Reklama

Wyimki z Księgi Życia 5

Trzeźwość W Rodzinie Dla Niepodległej

2018-08-28 12:10

Irena i Grzegorz
Edycja przemyska 35/2018, str. VII

Andrey Cherkasov/fotolia.com

W 100-lecie odzyskania niepodległości został proklamowany Narodowy Program Trzeźwości pod hasłem „Ku Trzeźwości Narodu!”, a z początkiem sierpnia wielki apel do Polaków kierowany przez Członków Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych o 100 dni abstynencji na 100-lecie niepodległości.

Św. Jan Paweł II mówił, że „prawdziwy egzamin z wolności jest dopiero przed nami”, a że powyższe zadania są możliwe do zrealizowania, pragniemy się podzielić świadectwem naszej trzeźwości w rodzinie, bo przez trzeźwość w wielu rodzinach dołożymy się do trzeźwości narodu.

Niewola w naszym małżeństwie trwała prawie 13 lat, z wieloma próbami podjęcia odzyskania wolności z uzależnień, takich jak alkohol czy palenie papierosów. Wszystkie próby kończyły się szybkim powrotem do uzależnienia. Pierwsza próba miała miejsce w poradni uzależnień, i choć trzeźwość udało mi się utrzymać zaledwie przez 7 miesięcy, to ukończyłem terapię podstawową i zaawansowaną. Dzięki niej mam dziś dużą dawkę wiedzy na temat uzależnienia. Kolejnymi takimi próbami były rekolekcje na temat zniewoleń oraz wyjazdy comiesięczne do Jarosławia na Msze św. uzdrowieniowe, ale wszystkie te próby nie przynosiły rezultatu z uwagi na brak otwarcia się z mojej strony na Łaski Boże. Przełom w odzyskaniu wolności z uzależnień nastąpił po spełnieniu przeze mnie warunków koniecznych do podjęcia Łaski Bożej, takich jak okazanie bezsilności ze strony żony oraz otwarcie się z mojej strony na pomoc osób stawianych mi na drodze przez Pana Boga.

Reklama

Trzeźwość w rodzinie zawdzięczamy dzięki Niepokalanej Matce Kościoła poprzez Dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Nasz pierwszy kontakt z KWC miał miejsce na rekolekcjach w Przemyślu, na które to rekolekcje wybieraliśmy się prawie pół roku. Żona w pewnym momencie powiedziała do mnie, że ona już sobie nie daje rady z niczym i jedzie na rekolekcje do Przemyśla, po to aby ratować siebie i dzieci, a ja mam sobie robić, co chcę. Słowa te dały mi do myślenia, a że myślenie osoby uzależnionej nastawione jest na dbanie o komfort picia, od razu zgodziłem się na wyjazd, myśląc sobie, że jadę z nią, co by jej tam jakichś głupot nie nagadali i jeszcze zacznie mi przeszkadzać w piciu.

Jak też pomyślałem, tak i zrobiłem. Na pierwsze rekolekcje do Przemyśla pojechaliśmy w styczniu 2011 r. i na tych rekolekcjach otrzymaliśmy trzeźwość w rodzinie. Od razu można było odczuć powiew Bożej Miłości, wszyscy do siebie mówili bracie, siostro, jak w jednej dużej rodzinie – Bożej Rodzinie. Całe rekolekcje przeżyłem intensywnie, słuchając katechez i uczestnicząc w całym programie, a na przedstawianiu się, po raz pierwszy w życiu przyznałem się do uzależnienia od alkoholu. W głębi serca miałem pragnienie zaprzestania picia i prawdę mówiąc, zazdrościłem w pozytywnym słowa znaczeniu uczestnikom, którzy mówili, że mają 5, 10, 15 lat abstynencji.

Na koniec rekolekcji w niedzielę na Mszy św. uczestnicy, którzy podjęli decyzję przystąpienia do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, składali deklarację na ręce kapłana, miedzy innymi była i moja żona. Od razu wiedziałem, że Krucjata Wyzwolenia Człowieka podjęta przez małżonkę jest w mojej intencji, ale na ten moment nie czułem powagi i mocy tej sytuacji. Powróciliśmy do domu i na nowo zaczął się wir codziennych obowiązków. Minął tydzień po przeżytych rekolekcjach i ja zorientowałem się, że przez ten tydzień czasu nie spożywałem alkoholu, gdzie wcześniej nie było dnia bez alkoholu i nie mówię tu o kulturalnym piciu, a o nadużywaniu. Od razu powróciłem myślami do rekolekcji i przypomniała mi się sobotnia katecheza na jutrzni, na której to kapłan mówił o drogowskazach do wolności, a mianowicie: rozum, sumienie, Słowo Boże, Jezus Chrystus i głos Kościoła. Całą moją trzeźwość i dążenie do wolności w naszej rodzinie oparliśmy na tychże pięciu drogowskazach. Wówczas to przekonałem się, że w dzisiejszych czasach też dzieją się cuda, tylko trzeba chcieć je zauważać. Ja do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka dojrzewałem prze kolejne cztery miesiące i po podjęciu tego dzieła Pan Bóg obdarzył nas darem czystości małżeńskiej – no i kolejny cud – wcześniej nie wyobrażaliśmy sobie takiej miłości małżeńskiej.

W tym czasie systematycznie jeździliśmy na rekolekcje KWC do Przemyśla oraz różne pielgrzymki trzeźwościowe, a po roku podjęliśmy wspólną decyzję małżeńską, że na kolejnych rekolekcjach podejmujemy Dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka do końca trwania.

Jak postanowione, tak też zrobione, ale na kolejny dar, jakim nas Pan Bóg obdarzył, czekaliśmy do czasu Pielgrzymki Grup Trzeźwościowych na Kalwarię Pacławską, to tam zabrał nam nałóg palenia papierosów poprzez ręce Matki Bożej Słuchającej – nam, bo paliłem ja i żona. To są trzy główne zniewolenia, jakie Pan Bóg zabrał nam dzięki okazaniu bezsilności, otwarciu serc naszych na obfitość Łask Bożych, jak i poddanie się woli Jego. Oprócz tych trzech głównych nie sposób wymienić pozostałych, takich jak: lęk, strach, uległość, złość i wiele innych. Trwając w Dziele Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, czujemy stałą pomoc Bożą w trudach codziennego życia i dzisiaj, widząc tylko dwa ślady stóp na piasku, nie pytamy, gdzie Ty jesteś Boże, tylko wiemy, że w tych chwilach trudnych dźwiga nas Pan na swoich ramionach.

Po czterech latach zaproponowano nam służbę w Diakoni KWC, na którą to z miłą chęcią wyraziliśmy zgodę z uwagi na fakt, iż służba ta będzie naszym wotum wdzięczności za dar trzeźwości w rodzinie, a ponadto naszym mottem są słowa „darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”. Bierzemy czynny udział w pielgrzymkach trzeźwościowych, jak i wszelakich spotkaniach związanych z tematyką trzeźwościową. Poza tym mamy przyjemność współprowadzenia grupy KWC w sąsiedniej parafii, która to utrzymuje wielu uczestników w abstynencji. Jesteśmy otwarci na wszystkich potrzebujących, jakich Pan stawia na naszej drodze.

Biorąc pod uwagę fakt, iż Polacy obecnie piją dziesięć razy więcej niż 100 lat temu, przed nami prawdziwy egzamin z wolności, który można pozytywnie zaliczyć poprzez trzeźwość w rodzinach. Poprzez trzeźwość w wielu rodzinach, do trzeźwości narodu, inaczej zagrożenie dla Polski jest duże i nadal są aktualne słowa bł. ks. Bronisława Markiewicza „Albo Polska będzie trzeźwa, albo jej wcale nie będzie”.

Z darem trzeźwości w rodzinie dla Niepodległej: Irena i Grzegorz

Tagi:
trzeźwość niepodległość

„Młodzi trzeźwi i wolni” – hasłem 52. Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu

2019-02-28 14:19

mip (KAI) / Warszawa

W niedzielę 3 marca w polskim Kościele obchodzony będzie dzień ekspiacji za grzechy pijaństwa, który rozpocznie 52. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu. W tym roku przyświecać będzie mu hasło: „Młodzi trzeźwi i wolni”.

Bożena Sztajner/Niedziela

Jak podkreślił podczas zorganizowanej w czwartek w Sekretariacie KOnferencji Episkopatu Polski konferencji prasowej przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości, bp Tadeusz Bronakowski, inspiracją do zajęcia się w tym roku trzeźwością wśród młodzieży, był między innymi październikowy Synod Biskupów oraz Światowe Dni Młodzieży w Panamie. - Jest to też ważny etap w realizacji Narodowego Programu Trzeźwości – przypomniał biskup.

Magadalena Kowalewska

W Przesłaniu Narodowego Kongresu Trzeźwości, który odbył się w 2017 r., delegaci ze wszystkich polskich diecezji zwrócili się z prośbą do duszpasterzy i wiernych świeckich o wzmożoną modlitwę o trzeźwość, a także aktywizację grup i środowisk troszczących się o wychowanie dzieci i młodzieży w abstynencji.

- Trzeźwość narodu to nasz wielki obowiązek – nie tylko religijny, ale i patriotyczny – zaapelował bp Bronakowski. Przypomniał, że ponad milion Polaków nadużywa alkoholu, a dwa miliony osób doświadcza przemocy w skutek nadmiernego picia. - Proalkoholowa mentalność to jedna z największych naszych narodowych wad, z którymi koniecznie musimy walczyć – podkreślił biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej.

Ks. Marek Dziewiecki, rekolekcjonista i kolsultor Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości wskazał natomiast, że odpowiedzialność za trzeźwość młodych, czyli za ich trzeźwe myślenie, za ich bycie wolnymi od wszelkich uzależnień spoczywa na wszystkich dorosłych, zwłaszcza na rodzicach, kapłanach, nauczycielach i wychowawcach.

- Punktem wyjścia w realizacji Narodowego Programu Trzeźwości jest troska o wychowanie dzieci i młodzieży w wolności. Nie zmniejszymy w radykalny sposób braku trzeźwości w naszym społeczeństwie i nie przeciwstawimy się skutecznie złej obyczajowości dopóty, dopóki nie zadbamy o to, by młode pokolenie miało trzeźwy start w dorosłe życie – podkreślił ks. Dziewiecki.

Zauważył, że tylko zintegrowane działania wszystkich form duszpasterstwa i wszystkich ludzi dobrej woli w trudzie wychowania młodego pokolenia w wolności do prawdy, miłości i odpowiedzialności, pozwoli skutecznie chronić dzieci i młodzież przed wszystkimi wypaczonymi i nieszczęsnymi sposobami korzystania z daru wolności, w tym także przed takimi sposobami myślenia, przeżywania i postępowania, które prowadzą do nietrzeźwości i jej katastrofalnych skutków.

- Rozmiary zagrożeń w tej dziedzinie przyjęły już rozmiary epidemii i klęski społecznej. Badania potwierdzają, że około 90 proc. piętnastolatków ma już za sobą inicjację alkoholową. Co trzeci piętnastoletni chłopak i co czwarta piętnastoletnia dziewczyna przyznaje się w anonimowych ankietach do upicia przynajmniej raz w ciągu ostatniego miesiąca – wskazał duchowny.

Z kolei dr Agnieszka Muzyk powiedziała o prawnej odpowiedzialności osób sprawujących władzę za trzeźwość narodu. Zachęcała organy stanowiące prawo, zarówno na szczeblu ogólnopolskim, jak i samorządowym, do promowania abstynencji i egzekwowania zakazu sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim. Zwróciła uwagę, że coraz częściej samorządowcy podczas organizacji lokalnych wydarzeń potrafią ograniczyć dostępność napojów alkoholowych, a zarazem otworzyć te spotkania na rodziny z dziećmi.

Dr Muzyk wskazała także na jeden z postulatów Narodowego Programu Trzeźwości, jakim jest całkowity zakaz reklamowania napojów alkoholowych. - Mamy dziś do czynienia z niekończącym się serialem, pod tytułem „reklamy napojów alkoholowych”: ponad 2,5 tys. godzin reklam piwa miesięcznie oraz reklamy napojów bezalkoholowych, które de facto promują duże koncerny produkujące alkohol – podkreśliła ekspertka. Dopowiedziała, że niebezpieczeństwem tych reklam jest promowany przez nie styl życia, w którym alkohol odgrywa znaczącą rolę w codziennym życiu człowieka.

Redaktor Rafał Porzeziński zwrócił uwagę, że oprócz alkoholizmu czy narkotyków innym zagrożeniem, które okrutnie dotyka polskie rodziny to uzależnienie od smartfonów. - To plaga wszystkich spotkań rodzinnych. Nasze relacje polegają na tym, że wysyłamy kwiecistego SMS-a – nasza postawa względem najbliższych jest potem powielana przez dzieci – powiedział Rafał Porzeziński.

52. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu potrwa od 3 do 9 marca pod hasłem: „Młodzi trzeźwi i wolni”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szpital atakuje obrońców życia

2019-03-13 10:57

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 11/2019, str. VI

W Szpitalu Bielańskim życie ludzkie jest ratowane, ale niestety także odbierane nienarodzonym dzieciom. Teraz szpital wytoczył proces obrońcom życia, by przestali przypominać o tym, że aborcja jest zabójstwem

Artur Stelmasiak

Papież Franciszek mówi, że aborcja, jest jak „wynajęcie płatnego zabójcy”, a aborcja eugeniczna jest „nazizmem w białych rękawiczkach”. O tym, że aborcja jest zabiciem dziecka mówią lekarze, prawnicy, biolodzy, etycy i w zasadzie każdy człowiek intelektualnie uczciwy.

– Zabijanie na masową skalę ma miejsce w Szpitalu Bielańskim i dlatego od lat protestujemy w tym miejscu. Organizowaliśmy pikiety, publiczny Różaniec, a także zaparkowaliśmy nasz samochód dostawczy, który pokazuje niewygodną prawdę o zabijaniu dzieci przez lekarzy – mówi Mariusz Dzierżawski, prezes Fundacji Pro-Prawo do Życia, któremu Szpital Bielański wytoczył prywatny akt oskarżenia.

Wolontariusze z tej fundacji mają często wytaczane sprawy w sądach. Ale jak do tej ponad 50 spraw już wygrali, a kolejnych kilkanaście nadal się toczy w sądach. Orzecznictwo sądowe ws. prolife jest więc bardzo jednoznaczne.

Prywatne oskarżenie za publiczne pieniądze

Według portalu www.stopaborcji.pl Mariusz Dzierżawski odpowiada przed sądem w ramach oskarżenia prywatnego z art. 212 § 1 kodeksu karnego. Z informacji medialnych i wcześniejszych wypowiedzi Doroty Gałczyńskiej-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego, wynika, że szpital zdecydował się na wytoczenie prywatnego aktu oskarżenia m.in. po tym, gdy prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia. Prokurator rejonowy stwierdził brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu czynu ściganego i braku podstaw do skierowania aktu oskarżenia w trybie oskarżenia publicznego.

Kierownictwo szpitala postanowiło więc wytoczyć proces mimo że powołane do przestrzegania prawa instytucje nie dostrzegły w działalności organizacji prolife podstaw, by iść z tym do sądu. Kto zatem finansuje decyzje dyrekcji, czyli ponosi koszty sądowe i wynagrodzenie prawników? – Opłata z tytułu pełnomocnictwa oraz zastępstwa procesowego jest sfinansowana z budżetu Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – odpowiada na pytanie „Niedzieli” Dorota Gałczyńska-Zych.

Oznacza to, że prywatny akt oskarżenia przeciwko człowiekowi, który staje w obronie dzieci nienarodzonych, jest finansowany ze środków publicznych. – Jestem tą sprawą zbulwersowany. Szpital ma wiele potrzeb i mógłby lepiej wydawać publiczne pieniądze, niż na atakowanie ludzi, którzy bronią życia – mówi Jacek Ozdoba, warszawski radny z klubu PiS. – Publiczna placówka zamiast koncentrować się na leczeniu ludzi, to zajmuje się atakowaniem ludzi i wydawaniem publicznych pieniędzy na bezsensowne procesy. Ten proces kompromituje dyrekcję szpitala, bo jest atakiem na wolność słowa i wolność wyrażania poglądów.

Protesty powinny być wliczone w ryzyko

Choć każdy ma prawo iść z najmniejszą bzdurą do sądu, to jednak ta sprawa budzi bardzo wiele kontrowersji. Okazuje się, że Szpital Bielański jest pierwszym państwowym szpitalem w Polsce, który zdecydował przedsięwziąć takie kroki przeciwko osobom, które chcą ratować ludzkie życie. – Wolontariusze prolife z tej fundacji mieli już taki akt oskarżenia i proces cywilny wytoczony przez szpital. Ale to był szpital prywatny – Pro-Familia z Rzeszowa. Obie sprawy skończyły się dla szpitala bardzo źle – mówi pełnomocnik Dzierżawskiego mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Po tym jak Sąd Najwyższy wskazał błędy w procesie cywilnym i nakazał jej ponowne rozpatrzenie, władze szpitala w Rzeszowie skapitulowały. Nie tylko wycofano się z batalii sądowej, ale szpital Pro-Familia zaprzestał wykonywania aborcji. – Najwyraźniej przyznali nam rację, że zabijanie dzieci źle służy wizerunkowi szpitala, którego celem jest ratowanie zdrowia i ludzkiego życia – mówi Dzierżawski.

Oprócz procesu cywilnego wolontariusze prolife zostali także oskarżeni z art. 212 § 1, czyli był to analogiczny proces, jaki obecnie ma miejsce w Warszawie. Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z 2015 r. jest jednoznaczny. Ponowne obranie takiej samej ścieżki prawnej przez dyrekcję Szpitala Bielańskiego wydaje się więc bardzo mało rozsądną decyzją. „Szpital Pro-Familia w Rzeszowie, mając na uwadze charakter prowadzonej działalności, powinien wliczyć w jej ryzyko protesty i manifestacje związane z przedsiębranymi przez tę placówkę czynnościami (wykonywaniem aborcji przy. red)” – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Sędziowie podkreślili, że skoro w szpitalu dokonano 4 aborcji, to oskarżeni wolontariusze prolife nie mogli tej placówki narazić na „poniżenie w opinii publicznej, czy też na „utratę zaufania”, bo głoszone przez nich hasła były prawdziwe.

„Przymiotu zniesławiającego nie można przypisać zarzutom stawianym szpitalowi przez oskarżonych w głoszonych treściach: «zabijanie chorych dzieci w szpitalu Pro-Familia», skoro zabiegi tego typu były dokonane w tej placówce”, podkreślił skład sędziowski.

Tyle aborcji co na całym Śląsku

W kontekście prywatnego oskarżenia ze strony dyrekcji pod adresem lidera organizacji prolife, trzeba przypomnieć, że Szpital Bielański pod względem wykonywanych aborcji jest znany w całej Polsce. Według danych ujawnionych na wniosek Fundacji Pro-Prawo do Życia w tej placówce medycznej w ciągu ostatnich 10 lat drastycznie zwiększyła się ilość wykonanych aborcji. Podczas, gdy w 2008 r. na Bielanach zabito 38 nienarodzonych dzieci, to w 2016 r. życie straciło już 115 dzieci, a w 2017 r. aż 131. Praktycznie wszystkie aborcje dokonano z powodów eugenicznych, czyli podejrzenia prawdopodobieństwa choroby lub niepełnosprawności dzieci.

Aby pokazać skalę aborcji dokonywanych w Szpitalu Bielańskim można porównać te statystyki z innymi regionami Polski. Dla przykładu w całym województwie śląskim w 2016 r. zabito 120 nienarodzonych dzieci. Oznacza to, że niewielki warszawski szpital wyrabia praktycznie całą „normę” wszystkich szpitali z województwa śląskiego.

„Fenomenem” Szpitala Bielańskiego jest także jeden bardzo istotny historyczny fakt. Chodzi o przełomowe i szeroko opisywane wydarzenie, którym była aborcja chłopca z Zespołem Downa w 2011 r. Profesorowie uniwersyteckiego szpitala w Poznaniu nie chcieli zabić tego dziecka. „Zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia, ani nie jest zagrożeniem dla życia” – napisali w oświadczeniu poznańscy lekarze. Podkreślili jednoznacznie, że dziecko nie kwalifikowało się do tzw. „legalnej aborcji”.

Okazało się, że to, co było uznane za nielegalną aborcję przez lekarzy w Poznaniu, „legalne” stało się na warszawskich Bielanach. Ówczesny ordynator ginekologii chwalił się na łamach prasy, że osobiście podjął decyzję o aborcji dziecka z Zespołem Downa. – Takie nagłośnione aborcyjne kampanie przyczyniały się do tego, że lekarze w innych szpitalach zaczęli bać się odmawiania aborcji. Dlatego aborcji eugenicznych z roku na rok przybywa, choć zapisy ustawy są takie same – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes „Ordo Iuris”.

Ofiarami mogą być także zdrowe dzieci

Prawo aborcyjne zostało uchwalone w 1993 r. i bez zmian funkcjonuje do dziś. Jednak w ciągu 20 lat ilość aborcji eugenicznych wzrosła z 39 w 1996 r. do 1042 w 2016 r. Oznacza to przyrost o ponad 2,6 tys. procent. Aby zrozumieć skalę eugenicznego „postępu” w medycynie należy wskazać, że w samym Szpitalu Bielańskim w 2017 r. było ponad trzy razy więcej aborcji eugenicznych niż w 1996 r. dokonano w całej Polsce.

Wobec tak szokujących statystyk eugenicznych w szpitalach na alarm biją medycy z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. – Ten dynamiczny wzrost liczby wewnątrzłonowo uśmierconych dzieci może być wynikiem zmian kryteriów dotyczących uzasadnienia aborcji w konkretnych przypadkach, popularyzacji tzw. programu profilaktyki wad wrodzonych, polegającego na prenatalnym rozpoznawaniu wady poczętego i rozwijającego się w łonie matki dziecka i proponowaniu rodzicom zabójstwa ich dziecka w procedurze aborcji. „Program” ten zapewnia szpitalom dodatkowe dochody. Rodzice są nierzadko przymuszani przez lekarzy do uczestniczenia w tym programie, a lekarze przez swoich przełożonych do rezygnowania z przysługującej im klauzuli sumienia – wskazują katoliccy lekarze w liście do Ministra Zdrowia. – Najczęściej zabójstwa wewnątrzłonowe są wykonywane w szpitalach bez równoczasowej weryfikacji anatomopatologicznej i genetycznej choroby dziecka, dlatego nie można wykluczyć, że coraz częściej życie, już w łonie matki, tracą zupełnie zdrowe, ale niechciane przez rodziców dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: trwają spotkania „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”

2019-03-24 15:05

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze trwa cykl spotkań pt. „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”. Odbywają się one raz w miesiącu, kolejne już jutro, 25 marca. Spotkania, obok modlitwy, wpisują się w przygotowania do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej Jasnogórskiej.

BP KEP

Celem spotkań jest przede wszystkim poznanie nauczania kard. Wyszyńskiego refleksja wokół jego spuścizny. - Gdyby nie prymas Wyszyński, jego zawierzenie Maryi Jasnogórskiej i jego nauczanie, zupełnie inaczej wyglądałby Kościół w Polsce, nasza maryjność i nasz naród - uważa o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów. - Jeśli nie przyjmiemy za klucz jego słów: „wszystko postawiłem na Maryję”, to nie zrozumiemy ani Prymasa ani obecności Maryi w naszym narodzie i w naszych dziejach. Potwierdził to Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Częstochowy w 1979r. – powiedział KAI przedstawiciel zarządu Zakonu Paulinów.

Na jutrzejszym spotkaniu mowa będzie o jasnogórskiej „obecności” ks. Prymasa na podstawie publikacji „Stefan Kardynał Wyszyński. Jasnogórskie wspomnienia, zapiski osobiste”. Książka przybliża, często godzina po godzinie, w sumie 603 dni jego pobytu w częstochowskim sanktuarium.

- Jasna Góra dla ks. Prymasa stanowiła punkt odniesienia do wszelkich podejmowanych działań. On sam nazywał siebie Prymasem Jasnogórskim, o czym przypomina też tytuł naszego cyklu - zaznacza o. Tabulski. Dodaje, że książka jest jakby autobiografią kard. Wyszyńskiego, człowieka, którego cechowała autentyczna troska o losy człowieka i świata, umiłowanie Boga, Kościoła i Ojczyzny oraz ufne i synowskie zawierzenie Matce Najświętszej.

Gośćmi wieczoru 25 marca będą m.in.: redaktor książki Hanna Zyskowska, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, o. Józef Płatek, świadek życia i jasnogórskiej posługi Prymasa Wyszyńskiego. Spotkania odbywają się w Jasnogórskim Instytucie Maryjnym. - Bardzo czekamy na decyzję Kongregacji Do Spraw Świętych i na ostateczną informację o beatyfikacji, bo Polsce bardzo potrzeba dziś nowego znaku - podkreśla o. Tabulski. - Dodał, że nauczanie Prymasa Wyszyńskiego wciąż jest bardzo aktualne i dlatego trzeba wielkiego powrotu do jego słów.

- Potrzebujemy nowego impulsu, nie tylko modlitwy i wstawiennictwa, ale też takiego nauczania, które pozwoli nam uporządkować wszystkie sprawy w naszej Ojczyźnie, ten cały bałagan moralny, bałagan życia społecznego, politycznego i również Kościoła, bo Kościół też potrzebuje oparcia i świateł, jak przeżyć próbę oczyszczenia – powiedział zakonnik.

Drugie spotkanie „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”, które odbędzie się jutro, 25 marca, poprzedzi Msza św. o 17.00 w Kaplicy Matki Bożej w intencji rychłej beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Rozmowy z autorami książki i świadkami życia Prymasa Tysiąclecia rozpocznie się w Jasnogórskim Instytucie Maryjny o 18.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem