Reklama

Dojrzałość wyboru

2018-08-28 12:11

Oprac. s. Rafaela Olszowa CSDP
Edycja toruńska 35/2018, str. IV

Renata Czerwińska
Każdy z was też znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć…

„We wrześniu 1939 r. na Westerplatte grupa młodych Polaków, żołnierzy, pod przewodnictwem majora Henryka Sucharskiego, trwała ze szlachetnym uporem, podejmując nierówną walkę z najeźdźcą. Pozostali oni w pamięci narodu jako wymowny symbol. Trzeba, ażeby ten symbol wciąż przemawiał, ażeby stanowił wezwanie dla nowych pokoleń Polaków. Każdy z was też znajduje w życiu jakieś swoje «Westerplatte». Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć… Nie można «zdezerterować», lecz obronić dla siebie i innych” Jan Paweł II, Westerplatte, 12 czerwca 1987 r.

Wielu z nas zna te słowa na pamięć. Chlubimy się męstwem polskich żołnierzy i Papieża Polaka, który mocą Słowa Bożego z odwagą Ducha Świętego dokonywał przemian w naszej ojczyźnie i świecie. Przełamywał mury totalitaryzmu i zniewolenia we wszystkich jego przejawach, aż do przelania krwi podczas zamachu 13 maja 1981 r. i wielokrotnych zasadzek na jego życie. Kościół docenił odwagę Jana Pawła II, ogłaszając go świętym. Skąd bierze początek taka niezłomność i stałość postaw życiowych?

Chrystus perłą zbawienia

Często niesprzyjające okoliczności sprawiają, że ktoś traci grunt pod nogami, gaśnie w zapale. Jednakże inna osoba, mając taki sam problem, napełnia się wiarą, emanuje radością i pokojem. Dar męstwa uczy nas, by wszystko, co nas spotyka, wykorzystać ku pożytkowi swojemu i bliźnich.

Czym jest perła? Powstaje ona w małży, do której dostało się ciało obce – ziarenko piasku – zadając jej cierpienie. Małża w samoobronie przed tym, co ją uwiera, wytwarza masę, z której powstaje piękna perła. O. Remigiusz Recław SJ w swoich rekolekcjach dla grupy Odnowy w Duchu Świętym, posługując się przypowieścią ewangeliczną o perle (Mt 5,45-46), wyjaśnia, że sam Chrystus jest perłą, bowiem przez dobrowolne przyjęcie cierpienia i męki krzyżowej „wydał masę perłową” – zbawienie świata. Warto zastanowić się, czy przyjmując cierpienie, stajemy się producentami pereł, czy też nasze zachowanie w trudnych chwilach nie ma żadnej wartości w oczach Boga i ludzi. Rekolekcjonista zapewnia, że współpraca z Duchem Świętym – Dawcą daru męstwa – sprawia, że dojrzewamy do przyjmowania cierpień i wykorzystania ich ku pożytkowi swojemu i innych.

Reklama

Wartościowy wybór

O. Recław SJ zauważa, że nie wszyscy ludzie dorastają do tego, by przyjąć zachętę do zaakceptowania swego cierpienia za przykładem Jezusa, wielu natomiast oczekuje pocieszenia i uwolnienia od niesprzyjającej sytuacji, co świadczy o ich niedojrzałości w przyjmowaniu krzyża. Święci i błogosławieni we wszystkich okolicznościach życia odkrywali wolę Bożą, stąd wiara była ich motywacją w znoszeniu doświadczeń życiowych.

Bł. Maria Karłowska tak pouczała wątpiących: „Narzekasz na surowość przykazań! Zuchwałe to słowa! Mądrość najwyższa mylić się nie może i nie przypisuje stworzeniu swemu praw, których by spełnić nie było ono zdolne”.

Wiele nauk antropologicznych dowodzi, że cierpienie w życiu człowieka stanowi ważny czynnik dla jego rozwoju. Kazimierz Dąbrowski, psycholog i filozof, zastanawiając się nad procesem rozwojowym człowieka, utworzył pojęcie dezintegracji pozytywnej, w którym wskazuje na pozytywną rolę przeżyć negatywnych, w tym cierpienia, w rozwoju osobowości człowieka. Twierdzi, że zadowolenie z siebie i życia może być przeszkodą, ponieważ usypia wrodzony pęd człowieka do rozwoju. Straty i klęski powodujące dezintegrację okazują się być pożyteczne, ponieważ przeżywane z otwartością prowadzą do rozwoju psychicznego. Podobnie psycholog Alfred Adler zauważa, że dla rozwoju człowieka nie jest ważne, jakich niepowodzeń lub sukcesów doświadcza, ale w jaki sposób je przeżywa.

Perła codzienności

Jednym z owoców daru męstwa jest wytrwałość w dobrym. Ewa Leszczełowska nazywa męstwo darem Ducha Świętego, z którego działania często nie zdajemy sobie sprawy, bowiem „nie jest wyłącznie naszą zasługą to, że wybieramy dobro mimo wielu pokus płynących ze świata oferującego miraże szczęścia (…) to, że udaje nam się trwać przy Bogu”. Ów dar jest więc bardzo cenny i potrzebny, „abyśmy mogli dalej kroczyć tą drogą, nie ulegać pokusom, abyśmy mieli siły do ich pokonywania, nie załamali się pod ich naporem”. Doświadczają tego wszyscy, a szczególnie osoby wybrane przez Boga.

Bł. Maria Karłowska, założycielka zgromadzenia sióstr pasterek, natchniona Duchem Świętym, z wielką troską wspierała swoje siostry i podopieczne, by nie ustały na drodze wiary i powołania, wskazując im skuteczne lekarstwo i źródło mocy we wszelkich cierpieniach duszy i ciała: „Mówisz: Jestem słaba! W Bogu zaczerpnij siły. Módl się gorąco, a przede wszystkim zwróć się do źródeł łaski, przystępuj gorliwie do sakramentów świętych. Tam znajdziesz łaskę i siłę, lekarstwo na twe rany i pociechę, tam zaczerpniesz odwagi”.

Swoje powołanie do takiej posługi odkrył, sam dotknięty nieustannym cierpieniem duszy i ciała, o. Dolindo Ruotolo i w imieniu Jezusa nauczał: „Cierpisz na ciele i przeżywasz mękę w duszy... Nie martw się: to właśnie w bólu twoja dusza kwitnie. Pośród utrapień dusza poświęcona dla Mnie i wierna Mi szuka ulgi i znajduje ją tylko w mojej miłości”.

Perła męczeństwa

Dar męstwa kojarzy nam się z męczeństwem, czyli oddaniem życia. Pośród ludzi wybranych przez Boga, pozostających w szczególnej relacji ze Zbawicielem, wielu oddało za Niego życie. Należą oni do grona męczenników. Jednakże są i tacy, którzy trwając przy Panu, ponoszą tzw. białe męczeństwo, nie przelewając swej krwi, ale z pokorą przyjmując wszelkie trudy i cierpienia w ciągu całego życia. Wielu z nich również zostało świętymi, o czym świadczą ich słowa, czyny i zapisane modlitwy.

Podobną heroicznością w przyjmowaniu wszelkich cierpień odznaczała się bł. Maria Karłowska. Do spełniania woli Bożej, zachęcała swoje siostry i wszystkich spotykanych ludzi: „Jeśli Pan Bóg nawiedzi cię jakąkolwiek chorobą, staraj się przyjąć ją z miłością i dziękczynieniem i znosić cierpliwie wszystkie cierpienia, jakie Opatrzność Boża ześle”.

Perła patriotyzmu

Jako chrześcijanie i Polacy z wielką czcią wspominamy męczenników – żołnierzy Armii Krajowej, uczestników powstań narodowych, zamordowanych w zamachach i nieuznanych za bohaterów, a wręcz wyklętych. Ciesząc się ofiarowaną nam przez nich wolnością, kochając swoją ojczyznę, powinniśmy z troską zadbać o zachowanie i propagowanie wartości, które ją budują i umacniają.

Przypomina nam o tym nasz święty rodak Jan Paweł II: „Wolność można utracić od zewnątrz, może ktoś mi tę wolność zabrać, ale można także wolność posiadać i źle jej używać. To jest czasem gorsze od utraty wolności zewnętrznej… Jeszcze większe niebezpieczeństwo dla wolności, jeszcze większe zagrożenie pochodzi od wewnątrz, gdy myślimy, że jesteśmy wolni i tej wolności źle używamy i ją rozpraszamy”.

Wierzymy, że pierwszym Dawcą wolności jest Bóg. Niech dar męstwa od Ducha Świętego będzie naszą mocą w zdobywaniu perły dojrzałości za przykładem świętych i bohaterów naszej umiłowanej ojczyzny, byśmy jak oni drogą wyrzeczeń i ofiar aż do tej największej – ze swego życia – doszli na „niebiańskie polany”, na które, „kiedy się wypełniły dni, prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte” (K. I. Gałczyński).

Tagi:
wojsko

Reklama

Klerycy żołnierze i kapłani oficerowie

2019-01-08 12:01

Ks. Zbigniew Głowacki
Edycja przemyska 2/2019, str. IV

Jesienią ubiegłego roku sześciu kapłanów archidiecezji przemyskiej, którzy jako klerycy odbywali służbę wojskową w wymiarze dwóch lat, otrzymało stopnie oficerskie podporucznika: ks. Zbigniew Pietryka, ks. Krzysztof Pacześniak, ks. Zbigniew Głowacki, ks. Jerzy Rojek, ks. Marek Jurkiewicz oraz ks. Stanisław Zimny (diecezja rzeszowska)

Archiwum Kurii
Klerycka rezerwa na Jasnej Górze 1967 – rekolekcje dla kleryków rezerwistów zorganizował kard. Stefan Wyszyński

Dla tych, którzy dochodzili do kapłaństwa, Bóg wypełniał całość życia. Ojczyzna natomiast zmieniała swój obraz jak w kalejdoskopie. Powojenne pokolenie Polaków wchodziło w swoją młodość u schyłku resztek lat stalinowskich, na falach „reform”, po latach błędów i wypaczeń socjalistycznej władzy ludowej. Ojczyzna dla młodego człowieka kojarzyła się mimo wszystko z domem rodzinnym, słomianą strzechą chaty dziadków, gdzie głęboko tkwiła pobożność, zwyczaje uświęcone, tradycja przodków, gwara używana i proste formy wiejskiego życia, związanego z ziemią ojczystą i ciężką pracą. Obraz Ojczyzny dopełniał drewniany, niosący na sobie pięć wieków istnienia – kościół parafialny i olbrzymi dąb przy nim stojący. Całość uzupełniały kapliczki przydrożne i mogiły ojców rozsiane w różnym czasie, w różnych miejscach rodzinnego krajobrazu, który rozciągał się po beskidzkich pagórkach i zwisał z masywów leśnych. Kształt Ojczyzny wyłaniał się również z rozmów z mądrym kapłanem kresowiakiem i z lektury książek jego bogatej biblioteki.

Dwie ojczyzny

Szkoła również mówiła o Ojczyźnie: „Cały naród buduje swoją stolicę”, „Tysiąc szkół na tysiąclecie”. Dochodziły do tego obchody pierwszomajowe i rocznice rewolucyjne, a także zasady socjalizmu i internacjonalizmu. Czasem odważny nauczyciel, zwłaszcza w szkole średniej, wspominał o wojnie bolszewickiej, o Powstaniu Warszawskim, tragedii katyńskiej, o Armii Andersa i Monte Cassino. W konsekwencji Ojczyzna przedstawiała się jak zniszczony, będący w rozsypce, witraż kościelny. Owszem istniała, była, ale odczuwało się jej zniekształconą formę i rozmyte barwy.

Po maturze seminarium duchowne. To szczególne miejsce ojczyste i dom swoistej rodziny z drogą do kapłaństwa; by być bliżej Boga i wierzących rodaków żyjących na polskiej ziemi – w cieniu Krzyża i Ewangelii. Ojczyzna za bramą seminaryjną nabierała właściwych sobie kolorów i pełnię duchowego kształtu.

Ojczyzna macocha

I oto w przededniu wielkiego Millenium Narodu, jesienią 1965 r. objawia się nad młodym człowiekiem, już w sutannie, srogie oblicze jakby „ojczyzny macochy”. Trzeba zdjąć świeżo nałożony strój duchowny i zasilić szeregi obrońców granic ojczyźnianych. Praktyka władzy ludowej wobec kandydatów do kapłaństwa była wyrafinowana. Zaczęto ją stosować wybiórczo już od 1955 r., dokuczając poszczególnym biskupom i diecezjom. Początkowo rozrzucano alumnów pojedynczo po różnych garnizonach wojskowych, natomiast od 1964 r. zaczęto organizować specjalne pododdziały kleryckie (Opole, Kołobrzeg, Gdańsk, Brzeg, Bartoszyce, Szczecin).

Dopiero czasy solidarnościowe położyły temu kres. Kleryk w ludowym wojsku, to prawdziwe zderzenie dwóch światów, a w konsekwencji jego patrzenie na Ojczyznę wiązało się z zupełnie inną niż dotychczas perspektywą. Polityczny zastępca dowódcy pułku, z naleciałościami języka rosyjskiego, kaleczył swoje, niby po polsku wygłaszane przemówienie płynące na fali historii, pochodzącej tylko z radzieckiego wschodu. Znamienny był wściekły atak oficerów politruków na millenijne „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” biskupów polskich do niemieckich. Każdy kleryk żołnierz był poddawany naciskom, by potępił swoich duchownych przełożonych.

Księża „patrioci”, ówcześni kapelani wojskowi, co to z normalnym wojskiem na co dzień nie mieli nic do czynienia, okazyjnie raz w roku zachęcali kleryków w wojsku do wiernej służby socjalistycznej ojczyźnie. W rzeczywistości umacniali nas swoją naganną postawą do autentycznej miłości prawdziwej Ojczyzny. Wszelkie jednak złudzenia o Ojczyźnie wolnej i suwerennej przekreślało sąsiedztwo potężnej radzieckiej jednostki lotniczej, z którą polskich żołnierzy, także kleryków, miała łączyć konstytucyjna przyjaźń polsko-radziecka.

Ojczyzna matka

Usiłowano zniekształcić w alumnach obraz Ojczyzny. Ten demoniczny plan nie mógł się powieść, bo ona, ta prawdziwa, wciąż była.Była w całej wymowie piastowskiego Śląska, z orłami brzeskiego zamku książęcego – „śląskiego Wawelu”, była na Górze św. Anny, mówiącej o patriotycznych zrywach, by do macierzy należeć. Była w narodowym Millenium i w miniaturowej Ikonie Czarnej Madonny z Jasnej Góry, nawiedzającej każdą żołnierską salę klerycką i każdego kleryka żołnierza osobno. Była we wspólnym koszarowym przeżywaniu świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, była w śpiewach kolędowych, pieśniach maryjnych i patriotycznych; była przede wszystkim w sercach i umysłach młodych ludzi – kandydatach do kapłaństwa, noszących czasowo żołnierskie mundury ludowego wojska.

Ojczyzna Polska

Ojczyzna – Polska w swej duchowej pełni ujawniła się nam po wyjściu do cywila, gdy prymas Polski kard. Stefan Wyszyński zorganizował na Jasnej Górze rekolekcje dla kleryków rezerwistów – jesień 1967 r. U stóp Matki Bożej Królowej Polski, strzeżonej wtedy przez milicyjne radiowozy, zobaczyliśmy Polskę – Ojczyznę – Matkę, nie macochę, dla której nasza służba wojskowa okazała się sprawą łaski Bożej w postaci życiowego doświadczenia, a w przyszłości kapłańskiego zbratania się na ojczystej ziemi.

Dzisiaj, przez mianowanie oficerskie zauważa nas Polska – Ojczyzna – Matka, nie macocha. Oby jednak jej wymowny „witrażowy kształt” na tle 100. rocznicy jej niepodległości nie został zniszczony przez siły podkopujące jej wolność i suwerenność. Dzieje narodów potwierdzają, że historia kołem się toczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Szczepaniak: prof. Obirek za bardzo zapatrzył się w siebie

2019-02-21 15:21

ms / Poznań (KAI)

Tylko człowiek bardzo zapatrzony w siebie może bez jakiejkolwiek wiedzy na temat stanu zdrowia abp. Stanisława Gądeckiego wypowiadać na antenie Radia Zet słowa podważające uczciwość przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski – uważa ks. Maciej Szczepaniak.

www.teologia.amu.edu.pl

Rzecznik archidiecezji poznańskiej odniósł się w ten sposób do wywiadu udzielonego Radiu Zet przez prof. Stanisława Obirka, byłego jezuity. Stwierdził on w nim, że choroba abp. Gądeckiego to „choroba dyplomatyczna”, „tchórzostwo po prostu”, a przewodniczący Episkopatu „nie uniósł odpowiedzialności”.

„Abp Gądecki na szczęście nigdy nie był człowiekiem tchórzliwym, nigdy nie wycofał się z raz danych przyrzeczeń kapłańskich, z papieżem Franciszkiem wielokrotnie rozmawiał osobiście na trudne tematy, a na spotkanie w Rzymie przygotowywał się od wielu miesięcy, odbywając szereg spotkań z osobami pokrzywdzonymi” – zauważa w rozmowie z KAI ks. Maciej Szczepaniak.

Rzecznik archidiecezji poznańskiej poinformował także, że stan zdrowia abp. Gądeckiego jest nadal poważny, jest on hospitalizowany w jednym z poznańskich szpitali w związku z ostrym zapaleniem płuc. W watykańskim szczycie nt. ochrony małoletnich Konferencję Episkopatu Polski reprezentuje wiceprzewodniczący abp Marek Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sejm ustanowił Święto Chrztu Polski

2019-02-22 07:03

Biuro Prasowe Prawicy Rzeczypospolitej

22 lutego przed godziną 1 w nocy Sejm przyjął projekt ustawy ustanawiającej Święto Chrztu Polski. Będzie się ono odbywać co roku 14 kwietnia.

pl.wikipedia.org
Jan Matejko "Zaprowadzenie chrześcijaństwa"

Chrzest Polski to kluczowe wydarzenie w dziejach naszego Narodu i Państwa. Poza wymiarem religijnym miał również wymiar strategiczny i polityczny. Dzięki niemu nasza Ojczyzna dołączyła do rodziny narodów europejskich, do kręgu cywilizacji Zachodniej Europy. Bez tego wydarzenia trudno sobie wyobrazić naszą kulturę i tożsamość. Mimo że w roku 2016 obchodziliśmy jego 1050. rocznicę, niestety praktycznie jest on nieobecny w powszechnej świadomości naszego społeczeństwa. Z tych przesłanek wyszła inicjatywa ustawodawcza Prawicy Rzeczypospolitej na rzecz ustanowienia Święta Chrztu Polski. Pod projektem, oprócz przedstawiciela Prawicy Rzeczypospolitej - posła Jana Klawitera - podpisało się także kilkudziesięciu innych posłów z różnych środowisk.

Projekt został złożony do Marszałka Sejmu 29 marca 2017 roku. Jego pierwsze czytanie odbyło się 18 lipca 2018 roku, a drugie czytanie 12 września 2018 roku.

W dzisiejszym głosowaniu projekt poparło 279 posłów - 224 z PiS, 11 z PO-KO, 9 z PSL-UED, 3 z WiS, jak również nie zrzeszeni w klubach posłowie: Adam Andruszkiewicz, Piotr Łukasz Babiarz, Magdalena Błeńska (Porozumienie Jarosława Gowina), Marek Jakubiak (Federacja dla Rzeczypospolitej), Jan Klawiter (Prawica Rzeczypospolitej), Robert Majka, Stanisław Pięta, Janusz Sanocki, Robert Winnicki (Ruch Narodowy).

Przeciw było 125 posłów, a wstrzymało się 14.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem