Reklama

Kobieta niezastąpionym darem dla ludzkości

2018-08-08 10:15

Ks. Kazimierz Gryżenia SDB
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 24-26

pyrozenko13/fotolia.com

Trzydzieści lat temu – 15 sierpnia 1988 r. papież Jan Paweł II opublikował list apostolski „Mulieris dignitatem” – o godności i powołaniu kobiety. Nawiązując do wydarzeń opisanych w Księdze Rodzaju, przypomniał Boży plan, zgodnie z którym kobieta wraz z mężczyzną „od początku” mają być „jednością dwojga”, z zachowaniem swej odrębności i autonomii, podmiotowości i tożsamości.

W latach następnych pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych odbyło się wiele międzynarodowych konferencji i wydano wiele dokumentów poruszających problem kobiety i rodziny. Do najważniejszych debat należy zaliczyć konferencje: ludnościową w Kairze w 1994 r., o równym statusie kobiet i mężczyzn w Pekinie w 1995 r. oraz w sprawie osiedli ludzkich w Stambule w 1996 r. Podjęta tam problematyka była kontynuowana w Nowym Jorku odpowiednio w 1999 r. (Kair +5), w 2000 (Pekin +5), w 2001 r. (Stambuł +5) oraz w Amsterdamie w 2004 r. (Kair +10) i ponownie w Nowym Jorku w 2005 (Pekin +10). Nie sposób także pominąć Szczytu Planowania Rodziny, zorganizowanego w Londynie w 2012 r., czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (CAHVIO), kontrowersyjnej i żywo dyskutowanej w Polsce w 2014 i 2015 r. Jej ratyfikacji domagały się środowiska feministyczne i ugrupowania lewicowe, a aktu tego dokonał prezydent Bronisław Komorowski 13 kwietnia 2015 r. Wydarzenie to miało miejsce niemal dokładnie w 1. rocznicę kanonizacji Jana Pawła II, 10 lat po jego śmierci, a rok 2015 uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej był obchodzony jako Rok Jana Pawła II. Należałoby sądzić, że dziedzictwo nauczania Ojca Świętego znajdzie odzew w pracach parlamentu. Tak się jednak nie stało. Refleksja Papieża na temat kobiety nie była przedmiotem analiz i nie stanowiła punktu odniesienia ani w decyzjach polskich parlamentarzystów, ani w ustaleniach międzynarodowych gremiów, uczestników wspomnianych konferencji.

Można stwierdzić, że zostały zaprezentowane dwie odmienne wizje kobiety i rodziny. Jedna z nich to wizja laicko-ateistyczna, której zwolennicy odwołują się przede wszystkim do danych statystycznych, uznając je za podstawę rozstrzygania spornych kwestii, a każde odniesienie do prawa Bożego traktują jako nieuprawnione ograniczanie niezależności i swobody wyboru. Druga wizja wynika z metafizyczno-biblijnych twierdzeń, które określają status ontyczny kobiety, jej godność, specyficzne powołanie do miłości, wręcz geniusz. Jest ona nie tylko konkurencyjna wobec wizji poprzedniej, lecz także radykalnie różna od założeń narastającego i coraz bardziej widocznego na kontynencie europejskim islamu, z którym konfrontacja staje się codziennością. Wyznawcy islamu nie przyznają bowiem kobietom takich praw jak mężczyznom.

Reklama

W konsekwencji można mówić o trzech stanowiskach dotyczących wizji kobiety i jej roli w życiu rodzinno-społecznym. Nie jest możliwe, aby przedstawić je wyczerpująco. Zasadniczym celem poniższej refleksji jest przypomnienie i przybliżenie treści listu apostolskiego „Mulieris dignitatem”, w którym autor poruszył wiele istotnych i ważkich problemów nie tylko z konfesyjnego punktu widzenia. Jego dyskurs ma bowiem charakter racjonalno-filozoficzny i dlatego może stanowić zasadną podstawę do dyskusji dla całej społeczności ludzkiej, a nie tylko jej religijnej części. Może też być wyzwaniem i alternatywą dla mentalności niektórych współczesnych środowisk, naznaczonych daleko idącym relatywizmem i subiektywizmem, a nawet sofistyką.

Równość, odmienność i komplementarność

W podjętej refleksji o kobiecie Jan Paweł II za punkt wyjścia obrał Księgę Rodzaju, której treść stała się podstawą twierdzenia o równości, odrębności i komplementarności mężczyzny i kobiety.

Bóg jako Stwórca powołał do istnienia człowieka: mężczyznę i kobietę. Oboje więc, mężczyzna i kobieta, są istotami ludzkimi, są sobie równi pod względem człowieczeństwa, równi w godności i powołaniu, w równej mierze są osobami (Jan Paweł II, list apostolski „Mulieris dignitatem” – o godności i powołaniu kobiety, Rzym 1988, nr 6. Dalej: MD 6). „Takożsamość” mężczyzny i kobiety, ich „jedność dwojga”, „relacja komunijna” nie oznacza zacierania zachodzących między nimi różnic, wręcz przeciwnie – należy dostrzegać i akcentować ich odrębność i swoistą odmienność. Ojciec Święty stwierdza: „(...) kobieta została zawierzona mężczyźnie w swojej kobiecej odmienności, także ze swym potencjalnym macierzyństwem. Również mężczyzna został zawierzony przez Stwórcę kobiecie. Zostali zawierzeni wzajemnie jedno drugiemu (...) aby stawać się «bezinteresownym darem» jedno dla drugiego, trzeba, aby oboje mieli poczucie odpowiedzialności za dar” (MD 14). Mężczyzna i kobieta nie mogą odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego (por. MD 10). Ich wzajemnie urzekające i fascynujące odrębność i odmienność, zarówno fizyczna, jak i psychiczna, domagają się komplementarności.

Głoszoną przez Jana Pawła II tezę komplementarności płci podjął papież Franciszek, który 17 listopada 2014 r., gdy otwierał międzynarodową i międzyreligijną konferencję, zorganizowaną przez Kongregację Nauki Wiary, zdecydowanie podkreślił, że komplementarność mężczyzny i kobiety leży u podstaw małżeństwa i rodziny. Rodzina oparta na trwałym i solidarnym związku mężczyzny i kobiety nie jest ideologią, lecz faktem antropologicznym, dobrem naturalnym, służącym osobowemu spełnianiu się członków rodziny oraz rozwojowi różnych wspólnot i całych społeczeństw. Nadmienił, że taka forma wspólnego życia nie jest naznaczona wyłącznie momentami błogiej sielanki, lecz występują w niej także napięcia, trudności i kryzysy. W małżeństwie i rodzinie ścierają się i wzajemnie przenikają egoizm i altruizm, rozum i namiętność, cele długoterminowe i te, które chcemy zrealizować natychmiast. Jednak środowisko rodzinne jest najlepszym miejscem kształtowania postaw umożliwiających rozwiązywanie napięć i nieporozumień, szkołą szacunku wobec odmienności płci oraz sztuki życia razem. Dlatego niebezpieczna staje się rozpowszechniana „kultura tymczasowości”, która wymachuje flagą „wolności”, a w istocie przynosi dewastację duchową i materialną niezliczonym istotom ludzkim, zwłaszcza najsłabszym. Nie można więc – apelował Franciszek – wpaść w pułapkę ideologicznych koncepcji małżeństwa, wynoszących na piedestał mentalność zaspokajania chwilowych czysto subiektywnych pobudek, zachcianek i kaprysów (por. Franciszek, „Rodzina to nie ideologia”, w: „Nasz Dziennik”, 18 listopada 2014, s. 8; konferencja odbyła się w Rzymie w dniach 17-19 listopada 2014 r.).

Jezus wzorem traktowania kobiet

Jan Paweł II zauważa, że wzorem odnoszenia się do kobiet i podkreślania ich równości z mężczyznami w godności i powołaniu jest sam Jezus Chrystus. Stwierdza, że z taką opinią zgadzają się ci, którzy są nastawieni krytycznie do chrześcijańskiego orędzia. Postawa Jezusa jest tym bardziej zaskakująca, że w jego czasach kobieta nie cieszyła się tymi samymi prawami, które miał mężczyzna. Ten bowiem często „panował” nad kobietą, nie licząc się z jej godnością przewidzianą przez Boga. Jezus zaś z takim samym szacunkiem i zrozumieniem odnosił się do wszystkich kobiet: ze swego narodu i obcych, tych, które nie z własnej winy znajdowały się w trudnym położeniu i wymagały wsparcia, oraz tych, które miały niejeden grzech na swoim sumieniu. Wśród nich były kobiety dotknięte chorobą i niemocą, złożone gorączką, cierpiące na upływ krwi, opłakujące śmierć dziecka czy brata, jak wdowa z Nain czy Maria i Marta z Betanii. Były też: Samarytanka przy studni Jakubowej i grzesznica, która namaściła nogi Jezusa w domu jednego z faryzeuszy, Kananejka prosząca o uzdrowienie córki, kobieta pochwycona na cudzołóstwie, uboga wdowa, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki – było ich wiele. Jezus wiedział, co kryje się we wnętrzu każdej z nich, żadnej nie potępił, każdej okazał szacunek i cześć. One z kolei nie czuły się poniżone, nawet gdy poznały prawdę o swej grzeszności, co więcej – w świetle tej prawdy doznawały wyzwolenia, doświadczały akceptacji swojej osoby (por. MD 12-14).

Jezus Chrystus nie tylko dowartościowuje kobiety, lecz stawia je nawet w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do mężczyzn, co ujawnia się w powierzeniu im ewangelicznego orędzia. Na tyle ufa grzesznej Samarytance, że powierza jej tajemnice Bożej miłości, poucza o życiu wiecznym, prawdziwym kulcie, jej objawia, że On sam jest Mesjaszem. Ona z kolei jest otwarta na Jezusowe orędzie, rozumie je, staje się nie tylko Jego uczennicą, lecz także apostołką. Głosi Chrystusa mieszkańcom Samarii tak przekonująco, że przyjmują Go z wiarą. Również Marta, siostra Łazarza, w rozmowie z Jezusem potwierdza jedną z najdonioślejszych tez chrześcijaństwa i wyznaje: „Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11, 27). Kobiety w chwili największej próby wiary i wierności okazały się mocniejsze od Apostołów i towarzyszyły Jezusowi w drodze krzyżowej i na Golgocie (por. MD 15).

Jan Paweł II przytacza i opisuje znacznie więcej faktów, które świadczą o Jezusowym dowartościowaniu kobiet. W tym odniesieniu Jezusa do kobiet Papież znajduje potwierdzenie prawdy, że kobieta nie ustępuje mężczyźnie i nie może być traktowana inaczej niż on. Fakt bycia mężczyzną lub kobietą nie wnosi żadnej różnicy (por. MD 16).

Macierzyństwo czy dziewictwo?

Na tle powyższych rozważań można powiedzieć, że kobieta, zgodnie z zamysłem Bożym, może się w pełni zrealizować jako towarzyszka swego męża i jako matka wspólnych dzieci. Inna droga byłaby uszczupleniem jej osobowości. Jak zatem spojrzeć na problem dziewictwa i posłannictwa kobiety w życiu konsekrowanym? Czy w stosunku do macierzyństwa jest to uboższa forma realizacji kobiecości? Jan Paweł II nie pomija tego problemu i w „Mulieris dignitatem” nie mniej miejsca poświęca życiu w stanie dziewictwa. Podkreśla, że w jednym i drugim wymiarze powołania, czyli macierzyństwie lub dziewictwie konsekrowanym, kobieta może się zrealizować przez bezinteresowny dar z siebie samej.

W małżeństwie ten dar z siebie kobieta realizuje w oddaniu się mężczyźnie i otwarciu się na nowe życie. Aczkolwiek dziecko jest owocem miłości dwojga, to kobieta ma tu większy udział, jej rodzicielstwo urzeczywistnia się w większym stopniu. Tylko ona wchodzi w tę szczególną i niepowtarzalną relację ze swoim dzieckiem. W procesie rodzicielstwa mężczyzna jest niejako obok, jakby na zewnątrz. Na tym tle Papież stawia postulat, aby mężczyzna był świadom, że we wspólnym dziele rodzicielstwa zaciąga szczególny dług wobec kobiety. Przy żonie-matce mąż uczy się bycia ojcem. Kobieta nie tylko rodzi, lecz także wychowuje, jest pierwszą, która kształtuje człowieczeństwo drugiej osoby. Stąd można powiedzieć, że wkład kobiety we właściwe życie społeczne jest bezcenny i niczym innym nie da się go zastąpić (por. MD 18).

Dziewictwo jest inną drogą realizowania się kobiecej osobowości. Na tej drodze kobieta spełnia swą osobową wartość w bezinteresownym darze siebie samej dla Boga. Przez konsekrowane dziewictwo odpowiada miłością na miłość Oblubieńca-Chrystusa. Na podobieństwo „jedności dwojga” w małżeństwie kobieta składa Chrystusowi dar swojego życia. Tak rozumianego stanu dziewictwa nie można porównywać do bezżeństwa, w którym na pierwszym miejscu jawi się „nie” dla wspólnej drogi dwojga, lecz zdecydowane „tak” dla oddania swej osoby „dla drugiego”, to znaczy dla Chrystusa i innego człowieka (por. MD 20). Tak więc Jan Paweł II przyjmuje, że ewangeliczne dziewictwo nie odbiera kobiecie jej walorów. Wprawdzie rezygnuje ona, nieraz nie bez bólu, z małżeństwa i macierzyństwa w znaczeniu fizycznym, co jednak nie pozbawia jej możliwości, aby w wielorakich formach doświadczać macierzyństwa duchowego. Często wyraża się ono w trosce o najbardziej potrzebujących: chorych, niepełnosprawnych, sieroty, starców, dzieci i młodzież, więźniów, często ludzi „z marginesu”, do których nie chcą się przyznawać nawet najbliżsi. W obliczu każdego z nich kobieta konsekrowana odnajduje Jezusa, według Jego własnych słów: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście” (Mt 25, 40). W dziewictwie dla królestwa Bożego wyraża się otwartość na wszystkich ludzi, a zaangażowanie dla ich dobra jest realizacją wielorako pojętego macierzyństwa duchowego. Na tej podstawie Papież mówi o zbieżności dziewictwa kobiety niezamężnej z macierzyństwem kobiety zaślubionej mężczyźnie. Obydwie są zaślubione albo przez ślub czystości z Chrystusem, albo przez sakrament małżeństwa. Jedna i druga dla dobra innych składa bezinteresowny dar swojej osoby. W realizacji jednej i drugiej formy powołania spełniają się one jako kobiety. Macierzyństwo fizyczne domaga się, aby było dopełnione macierzyństwem duchowym. Kobieta nie tylko rodzi, ale też wychowuje. Wobec drugiego zadania używa się często metafory „rodzenie”. W tym drugim rodzeniu znaczącą rolę odgrywa kobieta niezamężna ze względu na królestwo niebieskie. Macierzyństwo duchowe staje się udziałem również kobiety w dziewictwie. Każdy bowiem człowiek, aby mógł żyć i rozwijać się jako osoba, potrzebuje tych dwóch wymiarów macierzyństwa. Bez udziału tego, co „kobiece”, nie dokona się w człowieku rozwój tego, co „ludzkie”.

Z powyższego wynika, że nieodzowne jest tworzenie atmosfery akceptacji, życzliwości i szacunku wobec kobiety. Każda zaś szkoda jej wyrządzona jest ciosem wymierzonym samemu sobie. Postawa pełnej afirmacji jest szlachetną nowością ewangeliczną, którą wnosi Chrystus w ówczesny świat, a chrześcijaństwo, podejmując ten program, odkrywa, ujawnia i wskazuje na godność kobiety, a równocześnie dostrzega, że w tym zakresie nadal ma wiele do zaoferowania współczesnej społeczności ludzkiej – i o tym przypomina nam święty Papież Jan Paweł II.

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Wizyta papieża w Emiratach może mieć wpływ na Róg Afryki

2018-12-18 17:33

vaticannews.va / Mogadiszu (KAI)

Dzięki polityce nowych władz Etiopii, ich otwarciu na porozumienia z Erytreą i Somalią w państwach Rogu Afryki wzrasta nadzieja na pokój i stabilizację – uważa bp Giorgio Bertin ordynariusz Dżibuti i administrator apostolski w Somalii. Zastrzega jednak, że sytuacja wciąż jest bardzo niepewna, zwłaszcza w Somalii, gdzie władze nie dają sobie rady z islamistami.

Andy_Bay/pixabay.com

Zdaniem włoskiego biskupa misyjnego wielkim znakiem nadziei dla tego regionu jest zapowiedziana na luty wizyta Papieża Franciszka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Kraje Półwyspu Arabskiego mają bowiem wielki wpływ na to, co dzieje się w tym regionie.

- Muszę powiedzieć, że byłem zaskoczony, kiedy dowiedziałem się o papieskiej podróży do Emiratów Arabskich, zaskoczony w sposób bardzo pozytywny. Przyjazd papieża na międzyreligijną konferencję w Abu Zabi jest znakiem wielkiej nadziei, przede wszystkim dla relacji między chrześcijanami i muzułmanami. Jest to też przejaw wielkiej odwagi zarówno ze ze strony władz Emiratów Arabskich, jak i samego papieża. Widzimy, że jest w nim gotowość do odwiedzania miejsc, które obiektywnie są dość trudne. To budzi w nas nadzieję i radość. Na pewno będziemy towarzyszyć Ojcu Świętemu w tej podróży, przynajmniej modlitwą. I wiążemy z tą podróżą wielkie nadzieje, liczymy, że ten gest pomoże mieszkańcom zarówno Półwyspu Arabskiego, jak i Rogu Afryki zobaczyć, że można ze sobą współpracować i razem budować lepszy świat - stwierdził bp Bertin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem