Reklama

Z prasy zagranicznej

2018-08-21 12:26


Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 39

Dlaczego Amerykanie nie chodzą na modlitwy do świątyń?

Tydzień temu pisaliśmy na tej stronie o pobożnych Amerykanach. Dziś krótko o Amerykanach niepobożnych, tzn. tych, którzy do kościoła, synagogi czy meczetu (USA to społeczeństwo wielokulturowe i multireligijne) nie chodzą w ogóle albo zaglądają tam bardzo rzadko. Jakie są powody tego, że część mieszkańców Stanów Zjednoczonych omija świątynie szerokim łukiem?

Amerykanie i na to pytanie postanowili znaleźć odpowiedź. Otóż „wierzący niepraktykujący” najczęściej motywują swoje postawy znanym i u nas argumentem, że modlić się można wszędzie. Podają jeszcze wiele innych pospolitych przyczyn tzw. religijności bezobjawowej. Według badania z 2014 r., co trzeci Amerykanin rzadko albo w ogóle nie chodzi do świątyni na nabożeństwa.

Pew Research Center

Reklama

Media społecznościowe to nie tylko strata czasu

Wszyscy koptyjscy mnisi i mniszki mają miesiąc na zlikwidowanie wszelkiej aktywności w mediach społecznościowych, w szczególności na Facebooku i Twitterze. Zdaniem koptyjskiego papieża Tawadrosa II i innych duchowych przywódców koptyjskich, aktywność mnichów w mediach społecznościowych jest nie tylko stratą czasu, ale i zagrożeniem dla życia mniszego. Mnisi mają więc wycofać się z obecności w Internecie. Ci, którzy nie podporządkują się zarządzeniu, będą podlegać karom kanonicznym.

Zakaz aktywności w sieci jest tylko jedną z 12 nowych reguł wprowadzonych w Kościele koptyjskim w celu odnowienia życia monastycznego. Ostatnim symptomem jego erozji było zabójstwo biskupa Epifaniusza, opata klasztoru św. Makariusza w Wadi al-Natrun. Biskupa znaleziono w kałuży krwi 29 lipca br. Morderstwa dokonał prawdopodobnie ktoś, kto pozostawał w kontakcie z klasztorem. Policja aresztowała już dwóch podejrzanych.

W związku z tym smutnym wydarzeniem wprowadzono jeszcze inne obostrzenia. Przez rok do klasztorów nie będzie przyjęć, a przez trzy lata – święceń kapłańskich mnichów. Ma zostać ustalony również limit przyjęć do klasztorów. Surowsze będą także reguły odwiedzania klasztorów przez pielgrzymów i turystów.

abouna.org

„Pływająca” cerkiew

Do 31 sierpnia br. potrwa misja „pływającej” cerkwi, która w miesiącach letnich dociera do odciętych przez większość roku skupisk ludzkich na dalekiej rosyjskiej Syberii.

Cerkiew, która znajduje się na statku przemierzającym obecnie rzekę Ob, nosi wezwanie św. Andrzeja Apostoła. Na pokładzie są nie tylko duchowni (jest ich 30), ale również lekarze, nauczyciele i pracownicy socjalni. To już 20. rejs „pływającej” cerkwi. W trakcie wszystkich duchowni udzielili 140 tys. sakramentów chrztu św., a lekarze prawie 100 tys. porad medycznych.

Udzielanie Komunii św. tylko w czasie obecności kapłana

Bp Robert Francis Vasa, ordynariusz jednej z kalifornijskich diecezji w Santa Rosa, zakazał udzielania Komunii św. podczas nieobecności kapłana. W kilkunastu parafiach i instytucjach jego diecezji od pewnego czasu przyjął się zwyczaj, że świeccy szafarze udzielali w dni powszednie, a czasem i w niedziele Komunii św. gdy nie było na miejscu kapłana. Zakaz zaczął obowiązywać w całej diecezji 1 sierpnia br.

Biskup powołał się na instrukcję Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 2004 r., która podkreśla, że zgoda biskupa na takie ceremonie powinna mieć charakter nadzwyczajny. Jednocześnie bp Vasa zezwolił na roznoszenie Komunii św. przez nadzwyczajnych szafarzy do chorych.

Catholic Herald

Bogate niedawno państwo na naszych oczach się rozpada

– Wenezuela znajduje się na skraju totalnej zapaści ekonomicznej. Kryzys przybiera niespotykane rozmiary, a ludzie nie widzą dla siebie żadnej nadziei na przyszłość – mówi Paolo Beccegato, który z ramienia włoskiej Caritas odpowiada za działania pomocowe w Wenezueli. Wskazuje on, że dyktatorskie rządy prezydenta Nicolása Maduro doprowadziły do totalnego wyniszczenia tego kraju. – Kryzys w Wenezueli destabilizuje sytuację w całym regionie. Tylko do Kolumbii uciekło co najmniej 800 tys. Wenezuelczyków – mówi Beccegato i podkreśla, że wspólnota międzynarodowa zamyka oczy na to, co się dzieje w Wenezueli.

– Po 5 latach nieustannej recesji inflacja osiągnęła 40 tys. proc., na rynku jest o połowę mniej najpotrzebniejszych produktów, a siła nabywcza pieniądza z każdym dniem maleje, wzrasta za to absolutne ubóstwo – mówi Radiu Watykańskiemu Paolo Beccegato. – Jesteśmy świadkami ogromnego kryzysu humanitarnego nie tylko w samej Wenezueli, ale i w całym regionie. Największym wyzwaniem jest rosnący wskaźnik niedożywienia szczególnie wśród dzieci. Brakuje nawet wody pitnej. Ogromny niepokój budzi też brak lekarstw i odpowiedniej pomocy medycznej. Niestety, na sile przybierają epidemie dyfterytu, odry i malarii. Odnotowano nawet przypadki polio. Mówimy więc nie tylko o kryzysie humanitarnym, ale i sanitarnym.

Biskupi Wenezueli wystosowali apel do prezydenta Maduro, w którym wzywają go do przestrzegania praw człowieka oraz położenia kresu trwającym represjom i do zaprzestania arbitralnych sądów. Odnoszą się tym samym do działań podjętych przez prezydenta po rzekomym zamachu na jego życie. Obserwatorzy podkreślają, że był on sfingowany i stanowił jedynie wymówkę do jeszcze większego zaostrzenia represji przeciwko opozycji.pr

Vatican News

Kanada: ksiądz dźgnięty nożem w czasie Mszy

2019-03-22 16:57

pb (KAI/radio-canada.ca) / Montreal

Rektor Oratorium św. Józefa w Montrealu ks. Claude Grou został dźgnięty nożem w czasie, gdy odprawiał Mszę św. w tej świątyni, znajdującej się na górującym nad miastem wzgórzu Mont-Royal. Poranna liturgia jest transmitowana przez telewizję i w internecie, więc świadkami zdarzenia było wielu telewidzów i internautów.

Senlay/pixabay.com

Około 8.30 nieznany mężczyzna podszedł do odprawiającego Mszę kapłana i zaatakował go nożem. Ochrona świątyni szybko obezwładniła napastnika i zatrzymała do czasu przyjazdu policji, która go aresztowała.

Duchowny został przewieziony do szpitala. Okazało się, że został lekko ranny. Jego stan jest stabilny.

Na razie nieznane są tożsamość i motywy napastnika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: jutro beatyfikacja kolejnego męczennika wojny domowej – Mariana Mullerata

2019-03-22 19:09

kg (KAI) / Tarragona

W sobotę 23 marca w katedrze w Tarragonie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu ogłosi błogosławionym świeckiego Katalończyka, lekarza i polityka Mariana Mullerata i Soldevilę. Będzie to druga w tym roku beatyfikacja, tym razem pojedynczej osoby, nawiązująca do prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1934-39. 9 bm. w Oviedo odbył się podobny obrzęd, podczas którego do chwały ołtarzy wyniesiono 9 miejscowych kleryków zamordowanych w latach 1934-37.

wikipedia.org

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Marian (Marià) Mullerat i Soldevila urodził się 24 marca 1897 w miasteczku Santa Coloma de Queralt koło Tarragony (w północno-wschodniej Hiszpanii) w wielodzietnej rodzinie zamożnego właściciela ziemskiego. Gdy miał 3 lata, stracił matkę, ale nie przeszkodziło mu to w ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami szkoły katolickiej w sąsiednim Reus. W 1914 został członkiem Straży Honorowej Świętego Serca Jezusowego i pozostał jej wierny do końca życia. Codziennie uczestniczył we Mszy św., często przystępował do sakramentów. W wieku 18 lat związał się z kółkiem młodzieżowym w swym miasteczku rodzinnym o charakterze konserwatywnym. Wtedy też zaczął zamieszczać swe pierwsze artykuły polityczne w miejscowej prasie.

W 1914 rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. Dał się wówczas poznać nie tylko jako świetny student, ale także jako gorliwy obrońca wiary katolickiej, np. broniąc publicznie dziewictwa Maryi w dyskusji z profesorem, który to podważał. W 1918 rozpoczął praktykę lekarską, a dyplom ukończenia medycyny i chirurgii z odznaczeniem uzyskał w październiku 1921. Wcześniej założył wraz z kolegą pismo poświęcone anatomii patologicznej.

14 stycznia 1922 w mieście Arbeca na północy Hiszpanii ożenił się z Marią Dolores Sans Bové, którą poznał 4 lata wcześniej w czasie wakacji w stronach rodzinnych. Z tego małżeństwa urodziło się pięć dziewczynek, z których pierwsza wkrótce zmarła. W domu, w którym – poza nim – były same kobiety (dwie babki, prababka i służąca), panowała bardzo religijna atmosfera: wieczorami codziennie odmawiano różaniec, były krótkie chwile refleksji i milczenia. Jednocześnie był to dom otwarty na potrzebujących, których nie brakowało.

Marian był lekarzem rodzinnym, znanym i cenionym, posługującym zarówno w Arbece, jak i w jej okolicach. Pacjentów przyjmował codziennie w swym gabinecie i – częściej – w ich domach. Tym, którzy dziękowali mu za wyleczenie z ciężkich dolegliwości, odpowiadał niezmiennie: „To nie mnie dziękujcie, ale Bogu, bo to On leczy”. Swym pacjentom i biedakom pomagał też materialnie, pozostawiając im dyskretnie pieniądze na niezbędne potrzeby.

Przez całe swe dorosłe życie należał do Stowarzyszenia Rekolekcji Parafialnych, które propagowało wśród wiernych praktykę ćwiczeń duchowych według św. Ignacego Loyoli. W latach 1923-26 redagował założone przez siebie pismo „L’Escut”, w którym w języku katalońskim szerzył katolicką naukę społeczną. Ukazywały się w nim artykuły z dziedziny rolnictwa, religii, dziejów tych stron. Marian był entuzjastą postępu cywilizacyjnego wśród swych mieszkańców i okazywał to w tekstach, w których łączył tematykę społeczną z wiarą.

To jego wielostronne zaangażowanie sprawiło, że 29 marca 1924 został wybrany na burmistrza Arbeki i sprawował ten urząd 6 lat. Angażował się bardzo na rzecz miejscowej społeczności, poprawy warunków jej życia zarówno pod względem materialnym, jak i moralnym. Nie zapominał przy tym o szerzeniu i wspieraniu wiary i kultury chrześcijańskiej, które już wówczas były bardzo zagrożone.

Od 1930 stopniowo wycofywał się z działalności politycznej, widząc, jak po ustanowieniu wtedy drugiej republiki zaostrza się sytuacja wewnętrzna w kraju, a Kościół jest coraz bardziej atakowany i prześladowany. Miał też świadomość narastającego zagrożenia osobistego i za radą przyjaciół zamierzał schronić się wraz z rodziną w Saragossie, ale gdy przybył do pobliskiej Lleídy, postanowił wrócić, nie chciał bowiem pozostawiać swych chorych bez opieki. Pomagał też, na ile mógł, miejscowym siostrom zakonnym, a nawet niektórym milicjantom z oddziałów republikańskich.

W końcu jednak o świcie 13 sierpnia 1936 został schwytany na drodze z Arbeki do Lleídy, załadowano go wraz z 5 innymi osobami na ciężarówkę i po kilku godzinach ich rozstrzelano. Przed śmiercią Mullerat przebaczył swym prześladowcom, zapisał też na kartce imiona swych pacjentów i poprosił innego lekarza, aby o nich pamiętał. Zwłoki straconych oprawcy oblali benzyną i podpalili.

Tożsamość Mariana Mullerata rozpoznano później na podstawie kilku narzędzi lekarskich i kluczy do domu, które przy nim znaleziono.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym w Tarragonie toczył się w latach 2003-07 a dekret uznający męczeństwo lekarza i polityka z Arbeki podpisał Franciszek 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem