Reklama

dookoła świata

W najciekawszych jaskiniach Europy

2018-08-01 10:29

Małgorzata Cichoń
Niedziela Ogólnopolska 31/2018, str. 50-53

Małgorzata Cichoń

Czy jesteś uważnym obserwatorem? Dostrzegasz, jak wiele wspaniałości nas otacza? Są nie tylko wokół nas, ponad nami, ale również pod ziemią! Wakacje to doskonały czas, by podziwiać dzieło naszego Stwórcy.

Ja niedawno zobaczyłam je we Francji, w Pirenejach, 15 km od słynnego sanktuarium w Lourdes. To jaskinie Bétharram, jedne z najpiękniejszych podziemnych grot i – jak mówią znawcy – najciekawszych do zwiedzania w Europie.

Swą nazwę wzięły od XVII-wiecznego sanktuarium maryjnego w Bétharram. Jak głosi tradycja, Maryja uratowała tam od utonięcia młodą dziewczynę, podając jej pod mostem gałąź. „Beth-arram” w lokalnym dialekcie oznacza: „piękna gałąź”.

Pasjonaci i odkrywcy

Tuż przy wejściu do jaskini naszą grupę z Polski powitał sam dyrektor „Grottes de Bétharram” – Albert Ross. To potomek (w czwartym pokoleniu) Léona Rossa, malarza i fotografa, który jako pierwszy udostępnił te podziemia turystom. Dzięki niemu zbudowano na rzece Gave de Pau most ułatwiający dostęp do jaskiń, a także elektrownię, która dostarczała do nich prąd. Trzeba było również utworzyć ścieżki dla zwiedzających.

Reklama

Pierwsi turyści podziwiali to miejsce w 1903 r., choć zostało ono odkryte już w 1819 r. przez dawnego żołnierza Napoleona. Przez wiele lat w grotach prowadzono badania naukowe, z czasem poznawano także kolejne „piętra” pirenejskiego cudu.

Portret przodka p. Alberta wisi przy wejściu do jaskiń i nie pozwala zapomnieć o odważnych prekursorach i odkrywcach. Kontynuator rodzinnej tradycji oddał nas w ręce przewodnika, który okazał się bardzo wesoły i umiał nawet kilka słów po polsku. Widać, że i nasi rodacy tu podróżują – gdy zatrzymuje się w poszczególnych grotach, można odsłuchać nagrań w ojczystym języku. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, jak powstała ta podziemna kraina. Zdobiące ją wapienne konstrukcje to zasługa przepływającej tu rzeki. Jej „praca” trwała miliony lat...

Piękno i wysiłek

Podziwialiśmy rozmaite kształty stalagmitów i stalaktytów, które przypominają np. słonia, żyrafę, niedźwiedzia, kolumny czy lustra, a nawet św. Joannę d’Arc... Dla niewtajemniczonych mała powtórka z geografii: stalagmit to naciek jaskiniowy, który narasta od dna jaskini ku górze, wskutek wytrącania się węglanu wapnia z kapiącej ze stropu jaskini wody, w miejscu, gdzie nie może ona w całości odpłynąć lub wsiąknąć. Stalaktyt zwisa natomiast ze stropu. Powstaje na podobnej zasadzie z kapiącej ze szczelin skalnych wody. W wyniku połączenia stalagmitu i stalaktytu powstaje kolumna zwana stalagnatem.

Jak kreatywna potrafi być natura! Utworzyła i skałę, w którą można uderzyć, a następnie posłuchać, jak wibruje. Naszą uwagę przykuwały również wapienne baseny wypełnione wodą, w której odbijały się przeróżne formy wystające z podłoża lub zwisające z sufitów.

Mogliśmy także popłynąć podziemną łodzią, a ostatni odcinek trasy pokonaliśmy kolejką. Gdy wyjechaliśmy na światło dzienne, wciąż byliśmy oszołomieni. Pięknem stworzonej przez Boga przyrody i wysiłkiem człowieka, by to dzieło ukazać.

Dla chorych też!

Turyści mają do pokonania trasę liczącą 2,8 km, a pierwsze piętro jaskini dostępne jest także dla osób niepełnosprawnych poruszających się na wózkach inwalidzkich, ale również niesionych na noszach. Znajdują się tam cztery najpiękniejsze groty. To ważna informacja, gdyż podziemny świat Bétharram znajduje się w pobliżu sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, gdzie przybywają pielgrzymi z całego globu, a wśród nich wielu chorych, proszących Boga o łaskę uzdrowienia.

Tagi:
turystyka

Pustynne Hollywood

2018-12-18 10:59

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 34-35

Położone u podnóża gór Atlas okolice Warzazat od lat są wykorzystywane przez amerykańskich i europejskich filmowców – dlatego są nazywane pustynnym Hollywood

Wojciech Dudkiewicz
Ksar Ajt Bin Haddu

Warzazat, centrum administracyjne południowo-wschodniego Maroka, jest ważnym ośrodkiem turystycznym, idealnym punktem wypadowym na południe, do urokliwych dolin Dara i Dades oraz na Saharę. Celem wielu podróży są jednak okolice Warzazat, kojarzące się, nie tylko w Maroku, z kinem.

Miasto leży na pustynnym płaskowyżu, malowniczo wciśnięte między góry Atlasu Wysokiego i Antyatlasu, a jego czerwono-brązowe budynki harmonizują kolorami z otaczającym je krajobrazem. To od tych niesamowitych dla Europejczyka kolorów Warzazat jest nazywane Czerwoną Perłą Pustyni.

Kraina kasb

W podróży z Marrakeszu na południowy wschód w stronę Sahary po ok. 200 km natkniemy się na kilkudziesięciotysięczne Warzazat. Założone przez plemię Berberów miasto przez wieki było uznawane za bramę pustyni. To tędy, doliną rzeki Dara, berberyjscy kupcy prowadzili karawany do Timbuktu, które przez wieki stanowiło centrum wymiany handlowej między Czarną Afryką a berberyjską i islamską Afryką Północną, a za jej pośrednictwem także z Europą.

I tu stawiali kazby – wielkie warowne zabudowania, które miały bronić wędrowców przed rabusiami. Budowano je z mieszaniny gliny i trzciny. Choć to mało wytrzymały budulec, wszystko jakoś przetrwało i dziś robi wrażenie. Zwłaszcza o wschodzie czy zachodzie słońca, gdy w tle kazb widać ośnieżone wierzchołki gór.

Droga z Warzazat ku północnemu zachodowi wiedzie przepiękną doliną Dades, nazywaną Doliną Tysiąca Kazb. Warzazat, dziś szczycące się rolą centrum turystycznego i filmowego, kiedyś było bazą francuskiej Legii Cudzoziemskiej. To jednak nie był powód tego, że nakręcono tu „Legionistę” z Jeanem-Claude’em Van Damme’em w roli głównej.

Gdzieś w Oriencie

Mekką filmową Maroko stało się kilkadziesiąt lat temu. Orientalną atmosferę i doskonałe tło do przedstawienia ludzkich emocji znalazło tu wielu twórców. Pierwszym nakręconym w Maroku filmem był „Marokański jeździec” z 1897 r. pionierów sztuki filmowej – braci Lumiere.

Tutejsze wspaniałe krajobrazy świetnie służyły jako uniwersalne tło dla opowiadanej historii. Miejsce akcji mogło nie być – jak u braci Lumiere – ściśle określone. Film rozgrywał się gdzieś w Oriencie, gdzie nietrudno o pustynię, oazę i dromadery. Często gdzie indziej w Oriencie. W filmie „Klejnot Nilu” z 1985 r. Michael Douglas wylądował samolotem nie w Egipcie, gdzie umieszczono scenę, lecz w pobliżu Warzazat.

Pierwszym, który odkrył potencjał okolicy, był David Lean. Na początku lat 60. ubiegłego wieku nakręcił tu dramat przygodowy „Lawrence z Arabii”, na podstawie autobiograficznej powieści T. E. Lawrence’a „Siedem filarów mądrości”. Za nim ruszyli inni.

300 słonecznych dni

Afrykański krajobraz mógł grać Himalaje, azjatyckie pustynie lub egipskie wioski. Zachwycały bajkowe pejzaże, mistyczne góry, piaszczyste równiny i gliniane fortyfikacje. Filmowców przyciąga tu murowana pogoda – ponad 300 dni słonecznych w roku, doskonałe światło, gotowe scenografie – pustynia, ośnieżone szczyty górskie, kazby, naturalne gaje palmowe, ludzie noszący się jak przed setkami lat, których można zatrudnić półdarmo jako statystów, do tego tani rzemieślnicy, którzy potrafią stworzyć piękne detale.

Filmy kręcone w Maroku są tańsze, a efekty lepsze niż w studiach Ameryki czy Europy. Pomaga przychylna polityka marokańskich władz, także podatkowa. Filmowcy mogą wwozić do kraju broń i materiały pirotechniczne wykorzystywane w filmach. Liberalizm panujący w Maroku pozwala np. muzułmańskiemu statyście grać chrześcijanina, z czym gdzie indziej byłby problem.

Filmowe pamiątki

Najmłodsze z tutejszych studiów filmowych – CLA – w 2005 r. zostało otwarte przez Muhammada VI, króla Maroka. Najstarsze, założone w 1983 r. – Atlas Studio – ma już charakter przede wszystkim muzeum. Kto nocuje w hotelu Oscar w Warzazat, ma do niego tylko parę kroków i może je zwiedzać za darmo. Można się w nim poczuć jak na planie jednego z kilkudziesięciu nakręconych tu filmów. Monumentalne dekoracje robią wrażenie, gdy jednak przyjrzeć im się z bliska, okazuje się, że są tylko tanią podróbką. Dekoracje zostały wykonane na ogół przez miejscowych rzemieślników.

W muzeum można obejrzeć m.in. samolot z „Klejnotu Nilu”, koloseum, w którym odbywały się walki gladiatorów z „Gladiatora”, domy z „Dziesięciu przykazań” Roberta Dornhelma czy egipski grobowiec z ogromnymi posągami. Egipskich budynków jest sporo, pochodzą m.in. z miniserialu „Tutanchamon” z Benem Kingsleyem, pałac Kleopatry z filmu o Asteriksie i z telewizyjnej „Kleopatry” z 1999 r.; zachował się po niej basen, w którym kąpała się w mleku.

Obok części egipskiej są dekoracje tybetańskie z filmu Martina Scorsese „Kundun – życie Dalaj Lamy” z 1997 r. Dokładnie tę samą dekorację, tę samą świątynię wykorzystał Peter Weir w „Niepokonanych” z 2010 r. Tam jednak odgrywa ona obiekt z Mongolii.

Gra o tron

W serialu „Gra o tron” widzieliśmy scenę, w której królowa Daenerys Targaryen, znana jako Zrodzona w Burzy, wyrusza z niewolnikami spod Astaporu, miasta nad Zatoką Smoków, zwaną dawniej Zatoką Niewolniczą. Astapor częściowo odgrywała As-Suwajra, miasto leżące nad oceanem, a częściowo – Studio Atlas. Potrzebne były brama i mur miejski z widokiem na pustynię, więc tu – na tyłach muru z „Królestwa niebieskiego” Ridleya Scotta – je zbudowano. Scott do swojego filmu kazał stworzyć średniowieczny zamek w skali 1:1. Powierzchnia murów wyniosła 28 tys. m2, do budowy zużyto setki ton gipsu.

Sporo jest w studiu budynków z czasów rzymskich. Często odgrywają one Jerozolimę i Ziemię Świętą, także w produkcjach telewizyjnych. W tej samej dekoracji nagrywano film o Jezusie – „Ogrody Edenu” i „Mojżesza” z lat odpowiednio: 1998 i 1995 r. Pustynię za studiem wykorzystano także m.in. w filmie „W obliczu śmierci” z 1987 r., czyli w przygodach Jamesa Bonda. Warzazat udawało Afganistan.

Po kręconych tu kilku odcinkach magazynu „Top Gear” pozostały specjalne samochody przeznaczone do zniszczenia w wybuchach i pożarach. Z bliska auta wyglądają na zrobione metodą chałupniczą gdzieś w garażu. Zachowały się tu także resztki rydwanów z „Gladiatora”.

Tu walczył Maximus

Jednym z najpiękniejszych miejsc w Maroku jest leżąca w pobliżu Warzazat ufortyfikowana wieś – ksar Ajt Bin Haddu. Labirynt domów, wież i spichlerzy wznosi się urokliwie na zboczu góry. Zabudowania z ubitej gliny wielokrotnie były planem filmowym wielkich produkcji.

Ksar służy mieszkańcom od setek lat, warownia istniała już na początku XVI wieku. Miała walory obronne, dzięki niej można było także kontrolować szlaki handlowe. Trudno oprzeć się wrażeniu, że czas się tu zatrzymał. Ludzie mieszkają jak przed wiekami, próbując skorzystać na turystach, sprzedając im rękodzieło, zioła, jedzenie. Na szczycie znajduje się obwałowanie dawnej wieży strażniczej. Można stąd podziwiać zieloną dolinę rzeki, a nawet dostrzec białe szczyty Atlasu.

Ajt Bin Haddu zagrało m.in. w filmach „Asterix i Obelix”, „Książę Persji: Piaski czasu”, „Aleksander Wielki”, „Gladiator”, „Szeherezada”, „Indiana Jones”, „Mumia”. W „Gladiatorze” Russell Crowe, jako generał Maximus, toczył pojedynki we wspomnianym już, zbudowanym na potrzeby filmu, koloseum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzech księży zabitych w ciągu kilku dni na świecie

2019-02-19 15:08

pb (KAI/Il Sismografo) / Rzym

W ciągu kilku dni zamordowano na świecie trzech księży katolickich: jednego na Madagaskarze, jednego w Burkina Faso i jednego w Kolumbii.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Malgaski duchowny, ks. Nicolas Ratodisoa zmarł 14 lutego w wyniku ran zadanych mu podczas napadu rabunkowego, do którego doszło pięć dni wcześniej. Zaatakowali go uzbrojeni mężczyźni, którzy zatrzymali go na drodze, gdy jechał na motorze w miejscowości Mahitsy, 30 km od stolicy kraju Tananarywy. Sprawcy zażądali od niego pieniędzy, których jednak nie miał przy sobie, więc zaczęli do niego strzelać.

Dzień później w Burkina Faso w zamachu terrorystycznym zginął hiszpański misjonarz, o. Antonio César Fernández. 72-letni salezjanin został zabity, gdy dosięgły go co najmniej trzy strzały z pistoletu. Wraz z duchownym zginęło czterech celników z mobilnego punktu kontroli na granicy między Burkina Faso i Togo. Zbrodnia przypisywana jest miejscowym dżihadystom.

Trzeci duchowny, 65-letni ks. Carlos Ernesto Jaramillo został zamordowany ciosami noża 18 lutego w Kolumbii. Do zdarzenia doszło na przedmieściach Bogoty. Mordercą był nastolatek pochodzący z Wenezueli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Dni otwarte w Katolickiej Szkole Podstawowej

2019-02-20 09:44

Serdecznie zapraszamy na dni otwarte, które odbędą się 6 i 7 marca 2019 r. w Katolickiej Szkole Podstawowej prowadzonej przez Siostry Nazaretanki w Częstochowie.

Szkoła Podstawowa powstała w 2000 r. Właścicielem i organem prowadzącym jest Archidiecezja Częstochowska. Archidiecezję reprezentuje delegat wyznaczony przez Arcybiskupa Metropolitę Częstochowskiego.

Szkoła podstawowa jest placówką niepubliczną, posiadającą uprawnienia szkoły publicznej. Nadzór pedagogiczny nad nią sprawuje Kuratorium Oświaty w Katowicach.

System wychowawczy oparty jest na wartościach ewangelicznych. Celem jest wszechstronny rozwój dzieci i młodzieży w atmosferze życzliwości i poczuciu bezpieczeństwa

Więcej o szkole Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem