Reklama

Bolszewika bij

2018-08-08 10:23

Witold Dudziński
Edycja warszawska 32/2018, str. VI

Wikimedia Commons
Józef Piłsudski nad mapą w okresie bitwy warszawskiej

Rywalizacja nowych państw o sporne ziemie stała się tuż po zakończeniu I wojny światowej przyczyną kilku wojen. W wyniku największej z nich łupem bolszewików mogła paść Warszawa

Euforia po zdobyciu w końcu 1918 r. niepodległości była w Polsce ogromna, ale wielu sen z powiek spędzał fakt, że odzyskana ojczyzna nie miała konkretnych granic, administracji, skarbu i wojska. Tymczasem Polska i jej sąsiedzi mieli wyraźne rozbieżne interesy i oczekiwania terytorialne. Ta rywalizacja musiała stać się przyczyną zbrojnych starć.

Szczególnie trudna sytuacja była na Wschodzie, gdzie Polska przeszkadzała bolszewikom, łaknącym nowych ziem i eksportu rewolucji na Zachód. Gdy wojna z bolszewikami zaczynała się, przewidywano, że łatwo nie będzie, ale nikt nie spodziewał się aż takich zwrotów akcji. Polacy szybko zdobyli Kijów, ale wkrótce, bolszewików zatrzymano dopiero na przedpolach Warszawy.

Na całego

Wojna, która zaczęła się bez wypowiedzenia wojny w połowie lutego 1919 r. od zwycięskiej dla Polaków potyczki w Mostach nad Niemnem niewielkich oddziałów polskich i bolszewickich, długo miała ograniczony zasięg, a obie strony zbierały siły do ostatecznej rozprawy. Dopiero wiosną 1920 r. wybuchła na całego.

Reklama

To wydawało się nieprawdopodobne: dwa tygodnie po rozpoczęciu 25 kwietnia 1920 r. ofensywy na Ukrainie, nazywanej potem Wyprawą Kijowską, polskie wojska, z towarzyszącymi im ukraińskimi oddziałami atamana Semena Petlury, bez większych przeszkód dotarły do Kijowa i 7 maja zajęły miasto.

Spotkało się to z entuzjastycznym przyjęciem polskiego społeczeństwa. Na początku maja 1920 r. do naczelnika Józefa Piłsudskiego, dowodzącego wyprawą, dotarł telegram z Sejmu. „Wieść o świetnym zwycięstwie, jakie odnosi żołnierz polski pod Twoim, Naczelniku, dowództwem, napawa radosną dumą cały naród polski” – pisali posłowie.

Szlak Chrobrego

Sukces świętowano w Warszawie 18 maja wielkimi uroczystościami, odbywającymi się m.in. na placu Trzech Krzyży. Przyjechał Piłsudski, zorganizowano mu przyjęcie państwowe, wziął udział w uroczystej Mszy św. w kościele św. Aleksandra.

Witając go, Wojciech Trąmpczyński, marszałek Sejmu, nie krył euforii. – Sejm przez usta moje wita cię, wodzu naczelny, wracającego ze szlaku Bolesława Chrobrego. Od czasów Kircholmu i Chocimia naród polski takich triumfów oręża swego nie przeżywał – mówił.

Telegram i przemówienie Marszałka nie wskazywały oczywiście wszystkich okoliczności wyprawy. Także o tym, że bolszewicy, zajęci walkami w innych rejonach imperium, wystawili na Ukrainie znacznie mniejsze siły niż Polacy, że byli nękani buntami i dezercją, że wycofywali się, by odpowiedzieć w odpowiedniej chwili.

Droga powrotna

Już w tydzień po zajęciu Kijowa przez Polaków i Ukraińców Armia Czerwona rozpoczęła kontrnatarcie, które – choć początkowo odparte – zmusiło wojska polskie do odwrotu. Bolszewicy zajęli Żytomierz, obległy Lwów i coraz bardziej zagrażały Warszawie. Jak powiedział pewien weteran, cytowany przez Normana Daviesa w pracy na temat wojny polsko-bolszewickiej, „pędziliśmy przez całą drogę do Kijowa i pędziliśmy przez całą drogę powrotną”.

Na początku lipca padły sławetne słowa, wzywające do ostatecznej rozprawy z Polską. „Ponad martwym ciałem białej Polski jaśnieje droga ku ogólnoświatowej pożodze. Na naszych bagnetach poniesiemy szczęście i pokój ludzkości pełnej mozołu. Na zachód! Wybiła godzina ataku” – pisał w rozkazie bolszewicki dowódca Michaił Tuchaczewski.

Na przełomie lipca i sierpnia dzienny postęp rosyjskich wojsk wynosił 20 km. 3 sierpnia bolszewicy zainstalowali w Białymstoku marionetkowy polski rząd, który czekał na plebanii w Wyszkowie na zajęcie Warszawy przez bolszewików.

Punkt zwrotny

Choć do walki z bolszewicką inwazją zmobilizowano wszystkie środki i ludzi – armię zasilił pobór rekrutów z kolejnych roczników – 1890-1901 – wszystko to było za mało. Na początku lipca zaczął się werbunek do stworzonej właśnie Armii Ochotniczej, dowodzonej przez gen. Józefa Hallera, ze sztabem w gmachu Politechniki Warszawskiej.

Warszawiacy zachowywali się patriotycznie. W końcu lipca powstał Rząd Obrony Narodowej, na czele z ludowcem Wincentym Witosem, powołano też Straż Obywatelską, której zadaniem było pilnowanie porządku i bezpieczeństwa. Obrońcy Warszawy mogli liczyć na wsparcie różnych komitetów społecznych: członkowie Związku Ziemian opiekowali się rannymi i chorymi żołnierzami, Nauczycielski Związek Obrony Państwa dożywiał żołnierzy, dowożąc posiłki do okopów.

W połowie sierpnia 1920 r. na kierunku warszawskim stosunek sił bolszewickich do polskich wynosił 3 do 1, choć na południowym – co było, jak się okaże, brzemienne w skutkach, już 5 do 1 na korzyść Polaków. W planach bolszewików, losy wojny miały się rozstrzygnąć w stolicy Polski.

Pod Radzyminem

Bitwa o Warszawę rozpoczęła się 13 sierpnia 1920 r. uderzeniem wojsk bolszewickich pod Radzyminem. W następnych dniach ta miejscowość przechodziła z rąk do rąk. Do 16 sierpnia walki toczyły się też w rejonie Modlina i nad Wkrą. W tym samym dniu nastąpił atak czterech polskich dywizji znad Wieprza, który był wielkim zaskoczeniem dla bolszewików, przekonanych o szybkim ostatecznym sukcesie. Ujawniło się też zmęczenie wojsk Tuchaczewskiego.

– Najwyraźniej nie docenili zdolności manewrowych polskiego wojska, a przede wszystkim rozpoznania radiotechnicznego, które umożliwiało odczytywać depesze wroga – ocenia dr Marek Rezler, autor prac na temat wojny. Zwrot akcji był ogromny. Już 18 sierpnia polskie siły mogły przegrupować się dla pościgu cofających się armii bolszewickich. Ciężar wojny powoli przenosił się na Podlasie. Bitwa o Warszawę była wygrana, Polska obroniła odzyskaną w listopadzie 1918 r. niepodległość.

– Odium tej wojny, zakończonej Traktatem Ryskim pół roku później, długo jeszcze było żywe w Armii Czerwonej – zwraca uwagę Marek Rezler. Pośrednio znalazło to wyraz w losach polskich oficerów, którzy dostali się do sowieckiej niewoli dwadzieścia lat później.

Cud nad Wisłą

Choć polskie siły biorące udział w tej batalii były nie mniejsze niż bolszewickie, ale za to były przemęczone, wyczerpane fizycznie, psychicznie i mentalnie kilkugodniowym pospiesznym odwrotem i ponoszonymi stratami. Upadek Warszawy w sierpniu 1920 r. nie był przesądzony, ale bardzo prawdopodobny.

„Gdyby Bitwa pod Warszawą zakończyła się zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem najmniejszych wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji” – pisał Vincent D’Abernon, szef brytyjskiej misji w Polsce.

Badacze Bitwy Warszawskiej, nazywanej często Cudem nad Wisłą, są na ogół zgodni: decydowała o dalszym losie polskiego państwa. Natomiast plan wzniecenia rewolucji na Zachodzie w 1920 r. – jak dziś twierdzą badacze – był nierealny. Taka szansa była rok wcześniej w czasie rewolucji w Niemczech, która jednak szybko została stłumiona.

Tagi:
Józef Piłsudski Cud nad Wisłą I wojna światowa

Marszałek Józef Piłsudski w Baszni Dolnej

2018-11-21 10:49

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 47/2018, str. IV

Adam Łazar
Odsłonięcie pomnika Józefa Piłsudskiego

Dzień 10 listopada 2018 r. był ważnym dniem w dziejach wsi Basznia Dolna, wzmiankowanej w źródłach historycznych już w 1444 r. W roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości odsłonięto tam pomnik marszałka Piłsudskiego. W parafialnej świątyni św. Andrzeja Boboli Mszę św. w intencji Ojczyzny sprawował proboszcz ks. Leszek Bruśniak. Homilię wygłosił dziekan dekanatu Lubaczów ks. kan. Andrzej Stopyra: – Kościół jest nieodłączną częścią Ojczyzny. Ci, którzy tworzą Ojczyznę, tworzą i Kościół. Los Ojczyzny związany jest z losem Kościoła, który był i jest zawsze z narodem. Ojczyzna jest dla ludzi darem Boga. Kościół ma obowiązek przypominać, zachęcać, modlić się z narodem za tych, którzy oddali życie za Ojczyznę. Kaznodzieja przypomniał zasługi marszałka Piłsudskiego, którego pomnik zostanie odsłonięty w Baszni oraz lokalnych bohaterów ziemi lubaczowskiej walczących o niepodległość.

Przy pomniku

Uczestnicy uroczystości przeszli następnie z kościoła do parku. Orszak składający się z: orkiestry, pocztów sztandarowych, wojska, harcerzy, władz, mieszkańców i gości był patriotycznym pochodem idącym na spotkanie z marszałkiem Józefem Piłsudskim. Przy jego pomniku żołnierski poczet wciągnął na maszt flagę, a okolicznościowe przemówienie wygłosił wójt gminy Lubaczów Wiesław Kapel. Przypomniał, że Rada Gminy Wiejskiej Lubaczów 13 kwietnia 1935 r. rozpatrzyła wniosek Zarządu Gminy o nadaniu Józefowi Piłsudskiemu tytułu Honorowego Obywatela gminy Lubaczów. W uzasadnieniu podkreślono znaczenie czynu niepodległościowego Marszałka oraz jego zasługi dla państwa jako organizatora, męża stanu i polityka. W chwili, gdy ówczesna gmina Lubaczów zamierzała uczcić wybitnego Polaka, Marszałek był już nieuleczalnie chory. Zmarł miesiąc później, w Warszawie 12 maja 1935 r.

W uznaniu zasług

– Jako spadkobiercy dążeń naszych przodków, w roku wielkiego jubileuszu odzyskania przez Polskę niepodległości, dla podkreślenia zaangażowania marszałka Józefa Piłsudskiego w odzyskanie przez Polskę wolności i budowanie trwałych struktur państwa, samorząd gminy Lubaczów postanowił ufundować pomnik z popiersiem marszałka, który za chwilę zostanie odsłonięty i poświęcony w Parku Wiejskim w Baszni Dolnej. Inicjatywa samorządu gminy Lubaczów w zakresie budowy pomnika spotkała się z aprobatą Instytutu Pamięci Narodowej, oddziału rzeszowskiego i kierownictwa w Warszawie. To właśnie przy pomocy środków IPN mógł zostać zrealizowany ten symbol naszej pamięci. Projektantem i wykonawcą pomnika był nasz rodak, lubaczowianin, Marek Dryniak, adiunkt Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a prace budowlane wykonała firma „Bud-Han” Mariana Sopla z Lubaczowa – powiedział Wiesław Kapel.

Tomasz Bereza z IPN odczytał list dyrektora rzeszowkiego IPN Dariusza Iwaneczko, w którym podkreślił zasługi Józefa Piłsudskiego i wyraził uznanie dla inicjatywy upamiętnienia tego wielkiego męża stanu pomnikiem w Baszni. „Moja radość jest tym większa, że do powstania popiersia marszałka Józefa Piłsudskiego przyczynił się także Instytut Pamięci Narodowej” – napisał Dariusz Iwaneczko.

– Nasza ziemia lubaczowska ma szczególny tytuł do tego, by za Polskę się modlić. I tak to czynimy w konkatedrze i innych miejscach, a dzisiaj w Baszni. Modlimy się za spokój duszy marszałka Piłsudskiego i za wszystkich mieszkańców ziemi lubaczowskiej, którzy złożyli życie na ołtarzu Ojczyzny – powiedział ks. Andrzej Stopyra i dodał: – Spraw, Panie Boże, niech ci, którzy wokół tego pomnika będą się gromadzić, mieli jedno serce i jednego ducha, aby przez modlitwy i służenie braciom przyczyniali się do wzrostu Kościoła i pomyślności Ojczyzny.

Kompania honorowa 34. Batalionu Lekkiej Piechoty w Jarosławiu z 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej w Rzeszowie przeprowadziła Apel Pamięci, który odczytał por. Lesław Słoma i oddała salwę honorową. Orkiestra Dęta Ochotniczej Straży Pożarnej w Łopuszce Wielkiej zagrała „My, Pierwsza Brygada”. Ona też uświetniła liturgię Mszy św. w kościele i całą uroczystość. Przedstawiciele społeczności posadzili w parku dąb niepodległości, a montaż słowno-muzyczny pt. „Niepodległa” przedstawili uczniowie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Baszni Dolnej pod kierownictwem Jadwigi Wacnik i Teresy Korzeń.

Warto dodać, że już 8 listopada w Młodowie odbyła się uroczysta sesja Rady Gminy Lubaczów, na której historyk Zygmunt Kubrak wygłosił wykład na temat: „Bohaterowie walk o niepodległość ziemi lubaczowskiej”. Radni podjęli uchwałę o wpisaniu do Księgi Pamiątkowej Gminy Lubaczów trzech zasłużonych bohaterów pochodzących z dzisiejszej Karolówki: Karola Baumana, Karola Sandera i Karola Świstowicza. Otwarto także ścieżkę edukacyjną w Parku Niepodległości w Karolówce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalisz: pozłacana lilia dla św. Józefa jako wotum wdzięczności

2019-03-19 20:05

ek / Kalisz (KAI)

W postawie św. Józefa zadziwia nas atmosfera spokoju, ciszy i milczenia – mówił generał zakonu paulinów o. Arnold Chrapkowski, który przewodniczył Mszy św. odpustowej w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Podczas sumy biskup kaliski Edward Janiak, duchowieństwo i wierni ofiarowali św. Józefowi pozłacaną lilię z elementami bursztynu jako wotum wdzięczności za łaski otrzymane w Nadzwyczajnym Roku Świętego Józefa Kaliskiego.

pl.wikipedia.org
Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu

Kustosz kaliskiej bazyliki ks. prał. Jacek Plota witając o. Arnolda Chrapkowskiego podkreślał, że istnieje wiele wątków mówiących o ścisłej więzi Jasnej Góry z Kaliszem. Spośród nich wymienił o. Augustyna Kordeckiego urodzonego w Szczytnikach, najstarszą pieszą pielgrzymkę „Od Józefa do Maryi i od Maryi do Józefa”, czy współcześnie powołanie o. Łukasza Buzuna, ówczesnego przeora Jasnej Góry na biskupa pomocniczego diecezji kaliskiej.

Kustosz przypomniał, że we wtorek mija szósta rocznica inauguracji pontyfikatu papieża Franciszka, który jako wierny czciciel św. Józefa ofiarował złoty pierścień dla św. Józefa Kaliskiego i podniósł kaliskie miejsce czci św. Józefa do godności Narodowego Sanktuarium.

W homilii generał zakonu paulinów wskazał na św. Józefa jako męża mocnej i żywej wiary. – Tylko dzięki takiej wierze człowiek jest w stanie przyjąć Boga – powiedział kaznodzieja. Zaakcentował, że w postawie św. Józefa zadziwia atmosfera spokoju, ciszy i milczenia. – Józef czynił słowa, wypełniając je w swoich działaniach. Nie modne plany, pomysły, burze mózgów, ale słowo, za którym idzie konkretne działanie. Trzeba więcej Słowa Bożego a mniej ludzkich słów – stwierdził celebrans.

Przywołał miejsce Cotignac we Francji, gdzie w 1660 r. św. Józef objawił się prostemu rolnikowi wypowiadając słowa „Jestem Józef. Podnieś skałę, a będziesz pił”. Przekonywał, że cała historia św. Józefa i wydarzenia z Francji pokazują, że św. Józef nieustannie wskazuje Tego, który jest odwiecznym „źródłem wody żywej”.

Po komunii św. w kaplicy Cudownego Obrazu św. Józefa Kaliskiego biskup kaliski Edward Janiak zawierzył patronowi całą wspólnotę diecezji kaliskiej oraz pielgrzymów – wiernych czcicieli św. Józefa. Biskup poświęcił też pozłacaną lilię z elementami bursztynu, ofiarowaną jako wotum wdzięczności za łaski otrzymane w Nadzwyczajnym Roku Świętego Józefa Kaliskiego.

Wraz z o. Arnoldem Chrapkowskim modlili się biskup kaliski Edward Janiak, biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun, kilkudziesięciu kapłanów oraz licznie zgromadzeni diecezjanie i pielgrzymi z całej Polski.

W Sanktuarium św. Józefa znajduje się cudowny obraz Świętej Rodziny nieznanego autora, namalowany ok. 1673 r., w którym szczególną część odbiera św. Józef. Obraz został ukoronowany koronami papieskimi 15 maja 1796 r. W 1985 r. miała miejsce rekoronacja obrazu Świętej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Peregrynacja obrazu św. Józefa w Żarach

2019-03-19 22:45

Kamil Krasowski

18 i 19 marca obraz św. Józefa z sanktuarium w Kaliszu nawiedził parafię św. Józefa w Żarach. Pierwszego dnia odbyły się tam Msza św. odpustowa ku czci św. Józefa Oblubieńca, a po niej spotkanie ewangelizacyjno - modlitewne dla mężczyzn w kościele.

facebook/Parafia św. Józefa w Żarach
Blok ewangelizacyjno-modlitewny "Milczeć, walczyć, kochać" w kościele św. Józefa w Żarach
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Żarach. Blok ewangelizacyjno-modlitewny
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem