Reklama

Nowy Testament

Bitwa w przestworzach

2018-08-08 10:15

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 18

Materiały promocyjne
Kadr z filmu „303. Bitwa o Anglię”

Układ sił dawał Niemcom wyraźną przewagę. Mieli więcej nowoczesnych samolotów. Trzeba było to zrekompensować czymś innym. Różnicę robili piloci, w tym Polacy z Dywizjonu 303.

Nigdy w historii ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak dużo tak nielicznym” – powiedział Winston Churchill, brytyjski premier, gdy wspominał udział polskich lotników w walkach o Anglię. To dobre motto dla polsko-brytyjskiego filmu Davida Blaira „303. Bitwa o Anglię”, którego – długo oczekiwana – premiera odbędzie się w połowie sierpnia br.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 32/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
bitwa

Gloria victis! Osuchy 1944

2018-07-04 11:10

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 27/2018, str. IV-V

Religijno-patriotyczne uroczystości upamiętniające 74. rocznicę bitwy pod Osuchami odbyły się 24 czerwca br. na placu przy Domu Pamięci w Osuchach. Wydarzenie objął patronatem narodowym w stulecie odzyskania niepodległości prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda

Joanna Ferens
Świadek bitwy pod Osuchami Władysław Łój ps. Wir

Bitwa pod Osuchami, zwana również Bitwą „nad Sopotem”, była największą bitwą partyzancką w Polsce w czasie II wojny światowej, która rozpoczęła się w nocy z 24 na 25 czerwca 1944 r. Była także punktem kulminacyjnym niemieckiej akcji przeciw partyzantom „Sturmwind II”, która odbyła się w lasach Puszczy Solskiej.

Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Łukowej Wiesława Kubów od wielu lat bada Bitwę pod Osuchami. W rozmowie z nami podkreśla, że polscy partyzanci nie mieli realnych szans w starciu z wrogiem, ale nie poddali się i walczyli do końca.

– W lasach Puszczy Solskiej aktywność polskich partyzantów była bardzo mocna. Żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego przeprowadzali wiele udanych akcji dywersyjnych i przeciwstawiali się pacyfikacjom i wysiedleniom Zamojszczyzny. Ich działania były także bezpośrednim zagrożeniem dla zaplecza wojsk niemieckich, walczących na froncie wschodnim. Niemcy postanowili rozprawić się z partyzantami. Rzucili przeciw polskim oddziałom ok. 30 tys. żołnierzy Wehrmachtu, SS oraz wojska pancerne i lotnicze. To, co się rozegrało w tym kotle w okolicach wsi Osuchy i rzeki Sopot, trudno opisać – wyjaśnia historyk.

Uroczystości rozpoczęły się od okolicznościowego programu artystycznego przygotowanego przez młodzież z Gimnazjum im. Pawła Adamca w Łukowej. Najmłodsze pokolenie przywołało trudne chwile sprzed siedemdziesięciu czterech lat w różnorodnych piosenkach i wierszach, tym samym czcząc pamięć poległych żołnierzy.

Być dobrym dla każdego

Bezpośrednio po części artystycznej odbyła się Msza św., którą sprawował proboszcz parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Starym Bidaczowie ks. Rudolf Karaś wraz z ks. kan. Czesławem Galkiem, kapelanem AK oraz proboszczem parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Łukowej, ks. Waldemarem Kostrubcem, który zachęcał do wspólnej modlitwy w intencji poległych podczas bitwy pod Osuchami. – Nasze myśli i serca skierujmy do Pana Boga. Chcemy prosić o łaskę pokoju wiecznego dla tych, którzy zginęli, chcemy również prosić pana Boga, by ich ofiara nie była daremna, a także o łaskę pokoju dla nas, byśmy żyli w Ojczyźnie bezpiecznej, gdzie wszyscy nawzajem się szanujemy i mimo istniejących różnic zawsze możemy na siebie liczyć w dążeniu do wspólnego dobra. W tych właśnie intencjach chcemy złożyć tę Najświętszą Ofiarę, za poległych i za żywych, niech to miejsce nie będzie tylko przypomnieniem i upomnieniem, ale rzeczywistym miejscem, gdzie uczymy się być dobrymi dla każdego – mówił ks. Kostrubiec.

Słowo Boże wygłosił ks. Rudolf Karaś, który tłumaczył, jak ważna jest pamięć o bohaterskich czynach naszych rodaków. – Dziś stajemy w miejscu, gdzie 74 lata temu, oddziały Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich stanęły z bronią w ręku, by bronić życia, wolności i godności Polaków, aby walczyć o niepodległość Ojczyzny i przeciwstawić się ideologii narodowego socjalizmu niemieckiego. Tutaj doszło do swoistej walki Dawida z Goliatem, z jednej strony wojsko niemieckie liczące 30 tys. dobrze uzbrojonych żołnierzy, z drugiej strony – 1,2 tys. partyzantów. Zginęło ok. 400 polskich żołnierzy. Czy zatem podjęcie walki zawsze musi być związane ze zwycięstwem? Pamiętajmy, że sens walki powinien być mierzony nie szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których walka została podjęta. Nie możemy się wyrzec tego, co przez wieki całe w bólu, cierpieniu, męce i krwi, w pracy i trudzie, żywej wierze i nadziei kładzione było na tę ziemię. Naszym obowiązkiem jest pamięć o przeszłości, szczególnie o miejscach takich jak Osuchy, w których przelano krew za wolność naszej Ojczyzny. O miejsca, gdzie polski żołnierz złożył największą ofiarę – ofiarę z własnego życia. Obowiązkiem całego narodu jest wdzięczność oraz godne upamiętnienie tych, którzy walczyli o Polskę. Osuchy są tym miejscem, a bohaterstwo tutejszych żołnierzy jest dla nas wielką lekcją patriotyzmu – wskazał ks. Karaś.

Wzór dla pokoleń

Po nabożeństwie wszystkich zebranych powitał wójt gminy Łukowa Stanisław Kozyra, który w szczególny sposób zwrócił się do weteranów II wojny światowej. – Wspólnie stajemy do Apelu Poległych, by oddać cześć polskim patriotom i bohaterom, którzy swym czynem, nieugiętą wolą walki i najwyższym poświęceniem dali świadectwo umiłowania Ojczyzny oraz niezwykłej odwagi w wypełnianiu żołnierskiej przysięgi. Szanowni Weterani! Wasze czyny zapisały się złotymi zgłoskami w „Księdze Chwały Oręża Polskiego”, co podkreśla wpisanie tego wydarzenia na tablicy Grobu Nieznanego Żołnierza, z których wzorce czerpie współczesne Wojsko Polskie. Swoją postawą udowodniliście, że patriotyzm to nie tylko pojęcie oznaczające miłość do Ojczyzny, ale również gotowość do jej obrony, do poniesienia największej ofiary, jaką jest oddanie za nią życia. Będziemy pamiętać o was i waszych kolegach, którym nie było dane doczekać wolności i cieszyć się ze zwycięstwa. Będziemy otaczać czcią miejsca toczonych przez was walk. Przyjmijcie słowa najwyższego szacunku i uznania za wszystko, co uczyniliście i nadal czynicie dla Polski – wołał gospodarz gminy Łukowa.

Przy grobach poległych

Wręczono również nagrody finalistom XIX Powiatowego Konkursu Wiedzy o Armii Krajowej i Batalionach Chłopskich na ziemi biłgorajskiej, który odbył się 5 czerwca br. Następnie zgodnie z ceremoniałem wojskowym miał miejsce meldunek, wciągnięto na maszt flagę państwową oraz odśpiewano hymn narodowy. Centralnym punktem uroczystości był przemarsz na cmentarz partyzancki, na którym pochowanych jest ok. 300 polskich żołnierzy. Tam odbył się Apel Poległych i salwa honorowa. Przybyłe delegacje parlamentarzystów, władz samorządowych i stowarzyszeń złożyły kwiaty pod pomnikiem poświęconym żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego. Ponadto można było zobaczyć pokaz musztry pododdziału dziewcząt Związku Strzeleckiego „Strzelec” Józefa Piłsudskiego.

Na uroczystości złożyły się także koncert patriotyczny w wykonaniu Chóru Męskiego „Arion” oraz rekonstrukcja historyczna przygotowana przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej „WIR” z Biłgoraja z udziałem rekonstruktorów z całej Polski.

Wojciech Lesiak, doradca Szefa Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, wyjaśniał czym podyktowana jest jego obecność w Osuchach. – Należy podkreślić, że ta uroczystość jest nie tylko obchodzona na szczeblu lokalnym, lecz ogólnokrajowym, gdyż nawet przy Grobie Nieznanego Żołnierza ta bitwa jest zapisana na jednej z tablic. Musimy pamiętać, że żołnierze, którzy tutaj walczyli, oddawali swoje życie po to, abyśmy byli dziś wolni. My mamy moralny i patriotyczny obowiązek, aby przekazywać tę historię młodemu pokoleniu – wskazał.

Szef zespołu Analiz Wojskowych Biura Bezpieczeństwa Narodowego płk Mariusz Fryc przekazał na ręce Wójta gminy Łukowa oficjalne objęcie uroczystości patronatem narodowym prezydenta RP Andrzeja Dudy na stulecie odzyskania niepodległości.

Na uroczystości był obecny jeden z niewielu już żyjących naocznych świadków Bitwy pod Osuchami Władysław Łój ps. Wir, dla którego wspomnienia sprzed 74 lat są wciąż żywe i bardzo bolesne. – W pierwszym uderzeniu lufy karabinów były tak gorące, że nie dało się strzelać, trudno było utrzymać je w dłoniach. To była walka na śmierć i życie. Byliśmy okrążeni i chcieliśmy przerwać pierścień i się przebić. Niektórym się udało, część poległa, inni zostali pojmani i zabici. To był czas, którego nie da się opisać, i choć mam dziś dziewięćdziesiąt trzy lata i czas zatarł wiele szczegółów, to wiem, że tych przeżyć nie da się zapomnieć. To tragedia, która pozostanie we mnie na zawsze – podkreśla.

Ku pamięci

W Domu Pamięci można było również obejrzeć wystawę, która jest elementem działań zmierzającym do otworzenia w Osuchach pierwszego w Polsce Muzeum Pamięci Walk Partyzanckich. Z taką inicjatywą wyszło Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego – Osuchy 1944. Przedstawicielka stowarzyszenia Agnieszka Pawłowska-Kubik, wnuczka siostry jednego z żołnierzy, Stanisława Makucha ps. Kruk tłumaczyła, czemu będzie służyć takie muzeum. – Dom Partyzantów, który jest jednocześnie Izbą Pamięci, posiada wiele pamiątek po naszych bohaterskich żołnierzach. Chcielibyśmy, aby te wszystkie pamiątki stały się częścią Muzeum Pamięci Walk Partyzanckich, które tutaj chcemy zorganizować i już trwają rozmowy z władzami na ten temat. Celem tego muzeum byłoby przede wszystkim edukowanie na temat walk partyzanckich w Puszczy Solskiej, ale również na terenie innych ziem polskich oraz cel naukowy, czyli gromadzenie materiałów źródłowych, zdjęć, korespondencji, mundurów i fragmentów uzbrojenia, które się zachowały. Chcemy również to wszystko eksponować i prowadzić dalsze badania nad bitwą pod Osuchami. Istotne jest to, że tutaj wciąż pojawiają się nowe materiały, które mogą służyć zbudowaniu tego muzeum – wskazała.

Spotkanie zostało zorganizowane z inicjatywy Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość, Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich, Wojewody Lubelskiego, 3. Zamojskiego Batalionu Zmechanizowanego, Lasów Państwowych, władz samorządowych i mieszkańców gminy Łukowa. Patronat medialny nad wydarzeniem objęły Katolickie Radio Zamość i „Niedziela Zamojsko-Lubaczowska”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Po co idę – piesza pielgrzymka na Jasną Górę oczami pątników

2018-08-14 10:57

mir / Częstochowa (KAI)

Piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę nazywane jest fenomenem. Na pątniczy szlak wyruszają wszystkie pokolenia oraz grupy społeczne i zawodowe. Modlą się w sprawach Kościoła, Ojca Świętego i Ojczyzny, a także swoich rodzin, wypraszają łaskę narodzin dziecka i dziękują za uzdrowienie duszy czy z choroby ciała. Niektórzy tu czują się czują się "u siebie"- rozumiani i akceptowani. Na Jasnej Górze spotyka się „wiele ludzkich historii”.

Krzysztof Świertok

Idzie Chrystus…

Biskup zielonogórsko – gorzowski Tadeusz Lityński zwrócił uwagę na wielką odwagę i determinację tegorocznych pielgrzymów, którzy nie przestraszyli się ekstremalnych temperatur i podjęli trud wędrówki do Częstochowy - Oni niosą Chrystusa, to dla mnie jest uroczystość Bożego Ciała, chciałem ich uszanować, Jezusa w ich duszach i sercach – powiedział bp Lityński, który klękał przed każdą z grup.

Przewodnicy pielgrzymek podkreślają, że wzrasta świadomość pielgrzymów. Trud podejmują ci, którzy chcą rzeczywiście przeżyć rekolekcje w drodze. Choć pielgrzymki na Jasną Górę na ogół kojarzy się z grupami młodych rozśpiewanych i roztańczonych ludzi, to niezmiennie od lat utrzymuje się zainteresowanie tzw. grupami pokutnymi czy ciszy.

S. Laura elżbietanka, która przyszła w grupie pokutnej pielgrzymki wrocławskiej podkreśliła, ze grupa pokutna ma wiele intencji, ludzie też powierzają im wiele próśb. Cały dzień pielgrzymkowy staramy się wypełniać modlitwą, w tym roku szczególnie za Ojczyznę w stu lecie niepodległości, medytacją Słowa Bożego, modlimy się całą Liturgią Godzin – wyjaśniła zakonnica. Kolejnym specyficznym akcentem pielgrzymowania w „jedynce” są nawiedzenia Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie w każdym mijanym kościele. Jak dodaje s. Laura, „inni myślą, że to pokuta, a dla nas to radość”. Duchowi pokutnemu służy także dzień ciszy czy piątkowy post o chlebie i wodzie.

- Mega przeżycie – nocna adoracja Jezusa – wyznaje Robert z pielgrzymki Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg. Dla niego motywem decydującym podjęcia wędrówki jest „po prostu gdzieś w głębi chęć szukania Pana Boga, od którego się oddalam, trafienie na siebie. Jan Paweł II mówił kiedyś, że człowiek nie może zrozumieć siebie w pełni bez Chrystusa, może coś w tym jest”. Mirek po raz pierwszy wyruszył z pielgrzymką hipisowską w 1981 r. i jak mówi z mocą, to uratowało mu życie, wrócił do Kościoła i sakramentów. Pytani o motywację pielgrzymi ze „szpakowiska” odpowiadają, ze po prostu tu czują się "u siebie"- rozumiani i akceptowani. Wierzą, ze ich opiekun zmarły w ubiegłym roku inicjator pielgrzymki hipisowskiej ks. Andrzej Szpak błogosławi im z nieba. Pamiętają, że uczył ich, ze rozmowa jest jak sakrament i że każdy ma szansę być świętym.

- Dzięki modlitwie, dzięki pracy nad sobą niemożliwe staje się możliwe, można wyjść z narkomanii, poprawić relacje w rodzinie, odszukać siebie nawzajem - powiedziała Dorota Szczęsna, która modliła się za syna i innych uzależnionych w grupie Karan, czyli Katolickiego Ruchu Antynarkotykowego w pielgrzymce krakowskiej.

Bp Jacek Jezierski zauważył, że pielgrzymowanie to szczególny czas, kiedy „moc w słabości się doskonali”, poprzez trud, fizyczne zmęczenie, dolegliwości, oparzenia, otarcia nóg, skręceniu kostek, pątnicy w swoich słabościach oni się doskonalą, stają się silniejszymi.

Słowa biskupa potwierdza Piotr Modliński z grupy elbląskiej: „Super wakacje, jak w Turcji, słońce świeci, gorąco, all inclusive, jedzenie, naprawdę warto i wszystkich gorąco zapraszam” śmiał się pątnik, a na poważnie wyjaśniał, że pielgrzymka to wspaniały czas, niesamowity reset od rzeczywistości, pędu. Siłę trzeba czerpać od Pana Boga i z siebie. Podkreślił, ze to nie ból fizyczny, jest największym problemem, ale ten psychiczny „kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym co robi, co dzieje się w jego życiu”.

Wielu, szczególnie młodych, czas pielgrzymki wykorzystuje na przemyślenie życia i znalezienie odpowiedzi – co dalej. Rozeznają powołanie do małżeństwa, kapłaństwa czy życia zakonnego. Paweł dwa lata temu modlił się o rozpoznanie życiowej drogi. W tym roku oświadczył się Kindze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej. Oboje przyszli w 40. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Toruńskiej.

Ci, którzy chcą pielgrzymować do Matki i Królowej w Częstochowie nie znają przeszkód, nie są nimi ani podeszły wiek, ani niepełnosprawność.

W drogę na Jasną Górę wyruszyło „wiele ludzkich historii”. O wielości doświadczeń i sposobów przeżywania pielgrzymki mówił do „pielgrzymów od dominikanów” o. Rafał Szymko, neoprezbiter. Wskazał na drogę do Częstochowy jako czas dla jednych kryzysu, dla innych rozwiązywania problemów, czas światłości albo czas ciemności. Wszystkie te historie wchodzą w „kościół drogowy, którym byliśmy” – zauważył zakonnik i podkreślił, ze na pielgrzymce nie ma „lepszej lub gorszej historii”, bo wszystkie znalazły swoje zakończenie przed Maryją.

Znany ewangelizator i raper ks. Jakub Bartczak zwraca uwagę, że idzie się po to, aby przeżyć piękne rekolekcje w drodze. – Jestem dłużnikiem Pana Boga, bo na pielgrzymce wymodliłem sobie powołanie i dlatego trzymam się zawsze pieszej pielgrzymki - opowiadał. Dla ks. Bartczaka najważniejszą rolą na pielgrzymce jako kapłana jest rola spowiednika i duszpasterza – Przyznam się, ze tak co roku sobie podsumowuję, ile było tych spowiedzi, jakie, na ile udało mi się wypełnić właśnie tę rolę. Myślę, że pierwszorzędna rola, to właśnie ta sakramentalna – podsumował duchowny.

Daj Boże kapłanów i siostry zakonne…

- Jesteśmy wstrząśnięci brakiem powołań – powiedział ks. Romuald Brudnowski, przewodnik świdnicki. - Bardzo przejęci jesteśmy powołaniami. Nie możemy się jakoś otrząsnąć z wrażenia, że w tym roku pojawiły się dwa seminaria, do których na razie nie zgłosił się ani jeden kandydat, ale my ich omadlamy – powiedział kapłan. Podkreślił, że „może trzeba taki wstrząs przejść, by ludziom nie zabrakło kapłanów”.

Od początku istnienia pielgrzymki intencja o powołania kapłańskie jest szczególna dla pątników z archidiecezji szczecińsko – kamieńskiej.

Z różańcami w dłoniach wyplecionymi w drodze przybyli wierni z Warmii. Pątnicy wołali o nowe powołania kapłańskie i zakonne. - Siostry wstańcie z kanapy i wyruszcie, bardzo was potrzeba na pielgrzymce, która jest także dziełem powołaniowym – apelował ks. Jarosław Dobrzeniecki, kierownik. W tym roku na pielgrzymce nie było ani jednej siostry zakonnej.

Salezjanin ks. Andrzej Policht z grupy oświęcimskiej, który po raz 30-ty poszedł na pielgrzymkę, na brak powołań nie narzeka, w drogę wyruszyło 17 kandydatów do zgromadzenia. Salezjanin ubolewał, że zdarzają się grupy, w których jest tylko jeden kapłan i księża nie doceniają tych rekolekcji w drodze, a jako księża musimy docenić to duszpasterstwo podkreślał. „Tu mamy być, tu, gdzie są ludzie” – akcentował kapłan i apelował, by klerycy byli wysyłani do posługi w drodze do Częstochowy. Tak zresztą w wielu diecezjach i zgromadzeniach się dzieje, można było spotkać np. kleryków z świdnickiego czy krakowskiego seminarium.

Jest moc – mówił także o. Kamil z grupy franciszkańskiej, w której jedną piątą uczestników stanowiły osoby konsekrowane.

Ks. Karol Waga z Elbląga opowiada, że pielgrzymka to wiele spowiedzi, wiele rozmów, czasami wiele łez – Chce się być księdzem, gdy widzi się taki Kościół właśnie wyznał duchowny.

Pielgrzymki w smartfonowym świecie

Choć dzięki podążającym na Jasną Górę pielgrzymki mają swoje drugie życie m.in. na Instagramie, Facebooku, Snapchacie czy Twitterze, to wielu młodych, podejmując trud rekolekcji w drodze, pragnie "wylogować" się ze współczesnego świata.

- Krzyż to wyrzeczenie polegające na odcięciu się od świata, by zjednoczyć się z Bogiem - mówił Filip z Grupy Salvator-Redemptor. Na czas pielgrzymki nastolatek zdecydował się nie używać internetu. – I to jest fajne, że mogę się tak odciąć i przeżyć to tylko i wyłącznie z Bogiem i Maryją.

Wielu nie sięga po smartfona z powodu… braku czasu. Bartosz Kurkowski z grupy chojnickiej jest porządkowym od kilku lat i tak opowiada o swoich współbraciach: „To są po prostu wariaci – posumował Bartosz swoich współbraci z grupy. – Na każdym postoju nie siedzimy, nie odpoczywamy, tylko gramy w piłkę, tańczymy, śpiewamy i po prostu super się bawimy, a idziemy na pielgrzymkę, bo tu jest samo sedno – Jasna Góra, tu zostawiamy swoje modlitwy, swoje prośby”.

Pielgrzymi z fascynacją opowiadają o wspólnocie, która wytwarza się w drodze do Częstochowy. W dobie promowania indywidualizmu i życia w tzw. świecie „mediów społecznościowych”, dla wielu młodych ludzi to wręcz oczyszczające uczucie. - Postawa wdzięczności wyzwala w nas tyle dobra i tyle pokory, że uczymy się wzajemnego zrozumienia i szacunku. Wdzięczność sprawia również, że ludzie czują się sobie nawzajem bardziej potrzebni.

Pielgrzymka umożliwia spojrzenie z dystansu na rzeczywistość, jest czasem na słuchanie Boga, na modlitwę, która składa się nie tylko z mówienia do Boga, ale i słuchania Go. Jest wypełnianiem swojego powołania i pomocą innym w realizacji ich powołania.

Ks. Grzegorz Polak, główny koordynator kompanii sandomierskiej zauważył, że pierwsze doświadczenie tych, którzy po raz pierwszy pielgrzymują do Tronu Jasnogórskiego jest takie, że odkrywają, czym jest wspólnota, ta wspólnota, utworzona przez kilka dni wędrówki, a potem przenoszona w codzienne życie tworząc wspólnotę domową, rodzinną, parafialną i te szersze lokalne społeczności – stwierdził kapłan. Dodał, że „ci, którzy idą po raz kolejny, idą właśnie dlatego, że za każdym razem coś nowego w tej wspólnocie znajdują, coś, co ich ubogaca wewnętrznie, przemienia, odradza wtedy, kiedy skrzydła naszej wiary osłabły”.

Do Matki Bożej z Synkiem

Na pielgrzymce do Częstochowy pątnicy wypraszają wiele łask dla swoich rodzin. Niektórzy mówią o cudach jak Magdalena Leśniowska-Pabian z Nowego Targu, która na Jasną Górę pielgrzymowała z całą rodziną i było to dziękczynienie za zdrowie Emanuela. To trzecie dziecko państwa Pabian, które w 10. dobie życia miało wylew krwi do mózgu. Jak twierdzi mama chłopczyka, „jest cudownie uzdrowiony, nawet wydarzył się taki cud, że wczoraj zaczął chodzić, mając 13 miesięcy. Lekarze się wypowiadają, że jest to niesamowite, że jakiś święty orędował za naszym dzieckiem, i że ma najwspanialszego Anioła Stróża. Za to dziękujemy w tym roku Matce Bożej”.

Prawdziwym fenomenem można nazwać liczny udział rodzin z dziećmi w pielgrzymce góralskiej. Niektórzy mali pątnicy mogą się pochwalić stażem dłuższym niż ich wiek, bo wiele góralek wyrusza na pielgrzymkę w stanie błogosławionym.

Coraz częściej w pielgrzymkach powstają specjalne grupy rodzinne, a zainteresowanie nimi pielgrzymów coraz większe. Odpowiadając na potrzeby np. w pielgrzymce dominikańskiej powstała kolejna grupa rodzinna – Dzieci to prawdziwa iskierka grupy rodzinnej. Tyle dobra otrzymaliśmy od innych, pomagali nam przy dzieciach, a dzieci były dzielne. To jest idealne świadectwo; dużo ludzi na noclegach, jak widzieli nas z dziećmi, to po prostu płakali, byli wzruszeni, ze są takie młode rodziny, że chodzą z dziećmi” – opowiadała pątniczka Kasia, która przyszła z dwoma synami, młodszy Wiktor miał półtora roku.

W pielgrzymkach nie brakuje obcokrajowców, którzy chcą zasmakować polskiej wiary i miłości do Matki Najświętszej. Np. w kompani wrocławskiej szli m.in. kapłani z Meksyku i Nikaragui. O pokój w sercach rządzących i wszystkich obywateli Nikaragui prosił o. Rodolfo, który na co dzień studiuje w hiszpańskiej Pampelunie. Nikaraguańczyk i Meksykanin podkreślali, że łączy ich z Polakami wielka miłość do Matki Bożej.

S. Synthia pochodzi z Nigerii po raz pierwszy poszła w pielgrzymce krakowskiej – Dla mnie to jest cud. Jesteśmy bardzo wdzięczne i szczęśliwe, że Matka Boża jest dla nas największym skarbem dla Polaków i dla wszystkich ludzi na świecie. Jesteśmy tutaj, aby dziękować Matce Bożej za wszystko mówiła klawerianka.

Bp Jacek Kiciński z Wrocławia nazwał tegoroczne rekolekcje w drodze „pielgrzymką dobroci” i podkreślił, że „może te upały wywoływały zmęczenie, ale wydobywały dobroć z ludzkich serc”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Szal: nowe życie jest możliwe

2018-08-14 20:56

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Nowe życie jest możliwe – powiedział abp Adam Szal, który 14 sierpnia przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. Na zakończenie liturgii metropolita przemyski udzielił specjalnego błogosławieństwa papieskiego.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

– Nowe życie jest możliwe. Oby to pielgrzymowanie odnowiło w nas nowe życie. To takie piękne i w pewien sposób dla duszpasterzy wzruszające, kiedy widać was tutaj obecnych na Mszy świętej, kiedy przystępujecie do komunii świętej – powiedział abp Szal.

– To jest najpiękniejszy efekt naszego pielgrzymowania, naszego kultu, którym otaczamy Matkę Najświętszą. Ona najbardziej cieszy się, jeżeli widzi nas walczących z grzechem, ze słabościami, z namiętnościami, z nałogami i przystępującymi po spowiedzi świętej do komunii – kontynuował.

Metropolita przemyski zachęcał pątników, aby po powrocie do domów „wprowadzali nowość polegającą na życiu w łasce uświęcającej”. Zauważył, że szatan będzie się starał wyrwać ich z „kręgu oddziaływania Chrystusa”. – Aby stać się nowym człowiekiem, aby wejść na drogę nowego życia razem z Maryją, trzeba niszczyć jego głowę, czyli to, co jest w nas złego, to co nie da się pogodzić z życiem świętym – wskazywał.

Abp Szal przypomniał także postać św. Maksymiliana Kolbego, który poświęcił swoje życie za innego człowieka. Przywołał homilię św. Jana Pawła II, który podczas kanonizacji o. Maksymiliana mówił, że swoją postawą potwierdził on „prawo Stwórcy do życia niewinnego człowieka” oraz „dał świadectwo Chrystusowi i miłości”.

– Teraz pozostaje dla nas dzieło do zrealizowania: by dać świadectwo nowego życia, by bronić życia. By swoje życie duchowe, nadprzyrodzone rozwijać przez troskę o łaskę uświęcającą, by szanować życie swoje, swoich bliźnich, także tych nienarodzonych, by szanować życie ludzi doświadczonych cierpieniem – podkreślił.

Kaznodzieja zaznaczył, że Bóg, prezentując plan zbawienia, czeka na aprobatę ze strony człowieka. – To rzecz niezwykła jak bardzo Pan Bóg jest delikatny w podejściu do każdego nas. Czeka na akt naszej woli, abyśmy podjęli to, co On dla naszego dobrego zaplanował, żebyśmy podjęli to Boże orędzie, które On do nas kieruje – mówił.

Wielki Odpust Kalwaryjski Wniebowzięcia Matki Bożej rozpoczął się 11 sierpnia. Większość grup pielgrzymkowych przyszło do Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej 12 sierpnia.

W kolejnych dniach pielgrzymi uczestniczyli w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, czyli Dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważali pogrzeb Matki Bożej, a 14 sierpnia – Mękę Pana Jezusa. W czasie tych nabożeństw pątnicy przemierzają wyznaczone trasy między kapliczkami, rozmieszczonymi na okolicznych wzgórzach. Prowadzą one przez las, łąki oraz rzekę Wiar.

W tym roku odpustowi towarzyszą uroczystości jubileuszowe 350-lecia kultu w tym miejscu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem