Reklama

Wołyń w Bielsku

2018-07-25 11:42

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 30/2018, str. 6

MR
Odsłonięcie pomnika

Pomnik poświęcony Polakom pomordowanym przez UON UPA i innych ukraińskich nacjonalistów, a także Ukraińcom, którzy z narażeniem życia ratowali naszych rodaków, 11 lipca odsłonięto na cmentarzu Wojska Polskiego w Bielsku-Białej. Uroczystość odbyła się dokładnie w 75. rocznicę tzw. Krwawej Niedzieli, kiedy to w ponad stu miejscowościach doszło do rzezi Polaków (mówi się o 40-60 tys.). – Mordy w województwach wołyńskim, lwowskim, tarnopolskim, stanisławowskim stały się główną przyczyną, że Polacy opuścili Kresy. To dlatego ziemia Podbeskidzia stała się dla tysięcy Kresowian drugą małą Ojczyzną – mówił Stanisław Ferensowicz, prezes Stowarzyszenia Miłośników Złoczowa i Kresów Południowo-Wschodnich. – Warunkiem przyszłej, dobrej współpracy i sąsiedztwa polsko-ukraińskiego, także w kontekście obecności w Unii Europejskiej, będzie prawda historyczna – dodał Andrzej Sznajder, dyrektor katowickiego oddziału IPN, który wespół z S. Ferensowiczem odsłonił monument.

Autorem pomnika dedykowanego ofiarom ukraińskiego nacjonalizmu jest bielszczanin Jacek Grabowski, który urodził się w Stryju w obwodzie lwowskim. Na swoim obelisku, oprócz okaleczonego Chrystusa i dedykacji, umieścił on słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 2001 r. we Lwowie: „Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość”. Pomnik powstał dzięki środkom przyznanym przez bielski samorząd, którego przedstawicieli nie zabrakło na uroczystości. Monument poświęcił ks. prał. Stanisław Wawrzyńczyk, proboszcz bielskiej parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego, który odmówił także modlitwę za zmarłych.

Reklama

– Tysiące naszych sióstr i braci złożyło najwyższą ofiarę cierpienia i życia. Tej umiejętności bycia wiernym swej tożsamości i pielęgnowania skarbu tradycji ojców, czcząc pamięć ofiar, chcemy się uczyć – zaznaczył duchowny. W uroczystości licznie wzięli udział bielszczanie, potomkowie Kresowian, poczty sztandarowe i kombatanci.

Według szacunków IPN, w wyniku działań inspirowanych przez UON i UPA zginęło ponad 100 tys. Polaków. Na samym tylko Wołyniu liczba ofiar liczy ok. 40-60 tys., w Galicji Wschodniej – 30-40 tys., a na ziemiach dzisiejszej Polski – co najmniej 4 tys. Doszło do tego w latach 1943-45. W wyniku akcji odwetowej polskiego podziemia zabito ok. 10-12 tys. Ukraińców.

Tagi:
pomnik Bielsko‑Biała rzeź wołyńska

Reklama

Bielsko-Biała: „Veintidós”, czyli 22 pielgrzymów bielsko-żywieckich na ŚDM w Panamie

2019-01-09 18:06

rk / Bielsko-Biała (KAI)

22 osoby z diecezji bielsko-żywieckiej wyjadą do Panamy na odbywające się tam od 22 stycznia Światowe Dni Młodzieży. W grupie znalazło się trzech księży, młode małżeństwo oraz młodzi ze śląskiej i małopolskiej części ziemi beskidzkiej. Niektórzy kwotę potrzebną na pielgrzymkę uzbierali dzięki swej przedsiębiorczości, uczestnicząc w różnych akcjach.

Ks. Andrzej Wołpiuk, który był koordynatorem departamentu rejestracji podczas ŚDM 2016 w Krakowie, powiedział, że grupa pielgrzymów z Podbeskidzia zatrzyma się w parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w panamskiej diecezji Chitré.

„Mamy już wskazanych wolontariuszy, którzy się nami zaopiekują. Gotowy jest ramowy program naszego pobytu. Wiemy, gdzie się zatrzymamy podczas tzw. wydarzeń centralnych w Panama City. To będzie parafia św. Antoniego Marii Clareta. To zaledwie 18 minut piechotą do miejsca katechezy. Do miejsca spotkań z papieżem pojedziemy metrem. Kulminacyjne czuwanie z Franciszkiem odbędzie się w miejscu oddalonym od nas o ok. 6 km” – zaznaczył kapłan i przyznał, że grupa już odlicza dni pozostałe do wylotu do Panamy.

Bielsko-żywiecką grupę, który otrzymała hiszpańską nazwę „Veintidós” (22), tworzą trzej księża – Andrzej Wołpiuk, Łukasz Listwan i Sebastian Otworowski – oraz młodzi w wieku od 15 do ponad 30 lat. Jest wśród nich także rodzeństwo dziewczyn i młode małżeństwo – Bożena i Krzysztof Micor, zaangażowani od lat w diecezjalne duszpasterstwo młodzieży. Wyjeżdżający pochodzą z różnych stron diecezji – od Bystrej, przez Bielsko-Białą, Kęty, Haźlach, Kisielów, Szczyrk, Witkowice, Górki Wielkie, po Milówkę.

Największą grupę wśród bielsko-żywieckich pielgrzymów stanowi ośmioro młodych parafian z Bystrej, którzy, aby uzbierać kwotę potrzebną na opłacenie pielgrzymki, zaangażowali się w akcje, pomagające zdobyć pieniądze na ten cel. Młodzi wykazali się dużą inicjatywą i część pieniędzy uzbierali podczas akcji promocyjnych ŚDM, sprzedając m.in. słodycze i ciasta. Rozprowadzali jako cegiełki świeżo palone ziarna kawy prosto z Panamy oraz książkę, którą napisał misjonarz-werbista ks. Józef Gwóźdź.

„Tych możliwości pozyskiwania środków na wyjazd było bardzo dużo. Jedziemy także wyposażeni w specjalne pakiety polskie. Otrzymaliśmy kapelusze w barwach międzynarodowych, koszulkę, wachlarz, flagę narodową związaną z obchodami 100-lecia niepodległości Polski oraz w inne drobne prezenty” – wyliczył kapłan, który, jak przyznał, jedzie na ŚDM po raz dziesiąty.

„To wydarzenie jest dla mnie impulsem do tego, by wsłuchiwać się w to, co chcą powiedzieć młodzi. Bo to oni pokazują mi, jak ważna jest dla nich moja posługa kapłańska. Ważne jest, by naśladować Matkę Bożą w jej zasłuchaniu i w tym wszystkim, co się z tego zasłuchania rodzi. Ono rodzi potrzebę wyjścia do drugiego człowieka” – dodał kapłan w nawiązaniu do tematu panamskiego spotkania młodzieży z papieżem – „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”.

Pielgrzymów zarejestrowanych jako Polacy przybędzie do Panamy ok. 3,5 tys. Jest to najliczniejsza grupa uczestników tego wydarzenia z Europy. Najwięcej Polaków przybędzie z archidiecezji krakowskiej - około 700 osób. Młodzieży będzie towarzyszyło około 200 księży i około 20 kleryków diecezjalnych. W Światowych Dniach Młodzieży weźmie udział 12 biskupów z Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy widziałeś, jak On na Ciebie patrzy?

2019-02-18 02:07

Agnieszka Bugała

Arch. Niedzieli
Kaplica w Niepokalanowie

Dla kogoś, kto nie wierzy w Boga, adorowanie Jezusa w Najświętszym Sakramencie może wydawać się bez sensu. Cisza, bezruch, nic się nie dzieje. Ludzie z pochylonymi głowami, schowani, smutni, skuleni w sobie. Tkwią przed pozłoconą monstrancją z kawałkiem białego chleba w środku. O co tu chodzi?

Adoracja nie jest wymysłem proboszcza

Adoracja Chrystusa eucharystycznego praktykowana jest w Kościele już od wielu wieków. Jej korzenie sięgają wczesnochrześcijańskiej praktyki przechowywania Ciała Chrystusa z myślą o chorych. Kolejnym etapem było przedłużone wznoszenie hostii podczas sprawowania Mszy św., skąd już niedaleka droga do pojawienia się monstrancji. Do szczególnego rozwoju kultu eucharystycznego przyczynił się Sobór Trydencki, który w dokumencie z 1551 r. zalecił adorację publiczną, z wyjściem poza mury kościoła.

Ja patrzę na Niego, a On patrzy na mnie

Św. Jan Paweł II mówił, że całe zło na świecie mogłoby zostać przezwyciężone poprzez ogromną moc nieustającej adoracji eucharystycznej. Jedną z jego pierwszych inicjatyw po zamachu w 1981 r. było ustanowienie codziennej adoracji w Bazylice św. Piotra.

O. Raniero Cantalamessa, wieloletni kaznodzieja domu papieskiego, pisząc o kontemplacji eucharystycznej przywołuje wielu mistrzów duchowych i ich próby zdefiniowania, czym kontemplacja Eucharystii jest. I tak Hugo od św. Wiktora mówi, że to „Spojrzenie wolne, przenikające i nieruchome”. Św. Bonawentura nazywa kontemplację „uczuciowym spojrzeniem na Boga”. Św. Jan Maria Vianney opowiada o kontemplacji wieśniaka z Ars, który całe godziny spędzał nieruchomy w kościele ze wzrokiem utkwionym w tabernakulum, a pytany przez Świętego Proboszcza, co robi przez cały dzień, odpowiedział: „Nic, ja patrzę na Niego, a On patrzy na mnie”.

Stracone chwile

O 15.00 w kościele św. Maksymiliana na wrocławskim Gądowie ławki w kaplicy adoracji są już zajęte. Czasem trudno znaleźć kawałek miejsca. Codziennie grupa ludzi przychodzi tutaj, przed Najświętszy Sakrament i w Godzinie Miłosierdzia patrzą na Niego, a On patrzy na nich. O innych porach dnia zawsze ktoś jest. Wiem, że panie i panowie czuwają, aby Jezus nie zostawał sam. Wychodzą dopiero wtedy, gdy w kaplicy pojawi się ktoś inny.

Wiele osób praktykuje systematyczną adorację eucharystyczną. Przechodząc przez pl. Dominikański we Wrocławiu, obok kościoła Paulinów na św. Antoniego, przez ul. Sudecką, Kruczą wstępują do kaplicy adoracji, siadają w ławce i nic nie robią. Patrząc na nich z boku, można pomyśleć, że tracą czas. Mogliby wrócić wcześniej do domu. Mogliby wyjść później do pracy. Mogliby przez kwadrans przeczytać kilka stron pobożnej lektury, a jednak wybierają spotkanie z ukrytym i niewidzialnym Bogiem w Eucharystii. Czy to coś daje? Hans Urs von Balthasar, jeden z największych teologów naszych czasów i zarazem człowiek kontemplacji tłumaczy, że „sekret adoracji należy do Boga, a nie do nas”.

- Jak często przychodzi pani do tej kaplicy? - pytam ubraną w granatowy płaszcz starszą panią pod gądowskim kościołem. - Codziennie - mówi. - Ale dlaczego? – pytam. - Bo mam Mu tyle do powiedzenia...

Dlaczego warto?

Wielu kapłanów zaświadcza, że od kiedy tylko ustanowili w swych parafiach nieustanną adorację, to wszystko zaczęło się zmieniać. Szatan wyrzucany jest z każdego miejsca, gdzie adoruje się nieustannie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Trzeba wreszcie uwierzyć w to, że Jezus w hostii jest Panem, który wyrzuca demony i działa z mocą oraz skutecznością nieskończenie większą niż wszystkie siły bezpieczeństwa na ziemi.

Słodkie owoce krótkich spotkań

Pierwszym owocem adoracji jest najpierw wzrost nadprzyrodzonej wiary. Aby adorować, trzeba czynić akty wiary. Nie czujemy Jego obecności, nie widzimy Go. Aby adorować biały, okrągły kawałek chleba, trzeba naprawdę oprzeć się na słowie Chrystusa, które jest prawdą i nie oszukuje nas mówiąc: To jest Ciało Moje. Potem dzieją się cuda, słodkie owoce tych cichych spotkań. Matka Teresa wielokrotnie świadczyła o przedziwnej mocy adoracji: „Jeśli pragniecie mieć nowe powołania do waszych wspólnot - mówiła - to ustanówcie codzienną adorację. Od kiedy uczyniły to Misjonarki Miłości, ilość powołań podwoiła się”. Ale nie zawsze jest na to zgoda i chęci. Tłumaczymy się trudnościami lokalowymi: kościół zbyt mały, brak dodatkowych zabezpieczeń dla Najświętszego Sakramentu, ludzi to nie interesuje, nie mają potrzeby, itd.

Chrystus, choć zostawił się nam w chlebie, jest tak bardzo od nas zależny, że nie może sam wyjść w Eucharystii do ludzi, jeśli Go nie wyniesie kapłan. Mówimy o trudnościach duszpasterskich, narzekamy na rozwody, rozbite rodziny, brak powołań, kłopoty z młodzieżą, na brak zaangażowania parafian. A może ratunek jest w zasięgu ręki? Może częstsza, stała adoracja Najświętszego Sakramentu w parafiach to sposób na panoszące się jak u siebie zło i słabość ducha?

On nie ma telefonu

Te spotkania adoracyjne mogą nam się wydawać zupełnie bez sensu. Jednak dzwonimy do przyjaciół, daleko mieszkających rodziców. Opowiadamy im o naszej pracy, problemach ze zdrowiem, o sukcesach, dzieciach, złym szefie i nowych meblach. Wykupujemy specjalne pakiety, aby taniej, więcej, dłużej mówić. O czym opowiadamy Bogu? Czy w czasie jednej niedzielnej Mszy, rozproszeni i czasem znudzeni, jesteśmy w stanie o czymś Mu powiedzieć? Omówić z Nim ważne sprawy? Bóg nie ma telefonu, a Jego tęsknota za nami jest większa niż każdego z ludzkich przyjaciół. Czy adoracja, to krótkie zatrzymanie przed Nim, oczekującym, nie jest dobrym i przystępnym sposobem, aby Go naprawdę spotkać?

Na czym to polega, skoro On milczy?

- Kontemplować, to intuicyjnie skupiać się na rzeczywistości Bożej - mówi o. Cantalamessa - i radować się jej obecnością. Są tutaj zawsze dwa spojrzenia, które się spotykają: nasze spojrzenie na Boga i Boże spojrzenie na nas. Jeśli czasem nasze spojrzenie obniża się i słabnie, to jednak nigdy nie słabnie Boże spojrzenie. Kontemplacja eucharystyczna sprowadza się niekiedy po prostu do towarzyszenia Jezusowi, do pozostawania w zasięgu Jego spojrzenia, dając także Jemu radość kontemplowania nas, bo chociaż stworzenia nic nie znaczące i grzeszne, to jednak jesteśmy owocem Jego Męki, tymi, za których On oddał życie - tłumaczy.

Jest w adoracji tajemnica spotkania z Bogiem. I dla każdego człowieka to spotkanie jest inne. W każdym sercu Bóg objawia się inaczej.

Oczy zakochanych

Zakochani siedzą na sofie, na podłodze w kącie pokoju, na ławce w parku i często nic nie robią, tylko patrzą w swoje oczy. Znamy zresztą takie powiedzenie: Czy widziałeś, jak on na nią patrzy? I wiemy, że to znaczy, że pokochał.

Adoracja jest takim patrzeniem dwojga zakochanych. Jednego - do szaleństwa, aż po krzyż. I drugiego, który nawet jeśli jeszcze nie umie kochać, to przynajmniej pozwala na siebie patrzeć.

Adoracja jest nie tylko wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Ona jest też wystawieniem całego człowieka na spojrzenie Boga. Czy spojrzenie Kogoś, kto tak kocha, nie koi wszystkich bolączek? Nie leczy wszystkich zranień?

Szczere rozmowy

Mały chłopiec, ciągnąc za rękaw próbującą modlić się kobietę, pytał: Mamusiu, a czy temu Panu Bogu to nie jest zimno w tym złotym domku?

A czy temu Panu Bogu, który tak kocha, że dał się za nas zabić, to nie jest smutno czekać na człowieka w pustych kościołach, w tylu tabernakulach świata? - moglibyśmy spytać.

Jeśli jeszcze nigdy nie próbowałeś spotykać się z Panem Bogiem w adoracji, jeśli monstrancja i hostia kojarzą ci się tylko z procesjami Bożego Ciała, to ta propozycja jest dla ciebie: Przyjdź, niekoniecznie od razu codziennie, niekoniecznie na godzinę, niekoniecznie z dobrym humorem. Przyjdź taki, jakim jesteś. Jutro po pracy. Albo rano, zatrzymując się przed mijanym po drodze kościołem. Wejdź do środka. Uklęknij przed tabernakulum i patrząc we własne serce powiedz: On patrzy na mnie teraz… A ja znów pokłóciłem się z żoną, brakło mi pieniędzy, aby zapłacić rachunki, nie dam rady z terminami w pracy, dzieci mnie złoszczą, nie mam dla nich cierpliwości, wypiłem z kumplami kilka piw za dużo… Źle mi, trudno, ale On patrzy na mnie. I takiego mnie chce. Teraz.


Miejsca Adoracji Najświętszego Sakramentu we Wrocławiu:

- Kościół Opatrzności Bożej

ul. Nowodworska 64

Dni powszednie: 7.30 - 1800

Niedziele: 14.00 – 18.00

- Kościół św. Antoniego (oo. Paulini)

ul. św. Antoniego 30

Dni powszednie: 9.00 – 12.00 i 15.00 – 18.00 (podczas wakacji tylko 15.00 – 18.00)

- Kościół św. Wojciecha (oo. Dominikanie)

Plac Dominikański 2

Dni powszednie: 7.00 – 19.00 w kaplicy św. Józefa

- Kościół św. Maksymiliana Marii Kolbego

ul. Horbaczewskiego

Dni powszednie: 7.00 – 18.00

Niedziele: 13.30 – 16.00

- Kościół Ducha Świętego

ul. Bardzka

Dni powszednie (pn-pt): 8.00 – 18.00

Adoracja całonocna: w każdą I sobotę miesiąca

Adoracja w I-niedzielę miesiąca: po każdej Mszy Św. i od godz. 15.00 (po Mszy Św.) do godz. 17.00

- Kościół św. Augustyna (oo. kapucyni)

ul. Sudecka

Dni powszednie: 6.00 – 21.30 w kaplicy Adoracji

- Kościół św. Karola Boromeusza (oo. franciszkanie)

ul. Krucza

Dni powszednie (poniedziałek - piątek) 7.30 – 17.50 w Kaplicy Matki Bożej Łaskawej

- Katedra św. Jana Chrzciciela

Pl. Katedralny

Dni powszednie (poniedziałek-sobota) 8.30-13.00 i 15.00-18.00 w kaplicy Chirurgów

- Kościół św. Ignacego Loyoli (oo. Jezuici)

ul. W. Stysia

Czwartki: 18.30 – 21.00

- Kościół św. Elżbiety

ul. Grabiszyńska

Piątki: 17.00 – 18.30

- Kościół Opieki św. Józefa

ul. Ołbińska

Piątki: 15.00 – 18.00

- Kościół MB Bolesnej

ul. Tatarakowa

Środy: 9.30 – 21.30

Piątki: 18.30 – 20.00

- Kościół św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego

ul. Biegła

codziennie 1. etap - 7.30 - 9.00, 2. etap - 15.00 - 17.30

Adoracja dla mam z małymi dziećmi:

Fundacja Evangelium Vitae

ul. Rydygiera

Kaplica – bud B, p. I

W piątki po Mszy św. o godz. 9.00 do godz. 10.15

Jeśli chcesz uzupełnić lub poprawić listę, prosimy o kontakt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szczyt V4 w Izraelu odwołany

2019-02-18 14:03

Czeski premier Andrej Babisz poinformował, że szczyt V4 w Izraelu nie odbędzie się; zamiast tego planowane są spotkania dwustronne. Wcześniej o tym, że w Jerozolimie zabraknie polskiej delegacji poinformował premier Mateusz Morawiecki.

wikipedia.com
Beniamin Natanjahu

Szczyt V4 w Izraelu odwołany po interwencji premiera Mateusza Morawieckiego - cytuje PAP źródło zbliżone do rządu.

Z kolei RMF FM podaje, że do Jerozolimy uda się premier Węgier Viktor Orban, który ma się spotkać z premierem Netanjahu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem