Reklama

Przed II Międzynarodowym Kongresem Ruchu „Europa Christi” 2018

Walka o nową Europę

2018-08-21 12:26

O założeniach kongresu z ks. inf. dr. Ireneuszem Skubisiem – moderatorem Ruchu „Europa Christi” – rozmawia red. nacz. Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. II-III

Red. nacz. Lidia Dudkiewicz: – Zanim rozpocznie się zaplanowany na październik 2018 r. II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi”chciałam moderatora tego ruchu zapytać o sympozjum zorganizowane w marcu 2017 r. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz poprzedni Kongres Ruchu „Europa Christi”, który odbył się w październiku ubiegłego roku. Jakie idee zrodziły te inicjatywy?

Ks. inf. dr Ireneusz Skubiś: – Oba te wydarzenia miały na celu przede wszystkim przypomnienie o chrześcijańskich korzeniach Europy, które zadecydowały o tożsamości Starego Kontynentu. Tworzyły się one przez 2 tys. lat i opierały się na filozofii greckiej, prawie rzymskim i Ewangelii Jezusa Chrystusa. Ale też chcieliśmy przypomnieć, że po II wojnie światowej, po gehennie, która dotknęła nie tylko Europę, ale i świat, politycy, którym zależało na odbudowaniu trwałego ładu i pokoju w Europie, doszli do wniosku, że można to osiągnąć jedynie w oparciu o wiarę i kulturę chrześcijańską. Byli to nie tylko Alcide de Gasperi czy Robert Schuman – dziś kandydaci na ołtarze, których procesy beatyfikacyjne trwają – ale także inni mężowie stanu, jak choćby Konrad Adenauer. Dlatego zarówno sympozjum na UKSW, jak i I Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” podejmowały temat korzeni chrześcijańskich Starego Kontynentu, czyli tego, z czego wyrastamy.

– Co będzie tematem II Międzynarodowego Kongresu Ruchu?

– Hasło II Kongresu Ruchu „Europa Christi” brzmi: „Wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II”. Oczywiście, będziemy ciągle wracać do podstaw tożsamości europejskiej, którą trzeba odczytywać nie tylko przez naszą historię, ale i przez osiągnięcia naukowe, a także przez nasze życie, teraźniejszość i przyszłość, łącznie z tym, co przyświeca naszej kulturze, również naszemu odnoszeniu się do innych.

– Jaki charakter będzie miał kongres zaplanowany na październik 2018 r.?

– Przypomnę, że I Kongres odbywał się w trzech miastach – Częstochowie, Łodzi i Warszawie i był to w zasadzie jeden blok obrad. Tegoroczny kongres ma rozszerzenie na cały rok. Odbyły się już stacje okołokongresowe w Ołomuńcu (Czechy), Brukseli (Belgia), Wilnie (Litwa), w listopadzie takie spotkanie odbędzie się w Oslo (Norwegia). Są to spotkania jednodniowe, które mają na celu przypominanie o obecności kultury chrześcijańskiej w życiu poszczególnych narodów. Zasadnicze spotkanie kongresowe natomiast będzie się odbywało w sześciu dużych polskich miastach i środowiskach. Rozpocznie się, jak zwykle, na Jasnej Górze w Częstochowie, a kolejne sesje będą mieć miejsce w:  Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, Łodzi i Krakowie. O szczegółach będziemy informować na bieżąco. Chodzi nam o to, aby idee kongresu, tak bliskie wielu polskim katolikom, dotarły do jak największej liczby zainteresowanych. Oczywiście, jest możliwość uczestniczenia w kongresie na wszystkich jego sesjach. Będzie to przecież także okazja do spotkania z ciekawymi prelegentami – zaprosiliśmy ludzi z wielu krajów europejskich, ważnych przedstawicieli życia chrześcijańskiego, politycznego, filozoficznego, dziennikarskiego.

– Jaka jest struktura kongresu?

– Kongres składa się z sesji i paneli. Każda sesja odbywa się w innym miejscu i ma swojego moderatora – prowadzenie sesji powierzamy ludziom kompetentnym i zorientowanym w problematyce. Każda sesja ma bowiem swój zakres tematyczny. Przewidujemy tematy, które będą poparte doświadczeniem świadków. To bardzo ważny element tego kongresu, bo wielu ludzi chce poznać świadectwo, tak ważne dla ewangelicznego etosu kongresu. Do takich wielkich świadków należy niewątpliwie Arturo Mari, fotograf pięciu papieży, a zwłaszcza Jana Pawła II, który niewątpliwie przekaże świadectwo o Papieżu Polaku.

– Zaprosił Ksiądz z kongresową wypowiedzią prof. Lucę Pinganiego z Watykanu z odważnym tematem...

– Dr Pingani podjął dramatyczny temat dotyczący badań chrześcijaństwa w dzisiejszej Europie przez Międzynarodowe Obserwatorium Doktryny Społecznej Kościoła im. kard. Van Thuâna. Z pewnością będzie mógł nam przekazać bardzo ważne elementy badań socjologicznych, których w roku ubiegłym dokonała ta instytucja. Początek jego tematu brzmi: „Koniec iluzji...”, a zatem sytuacja nie wydaje się optymistyczna. Ten wykład odbędzie się na UKSW w Warszawie 15 października br. Także prelegenci tego warszawskiego spotkania na UKSW będą z różnych perspektyw przedstawiać sytuację Kościoła w Europie, mając zwłaszcza na uwadze głos św. Jana Pawła II.

– Mocno obecna jest na kongresie wizja Europy św. Jana Pawła II. Zaprosił Ksiądz jednego z najlepszych na świecie biografów tego Papieża.

– Tak, przyjedzie do nas dr George Weigel z Waszyngtonu, który podejmie bardzo ważny temat: „Jan Paweł II, patriotyzm i Europa”.

– Jak zamierzacie poprowadzić sesję na temat rechrystianizacji Europy? Kto będzie podejmował ten ważny temat?

– Do przedstawienia swojej wizji rechrystianizacji Europy zaprosiliśmy premierów Mateusza Morawieckiego (Polska) i Viktora Orbána (Węgry). Wydaje nam się, że są oni dziś ludźmi najbardziej kompetentnymi, gdy chodzi o konkret działania, i z pewnością ich wypowiedzi będą ciekawe. W tym dniu sesji – 18 października – także przedstawiciele z USA i Włoch wiele nam powiedzą na interesujący nas temat.

– Z Janem Pawłem II ściśle jest powiązana sesja w Rzeszowie, podczas której w szczególny sposób dowiemy się, że Dekalog – dziesięć prostych słów może odmienić Polskę, Europę i świat...

– Sesja w Rzeszowie, 16 października, jest zaplanowana w 40. rocznicę wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową. Odbędzie się w sali wystawienniczo-kongresowej w Rzeszowie-Jasionce, gdzie przewidujemy obecność wielkiej rzeszy ludzi. Najpierw zostanie odprawiona tam Msza św., a potem będzie miał miejsce koncert pt. „Decalogue”, oparty na wypowiedzi św. Jana Pawła II, że te dziesięć prostych słów może odmienić Polskę, Europę i świat. W koncercie wezmą udział artyści z Syrii, Zambii, Nikaragui, Irlandii, Ameryki i Polski. To będzie wielkie międzynarodowe wydarzenie kulturalne, a jednocześnie religijne.

– Ruch „Europa Christi” zaangażował się w zbieranie podpisów pod petycją do papieża Franciszka, by św. Jan Paweł II został patronem Europy. Czy będzie można tam złożyć podpisy?

– Oczywiście, będziemy w Rzeszowie składać podpisy, ale nie tylko tam, także w innych miejscach kongresu. Przewidujemy przeprowadzenie tej akcji w całej Polsce. Nikt bowiem bardziej nie nadaje się do takiego patronatu niż św. Jan Paweł II. Notabene, akcja zbierania podpisów w tej kwestii rozpoczęła się w Hiszpanii i ma bardzo wielu zwolenników w Europie. Ruch „Europa Christi” już włączył się w nią i na dzień dzisiejszy mamy kilka tysięcy podpisów.

– Tematy sesji w poszczególnych miastach są znaczące, widać ogromną pracę w ich przygotowaniu. Nie brakuje kontekstów historycznych, ale kongres zapewne myśli też o przyszłości...

– Każda sesja ma swój temat wiodący. Po sesji na UKSW w Warszawie (15 października), która będzie dotyczyć Kościoła w Europie, sesja w Rzeszowie będzie się ogniskować wokół św. Jana Pawła II. 17 października kongres przeniesie się do Lublina na KUL i będzie podejmował tematy prawno-filozoficzne. Spotkanie na KUL-u jest przygotowywane pod kierunkiem ks. prof. Mirosława Sitarza. Wezmą w nim udział m.in. bp Artur Miziński, sekretarz Episkopatu Polski, bp Tomasz Peta z Kazachstanu i bp Antoni Dziemianko z Białorusi, którzy będą prowadzili poszczególne panele. Zostali też zaproszeni bp Ryszard Karpiński i dziekan Wydziału Prawa KUL dr hab. Krzysztof Wiak. W sesji będzie także uczestniczył działacz polonijny z USA John Małek z Kalifornii. Bardzo bogata tematyka sesji będzie miała na uwadze elementy związane z naszą przyszłością – odniesie się do spraw konstytucyjnych i gospodarczych.

– Na kongresowe stacje wybrał Ksiądz charakterystyczne miasta i środowiska, które w jakimś stopniu wpisują się w obronę wartości chrześcijańskich.

– Chciałbym zwrócić uwagę, że kongres rozpoczynamy 14 października w Częstochowie na Jasnej Górze Apelem Jasnogórskim pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, bo uważamy, że duchowa stolica Polski, którą jest Częstochowa, ma znaczenie nie tylko historyczne, ale i symboliczne dla tego, co mówi się o Polsce jako „antemurale christianitatis” – przedmurzu chrześcijaństwa. To Jasna Góra dała przykład wielkiej modlitwy o zwycięstwo Polski nad bolszewikami w 1920 r., które później zostało nazwane Cudem nad Wisłą. Miastem, w którym przewidywana jest większość sesji kongresu, jest nasza stolica – Warszawa. Odbędzie się tam pierwsza sesja kongresu – 15 października, z kolei 18 października odbędzie się ważna sesja nt. rechrystianizacji Europy, a 20 października w Sejmie RP – sesja na temat sytuacji rodziny w Europie. Miastem ważnym dla Polski jest niewątpliwie Łódź – tam 19 października odbędzie się sesja poświęcona męczennikom Europy – będzie jej przewodniczył rektor tamtejszej Szkoły Wyższej Ekonomii i Zarządzania ks. dr Jarosław Krzewicki. 21 października, w niedzielę, kongres wraca do Częstochowy, gdzie w auli redakcji „Niedzieli” odbędzie się sesja na temat: „Ekonomia w kontekście Europa Christi”. Zaprosiliśmy na nią znanych ekonomistów z tematami, które powinny zainteresować nie tylko Polskę, ale i Europę. W tym dniu zawierzymy też Matce Najświętszej na Jasnej Górze nasz Ruch „Europa Christi”, któremu przydajemy hasło św. Piusa X:
„Omnia instaurare in Christo” – Wszystko odnowić w Chrystusie. Św. Pius X przyjął to hasło na początku XX wieku i zostało ono szybko zaakceptowane przez ludzi Europy. Niestety, potem dzieje Starego Kontynentu potoczyły się w innym kierunku, przyszła rewolucja bolszewicka, niemiecki nazizm i hitleryzm, nastąpiło wielkie odejście od Boga i chrześcijaństwa, co zaowocowało nieszczęściem dla Europy i świata. Nie chcemy, by powracający dziś ateizm, któremu sprzyja m.in. Unia Europejska, doprowadził do kolejnych działań wojennych, do tego, by człowiek zabijał drugiego człowieka. Dlatego trzeba wszystko odnowić w Chrystusie i prosić Go, żeby wrócił na swoje miejsce w Europie.

– Przeglądając program, można zauważyć, że chce Ksiądz poruszyć różne środowiska – będą wystąpienia przedstawicieli różnych dziedzin: obrony życia, obrony rodziny, Kościoła, rządu, parlamentarzystów, środowisk uczelnianych, gospodarki. Co Ksiądz chciałby osiągnąć przez ten kongres?

– Zaprosiliśmy na kongres przede wszystkim świadków wiary, ludzi wielkiej mądrości, wywodzących się ze świata akademickiego, filozoficzno-teologicznego, ze świata polityki i nauki. Zaprosiliśmy ludzi, którzy kochają Kościół, kochają innych. Papież senior Benedykt XVI w 2017 r. w jednej z rozmów powiedział, że Europa zasługuje na dobre traktowanie, że Europę trzeba kochać. Jest to kontynent, na którym rozbłysła chrześcijańska wiara, która najogólniej mówiąc, sprowadza się do przykazania miłości Boga i bliźniego. Prelegenci zaproszeni na kongres są tego świadkami. Kochają Boga – Stwórcę życia i kochają życie, kochają dobro, prawdę i piękno. Te podstawowe wartości chcemy dostrzec na kongresie. Główną intencją i założeniem dla organizatorów kongresu jest bowiem, by przyczynił się on do normalności Europy, której ona tak bardzo potrzebuje, do ładu i porządku, które wypływają z prawa naturalnego, do odnowienia sumienia Europejczyka. Choroba Europy łączy się przecież z zatraceniem normalnie funkcjonującego sumienia, ze zniszczeniem wartości podstawowych! Różni myśliciele, szczególnie z kręgów ateistycznych, wciąż proponują Europejczykom odejście od Boga, co w konsekwencji prowadzi do pozbawienia ludzi sensu życia. Tymczasem tylko respektowanie pewnego porządku zgodnego z prawem moralnym, którego najpiękniejszą wizytówką jest Dekalog – owe dziesięć słów, o których tak pięknie mówił św. Jan Paweł II – może dać ludzkości szczęście.
Przez ten kongres chcielibyśmy zachęcić Europę do powrotu do Chrystusa i do wartości chrześcijańskich. Przekonać, że są nas, chrześcijan, miliony, a rządzą nami grupki ateistów, liberałów, masonów, ludzi bogatych, którzy służą antywartościom, temu wszystkiemu, co zatraca charakter Starego Kontynentu. Dlatego tak ważne są dla nas, znane pewnie już wszystkim, słowa św. Jana Pawła II: „Europo, otwórz drzwi Chrystusowi!". Otwierajmy te drzwi, w każdej dziedzinie, na każdy możliwy sposób.

Reklama

Ks. Bartołd: Lepszej okazji do ochrony życia nie będzie

2019-03-19 20:09

Artur Stelmasiak

W demokracji mamy ciągle jakieś wybory, a nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego - mówi ks. Bogdan Bartołd, znany duszpasterz i proboszcz archikatedry św. Jana w Warszawie.

Artur Stelmasiak
Ks. Bogdan Bartołd

W najnowszym tygodniku "Solidarność" ukazał sie duży wywiad z ks. Bogdanem Bartołdem, w którym jest on pytany o wartości w życiu publicznym i politycznym. Czy polska prawica wypłukuje się z treści chrześcijańskich i podąża drogą chadecji zachodnich? – Rozmawiałem z jednym z polityków prawicy polskiej o aborcji przy okazji zapisu o aborcji eugenicznej. Zapytałem go, dlaczego my na to zaostrzenie prawa aborcyjnego tyle czekamy, dlaczego nie jesteśmy w stanie tego przeforsować, lepszej okazji chyba nie będzie. Odpowiedział mi, że to nie jest popularne w społeczeństwie. Polityk tłumaczył się, że jeśliby nawet zmieniono przepisy aborcyjne, to jak przyjdą następcy, wszystko odkręcą i jeszcze bardziej zliberalizują to, co już jest - odpowiada ks. Bartołd.

Prowadzący rozmowę dziennikarz wskazał, że gdy lewica dojdzie do władzy, to i tak będzie chciała zwiększyć dostęp do aborcji w Polsce. - Oni tylko na to czekają. Oni nie będą się przejmowali krytyką środowisk konserwatywnych - podkreśla ks. Bartołd.

Proboszcz archikatedry warszawskiej, w której od 2010 roku regularnie odprawiane są Msze św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej przypomina, że PiS wprowadza wiele dobrych rozwiązań i chwali się, że to się ludziom podoba, pokazuje słupki poparcia. - Ale tutaj pojawia się pytanie, czy ja mam robić zawsze to, co się ludziom podoba, czy też bronić tych prawd chrześcijańskich, które są trudne we współczesnych czasach, mówić o nich, mimo że są niepopularne, właśnie dlatego, że jestem partią konserwatywną, że odwołuję się do dziedzictwa chrześcijańskiego - podkreśla ks. Bartołd. - Niestety w naszych partiach mieniących się jako prawicowe jest też sporo ludzi bardzo odległych od chrześcijańskich zasad życia.

Ks. Bartołd mówi także, że w demokracji mamy ciągle jakieś wybory, ale nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego, bo tego się nie da w sposób demokratyczny określać. - Prawdy objawionej się nie głosuje. Żadna większość nie może zmienić prawdy obiektywnej. Człowiek jest istotą omylną i nie może zmieniać fundamentów prawdy poprzez chwilowy kaprys. W demokracji liberalnej każdy ma swoją prawdę, „jest wiele prawd”, mówi ponowoczesność - dodaje kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

STOP SEKSUALIZACJI W SZKOŁACH

2019-03-20 14:49

Agata Pieszko

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, 18 lutego podpisał Kartę LGBT, która wywołała falę sprzeciwu w środowiskach pro rodzinnych. Z Magdaleną Czarnik – wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci o konsekwencjach tego zdarzenia rozmawia Agata Pieszko.

Archiwum Stowarzyszenia

Agata Pieszko: W ramach akcji STOP SEKSUALIZACJI DZIECI W SZKOŁACH, na stronie akcji można podpisać petycję wspierającą Małopolską Kurator, Barbrę Nowak, która według Stowarzyszenia, słusznie zdemaskowała Standardy WHO. Na czym to zdemaskowanie polega?

Magdalena Czarnik: Ten długi dokument liczy 68 stron i kiedy czytany jest pobieżne ze świadomością, że został wydany przez najpoważniejszą na świecie organizację zajmującą się zdrowiem, można odnieść wrażenie, że przekazuje wskazówki jak zadbać o zdrowie, bezpieczeństwo i rozwój naszych dzieci, natomiast sedno tego dokumentu, stanowią matryce od strony 38, gdzie podano dokładnie czego należy uczyć dzieci. Autorzy przekonują, że każdy człowiek ma potrzeby seksualne niemalże od momentu przyjścia na świat. Podają zalecenia, żeby nie tylko pozwolić dzieciom, ale wręcz zachęcić je do masturbowanie się we wczesnym okresie życia. 9-letnie dzieci mają zostać zapoznane z różnymi metodami antykoncepcji, a 12-letnie negocjować uprawianie seksu. 15-latki zachęcane mają być do ogłaszania skłonności homoseksualnych i do akceptowania ciąży w związkach jednopłciowych. Niemiecka Federalna Centrala Edukacji Zdrowotnej, organ niemieckiego rządu federalnego występujący jako współautor tego dokumentu, już od początku lat 70. wydawała coraz to bardziej perwersyjne materiały do tzw. edukacji seksualnej, przekazywane do szkół, przedszkoli, a nawet żłobków. Poradniki te jednoznacznie zachęcały młodzież do podejmowania przedwczesnych kontaktów seksualnych, serwując instruktaż „bezpiecznego” zabezpieczenia. Rosnące liczby ciąż u nastolatek i chorób przenoszonych drogą płciową, które znaleźć można np. w danych Eurostatu, pokazują jak wielką szkodliwość społeczną wniosła owa nowoczesna edukacja seksualna. Niemiecka Federalna Centrala Edukacji Zdrowotnej wydała także w 2007 roku broszurę dla rodziców i opiekunów w żłobkach, gdzie były wskazania do tego, żeby dzieci pocierać w intymnych miejscach ciała, z wytłumaczeniem, że poprawią w ten sposób ich samopoczucie i rozwój. Dlatego też nie powinno nas zbytnio zaskakiwać, że właśnie ta Federalna Centrala opracowała wspomniane standardy edukacji seksualnej, a pani Kurator Nowak określiła je tak jak należy. Tego typu edukacja seksualna nie mówi o więzi i właściwym znaczeniu seksualności, która powinna realizować się w małżeństwie, biorącym na siebie trud wychowywania dzieci, ale erotyzuje i zachęca do przedwczesnych, nieuporządkowanych kontaktów seksualnych. Tak się dzieje już od blisko 50 lat na Zachodzie i te standardy należy traktować jako wynik wieloletnich działań aktywistów seksualnych, którzy zmieniali stopniowo mentalność ludzi niszcząc normy seksualności, służące zarówno dobru wspólnemu społeczeństwa jak i jednostkom. Warto przypomnieć, że w Polsce te standardy zostały przedstawione w 2013 r. w Polskiej Akademii Nauk, w obecności najważniejszych decydentów polskiego sektora oświaty, którzy przyjęli je z pełną powagą i bez kwestionowania ich racji. Ułatwiło to niewątpliwie grupom „seksedukatorów”, powołujących się na ten dokument, wchodzenie do szkół i przeprowadzanie zajęć z tzw. „nowoczesnej edukacji seksualnej”. Stanowią one część szerszej „gednerowej” agendy organizacji aktywistów LGBT, którzy forsują nie tylko tolerancję, ale i żądają akceptacji dla uprawiania wszelkich praktyk seksualnych. Uczą dzieci kwestionowania płci biologicznej, którą przedstawiają jako coś płynnego, niewiadomego. Według tych standardów dzieci mają traktować wszelkie praktyki seksualne jako tak samo właściwe, równorzędne i dostępne dla każdego bez względu na wiek i stan. W to wpisuje się dezawuowanie roli małżeństwa i rodziny. Nie ma odniesienia do tego, że seksualność realizuje się najlepiej relacji ze współmałżonkiem, że jest wyrazem miłości, która daje nowe życie i buduje piękną rodzinę. „Genderowa” agenda niszczy fundamenty naszej cywilizacji. Docelowo ma zdemontować instytucję małżeństwa. Walka o tzw. małżeństwa jednopłciowe jest tylko etapem do celu.

Czym jest Karta LGBT i co wprowadzenie karty oznacza w praktyce?

Kartę LGBT+, podpisaną przez prezydenta Trzaskowskiego powinniśmy rozumieć jako kolejny krok na drodze do zainstalowania przywilejów dla organizacji LGBT, wraz z którymi zamknięte zostaną usta tym, którzy odważą się myśleć samodzielnie. Mimo pięknych zapisów o przeciwdziałaniu dyskryminacji, musimy mieć świadomość, że tego typu dokument służy forsowaniu żądań radykalnych mniejszości seksualnych, które na Zachodzie zyskały duże poparcie, są finansowane przez Komisję Europejską i faktycznie mają wielką siłę oddziaływania. Czymże innym jest „klauzula antydyskryminacyjna” w warszawskiej karcie LGBT+, jeśli nie metodą na uzyskanie wymuszonego poparcia dla praktyk homoseksualnych od przedsiębiorców, którzy zostaną dopiero na tej podstawie dopuszczeni do przetargów organizowanych przez miasto? Co będzie robił specjalnie przeszkolony „latarnik” w szkole? Będzie interpretował problemy dzieci na tle domniemania ich skłonności homoseksualnych, zamiast szukać ich faktycznych przyczyn. Jego zadaniem będzie rekrutowanie kolejnych zastępów aktywistów „genderowej” agendy, natomiast kneblowane są usta terapeutom niezależnym od presji LGBT, którzy nigdy nie diagnozują u dzieci homoseksualizmu. Taką diagnozę można postawić tylko w odniesieniu do osób dorosłych. Strategom LGBT zależy na tym, żeby przy każdej okazji wspominać o gejach, lesbijkach, transseksualistach, biseksualistach w kontekście ofiar, cierpiących ucisk od „homofobicznego” społeczeństwa. Powtarzają swoje kłamstwa w kółko wymuszając wrażenie, że Karta LGBT i podobne narzędzia mają zadośćuczynić ich dotychczasowym cierpieniom. Podają liczby wyssane z palca – podobno wśród mieszkańców Warszawy 10% to osoby o innej „orientacji seksualnej”. W tym dokumencie bardzo niebezpieczne jest narzucanie szkołom programów pseudo-edukacyjnych, zgodnych z pro-pedofilskimi Standardami WHO, które mają uderzyć prosto w bezbronne dzieci. Na temat niezgodności warszawskiej Karty LGBT+ z polskim prawem wydane już zostały dwie ekspertyzy: przez Instytut Ordo Iuris i Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Wynika z nich, że prezydent Trzaskowski przekroczył uprawnienia władzy samorządowej, która nie posiada kompetencji do narzucania jednostkom administracyjnym Urz. Miasta realizacji takich zadań. Agenda LGBT zamyka usta ludziom, którzy chcieliby, żeby nadal w społeczeństwie dominującym wzorcem życia społecznego było małżeństwo i rodzina. Patrząc na kraje Zachodu widzimy, że ogranicza podstawowe wolności obywatelskie – prawo do swobodnej wypowiedzi, wolności sumienia i wyznania, prowadzenia badań naukowych, prawo terapeutów do proponowania terapii osobom, które chciałyby z niej korzystać. Organizacje LGBT zawłaszczają coraz szersze obszary naszego życia społecznego. Mają decydować na temat tego, co się ma dziać w służbie zdrowia, w szpitalach. Na Zachodzie w karcie narodzin dziecka wpisuje się Rodzic 1 i Rodzic 2 zamiast mama i tata, ponieważ zapis o ojcu i matce jest ponoć dyskryminujący. Ze względu na tak niewielką grupę społeczną, która zdobyła poparcie finansowe, mają zostać wprowadzone w naszą kulturę destrukcyjne wzorce życia oparte na szkodliwych preferencjach seksualnych. Musimy mieć świadomość, jakie wolności obywatelskie przez to stracimy. Na Zachodzie doszło do tego, że osoby duchowne nie mogą cytować Biblii ze względu na to, że zawiera wyraźne sformułowania na temat czynów homoseksualnych. To, co jawnie złe i szkodliwe, mamy uznać za dobro. Na tym ma polegać równość i przeciwdziałanie dyskryminacji. Skala społecznej destrukcji, jaką te fale wyzwolonej seksualności przyniosły, jest ogromna – rozbite rodziny, aborcje, coraz mniej dzieci, dodatkowo z rosnącą liczbą zaburzeń, a coraz więcej samotnych starców. Niestety społeczeństwa zachodnie nie potrafią połączyć skutków, które obserwują z rosnącym przerażeniem, z właściwymi przyczynami tego stanu. Bardzo chciałabym, aby Polacy okazali się mądrzejsi.

Jaka jest rola szkoły, a jaka rola rodziców w zakresie wychowania seksualnego?

W zgodnie z prawem naturalnym, Konstytucją RP i innymi międzynarodowymi aktami prawnymi rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci i ich prawa są niezbywalne, a rola niezastąpiona. Szkoła ma zadanie wspierania rodziców w procesie wychowania w zgodzie z wartościami, które dzieci wynoszą z domu rodzinnego. Niestety mamy dzisiaj do czynienia w znacznym stopniu z rozpadem wartości w społeczeństwie, co bardzo destrukcyjnie wpływa na naszą wspólnotę narodową. W jednej klasie mogą się spotkać rodzice, dla których uczenie dzieci postaw patriotycznych jest ważne lub takich, których to drażni i jest wyrazem zaściankowości. W zakresie wychowania seksualnego występuje podobny rozdźwięk, gdzie postawy permisywne i liberalne wynikają zazwyczaj z braku uporządkowania sfery seksualności, która wprost przekłada się kształt życia rodzinnego. Wpływ na takie postawy wywierają dzisiaj nie tylko treści popkultury, wszechdostępna pornografia i wieki przemysł antykoncepcyjno- aborcyjny, ale także państwowe instruktaże seksualizacji dzieci w krajach Zachodu, które pisane są pod dyktando aktywistów LGBT i przenikają już od ponad 10 lat do naszego kraju. W Polsce mamy od 20 lat przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”, który został opracowany jako niezależny od wpływów jakichkolwiek aktywistów seksualnych. Wskazuje na rodziców jako na autorytety, przekazuje postawę pro-life i przedstawia zdroworozsądkowe argumenty za abstynencja seksualną do okresu dorosłości, a najlepiej do czasu zawarcia małżeństwa. Stanowi zatem niewątpliwe wsparcie dla rodziców, jeśli tylko znajduje się w rękach mądrego nauczyciela. Nasze stowarzyszenie ostrzega polskich rodziców przed grupami seksedukatorów, wchodzących pod różnymi pretekstami do szkół, a także przed szkoleniami genderowymi, oferowanymi nauczycielom pod różnymi nazwami najczęściej nieodpłatnie. Po takich szkoleniach lekcje prorodzinne mogą się zamienić propagandę pro-gejowską, na którą nasze dzieci nie mają antidotum. Bardzo ważne jest żeby rodzice rozmawiali dużo z dziećmi i pilnowali tego, jakie treści docierają do dzieci nie tylko w szkole, a także przez wszechobecne komórki. Muszę powiedzieć jako mama, że zapanowanie nad tym jest dzisiaj niezwykle trudne.

W jaki sposób można chronić dzieci przed „seksualizacją” w szkołach?

Potrzebujemy świadomych i odważnych rodziców, którzy będą egzekwować swoje prawa. Niestety do tej pory MEN pozostawało głuche na nasze doniesienia o wchodzeniu do szkół seksedukatorów instruowanych na Zachodzie pod dyktando LGBT. Rodzice z różnych stron kraju informują nas coraz częściej o takich zajęciach. Zawsze przypominamy, że trzeba uczestniczyć w spotkaniach trójek klasowych i rad rodziców i zaznaczać nauczycielom swoje zdanie. Rodzic ma prawo do wglądu w scenariusze zajęć dodatkowych i we wszystkie materiały. Każda szkoła ma obowiązek wspólnie z radą rodziców na początku roku szkolnego uchwalić program profilaktyczno- wychowawczy i tam powinien się znaleźć zapis na temat tego, jakie dodatkowe zajęcia będą realizowane w danym roku i przy udziale jakich organizacji. Niestety do dyrekcji często zgłaszają się organizacje, które przedstawiają piękny program profilaktyczny dla młodzieży o uczeniu asertywności, tolerancji, przeciwdziałaniu przemocy, natomiast później okazuje się, że kiedy zajrzymy na stronę tej organizacji, że uczy ona młodzież manipulacyjnie wykreowanych tzw. praw seksualnych i pokrętnie zachęca do podejmowania kontaktów seksualnych. Na naszej stronie stop-seksualizacji.pl zamieściliśmy kilka dni temu List Otwarty do MEN i Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Dziecka wnioskując o podjęcie działań wobec Standardów WHO, które zachęcają do łamania artykułów z Kodeksu Karnego. Apelujemy o podpisywanie go, aby debata publiczna, która teraz rozgorzała wokół standardów WHO zakończyła się jednoznacznym zakazem naszych władz wobec wchodzenia podejrzanych organizacji do szkół, bez względu na to do jakich pięknych słów i manipulacji będą się uciekać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem