Reklama

Nowogródek uczci błogosławione nazaretanki

2018-07-25 11:11

Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 30/2018, str. 30


Maria Stella (1888-1943) i 10 towarzyszek/Adam Styka, 1948

75 lat temu w nowogródzkim lesie Niemcy rozstrzelali jedenaście sióstr nazaretanek. Błogosławione męczennice dobrowolnie poszły na śmierć, aby ratować życie innych. Świątynia, w której znajduje się sarkofag z ich relikwiami, zostanie ogłoszona sanktuarium.

Po ataku Niemiec na ZSRR należący obecnie do Białorusi Nowogródek znalazł się pod okupacją niemiecką. Rozpoczęły się egzekucje Żydów, Białorusinów i Polaków, m.in. burmistrza Nowogródka inż. W. Smolskiego. Pod koniec czerwca 1942 r. aresztowano wielu kapłanów. Miesiąc później razem z kilkudziesięcioma Polakami zostali rozstrzelani w lesie niedaleko koszar. W następnym roku, w nocy z 17 na 18 lipca 1943 r., Niemcy aresztowali ok. 120 osób. Rodzinom zabrano ojców, synów, krewnych i przyjaciół.

Posłuszne Bogu męczennice

– Posługujące w Nowogródku siostry prosiły Boga, aby jeśli jest potrzebna ofiara z życia, są gotowe oddać swoje życie, aby ocaleli ci, którzy mają rodziny – opowiada nazaretanka s. Józefa Gabriela Kobiela.

Ofiara sióstr została przyjęta. 1 sierpnia 1943 r. w pobliskim lesie za Nowogródkiem Niemcy rozstrzelali jedenaście sióstr nazaretanek. Z grupy wcześniej uwięzionych osób nikt nie zginął. Niektórzy zostali zabrani na roboty do Niemiec, część osób uwolniono. Dwunasta zakonnica, s. Małgorzata Banaś, na polecenie s. Stelli – przełożonej pozostała w domu, aby strzec świątyni. Trwa jej proces beatyfikacyjny. – Siostry całkowicie ofiarowały swoje serce Panu Jezusowi. Z wielką odwagą i heroizmem pełniły swoją posługę, otwierając się na łaskę Boga – dodaje s. Józefa.

Reklama

Nazaretanki do Nowogródka przybyły 4 września 1929 r. na zaproszenie bp. Zygmunta Łozińskiego. Niechęć ze strony mieszkańców, a nawet wrogość, spowodowały, że siostry zamierzały opuścić Nowogródek. Jednak na prośbę ordynariusza diecezji bp. Łozińskiego i przełożonej generalnej m. Laurety Lubowidzkiej, która pisała z Rzymu, żeby pozostać i przetrwać wszelkie trudności, bo „wielkie rzeczy mają się tam dokonać”, w duchu posłuszeństwa pozostały w Nowogródku. Stopniowo sytuacja sióstr zaczęła się zmieniać.

Siostry zajmowały się edukacją i wychowaniem młodzieży, prowadziły szkołę podstawową koedukacyjną, przygotowywały do sakramentów, odwiedzały rodziny i chorych w szpitalu. W czasie wojny razem z ostatnim ich kapelanem ks. Aleksandrem Zienkiewiczem codziennie modliły się w nowogródzkiej farze za cierpiących i prześladowanych. Tak trwały do 1 sierpnia 1943 r., gdy o świcie oddały swoje życie za uwięzioną grupę, ok. 120 osób, i poszukiwanego przez gestapo ks. Zienkiewicza. Kapłan ten do końca swoich dni podkreślał, że żyje dzięki ofierze sióstr. Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny.

Działalność nazareńskiej wspólnoty miała również ekumeniczny wymiar – do szkoły prowadzonej przez siostry uczęszczały dzieci różnych wyznań i religii.

Kościół farny sanktuarium

W Nowogródku odbędą się uroczystości upamiętniające 75. rocznicę meczeńskiej śmierci jedenastu sióstr nazaretanek. Rozpoczną się 28 lipca o godz. 18 Mszą św. w miejscu rozstrzelania. Do nowogródzkiej fary przybędą arcybiskupi, biskupi i kapłani, liczni pielgrzymi, wychowankowie nowogródzkiej szkoły, a także nazaretanki z Białorusi, Wielkiej Brytanii i Polski na czele z m. Janą Zawieją, przełożoną generalną z Rzymu. Wezmą udział w nocnym czuwaniu. Centralnej Mszy św. w niedzielę 29 lipca o godz. 10 będzie przewodniczyć nuncjusz apostolski na Białorusi abp Gábor Pintér. Po Eucharystii zostanie odczytany dekret ustanawiający kościół farny pw. Przemienienia Pańskiego sanktuarium Błogosławionych Męczennic. To właśnie w tej świątyni znajduje się sarkofag ze szczątkami jedenastu sióstr nazaretanek, beatyfikowanych w 2000 r. przez Jana Pawła II.

W kościele tym został ochrzczony Adam Mickiewicz, a w 1422 r. odbył się ślub króla Władysława Jagiełły z Zofią Holszańską.

Po wojnie do nowogródzkiej fary zaczęło przybywać wielu wiernych. Tutaj doznawali i doznają łask uzdrowienia fizycznego i duchowego, a także umocnienia wiary i relacji w rodzinie. Przybywający tu pielgrzymi dziękują za łaskę pojednania i budowania jedności w ich rodzinach i miejscach pracy.

75. rocznica męczeńskiej śmierci sióstr nazaretanek to okazja do wdzięczności Bogu za dar błogosławionych męczennic dla Kościoła i świata oraz za Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu.

Tagi:
Nazaretanki z Nowogródka

Reklama

Ofiara przyjęta

2018-11-14 11:44

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 46/2018, str. VI

Kościół farny pw. Przemienia Pańskiego w Nowogródku został w tym roku ogłoszony Sanktuarium Błogosławionych Męczennic Nazaretanek, które oddały życie za 120 osób. To w tym kościele pracował sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz. To również za niego Siostry poniosły śmierć. W chwili śmierci poprosiły, aby mogły zostać w habitach. Uklękły żegnając się ze sobą, a siostra Stella, ich matka przełożona uniosła rękę, błogosławiąc każdą. Wtedy rozległy się strzały

Archiwum Sióstr Nazaretanek

11 zakonnic za 120 osób

Dwudniowe uroczystości upamiętniające 75. rocznicę śmierci męczeńskiej bł. Sióstr zgromadziły w Nowogródku wielu pielgrzymów z kraju i z zagranicy. Specjalnym gościem był metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda, a także nuncjusz apostolski na Białorusi abp Gabor Pinter, który przewodniczył Mszy św. kończącej dwudniowe uroczystości. W nowym sanktuarium modlili się przedstawiciele władz Nowogródka, Polskiej Fundacji Narodowej oraz pielgrzymi z Baranowicz, Grodna, Wołkowyska, Białegostoku, Warszawy i z Wrocławia. Grupa wrocławskich pielgrzymów liczyła 29 osób i przyjechała pod duszpasterską opieką ks. Andrzeja Dziełaka i ks. Jana Adamarczuka. Z wielu miast Polski dojechali proboszczowie rodzinnych parafii i członkowie rodzin Sióstr Męczenniczek. Z Rzymu Matka Generalna Nazaretanek, z Warszawy nowogródzianie, którzy pamiętają Siostry. W pieszej pielgrzymce dotarli do Nowogródka mieszkańcy Grodna.

– To miejsce jest święte, bo zachowuje pamięć o męczennikach – podkreślił abp Gabor Pinter, gdy kolejne grupy kłaniały się przed ołtarzem ustawionym w lesie, w miejscu męczeństwa Sióstr. Wielkie wzruszenie wywołały dwa świadectwa wygłoszone po Mszy św. sprawowanej w nowym sanktuarium. Jedno z nich mówiła świadek owoców męczeństwa – córka więzionego przez Niemców mieszkańca Nowogródka, który dzięki ofierze Sióstr mógł wrócić do domu. Drugie wygłosił mer Nowogródka, podkreślając ewangeliczny wymiar ofiary życia 11 Sióstr za 120 mieszkańców, złych i dobrych. – Ta ofiara odcisnęła głęboki ślad, żyjemy nią do dziś – mówił.

W czasie Mszy św. sprawowanej w lesie, w procesji z darami złożono stułę, w której posługiwał parafianom ks. Aleksander Zienkiewicz, dziś sługa Boży, wtedy kapelan i spowiednik Sióstr.

Gotowe na wszystko

Niemcy zamordowali jedenaście sióstr nazaretanek 1 sierpnia 1943 r. Zanim to się stało siostry przeżyły najazd i okupację Sowietów. We wrześniu 1939 r. wojska sowieckie wkroczyły do Nowogródka, a NKWD... do mieszkania ks. Zienkiewicza, kapelana sióstr. Funkcjonariusza NKWD zakwaterowano w jednym z dwóch pokoi i codzienne życie stało się bardzo trudne. Zakazano nauczania religii, ze ścian w szkołach usunięto krzyże. Siostry nazaretanki musiały zdjąć habity i w świeckich ubraniach szukać pracy w miasteczku. „S. Celina i s. Veritas udają się do Wilna – napisał ks. Zienkiewicz – Obowiązki Matki Przełożonej przejęła i spełniała do krwawego końca s. Stella. Tymczasem w mieście zachodzą szybkie zmiany. Wkrótce usunięto Siostry ze szkoły, a nieco później także i z domu. Zostawiono im tylko zabudowania gospodarcze wraz z częścią ogrodu. Na wiosnę 1940 r. zabrano im i tę resztę. Powstała konieczność zmiany habitów na suknie świeckie i znalezienia pracy. Matka Stella zamieszkała u swej kuzynki p. Sikorzyny. S. Kanizja przez kilka miesięcy nauczała w szkole, a mieszkała z s. Małgorzatą u pp. Bołtuciów. S. Małgorzata otrzymała pracę w szpitalu. S. Imelda nadal pełniła obowiązki zakrystianki i dostała mieszkanie u pp. Chmarów. S. Daniela, bezpośrednia opiekunka kapelana, zamieszkała u pań Żukowskich. Siostry Rajmunda, Felicyta i Boromea otrzymały posadę sprzątaczek w byłej nazaretańskiej, a obecnie sowieckiej szkole polskiej i dlatego znalazły mieszkanie na terenie swojej utraconej siedziby. Siostry Gwidona i Sergia pilnowały gospodarstwa, mieszkając w sąsiedztwie, u pp. Romanowiczów. S. Heliodora zdecydowała się przyjąć posadę służącej w rodzinie dyrektora polskiej szkoły, Rosjanina, partyjnego. Siostry utrzymywały ze sobą więź przez kościół, w którym spotykały się dwa razy na dzień”.

Niemiecki terror

6 lipca 1941 r. w Nowogródku zmienili się okupanci i zaczęła tlić się nadzieja, że być może Niemcy okażą się mniej agresywni w stosunku do duchowieństwa. Niestety, nadzieja była płonną. We wspomnieniach urodzonej w Nowogródku Czesławy Zwierko-Piotrowskiej czytamy: „W nocy z 17 na 18 lipca 1943 r. nastąpiły nowe aresztowania. Zabrano ponad stu Polaków: mężczyzn, kobiety i młodzież. Na liście osób przeznaczonych do aresztowania znajdował się również nasz ksiądz, ale nie znaleziono go w domu. Wtedy s. Stella, przełożona Sióstr Nazaretanek, wypowiedziała dwukrotnie słowa: Jeśli potrzebna Bogu ofiara, niech raczej nas rozstrzelają, niż tych ludzi, ksiądz kapelan też jest o wiele potrzebniejszy niż my”.

„Jest sobota 31 lipca 1943 r. Przygotowuję się właśnie do nabożeństwa różańcowego – pisze ks. Zienkiewicz. – Do zakrystii wchodzi m. Stella. Na jej twarzy i w oczach odczytałem natychmiast jakiś nowy, niezwykły niepokój. Opowiada, co się przed godziną stało: Oto przyszedł do sióstr Niemiec w cywilu i przedłożył ustne polecenie komisarza, aby wszystkie siostry na czele z przełożoną stawiły się dzisiaj o godz. 7.30 wieczorem w komisariacie. Ulicą 3 Maja pod górę, dość żywym krokiem, podążały parami spowite w czarne habity i welony, postacie Sióstr. Minęły właśnie dom pp. Mazurkiewiczów i zapewne dźwigając krzyże przeczuć – pięły się stromym zboczem góry ku rynkowi... Kto z mieszkańców miasta widział je w tym pochodzie, widział je na ziemi wśród żywych po raz ostatni...”.

Gdzie one są?

Tej nocy ks. Zienkiewicz nie był w stanie zasnąć. Modlił się i wstawał na zmianę. Miał wizje postaci sióstr w czarnych habitach idących długą ulicą. W niedzielę rano wciąż czekał. O 9.00 odprawił Mszę w farze, ale siostry nie wróciły. Mijały kolejne godziny bez wieści. I wreszcie informacja: sióstr nie ma ani w więzieniu, ani w komisariacie. Gdzie są?

„Po odprawieniu Mszy św. w farze udaję się ze Mszą św. do parafialnego kościoła św. Michała. Zasiadam do konfesjonału i tutaj dowiaduję się zgrozę budzącej prawdy: dzisiaj rano Siostry zostały rozstrzelane...” – zanotował. Najmłodsza z nich, s. Maria Boromea, miała 27 lat, najstarsza, s. Maria Rajmunda od Jezusa i Maryi – 51.

Ks. Zienkiewicz będzie niósł ciężar tej ofiary do końca życia. Świadomość własnego ocalenia za cenę śmierci sióstr nie ucichnie w nim nawet na chwilę. Spłaci ten dług męczeństwa spalając się dzień po dniu w służbie ludziom. Umierając 21 listopada 1995 r. we Wrocławiu odejdzie w opinii świętości, aby już w 2010 r. otrzymać tytuł sługi Bożego.

Mogiła 5 km za Nowogródkiem

Po kilku dniach Polacy już wiedzą. S. Małgorzata Banaś, jedyna, która przeżyła, wyrusza z miasta na poszukiwanie grobu i odnajduje świeżą, źle przysypaną mogiłę 5 km za miastem. Okoliczności męczeństwa sióstr znane są z fragmentarycznych wypowiedzi uczestników egzekucji. Jeden z gestapowców, Niemiec pochodzący z Łotwy, który stołował się u Polki, Marii Tarnowskiej, w niedzielę 1 sierpnia 1943 r. zjawił się na śniadaniu. „W pewnym momencie złapał się za głowę i powiedział: Ach, jak one szły, trzeba było widzieć, jak one szły! Na pytanie gospodyni domu: Kto szedł? , odpowiedział: Siostry. Innym razem powiedział: Tak, one rzeczywiście były niewinne”. Estończyk pracujący w komisariacie, który widział siostry w piwnicy przed śmiercią i uczestniczył w egzekucji, opowiedział, że siostry „w lesie przed straceniem poklękały wszystkie, modliły się, a następnie klęcząc żegnały się ze sobą. Matka przełożona każdą błogosławiła. Ostatni cios odbierały na klęczkach”. U innej rodziny polskiej, państwa Cieślewiczów, stołowali się dwaj oficerowie z brygady lotnej z Baranowicz i ich kierowca. Pan Cieślewicz próbował dowiedzieć się czegoś o losie sióstr od szofera. Usłyszał, że „sami oficerowie z lotnej brygady rozstrzeliwali siostry. I że tylko jedną ich prośbę wykonali, mianowicie siostry prosiły, aby nie zdejmowano z nich ubrania zakonnego”.

Zastygłe w modlitwie

19 marca 1945 r. udało się doprowadzić do ekshumacji sióstr. Mieszkańcy byli świadkami niezwykłej procesji: na saniach wieziono trumny z siostrami. Pani Teresa Rybij, siostra ks. Zienkiewicza, wówczas nastolatka, była obecna przy ekshumacji. Zapamiętała, że w tamtych dniach w całym miasteczku czuć był fetor rozkładających się ciał. Kiedy odkopano zbiorowy grób nazaretanek nie unosił się żaden nieprzyjemny zapach, było zupełnie inaczej. Czyste, zimne powietrze, jakby to już nie były rozkładające się ciała, ale byty zupełnie inne. Jedna z sióstr – wspomina pani Teresa – została wyjęta w pozycji klęczącej, jakby zastygła w modlitwie. Po ekshumacji miejscem pochówku Męczenniczek stała się wspólna mogiła przy nowogródzkim kościele farnym. 55 lat później, 5 marca 2000 r. Jan Paweł II ogłosił Siostry błogosławionymi.

– Dziś dekretem zostało ogłoszone, że to jest święte, wyjątkowe miejsce, sanktuarium, które zaprasza wiernych – mówił 30 lipca bp Aleksander Kaszkiewicz, ordynariusz grodzieński ogłaszając nowogródzką farę Sanktuarium Błogosławionych Męczennic Nazaretanek. Ofiara sióstr została przyjęta i wciąż wydaje owoce...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

75. rocznica śmierci sług Bożych Rodziny Ulmów

2019-03-24 09:24

pab / Markowa (KAI)

W niedzielę 24 marca przypada 75. rocznica śmierci Sług Bożych Rodziny Ulmów, zamordowanych za ukrywanie żydów w czasie II wojny światowej. Główne uroczystości odbędą się dzisiaj w Markowej na Podkarpaciu, gdzie mieszkali i zginęli Ulmowie.

Muzeum w Markowej
Wiktoria i Józef Ulmowie oraz ich dzieci zostali zamordowani 24 marca 1944 r. za pomoc Żydom

Wydarzenie rozpocznie się o 10.30 modlitwą nad grobem Rodziny Ulmów na cmentarzu parafialnym w Markowej. O 11.00 w miejscowym kościele rozpocznie się Msza św., której przewodniczyć będzie metropolita częstochowski abp Wacław Depo. Obecny będzie także metropolita przemyski abp Adam Szal.

Po Mszy dalsza część uroczystości odbywać się będzie na terenie Muzeum Polaków Ratujących Żydów. Najpierw w Sadzie Pamięci nastąpi złożenie hołdu Polakom ratującym żydów, a następnie wręczenie odznaczeń państwowych nadanych przez Prezydenta RP. Zaplanowano także odsłonięcie tabliczek Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu.

Dopełnieniem obchodów będzie spektakl „Sprawiedliwi. Historia Rodziny Ulmów” w wykonaniu aktorów Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Rozpoczęcie o 17.00 w budynku OSP.

Józef Ulma urodził się 2 marca 1900 r. w Markowej. Ukończył miejscową szkołę powszechną, a następnie kurs rolniczy w Pilźnie. Zajmował się ogrodnictwem, pszczelarstwem, hodowlą jedwabników oraz introligatorstwem. Jego największą pasją była jednak fotografia. Wykonał tysiące zdjęć ilustrujących życie mieszkańców Markowej, w tym wesela, chrzciny, przedstawienia teatralne.

Wiktoria Ulma z domu Niemczak urodziła się 10 grudnia 1912 r. w Markowej. Po ukończeniu miejscowej szkoły powszechnej uczęszczała na kursy organizowane przez Uniwersytet Ludowy w Gaci. Występowała ponadto w działającym w Markowej amatorskim zespole teatralnym.

Józef i Wiktoria pobrali się w 1935 r. Przez dziewięć lat małżeństwa na świat przyszło sześcioro ich dzieci: Stanisława (ur. 1936), Barbara (ur. 1937), Władysław (ur. 1938), Franciszek (ur. 1940), Antoni (ur. 1941) i Maria (ur. 1942).

Podczas okupacji niemieckiej, zapewne pod koniec 1942 r., mimo biedy i zagrożenia życia Ulmowie dali schronienie ośmiorgu Żydom o nazwiskach: Goldman i Szall.

Rankiem 24 marca 1944 r. przed dom Ulmów przybyło pięciu niemieckich żandarmów oraz kilku granatowych policjantów. Dowodził nimi por. Eilert Dieken. Najpierw zamordowano Żydów, potem Józefa i Wiktorię (będącą w siódmym miesiącu ciąży). Następnie Dieken podjął decyzję o zabiciu dzieci. W kilka minut życie straciło siedemnaście osób - w tym dziecko, które Wiktoria zaczęła rodzić w chwili egzekucji. Ulmowie pochowani zostali na cmentarzu w Markowej, zaś Żydzi, którzy zginęli obok nich, spoczywają na cmentarzu w Jagielle (miejscu pochówku 41 innych ofiar Holokaustu z Markowej).

W 1995 r. Wiktoria i Józef Ulmowie zostali uhonorowani pośmiertnie tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W 2003 r. w diecezji przemyskiej rozpoczął się ich proces beatyfikacyjny. W 2004 r. odsłonięto w Markowej pomnik poświęcony rodzinie Ulmów. W 2010 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył ich Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

17 marca 2016 r. z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego w Markowej na Podkarpaciu otwarto Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów. Do tej pory odwiedziło je 110 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś: nie można innym głosić pokuty, jeśli się jej wpierw nie doświadcza

2019-03-25 20:07

xpk / Łódź (KAI)

W najbliższy czwartek 28 marca o godz. 20.00 w łódzkiej katedrze odbędzie się nabożeństwo pokutne, na które zaproszeni są biskupi oraz wszyscy księża diecezjalni i zakonni posługujący na terenie archidiecezji łódzkiej. – Nie można innym głosić pojednania i pokuty, jeśli się jej wpierw nie doświadcza. Potrzebujemy przeprosić Pana Boga oraz naszych braci i siostry, zwłaszcza małoletnich, za grzechy, które są dziś grzechami publicznymi – wyjaśnia abp Grzegorz Ryś.

Archidiecezja Łódzka

- Nie można innym głosić pojednania i pokuty, jeśli się jej wpierw nie doświadcza. To pierwszy z powodów, dla którego chcemy się spotkać z Jezusem i z Nim rozmawiać. Drugim są nasze grzechy. Grzechy, które są dziś grzechami publicznymi, grzechami wołającymi wręcz o pomstę do nieba. Grzechami, za które potrzebujemy przeprosić zarówno Pana Boga, jak i naszych braci i nasze siostry, w szczególności małoletnich – mówi metropolita łódzki w swoim zaproszeniu skierowanym do kapłanów.

Każdy z księży diecezjalnych i zakonnych otrzymał osobisty list od arcybiskupa łódzkiego z zaproszeniem na czwartkowe nabożeństwo, które ma być publicznym aktem pokuty Kościoła łódzkiego wobec Boga, jak i tych, których ludzie Kościoła skrzywdzili.

- Nie może być tak, że nie zmierzymy się z tym grzechem, że nie potrafimy stanąć w prawdzie, i nie potrafimy dać tej prawdzie wyraz. Nie może być tak, że nie potrafimy też uznać – każdy z nas w swoim zakresie - odpowiedzialności za to, co stało się, i co - ufamy - nie może dziać się dużej! Zapraszam, abyśmy odnaleźli się w tej wspólnocie prezbiterium, które pokutuje za swoje grzechy – mówił abp Ryś.

W pierwszy piątek Wielkiego Postu, który był dniem postu i modlitwy wynagradzającej za grzechy wykorzystywania seksualnego osób małoletnich, we wszystkich parafiach archidiecezji łódzkiej celebrowana była pokutna Droga Krzyżowa w intencji przebłagalnej za grzechy ludzi Kościoła.

Czwartkowe nabożeństwo będzie też wprowadzeniem do kolejnej edycji papieskiej inicjatywny „24 godziny dla Pana”, w czasie której w wyznaczonych wcześniej świątyniach na terenie Łasku, Łodzi i Piotrkowa Trybunalskiego będzie można przez 24 godziny skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania.

- W najbliższy piątek będziemy widzieć Papieża, który nie tylko przewodniczy liturgii pokutnej, ale sam jako pierwszy spośród pasterzy i grzeszników idzie do spowiedzi, ucząc nas w ten sposób, że nie tylko siedzi w konfesjonale, ale także sam przy nim klęka, by się spowiadać - mówi o papieskiej inicjatywie abp Grzegorz Ryś.

Łódzkie „24 godziny dla Pana”, w czasie których można skorzystać z całodobowej adoracji Najświętszego Sakramentu, połączonej z możliwością spowiedzi, odbędzie się w czterech miejscach archidiecezji łódzkiej: Sanktuarium Matki Bożej Łaskiej w Łasku, Bazylice Archikatedralnej i kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Łodzi oraz kościele rektoralnym pw. Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem