Reklama

Dlaczego Karakoush?

2018-08-08 10:15

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 34

ks. Daniel Wachowiak/twitter

W roku 2015 po raz kolejny spotkałem tych samych ludzi. Widziałem ich już w innych okolicznościach, w kilku bałkańskich krajach. Zawsze wyglądają tak samo: zmęczeni, brudni, parujący strachem i taką dziecinną nutą zdziwienia, że jednak świat okazał się brutalny. Uchodźcy, ludzie wypędzeni zawsze są jak dzieci: trudno się oprzeć wrażeniu, że są bezbronni, a swoją kruchość wystawiają na smagnięcia bezlitosnych dni, które ich czekają.

Pamiętam, jak w czasie wywiadu z dziewczynami, które wróciły – zostały wykupione – z islamskiej niewoli, mój operator miał łzy w oczach, tłumacz mówił rwącym się głosem, a ja poczułem, że jak natychmiast nie wyjdę na papierosa, to niewypowiedziane imadło do reszty ściśnie mi krtań...

Wielokrotnie byłem w obozach dla uchodźców, to ciągle powtarzające się obrazy: dzieci, smród, ciasnota i strach w oczach ludzi, bijatyka o najmniejszy kęs. Dziennikarz wychodzi z takiego miejsca i doświadcza obleśnego uczucia, że już niedługo wróci do siebie, do domu, będzie siedział w kawiarnianym ogródku i spoglądał na spokojnych ludzi przechodzących obok. Gdyby mierzyć tanie wzruszenia i jeszcze tańsze zapewnienia o pomocy, przyjaźni i współczuciu, to taki licznik bezpłodnie wychylałby się do swego maksimum właśnie w obozach dla uchodźców.

Reklama

Czy to są Bośniacy, Kosowianie, Serbowie czy też Syryjczycy – zawsze wyglądają podobnie i mówią podobne rzeczy. Po pewnym czasie spoglądają już na dziennikarzy z niechęcią – wiedzą, że to tylko kolejne reportaże, newsy, informacje, na których zarabiają ci obcy im ludzie.

Po jednym z moich bałkańskich powrotów postanowiłem zmienić ten schemat. Zorganizowałem dwa konwoje humanitarne z pomocą dla ofiar wojny w Kosowie. Znalazłem ludzi dobrej woli, zorganizowałem transport i ruszyliśmy. Wtedy było mi jednak łatwiej, byłem młodszy, no i szukałem zaginionego w czasie działań wojennych przyjaciela z Prisztiny.

W 2015 r. widziałem ucieczkę chrześcijańskiego miasta Karakoush. Uciekali przed mordercami z tzw. Państwa Islamskiego. Wiedzieli, co może ich spotkać, jeśli zostaną w swoim mieście. Uciekali do irackiego Kurdystanu. Wtedy ludzie z klanu Barzanich stanęli na wysokości zadania: zorganizowali dla nich prowizoryczne miejsca do spania, potem do życia. Ponadsześćdziesięciotysięczne miasto w ciągu kilkudziesięciu godzin wyludniło się. Przez kolejne miesiące islamiści zamienili je w stertę ruin i zaminowanych traktów, które jeszcze niedawno były tętniącymi spokojnym życiem ulicami. Pamiętam jedną z najpiękniejszych Wielkanocy, którą spędziłem w drugim chrześcijańskim mieście leżącym w Dolinie Niniwy – Alqosh. Tam też pełno było ludzi ze splądrowanego Karakoush. Wszędzie walały się śmieci, brudne dzieci bawiły się w kałużach, a jednak zapamiętałem te święta jako jedne z najpiękniejszych. Pięknie było spoglądać na solidarność chrześcijan wobec siebie, na pomoc, którą świadczyli uciekinierom biedni ludzie z Alqosh.

Wróciłem do Polski i zadałem sobie pytanie: czy opisanie wszystkiego, co zobaczyłem, czy uczciwe zdanie relacji z wydarzeń zapełni pustkę, której doświadczam, gdy wracam z takich miejsc?

Wiedziałem, że muszę coś zrobić dla Karakoush, obiecałem to wielu moim rozmówcom, którzy – wtedy – z rezerwą i powątpiewaniem przysłuchiwali się moim pomysłom.

Kiedy jednak udało mi się uruchomić dość popularny kanał na portalu YouTube, poczułem, że jest to znak, iż nie mogę pozwolić na to, aby nagle uzyskana możliwość została zmarnotrawiona. Wtedy też poprosiłem swoich widzów o wpłaty na pomoc dla chrześcijan w Karakoush.

Nie wiedziałem, czy w ten sposób uda mi się cokolwiek zyskać. To, co się stało później, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Widzowie mojego „Komentarza tygodnia” do tej pory wpłacili na pomoc dla chrześcijan pięćset tysięcy złotych. Wszystkie te pieniądze poszły na konto fundacji „Orla Straż” komandora Bartosza Rutkowskiego, którego – wierzę, że nieprzypadkowym zrządzeniem losu – spotkałem po moim powrocie z Iraku.

Ta fundacja nie ma żadnych kosztów własnych, wszystkie pieniądze są bezpośrednio przekazywane dla potrzebujących chrześcijan. Uruchomiliśmy też zbiórkę funduszy na film „Święci z Doliny Niniwy” – i tu też odnieśliśmy wielki sukces. Film powstanie wyłącznie za pieniądze pochodzące z drobnych wpłat, z „wdowiego grosza”. Założyłem sobie, że nie wezmę na niego dotacji z żadnego publicznego źródła (choć wysokich ofert od firm i instytucji miałem kilka), nie wezmę pieniędzy od żadnego polityka, od żadnego celebryty.

Przy tak rygorystycznych założeniach udało się – powstał fundusz filmu, na który złożyło się już ponad 1,6 tys. darczyńców i ludzie ciągle wpłacają. Z tego funduszu udało się wyprodukować pieśń przewodnią do naszego filmu. Muzykę do niej napisał Robert Janson, zaśpiewała Anna Józefina Lubieniecka, słowa napisałem sam. Nagranie miało swoją radiową premierę w zeszłym tygodniu. Oto tekst:

„Tej nocy księżyc świecił krwawo
Tej nocy w mroku błysnął miecz
Zjawił się wilk i jego prawo
Ta noc ryknęła życiu – precz!

Może piekło już dziś nie istnieje
Może nie ma już cierpienia dusz
Czart spowszedniał i z reklam się śmieje
Chcesz mieć Boga to sobie go stwórz

I nikt nie wiedział co się działo
Gdy z gardeł dzieci tryskał ból
Miasto snem wojny umierało
Żyły mu grały rytmem kul

Może piekło...

Klęczałam cicho przed ołtarzem
I powtarzałam Boże mój
Szatan pił krew w ognistym barze
Śmierć tkała mu odświętny strój

Może piekło...

Tej nocy Pan był krzyżowany
Na drzwiach ratusza w Karakoush
Tej nocy pękły szału bramy
I tryumfalnie wyła złość

Może piekło...

Miasto chrześcijan umierało
Do góry wznosząc w oczach ból
To w naszych czasach dziś się stało
A rozkaz wydał czarny król

Może piekło...

A jednak prawda ocalała
Uchodźcy nieśli ją w swojej krwi
Komunia domy zbudowała
Choć czarny tłum wciąż z cudu drwi

Może piekło...

Ocean wraca w swoje łono
I wyspa pośród niego trwa
Rany smakują ciągle słono
A krzyż ma wciąż ramiona dwa”.

Film powoli powstaje, czeka nas wyjazd na zdjęcia do Iraku, ale jeśli uda się nasycić go temperaturą, która towarzyszy naszym działaniom, to zapewne będzie wielka satysfakcja także dla tych, którzy wsparli jego produkcję, oraz dla tych pięknych serc, które wspomogły akcję odbudowywania Karakoush.

Jestem przekonany, że nie ma rzeczy niemożliwych. Nie potrzebuję wsparcia żadnej instytucjonalnej telewizji, aby zrealizować swoje plany. Swoboda, która towarzyszy powstawaniu filmu, dodaje mu skrzydeł. Kiedy słyszę stwierdzenia: No, dobrze, ale pańskiego filmu nie pokaże TVP ani żadna inna telewizja – to wzruszam ramionami.

Ludzie! Udaje się robić film z niczego, to i z dotarciem do Was nie będę miał żadnego problemu. Żaden prezes, żaden polityk, żadna „bardzo ważna figura” mi w tym nie przeszkodzą. Modlę się jedynie, abym sprostał wielkiemu zadaniu i nie zawiódł oczekiwań wielu ludzi.

Cierpienie Karakoush jest tuż obok nas, nie oglądajmy się na wielkie media. Idźmy pomagać, a o resztę nie musimy się w ogóle martwić. O resztę dba Ktoś o wiele od nas możniejszy.

Tagi:
pomoc

Szansa na nową fryzurę dla dziewcząt po chemio - i radioterapii

2018-12-13 09:53

Materiał prasowy

Jednym z najbardziej frustrujących doświadczeń osób leczonych onkologicznie jest utrata włosów. Zwłaszcza u młodych pacjentek ten skutek uboczny chemio- i radioterapii mocno wpływa na obniżenie nastroju i poczucia własnej wartości, a w konsekwencji – na ogólną kondycję. Właśnie do nich przede wszystkim jest skierowana akcja fundacji Wyspy Szczęśliwe oraz fundacji Herosi, prowadzona wspólnie ze Światem Peruk. Rozpocznie się 14 grudnia pod hasłem Twój głos = szansa na włos.

- Adresujemy tę akcję do rodziców dziewcząt chorujących na nowotwór, które nie ukończyły jeszcze 18 roku życia, z województwa małopolskiego oraz śląskiego – mówi Justyna Nieczkowska z krakowskiego Świata Peruk. - Aby zdobyć markową perukę z najwyższej jakości włosa syntetycznego, doskonale imitującą prawdziwe włosy, wystarczy zgłosić młodą damę do Świata Peruk, wysyłając wiadomości poprzez formularz dostępny na stronie: Zobacz

Z nadesłanych zgłoszeń co miesiąc wylosowana zostanie jedna osoba z województwa małopolskiego i jedna ze śląskiego. Losowanie ma zapewnić bezstronny wybór. Co ważnie, dziewczęta będą mogły same wybrać sobie włosy, które najbardziej przypadną im do gustu, w salonach Świata Peruk w Krakowie lub Katowicach. Do dyspozycji będą stylistki, które pomogą w podjęciu decyzji i dopasowaniu nowej fryzury do kształtu twarzy, karnacji, a przede wszystkim charakteru, a także nauczą jak zakładać perukę i jak ją pielęgnować, by służyła jak najdłużej. Wszystkie proponowane fryzurki będą opatrzone certyfikatem medycznym.

- To świetna inicjatywa – mówi psychoonkolog Paulina Zielińska z krakowskiego oddziału Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie. – Sama utrata włosów u osób leczonych onkologicznie to efekt nieszkodliwy w kontekście stanu zdrowia, ale dla wielu pacjentów niesłychanie obciążający emocjonalnie. Utrata włosów nie tylko uderza w poczucie własnej wartości, pewności siebie, atrakcyjności. Jest też widocznym dla pacjenta, ale także dla osób wokół, znakiem choroby, która jest wciąż silnie stygmatyzująca. Ta konfrontacja z chorobą w sensie intrapersonalnym i interpersonalnym jest źródłem silnego, zazwyczaj przewlekłego stresu. A narażony na długotrwały stres organizm jest słabszy i gorzej sobie radzi z chorobą. Dlatego każde działanie, które może pomóc radzić sobie ze stresem, jest warte podjęcia. A podobne inicjatywy – warte naśladowania.

Akcja potrwa trzy miesiące - do 31 marca 2019 roku. W każdym pierwszym dniu miesiąca wyniki losowania pojawią się na stronie: https://perukikrakow.pl/szansanawlos

Dodatkowych informacji udziela:

Justyna Nieczkowska

Świat Peruk, sklep z perukami w Krakowie

tel. kom. 516 146 693

e-mail: sklep@perukikrakow.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: rozbłysły światełka na choince pod Oknem Papieskim

2018-12-15 19:47

luk / Kraków (KAI)

Już po raz kolejny plac przed Pałacem Arcybiskupów Krakowskich rozświetliły choinkowe światełka. Uroczystemu zapaleniu lampek na blisko 20-metrowym drzewku z Nadleśnictwa Nawojowa przewodniczył abp Marek Jędraszewski.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Zgromadzonych przed Pałacem Arcybiskupów Krakowskich cały czas rozgrzewał śpiewem zespół „Moja Rodzina”. Zarówno dzieci, jak i dorośli byli również poruszeni przedstawieniem „Panie Jezu przyjdź”, które pokazało czego współczesnym ludziom brakuje w okresie przygotowań i samych Świąt Bożego Narodzenia.

Po koncercie i przedstawieniu na scenie pojawił się metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski, któremu towarzyszyli nuncjusz apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio oraz wojewoda małopolski, Piotr Ćwik. Razem z nimi do dzieci przyszedł także św. Mikołaj, który rozdał prezenty.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

W słowie pasterskim skierowanym do zebranych abp Jędraszewski zwrócił uwagę, że choinka wskazuje na życie. - W zbliżające się Boże Narodzenie to Chrystus przychodzi do nas, by obdarzyć nas życiem wiecznym. Cieszymy się, że ta choinka jest z nami, gdyż jest wyrazem radości z tego, że Syn Boży stał się człowiekiem i ciągle chce nam wszystkim błogosławić - powiedział, zachęcając jednocześnie, by wykorzystać jeszcze kilka najbliższych dni, by dobrze przygotować serca na świąteczny czas.

Spotkanie przy choince na placu przed Pałacem Arcybiskupów w Krakowie jest okazją do wspólnego oczekiwania na przyjście Chrystusa i nawiązaniem do tradycji świątecznego drzewka na Placu św. Piotra w Rzymie, które stawiano tam dla papieża Jana Pawła II od 1982 r. Na tegoroczną, najsłynniejszą w Krakowie choinkę, nawojowscy leśnicy wybrali jodłę o pięknej i rozbudowanej koronie z Nadleśnictwa Nawojowa.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Katowice: Kościół czynnie zaangażowany w COP24

2018-12-16 14:44

ks.sk / Katowice (KAI)

W sobotę późnym wieczorem udało się przyjąć dokument końcowy Szczytu Klimatycznego COP24, który trwał w Katowicach od 3 grudnia. Dokument jest planem realizacji Porozumienia Paryskiego z 2015.

Szczyt klimatyczny ONZ 2018. Fot. Oficjalne materiały organizatora

Już od pierwszych dni trwania 24. Sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu mocno zaznaczył się udział Kościoła. Po sesji plenarnej otwierającej obrady zabrał głos kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej. Przypomniał, że „zmiana klimatu, to także kwestia moralna, nie tylko techniczna”.

W swoim wystąpieniu wskazał, że „wiemy co możemy zrobić i to co, musimy zrobić staje się etycznym imperatywem”. – To zobowiązuje nas do poważnego zastanowienia się nad znaczeniem finansowych i ekonomicznych inwestycji, i orientowaniu ich na sektorach, które mają wpływ na przyszłość ludzkości, zabezpieczające warunki dla godnego życia na zdrowej planecie – powiedział kard. Parolin do zebranych na sali plenarnej.

Kard. Parolin mówił, że z punktu widzenia Stolicy Apostolskiej program walki z globalnym ociepleniem musi być oparty na trzech filarach. Pierwszym z nich jest fundament etyczny. Drugi to przekonanie o możliwości osiągnięcia trzech celów: dowartościowania godności osoby ludzkiej, eliminowania ubóstwa oraz łagodzenia wpływu zmian klimatu w sposób odpowiedzialny i dostosowany do warunków. Trzeci filar to „skupianie się na spełnieniu obecnych i przyszłych potrzeb”.

Głos Kościoła wybrzmiał również mocno podczas konferencji prasowej z udziałem ks. Bruno-Marie Duffe, sekretarza watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Podkreślił on, że jednym z zadań stojących przed Kościołem jest „zachęcanie do podejmowania wyborów na rzecz ochrony ludzkiego życia i godności, szczególnie w najbiedniejszych regionach świata”. – Musimy wspierać, zachęcać i wyjaśniać znaczenie nowej, uniwersalnej solidarności – dopowiedział.

Podczas swojego wystąpienia zauważył także, iż rolą Kościoła nie jest już tylko słuchanie i rozumienie”. W odczuciu ks. Duffe polega ona na „wzywaniu, apelowaniu o nową solidarność, o globalną umowę solidarnościową”. - Potrzebne jest wsłuchanie się w rozpaczliwe wołanie Ziemi i odpowiedź na to wołanie – podkreślał.

Jednym z wydarzeń towarzyszących obradom COP24 była konferencja zorganizowana przez Polską Akademię Nauk (PAN), Francuskie Narodowe Centrum Badań Naukowych (CNRS) oraz Papieską Akademię Nauk. Wziął w niej też udział prymas Polski abp Wojciech Polak.

Podczas konferencji „Safeguarding Our Climate, Advancing Our Society” miały miejsce sesje tematyczne dotyczące wyzwań i etycznych aspektów zmian klimatycznych. Poruszono także zagadnienia obecnego stanu wiedzy i badań naukowych nad zmianami klimatu, jak również konsekwencji, które z nich wynikają.

Abp Polak zabierając głos podczas jednej z debat poświęconej dziedzictwu św. Jana Pawła II przypomniał, że papież mówił, iż kwestie klimatyczne są wezwaniem moralnym. – Chodzi więc o zmianę naszej postawy. To możemy jako ludzie wierzący usłyszeć i ku temu mamy nasze serca zwrócić – mówił.

Hierarcha podczas sesji zaakcentował również fakt, że „to właśnie spuścizna myśli papieża Polaka stała się swoistym fundamentem dla opublikowanej w 2015 roku encykliki papieża Franciszka „Laudato si’”. - Dla mnie osobiście najbardziej przejmującym fragmentem tej encykliki jest zarysowana przez papieża Franciszka wizja pogłębiającego się kryzysu klimatycznego, która ma fundamentalne znaczenie dla miliardów ludzi żyjących w tak zwanych krajach rozwijających – dodał prymas Polski podczas debaty.

Na temat religii jako sprzymierzeńca w ochronie klimatu wypowiedział się również Sekretarz Generalny ONZ António Guterres oraz prezydent Polski Andrzej Duda. – Dla wierzącego, który wyznaje, że świat jest ukształtowany przez Boga musi być strasznym oglądanie tego, jak człowiek niszczy dzieło stworzenia – powiedział Guterres. Jego zdaniem, jest całkowicie naturalne, że dla wierzących niszczenie świata stworzonego stoi w całkowitej sprzeczności z wiarą.

Prezydent Polski dodał, że „ochrona klimatu jest naszym chrześcijańskim obowiązkiem”. Przypomniał również, że „zasada zrównoważonego rozwoju bardzo mocno wypływa z filozofii chrześcijańskiej”.

Czynnie w 24. Sesję Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych zaangażowała się także archidiecezja katowicka wraz z innymi Kościołami, które działają w Katowicach oraz okolicznych miastach. Przy COP24 powstała tzw. „Strefa duchowa”. Polegała ona na nieustannym towarzyszeniu obradom głównie przez modlitwę o które zapewniał metropolita katowicki abp Wiktor Skworc.

Pytany o organizację Szczytu Klimatycznego w Katowicach podkreśla, że „przy różnych okazjach apeluje, żeby to światowe wydarzenie otoczyć modlitwą”. - Wołajmy do Ducha Świętego, który potrafi jednoczyć ludzkie serca, żeby w Katowicach doszło do oczekiwanego konsensusu, żeby ten szczyt zakończył się konkretnymi zobowiązaniami – mówił podczas jednego z wywiadów.

W ramach Strefy Duchowej sprawowano również Eucharystie w różnych językach dla poszczególnych grup, które przyjechały na COP24 do Katowic. Zostały wyznaczone kościoły w których liturgia odbyła się w języku angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim czy włoskim. Nie zapomniano o nabożeństwach innych Kościołów. W ramach „strefy duchowej” istniała także możliwość uczestniczenia w liturgii prawosławnej, nabożeństwie luterańskim, metodystycznym oraz baptystycznym.

Wspólnie wyznawcy Chrystusa spotkali się na Centralnym Nabożeństwie Ekumenicznym w katowickiej archikatedrze Chrystusa Króla. Przewodniczył mu metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który podkreślił, że zadaniem człowieka jest w mocy Ducha Świętego zmieniać oblicze ziemi.

- Podejmujmy zatem trud porządkowania własnego podwórka (osobistego i kościelnego), co może być przekonującym przykładem dla innych. Naszym obowiązkiem jest też uderzać w wielki dzwon sumień, jeśli odpowiedzialnie myślimy o losach świata i człowieka; jeśli chcemy wzmacniać chrześcijańska duchowość, wolną od „obsesji konsumpcji”; jeśli chcemy wyzwolenia od niewoli praktycznego materializmu – powiedział.

Podczas nabożeństwa abp Skworc przypomniał, że tym co łączy wyznawców Chrystusa jest Duch Święty. – Jesteśmy Nim napełnieni, otrzymaliśmy Jego dary i charyzmaty – nie dla karmienia własnego egoizmu, przede wszystkim dla rozumnej służby Stwórcy i stworzeniu – powiedział.

W katowickiej katedrze homilię wygłosił także Anders Wejryd, emerytowany literański prymas Szwecji. Nawiązał do idei ekumenizmu jako więzi między tym, co prywatne a tym co wspólne, ludzkie i ekologiczne, Kościołem i społeczeństwem, historią, wizjami oraz dzisiejszą epoką.

W archidiecezji katowickiej trwały także naukowe przygotowania do Szczytu Klimatycznego. Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego zorganizował w przeddzień COP24 konferencję pt. „W trosce o wspólny dom. Chrześcijanin na drogach ekologii”. W jej trakcie abp Skworc zwrócił uwagę, że Kościół na Górnym Śląsku „popiera wszystkie działania rządowe i samorządowe, mające na celu poprawę jakości powietrza”.

– Popieramy poprzez budzenie świadomości we wspólnotach parafialnych, by unikać „małych” grzechów ekologicznych. Mobilizujemy duszpasterzy, by byli promotorami rozwiązań proekologicznych (…). Wydajemy pomoce i podręczniki promujące odpowiedzialny za środowisko styl życia oraz apelujemy do różnych podmiotów życia społecznego o właściwe, proekologiczne postawy i działania – wymieniał metropolita katowicki działania śląskiego Kościoła.

Na kilka dni przed rozpoczęciem Szczytu Klimatycznego Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej oraz Wydział Teologiczny zorganizowali Europejskie Spotkanie Młodych – PILGRIM. Uczestnikami spotkania była młodzież szkół ponadpodstawowych oraz studenci z Austrii, Czech, Słowacji, Ukrainy, Węgier, Rumunii, Polski oraz Indii.

Podczas spotkania młodzież z Austrii i Rumunii przekazała na ręce metropolity katowickiego „Manifest ekologiczny”, który jest wynikiem ostatnich 15 lat pracy i refleksji nad treściami proponowanymi przez PILGRIM. Został on podpisany przez przedstawicieli młodzieży z każdej ze szkół biorących udział w spotkaniu. Treść manifestu została także wręczona prezydentowi Katowic Marcinowi Krupie.

Szczyt klimatyczny zakończył się w sobotę, 15 grudnia, w późnych godzinach wieczornych przyjęciem końcowego dokumentu, który jest planem realizacji Porozumienia Paryskiego z 2015. Wzięło w nim udział ponad 20 tys. delegatów z całego świata, w tym przedstawiciele Stolicy Apostolskiej. Kolejny Szczyt Klimatyczny ma odbyć się w Chile.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem