Reklama

Bliżej Boga Pielgrzymowałam z góralami

2018-08-21 12:26

Agnieszka Czajkowska
Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 13-15

Krzysztof Świertok
Górale wkroczyli na Jasną Górę w uroczystych strojach i zanieśli Królowej Polski „papieskie” róże

Do gatunku truizmów należy stwierdzenie, że niezbywalnym elementem góralskiej tożsamości jest głęboka i otwarcie manifestowana wiara katolicka. Ceprom bardzo łatwo się ogląda nie tak dawne przecież obrazki z pożegnań św. Jana Pawła II, podczas których mieszkańcy Podhala rzewnie grają swoje tradycyjne melodie do słów bezpośrednio i bardzo konkretnie wyrażających miłość, tęsknotę i żal za Ojcem Świętym. Niejednemu z nas kręci się w oku łza, niejeden zachwyca się oryginalną barwą głosów czy ekspresją amatorskich często wykonawców. Gorzej przychodzi nam publicznie okazywać swoje przywiązanie do katolicyzmu. Religijność nie sprzedaje się łatwo w mediach, toteż nie bardzo jest w cenie we współczesnym świecie

Znana z teorii kulturowych semantyka góra – dół, która porządkuje rzeczywistość pod względem wartości, i w przypadku geografii Polski ma znaczenie. Kto obserwuje wejście pielgrzymki góralskiej na Jasną Górę, może nabrać przekonania, że na południu naszego kraju łatwiej kochać Boga. Spod Gubałówki czy Babiej Góry jest przecież do Niego bliżej.

Barwne i dźwięczne widowisko, które można było 31 lipca tego roku oglądać w Alejach, jest jak „finis coronat opus” – wieńczy dzieło trudnej, wielodniowej wędrówki podejmowanej rokrocznie przez około tysiąc osób, które z urzędników, nauczycieli, lekarzy, budowlańców czy uczniów i studentów na osiem letnich dni stają się jasnogórskimi pielgrzymami. To status zupełnie odmienny od pozycji, którą zajmujemy na co dzień. Na pielgrzymce nie liczą się wykonywane obowiązki, zajmowane stanowisko, stan majątkowy, pozycja społeczna. Kto chce podjąć trudną wędrówkę, musi pożegnać się z pielęgnowanym cały rok wyobrażeniem na swój temat, z normalnie noszonym strojem czy makijażem i fryzurą, osiąganymi niemałym trudem i kosztem. Od 23 do 31 lipca wszyscy jesteśmy równi sobie – mamy przepisowe skromne ubrania, ważna staje się wygoda, a ułożenie włosów samo się zniszczy pod wpływem potu czy ulewy.

W doborowym towarzystwie

Tradycyjnie na góralską pielgrzymkę do Matki Bożej Częstochowskiej wyruszają cztery grupy. Trzy: niebieska nowotarska, żółta bachledówczańska i zielona orawska zaczynają wędrówkę 23 lipca. Czwarta, rabczańska, z białymi chustami, rusza dzień później. Razem z dziewięciorgiem częstochowian z parafii pw. św. Siostry Faustyny Dziewicy, pod wodzą weterana góralskich pielgrzymek – ks. Wojciecha, dołączam do grupy rabczańskiej. Czuję się wyróżniona. Nie każdy może wędrować w tak doborowym towarzystwie!

Reklama

W przeddzień pielgrzymki jedziemy do miejsca wymarszu, by tam zanocować. To przedsmak tego, co nas będzie czekać po drodze. Przez osiem dni nieznajomi ludzie będą otwierać przed nami swoje domy, dzielić się tym, co mają, traktować jak wyczekiwanych gości. W Rabce, zanim jeszcze podjęłam trud wędrówki, znalazłam otwartych i serdecznych gospodarzy, doświadczonych pielgrzymów, którzy wiedzą, co dla piechura jest najważniejsze. W ich domu nocuję już drugi raz. I tym razem czekało na mnie wygodne łóżko, czyściutka toaleta, znakomity posiłek i przede wszystkim przyjacielska rozmowa.

Ci, którzy chodzą w kompanii od kilku bądź kilkudziesięciu lat, na całej trasie mają „swoje” noclegi. Długo na to pracowali – odwdzięczając się modlitwą, życzeniami świątecznymi słanymi po pielgrzymce, kontaktami utrzymywanymi nie tylko okazjonalnie. Czasem, by zyskać serce gospodarzy i ich zaproszenie na przyszły rok, wystarczy nie zostawić po sobie bałaganu i uśmiechać się.

Wędrówkę rozpoczynamy 24 lipca rano, po Mszy św., na którą przychodzi, kto może – rodziny pielgrzymów, ich znajomi, koledzy z pracy. Kościół pw. św. Marii Magdaleny w Rabce huczy od głośnych śpiewów i natchnionych modlitw o szczęśliwy przebieg peregrynacji, o opiekę Matki Bożej i patronów kolejnych dni, szczególnie św. Jakuba i św. Krzysztofa, o bogate owoce podejmowanych przez nas rekolekcji w drodze. O ósmej bagaże już załadowane do ciężarówki, która będzie je wozić do miejsc noclegu, a ja przypominam sobie, że nie wzięłam żelaznego wyposażenia pielgrzyma – kubka i łyżki! Śpiwór i karimatę mam, stare wygodne buty i pelerynę przeciwdeszczową spakowałam, pocieszam się, że kubek na razie nie będzie potrzebny. Gościnni gospodarze pierwszych postojów i noclegów zadbają, by nie brakowało nam niczego. Garnuszek ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus kupię podczas odpoczynku w Kalwarii Zebrzydowskiej. Przyda się na dalsze dni wędrówki i będzie pamiątką z tego niezwykłego miejsca.

Kto podejmuje wędrówkę po raz pierwszy, dziwi się wszystkiemu – wszechobecnemu uśmiechowi i życzliwości obcych osób, które idą obok; modlitewnemu skupieniu, które osiąga się z łatwością mimo hałasu przejeżdżających obok ciężarówek; liczbie kilometrów, które przechodzi się bez większych problemów podczas spiekoty czy ulewnych deszczy. Ja idę drugi raz i wiem, na co się piszę – na wysiłek, trudności, zmęczenie, ciążenie plecaka z podręczną karimatą i wodą do picia podczas drogi, tuby, przez którą słychać głoszone konferencje, różańce, koronki i piosenki wykonywane przez grupę muzyczną, na niepewność noclegu, którego na bieżąco szukają nam kwatermistrzowie i... na niewymowne szczęście, które buduje wędrowna wspólnota ludzi oraz niezwykła jedność w ponawianej co dnia modlitwie.

Pielgrzymkowy reżim

Podczas drogi trzymam się kabelka, tak jest łatwiej zachować stałe miejsce w marszu. Przeciągnięty od pierwszej tuby po ostatnią, czwartą, nie tylko umożliwia zachowanie łączności między głośnikami, ale też zapewnia bezpieczeństwo. Niesiony przez pielgrzymów, odgradza ich od środka jezdni, pilnuje, by nikt nie wchodził na część przeznaczoną dla jadących z przeciwka samochodów (wielu kierowców trąbi z aprobatą, tylko niektórzy krzywią się na nas, powodujemy w końcu utrudnienia w ruchu). Prawo do przemieszczania się poza kolumną mają jedynie osoby funkcyjne – wyposażony we wszelkie możliwe uprawnienia przewodnik – u nas brat Krzysztof – i porządkowi. To oni kierują ruchem, zatrzymują samochody na skrzyżowaniach, dbają, byśmy się zbytnio nie rozwlekali, poganiają, gdy tempo marszu słabnie. Ubrani w pomarańczowe odblaskowe kamizelki i wyposażeni w krótkofalówki i lizaki często biegają tam i z powrotem wzdłuż idącej pielgrzymki, jakby zmęczenie wcale ich nie dotykało. Patrzymy na to z podziwem, zwłaszcza podczas pierwszych dni, kiedy droga najczęściej wiedzie pod górę i nogi jeszcze nie przyzwyczaiły się do prawie trzydziestokilometrowych dystansów, które trzeba pokonać.

Porządek dnia na pielgrzymce jest stały. Wymarsz zaczynamy wczesnym rankiem, czasem nawet o szóstej. Do tego czasu nasze bagaże muszą się znaleźć na ciężarówce, a my mamy mieć pełne żołądki i załatwione potrzeby czystości. O posiłki dbają gospodarze, którzy zgodzili się przyjąć nas na noc. Najczęściej jesteśmy zaskoczeni sytym i smacznym jedzeniem i najlepszym miejscem w domu, które dla nas szykują do spania. Odwdzięczamy się zapewnieniem o modlitwie w określonych intencjach, a także rozmową. Wielu z goszczących nas ludzi ma wielką potrzebę konfrontacji doświadczeń, nieraz chcą się najzwyczajniej podzielić z nami swoimi troskami. Pogaduszki często trwają do późnej nocy. Ofiarujemy swoją uwagę i czas, wiedząc, że jest to dziś towar najbardziej deficytowy. Krótkie noce będziemy odsypiać na postojach – koc na trawniku obok kościoła jest najlepszym miejscem wypoczynku. W żadnej innej sytuacji nie zdobędziemy się na bezkarne wylegiwanie się na ziemi w miejscu publicznym...

W pielgrzymkowe poranki, kiedy ważna jest punktualność i dyscyplina, a także uczestnictwo w modlitwie, nieobowiązkowy jest jedynie uśmiech – w regulaminie nie ma o nim mowy. Mimo to pojawia się każdego dnia u wszystkich. Towarzyszy wymienianiu uwag na temat odbytego noclegu, rachunkowi pęcherzy i odcisków, przewidywaniom na temat pogody. Łagodzi niedogodności i sprzyja nawiązywaniu kontaktów ze współuczestnikami wędrówki. Sprawia, że po kilku dniach czujemy się w grupie dobrze i prawie rodzinnie.

Niezliczone są prośby do Bożej Matki

Każdego dnia rano wyruszamy z modlitwą, po pacierzu przychodzi czas na Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Śpiewamy je „kiedy ranne wstają zorze” i jest to jeden z najprzyjemniejszych elementów wędrówki. Kto nie lubi domniemanej monotonii Godzinek i gubi się w ich kolejnych strofach, powinien spróbować pielgrzymki. Nie ma lepszego akompaniamentu do pospiesznych kroków, stawianych z rana, po przespanej nocy, i nie znajdzie się lepszego wykładu na temat roli i znaczenia Maryi w naszej wierze.

Po kolejnych postojach przychodzi czas na konferencje, które od lat głosi ks. Bartłomiej, Koronkę do Bożego Miłosierdzia i Różaniec, kierowanych przez towarzyszących nam księży – Wojciecha i Pawła. Każda z dziesiątek poprzedzona jest długą listą intencji, w których się modlimy. Wcześniej piszemy je na karteczkach, nazywając wprost potrzebę lub skrywając ją pod mniej lub bardziej abstrakcyjnym hasłem. Ileż rozbitych rodzin czeka na pojednanie, ileż problemów alkoholowych otrzymuje Matka Boża do rozwiązania, ile panien szuka dobrego męża i ilu kawalerów liczy na oddaną żonę! Niezliczone są prośby o opiekę nad dziećmi, współmałżonkami, majątkiem i sprawami na miarę życia i śmierci. Wszyscy solidarnie przyłączamy się do modlitwy w wyczytywanych intencjach, w końcu sami też prosimy współpielgrzymów o pomoc w uzyskaniu Matczynego wstawiennictwa u Boga. Najważniejszą częścią naszego dnia jest Msza św. Sprawowana jest w miejscach postojów lub przed wymarszem. Dodaje nam siły i budzi nieopisane wzruszenia, integruje i przypomina o celu wędrowania – łączności z Bogiem.

Nieoceniona rola humoru

Każdego dnia końcówka drogi przeznaczona jest na zabawę i żarty. Dopiero wtedy można poznać humor szefa grupy muzycznej i rezolutność jego synka, który po raz pierwszy dzieli z nami pielgrzymi trud. Jest to też okazja, by posłuchać góralskich piosenek i przyśpiewek. Bardzo się to nam, ceprom, podoba.

Już po przybyciu na miejsca noclegów chętni mogą potańczyć na wieczorkach. Nawet kiedy mamy za sobą czterdziestokilometrowy odcinek drogi, zwykle znajduje się ich naprawdę wielu!

Z każdym kolejnym dniem czas biegnie coraz szybciej. Niedawno był pierwszy nocleg w Makowie Podhalańskim, drugiego dnia minęliśmy Kalwarię Zebrzydowską, a już za nami sanktuarium w Czernej i Płokach. Już umiemy na pamięć większość piosenek, które z zapałem śpiewamy, przechodząc przez kolejne miejscowości. Ostatni nocleg przypada w Przymiłowicach. Zanim tam dotrzemy, uczestniczymy w porannej Mszy św., odprawianej przez biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej ks. Andrzeja Przybylskiego w Leśniowie. Tu już czujemy bliskość Jasnej Góry, wszak w klasztorze mieszkają ojcowie paulini. Bp Przybylski przywita nas również w Alejach. Będzie czekał na nas obok kurii. Szczególnie ciepło uśmiechnie się do nas – wędrujących z Rabki częstochowian!

Finał

W dniu wejścia na Jasną Górę, zanim przemaszerujemy przez Aleje, mamy postój przy kościele Ojców Bernardynów. Tam nasi górale przebierają się w swoje stroje. Nieważne, że upał sięga trzydziestu stopni Celsjusza, trzeba założyć grube wełniane portki i suto haftowane serdaki! Nikt nie marudzi i na niczyjej twarzy nie widać zniecierpliwienia czy zmęczenia. Po ośmiu dniach szybkiego marszu, po piętnastu kilometrach pokonanych od świtu, tryskamy entuzjazmem. Przed nami upragniony cel wędrówki – Matka Boża na Jasnej Górze! Z każdą minutą przybywa nam sił i radości. Przed Szczytem na pielgrzymów czeka abp Marek Jędraszewski. Pozdrawia każdego z osobna, uśmiechając się i błogosławiąc. Czekają też rodziny. Bliscy przyjechali specjalnie z Rabki, Nowego Targu i innych miejsc Podhala, by powitać swoich bohaterów. Są przejęci i stęsknieni. Razem z nami będą uczestniczyć w Mszy św.

Kiedy już się znajdziemy w Bazylice Jasnogórskiej, niektórzy z nas będą płakać. Ze wzruszenia, z radości, ze szczęścia. Doszliśmy, cali, umocnieni trudem i modlitwą, odmienieni! Wcześniej zachodzimy do Kaplicy Matki Bożej. Widok Cudownego Wizerunku wzbudza prawdziwą falę emocji, wszyscy upadamy na kolana i korzymy się przed Królową. To najpiękniejszy dzień całej pielgrzymki. Wielka radość jeszcze nie pozwala myśleć, że to już koniec naszej tegorocznej wędrówki...

Podczas Eucharystii sprawowanej przez abp. Jędraszewskiego ci bardziej zmęczeni śpią na klasztornej posadzce. W kościele jest chłodno i przyjemnie. Nie przeszkadza im grana i śpiewana z mocą muzyka. Duch Święty swymi skrzydłami muska drzemiących na równi z tymi, którzy słuchają homilii głoszonej przez pasterza archidiecezji krakowskiej. Dotyk gołębich skrzydeł będziemy czuć na twarzach jeszcze wieczorem podczas Apelu. Ślady pielgrzymki w sercu wystarczą nam na cały rok.

Tagi:
górale

Podhale: abp Jędraszewski na X Rekolekcjach Góralskich

2018-11-17 10:33

jg / Stare Bystre k. Ludźmierza (KAI)

Pod hasłem "Bóg, honor, ojczyzna" w Starem Bystrem na Podhalu odbywają się X Rekolekcje Góralskie. Z ich uczestnikami 16 października spotkał się metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Przybył także europoseł Marek Jurek.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Metropolita krakowski przewodniczył uroczystej Mszy św. na rozpoczęcie X Rekolekcji Góralskich. Eucharystia sprawowana była w koncelebrze wielu kapłanów w kościele św. Stanisława Biskupa w miejscowości Stare Bystre koło Ludźmierza. - Patriotyzm jest szczególną formą miłości ojczyzny. Nie możemy pomylić go z kosmopolityzmem, zatracając tym samym poczucie wartości ojczyzny, a także z nacjonalizmem i szowinizmem. Obowiązek miłości bliźniego należy przenieść także na grunt miłości ojczyzny - podkreślił abp Marek Jędraszewski.

Hierarcha mówił także o wolności, która jest darem i zmaganiem. Przypomniał bolesną historię z XVIII w., gdy zdradzano Polskę za obce pieniądze, doprowadzając do utraty niepodległości. - Na szczęście znalazło się wielu, którzy byli gotowi zapłacić za wolność wysoką cenę. Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, a troska o jej przyszłość jest obowiązkiem każdego Polaka. W tym celu potrzebne jest dobrze ukształtowane sumienie. Ponadto trzeba nam wracać do fundamentów naszej chrześcijańskiej wiary - zaznaczył arcybiskup, wielokrotnie odwołując się do tekstów papieża Jana Pawła II.

Przed Mszą św. metropolitę krakowskiego w imieniu wszystkich uczestników rekolekcji powitał ks. Jan Gacek, kapelan Związku Podhalan - ta organizacja jest głównym organizatorem wydarzenia. Wcześniej górale w asyście banderii konnej, orkiestry dętej z Łapsz Niżnych oraz strażaków z OSP powitali księdza arcybiskupa na podhalańskiej ziemi.

Liturgia była pełna symboli góralskich. Kapłani Eucharystię sprawowali w góralskich ornatach, przygrywała kapela regionalna. Nie zabrakło także śpiewu podhalańskiego w wykonaniu zespołu regionalnego "Turnie".

Pierwszy dzień rekolekcji zakończył się w Rogoźniku, gdzie w jednej z tamtejszych restauracji była uroczysta kolacja, a po niej okolicznościowy tort z racji jubileuszu rekolekcji i setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Pierwszy kawałek ukroił abp Marek Jędraszewski. Ostatnim punktem programu I dnia rekolekcji było spotkanie z europosłem Markiem Jurkiem i koncert Hanki Rybki z zespołem.

X Rekolekcje Góralskie potrwają do niedzieli 18 listopada. W ich ramach odbędzie się jeszcze spotkanie z ks. prof. Andrzej Zwolińskim, ks. dr. hab. Leszkiem Łysieniem, drem Stanisławem Budą. Wykład wygłoszą także ks. dr Wojciech Węgrzyniak, prof. Krzysztof Wieczorek. Podejmie on temat tischnerowskich refleksji o patriotyzmie.

"Śtyry tysiące chłopców góroli...!" – pamięci gen. Andrzeja Galicy i jego Strzelców Podhalańskich - to tytuł wieczornicy historycznej w wykonaniu uczniów i absolwentów Szkoły Podstawowej im. św. Stanisława Kostki w Krauszowie z towarzyszeniem Podhalańskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznych BŁYSKAWICA im. J. Kurasia "Orła-Ognia". Wieczornica odbędzie się w sobotni wieczór 17 listopada. II dzień rekolekcji zakończą posiady z zespołem regionalnym "Turnie".

W ostatnim dniu rekolekcji, w niedzielę 18 listopada Mszę św. dla uczestników odprawi bp Bronisław Dembowski. Będą też wykłady dra Bogumiła Szczupaka (Patriotyzm ekonomiczny) i dra Stanisława Bogaczewicza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy rektor krakowskiego seminarium

2019-02-20 14:20

archidiecezja krakowska

Decyzją Metropolity Krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, po biskupie Januszu Mastalskim, obowiązki rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie od 1 marca br. obejmie ks. Andrzej Tarasiuk, dotychczasowy ojciec duchowny Seminarium.

cwr-skawina.pl
Ks. Andrzej Tarasiuk był gościem warsztatów psychoedukacyjnych dla kobiet, organizowanych przez Urząd Miasta i Gminy w Skawinie oraz Centrum Wspierania Rodziny w Skawinie
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebujemy realnej polityki wspierającej kobiety

2019-02-20 19:14

Parlament Europejski przegłosował rezolucję na temat wrogiego nastawienia w odniesieniu do praw kobiet i równouprawnienia płci w UE. W głosowaniu udało się odrzucić kilka najbardziej skandalicznych postulatów m.in. dotyczących przeciwdziałania dezinformacji ws. ochrony życia oraz wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Niestety PE zaakceptował postanowienia potępiające ukierunkowanie polityki równości na politykę rodzinną i macierzyńską oraz prowadzenie kampanii przeciwko Konwencji Stambulskiej. Europosłowie zgodzili się również na uznanie aborcji jako środka zwiększającego równouprawnienie kobiet. Debata i głosowanie nad rezolucją były kolejnym przykładem ośmieszenia i dyskredytowania polityki równości płci przez populizm skrajnej lewicy.

Biuro Poseł do Parlamentu Europejskiego

Rezolucja została przygotowana przez Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) zdominowaną przez środowiska lewicowe, co znalazło odzwierciedlenie w tekście rezolucji, która zmierzała m.in. do ograniczenia wolności słowa, poprzez wezwanie do potępienia krytyki Konwencji Stambulskiej. Jest to dowód na niebywałą hipokryzję bowiem środowiska te na sztandarach mają obronę wolności słowa, będącą jednym z filarów Karty Praw Podstawowych UE, a tymczasem podejmują działania tę wolność ograniczające.

Ta, tzw. postępowa lewica potępiła również ukierunkowanie polityki równości płci na politykę rodzinną i macierzyńską. Argumentowano to tym, że wspieranie rodziny i macierzyństwa nie służy trwałym zmianom, które prowadziłyby do poprawy praw kobiet w dłuższym czasie. Takie myślenie jest koronnym dowodem na to, że dla środowisk liberalno-lewicowych macierzyństwo jest przysłowiową „kulą u nogi”, która przeszkadza kobiecie w rozwoju zawodowym. W tekście znalazło się także skandaliczne wezwanie do uznania ochrony życia poczętego za dezinformację, co byłoby próbą ograniczenia działalności ruchów pro-life. W tym akurat przypadku Parlament Europejski zachował zdrowy rozsądek i zapis ten odrzucono w głosowaniu.

Uznanie, że aborcja i prawa mniejszości seksualnych miałyby być rozumiane jako pogorszenie praw kobiet uznaję za aberrację. Dlatego zgłosiłam alternatywną rezolucję wskazującą realne problemy kobiet. Podkreślam w niej potrzebę zmniejszania luki płacowej i emerytalnej pomiędzy kobietami i mężczyznami. Zwracam uwagę na konieczność zwalczania przemocy wobec kobiet. Potępiam okaleczanie żeńskich narządów płciowych oraz zawieranie przymusowych małżeństw, które dotyczą małżeństw osób dorosłych z dziećmi. Ponadto wskazuję, że udział kobiet w życiu publicznym powinien być większy oraz podkreślam potrzebę dążenia do równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Zwracam również uwagę na problem postępującej seksualizacji wizerunku kobiet.

Niestety Parlament Europejski po raz kolejny dał się złapać na lep lewicowej propagandy i przyjął rezolucję przygotowaną przez Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia. Dokument ten poparła niestety spora grupa posłów PO. Widać, że Platforma będzie się ścigać z Wiosną Roberta Biedronia o elektorat skrajnie lewicowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem