Reklama

Ilu ucieknie, A ilu zaginie?

2018-08-21 12:26

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 40-41

alexx_60/fotolia.com

W ubiegłym roku zaginęło w Polsce niemal 20 tys. ludzi, w tym – ok. 7 tys. dzieci, najwięcej w wieku 14-17 lat. Niestety, jest to tendencja wzrostowa, więc lepiej wiedzieć, jak się w takiej sytuacji zachować i gdzie szukać pomocy

Wakacyjne giganty, jak młodzi nazywają ucieczki z domów, to instytucja na wskroś demokratyczna – zwiewają bowiem zarówno młodzi z dobrych domów, jak i ci z poprawczaków. Dziewczyny i chłopcy. Asertywni i skryci w sobie. Tłumaczą potem, że chcieli uciec od rzeczywistości, która ich przytłacza, i otoczenia, które dusi, stawia zbyt wysokie wymagania lub stosuje nielogiczne i niesprawiedliwe – według miary młodych – prawa. Czasem w grę wchodzi po prostu chęć przeżycia przygody, poczucia nieskrępowanej wolności, dorosłego życia albo urwania się „ze smyczy” wychowawcom z placówki opiekuńczej.

Przy tym młodzi ludzie najczęściej nie zdają sobie sprawy, na jakie męki skazują swoich najbliższych – rodziców czy opiekunów. Prawdą jest też, że przejawiają wówczas wyjątkowy talent do ładowania się w kłopoty. Nieprzypadkowo właśnie latem sekty łowią najwięcej adeptów, a dilerzy narkotyków, dopalaczy i innych odurzających świństw zaliczają rekordowe obroty. O wpadaniu w złe towarzystwo i kontaktach z niewłaściwymi ludźmi, którzy zbyt wcześnie wprowadzają młodych w tzw. dorosłe życie, należy wspomnieć już tylko dla porządku.

Rodziców i opiekunów zapewne średnio pocieszy informacja, że statystycznie rzecz biorąc, nastoletni uciekinierzy znajdowani są dość szybko. Policjanci twierdzą, że większość udaje się odnaleźć w ciągu 14 dni. 95 proc. dzieciaków w czasie pierwszych 7 dni wraca do domów. Ale i tak przeżywamy piekło, bo w tym czasie może się stać wiele niedobrych rzeczy, które zmienią młode życie na zawsze. Tylko że – i tu znów gorzka pigułka do przełknięcia dla dorosłych – ucieczki nastolatków nie biorą się z niczego. My, dorośli, musieliśmy wcześniej coś zawalić, mówiąc kolokwialnie. I to do dorosłych należy odnalezienie przyczyn konfliktu, wezwanie na pomoc specjalistów. Konieczne okaże się poszukanie nowych dróg porozumienia, nici, dzięki której zszyje się naderwane, czasem poprute relacje rodzinne. Policjanci przekonują, że piłka w tej grze znajduje się w przeważającej liczbie sytuacji po stronie dorosłych, a wygrana zależy od tego, ile czasu i uwagi poświęcimy naszym dzieciom i jak ukształtujemy nasze relacje z nimi.

Reklama

Gdy zaginie małe dziecko – obwinieni zostaniemy my, dorośli opiekunowie maluchów. Policjanci apelują do opiekunów dzieci, by dosłownie nie spuszczali ich z oka. Moment nieuwagi wystarczy, by dziecko „rozpłynęło się w powietrzu”. Latem małe dzieci nie tylko znikają, ale też ulegają zbyt wielu wypadkom losowym lub, co na szczęście dzieje się o wiele rzadziej, padają ofiarą zdarzeń kryminalnych.

Coraz więcej notowanych jest natomiast tzw. porwań rodzicielskich, będących efektem walki dorosłych o dziecko. Bezpardonowej walki, dodajmy, bo porwania cechuje zazwyczaj raptowność, często przemoc, a dziecko doświadcza wielu negatywnych odczuć, np. trafia w obce miejsce, czuje strach otoczenia, wie, że dzieje się coś złego. Najczęściej porywają ojcowie, którym matki odmawiają widywania się z dzieckiem, czasem bywa, że przez kilka lat. Jeśli oboje rodzice mają jednakowe prawa, sytuacja od strony prawnej jest skomplikowana, czyli trudna do szybkiego załatwienia, czasochłonna i niejednoznaczna.

Uważajmy na seniorów

Ze statystyk wynika, że ok. 20 proc. zaginięć dotyczy osób starszych. Scenariusz wydarzeń jest podobny: wychodzą z domu i nie wracają, gubią się na grzybach w lesie albo w drodze do kościoła czy na codzienne zakupy. Nie mogą sobie przypomnieć swojego adresu, wsiadają nie w ten autobus, co trzeba, czasem znajdują się po wielu dniach w drugim końcu Polski, brudni i zrozpaczeni, bo nie wiedzą, jak się tam znaleźli. Bywa, że zachowanie seniorów budzi zdumienie otoczenia, zaniki pamięci pojawiają się np. raptownie. Tymczasem lekarze geriatrzy twierdzą, że nie do końca, bo w początkowych stadiach chorób demencyjnych najbliżsi zazwyczaj nie dostrzegają objawów choroby albo je lekceważą, mówią półżartem: „Mnie też się zdarza o czymś zapomnieć” – nie dostrzegają więc powagi zagrożenia. Osoba starsza może być sprawna fizycznie i z łatwością utrzymywać kontakt z otoczeniem, ale choroba powoli, lecz metodycznie „odcina mózg od rzeczywistości”. To może spowodować, że babcia czy dziadek zgubią się na znanym sobie od lat terenie, na trasie pokonywanej przez dekady, np. do kościoła, że nie skojarzą znajomej twarzy i zaczną uciekać. Dlatego dobrze jest namówić naszych seniorów do noszenia w kieszeniach ubrań karteczki z danymi kontaktowymi. To w znacznym stopniu ułatwi ewentualne poszukiwania. Taka kartka może dodatkowo znaleźć się w ulubionej torebce babci czy w portfelu dziadka. Wreszcie dochodzi do sytuacji, że nasi seniorzy utracą sprawny i świadomy kontakt z otoczeniem. Nie wolno ich wtedy zostawiać samych, muszą być pod całodobową opieką.

Co robić?

Jeśli nieobecność naszego bliskiego niepokoi, bo np. odstaje od jego stylu bycia i codziennych przyzwyczajeń, to naczelna zasada brzmi: nie czekać. Ale też nie od razu biec na policję. Część tzw. zaginięć to efekt rozmaitych niegroźnych sytuacji, które wyjaśniają się w krótkim czasie. Dlatego powinniśmy najpierw obdzwonić wszystkich znajomych i rodzinę, sprawdzić miejsca, gdzie bliska osoba mogła pójść, poprosić o pomoc sąsiadów itd. Dopiero gdy wszystkie te działania spełzną na niczym, podnosimy alarm. I pamiętajmy – policjant powinien przyjąć zgłoszenie o zaginięciu w chwili, gdy ten fakt zgłaszamy, a nie 24 czy 48 godzin potem.

Jeśli idziemy na policję, weźmy ze sobą aktualną fotografię zaginionej osoby. Nie zostawiajmy jej policjantom, jeśli jest jedyna, którą posiadamy – wówczas trzeba takie zdjęcie zeskanować albo zrobić odbitki u fotografa. Przyda nam się potem do działań prowadzonych we własnym zakresie, np. rozlepiania plakatów czy rozpytywania w okolicy. Starajmy się przypomnieć sobie, w co osoba, której szukamy, była ubrana w chwili zaginięcia, czy ma jakieś znaki szczególne. Dobrze jest przejrzeć rzeczy zaginionego i sprawdzić, czego brakuje. W przypadku dzieci i młodzieży należy przejrzeć komputer, pocztę elektroniczną, portale społecznościowe. Jest duże prawdopodobieństwo, że znajdziemy tam nieznane nam wcześniej informacje o naszym dziecku. Przygotujmy też listę znajomych poszukiwanej osoby z telefonami i listę miejsc, gdzie nasz zaginiony lubi bywać.

Kiedy wkracza policja

Policyjne regulacje dotyczące zaginionych dzielą te osoby na trzy kategorie. Metoda działania policji będzie zależeć od decyzji, do której z trzech grup zaliczy naszego zaginionego. Do pierwszej należą dzieci do lat 15, osoby wymagające pomocy, np. niepełnosprawne, nieporadne ze względu na wiek lub stan umysłu, ale też potencjalni samobójcy oraz ludzie, którzy zaginęli w okolicznościach budzących obawy o ich zdrowie i życie. Do drugiej grupy zalicza się tych, którzy np. wspominali, że chcą wyjechać, zmienić swoje życie. Zabrali dokumenty, rzeczy, wyczyścili konta w banku,i zniknęli. Słowem – nie wydaje się, by znajdowali się w jakimś niebezpieczeństwie. To zazwyczaj osoby pełnoletnie i nawet jeśli są to wydarzenia bolesne lub niezrozumiałe dla otoczenia, rządzą się one innymi prawami niż w przypadku wcześniejszej grupy. Wreszcie trzecia kategoria – zalicza się do niej młodych zbuntowanych, którym zdarzały się wcześniej ucieczki albo zatargi z prawem. Tutaj też dodaje się osoby pełnoletnie, ale nie do końca wolne – czyli np. przymusowo umieszczone w szpitalu psychiatrycznym czy rozmaitych placówkach opiekuńczych.

Od lutego 2013 r. działa w Warszawie policyjne Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych, które ma do dyspozycji nowoczesny sprzęt – w tym bezzałogowy wielowirnikowiec i Mobilne Centrum Wsparcia Poszukiwań. Fachowcy z centrum koordynują, analizują szczególnie trudne sprawy z całej Polski i sprawują nad nami nadzór. Wkraczają, gdy zachodzi podejrzenie zagrożenia zdrowia i życia osoby zaginionej albo gdy poszukiwane są dzieci. W ich przypadku stosowany jest słynny system „Child Alert”, który powoduje błyskawiczne działania i równie szybki przepływ informacji, i to nie tylko w Polsce. Włącza się wtedy działania potężnego sojusznika w postaci mediów, informacje o poszukiwanym dziecku pojawiają się nawet na multimedialnych tablicach na dworcach kolejowych i w portach lotniczych, na elektronicznych znakach drogowych, w telefonii komórkowej, coraz częściej także w mediach społecznościowych. Dzięki „Child Alert” znaleziono już wiele dzieci.

W internetowych bazach zaginionych ciągle pojawiają się nowe nazwiska. Po kilka dziennie; anonse pochodzą z całej Polski, przy każdym kilka podstawowych informacji. Czasem widnieje dodatkowe zdanie – prośba: Jeżeli ktokolwiek wie coś o jej/jego losie, niech da znać. Bo jak twierdzą rodziny szukające swoich bliskich – niepewność jest najgorsza.

Reklama

Norwegia łamie prawa człowieka

2019-02-19 11:11

Artur Stelmasiak

Decyzja norweskich władz o wydaleniu z Oslo konsula RP dr. Sławomira Kowalskiego wywołała wiele głosów krytyki zarówno w Polsce, jak i w Skandynawii. - W ciągu 2 tygodni pod nasza petycją #MuremZaKonsulem podpisało się ponad 30 tys. osób i dziś przynieśliśmy jo ambasady Królestwa Norwegii - mówiły mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

Artur Stelmasiak

Uznanie za persona non grata polskiego konsula, który ratował polskie dzieci, by mogły się wychowywać w swoich rodzinach, spotkało się z oburzeniem ze strony tamtejszej Polonii. Dlatego jej przedstawiciele zorganizowali manifestację przed Ambasadą Królestwa Norwegii w Warszawie. - Nie zgadzamy się z praktyką władz Norwegii, która odwołuje polskich dyplomatów tylko dlatego, że zgodnie z obowiązującym norweskim i międzynarodowym prawem bronią praw polskich rodzin i polskich dzieci. To nie jest pierwszy taki przypadek i obawiamy się, że kolejnego konsula, który przyjedzie do Oslo także może spotkać ten sam los - mówił przed ambasadą Artur Kubik, przewodniczący związku zawodowego w Norwegii "Solidaritet Norge".

Konsul dr Sławomir Kowalski jest znany z pomocy wielu polskim rodzinom przed opresyjnymi działaniami ze strony urzędu Barnevernet. W 2016 r. otrzymał od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych tytuł „Konsula Roku”. MSZ wskazywało, że nagroda jest „ukłonem wobec wszystkich, którzy walczą o polskie dzieci i godność polskiej rodziny za granicą". - Pan konsul przez 5 lat wzorowo służył polskim rodzinom w Norwegii i dlatego został wydalony na podstawie całkowicie fałszywych zarzutów i pomówień. Ujawniony przez instytut Ordo Iursi filmu pokazuje, że to norwescy urzędnicy Barnevernet oraz policjanci złamali prawo dyplomatyczne określone w Konwencji Wiedeńskiej - podkreślił mec. Jerzy Kwaśniewski. - Z dowodów wynika jednoznacznie, że konsul reprezentujący Rzeczpospolitą Polskę chciał tylko dostać się do polskiego dziecka. I niestety nie pozwolono mu na to, a policja usunęła go z naruszeniem jego nietykalności. To są jednoznaczne dowody na złamanie Konwencji Wiedeńskiej. I dziś w imieniu 30 tys. sygnatariuszy chcemy stanowczo zaprotestować zarówno przeciwko takiemu traktowaniu polskich obywateli, jak i przedstawicieli dyplomatycznych Rzeczpospolitej Polski.

W ambasadzie zostało złożone pismo, w którym Instytut Ordo Iuris i Związek Zawodowy „Solidarność” w Norwegii domagają się wprowadzenia zmian proceduralnych korzystnych dla polskich rodzin w tym kraju. - To są rekomendacje, które nie tylko są wytworem naszej pracy i analiz, ale także powtórzeniem międzynarodowej krytyki i rekomendacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu ws. prawa człowieka w Norwegii - tłumaczył Kwaśniewski.

Podczas pikiety przed ambasadą obecna była także przewodnicząca parlamentarnego Zespołu "Dobro dziecka jako cel najwyższy" poseł Barbara Chrobak. - Jako polityk i poseł liczę na to, że to jest ostatni taki skandaliczny przypadek, gdy przedstawiciel dyplomatyczny RP zostaje wydalony. Dla nas jest ważna współpraca z Norwegią, ale nie może być to współpraca na zasadzie jednostronnej - mówiła Barbara Chrobak, poseł klubu Kukiz'15. - Jestem zadowolona z odpowiedniej i stanowczej odpowiedzi polskich władz, ale także faktu, że pani Silje Garmo jest dziś z nami. Rzeczpospolita Polska udzieliła jej azylu przed władzami Norwegii, które nie przestrzegają podstawowych praw człowieka.

Protest przed siedzibą ambasady Królestwa Norwegii w Warszawie został zorganizowany przez norweską Polonię. W Ambasadzie złożone zostało pismo, którego autorzy domagają się wprowadzenia w Norwegii „gwarancji proceduralnych, korzystnych dla rodziców oraz ich dzieci”.

Oczekują oni:

1. Zapewnienia udziału tłumacza na każdym etapie postępowania w celu zniwelowania bariery językowej uniemożliwiającej rodzicom i dziecku pełne uczestnictwo w postępowaniu;

2. Informowania władz konsularnych RP o każdym przypadku ingerencji Barnevernet w funkcjonowanie rodzin polskich obywateli przybywających na terytorium RP;

3. Zagwarantowania prawa do bezpośredniego kontaktu polskich obywateli z konsulem RP;

4. Poddania niezwłocznej kontroli niezawisłych sądów decyzji o ograniczeniu lub pozbawieniu pieczy nad dzieckiem lub praw rodzicielskich. Decyzja o odebraniu dziecka winna zostać uzasadniona i doręczona rodzicom, a dziecku wyjaśniona w sposób dla niego zrozumiały;

5. Przekazania odebranych dzieci do rodzin zastępczych w Polsce i pod jurysdykcję sądu RP, zgodnie zKonwencją Haską z 19 października 1996 r. o jurysdykcji, prawie właściwym, uznawaniu, wykonywaniu i współpracy w zakresie odpowiedzialności rodzicielskiej oraz środków ochrony dzieci;

6. Poszanowania prawa dziecka do nierozrywania jego więzi z rodzicami. Zagwarantowania dziecku prawa do regularnego utrzymywania osobistych relacji i bezpośredniego kontaktu z matką, ojcem, rodzeństwem, dziadkami nawet w przypadku pozbawienia rodziców praw rodzicielskich;

7. Utworzenia systemu wsparcia dla rodzin którym odebrano dzieci. Objęcie ich opieką prawną i psychologiczną;

8. Nierozdzielania rodzeństwa w przypadku odebrania rodzicom więcej niż jednego dziecka; zapewnienia, aby dziecko odebrane rodzicom trafiło w pierwszej kolejności do dalszych krewnych;

9. Zapewnienia, aby decyzja o powierzeniu pieczy nad dzieckiem osobom trzecim była poddawana okresowej weryfikacji, w celu dokonania oceny, czy właściwy dla dziecka nie byłby powrót pod opiekę rodziców – uwzględniać przy tym należy najlepszy interes dziecka oraz jego opinię;

10. Zapewnienia, aby poddanie dziecka opiece osób trzecich nastąpiło z uwzględnieniem jego tożsamości religijnej, etnicznej oraz kulturowej oraz z poszanowaniem więzi istniejącej między rodzeństwem;

11. Ustanowienia stałych organów nadzoru i zapewnienia kontroli parlamentarnej instytucjom opieki społecznej;

12. Powołania wspólnej, norwesko-polskiej, międzyrządowej komisji bieżąco monitorującej wprowadzanie punktów wskazanych powyżej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek prosi o modlitwę za siebie i papieża Benedykta

2019-02-20 12:01

st (KAI) / Watykan

Na zakończenie dzisiejszej audiencji ogólnej Ojciec Święty przypomniał, że 22 lutego obchodzone jest święto katedry św. Piotra.

Vatican Media

W związku z tym Franciszek powiedział: „W najbliższy piątek będziemy obchodzili święto Katedry Świętego Piotra Apostoła. Módlcie się za mnie i za moją posługę, także za papieża Benedykta, aby zawsze i wszędzie utwierdzał braci w wierze”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem