności Kościoła zwrócił uwagę w swoim wystąpieniu kard. Reinhard Marx. Arcybiskup Monachium zauważył, że przed Kościołem stoi w tej dziedzinie szereg wyzwań, w tym określenie celu i granic tajemnicy papieskiej, ustanowienie przejrzystych norm proceduralnych, wyraziste ukazanie statystyk i przebiegu postępowania procesowego.

Kard. Marx podkreślił, że w życiu Kościoła nie można lekceważyć wszystkich podstawowych zasad dobrego społeczeństwa i organizacji służących ludziom. Należy do nich potrzeba dobrze funkcjonującej administracji, która musi być ukierunkowana na cel Kościoła, oraz działać w oparciu o zasadę sprawiedliwości.

Zwrócił uwagę, że władza administracji może również być źle wykorzystana, co jest wyraźnie widoczne w obecnym kryzysie. „Wykorzystywanie seksualne dzieci i młodzieży w dużej mierze sprowadza się do nadużyć w administracji” - zaznaczył kard. Marx i wskazał na szereg wykroczeń administracyjnych do jakich doszło w przypadku nadużyć seksualnych wobec nieletnich. "Administracja wręcz przeciwnie - utrudniała, dyskredytowała i uniemożliwiała wypełnienie misji Kościoła. Akta, które miały dokumentować straszliwe czyny i wskazać nazwiska odpowiedzialnych za nie, zostały zniszczone lub nigdy nie powstały. To nie sprawcy, ale ofiary były ograniczane i milczały. Określone procedury i procesy ścigania przestępstw celowo nie były wdrażane, lecz anulowane lub uchylane. Prawa ofiar były deptane i zdane na samowolę jednostek. Sankcjonowano nie sprawców, lecz ofiary, zmuszając je do milczenia. Wszystko to stoi w rażącej sprzeczności z tym, co Kościół powinien wspierać" - zaznaczył kard. Marx.

Zauważył istniejące zastrzeżenia i obawy związane z naruszaniem tajemnicy papieskiej, a także niszczenie reputacji niewinnych kapłanów, czy kapłaństwa i Kościoła jako całości poprzez rozpowszechnianie fałszywych oskarżeń. „Zasady domniemania niewinności i ochrony dóbr osobistych oraz potrzeba przejrzystości nie wykluczają się wzajemnie” – stwierdził przewodniczący niemieckiego episkopatu.

Kardynał Marx wskazał także na potrzebę publicznego ogłoszenia statystyk dotyczących liczby spraw i w miarę możliwości ich szczegółów, bowiem nieufność prowadzi do teorii spiskowych i tworzenia mitów na temat Kościoła.

Kard. Marx zaznaczył, że procedury administracyjne są przejrzyste, kiedy można określić i zrozumieć, kto, kiedy, dlaczego i w jakim celu podjął jakąś decyzję. Dzięki temu można wskazywać błędy i przed nimi się bronić.

Kard. Marx powiedział, że w aktualnych okolicznościach trzeba jasno zdefiniować cele i granice tajemnicy papieskiej. Nie ma powodów, by stosowano ją w sprawach przestępstw przeciwko nieletnim. Zaznaczył też, że przejrzystość jest najlepszym mechanizmem, by chronić się przed pomówieniami i przywrócić dobre imię fałszywie oskarżonym.

Na pierwszym miejscu ofiary

Rozpatrując sprawy seksualnego wykorzystywania małoletnich, Kościół musi zawsze stawiać na pierwszym miejscu ofiary, słuchać ich i troszczyć się o ich dobro - powiedziała meksykańska dziennikarka-watykanistka Valentina Alazraki. Jej wystąpienie było pełne surowej krytyki pod adresem hierarchii kościelnej, zarówno za ukrywanie takich przypadków, jak i ciągle jeszcze dużej, według niej, nieufności Kościoła wobec mediów.

Alazraki na wstępie powiedziała m.in., że ma za sobą ponad 40 lat (od 1974) pracy korespondentki w Watykanie, podczas której obsługiwała pontyfikaty 5 papieży, począwszy od Pawła VI po obecny i 150 podróży papieskich. Wychodząc od tego bogatego doświadczenia zawodowego podzieliła się z zebranymi licznymi spostrzeżeniami, dodając do tego jeszcze swe osobiste doświadczenie kobiety, żony i matki trójki dzieci.

Wychodząc od tej ostatniej uwagi zauważyła, że dla matki nie ma dzieci "pierwszej lub drugiej kategorii:", ale są jedynie te, które są silniejsze i słabsze i tym drugim trzeba poświęcić szczególną uwagę. Również w Kościele nie ma osób pierwszej i drugiej klasy, ale silniejsi i słabsi i najbardziej narażeni. I w tym kontekście zapytała: "Który syn w Kościele jest słabszy, bardziej narażony na krzywdę? Ksiądz, który wykorzystywał seksualnie, biskup, który też wykorzystywał i ukrywał te fakty czy ofiara?".

"Zapytajcie sami siebie: czy jesteście wrogami tych, którzy dopuszczali się nadużyć lub tych, którzy ich ukrywali?" - powtórzyła swe pytanie dziennikarka, zwracając się do biskupów. "My wybraliśmy stronę, po której mamy stać" - odpowiedziała. I dodała: "A czy wy uczyniliście to naprawdę czy tylko słowami?". Zapewniła, że "jeśli jesteście [biskupi] przeciw tym, którzy wykorzystują seksualnie lub ich ukrywają, to jesteśmy po tej samej stronie".

Możemy być sojusznikami, nie wrogami - podkreśliła Alazraki. Zapewniła, że ludzie mediów będą pomagać im w znajdowaniu złych jabłek i w przezwyciężaniu oporu wobec oddzielania ich od zdrowych. "Ale jeśli nie zdecydujecie się w sposób radykalny stanąć po stronie dzieci, matek, rodzin, społeczeństwa obywatelskiego, to macie powód, by bać się nas, ponieważ my, dziennikarze, którzy chcemy dobra wspólnego, będziemy waszymi najgorszymi wrogami" - przestrzegła Meksykanka.

Przypomniała, że wielokrotnie miała okazję usłyszeć, że skandal wykorzystywania seksualnego jest "winą prasy, spiskiem pewnych środków przekazu mającym na celu dyskredytację Kościoła, że stoją za tym ukryte potęgi, chcąc położyć kres tej instytucji [Kościołowi]". I w tym kontekście przywołała słowa Benedykta XVI, iż "największe prześladowania Kościoła pochodzą nie od wrogów zewnętrznych, ale rodzą się z grzechu w jego wnętrzu".

"Jako dziennikarka, ale też jako kobieta i matka, chcę wam powiedzieć, że myślimy, iż wykorzystywanie nieletnich jest równie odrażające, jak ukrywanie tych czynów" - podkreśliła z mocą. Oświadczyła z przekonaniem, że biskupi wiedzą lepiej od niej, iż owe postępki były ukrywane systematycznie, od najniższego szczebla po najwyższy. "Ale im bardziej będziecie je ukrywać, tym skandal będzie większy" - dodała. Walkę z rakiem prowadzi się nie przez ukrywanie go czy przemilczanie, ale przez radykalną walkę z nim - przypomniała.

Wymiana informacji z wiernymi to podstawowy obowiązek Kościoła, podobnie jak powołanie profesjonalnych służb informacyjnych w każdej diecezji - dodała na zakończenie meksykańska watykanistka.

Nabożeństwo pokutne

Wieczorem w Sali Regia Pałacu Apostolskiego Ojciec Święty przewodniczył nabożeństwu pokutnemu za grzechy wykorzystywania małoletnich z udziałem patriarchów, przewodniczących episkopatów oraz innych uczestników watykańskiego spotkania na temat ochrony małoletnich w Kościele. Homilię wygłosił abp Philip Naameh, przewodniczący episkopatu Ghany.

Nabożeństwo rozpoczęło się od pozdrowienia liturgicznego oraz odśpiewania psalmu 50. Następnie odczytano fragment Ewangelii o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32). Po dłuższej chwili milczenia głos zabrał abp Naameh.

Kaznodzieja przypomniał, że Ewangelia o synu marnotrawnym przypomina zgromadzonym, iż powinni głosić ją nie tylko innym, ale zastosować do samych siebie, dostrzec samych siebie jako synów marnotrawnych. „Podobnie jak syn marnotrawny, domagaliśmy się również naszego dziedzictwa, otrzymaliśmy je, a teraz je marnujemy. Obecny kryzys wykorzystywania jest tego wyrazem” - powiedział.

„Nazbyt często zachowywaliśmy milczenie, odwracaliśmy wzrok, unikaliśmy konfliktów – byliśmy nazbyt zadowoleni, by stawić czoła ciemnym stronom naszego Kościoła. W ten sposób roztrwoniliśmy zaufanie, jakie w nas pokładano - zwłaszcza w odniesieniu do nadużyć w zakresie odpowiedzialności Kościoła, która jest naszym głównym obowiązkiem. Nie daliśmy osobom ochrony, do której miały prawo, niszczyliśmy nadzieje, a osoby były poważnie pogwałcone, zarówno w swoich ciałach, jak i duszach” – stwierdził abp Naameh.

Przewodniczący episkopatu Ghany zauważył, że syn marnotrawny stracił wszystko - nie tylko majątek, ale także status społeczny, czyste sumienie, reputację. „Nie powinniśmy się dziwić, jeśli doznajemy tego samego losu, jeśli ludzie mówią o nas źle, jeśli istnieje nieufność wobec nas, jeśli niektórzy grożą wycofaniem swego materialnego wsparcia. Nie powinniśmy narzekać, ale raczej zadać sobie pytanie, jak powinniśmy działać inaczej” – powiedział, zaznaczając, że biskupi ponoszą odpowiedzialność za wszystkich członków wspólnoty Kościoła i za ludzkość jako całość.

Afrykański hierarcha przypomniał, że punktem wyjścia do przemiany sytuacji, jest podobnie jak w przypadku syna marnotrawnego pokora, wykonywanie bardzo prostych zadań i nie domaganie się jakichkolwiek przywilejów. Ponadto zastanowienie się, przyznanie do błędu, wyznanie winy i gotowość zaakceptowania konsekwencji. Podkreślił, że watykańskie spotkanie wskazało, iż chodzi przede wszystkim o podjęcie przez biskupów odpowiedzialności, zdania sobie sprawy i wprowadzenie przejrzystości.

„Mamy przed sobą długą drogę, aby wdrożyć to wszystko w sposób trwały w odpowiednim środowisku ludzkim. Dokonaliśmy różnych postępów przy różnych prędkościach. Obecne spotkanie było jedynie jednym z wielu etapów. Nie możemy sądzić, że tylko dlatego, iż zaczęliśmy coś razem zmieniać, wszystkie trudności zostały w ten sposób wyeliminowane. Podobnie jak w przypadku syna, który w Ewangelii zastanowił się nad sobą, nie wszystko jest jeszcze dokonane. Musi jeszcze przekonać swojego brata. Musimy uczynić to samo: przekonać naszych braci i siostry w zgromadzeniach i wspólnotach, odzyskać ich zaufanie i przywrócić chęć współpracy z nami, aby przyczynić się do ustanowienia królestwa Bożego” – powiedział podczas nabożeństwa pokutnego abp Philip Naameh.

Następnie, po chwili milczenia wysłuchano świadectwa jednej z ofiar, młodego człowieka z Ameryki Łacińskiej, który doznał wykorzystywania przez osobę duchowną. Mówił o swoich udrękach, ale także znaczeniu wysłuchania swoich cierpień.

Po krótkim fragmencie muzycznym Ojciec Święty wprowadził do rachunkowi sumienia – podkreślając konieczność podejmowania odpowiedzialnych decyzji, w obliczu sytuacji jakie powstały w poszczególnych krajach.

Pytania wypowiedziane po angielsku dotyczyły postawy wobec przestępstw wykorzystywania małoletnich, odpowiedzialności za działania w tej dziedzinie, zapewnienie sprawiedliwości ofiarom, postawy wobec osób, których wiara się załamała – rodzin ofiar i innym wiernych, jakie działania podjęto, by zapobiegać tym tragediom.

Następnie miało miejsce wyznanie grzechów i win, w tym przestępstw wobec nieletnich, ich ukrywania, zaniedbań a także innych braków. Proszono też o łaskę odnowy. Modlitwę zakończyło odśpiewanie „Ojcze nasz”, przekazania sobie znaku pokoju, śpiew hymnu Magnificat oraz papieskie błogosławieństwo. Kto zagraża małoletnim, nie może pełnić posługi w Kościele

Kto zagraża małoletnim, nie może pełnić posługi w Kościele – wskazywano na konferencji prasowej w trzecim dniu watykańskiego spotkania nt. ochrony dzieci w Kościele. Jego moderator, o. Federico Lombardi, zaznaczył, że wytyczne konferencji episkopatów powinny być opublikowane na ich stronach internetowych i wskazywać adresy, pod którymi ofiary mogłyby zgłaszać swe oskarżenia. Jest to punkt wyjścia procedury reagowania – zaznaczył włoski jezuita.

Zastępca sekretarza Kongregacji Nauki Wiary abp Charles Scicluna wskazał, że proponowane przez uczestników spotkania vademecum dla biskupów powinno w formie pytań i odpowiedzi wyjaśniać, co biskup ma konkretnie zrobić w kolejnych krokach reagowania na doniesienie o przypadku wykorzystania seksualnego.

Podkreślił, że każda konferencja episkopatu powinna zorganizować miejsce dla wysłuchania ofiar. Muszą one bowiem istnieć nie tylko na szczeblu diecezjalnym, ale także krajowym. Byłby to punkt odniesienia dla ofiar, którym często brakuje podstawowych informacji o kościelnych procedurach. Zdarza się, że sprawca został już osądzony przez sąd kościelny, a ofiara nic o tym nie wie i oskarża Kościół o bezczynność. Brakuje komunikacji z ofiarami - zaznaczył maltański hierarcha.

Podczas konferencji podkreślano znaczenie wysłuchanych przez uczestników spotkania świadectw ofiar. O. Lombardi jest zdania, że stanowi to „ważny krok naprzód”, gdyż dzięki temu, pomimo krótkości spotkania, zmieniają się postawy jego uczestników.

Generał zakonu jezuitów o. Arturo Sosa zwrócił uwagę, że spotkanie daje nadzieję nie tylko na wysłuchanie ofiar, ale także na ich uzdrowienie, naprawienie wyrządzonych im szkód i stworzenie struktur rozliczania odpowiedzialnych za reagowanie na przypadki wykorzystania seksualnego, bo „nie zawsze reagowaliśmy właściwie”. Wskazał na znaczenie uznania całej prawdy o wykorzystywaniu seksualnym i przyjęcia faktów takimi, jakie są. Zauważył przy tym, że aby podjąć właściwe działania w reakcji na przypadki wykorzystywania, trzeba rozumieć ich przyczynę, a w ramach zapobiegania im towarzyszyć dojrzewaniu uczuciowemu wiernych, aby ich relacje były zdrowe.

Również dzisiejsza referentka s. Veronica Openibo z Nigerii zwróciła uwagę na zdolność do słuchania, empatię i współczucie wobec ofiar. Jej zdaniem doprowadzenie do jak najpełniejszej ochrony dzieci w Kościele wymaga współpracy biskupów, osób konsekrowanych i świeckich w duchu synodalności.

Abp Scicluna wyraził nadzieję, że słuchanie opowieści ofiar nie zakończy się wraz z watykańskim spotkaniem, lecz będzie nadal trwało, gdyż jest to istotny element odpowiedzi Kościoła na zjawisko wykorzystywania seksualnego. Ujawnił, że niektórzy uczestnicy spotkania po obradach spotykali się jeszcze z ofiarami, przebywającymi w Rzymie. Według hierarchy świadectwa wykorzystanych kobiet i wystąpienia relatorek wniosły „mądrość, której potrzebujemy”.

Zarówno abp Scicluna, jak i kard. Reinhard Marx proponowali zastanowienie się – w imię przejrzystości kościelnych procedur – nad rezygnacją z tajemnicy papieskiej, jaką obwarowane są procedury kanoniczne w sprawach związanych z wykorzystywaniem seksualnym. Ich zdaniem do zachowania godności i dobrego imienia uczestników postępowania wystarczyłby stopień poufności, właściwy procesom świeckim.

Z kolei prefekt Dykasterii ds. Komunikacji, Paolo Ruffini, przedstawił niektóre propozycje, zawarte w raportach z prac grup językowych. Znalazły się wśród nich m.in. nieprzyjmowanie do seminariów duchownych osób usuniętych z innych seminariów; przeciwdziałanie temu, by kandydaci do kapłaństwa i życia zakonnego padali ofiarą rozpowszechnionej pornografii i indywidualizmu; korzystanie z testów psychologicznych, które obrazowałyby ich dojrzałość uczuciową; zorganizowanie w każdej diecezji nabożeństwa Godziny Świętej w intencji ofiar, połączonego z wypowiedzeniem prośby o przebaczenie; objęcie opieką duszpasterską rodzin ofiar.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem