Reklama

Refleksja w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości

Żołnierski przykład

2018-08-08 10:23

Adam Szewczyk
Edycja szczecińsko-kamieńska 32/2018, str. III

Adam Szewczyk
Warta honorowa przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie

Niedawno byliśmy z rodziną w Warszawie. Przy tej okazji postanowiliśmy pospacerować po naszej stolicy, odwiedzić charakterystyczne miejsca, ocenić skalę przeobrażeń jej wielkomiejskiego krajobrazu w zestawieniu z zapamiętanymi obrazami sprzed lat. Dżdżyste dni nie sprzyjały zbytnio sentymentalnym spacerom, jednak między kroplami deszczu też dużo można dostrzec. Istotnym punktem na trasie rodzinnego marszu po Warszawie był Grób Nieznanego Żołnierza na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 32/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
Polska patriotyzm Polska Polacy 100‑lecie niepodległości Grób Nieznanego Żołnierza

Winniśmy im cześć i pamięć

2018-05-16 11:24

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 20/2018, str. IV

W całym kraju w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski (3 maja) odbyły się uroczyste obchody 227. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Świętowano także w gminie Biszcza, gdzie na wydarzenie zaprosił wójt gminy i Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Biszczy

Joanna Ferens
Złożenie wieńców przy pomniku legionistów w Biszczy

Religijno-patriotyczne uroczystości rozpoczęły się od Eucharystii, którą w intencji ojczyzny sprawował proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Biszczy ks. Stanisław Bełz i ks. Zbigniew Gaca, który już na wstępie zachęcał do ufnego zawierzenia naszego kraju Matce Bożej, Królowej Polski. – Dzisiaj w sposób szczególny uciekajmy się do naszej Matki, Tej, która nieustannie nas chce prowadzić. Oddajmy Jej siebie, nasze rodziny i naszą ojczyznę, bo Ona sama prosiła o to w objawieniach z 14 sierpnia 1608 r. w Neapolu, gdzie powiedziała o. Juliuszowi Mancinellemu, że jest Matką i Królową Polski. Witam dzisiaj wszystkich, dla których Maryja w sposób szczególny jest Królową i wspólnie prośmy, aby Bóg przez Jej orędownictwo błogosławił naszemu krajowi. Oddajmy się dziś pod Jej obronę i wołajmy, by przyczyniała się za nami – wskazał.

Religijna tożsamość narodu

Ks. Stanisław Bełz w okolicznościowej homilii podkreślał, że religia i nasza polska tożsamość narodowa są ze sobą od zawsze nierozerwalnie związane. – Geneza tej dzisiejszej uroczystości, państwowej i kościelnej, pokazuje nam bardzo wyraźnie, że w Polsce nie można oddzielić polityki od religii. Wiara nie będzie u nas nigdy prywatną sprawą, tak jak polityka nigdy nie będzie wolna od różnych uwarunkowań religijnych. Kształtowanie się naszej świadomości narodowej na zawsze jest związane z naszą tożsamością religijną – podkreślił.

Po Eucharystii złożono wieńce przy pomniku poświęconym marszałkowi Piłsudskiemu i legionistom. Następnie głos zabrał wójt gminy Biszcza Zbigniew Pyczko. – Jesteśmy wspólnotą – wspólnotą gminy, powiatu, województwa – polskim narodem. Narodem, który pragnie być mocnym ogniwem Unii Europejskiej; narodem, który dumny jest ze swych dokonań, swojej historii, ze swych synów, którzy rozsławili naszą ojczyznę. Ten rok jest czasem szczególnym. Mamy za sobą i przed sobą wiele wydarzeń przypominających o odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Bierzmy udział w tych uroczystościach i nie żałujmy na nie poświęconego czasu, czasu wolności, która jest nam dana, a przez to ubogacimy swoje duchowe dziedzictwo i będziemy dziękować tym, którzy za naszą wolność oddawali swoje życie – wskazał.

Obecność ułanów

Swoją obecnością uroczystości uświetnił Szwadron Kawalerii im. 3. Pułku Ułanów Śląskich, który przeżywa w Biszczy czas swojego renesansu. Ułani są z entuzjazmem i radością przyjmowani, zarówno przez władze lokalne, jak i mieszkańców gminy. W podniosłej defiladzie uczestnicy wydarzenia udali się do sali widowiskowej GOKSiR, gdzie miała miejsce akademia okolicznościowa. Przed zgromadzoną publicznością wystąpiły lokalne zespoły ludowe, orkiestra dęta z Biszczy oraz dzieci z miejscowych szkół.

W Biłgoraju

Uroczystości trzeciomajowe zgromadziły również przedstawicieli władz samorządowych i środowisk kombatanckich, poczty sztandarowe oraz mieszkańców Biłgoraja. Na Mszy św. sprawowanej w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wszystkich zebranych powitał ks. dziekan Jerzy Kołtun.

– W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski stajemy do modlitwy w duchu wdzięczności za wielki dar, jaki Bóg nam zostawił, dając naszemu narodowi Maryję za Matkę. Módlmy się dziś za Polskę i Polaków, ponownie składając losy nas wszystkich w ręce Tej, która nie zawodzi i jest wielką chlubą naszego narodu – wskazał.

W miejscu pamięci

Po Eucharystii wszyscy udali się na pl. Wolności, gdzie przy pomniku Wdzięczności złożono wiązanki kwiatów oraz zgodnie z ceremoniałem wciągnięto flagę narodową na maszt i odśpiewano „Mazurek Dąbrowskiego”. Z okolicznościowym przemówieniem wystąpił historyk dr Adam Balicki. W rozmowie wyjaśniał znaczenie Konstytucji 3 maja dla naszej państwowości. – Dziś obchodzimy święto uchwalenia wyjątkowej konstytucji, która na przestrzeni ostatnich kilkuset lat ma szczególne znaczenie dla naszego narodu. Była to pierwsza konstytucja w Europie i była wyrazem troski o państwo, próbą ratowania upadającej Rzeczypospolitej. Twórcy Konstytucji 3 maja umieli się wznieść ponad dzielące ich różnice, wznieść na wyżyny swego intelektu i stworzyć dokument, który był osiągnięciem wyprzedzającym epokę – podkreśla.

Uroczystości zakończył koncert Biłgorajskiej Orkiestry Dętej im. Czesława Nizio, zaś za obecność i udział dziękował burmistrz Janusz Rosłan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Maksymilian Kolbe - prorok nowoczesności

O. Ignacy Kosmana OFMConv
Niedziela Ogólnopolska 42/2007, str. 26

ARCHIWUM NIEPOKALANOWA

Szczególny świadek swoich czasów i szczególne świadectwo, jakie pozostawił, każą mi myśleć o nim jak o wyjątkowym Proroku XX wieku - Proroku Nowoczesności.
Od początku był niezwyczajny. Znana jest opowieść matki Maksymiliana o dwóch koronach - białej i czerwonej... Widzenie dziecka, w którym Niepokalana przepowiedziała mu przyszłość męczeńską... A potem, kiedy wybrał habit zakonny Braci Mniejszych Konwentualnych - nieustannie udowadniał, że całym sobą jest franciszkaninem, „szalonym” franciszkaninem, który pragnie przemawiać - do brata mikrofonu, samolotu, do siostry maszyny drukarskiej.
Wszystko, cokolwiek rodziło się w jego głowie - choć z początku prawie bez szans na powodzenie - w końcu stawało się faktem. Ten piękny Niepokalanów niech będzie tego przykładem... ale i Wydawnictwo „Rycerza Niepokalanej”.

Jeszcze przed wojną jego „Rycerz Niepokalanej” ukazywał się w setkach tysięcy egzemplarzy... (rekord nakładu - to prawie milion). Pismo „Rycerz Niepokalanej”, wydawane przez Niepokalanów w 1937 r., mógł otrzymać prawie co piąty umiejący czytać obywatel Polski w wieku powyżej 16 lat. Działalność apostolską św. Maksymilian oparł na schemacie kultury masowej, która dopiero rozwijała się w nowoczesnych społeczeństwach. Telewizja wkraczała zaledwie w fazę doświadczeń, a św. Maksymilian myślał już o tym, jak ją włączyć w działalność apostolską. Kiedy na skutek działań wojennych Niepokalanów nie mógł normalnie pracować, jego Założyciel, szukając nowych sposobów działalności, wpadł na pomysł, by zakonnicy, po czterech lub pięciu, zamieszkiwali w miastach i wioskach, i tam apostołowali, zarabiając na utrzymanie własne i innych. Można tylko żałować, że ten nowatorski projekt nie został urzeczywistniony; mielibyśmy bowiem zakonników robotników, zanim pojawili się księża robotnicy we Francji, lub nowoczesnych katechistów, jakimi są dzisiaj członkowie neokatechumenatu (o. Leon Dyczewski OFMConv, „Charyzmat i duchowość”). Nastawienie ku przyszłości było charakterystyczną cechą św. Maksymiliana. W obawie, aby zakonnicy nie ulegli lękowi przed tym, co nowe, zostawił im niejako w testamencie polecenie, by dla szerzenia czci Niepokalanej wykorzystywali wszystko, „co się jeszcze kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc”.
Brat Maksymilian był w tych swoich wizjach niezwykle nowoczesny. Jak nikt przed nim, rozumiał, że przyszłość to media..., że Kościół musi się zmierzyć z tą szansą, ale i niebezpieczeństwem... W liście do o. Floriana Koziury, ówczesnego gwardiana Niepokalanowa, tak oto w 1931 r., o. Maksymilian z Japonii pisał: „...zdaje mi się, że w każdym kraju powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi najnowszymi nawet środkami, bo przecież wynalazki naprzód powinny służyć Jej, a potem do handlu, przemysłu, sportu itd. (więc prasa, a teraz to i radio nadawcze, filmy i w ogóle co jeszcze się kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc). Taki Niepokalanów może i sam też nowsze sposoby skuteczniejsze wynajdywać i stosować”.

Wiemy dziś bardzo dobrze, jaka jest siła mediów i ich władza... Ale tam, gdzie jest władza, czai się zło...
Kto wie, czy w ogóle potrzebne byłyby dziś rozmowy o przemocy na ekranach TV, o szkodliwym działaniu gier komputerowych itd., gdyby potęgę postępu cywilizacyjnego oswoić i oddać w służbę myślenia według wartości, myślenia po Bożemu...
Gdzie nie ma Boga - tam są bożki...
O. Maksymilian rozumiał, że technika potrzebuje szczególnej ewangelizacji.
Dzisiaj wiemy, że komputer to też „brat najmniejszy” i trzeba go pokochać. Trzeba o niego dbać... bo inaczej wymknie się spod kontroli i może być już za późno... Pozostawienie cywilizacji na pastwę losu może się obrócić przeciw nam samym... i uczynić ją cywilizacją śmierci.
Nie trzeba było długo czekać i mamy skutki tej pozostawionej swojemu losowi karuzeli postępu... Trzynastoletni chłopcy zabijają - z nudów - bezdomnego w parku... Tak po prostu... Może nie przyszło im do głowy, że nie będzie można kliknąć myszą i wszystko zniknie... i zaczniemy grać jeszcze raz... od początku.
Człowiek został zabity... przez 13-letnie dzieci, podobno z dobrych rodzin...
A o. Maksymilian marzył o lotnisku w Niepokalanowie i o radiu... Mamy dziś i radio, i TV.
I nawet skromne lotnisko dla helikoptera... Mamy nawet Festiwal, Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów... Wszystko to mamy i tym bardziej rozumiemy, jak bardzo nowoczesny, proroczy w swoim przewidywaniu przyszłości był ten chory i utrudzony Franciszkanin.
Św. Maksymilian był prorokiem o wielkiej przenikliwości widzenia spraw ludzkich... Jeszcze zanim zaczęła się wojna o dusze tych, którzy tak naiwnie idą na całość w „raj” internetowych możliwości - już wiedział i pracował na rzecz chrystianizacji świata techniki, na rzecz ewangelizacji środków przekazu.
Kościół przez całe wieki bronił się przed odkryciami nauki... Dzisiaj powiemy, że był wsteczny, że hamował postęp... być może, ale czy ten postęp nie przyniósł człowiekowi więcej rozpaczy niż nadziei...
Dzisiaj Kościół mówi: nic, co ludzkie, nie jest mi obce... ale najbardziej ludzkie jest to, co pochodzi od Chrystusa... Miłość... Bycie dla innych.

Dlatego cieszmy się postępem w medycynie... wielu z nas zapewne zakończyłoby ziemski żywot znacznie wcześniej, gdyby nie niebywałe wprost osiągnięcia nauk medycznych. Cieszmy się tym, że świat zmalał i stał się globalną wioską, bo staniemy się sobie bliżsi i bardziej zachwyci nas nasza inność, cieszmy się możliwościami internetu, bo ułatwią życie ludziom chorym i starym... Zakupy do domu i na zamówienie to dla niepełnosprawnych rzecz nie do pogardzenia... Cieszmy się radiem, bo wielu ludzi chorych i cierpiących może słuchać Mszy św., rekolekcji... Cieszmy się wreszcie TV - bo dzięki jej pośrednictwu udało się pomóc wielu ludziom okrutnie doświadczonym przez życie.
I w ogóle cieszmy się, bo radość to jedna z najważniejszych cnót chrześcijańskich.
A zabawa i rozrywka zbliżają ludzi. Po prostu - po franciszkańsku cieszmy się wszystkim, co na tym świecie dzięki nam może stać się bardziej „Boże”, służące człowiekowi i jego dobru.
Powołaniem naszym jest czynić kosmos wszędzie tam, gdzie napotykamy chaos. Czynić tak, abyśmy potem mogli powiedzieć: - To jest dobre...
„Właściwie na tym tak naprawdę polegała działalność wszystkich, których nazywamy świętymi, działalność wielkich tego świata... Oni zbliżają świat do BOGA.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Szal: nowe życie jest możliwe

2018-08-14 20:56

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Nowe życie jest możliwe – powiedział abp Adam Szal, który 14 sierpnia przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. Na zakończenie liturgii metropolita przemyski udzielił specjalnego błogosławieństwa papieskiego.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

– Nowe życie jest możliwe. Oby to pielgrzymowanie odnowiło w nas nowe życie. To takie piękne i w pewien sposób dla duszpasterzy wzruszające, kiedy widać was tutaj obecnych na Mszy świętej, kiedy przystępujecie do komunii świętej – powiedział abp Szal.

– To jest najpiękniejszy efekt naszego pielgrzymowania, naszego kultu, którym otaczamy Matkę Najświętszą. Ona najbardziej cieszy się, jeżeli widzi nas walczących z grzechem, ze słabościami, z namiętnościami, z nałogami i przystępującymi po spowiedzi świętej do komunii – kontynuował.

Metropolita przemyski zachęcał pątników, aby po powrocie do domów „wprowadzali nowość polegającą na życiu w łasce uświęcającej”. Zauważył, że szatan będzie się starał wyrwać ich z „kręgu oddziaływania Chrystusa”. – Aby stać się nowym człowiekiem, aby wejść na drogę nowego życia razem z Maryją, trzeba niszczyć jego głowę, czyli to, co jest w nas złego, to co nie da się pogodzić z życiem świętym – wskazywał.

Abp Szal przypomniał także postać św. Maksymiliana Kolbego, który poświęcił swoje życie za innego człowieka. Przywołał homilię św. Jana Pawła II, który podczas kanonizacji o. Maksymiliana mówił, że swoją postawą potwierdził on „prawo Stwórcy do życia niewinnego człowieka” oraz „dał świadectwo Chrystusowi i miłości”.

– Teraz pozostaje dla nas dzieło do zrealizowania: by dać świadectwo nowego życia, by bronić życia. By swoje życie duchowe, nadprzyrodzone rozwijać przez troskę o łaskę uświęcającą, by szanować życie swoje, swoich bliźnich, także tych nienarodzonych, by szanować życie ludzi doświadczonych cierpieniem – podkreślił.

Kaznodzieja zaznaczył, że Bóg, prezentując plan zbawienia, czeka na aprobatę ze strony człowieka. – To rzecz niezwykła jak bardzo Pan Bóg jest delikatny w podejściu do każdego nas. Czeka na akt naszej woli, abyśmy podjęli to, co On dla naszego dobrego zaplanował, żebyśmy podjęli to Boże orędzie, które On do nas kieruje – mówił.

Wielki Odpust Kalwaryjski Wniebowzięcia Matki Bożej rozpoczął się 11 sierpnia. Większość grup pielgrzymkowych przyszło do Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej 12 sierpnia.

W kolejnych dniach pielgrzymi uczestniczyli w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, czyli Dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważali pogrzeb Matki Bożej, a 14 sierpnia – Mękę Pana Jezusa. W czasie tych nabożeństw pątnicy przemierzają wyznaczone trasy między kapliczkami, rozmieszczonymi na okolicznych wzgórzach. Prowadzą one przez las, łąki oraz rzekę Wiar.

W tym roku odpustowi towarzyszą uroczystości jubileuszowe 350-lecia kultu w tym miejscu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem