Reklama

Staw

Konsekracja świątyni

2018-07-10 14:48

Tadeusz Boniecki
Edycja lubelska 28/2018, str. IV

Tadeusz Boniecki
Liturgii przewodniczył abp Stanisław Budzik

Poświęcenie kościoła to historyczne wydarzenie w życiu każdej wspólnoty parafialnej. Takiej radości 27 czerwca doświadczyli wierni z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Stawie Lubelskim k. Chełma.

Na kartach kroniki

Parafia w Stawie to niewielka wspólnota; należy do niej ok. 1,5 tys. mieszkańców. Informacji na temat jej początków można doszukać się w kronice parafialnej. W 1981 r. ówczesny proboszcz parafii Czułczyce ks. Marian Pastuszko zakupił od Henryka Szachuna dom, który przystosował na kaplicę. Pierwszą Mszę św. w kaplicy w Stawie odprawiono już po kilku miesiącach od rozbudowy. Od tego czasu Eucharystia była tam sprawowana w niedziele i święta. Gdy kaplica okazała się za mała na ówczesne potrzeby duszpasterskie wspólnoty, postanowiono wybudować kościół. Zakupiono plac, który już w 1983 r. poświęcił dziekan dekanatu Chełm-Wschód ks. Kazimierz Bownik. Projekt kościoła wraz z pomieszczeniami mieszkalnymi stworzył architekt Wojciech Pałka. Dzięki temu, że w prace przy świątyni zaangażowało się wielu parafian, budowę zakończono w 1986 r. Kilka lat później, wiosną 1993 r., dekret erygujący parafię wydał abp Bolesław Pylak. Terytorium nowej parafii zostało wyodrębnione z parafii Czułczyce, Podgórze oraz pw. św. Kazimierza w Chełmie. W jej skład weszły miejscowości: Staw, Krobonosz, Ochoża-Kolonia, Ochoża i Parypse. Pierwszym proboszczem został ks. Ryszard Jabłoński; kolejnymi byli ks. Dariusz Stankiewicz, ks. Jarosław Wójcik i ks. Jerzy Koma. Od 9 lat proboszczem w Stawie jest ks. Ryszard Drozd.

Jubileuszowy dar

Konsekracja świątyni w roku jubileuszu 25-lecia powstania parafii była zwieńczeniem trudów budowy i wysiłków wszystkich parafian oraz tysięcy godzin przepracowanych na rzecz wspólnoty. Na uroczystość licznie przybyli wierni z okolicznych miejscowości oraz duchowieństwo. Eucharystii przewodniczył abp Stanisław Budzik. W świątyni powitali go przedstawiciele Rady Parafialnej. – Minione lata są wyjątkowo ważne. Gdyby ściany tej świątyni przemówiły na srebrną rocznicę jej istnienia, mogłyby wiele opowiedzieć o skrycie szeptanych prośbach, wyrażanych z wdzięcznością podziękowaniach i kłębiących się w myślach problemach i lękach – mówiła przedstawicielka parafii, przekazując Księdzu Arcybiskupowi klucze do świątyni i prosząc o jej poświęcenie. – Chcemy podziękować Bogu, ale i wyrazić wdzięczność ludziom, dzięki którym powstała parafia w Stawie. Wspominamy wszystkich ofiarodawców i budowniczych tego kościoła ze śp. ks. Marianem Pastuszko – mówił ks. Ryszard Drozd.

Reklama

W szkole Maryi

W homilii abp Stanisław Budzik nawiązał do wyznania wiary złożonego przez św. Piotra przed Chrystusem. – Św. Piotr wypowiedział te słowa również w naszym imieniu. Od jego gorącej wiary powinna się zapalić nasza wiara. Abyśmy tylko mieli odwagę tę wiarę wyznawać – mówił Metropolita. Pasterz podkreślił, że czasy, w których żyjemy, wymagają zdecydowanego świadectwa wiary, opowiedzenia się po stronie dobra i życia, po stronie Chrystusa. Nawiązując do nazwy parafii w Stawie, mówił: – Dziękujemy, że wasza wspólnota jako parafia już od 25 lat wyznaje wiarę w Chrystusa i oddaje w tej świątyni cześć Jego Matce, Królowej Polski. Trzeba pamiętać, że ten najlepiej oddaje cześć Matce Najświętszej, kto Ją naśladuje w swoim życiu, kto wierzy jak Maryja, kto ufa tak jak Ona, kto darzy Boga i człowieka taką miłością jak Najświętsza Maryja Panna. Abp Budzik zachęcał wiernych, aby Maryja znalazła wśród nich swoich naśladowców i współpracowników, którzy będą gotowi pełnić wolę Niebieskiego Ojca, z miłością przyjmować Chrystusa i nieść Go światu. Metropolita podziękował też wszystkim, którzy przyłożyli serce i ręce do powstania parafialnej świątyni. – Wspólnym wysiłkiem wiernych i duszpasterzy przez wszystkie te lata udało się ją wybudować, wyposażyć i upiększyć. Uroczystość dedykacji Bogu kościoła jest okazją, aby za to podziękować Panu Bogu i ludziom, którzy wsłuchując się w natchnienie Ducha Świętego, podejmują wielkie Boże dzieła. Dziękujemy wszystkim współpracownikom duchownym i świeckim za to, że tworzą prawdziwe dzieło wspólnoty wiary – mówił abp Budzik.

Na zakończenie historycznej Liturgii ks. Ryszard Drozd podziękował Księdzu Arcybiskupowi za poświęcenie kościoła i dar przekazany parafii (zdobiony Ewangeliarz); wyraził też nadzieję, że dzięki tym uroczystościom wierni ze Stawu otrzymali nowy impuls do jeszcze większego zaangażowania w życie parafii.

Tagi:
świątynia konsekracja

Na wzór Chrystusa

2019-01-30 11:36

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 5/2019, str. V

Ks. Waldemar Wesołowski

Jezus został przedstawiony, ofiarowany Bogu w świątyni. Gdy dorósł i podjął publiczną działalność, sam świadomie, w postawie poświęcenia i ofiarowania, spełniał życiową misję wobec Ojca i ludzi. Całe Jego życie było nieustannym poświęcaniem się, odnawianym ofiarowywaniem się Bogu i ludziom. W podobnej postawie przeżywali swoje ziemskie życie Maryja i św. Józef, a potem uczniowie Chrystusa, którzy zapisali się w dziejach Kościoła jako święci. W dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego przypominamy sobie, że wszyscy powinniśmy przeżywać nasze życie, wypełniać nasze powołanie w postawie poświęcenia i ofiarowania tego życia Bogu i ludziom. Kiedy jest to możliwe i kiedy to ma miejsce? – Wtedy, kiedy umiemy sobą kierować, rozporządzać, gdy potrafimy sobą dysonować. Warunkiem ofiarowania siebie Bogu czy też drugiemu człowiekowi jest umiejętność bycia dysponowalnym w stosunku do dobra, zwłaszcza do dobra osobowego, jakim jest Bóg i drugi człowiek. Należy tu przy okazji przypomnieć, że człowiek ma prawo i obowiązek jedynie samego siebie składać w ofierze, samego siebie ofiarowywać. Natomiast nie ma prawa innych ludzi ofiarowywać, poświęcać komuś lub czemuś, chyba, że są to małe dzieci, które jeszcze nie potrafią decydować o sobie i które powierzamy opiece Bożej. Ofiarowanie osobowe winno być osobistą decyzją człowieka poświęcającego się komuś. Takie ofiarowanie, życie w postawie daru dla Boga i dla drugiego człowieka nadaje sens, nadaje smak ludzkiemu życiu, staje się po prostu źródłem osobistego szczęścia.

Pierwsze nasze ofiarowanie Bogu miało miejsce podczas naszego chrztu. Nasi rodzice bez naszego świadomego udziału ofiarowali nas Bogu. Podczas chrztu zostaliśmy oddani Bogu, który już wtedy nam oznajmił, że jesteśmy przez Niego umiłowani, że czyni nas swoimi dziećmi. Gdy staliśmy się dorosłymi, gdy odkryliśmy w sobie nasze powołanie zakonne czy kapłańskie, nastąpiło ponowne, tym razem już świadome z naszej strony, ofiarowanie się Bogu. Dokonało się to podczas święceń kapłańskich czy też konsekracji zakonnej, podczas uroczystych ślubów – czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. W adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Vita consecrata” (25 III 1996 r.) czytamy słowa: „Ofiarowanie Jezusa staje się wymowną ikoną całkowitego oddania własnego życia dla tych, którzy powołani są, aby odtworzyć w Kościele i w świecie poprzez rady ewangeliczne «charakterystyczne» przymioty Jezusa, dziewictwo, ubóstwo, posłuszeństwo” (VC 1).

Jezus został nazwany przez Symeona „Światłem na oświecenie pogan”. Sam potem potwierdził takie nazwanie, gdy mówił: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12). Jezus objawił się światu jako światłość w swoich czynach i słowach. Wzywał wszystkich do pójścia za Nim, jako za światłością. Co więcej swoich uczniów, a więc także nas, nazwał światłem: „Wy jesteście światłem świata... Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,14.16).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O powołaniu na dwa głosy

2019-02-18 20:05

Agata Pieszko

Kiedy rodzą się pytania

arch. prywatne i Krzysztof Wowk
S. Maria Czepiel, elżbietanka i o. Marian Michasiów, franciszkanin

Duszpasterz franciszkańskiego DA „Porcjunkula”, o. Marian Michasiów OFM wychował się w Lwówku Śląskim, gdzie mieści się klasztor franciszkanów. W szkolnych latach podglądał posługę oraz życie braci zakonnych i pod koniec liceum zaczęły w nim pączkować pytania. Czy to dla mnie? Jakie zachowanie będzie słuszne? Czas podjąć decyzję. – Poszedłem na dni otwarte nowicjatu, wtedy nastąpił we mnie moment przełomowy. Odkryłem, że to jest Boże zaproszenie, a nie tylko mój pomysł na życie. Brzmi książkowo, jednak o. Marian studzi entuzjazm. – Powołanie to nie jest coś, co usłyszymy raz. To pewna umiejętność podążania za Bożym głosem. Za tym głosem ojciec podąża już od 16 lat.

Czas decyzji

Przy rozeznawaniu powołania wielu z nas paraliżuje strach. Nie ma nic złego w sprawdzaniu różnych dróg, jednak gdy je ciągle zmieniamy, bardzo prawdopodobne, że zabłądzimy, próbując odnaleźć ten właściwy cel. – Byli tacy bracia, którzy podjęli formację, ale rozeznali, że to nie jest ich droga. Wcale nie uznawali tego czasu za stracony. Przeciwnie, był to czas, w którym Pan Bóg coś w nich poukładał, coś dobrego zdziałał – przekonuje duszpasterz. Decyzja zawsze niesie ze sobą ryzyko niepowodzenia, jednak nie możemy stać w życiowym rozkroku, gotując sobie wieczne wewnętrzne rozdarcie. Jeżeli coś odbija się w twoim sercu echem – nie bój się – po prostu to sprawdź!

Wskazówki

- W powołaniu musi być ktoś, kto woła. Nie da się tego głosu usłyszeć bez relacji z Panem Bogiem. To jest podstawa. Trzeba wsłuchiwać się w ten głos z takim zawierzeniem, że Panu Bogu bardziej zależy na naszym szczęściu niż nam samym – podpowiada o. Marian – Kwitowanie sytuacji słowami wola Boża stało się wyrazem jakiegoś uciemiężenia, a przecież wolą Bożą jest nasze uświęcenie. Tak jak konstruktor urządzenia wie, do czego je przeznaczył, tak i Pan Bóg, jako nasz Autor, zna nas i wie, gdzie to dobro, które włożył, możemy zrealizować w całej pełni. Oprócz naszego przeczucia ważne jest także rozeznanie Kościoła. Tak zwana informacja zwrotna. – Nikt nie zostanie kapłanem, zakonnikiem, czy siostrą zakonną bez wcześniejszego rozeznania i potwierdzenia konkretnych struktur. W powołaniu małżeńskim też byłoby dziwne, gdyby tylko jedna strona rozeznawała, że musi mieć koniecznie tę żonę, czy tego męża. Weryfikacja musi nastąpić na każdej drodze, którą człowiek podejmuje – tłumaczy.

Zanim o. Marian trafił do Wrocławia, był wychowawcą w domu formacyjnym, a dziś ma stały kontakt z młodzieżą akademicką. Wszyscy ludzie stają w końcu przed wyborem swojej drogi życiowej, muszą się nauczyć, jak mówić z Panem Bogiem i jednocześnie dać Mu dojść do słowa. Duszpasterze akademiccy okazują się w tym procesie bardzo pomocni.

Strzał w dziesiątkę!

S. Maria Czepiel ze Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety we Wrocławiu ma dwie prawe ręce – obie wspomagają dwóch opiekunów DA Wawrzyny. Jedna leży na ramieniu ks. Stanisława „Orzecha” Orzechowskiego, natomiast druga wspiera o. Wojciecha Kobylińskiego CMF. Serce ma jedno, całe dla młodzieży. Siostra jest pomocna nie tylko przy rozeznawaniu powołania, leczeniu ran, czy prowadzeniu do Chrystusa przez Maryję. Z powodzeniem nauczy mężczyzn porządku, a kobiety cerowania, czy gotowania barszczu. Trudno wyobrazić sobie Duszpasterstwo bez s. Marii, bo trudno wyobrazić sobie dom bez mamy.

Strzała Amora

- Moje powołanie było bardzo szybkie. Strzała Amora. Nigdy nie myślałam o tym, żeby być siostrą zakonną. Pewnego razu pojechałam na rekolekcje do Sióstr Elżbietanek. Zaprosiła mnie na nie siostra zakonna, której opowiedział o mnie mój dobry znajomy. Wiedział, że przeżywam trudny czas. Na tych rekolekcjach było spotkanie ze Słowem Bożym. Na spotkaniu Bożenka (to moje imię z Chrztu) wylosowała takie Słowo: Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, nieustannie Cię wychwalają (Ps 84,5). To Słowo przebiło moje serce! Trudno wytłumaczyć dlaczego. Tak samo, jak trudno wytłumaczyć, dlaczego tej kobiecie podoba się właśnie ten mężczyzna. Ja po prostu chciałam być tylko Jezusowa. Na początku to miało być tylko dla mnie, bo chciałam być szczęśliwa, nie myślałam wówczas o tym, żeby Pan Jezus był ze mną szczęśliwy, jednak to Słowo tak do mnie trafiło, że w zasadzie w ciągu kilku dni podjęłam decyzję. Oczywiście, nie wstąpiłam do zakonu w kilka dni, ponieważ byłam studentką Politechniki Wrocławskiej – musiałam uporządkować wszystkie sprawy, pozdawać egzaminy, dokończyć semestr. Kilka miesięcy później pojechałam do Sióstr Elżbietanek na rozeznanie, żeby w ciszy pomyśleć dłużej o takim sposobie życia, bo to było dla mnie jakieś science fiction. Pojechałam w lipcu, w październiku byłam już postulantką w Zgromadzeniu Sióstr Św. Elżbiety. Wstąpiłam 4 października, kiedy wspominamy św. Franciszka z Asyżu. To bardzo droga mi postać. Można by zapytać: to dlaczego nie Siostry Franciszkanki? Dlatego, że św. Elżbieta Węgierska była serdeczną duchową przyjaciółką św. Franciszka. Franciszek do dzisiaj, z racji swojego umiłowania odrzuconych i ubogich oraz swojego osobistego ubóstwa, jest mi jednym z droższych świętych – opowiada s. Maria.

Pod ostrzałem

Kiedy trafia nas strzała Amora, Mars nie pozostaje dłużny. Też wyciąga swoje strzały, ale z pewnością nie są to strzały miłości, raczej strzały zniszczenia i nieprzychylnej ludzkiej opinii. Musimy pamiętać o tym, że w każdym prawdziwym powołaniu napotkamy trudności, bo po drugiej stronie barykady stoi ktoś, kto nie chce, aby Bóg czynił dobro naszymi rękami. Wmawia nam, że się do czegoś nie nadajemy, umniejsza naszą wartość, próbuje oszukać… Dlatego s. Maria uczula na rozeznawanie powołania w oparciu o Słowo, czyli o prawdę.

Celny strzał

Czy istnieje jeden, sprawdzony sposób na rozeznania powołania? Taki, który będzie na 100% trafny? – Muszę rozczarować tych, którzy mają na to nadzieję… Jednak mimo braku gotowej recepty, s. Maria zdradza, co jest istotą tego procesu. - Sercem rozeznawania każdego powołania jest jedno słowo: słuchać. Oczywiście, mowa o Słowie Bożym.

– Ludzie traktują Słowo Boże bardzo rzeczowo, jako kolejną opowiastkę, nic znaczącego, co mogłoby coś wnieść w ich życie. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie rzeczy może zdziałać żywe Słowo Boga w naszym życiu. Ja jestem tego przykładem. Tym, który powołuje, jest Bóg, a jeżeli my nie znamy Jego języka, to jak możemy rozeznać, co On do nas mówi? To tak, jakby próbować zrozumieć, co mówi mój szef w języku chińskim, kiedy ja kompletnie nie rozumiem chińskiego – dodaje Siostra Elżbietanka.

Pokorna służebnico Pana, łamiąca strzały nieprzyjaciela

Zapytałam s. Marię, jakie jest znaczenie kobiet w powołaniu do życia konsekrowanego. Siostra odpowiedziała mi Ewangelią: „Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów, Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda, Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, [udzielając] ze swego mienia”. (Łk, 8, 1-3). – Co jest mieniem kobiety? Kobieta uczy relacji. Zdrowa kobieta uczy więzi, troski o człowieka. Jest ze swej natury nastawiona na drugą osobę, na odpowiedzialność za nią. Mężczyzna jest bardziej zadaniowy. W Ewangelii zarówno te kobiety wymienione z imienia, jak i te bezimienne usługiwały Jezusowi i apostołom, czyli pierwszemu Kościołowi. Usługiwać znaczy kochać. Usługuje się tym, których kochamy. Ja, jako osoba konsekrowana, uczę się usługiwać wszystkim, czyli kochać wszystkich. Wszystkim tym, co posiadam, co zostało mi dane – odpowiada „wawrzynowa siostra duszpasterka”. Myślę, że dużą niewiadomą w rozeznawaniu powołania przez kobiety jest obawa przez niespełnionym pragnieniem macierzyństwa. Siostra poszerzyła nieco mój horyzont. – Nie trzeba fizycznie rodzić dzieci, żeby stać się matką. Dzięki spotkaniom z młodymi ludźmi z Duszpasterstwa (to już 7 lat!) doznałam bólu rodzenia i radości z narodzin.

Przemyślenia Siostry Marii nie mogą być chybione. Ich słuszność możemy poznać po owocach jej posługi zarówno w Duszpasterstwie Akademickim, Apostolacie Młodzieżowo-Powołaniowym prowincji wrocławskiej zgromadzenia, jak i w samym Zgromadzeniu Sióstr Św. Elżbiety. Pamiętajmy o nich, kiedy będziemy celować z Panem Bogiem w dziesiątkę naszego powołania!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

OŻYWICIEL!

2019-02-18 23:50

Agata Pieszko

Dziś (18.02) o godz. 20:15 w Duszpasterstwie Akademickim "Wawrzyny" odbyło się spotkanie księży przewodników Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę. Duszpasterze wraz ze służbami zgromadzili się po to, by rozpocząć etap organizacji 39. pielgrzymki, a przede wszystkim wybrać jej temat. Nad tradycyjnym spotkaniem "przy kanapkach" czuwał główny przewodnik, ks. Stanisław "Orzech" Orzechowski.

Agata Pieszko
Grupa XII na Jasnej Górze w 2018 r.

OŻYWICIEL-oto hasło, które będzie przyświecało pielgrzymom w sierpniowej wędrówce do Maryi. Księża przewodnicy asekurowali się przy swoim wyborze hasłem nowego roku duszpasterskiego, które brzmi: W MOCY BOŻEGO DUCHA. Uznali także, że w czasach, w których niebezpiecznie wzrasta liczba samobójstw, a społeczeństwo pogrąża się w marazmie, warto przypomnieć o szczególnej mocy Ducha Świętego, mocy dawania życia, mocy ożywiania tego, co umarłe, pozbawione nadziei. Podstawą rozważań na czas pielgrzymowania ma się zatem stać CREDO, czyli wyznanie wiary. Rozmawiając o organizacji i programie pielgrzymki, przewodnicy zaproponowali m.in. odnowienie sakramentu bierzmowania, koncert z modlitwą uwielbienia oraz wprowadzenie krótkich momentów ciszy przed rozpoczęciem Eucharystii oraz po przyjęciu Komunii Świętej.

Kolejne spotkanie zaplanowano na 29.04. Już dziś prosimy o modlitewne wsparcie dzieła PPW oraz proponujemy rozważenie swojej obecności na pątniczym szlaku. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem