Reklama

Odpust z Kardynałem

2018-07-10 14:48

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 28/2018, str. IV

Adam Łazar
Eucharystia z kard. Marianem Jaworskim

Odpust ku czci Świętych Apostołów Piotra i Pawła miał miejsce w lubaczowskiej konkatedrze. Tegorocznym uroczystościom przewodniczył kard. Marian Jaworski, metropolita – senior archidiecezji lwowskiej

Z Kościołem lubaczowskim związane są trzy odpusty: na św. Stanisława Biskupa i Męczennika, św. Piotra i Pawła oraz Matki Bożej Łaskawej. – Ta prastara uroczystość od wieków gromadzi w Lubaczowie wiernych na modlitwie za Kościół, Ojca Świętego i pasterzy. W tym dniu powracamy myślą do 1984 r., w którym w murach ówczesnej lubaczowskiej prokatedry swój ingres miał nasz biskup, dzisiejszy honorowy gość – kard. Marian Jaworski. Wielce Dostojny Księże Kardynale, chcę po prostu powiedzieć: Ojcze, witamy Cię w Twoim mieście, Lubaczowie, bo w Twoim pasterskim sercu to miasto ma wiele miejsca. Bo Lubaczów zawdzięcza Tobie bardzo dużo. Dla tego miasta ofiarowałeś swoje piękne biskupie lata. To dzięki Tobie Lubaczów przeżył wiele podniosłych chwil, z tą szczególną, gdy w murach tej świątyni gościliśmy św. Jana Pawła II, z którym tak bardzo byłeś zżyty. Chcemy Ci dziś za to podziękować, razem z Tobą przeżyć dziękczynienie za 34 lata posługi biskupiej w Lubaczowie i kardynalskiej we Lwowie. Z całego serca dziękujemy Ci za to wszystko, co dla naszego miasta i wspólnoty konkatedralnej dokonałeś – mówił, witająć dostojnego gościa dziekan i proboszcz – ks. kan. Andrzej Stopyra.

Dwa pokolenia kapłanów

Kard. Marian Jaworski Eucharystię sprawował w asyście trzech wyświęconych w tym roku kapłanów z dekanatu lubaczowskiego: Marcina Kornagi, Mateusza Kopy i Marcina Dańków.

– Tę Mszę św. ofiaruję jako dziękczynną w 34. rocznicę mojego ingresu do konkatedry. Ofiaruję także w intencji wszystkich moich drogich lubaczowian; tych, co już odeszli do Pana i tych, którzy są dzisiaj razem z nami oraz tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła. Będę prosił, by Pan Bóg nagrodził za to wszystko, coście zrobili, by wam błogosławił – powiedział Ksiądz Kardynał rozpoczynając Eucharystię.

Reklama

Pamięć i wspomnienia

– Bardzo drodzy lubaczowianie! Dawno nie byłem u was, ale jesteście bardzo blisko, głęboko zapisani w moim sercu, a także w pamięci – tymi słowy rozpoczął wspomnieniową homilię kard. Jaworski. Pamięcią sięgnął do lat 1945-46, gdy jako kleryk przyjechał z kolegami ze Lwowa do Kalwarii Zebrzydowskiej, do której wysłał ich wygnany ze Lwowa abp Eugeniusz Baziak. Mieli tu kontynuować studia teologiczne w Seminarium Duchownym. Z troską mówił: „Nie mogę pozwolić, aby się zmarnowało choćby jedno powołanie kapłańskie”. Przez 5 lat abp Baziak utrzymywał ich w Kalwarii, do czasu zamknięcia Seminarium Duchownego przez władze państwowe. Arcybiskup zadbał także, by mogli przebywać i studiować w innych seminariach duchownych w Polsce. W ten sposób zabezpieczył ciągłość kapłaństwa na tych terenach. – Śp. abp Baziak znalazł u was, w Lubaczowie, swój dom. Wyście zadbali o to, żeby przy ul. Mickiewicza 85 zamieszkał i przez wszystkie lata wspieraliście Jego troskę o Kościół, a potem jego następców, administratorów apostolskich. A ci, którzy pamiętają jeszcze, albo słyszeli o tych czasach, to wiedzą, co to znaczyło. Wyście pokazali całe swoje oddanie Kościołowi. Wierność, która musiała czasem was kosztować. Tę misję kontynuowaliście i potem, także wtedy, kiedy ja przyszedłem do Lubaczowa. Od początku swojego biskupiego posługiwania doznawałem waszej wielkiej, serdecznej pomocy. To wszystko, co w tych czasach się dokonało, to wasza ofiarna praca dla Kościoła – to kolejny wątek tej pięknej sentymentalnej homilii. Nie zabrakło także wspomnień związanych z wizytą papieża Jana Pawła II w Lubaczowie.

Wątek papieskiej wizyty

– Pan Bóg w swojej wielkiej miłości do was sprawił to, że Lubaczów mógł gościć papieża Jana Pawła II. Bywał tu wcześniej, jako biskup, arcybiskup, kardynał, ale w szczególny sposób nas wyróżnił, gdy przyjechał jako Ojciec Święty. Były głosy krytyczne, jak wy sobie dacie radę, gdzie przyjmiecie Ojca Świętego, gości i tych wszystkich, którzy przyjadą do was? Byłem przekonany, że mogę na was polegać. Odpowiedziałem: Damy radę. Pamiętam doskonale, jak się wszyscy zaangażowali, jak staraliście się o odnowienie domów, o osuszenie z wojskiem terenu, na którym miało być spotkanie z Ojcem Świętym. Opatrzność Boża sprawiła, że zbudowaliśmy piękny ołtarz. Mam dzisiaj okazję wyznać, że to naprawdę wyście wykazali się ogromnym zaangażowaniem. Przez cały czas doznawałem waszego wsparcia i pomocy. I jak za to wszystko Panu Bogu nie dziękować. Z wielkim uznaniem jestem dla was. Dlatego moje serce jest związane z Lubaczowem – mówił wzruszony kard. Marian Jaworski. Poruszył także inne ważne sprawy: – Jestem wdzięczny Panu Bogu za to, że dzięki waszej pomocy bp Rechowicz wskrzesił Seminarium Duchowne z siedzibą w Lublinie. Dodajmy, że kard. Jaworski je rozbudował. Dzięki temu diecezja ma własne Seminarium.

Ocalić od zapomnienia

Kard. Jaworski zauważył, że jesteśmy w młodej diecezji zamojsko-lubaczowskiej, ale powinniśmy pielęgnować świętą tradycję lwowskiego Kościoła, bo ona jest bogactwem dla naszej diecezji. Prosił wiernych o modlitwę o nowe, liczne i dobre powołania kapłańskie i za rodziny, które przyjęły sakrament małżeństwa, by nie ulegały rozbiciu, by były święte.

– W całej waszej skromności i pokorze służenia Panu Bogu starajcie się o to, by nadal dawać świadectwo Panu Bogu tak, jak od was chce. Byście byli wierni tak, jak do tej pory. Starajcie się dalej pokazywać, co to znaczy miłować Kościół – tą prośbą zakończył wzruszającą homilię kard. Marian Jaworski.

Pod koniec Mszy św. przedstawiciele władz samorządowych podziękowali kard. Jaworskiemu za sprawowaną Eucharystię, wygłoszone Słowo Boże, za wszystko, co uczynił dla miasta i powiatu lubaczowskiego oraz złożyli Ksiądzu Kardynałowi życzenia. – W 1991 r. opuściłeś Lubaczów, aby wyruszyć w podróż do Lwowa. Wróciłeś do rodzinnego miasta, z którego wypędzony został abp Baziak, którego tak wielkim szacunkiem darzysz. Powróciłeś, by dzieło ewangelizacji dalej prowadzić, by stać na straży Kościoła rzymskokatolickiego na tych terenach, na których struktury kościelne zostały zniszczone przez sowieckie władze bolszewickie. Nie był to dla Ciebie łatwy okres. Po zakończeniu tej posługi na Ukrainie powróciłeś do Krakowa. Od nas, kapłanów, przyjmij zapewnienie o naszej pamięci, modlitwie i wdzięczności za to, co dla Kościoła i miasta Lubaczowa oraz parafii lubaczowskiej uczyniłeś. Ta konkatedra to Twoje dzieło, zapoczątkowane przez bp. Mariana Rechowicza. Ty do końca je doprowadziłeś, by święty Jan Paweł II mógł je 2 czerwca 1991 r. pobłogosławić i poświęcić. Tu będziemy się gromadzić na modlitwie w Twoich intencjach. Tutaj jest feretron Matki Bożej Łaskawej. Wpisuje się on w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Sukienki i oblicze Matki Bożej zostały pobłogosławione przez papieża Franciszka 2 maja tego roku, w przeddzień uroczystości Matki Bożej Królowej Polski. Pokazuję go, aby wydobyć jeszcze jeden element Twojej osobowości, Twojego serca – wielką miłość do Polski i polskiego narodu. Na straży tej polskości zawsze stałeś i stoisz – powiedział ks. Stopyra.

– Ojczyzna to nasza Matka. Dbajmy o rozwój Polski – dopowiedział Ksiądz Kardynał. Na zakończenie uroczystości odpustowej odśpiewana została Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa i „Ciebie, Boga, wysławiamy”, a kard. Marian Jaworski udzielił zgromadzonym błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Tagi:
odpust kard. Marian Jaworski

Siemkowice uczciły św. Marcina, patrona polskiej niepodległości

2018-11-11 21:24

Marian Banasik

Archiwum Parafii w Siemkowicach

„Dzisiaj, kiedy dziękujemy za dar niepodległości uzyskany przez nasz naród sto lat temu, pytamy również o właściwe zagospodarowanie naszej wolności” - mówił w homilii ks. Mariusz Frukacz, redaktor Tygodnika katolickiego „Niedziela”, który 11 listopada przewodniczył Mszy św. odpustowej w parafii pw. św. Marcina w Siemkowicach.

Zobacz zdjęcia: Siemkowice uczciły św. Marcina

„Przeżywając naszą dzisiejszą uroczystość, chcemy dziękować Bogu za dar wolności. Patrząc na przykład św. Marcina, patrona polskiej niepodległości, uczymy się od niego postawy miłosierdzia” - mówił na początku Mszy św. ks. Paweł Hadaś, proboszcz parafii w Siemkowicach.

W homilii ks. Mariusz Frukacz podkreślił, że „św. Marcin uczy nas postawy miłosiernej wobec drugiego, potrzebującego pomocy człowieka” - Ten święty wskazuje na miłosierdzie, jako na właściwe ukierunkowanie wolności człowieka – mówił ks. Frukacz i dodał: „Jednym z najważniejszych wydarzeń minionego stulecia było przesłanie Jezusa skierowane do s. Faustyny o Bożym miłosierdziu, a następnie poświęcenie świata Bożemu miłosierdziu dokonane przez św. Jana Pawła II w Łagiewnikach”.

- Jestem wolny, a to oznacza, że nie mogę zamykać się na potrzeby moich bliźnich. Ta wolność realizuje się także poprzez czyn miłosierdzia. Jestem prawdziwie wolny, kiedy daję dar z siebie – kontynuował ks. Frukacz.

Nawiązując do Ewangelii redaktor „Niedzieli” podkreślił, że „uczynki miłosierdzia powinny stać się programem naszego codziennego życia” i przypomniał za św. Janem od krzyża, że „pod wieczór życia będą cię sądzić z miłości”

- Kiedy dotykam cierpiącego człowieka, karmię go, jestem przy nim, to służę samemu Chrystusowi. Jak wielu ludzi ma poranione serca. Oni oczekują na mój gest miłosierdzia. Jezus chce, abym jako chrześcijanin leczył rany serc złamanych. Dlatego nasze życie społeczne, narodowe potrzebuje gestów miłosierdzia – podkreślił duchowny.

Ks. Frukacz przypomniał słowa, które wypowiedział sługa Boży kard. Stefan Wyszyński na Jasnej Górze w 1958 r. podczas ogólnopolskiej pielgrzymki pisarzy i prosił ich, aby jak psy lizali rany narodu: „Język leczący rany nędzarza! Język liżący rany, gdy nikt już nie chce tego czynić, «psi język». … macie być psami, może jedynymi, którym została jeszcze odrobina miłości do człowieka pokaleczonego i poranionego! Wasz język musi im służyć, gdy ludzie wielcy i wspaniali, ucztujący w pałacach, już nie widzą człowieka poranionego, wyrzuconego na ulicę, wciąż jeszcze bitego i kopanego! Ktoś musi się nad nimi zlitować, bo to przecież twój brat, twój rodak! A chociaż byłby i twoim wrogiem – człowiekiem jest! [...] Nazwałem Was «psami» dlatego, że to właściwie Wy musicie użyć swego języka, aby «wylizać rany» pobitych. I nie cofnę tej nazwy! Bądźcie raczej psami, abyście tylko pełnili zadanie, które tak jest potrzebne cierpiącej duszy Narodu” – przypomniał słowa Prymasa Tysiąclecia ks. Frukacz.

Redaktor „Niedzieli” przypomniał również, że św. Jan Paweł II w rozważaniu podczas audiencji generalnej 29 kwietnia 1992 r., kiedy w Polsce zmagano się o kształt wolności i o świętość ludzkiego życia powtórzył słowa Prymasa Tysiąclecia: „ I pierwszy biskup i pierwszy Papież chce być takim liżącym rany naszego narodu psem. Chce być sługą. Niczego innego nie pragnę dla siebie” – mówił Jan Paweł II.

- Niech św. Marcin poprzez przykład swojego życia wypełnionego miłością do drugiego człowieka uczy nas każdego dnia właściwego zagospodarowania naszej wolności – zakończył ks. Frukacz.

Uroczystości zakończyły procesją z Najświętszym Sakramentem i Modlitwa ks. Piotra Skargi za Ojczyznę.

Przed Mszą św. młodzież z Publicznej Szkoły Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego w Siemkowicach zaprezentowała program patriotyczny pt. „Myśląc Ojczyzna”. Koordynatorem programu artystycznego była p. Paulina Lamorska-Machelska, której pomagali: Anna Koj, Iwona Borek i Andrzej Freus.

Pierwsza wzmianka na temat parafii w Siemkowicach pochodzi z 1382 r., choć nie zweryfikowane źródła mówią o jej istnieniu już w XII stuleciu. Obecny kościół murowany został zbudowany staraniem ks. Justyna Gryglewskiego w 1879 r. w miejscu dawnego. Został on uroczyście poświęcony (konsekrowany) 22 maja 1880 r. przez bp. Wincentego Chościak-Popiela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zmarła s. Cecylia Maria Roszak - najstarsza zakonnica na świecie

2018-11-16 20:44

KAI

W Krakowie zmarła najstarsza siostra zakonna na świecie - Matka Cecylia Maria Roszak z klasztoru sióstr dominikanek "Na Gródku". 25 marca tego roku obchodziła 110. urodziny.

dominikanie.pl

Matka Cecylia Maria Roszak pochodziła z Wielkopolski. Urodziła się 25 marca 1908 roku we wsi Kiełczewo koło Kościana. Skończyła Państwową Szkołę Handlową i Przemysłową Żeńską w Poznaniu. W 1929 r. wstąpiła do klasztoru dominikanek na Gródku w Krakowie. Po obłóczynach przyjęła zakonne imię Cecylia. W 1934 roku złożyła śluby wieczyste.

W 1938 roku z grupą mniszek udała się do Wilna, gdzie dominikanki chciały założyć nowy klasztor w Kolonii Wileńskiej. To nie było łatwe. Siostry pracowały na pięciohektarowym gospodarstwie, oddalonym od miasta. Mieszkały w drewnianym domu z niewielka kaplicą. Tam zastała je wojna. Przez pierwsze dwa lata Wileńszczyzna była pod okupacją sowiecką, a po ataku Niemiec na Związek Sowiecki znalazła się pod panowaniem hitlerowców.

W trakcie okupacji niemieckiej siostry pomagały okolicznej ludności, a także ukrywały kilkunastoosobową grupę Żydów. Wśród ukrywanych byli m.in.: Aba Kowner, Arie Wilner, Chaja Grosman, Edek Boraks, Chuma Godot i Izrael Nagel, późniejsi działacze ruchu oporu w getcie wileńskim i warszawskim. W 1943 roku Niemcy aresztowali przełożoną, a klasztor zamknęli.

W 1944 roku s. Cecylia została przeoryszą, a po wojnie, w ramach repatriacji, przyjechała wraz z dwiema siostrami do Krakowa. Dominikanki przebywały wówczas w klasztorze klarysek, wyrzucone z macierzystego klasztoru podczas II wojny światowej.

W 1946 roku s. Cecylia została przełożoną wspólnoty. Rok później mniszki powróciły do klasztoru "Na Gródku". W swoim długim życiu s. Cecylia kilka razy była wybierana jako przełożona lub subprzeorysza. Poza tym była furtianką, organistką i kantorką.

W 2009 r. Instytut Yad Vashem z Jerozolimy przyznał 101-letniej wówczas matce Cecylii tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

Jeszcze kilka lat temu, po operacji biodra i kolan, uczestniczyła we wspólnych modlitwach sióstr. Imponowała żywotnością, młodzieńczością ducha i poczuciem humoru. Była zawsze zainteresowana sprawami bieżącymi, życiem Kościoła i świata. Posługując się chodzikiem, odwiedzała chore mniszki. Nieustannie modliła się na różańcu w intencjach, które napływają do klasztoru od różnych osób.

Kilka lat temu swoim współsiostrom powiedziała: "Życie jest piękne, ale krótkie".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem